| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Magia, Ufo, Duchy, Wampiry itp. | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 415 |
|
Witam. =)
Są posty o każdym z osobnych tematów, więc postanowiłam zebrać je wszystkie razem. Zapraszam do udziału w konwersacjach. :) Jeśli ktoś ma jakieś pytania do mnie, (albo chciałby mi powrzucać :] ) można się ze mną skontaktować przez e-mail.
Serdecznie pozdrawiam :*
|
|
|
A tymczasem otrzymala raport, że informacja została dostarczona. Nic nowego! To nie pierwszy SMS od ponad trzech tygodni, od kiedy bawi w Paryżu i nie po raz pierwszy odczuwa lęk na myl, że nigdy nie otrzyma odpowiedzi. Próbowała niejednokrotnie dzwonić, ale po kilku sygnałach docierał do niej tylko bezduszny głos automatycznej sekretarki. Pamietała jak przywoływała go wówczas, kiedy potrzebowała go jak wieżej krwi. Kiedy do Paryża można było podróżować tylko konno i zajmowało to całe wieki. Ale Matylda wiedziała, że on sie pojawi, że kiedy jego misja się zakończy i znajdzie czas i dla niej. Tak było odkšd tylko pamiętała.
a pamiętałš bardzo dużo. Wróciła pamięciš do chwili inicjacji, kiedy to poznała
Daniela, pokochała go do nieprzytomnoci i była pewna, że umrze po nocy z nim spędzonej. Była wtedy tak młoda, byla czternastoletniš dziewczynš która włanie zaczynała marzyć. Boże, jak mieszne wydajš się jej dziecięce mararzenia, ale nigdy nie spodziewała się, że wszyskie one się spełniš, i że spełniš sie tak szybko.
|
|
|
Ja tam wierze w duchy . przekonałam sie ze istnieje cos takiego na własnej skórze , otóz wprowadziłam się z rodzina do mieszkania w którym niedawno zmarł facet , dokłšdnie to mieszkanie było dwupokojowe z tym ze ,do drugiego pokoju w tym co zmarł ten facet wchodziło sie od korytarza , (rozumiecie o co chodzi?:-))
wiec pewnej nocy położyłam sie spać najnormalniej w swiecie , zasenał i nagle poczułam, ze nie moge oddychać,złapać oddechu i ze moje ciało lewituje w powietrzu gdzie pod sufitem ,widziałm siebie lezšcš w łożku ,czułam że łzy mi płyna po policzkach , że bardzo chciałm krzyczec ,ale nie mogłam wydobyc głosu ,na łóżku obok spałš siostra , chciałam ja obudzić zeby mi pomogła , ale ona zbyt mocno chrapała :-) ten stan trwał dłuzsza chwile chciałam co zrobic ,wstac ,wrócic do mojego ciała ale czułam ze cos mnie trzyma i nie pozwala mi wejsc z powrotem , kiedy juz byłam w ciele poczułam cieżar na klatce piersiowej i bezwład ršk ,chciałam sie obudzic , i wiecie co ta siła ,chęc obudzenia w koncu nastšpiła otworzyłam oczy i naprawde miałam łzy w oczach ,a co najdziwniejsze kołdre na twarzy , może ta kołdra mnie tak dusiła haha juz sama nie wiem co to było ,ale to było straszne , nie chciałabym juz tego przezyc jeszcze raz , myslicie że zwariowałam? nieraz mam tez dziwne sny , niektóre sie sprawdzaja, az sama sie boje i dziwie że cos takiego człowiekowi moze sie przytrafic ...cdn
|
|
|
Piękna Mery moje sny także się sprawdzajš. :) Ale niestety ja mam głównie straszne koszmary... niš mi się czarne postacie zabijajšce moich rodziców, siostry... Albo sam diabeł, który zabija mnie. :( Kilka dni temu niły mi się cięte, zakrwawione głowy... Nie wiem skšd się to u mnie bierze, ale nie cierpię takich snów.
|
|
|
gothia ostatnio mi sie przysnił sielankowy obrazek jest pięknie słonce wieci ludzie sš weseli i nagle widze jak niebo zasłaniaja carne chmury zrywa sie straszny wiatr w dali widze co w rodzaju traby powietrznej która z wielkš szybkocia mknie naprzód i zabiera z sobš wszyko co napotka po drodze ,słychac krzyki płacz ludzie próbuja sie gdzies ukryc ,z nieba spadaja ogniste kule jasnosc dnia zastępuje mroczna noc ,ziemia zaczyna usuwac się spod nóg , nagle zapadam sie pod ziemię ,widze jakis loch w nim płaczšcych ludzi ,ktos jest tam ze mna jakas jasna dobra postac ,od której bije niesamowite ciepło, nie widze twarzy ,widze tylko dłoń i słysze słowa nie bój sie chodz , ide za ta osoba cały czas trzymam ja za reke nie ma we mnie strachu ,ale kiedy patrze wkoło i widze tych wszystkich cierpiacych ludzi jest mi bardzo smutno ,przystaje na chwile i pytam czy mozna im jakos pomóc , głos mówi zebym sie nie martwiła ,ze oni dostana pomoc w odpowiednim czasie , stoję wiec obok tego co tam sie dzieje jestem jakby pozatš cała żłoscia krzykami i rozpaczš ludzka ,dłon pocišga mnie i ide dalej , dochodzimy do jakiego wšskiego przejscia , co w rodzaju wylotu komina ,wylotu studni , przejscia ktróe prowadzi w góre , jest tam ciemno i trudno sie poruszac w góre , zaczynam sie bac , a głos mówi chodz ,ide za tym głosem i kiedy juz widze ze jestem blisko celu wyjscia , bo dostrzegam słonce wychodze na zewnštrz ,bardzo chcę podziekowac tej osobie za pomoc ,bardzo chce zobaczyc jej twarz ,ale widze tylko wielka jasnosc oslepiajaca mnie,blask nie do opisania ,i wtym momencie sen sie konczy ,a ja czuje niedosyt ,tego ze nie zobaczyłam kto to i ze nie podziekowałam ...
|
|
|
zaczynam sie chyba bac tych snów i tego co sie wkoło mni e dzieje:-(((((
|
|
|
Niestety nie znam się na snach, czego żałuję. Jak już powiedziałam, ja miewam bardzo często straszne sny. Zaciekawił mnie Twój sen... jest piękny i straszny zarazem. Wiem, że można wyćwiczyć w sobie takš siłę woli, żeby "panować" nad swoim snem. Może jeli udałoby Ci się co takiego osišgnšć, mogłaby zobaczyć co to była za postać, która Ci tak pomogła. Nie wiem jak Ty, ale ja czasami mam ten sam sen przez pewien okres czasu z tš różnicš, że nię dłużej tak, że każdej nocy ni mi się "cišg dalszy". Jeli masz tak samo jak ja... to może dowiesz kto to był. :)
|
|
|
Dochodziło południe. Matylda siegnęła po papierosa i szybko zacišgnęła się. Lubiła palić. Jak tylko poznała rozkosz palenia tytoniu, a było to jesieniš 1889 roku, namiętnie paliła do tej pory. To było w Nimczech, na zamku barona Von Riese. Tego dnia kiedy zagociła w jego progach, baron wydał kolację na jej
czeć i kiedy gocie przeszli do biblioteki na kawę, podano wykwintne cygara i nowoć - papierosy. Matylda spróbowała raczej dla dotrzymania kroku baronowi chcšc mu zaimponować i
dała się uwieć nałogowi. Po północy tylko garstka wybranych goci została zaprowadzona do sali herbowej, gdzie w blasku lamp gazowych służba podała "nektar życia". Matylda wraz z goćmi rozkoszowała się smakiem wieżej krwi zmieszanym z aromatem przedniago tytoniowego dymu. Często palšc papierosa przy czarnej kawie wspominała tę noc z żalem. Baron Von Riese niestety odszedł z kręgu jej przyjaciół, odszedł bo chciał odejć i nikt nie miał na to wpływu. Matylda zerknęła na zegarek, minęło południe. Niedawno zjedzone niadanie, kawa, papieros wywołały leniwy nastrój. Nie, dzi już nie zadzwoni do Daniela. Poczeka do wieczora i wybierze się nad Sekwanę w poszukiwaniu "energii".
|
|
|
Pasek od spodni goni d..ę po lesie. D... uciekła, dotarła do chatki dobrej wróżki i poprosiła, żeby wróżka zamieniła jš w ptaszka.
Po godzinie ptaszek siada na gałęzi drzewa. Podchodzi do niego pasek od spodni i mówi:
- Ale d...!
- Nie jestem d..., jestem ptaszek!
- To zapiewaj!
- Pryk, pryk!
|
|
|
autorzy niektorych postow to maja chyba niezle naj...... w glowie, wiec lepiej niech sie zamkna
|
|
|
heh wiele razy chciałam zeby mi sie przysnił cišg dalszy tego snu ale niestety:-(
|
|
|
hi,
jesli kogos zdaniem wampiry, ufo, magia, duchy etc. sa wymyslem ludzkim to prosze o maly dowod, ze ludzie maja tak wspaniala wyobraznie... prosze wymyslcie cos calkiem innego, cos czego nikt nie zna... nie podpierajac sie "starymi wytworami"... jesli ktos np. w roku 1345 byl w stanie wymyslec sobie diabla, to nie powinno byc moje "zadanie" az takie ciezkie w 2005, co wy na to?????
|
|
|
Słusznie Varia, słusznie. Obejrzałem wszystkie odcinki " Z archiwum X" i nie znalazłem nic czego bym już nie widział w kinie lub nie czytał w literaturze science-fiction.
Lubuję się w literaturze grozy, zwłaszcza w temacie "wampiry" i uważam, że mity o nich majš zbyt wiele ródeł i sš rozpowszechnione na całym niemal wiecie, że musiały (muszš) istnieć istoty, które nadały wampirom poczštek.
|
|
|
Doskonale pamietała ten wieczór kiedy przechadzała się
skšpanymi we krwi ulicami Paryża. Jej ukochanego Paryża.Tego dnia gilotyna cięła 23 głowy. Mijała tłumy wiwatujšcych przechodniów, mijała też postaci,
które w akcie rozpaczy po stracie bliskiej osoby kroczyły w stronę Pont Mirabeau, by rzucić się zeń w otmęty Sekwany. Matylda otulona opończš
wypatrzyła mężczyznę w rednim wieku stojšcego na szczycie schodów wišdšcych w stronę koryta rzeki. Sekwana w blasku palšcych się ognisk i pochodni, zdawała się przybierać kolor purpury.
Matylda udała się za samotnym mężczyznš. Znała jego zamiary.
W chwili kiedy człowiek zrobił krok w stronę nurtu, dotknęła jego ramienia, aż ten mocno przerażony złapał się jej opończy i prawie nie wtršcił do wody. Przytrzymała go silnym chwytem, pomogła się podnieć, poczym dotknęłš jego twarzy i w morderczym pocałunku pochyliła się nad nim, wbijajšc zęby w tętnicę. Raz, dwa... osiem, jego ciało zwiotczało, a ona rozluniajšc ucisk pozwoliła mu osunšć się w rwšce wody Sekwany. Otarła twarz, a kiedy owróciła się w kierunku schodów zobaczyła GO. Stał na stopniach w długiej, czarnej pelerynie podbitej czerwonym atłasem i patrzył.
|
|
|
ale kto to znaczy ON???ten ktorego ugryzła co sie stał wampirem tak szybko?
|
|
|
Poznałaby Go zawsze i wszędzie. Czarna peleryna sprawiała, że był wyższy niż w rzeczywistoci. Jasne, zawsze modnie ufryzowane włosy, jasne, niebieskie oczy i niegasnšcy umieszek Mona Lisy na ustach nadawały mu chłopięcych cech, choć przeżył już setki lat. Matylda poczuła, że mimo wieżej dawki energii słabnie. On w nienaturalnie szybki sposób spłynšł w dół schodów i objšł jš w pół nim zdołała upać.
Spojrzła Mu w oczy. Daniel, kochany, szepnęła w mylach.
- Witaj - rzucił krótko, jakby od niechcenia, jakby rozstali się wczoraj.
- Witaj - wyszeptała i przywarła do jego ust, aż pociemniało jej w oczach. Jej ciałem wstrzšsnšł dreszcz.
Godzinę póniej kiedy grzali się przy kominku w przytulnym pokoju podparyskiej tawerny czuła się tak szczeliwa jak wówczas kiedy miała czternacie lat i spotkała
Go po raz pierwszy.
- Madamme - głos kelnerki wyrwał jš ze wspomnień. Zamówiła jeszcze jednš kawę i stwierdziwszy że pora jest zbyt wczesna by wracać do hotelu, usadowiła się wygodniej i dyskretnie przecišgnęła się, unoszšc wysoko piersi, aż goć przy sšsiednim stoliku znaczšco pokiwał głowš.
- Kretyn - burknęła pod nosem, sięgnęła po paczkę i zapaliła kolejnego papierosa. W kłębach dymu zarysował się tamten pokój. Widziała wyranie Jego sylwetkę, jasne oczy, umiechnięte usta. Usta, które tysišcom istot odebrały na zawsze najcenniejszy dar, odebrały życie.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 415 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |