Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Tarot
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427

JESTEM PO TROCHU WRÓŻKĄ ZNAM KILKA ZAKLĘĆ KTÓRE PONIEKĄD DZIAŁAJĄ ............ - w związku z licznymi pytaniami warunki odpowiedzi na maile opisane są tutaj: Tarot - na temat stawiania kart KARTY TAROTA - odpowiedzi udzielam kiedy przychodzi właściwy czas, oczywiście możesz mnie wesprzeć jednak niema to wpływu na czas otrzymania odpowiedzi ... kontakt przez meila na stronie wieszcz.eu. Pozdrawiam Igor ps. jest to kontynuacja starego wątku Zaklęcia założonego przez Wróżkę ;) natomiast nazwa tematu by nie wprowadzać w błąd została zmieniona na Tarot.

Niech Moc Będzie z Tobą

79277:
Igorze... Nie wspieram ubogich pod kościołem, bo po prostu rzadko tam bywam... Ja mam inny sposób wspierania biednych- bardzo lubię piwo :) i zbieram dla nich puszki. Co jakiś czas wystawiam je w duuuużym worze i zawsze się ktoś na nie "rzuca". I nie wiem co na to mówią, co o tym myślą, bo zazwyczaj mnie przy tym nie ma... Czy taka forma pomocy się liczy?
Według mnie nie liczy się :)- jeśli wolno się wypowiedzieć...:) To co robisz nic Cię nie kosztuje- równie dobrze mógłbyś do słoika wrzucać własne niedopałki by je później wspaniałomyślnie podarować żebrakowi nie mającemu co palić. Myślę ze prawdziwy dar nie zależy od materialnej wartości danej rzeczy ale od wartości jaką on posiada w Twoich oczach. Ogarnia mnie czasem zażenowanie nad jakością naszych "odruchów serc"- Zazwyczaj służą one tylko uspokojeniem nas samych- jesteśmy dobrzy dajemy złotówkę biednemu pod kościołem, jesteśmy szczodrzy- stare ciuchy z szafy wrzucamy dla bezdomnych do przyśmietnikowych kontenerów- jesteśmy szlachetni...puszki po piwie wystawiam na dwór w osobnych workach - bez obrazy 79277.

Czasem ktoś, kto pomaga/leczy bezinteresownie (np. jakiś bioenergoterapeuta) tak naprawdę bezinteresownie nie potrafi i mniej lub bardziej świadomie później odbiera "zapłatę" w postaci energii od "pacjenta". Igor się "zabezpieczył" :) Wy mu nie płacicie, tylko wspieracie potrzebujących, a oni myślą o Igorze i mu trochę energii dziękczynnej przekazują i... wszyscy są zadowoleni :) Jakoś się kręci i krąży ta energia w różnej postaci (mniej lub bardziej materialnej). Genialne! :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Heh.. Igor to cwaniak- bierze dwa razy za jedną usługę ;) Od tych którym stawia tarota odbiera bezpośrednio a ci sprzed kościołów płacą transferem.

Tak, czy inaczej Rosomaku nasza pomoc jest "kiepska" i wiele nie daje. Kiedyś wynosiłem z pracy zużyte tonery i dawałem biednemu dziadkowi grającemu na harmonijce ustnej pod Metrem, a to dlatego, że zrobił na mnie wrażenie, bo grał wesołe/skoczne piosenki. Wtedy te tonery wyrzucaliśmy, bo nasza firma miała taką politykę, więc najpierw sam zanosiłem do skupu i dostawałem 10 zł za sztukę, po czym wytłumaczyłem temu dziadkowi, że ma pójść z tymi czarnymi plastikami o tam -> i dadzą mu za nie sporo kasy. Firma wyrzucała, ja mogłem skorzystać, ale zauważyłem, że jest ktoś bardziej potrzebujący i przynajmniej się ruszył i zaczął coś robić. Życzyłem mu wszystkiego najlepszego i powiedziałem, że mu się polepszy, bo gra radosne utwory - wzruszył się. Rano, jak szedłem do pracy i go spotykałem, to mówiłem mu, że ma na mnie czekać o danej godzinie, bo mu wyniosę z pracy tonery. Przez jakiś czas współpraca układała się bardzo przyjemnie, aż przestał się pokazywać - widocznie znalazł sobie jakieś lepsze zajęcie... - i w to chcę wierzyć. Wierzę, że przekonałem go do większej aktywności. A teraz sam się wzruszyłem, gdy o nim pomyślałem... A wy zadający tu pytania i proszący o pomoc Igora, też moglibyście się bardziej ruszyć i więcej inicjatywy przejawić, bo niestety niektórzy z was przypominają mi tych siedzących i proszących pod kościołem. Może oni nie mają już wielu szans i perspektyw, ale większość z Was... No kurde - powstańcie, proszę Was bardzo, a i mi przyjemniej się zrobi...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

rosomak:
Heh.. Igor to cwaniak- bierze dwa razy za jedną usługę ;) Od tych którym stawia tarota odbiera bezpośrednio a ci sprzed kościołów płacą transferem.
Tarot trochę energii potrzebuje, a raczej my, by za jego pośrednictwem/przy jego pomocy (narzędzie) połączyć się z nadświadomością. Kiedyś się tym przez chwilę kilka razy zająłem, ale przyznam, że rzadko miałem ochotę i nastrój. To podobnie, jak z chodzeniem do kościoła - coś daje i coś zabiera, i trochę wyrzeczeń i wysiłku wymaga :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

rosomak:
bez obrazy 79277
Nie obrażam się :)
rosomak:
równie dobrze mógłbyś do słoika wrzucać własne niedopałki by je później wspaniałomyślnie podarować żebrakowi nie mającemu co palić
...ale tutaj przesadziłeś! Wendol tego nie napisał wprost, ale coś mi się zdaje, że chyba tylko on zrozumiał moją poprzednią wypowiedź. Człowieka, dla którego postanowiłem zbierać te puchy, zauważyłem przypadkiem jak wyrzucałem śmieci (w miejscu pracy, nie w miejscu mojego zamieszkania). Biedak... Tylko nogi mu ze śmietnika wystawały... Grzebał w jednym kontenerze coś ok 5-6 minut i wydobył ze środka ze 3 puszki... Najgorsze było jego spojrzenie, gdy zauważył że się przyglądam. Było mu baaaaardzo wstyd. I nie był to jakiś pijaczek, który na wino zbiera, czy szuka "petów"... Tu gdzie mieszkam nie segreguje się śmieci. Taka polityka. Każdy ma jeden pojemnik i co dwa tygodnie jeździ śmieciarka i je opróżnia. Nie ma znaczenia czy wrzucę różne surowce wtórne razem, czy je posegreguję- i tak trafiają do jednego pojemnika w tej śmieciarce. Więc po co marnować dodatkowe pojemniki/ worki na segregowanie tego??? Nie mieszkam w wielkim mieście... Na drugi dzień po tyym zdarzeniu zacząłem jednak segregować. Teraz co jakiś czas informuję tego człowieka (jak go widzę), że "jutro rano przywiozę kolejny wór"... Nie ma mnie zwylke przy tym jak on je zabiera, bo nie umawiamy się na godzinę, ale mamy umówione "tajne" miejsce- żeby ktoś inny mu tego nie zwinął... Ten człowiek się z tego cieszy!!! Czy ty masz pojęcie rosomaku ile on musi obskoczyć codziennie śmietników żeby uzbierać taką ilość??? Wiesz ile na to czasu musi stracić? Nie masz bladego pojęcia, bo nigdy nie byłeś zmuszony do takiej formy zarobkowania...
rosomak:
Myślę ze prawdziwy dar nie zależy od materialnej wartości danej rzeczy ale od wartości jaką on posiada w Twoich oczach
...lub w oczach tego obdarowanego...
rosomak:
To co robisz nic Cię nie kosztuje
Faktycznie nic... Poza dodatkowym miejscem w garażu, smrodem pleśniejących resztek napojów i tego że co jakiś czas zasyfiam sobie tym auto i robię specjalny kurs ok 12 kilometrów, żeby to odłożyć w "umówione miejsce". Dodam tylko że ok pół kilometra od tego miejsca jest skup złomu... Nie- nic mnie to nie kosztuje, oprócz odrobiny "chcenia". Hmm... Za wywózkę śmieci i tak płacę, więc może lepiej, jak przestanę to robić i po prostu będę to wyrzucał do śmietnika- a niech sobie później grzebią, szukają... Nawet będzie to dla mnie wygodniejsze... No bo po co się brudzić, trudzić, skoro i tak nikomu w ten sposób nie pomogę- żeby sobie utrudnić życie??? Pzdr

79277:
Ja mam inny sposób wspierania biednych- bardzo lubię piwo :) i zbieram dla nich puszki. Co jakiś czas wystawiam je w duuuużym worze i zawsze się ktoś na nie "rzuca". I nie wiem co na to mówią, co o tym myślą, bo zazwyczaj mnie przy tym nie ma...
Swój post pisałem na podstawie tego :) Nic tam nie było o poświęceniu które wkładasz w tę pomoc- Mimo wszystko przekornie jednak zwróce uwagę na to czy pomoc taka jest efektywna- przecież na samo paliwo wydajesz więcej niż warte są te nieszczęsne puszki... Nie zrozum mnie źle, nie czepiam się- lepiej robić cokolwiek niż nic ale... wszytko należy robić z głową ;)

rosomak:
Swój post pisałem na podstawie tego :)
Ok. Rozumiem... Faktycznie szczegółów tam żadnych nie było :D
rosomak:
przecież na samo paliwo wydajesz więcej niż warte są te nieszczęsne puszk
No bez przesady :) Deawoo Tico, 900cm, LPG- tańszego środka lokomocji nie widzę :)
rosomak:
Nic tam nie było o poświęceniu które wkładasz w tę pomoc
Ale jakie qwa poświęcenie! Może to tak zabrzmiało, ale tak naprawdę nie lubię niczego marnować i drażnią mnie wysypiska zawalone surowcami które można przetworzyć... To wszystko przy okazji- ja daję te puchy komuś, kto sobie je sprzeda na złom i będzie miał z tego parę groszy i jednocześnie mam satysfakcję że te śmieci do huty trafią a nie na wysypisko :) Wilk syty i owca cała :D
rosomak:
zy pomoc taka jest efektywna- przecież na samo paliwo wydajesz więcej niż warte są te nieszczęsne puszk
I tutaj zacytuję Ci Wendola:
wendol:
Przez jakiś czas współpraca układała się bardzo przyjemnie, aż przestał się pokazywać - widocznie znalazł sobie jakieś lepsze zajęcie... - i w to chcę wierzyć. Wierzę, że przekonałem go do większej aktywności.
Widzisz--> dasz biedakowi rybę, to zje rybę i nadal będzie głodny... Ale dasz mu wędkę... I o to chodzi- trzeba pomóc, ale nie zrobić wszystko za tych ludzi... niech w końcu teżruszą swoje zady, zaczną coś robić a nie tylko biadolić.
wendol:
ale większość z Was... No kurde - powstańcie, proszę Was
o- to dobry cytat :) ...nawet jeśli tracę na takiej "pomocy", to: 1) nie zasypuję planety surowcami, z których jeszcze coś może być, 2) biedak ma jakiś zysk 3) ja mam czystsz (troszeczkę) sumienie :D 4) jeśli przyjmę tradycyjne sposoby pomocy (wsadzić komuś kasę do ręki zamiast wydać na paliwo)to: -ten ktoś niczego się nie nauczy i nie ruszy się do roboty, bo po co? -ja będę miał więcej śmieci i mniej satysfakcji (np z picia piwka) -patrz pkt 1)- zaśmiecę miejsce w którym dorastać będzie moja córka aha- kończę. Popisałbym jeszcze troszkę, ale właśnie moja córcia się zbudziła i jest głodna. Idziemy na zupkę... :) Pozdrawiam PS. Nie chcę już kontynuować tej dyskusji, więc już w tym temacie odp nie będę :) PA :D Tak naprawdę chciałem poznać zdanie Igora- przede wszystkim. Co o tym sądzisz Ty, Igorze???

Mam jeszcze jeden przykład takiej mojej pomocy... Może tosię spodoba...? Albo wzbudzi jeszcze większe emocje :) Dużo niegdyś pracowałem przy przebudowach i remontach domów/ mieszkań. Z takiego remontowanego mieszkania również można wyciągnąć "kupę" złomu- darmowych pieniędzy. żeliwna, bardzo ciężka wanna, stary piecyk do c.w.u. i czasem c.o., stare kable z instalacji, rury, niejednokrotnie stalowe parapety, umywalki, lodówki, pralki, futryny drzwiowe i inne drobniejsze rzeczy... Wszystko to bardzo często było po prostu do wywalenia... Demontowałem to, rozbijałem, wydzierałem, niszczyłem, miąłem, giąłem, ciąłem itd itp. Czy myślicie że chociaż jedną z tych rzeczy kiedykolwiek sam wyniosłem i sprzedałem na złom???? Nigdy- mimo, że to "darmowa kasa". Zawsze wyglądałem przez okno i zawsze nawinął się ktoś kto grzebał w śmietniku w poszukiwaniu podobnych skarbów... Wystarczyło go zawołać, a on z uśmiechem na twarzy zabierał to wszystko i sobie sprzedawał. Sam mogłem to zrobić, ale: 1- nie miałem zwykle na to czasu 2- nie miałem zwykle na to ochoty (i tak dużo siłowej roboty miałem) 3- ja miałem pracę, źródło dochodu, a oni raczej nie... Stawiałem jeden warunek: Sam to gościu sobie stąd wynosisz, ja nie kiwnę palcem, żebyś Ty mógł zarobić. Wystarczy, że Ci to daję, pozwalam zabrać! Czasem robiłem wyjątek, gdy "złomiarz" był sam a rzecz do zniesienia bardzo ciężka (jak np żeliwna wanna), chociaż wolałem w takim przypadku ponadcinać mu krawędzie szlifierką i resztę rozbić młotem (żeliwo ładnie pęka), żeby miał mniejsze kawałki do wynoszenia. To była taka "symbioza"... Ja miałem szybciej wysprzątane, on miał dochód... Niektórzy mówili że wykorzystuję ich... A co Wy na to? Igor? Rosomak? Wendol? Pozdrawiam... :)

Musisz sam sobie odpowiedzieć :) Osobiście myślę że trud znoszenia, wchodzenia po schodach i znowu wchodzenia, po złom którego i tak musiałeś się pozbyć przekraczał zyski a ze nie lubisz niczego marnować, kosztem wychylenia się przez okno załatwiałeś dwie sprawy za jednym zamachem- mam podobnie więc dlatego się mądrze ;) Nie musisz szukać akceptacji do tego co robisz- Mam wrażenie że pytasz nas czy taka pomoc wystarczy, byś mógł spokojnie sobie powiedzieć - jest ok, to co robię dla innych jest wystarczające- ale drugim moim przypuszczeniem jest to ze w duchu wiesz że mógłbyś zrobić więcej nie załatwiając przy tym po drodze swoich interesów- odczuwasz niedosyt stąd też i wątpliwości... Pozdrowienia dla córeczki, niech chowa się zdrowo.

79277:
Niektórzy mówili że wykorzystuję ich... A co Wy na to?
Bez komentarza :) Grabulka :) Nie będę szukał dziury w całym :) Moim zdaniem osiągnąłeś optimum :) http://img437.imageshack.us/img437/9997/icon355yz.gif

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

rosomak:
w duchu wiesz że mógłbyś zrobić więcej nie załatwiając przy tym po drodze swoich interesów-
Oczywiście w upieczeniu dwóch pieczeni na jednym ogniu nie ma nic zdrożnego, a wręcz przeciwnie ;) ale chodzi mi o co innego- nie o wymianę korzyści a o zaangażowany gest przy spełnieiu którego korzyści żadnej nie odniesiemy... Idąc już dalej, żartobliwie.. -to czy posunięcie się do zaszkodzenia samemu sobie, by wspomóc swego bliźniego, nobilituje nas na płaszczyźnie astralnej o poziom wyżej niż przy zwykłej serdecznej pomocy ??? ;)

"Zaszkodzenie sobie" to pojęcie zbyt ogólne i mało precyzyjne - a z resztą precyzja nie jest tu zbyt istotna :) Poza tym kalkulowanie na bieżąco jest nie na miejscu. Po prostu działa się podświadomie, intuicyjnie... a dopiero po jakimś czasie można sobie pisać na forum i dociekać, co miałem na myśli robiąc to, czy tamto :) Pozdr :) W 79277 widzę potencjał do resocjalizowania ludzi - ma to "we krwi" i nawet w sytuacjach "ekstremalnych" nie będzie się zastanawiał, kalkulował, tylko postąpi "instynktownie" i słusznie - jeśli nawet nie "jedynie słusznie", to i tak słusznie :) Widziałbym Cię 79277 w pewnej pracy - nie musiałbyś się tam wiele uczyć, powiem więcej - mógłbyś nawet czegoś nauczyć osoby z wieloletnim doświadczeniem. Przy konkretnych funkcjach Twój potencjał by się w pełni nie rozwinął. Widzę Cię jako połączenie wychowawcy i kwatermistrza, i może trochę oddziałowego - ale to w najmniejszym stopniu :) W ochronie byś się zanudził i przygasł.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
"Zaszkodzenie sobie" to pojęcie zbyt ogólne i mało precyzyjne
Co racja to racja ;) Tutaj dyskusja się rozdziela na pomoc kalkulowaną i spontaniczną ale nawet i ta kalkulowana wyrasta z impulsu więc jest równie potrzebna a może i dojrzalsza:)
wendol:
Widzę Cię jako połączenie wychowawcy i kwatermistrza, i może trochę oddziałowego
Uważaj 79722 :) Darek widziałby Cię w pudle, nawet numer już posiadasz ;) Skoro juz wspomniałeś... Nie przygniata Cię atmosfera zniewolenia tam panująca? Penjonariusze zapewne roztaczają specyficzną aure. Na mnie sam widok murów więzienia działa odstręczająco :)

Nie jest tak źle, choć kadrowa jakieś 12 lat temu pytała, czy jestem pewien, że chcę spędzić resztę życia w takim szarym miejscu za kratami, ale to był rodzaj żartu. U nas w biurze pracują najlepsi "pensjonariusze" - mają zajęcie i są zadowoleni. Jak mają coś zrobić, to się ich zaprasza, a później dziękuje. Mówimy sobie "dzień dobry" i szanujemy się nawzajem, a nawet czasem żartujemy - normalnie jak w "normalnej" pracy :) A kwatermistrz, który ich do nas wysyła, to największy żartowniś :) Jak trzeba coś przenieść, to trochę się sam włączam i im pomagam, a raczej daję dobry przykład, bo ile można się komputerami zajmować - sam też lubię się ruszyć :) Dla mnie praca fizyczna to rozrywka i aktywny wypoczynek - odskocznia od myślenia i "dłubania" :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

79277:
Nie chcę już kontynuować tej dyskusji, więc już w tym temacie odp nie będę :)
Jednak kilka słów jeszcze dopiszę :)
rosomak:
Mam wrażenie że pytasz nas czy taka pomoc wystarczy, byś mógł spokojnie sobie powiedzieć - jest ok, to co robię dla innych jest wystarczające
Nie, nieeeeee... Mnie przede wszystkim interesuje zdanie Igora- czy taka pomoc liczy się, czy za taką pomoc biednym mogę zadać mu pytanie :)Tak naprawdę już sam sobie odpowiedziałem- wg zasad Igora, nie mogę mu stawiać pytań, bo może i pomoc jakaś tam była, ale nie spełniłem drugiego "Igorowskiego" warunku- nigdy nie powiedziałem tym biedakom, że to od Igora :) Nie będę więc zadawał pytania- nie chcę niczego za darmochę. Warunki Igora są jasne :)
rosomak:
moim przypuszczeniem jest to ze w duchu wiesz że mógłbyś zrobić więcej nie załatwiając przy tym po drodze swoich interesów- odczuwasz niedosyt stąd też i wątpliwości
Może troszeczkę... Nie zastanawiałem się nigdy nad ty, ale coś w tym może być...
wendol:
nie będzie się zastanawiał, kalkulował, tylko postąpi "instynktownie"
To jest trafione... rzadko myślę :D Robię coś potem dostaję po nosie :) To tak pół-żartem :) Staram się jednak postępować wg 3 prostych zasad: 1) mówię co myślę 2) myślę co robię 3) robię co mówię :) W pozostałych przypadkach Wendolu:
wendol:
Widziałbym Cię 79277 w pewnej pracy - nie musiałbyś się tam wiele uczyć, powiem więcej - mógłbyś nawet czegoś nauczyć osoby z wieloletnim doświadczeniem. Przy konkretnych funkcjach Twój potencjał by się w pełni nie rozwinął. Widzę Cię jako połączenie wychowawcy i kwatermistrza, i może trochę oddziałowego - ale to w najmniejszym stopniu :) W ochronie byś się zanudził i przygasł.
...raczej się mylisz... Jestem "ciężkim typem" i bardzo często jestem taki, że "bez kija nie podchodź". Ale to miłe co napisałeś- połechtało mnie :D Może i fajnie było by być taką osobą jak ta z Twojego opisu :)
rosomak:
Uważaj 79722 :) Darek widziałby Cię w pudle, nawet numer już posiadasz ;)
Dobre :)
rosomak:
Pozdrowienia dla córeczki, niech chowa się zdrowo.
Dzięki :) I pozdro dla wszystkich :) Córcia właśnie zjadła i poszła sobie spać (tak wcześnie bo nie spała od 3:00 do 4:30 rano i później wstała o 5:45) Skąd ona czerpie energię na zabawy nad ranem... Chciałbym być taki mocny jak ta drobinka :)

Drogi Igorze, chciałabym dowiedzieć się co czeka mnie w życiu uczuciowym? Czy/ kiedy znajdę miłość? P.S W miarę moich możliwości zawsze staram się wspierać biednych. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Nadie:
W miarę moich możliwości zawsze staram się wspierać biednych.
...no właśnie... :D Pozdrawiam :)

Igorze, proszę zobacz w kartach czy moj partner mnie zdradza? albo ma poważne jakieś plany wobec mnie? dziwnie sie ostatnio zachowuje i mam dziwne przeczucia, że coś się zdarzy tylko nie wiem czy to dobre czy złe... Z góry dzięki ogromne! biednej kobiecie dałam pod katedrą w niedziele pieniądze ale nic nie odpowiedziała. Pozdrawiam. m

Witaj Igorku :) Zajrzyj w karty i powiedz mi czy mam mieć nadzieję czy zrobić przeciąg w życiu jeśli chodzi o P. Mam dosyć kłopotów i rozterek ale nie jestem i nie mam zamiaru być czyjąś zabawką. Uśmiech zostawiam i życzę spokojnej nocy :)

Aniele...Czy dasz rade ukryć pod swymi skrzydłami me łzy?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.