| Raptor: |
| Chociaż co do tego całego zamieszania z Jezusem nie jestem przekonany (czy to takie istotne). Chociaż pewnie ktoś będzie chciał upozorować jego powrót. |
Bardzo istotne - "powrót Jezusa" odbędzie się w skali masowej :)
Już się odbywa - coraz więcej ludzi zbliża się do "świadomości chrystusowej" :)
Jeden Jezus nie załatwi sprawy, ale tłumy Jezusów już tak :D
Cały czas mowa oczywiście o kwestii rozszerzenia świadomości, a nie o religii, choć jedni nazwą to "świadomością chrystusową", a inni "świadomością Buddy", to chodzi o to samo - o zmianę podejścia do spraw międzyludzkich i kierowanie się sercem. Jednym z aspektów tego rozwoju jest wyjście poza ramy religijne, które na pewnym poziomie stanowią wręcz już tylko ograniczenie. Do tego wszystkiego nie jest potrzebna żadna religia, a jedynie czucie pochodzące z każdego wrażliwego serca.
Jezus może być tu stawiany za wzór, a raczej za dobry przykład i nie chodzi tu oczywiście o ten cały religijny bełkot, którego zresztą Jezus nie był autorem, a o znacznie szerszy i jednocześnie prostszy, bardziej praktyczny kontekst spraw międzyludzkich i zrozumienia zasad funkcjonowania wszechświata, które to sprawy religia tylko gmatwa i wypełnia kupą niepotrzebnych i wręcz paranoidalno-schizofrenicznych postaw, których kultywowanie nie powoduje wzrostu świadomości, siły, wiary w ludzi i w siebie, chęci poznania, a jedynie strach przed wszystkim, zamykanie się w sobie, niedowartościowanie i liczne kompleksy. Religia jest tu więc narzędziem kontrolowania ludzi, zniewalania, odbierania im mocy, propagowania stosunków feudalnych, bezwzględnego posłuszeństwa, "jedynie słusznej drogi" i przemocy w egzekwowaniu powyższego - tu nawet "Bóg" daje zły przykład i uświęca zbrodnie przeciwko ludzkości, co było skrzętnie wykorzystywane przez przywódców religijnych na przestrzeni wieków.
A przecież czysty przekaz Jezusa mówi zupełnie co innego - o równości, poszanowaniu godności człowieka, braterstwie, miłości, zrozumieniu. Jezus oczywiście nie był ani pierwszym, ani ostatnim mówiącym o tych sprawach, ale jego postawa jest charakterystyczna dla ludzi na pewnym poziomie rozwoju. Wielu ludzi, którzy nie słyszeli nawet o naukach Jezusa, niezależnie, samemu dochodzi do takiego postrzegania, ale dla uproszczenia nazwijmy to "świadomością chrystusową", tym bardziej, że w naszych warunkach geospołecznych to określenie jest w miarę zrozumiałe (przynajmniej hasłowo). Szkoda tylko, że jakaś religia sobie to przywłaszczyła, zdogmatyzowała i wykoślawiła - stąd biorą się liczne nieporozumienia.
Ja Wam powiem tylko tyle: róbta co chceta, nie krzywdząc przy tym nikogo, a w miarę możliwości pomagając - to taka bardziej "cool" wersja przesłania Jezusa :)
