| wendol: |
| Kiedy się skarżymy, że nic z religii nie rozumiemy, że na każdym kroku napotykamy w niej odpychające niedorzeczności i rzeczy niemożliwe, odpowiadają nam, że nie mamy nic rozumieć z prawd, które nam religia podaje, że rozum błądzi i jako niepewny przewodnik może doprowadzić nas jedynie do zguby. |
Kiedyś ksiądz chodzący z kolędą próbował przekonac moją mamę do swoich racji. Okazało się, że mama lepiej zna Pismo Święte od niego.
Na każde zadawane pytanie nie potrafił odpowiedzieć i coraz bardziej się irytował. Wkurzony, z resztką opanowania wycedził: "tego nie trzeba wiedzieć, ani rozumieć - trzeba wierzyć".
| Ocelot: |
| Satyra na balwochwalstwo |
| Ocelot: |
| Z tego zas, co zostanie , czyni swego boga , bozyszcze swoje ,ktoremu oddaje poklon i pada na twarz , i modli sie ,mowiac :Ratuj mnie , bos ty bogiem moim ! |
Człowiek potrzebuje jakiegoś punktu odniesienia, jakiegos celu podświadomie traktowanego jako przekażnik myśli, czegoś w rodzaju telefonu umozliwiającego łączność z Bogiem. To akurat rozumiem.
Natomiast dziwię się tym, którzy ścigają się z księdzem w wypowiadaniu wyklepanych formułek (kto szybciej, albo na pokaz: jestem "lepszy" od księdza, lepiej i szybciej się modlę). Zwykle jest to bezmyślne klepanie "paciórka", bo tak nauczyli rodzice, dziadkowie... Wystarczy powiedzieć regułkę i sprawa załatwiona = spełnione życzenie. Mało kto zastanawia się nad sensem słów. Dla mnie modlitwa ma znaczenie wtedy, gdy rozumiem, co mówię i każde słowo wypowiadam z właściwym sensem, świadomie i z przemyśleniem, zastanowieniem. Mam nadzieję, że nie jestem z tym sama, bo wiele osób ludzi takich jak ja traktuje jek popapranych nawiedzonych. Dlatego w kosciele modlę się w myślach, albo co najwyżej szeptem, tak, żeby jak najbardziej się skupić i uzyskać jak najlepszy kontakt z Bogiem.