| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Tarot | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427 |
|
JESTEM PO TROCHU WRÓŻKĄ ZNAM KILKA ZAKLĘĆ KTÓRE PONIEKĄD DZIAŁAJĄ ............
- w związku z licznymi pytaniami warunki odpowiedzi na maile opisane są tutaj: Tarot
- na temat stawiania kart KARTY TAROTA
- odpowiedzi udzielam kiedy przychodzi właściwy czas, oczywiście możesz mnie wesprzeć jednak niema to wpływu na czas otrzymania odpowiedzi ... kontakt przez meila na stronie wieszcz.eu.
Pozdrawiam
Igor
ps. jest to kontynuacja starego wątku Zaklęcia założonego przez Wróżkę ;) natomiast nazwa tematu by nie wprowadzać w błąd została zmieniona na Tarot.
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLECIA
nefrete
3 dni temu o 20:43
1. VII Mieczy - trzeba się starać
2. V Mieczy - nad gościem trzeba popracować bo nic z tego nie będzie
3. Papież V - generalnie przed tobą rok pracy nad sobą ;)
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLĘCIA
jaaa
4 dni temu o 09:44
Tarot kartami Rydwan VII i III Monety mówi,że przed tobą sukces finansowy ;)
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLĘCIA
kredzia
5 dni temu o 13:16
W twoim życiu musi nastąpić metamorfoza, praca nie może być formą psychoterapii ale formą zarabiania pieniędzy.
Tarot kartami III Kije i X Pucharów mówi, że Kobieta zmieni swoja pracę na lepiej płatną musi się jednak zgodzić na zmiany w życiu.
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLĘCIA
StillUndecided
6 dni temu o 13:50
III Miecze - cudów nie będzie takich o jaki ci chodzi.
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLECIA
jagnuca
7 dni temu o 18:52
Tarot kartami IX Mieczy i Umiarkowanie XIV mówi, że z tym człowiekiem to raczej sukces umiarkowany.
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
Igorze
czy się jeszcze załapie na tarota?
mam parę pytań:
kiedy uda mi się zamieszkać z partnerem?
co mnie czeka w karierze zawodowej?
czy będę musiała zmienić pracę?
pozdrawiam serdecznie
biednej kobiecie dałam tydzień temu ofiarę.
|
|
|
|||
|
Za ostre dla mnie, zbyt brutalne i jakieś takie "chamskie".
Wolę "sofcik" :)
http://www.youtube.com/watch?v=fFawZsEnXBQ
I muzyczka przyjemna... A te ruskie czieławieki niefajne.
Roślinki wrzuciłem, a tu "fight" miał być? :)
OK :)
Here you are, ale też "sofcik" :)
http://www.youtube.com/watch?v=WMIWqN5kWn
http://www.youtube.com/watch?v=nfQaoyHjf9Y
http://www.youtube.com/watch?v=asSzpnOVwwE
http://www.youtube.com/watch?v=f5J1-WTSnyk
http://www.youtube.com/watch?v=S6pJpPkklxU
Practice! :)
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Prawidłowy adres tego, co nie wchodziło, jest taki:
http://www.youtube.com/watch?v=WMIWqN5kWnQ
(Podczas "kompaktowania" adresu wykasowałem o jeden znak za dużo) :)
A zresztą - każdy może znaleźć coś miłego dla siebie :)
"Trening z mieczem wznosi sztukę na wyższy poziom, rozciąga energię Qi i pogłębia koncentrację. Oprócz tego daje wiele satysfakcji pochodzącej z wykonywania eleganckich i pełnych gracji ruchów."
A tak w ogóle, to polecam to, zamiast "ruskiego chamstwa", które mnie tylko zniesmaczyło.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Tak pewne rzeczy są sztuką
pranie się na serio to może troszkę zbyt daleka sztuka dla sztuki.
Znaczy przy tym "praniu się" nie ma tam mowy o celowym sobie robieniu krzywdy.
Nie jest to brutalność dla brutalności tylko dla znalezienia swoich granic.
To po prostu karate po "rosyjsku" tak jest w tytule.
Ciekawe jest to że pokazuje to historię powstania tego ruchu
oraz jakiś tam stan dzisiejszy.
Jak się ćwiczy coś siłowo i z celem podwyższenia swojej odporności na ból to ten rozwalony nos nie jest problemem do przejmowania się.
Kiedyś na wuefie ćwiczyłem judo
i nie żałuje bo przynajmniej
jak się przez przypadek wywrócę na ulicy to przynajmniej człowiek upaść umie i większej krzywdy sobie nie zrobić.
Kiedyś na jakimś śniegu i lodzie wypychałem komuś samochód
a potem już obok jakaś ślizgawka pod śniegiem,
to nogi do nieba mi poleciały bo jakaś niecka oblodzona i wyślizgana była
ale cały upadek wszystko na plecki się wzięło
nawyk ściągania głowy
a ktoś inny bez przygotowania całkiem łatwo mógłby wstrząs mózgu zaliczyć.
Jak się patrzy na to że sztachety na sobie łamią
a maja taką fantazję.
Nie robią rzeczy które by przewyższały ich stopień odporności na ból.
Pytanie jest tylko czy się będzie uczestniczyło w takich sytuacjach żeby aż takie przygotowanie było potrzebne.
Jakkolwiek bardzo by się było przygotowanym to i tak czasem się nie podoła sytuacji.
Trzeba więc umieć wiedzieć gdzie jest złoty środek naszej formy fizycznej a przerostami ambicji nad potrzebami.
Pozdrawiam.
|
|
|
Judo było lepsze od pływalni
bo tam się tak załatwiłem na pierwszym roku studiów
że potem kataru dostawałem nawet w lecie w ciepłej zupie Balatonu.
|
|
|
ZAKLĘCIA
moor
Wczoraj o 17:29
1. kiedy uda mi się zamieszkać z partnerem? - As Kijów => jeśli pójdziesz na współpracę
2. co mnie czeka w karierze zawodowej? Cesarzowa III -protekcja siła tajemnych
3. czy będę musiała zmienić pracę? - Gwiazda XVII - rozwój człowieka przynosi zawsze nowe rzeczy i nowe oczekiwania =>zmienisz bo odczujesz taka potrzebę wewnętrzną
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
ZAKLĘCIA
senna
46 minut temu
Pogodzić się i tak musisz inaczej tego rozdziału nie zamkniesz.
Pozdrawiam
Igor
|
|
Niech Moc Będzie z Tobą |
|
Obserwer2
A ja się nie przewracam. Serio - nawet na lodzie, w biegu... Mogę się poślizgnąć, ale jakoś odzyskuję równowagę - kiedyś taki balans ciałem wykonałem, że aż żebrem zawadziłem o kość biodrową - zabolało, ale się nie przewróciłem.
Biegam codziennie w drodze do pracy, nawet jak jest ślisko.
Oprócz tego "trenuję" jazdę bez trzymanki w tramwaju, a nawet w autobusie - jest mi to potrzebne ze względów praktycznych - trzeba rozpiąć kurtkę, zdjąć czapkę, i tuż przed wysiadaniem znowu trzeba się ubrać - "podziwiam" ludzi, którzy tego nie robią - mi jest za gorąco.
Błędnik mam bardzo w porządku - płynąłem w czasie sztormu do Szwecji - kilka godzin to trwało i nic mi nie było.
A wracając do tramwaju, to kiedyś jak zwykle stałem bez trzymanki ze słuchawkami na uszach i podrygiwałem w rytm muzyki. Tramwaj zahamował i kobieta, która się trzymała poleciała i zatrzymała się na mnie, a ja nawet nie złapałem rurki - dalej stałem - może dlatego, że szeroko rozstawiam nogi i stabilny jestem :)
Jeśli zaś chodzi o odporność na ból, to dawno temu popisywałem się i wykonałem serię uderzeń w "baranek" (tynk na zewnątrz budynku). Po prostu "wyłączyłem" odczuwanie bólu. Krew co prawda poleciała i musiałem wyjąć zakrwawionymi rękami chusteczkę z kieszeni.
Ale to dawno było - "mały i głupi" byłem, a dziś... nie widzę potrzeby, żeby się tak popisywać. Wolę "sztukę na wyższym poziomie" :) Miecz - miecz wymaga dużej koncentracji - kiedyś w pokoju, z zaskoczenia przeciąłem reklamę formatu A4 trzymaną przez moją żonę, po czym odcięty kawałek podrzuciłem i w locie znowu go przeciąłem. Zmądrzałem jednak i już wyczynów o podobnym stopniu trudności i niebezpieczeństwa nie będę powtarzał. Chociaż tamten "pokaz" też mi był potrzebny ze względów praktycznych, bo żona nie chciała odejść od komputera :) Dwa piwka czekając wypiłem i wpadł mi do głowy taki pomysł :)
Generalnie alkohol też ma mały wpływ na mnie - zresztą nigdy nie piję tyle, by mógł mieć duży :) Ale kiedyś w Szwecji wypiłem kilka piwek, po czym wszedłem na dach wiaty, stanąłem jedną nogą (na dwie nie było miejsca) na rurce, która za komin miała robić, a drugą wykonywałem serie ciosów... Koledzy trenujący jakieś sztuki walki też chcieli się popisać, ale żadnemu nie udało się wejść nawet na dach.
Jak już wspomniałem - na dzień dzisiejszy takich rzeczy nie robię :) Może, jak bym w jakiejś armii służył, to byłoby mi to do czegoś potrzebne, ale i tak coś jak w wykonaniu tych ruskich mi się nie podoba. Wolę szybkie, precyzyjne ataki, tak by się przy tym nie "pobrudzić" :) W razie czego napastnika można potraktować gazem, paralizatorem lub latarką po oczach - obezwładnić i poczekać na transport :) Nie lubię "spoufalać się", w sensie dotykać elementu, którym się brzydzę - tym bardziej gdyby mnie zmusili do użycia siły - miałbym pretensję i jeszcze większe obrzydzenie do nich, że mnie do tego skłonili. A zdarzyło się kiedyś w nocy - trzech ich było...
Nie lubię takich akcji - zniesmaczają mnie..., że są tacy ludzie, wobec których trzeba... Szkoda gadać.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Darek zgadzam się z tym że jest to przerost formy nad treścią.
Ale trzeba widzieć, że tego głównego bohatera na tyle tłukli w szkole że w ramach tego prymitywizmu tam panującego musiał chłopak jakoś reagować.
Jak się ma mniej lat to ma się takie różne pomysły
i jest to naturalne do wieku.
Nie robimy sobie z tego tytułu wyrzutów.
Jest to jakaś forma poznawania świata swoich możliwości.
Jeżeli ktoś się nie przewraca to jest dużą zdolniachą
ale to jest jeden na tysiąc, 10 tysięcy czy rzadszy przypadek.
Generalnie możliwość upadku zawsze istnieje to lepiej w szkole nauczyć wszystkich jak reagować w takiej okoliczności.
A to jest tylko nawyk.
Wiem że jak nie skule głowy to ja wyrznę.
Albo nie usiłować upaść na coś co się połamie.
A wtedy mi te nogi poleciały tak klasycznie
że wyrzuciło mi je wystrzeliło w powietrze, ciężar tułowia przepchnął te nogi po niecce wypychając do góry.
Wąsko stałem bo jeszcze obuwie jakieś śliskie miałem.
Ktoś kto jest normalny powinien to poznać w takim zakresie jak będzie jemu niezbędne.
Przecież w szkole podstawowej kiedyś też były jakieś lekcje muzyki które nie zaowocowały tym że zostaliśmy artystami śpiewakami czy instrumentalistami a tylko wiemy czy nam się jakaś muzyka
czyjeś śpiewanie podoba czy nie podoba.
|
|
|
Ja praktycznie przewracałem się tylko na rowerze i tylko przy dużych prędkościach, jak się jeszcze kolarstwo uprawiało... jakoś nigdy w głowę się nie uderzyłem mimo koziołkowania w powietrzu, może to jakiś naturalny odruch w pamięci organizmu, a może przypadek ;) Nie miałem też nigdy wewnętrznej potrzeby używania jakichś śmiesznych kasków.
|
|
The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/ |
|
To czy ktoś się przewraca czy nie jest poniekąd wynikiem jego przeznaczenia.
Przewróciwszy się zrobiwszy sobie coś nieprzyjemnego
to jest trwała rzecz
na płaszczyźnie naszego życia.
Zbyt wiele istotnych spraw może się potem ciągnąć wokół tego.
Tak iż prymitywizm
rosyjskiego karate wynika z prymitywizmu stosunków jakie tam zapanowały.
Tak iż sama krew jaka tam się leje jest tylko dodatkiem do tego.
Czyli jeśli by Darka wzięli do wojska i chcieli zrobić maszynę do zabijania
to już by tak to urządzili że nie miał by dużo wyborów.
Czyli to Darek że nie urodziłeś się gdzieś tam
i otoczenie nie prało ciebie
jako worka treningowego do odreagowania swoich problemów
to wynik przeznaczenia
że nie jest to
tobie potrzebne.
Ale nie krytykował bym "zbyt mocno" innych że ich życie jest takie jakie jest.
Może mi się to nie podobać.
Nie fascynować.
Ale rozumiem jego postawę.
On realizuje się przez to że jest w tym "dobry"
Dobry jest oczywiście w cudzysłowie bo mówimy o skuteczności.
czy skuteczne jest być mięśniakiem czy umysłowcem prawnikiem
który wszystkie działania podpiera stwierdzeniem że mi się coś należy bo tu i tu jest to zapisane.
To idziemy do sądu jak coś się nie podoba.
|
|
|
|||
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 11427 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |