Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Cel życia - rozwój duchowy?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 781
Poprzednia strona | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | .. | 39 | 40 | Następna strona

Co rozumiecie pod tym pojęciem? Ja znalazłem coœ takiego: "Razem zmienimy istniejšcy paradygmat. Potrzeba nam wznieœć się na spirali doœwiadczenia, przyswoić wiedzę o nas, o innych wersjach nas samych, o innych możliwoœciach rzeczywistoœci - wprowadzić jš w życie - i stać się pełnš częœciš ródła Pierwotnego œwiadomie tworzšcš nowš, "lepszš" wersję rzeczywistoœci. Oznacza to dšżenie do osišgnięcia niezależnoœci i pełnej samokontroli nad własnym procesem rozwoju duchowego, w którym dšżymy do pełnej integracji z własnym Ciałem Œwietlistym - œwiadomš Duszš. Nazwa "œwiatynia" nie odnosi się do budynku lecz nas samych - każdy z nas jest œwištyniš Boga/Bogini. Słowo "moc" użyte jest tu w pozytywnym aspekcie i oznacza odzyskanie swojej duchowej mocy i wzięcie rozwoju w swoje ręce bez uzależniania siebie od innych osób, dogmatów i idei. Czasem używamy tu słów "przejšć władzę" gdyż słowa te wnoszš tu aspekt powagi sprawy i pewnej dyscypliny w intensywnym procesie jakim jest praca nad własnym Duchem. Naszym celem jest poszerzanie œwiadomoœci na œwiecie, nie narzucanie mu tylko wybranej, jedynej, ograniczonej i zamkniętej wersji." "Pewnego dnia Mahatma Ghandi powiedział: "Jest tak wiele przekonań religijnych jak wiele jest istot ludzkich. Jest tak jak powinno być". Na nieszczęœcie każda osoba wierzy, że tylko jej wiara jest "prawdziwa". Prowadzi to do konfliktów. Jednakże, jeœli zaakceptujemy fakt, że my wszyscy dšżymy do osišgnięcia prawdy, wtedy możemy uczciwie przeszukać głębie naszych serc dla pokoju i zbawienia jakiego wszyscy szukamy". Najbardziej mnie interesuje, co na ten temat mogš powiedzieć tzw. typowi katolicy. Zdaję sobie sprawę, że przez niektórych z nich powyższy tekst może być odebrany jako jakaœ herezja typu New Age. Ale czy tak naprawdę nie dšżymy Wszyscy do owego nowego lepszego œwiata? Nie skupiajmy się może na nazwach, tylko na głębszym uniwersalnym znaczeniu tego pojęcia. Chyba wszyscy w gruncie rzeczy dšżymy do tego samego. Wszystko wskazuje na to, że XXI wiek będzie okresem wielkich przemian. Spróbujmy wyobrazić sobie, że powstanie tylko jedna uniwersalna „religia”. Będzie to oznaczać koniec nienawiœci i wojen religijnych, następny powód nienawiœci i krwawych wojen – nacjonalizm, powoli się rozpłynie. Całkowite zrozumienie życia poprawi naturę ludzkš przez usunięcie fikcyjnych, tymczasowych celów, osišganych zazwyczaj przez krzywdę ludzkš. Œwiat przestanie być miejscem kaŸni ludzkiej. [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wrona:
Podstawą systemu jest wmówić jednostce że wszystko jest ok że nie ma żadnych rozbieżności miedzy tym co się mówi a choćby co się robi albo co jest. I Gosik bardzo dokładnie pierze nam mózgi że mamy to co chcemy i właściwie to my tego wszystkiego chcemy. Oczywiście wszystko nas ogranicza. Ale jak się tego nie widzi to w czym problem. Gośka z nas szydzi w tym zdaniu.

wendol:
wszyscy dšżymy do osišgnięcia prawdy
Tyle jest prawd co myśli osób na tym świecie. Dziś każdy wierzy w to co chce wierzyć, postępuje i kieruje się tymi zasadami, wartościami i pobudkami które uzna za stosowne w danej chwili życia. Niestety nie zawsze to co jedna osoba uważa za dobre, druga to pochwala i akceptuje. W końcu każdy ma wolną wole i wolny wybór...od nas samych zależy jaką drogę prawdy wybierzemy... Myślę, że na pewne prawdy, rodzaj religi nie wywiera większego znaczenia jak wspólne dobro, pokój na świecie, dbałość o środowisko, o bliźniego itd. Ale jak wspomniałeś tzw. TYPOWI KATALOICY??? no może nie wszyscy (sama jestem ktoliczką), mogą mieć jakieś ale...ale tak to już jak się nie wie wszystkiego a to co nowe jest grzeszne, jak bywa się ograniczonym i nie widzi nic poza własną prawdą. Gorzej jak takiej osobie nie da się nic wytłumaczyć bo ona wie najlepiej...wiesz głową muru nie przebijesz :) Można wierzyć w różne rzeczy w większym bądź mniejszym stopniu, a czy WSZYSTKO NAS OGRANICZA? To już naszczeście zależy od nas samch:)

Prawda jest zawsze czyms, co mozna zobaczyc, dotknac, przezyc. Prawda jest wiec namacalna i dlatego jest zawsze tylko jedna !!!

Prawda jest zawsze czyms, co mozna zobaczyc, dotknac, przezyc.[/quote] Ale czy do końca może tak być? :) Boga ( nie wiem jaką religię wyznajesz, ale to nie ma znaczenia) nie ujrzysz w osobie, nie dotkniesz go ale możesz czuć i przeżywać jego obecność w czasie modlitwy... Prawdy raczej nie można sklasyfikować tylko do czegoś co może ogarnąć rozum, ciało, oko ludzkie bo jest jeszcze coś ważnejszego - DUSZA. Takie jest moje zdanie, Twoje może być inne oczywiście:) w końcu po to jest to forum:) Ale ciekawi mnie jaką jedną prawdę miałeś Wrona na myśli?

Kazda sprawa, to tylko jedna prawda ! Ja Boga i Jego Aniolow czuje bardzo czesto. Przypominaja mi, zawracaja z drogi, tchna we mnie oswiecenia, w snach zwracaja uwage na istotne sprawy i czuwaja, jak cos robie - nazywa sie to szczesciem. Ja dusza sie nie zajmuje. Jestem na to za glupia. Rowerzysta musi zrobic prawo jazdy, zeby jezdzic samochodem. A tu sa jeszcze kategorie. Ja jestem na razie tylko rowerzysta i dlatego nie mam zamiaru wsiadac na ciezarowki. Sumienie moje sie odzywa, jak o czyms zapomne. Pozdrawiam.

Wrona:
Jestem na to za glupia.
Wrona, Wrona...:) Głupia nie jesteś, nie wiem skąd taki tok myślenia u Ciebie? Piszesz sensownie jak czytam Twoje posty, więc nie myśl takimi kategoriami bo to przeczy temu co sobą prezentujesz:) Nikt nie jest idealny ani najmądrzejszy, przynajmniej tu na Ziemi, ale możemy dążyć by stawać się lepszymi, mądrzejszymi... Pozdrawiam mądrą Wronę!:)

hm osobiscie uwazam, ze pojecie wielkie przemiany jest niewlasciwe, poniewaz zmiany sa obecne nieustannie. Ja bylam kiedys zagorzala katoliczka, ale zmienilam zdanie. Uwzam, ze gorliwi katolicy poiwnni poczytac co nieco na temat innych religii, a zobacza ze przeslanie jest zawsze to samo:)) takze to powinno dac do myslenia, a co jesli wszysto naraz istnieje?? Wrona nie ma pojecia, ze to ona sama tworzy swoja prawde i rzeczywistosc:)) takze powinna zastanowic sie co pisze. Dla kazdego prawda ma inna twarz;) A przemiany maja miejsce zawsze ZAWSZZE!! Wszechswiat jest w ciaglym ruchu, ale co racja to racja najwazniejszy jest rozwoj osobisty!!

Prawde tworzy kazdy czlowiek. Nalezy znac jak najwiecej wzajemnej prawdy !

Wrona:
Prawde tworzy kazdy czlowiek. Nalezy znac jak najwiecej wzajemnej prawdy !
magda16165:
Dla kazdego prawda ma inna twarz
Dlatego też "prawda" jest słowem wyświechtanym i nadużywanym-Zazwyczaj nie o nią chodzi a o różne punkty widzenia. Gdy myli się pojęcia dochodzi do nieścisłości i nieporozumień z tym związanych stąd np. Magdo Twoje mylne pojęcie na temat końca świata w roku 2000 jak i 2012- w żadnej z tych dat nie chodziło o koniec świata. Hasło to jest tylko chwytliwym tytułem który przyciąga niezorientowanych i sieje dezinformacje.

Do Rsomaka;) No i widzisz chyba nie zrozumiales mnie bo mialam wlasnie to na mysli, a poza tym jesli chodzi o prawde to nie zrozumiales , co mialam na mysli:) chodzilo mi o cos innego. Prawda to dla kazdego czlowieka zbior przekonan, ktore widzi i w ktore wierzy. I prawda dla kazdego wyglada inaczej:) pozdrawiam:)

Mówisz Madziu dokładnie o przekonaniach, wierze, a nie o prawdzie :) Spróbuj odrzucić przekonania, nie stwierdzać na wstępie, że jest tak, "bo tak", tylko badaj wszystko dokładnie, szczegółowo... Spróbuj pozostać na zawsze wiecznym dzieckiem, odkrywcą i nie przestawaj dociekać "dlaczego" - nie zatrzymuj się nigdy i niech zawsze będzie Ci mało wiedzy. I nie bój się powiedzieć, że czegoś nie wiesz, że nie masz na ten temat zdania, bo nie masz wystarczającej liczby danych - nie musisz mieć zdania na każdy temat. Uwierz mi, że wszyscy z czasem dochodzą do tego samego - jak nie w obecnym życiu, to w którymś kolejnym. Napisałem to niby do Ciebie, ale może już zdajesz sobie z tego sprawę - w takim razie jesteś tylko hipotetyczną, przykładową osobą, a przekaz jest ogólny :) Czasem łatwiej zwracać się do konkretnej osoby :) Kiedyś na studiach zwróciłem się do jednej młodej tzw. profesorki (chyba magistra miała) słowami pt. "ludzie - zacznijcie wreszcie myśleć" - akurat miałem konkretnie ją na myśli. Nie wytrzymała - powiedziała, że z nikim już dzisiaj nie będzie rozmawiała i sobie poszła. Poszedłem do dziekana i powiedziałem, co o niej myślę - że ma poważny problem psychiczny i nie nadaje się do tej pracy. Odpowiedział z rezygnacją, że wie, jaka jest, ale nie mają na razie nikogo lepszego.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
bo nie masz wystarczającej liczby danych
I w tym zdaniu kryje się sedno...chciałoby się powiedzieć "prawdy" ;) Nikt nie ma wystarczających danych by ogarnąć rzeczywistość, mogą istnieć natomiast fakty poprzez które prawda (czysto hipotetyczny byt) ujawnića cząstkę swej złożoności. Więc jak to jest istnieje tylko jedna ostateczna prawda czy jest ich nieskończenie wiele- na nieskończonej lini mozna umieścić nieskończoną ilość punktów- to samo mozna uczynić na lini długości centymetra co jest prawdą? Heh :D tak sobie myślę ze napisaliśmy swoje posty w podobnym stylu Magdo- napisałaś się o tym co miałaś lub czego nie miałaś na myśli nie pisząc co właściwie miałaś na myśli.

Wiadomo, że "całego świata" raczej nie "ogarniemy", ale są dziedziny (różnorakie sprawy), w których możemy mieć mniejszą lub większą wiedzę i tym samym zbliżać się coraz bardziej do tzw. "prawdy absolutnej", czyli zrozumienia "wszystkiego", co z danym aspektem jest związane. Problem wielu ludzi (w tym naukowców) polega na tym, że poświęcają czas (całe lata) na stworzenie jakiejś teorii, po czym próbują ją udowodnić odrzucając jednocześnie wszystko inne. Nie są otwarci na ciągłe odkrywanie, a jedynie na obronę i trwanie przy swoich poglądach, bo "tyle czasu, pracy, energii" w to włożyli i miałoby to "pójść na marne"? Boją się jakiejś "straty", utraty "poczucia bezpieczeństwa", stwierdzenia że "stracili czas", a najważniejsze, że boją się nieznanego, "utraty kontroli" - jakby musieli wszystko kontrolować, bo inaczej... coś się rozpadnie, zapanuje chaos? Trzeba by w takim razie zastanowić się, czy tacy ludzie w ogóle ufają sobie i innym? Jeśli dodamy do tego takie kwestie, jak strach przed utratą wpływów, pozycji, prestiżu, pieniędzy uzyskiwanych dzięki uznawaniu przez innych jakiejś teorii, ideologii, to... mamy odpowiedź, dlaczego niektórym tak trudno zmienić swoje poglądy i będą nawet za wszelką cenę zaprzeczać wielokrotnie powtarzalnym wynikom badań innych, uciekając się do oczerniania ich na różne sposoby. A jeśli ktoś nie pogłębia wiedzy (mówię tu o prawdziwej, weryfikowalnej wiedzy), tylko wierzy, bo tak mu z jakiś względów wygodniej, to niech nie zabiera głosu i nie wypowiada się kategorycznie, że wie. Jestem ciekawy ilu z was czyta książki, ilu z was zdaje sobie sprawę z odkryć naukowych (mówię tu o ośrodkach naukowych), które potwierdzają sprawy, będące dla wielu nadal niepotwierdzonym gdybaniem? Nie dowiecie się o tym z telewizji, czy nawet z internetu, bo "podstawowa zasada dziennikarska" polega na tym, żeby niczego nie rozstrzygać, by nikomu nie "podpaść" i zostawiać sprawy tzw. kontrowersyjne w wiecznym zawieszeniu. Taka jest podstawowa zasada massmediów - czyli czegoś, co jest kierowane "do wszystkich", czyli tzw. "miernej średniej" - ograniczonej w przyswajaniu nowych informacji, kierującej się emocjami, które mogą "wybuchnąć", jeśli coś za bardzo nimi wstrząśnie. Dla bardziej ciekawych świata, dociekliwych i nie bojących się, że "coś stracą" są książki. I nie pytajcie mnie, czy mam jakąś pozycję w pdf-ie :) Jeśli chodzi o pieniądze na książki, to jest to tylko wybór celów, priorytetów - jak was naprawdę nie stać (choć w to nie wierzę), to możecie czasem zrezygnować z czegoś innego. Tak więc są "takie rzeczy, że nikt nie zaprzeczy", a jak ktoś zaprzecza, to ma widocznie jakiś w tym interes - jak sobie zda (uświadomi) przynajmniej sprawę jaki, to już "połowa sukcesu" :) Nieujawnianie prawdy, kłamstwa, oszustwa, to moim zdaniem jedna z największych zbrodni, bo może spowodować, że całe pokolenia będą brnęły w ślepą uliczkę i marnowały życie sobie i innym, zamiast działać w celu poprawy ogólnego poziomu życia ludzkości - i nie mam tu tylko na myśli spraw materialnych, ale przede wszystkim chodzi mi o miłość, szczęście, ogólne zadowolenie, poczucie sensu istnienia, współistnienia z innymi, wrażliwość...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Och musze odpisac po raz kolejny do Ciebie We:) hm uwzam ze to dobrze ze masz wlasne zdanie i nie uwazam zeby bylo cos zlego w tym, ze je wyraziles. Jednak troche gubisz sie w zeznaniach, poniewaz po pierwsze probujesz koniecznie przekonac mnie do swojego stanowiska, a po drugie Twoje myslenie jest bledne. Ja piszac Ci o przekonaniach nie mialam na mysli slepej wiary, ani upartego trwania przy wytartych schematach. Moj drogi skoro wedlug Ciebie wiedza weryfikowana jest tak wazna?? Teorie zmieniaja sie nieustannie. Ja interesuje sie psychologia konwencjonalna i niekonwencjonalna i wiesz ze ma wiele wspollego z wiedza tzw zweryfikowana. A tak na marginesie kazdy ma jakies przekonania ktorych sie trzyma, nawet Ty:) i nie mow ze nie, bo w to akurat nie uwierze:) Zgadzam sie, ze nalezy poprawic stosunki miedzyludzkie, ale mozna tylko pracowac nad soba. Uzywajac slow prawda- klamstwo to niebezpieczna opozycja, bo jesli Ty uwazasz, ze tylko Ty posiadasz sluszne poglady,, powiem podazasz niebezpieczna droga. I gdybym upierala sie przy pewnych pogladach nie dotarlabym tam gdzie jestem w sensie metaforycznym;)Pozdrawiam:)Ps. i czytam ksiazki za ktore wiekszosc ludzi uznala by mnie za szalona;) prosze o podanie Twoich tytulow;) jednak nalegalabym;) Do Rosomaka: Ciesze sie, ze zrozumiales o co mi chodzi dziwnie ale trafnie to ujales;) wlasnie chodzi o to, ze nigdy nie poznamy prawdy w calosci. Dlatego lepiej nie oceniac;)) Pozdrawiam;)

magda16165:
uwzam ze to dobrze ze masz wlasne zdanie i nie uwazam zeby bylo cos zlego w tym, ze je wyraziles.
Tylko, że ja go nie wyraziłem w żadnej konkretnej kwestii :)
magda16165:
Jednak troche gubisz sie w zeznaniach, poniewaz po pierwsze probujesz koniecznie przekonac mnie do swojego stanowiska
Po pierwsze to nie "zeznania", a po drugie nie próbuję koniecznie przekonać do "swojego" (to nie tylko moje) i poza tym patrz wyżej.
magda16165:
a po drugie Twoje myslenie jest bledne. Ja piszac Ci o przekonaniach nie mialam na mysli slepej wiary, ani upartego trwania przy wytartych schematach.
Piszesz, jak byś nie czytała tego, co napisałem. Przecież napisałem, że przekaz niekoniecznie jest adresowany do Ciebie - nie znam Cię na tyle, bym mógł odnosić się konkretnie do Twoich zapatrywań, tym bardziej, że ich nie wyraziłaś w żadnej konkretnej sprawie. Rosomak dobrze Ci napisał.
magda16165:
bo jesli Ty uwazasz, ze tylko Ty posiadasz sluszne poglady
Nie uważam, że tylko ja :)
magda16165:
prosze o podanie Twoich tytulow;) jednak nalegalabym;)
Oj - jest tego tak dużo... Poza tym wiele razy zauważyłem, że sam już wcześniej doszedłem do tego, co w wielu książkach...
magda16165:
Ja interesuje sie psychologia konwencjonalna i niekonwencjonalna
To fajnie... :) Mam w rodzinie panią psycholog w średnim wieku, która też interesuje się "psychologią niekonwencjonalną" - świetnie się rozumiemy :) Natomiast, jak porozmawiałem na kilku spotkaniach z młodą panią psycholog, to powiedziała mi, że studia skończyła, ale nie ma jeszcze takiego doświadczenia życiowego jak ja. Dałem jej w prezencie książkę: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1 Jesteś tu tzw. "nowa". Spoko - znajdziesz na tym forum sporo materiałów, polecanych książek... :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Tylko, że ja go nie wyraziłem w żadnej konkretnej kwestii :)
Hm jak to nie??:)) nie istnieja wypowiedzi obiektywne tylko i wylacznie subiektywne, a co za tym idzie wyraziles poniekad swoje zdanie;) A jednak pokora;p;). Oj jesli zmierzaszw konkretnhym kierunku to naturalne, ze spotykasz sie z powtrzalnoscia pewnych wiadomosci. ja tez tak mam;) Jak to mozliwe, ze nie miala doswiadczenia, przeciez nawet problem kolezanki mozna wziasc pod analize psychologiczna. Prawda?;) Prawda;) Wystarczy tylko obserwowac ludzi, aby dowiedziec sie o nich waznych rzeczy. No jestem tzw piskleciem;) no dlatego wkoncu tu jestem;) pozdrawiam;)

Masz wyraźnie problem ze stopniowaniem - z dostrzeganiem wielu poziomów, "odcieni szarości". Wyobraź sobie, że nie istnieje tylko wszystko, albo nic, czarne/białe, czy zupełna racja kontra brak racji. To wszystko jest kolorowe, wielowymiarowe i może występować w wielu konfiguracjach o różnym stopniu nasycenia. Jeśli mam rację (nie mylę się, dobrze mówię, z sensem) w jakiejś kwestii, nie oznacza to automatycznie, że wiem wszystko na ten temat - bardzo chętnie dowiem się więcej - po to między innymi rozmawia się z ludźmi, czyta książki itp. Nie rozumiem dlaczego wielu ludzi czuje się wręcz w obowiązku, by mieć zdanie na każdy temat. Ja jeśli się czymś nie interesuję, niewiele wiem na dany temat, to się nie wypowiadam i po prostu nie mam zdania. http://mcflypm.wrzuta.pl/audio/3LJY5kJrE35/elektryczne_gitary_-_kiler
magda16165:
Jak to mozliwe, ze nie miala doswiadczenia
wendol:
ale nie ma jeszcze takiego doświadczenia życiowego jak ja
Nie dostrzegasz jednak pewnych niuansów, "drobnych", ale bardzo istotnych szczegółów.
magda16165:
nie istnieja wypowiedzi obiektywne tylko i wylacznie subiektywne
I tu bym polemizował. Większość ludzi podchodzi do różnych kwestii na zasadzie: "moja racja, czy jego racja?" I bronią swoich racji do upadłego, bo przecież moje musi być na wierzchu, nie przyznam się, że nie miałem racji, bo... No właśnie - bo co? Bo oznacza to, że jestem "gorszy"? Dla mnie ważne jest rozwiązanie problemu, wzbogacenie się w wiedzę, zrozumienie, dostrzeżenie jeszcze więcej, więc nie jest dla mnie istotne kto ma rację i często, z wielką przyjemnością przyznaję rację komuś innemu, gdy mnie zachwyci wiedzą, przenikliwością, tokiem rozumowania... Masz rację - stawiasz kolację ;))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Pod pojeciem subiektywizm, ujelam cos zupelnie innego, choc to moze dziwne kazdy z nas na swiat patrzy innym oczami i widzi niektore rzeczy inaczej. Nie oznacza to, ze nie warto sluchac zdania innych, bo lepiej wysluchac zanim sie osadzi;)) wow to my prowadzimy jakas wojne slowna o racje?:) hehehe ale ze ja za jej posiadanie mam stawiac kolacje, to nie oddaje ja Tobie;) pozdrawiam;)

Cześć Wendol:) Słuchaj ja mam swój cel w życiu,ale niestety jak już jest blisko to tak szybko jak przyszło to jeszcze szybciej się oddala.Masz na to radę:)? Oprócz tego,że mam się nie poddawać:)?

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

Ja mam tylko jeden cel w zyciu - uczyc sie. Ten cel wystarczy mi do konca moich dni. Dzieki wiedzy mozna calkiem niezle prosperowac i zyc. Nawet jak bede bezdomna, to bede sie uczyc od kroszardow. Dzieki wiedzy czuje sie coraz bogatsza i spokojniejsza. W zyciu trzeba cos wybrac, bo za duzo pokus. Rady sobie z nimi dac nie mozna. Nie bede sie przeciez rzucala, jak wesz na grzebieniu. Nie moge sie przeciez sama przed soba osmieszac. Trzymaj sie WiLdCaRd !
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 781
Poprzednia strona | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | .. | 39 | 40 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.