| wendol: |
| Jak zwykle kler podczepi się pod Chrystusa i obwoła jego rzecznikiem - i tu jest największe zagrożenie, bo nie jest w interesie Kościoła prawdziwy rozwój człowieka.
Jedyna szansa, że Kościół straci monopol na Chrystusa, bo tak naprawdę to, co on mówił nie było dobrym materiałem na religię w wykonaniu kościelnym, więc pododawali od siebie, poprzekręcali, powycinali... |
Wiara katolicka to mit. Jest jak komercyjna mitologia!
Stworzono własną wersję spojrzenia na Boga, zaczęto tworzyć historie niesamowite, by ciemny lud "nawracać" na właściwą drogę. Bardziej to przypomina szantaż emocjonalny, niż głoszenie miłosierdzia bożego. Wielu ludzi widząc, że gniew boży ich nie dosięga - robi, co chce, dlatego mamy takie społeczeństwo, jakie mamy.
Ja tam modlę się, bo potrzebuję bliskości Boga, dialog z nim daje mi do myślenia, pobudza mnie do własnego rozwoju duchowego. Rozmowy z nim dają mi siłę. Nie umiem podporządkować się regułom i w czasie mszy robić wszystko automatycznie. Każde słowo coś znaczy, więc w modlitwie też ma swój sens. I klepać pacierz jak automat? To nie dla mnie! Robię to po swojemu - świadomie, przemyślanie, z szacunkiem dla stwórcy, bo jest moim rozmówcą.
Co do nieszczęscia - po powodzi wiosennej materiały budowlane podrożały 100%. Taaak, niewątpliwie potrafimy sobie pomagać! Na szczęście nie wszyscy tacy są. Jest jeszcze kilka innych grup Polaków, np. małorobiący, ale dużo szumiący wokół swojej "dobroci" (wszystko na pokaz), prawdziwą szczerość można spotkać tam, gdzie jest skromność i bardzo silnie odczuwana dobroć - tam nie ma pokazówek i właśnie tam jest pomoc jako coś naturalnego, zwyczajnego, odruchowego (prawie jak działalność krasnoludków skąd inąd zapomnianych u nas w Polsce).
Najwięcej pazerności jest w najaktywniejszych działaczach kościelnych. Jeśli wykonują zawody związane z usługami - to nie są tanimi robotnikami. Moja znajoma jednemu takiemu powiedziała, że paciorek ma na ustach, a za pazuchą diabła. Kantował.