Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

yohanna22:
ale faceci w pornosach sa okropni poprostu nie podobaja mi sie, a Ty co sadzisz.
To samo - traktują kobiety przedmiotowo. I nie tylko w pornosach - są przekonani o swojej wyższości z tego powodu, że są mężczyznami. Wszystko OK, gdy kobieta jest "grzeczna", ale w innym przypadku muszą jej pokazać, że "mają rację".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Niektore laski tez sa za mlode i za chude. Ide spac jutro szkola w koncu odpoczne po 6 tygodniach HURA:) Dobranoc:)

yohanna22:
Niektore laski tez sa za mlode i za chude.
Fakt - aby nie były za młode i za chude, i... za głupie. Dobranoc :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

yohanna22:
Zdziwie Cie ale mysle ze tak, moze powiem Ci inaczej Polak robi to w sposob agresywny bo np. Anglik oleje i dalej bedzie po swojemu myslal, ale nie bedzie sie wdawal w udowadnianie Ci swojej racji, a tym bardziej w krytykowanie
Nie bardzo podoba mi się twój tok rozumowania. Takie wrzucanie do jednego wora do niczego dobrego nie prowadzi To tak jakby napisać że Francuzi to tchórze a Rosjanie prymitywni pijacy. W dalszym ciągu nie bardzo rozumiem co masz na myśli Angielska maniera wywyższania się, jest niemal legendarna. Zależy też co jest przedmiotem dyskusji. Jak bardzo to dla Ciebie ważne- Jeśli pluje ci ktoś w twarz to uważasz że wtedy w dobrym tonie jest udawać że deszcz pada? A w ogóle to co to za dyskryminacja mężczyzn :) Ze za bardzo męscy? A cóż to znaczy?:) Czy deszcz obwinia się za to że jest mokry? faceci w pornosach okropni?- a co powiedzieć o kobietach- te bywają na serio obrzydliwe. Mam wrażenie że niewielu facetów w pornolach jest w stanie tak się upodlić, jak większość tych lasek. Dyskusja polega po części na udowodnieniu swoich racji- na przedstawianiu różnych punktów widzenia. Jeśli wystąpi przy tym spór, to ten który ma ostatnie słowo z automatu staje się gburem i prostakiem?

rosomak:
W dalszym ciągu nie bardzo rozumiem co masz na myśli
Nie przejmuj sie ze nie rozumiesz to jest malo wazne dla Ciebie.

wendol:
Ja, podczas swoich rozmów z psychologami też zauważyłem ze "zdumieniem", że psycholodzy interesują się rozwojem duchowym, parapsychologią itp. - to kolejny etap rozwoju.
http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/podroz-do-poprzednich-wcielen-badania-prof-stawowskiej/29b09y "W środowisku akademickim prof. Stawowska znana była głównie dzięki publikacjom z zakresu psychologii osobowości i sportu. W toku swojej kariery naukowej szefowała Wydziałowi Psychologii na dawnej WSP w Opolu, a następnie przez 16 lat kierowała Zakładem Psychologii na AWF w Katowicach. Miała też drugi, nieakceptowany przez wielu kolegów po fachu obszar zainteresowań badawczych. Była to parapsychologia, a dokładnie badania nad zjawiskiem pamięci reinkarnacyjnej."
wendol:
Najbardziej chyba rozśmieszają mnie ludzie, którzy po odrzuceniu "zacofanej religii" poszli w "rozwój duchowy", po czym stają się takimi samymi fanatykami, jeśli nie większymi i traktują to jak kolejną religię, z kolejnymi dogmatami, zamiast się uczyć i wyciągać wnioski :)
Natomiast chylę czoła przed ludźmi, którzy badają takie sprawy, zamiast brać to "na wiarę". Generalnie podziwiam wszelkich naukowców, którzy coś odkrywają i tłumaczą to ludziom, bo żadna sztuka powiedzieć, że "jest tak i koniec", ale sztuką jest zbadać zjawisko (to wymaga wiele pracy) i wytłumaczyć to ludziom tak, żeby zrozumieli - zwłaszcza, jeśli chodzi o sprawy "mało pospolite" i słabo zbadane przez innych.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Tak się dzieje - rozproszysz się, rozpadniesz, ale dopiero gdy staniesz się "bogiem" i będziesz chciał zacząć "budować się" od nowa,
Myślę że zbytnio to upraszczasz. Stać się Bogiem to nie taka prosta sprawa że się podepniesz i już. Zbyt to dla nas odległe by ogarnąć istotę stworzenia. Całą niezmierzoną materię, całe uniwersum światów widzialnych i niewidzialnych. Chyba nie zwariowałeś na tyle by twierdzić że cykle te przerabiałeś wielokrotnie ;) W dalszym ciągu uważam, ze my z naszą wiedzą jesteśmy jak ten świetlik siedzący na źdźble trawy. Wybaczcie że jeszcze raz podaje link ale nikt wcześniej nie skomentował więc może nie widzieliście. Naprawdę fajna animacja wszechświata z przyjemną muzyką. https://www.youtube.com/watch?v=GoW8Tf7hTGA

rosomak:
Stać się Bogiem to nie taka prosta sprawa że się podepniesz i już.
Tego nie powiedziałem.
rosomak:
Myślę że zbytnio to upraszczasz.
Myślę, że za bardzo skupiasz się na pojedynczym elemencie. Bóg jest jeden, ale w wielu osobach. To jest kwestia kolejnych poziomów świadomości zbiorowej, która obejmuje coraz większe "koła", gdzie w centrum jest czysta boska świadomość, najbardziej "konkretna", jej "esencja". Najpierw jesteś kroplą, następnie strumykiem, rzeką, morzem... Nie "podpinasz się", tylko się rozwijasz, rozumiesz coraz więcej, "ogarniasz" z nadświadomości i twoja świadomość staje się coraz podobniejsza, coraz bardziej tożsama ze świadomością Boga. Gdybyś się "podpiął", bez uprzedniego rozwoju, to zrozumiałbyś tylko niewielki wycinek, a reszta spowodowałaby u ciebie "mętlik w głowie". Nauczyciel od fizyki w liceum, jak nam coś tłumaczył, a my tego nie rozumieliśmy, to mówił, że to trzeba poczuć, żeby zrozumieć :) Wystarczy zrozumieć ogólną zasadę, a wtedy "czujemy" i do odpowiedzi możemy sami dojść. Tak jest z naukami, które opierają się na logice, gdzie coś, z czegoś wynika. Można powiedzieć, że właściwie wszystko opiera się na wiedzy i logicznym rozumowaniu w różnych proporcjach. Chyba, że mamy do czynienia z czymś zupełnie nam obcym - nie pasującym do naszej "mentalności" i rozumem objąć tego nie potrafimy, bo tego nie czujemy - wtedy mówimy: "bądź mądry - pisz wiersze" :)
rosomak:
W dalszym ciągu uważam, ze my z naszą wiedzą jesteśmy jak ten świetlik siedzący na źdźble trawy.
Można też powiedzieć, że jesteśmy "prochem marnym" itp. Myślę, że ktoś (coś - jakaś ideologia) nałożył na Ciebie "blokadę mentalną", którą przyjąłeś i teraz sam się ograniczasz w imię zasady, że "nie zastanawiajcie się, bo i tak nie pojmiecie", czy jak to tam Kościół "tłumaczy". Pozdrawiam

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A ten filmik bardzo fajny :) Z gwiazd najbardziej spodobał mi się Rigel - ten niebieski supergigant. Myślę, że Ty skupiasz się bardziej na materii, a ja na świadomości. Ty na szczegółowej analizie, a ja na bardziej ogólnym czuciu. Widzisz ten piękny las? Nie - drzewa mi zasłaniają. ;) A filmik naprawdę ciekawy, bo pokazuje i szczegół, i ogół. Tylko, że to tylko wszechświat materialny, który stanowi jakiś 1% wszystkich wymiarów. 99% jest "za kurtyną" :) Ale, Rosomaku - wobec tego ogromu "nieznanego" i tak uważam, że najważniejsze dla nas jest "tu i teraz", bo po to tu jesteśmy :) Jesteśmy tu po to, by zmieniać na lepsze oblicze tej "łąki", by się rozwijać i nieść światło, by być świetlikiem, a nie szarańczą, która myśli tylko o tym, co by tu jeszcze wszamać :) Pozdrawiam :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Najpierw jesteś kroplą, następnie strumykiem, rzeką, morzem...
Świetna analogia i jak najbardziej się z tym zgadzam. Jednak tak jak kropla nie jest w stanie pomieścić w sobie morza tak człowiek nie zdoła pojąć tego co wykracza poza jego wyobraźnię. To trochę tak jak w piosence Eweliny Flinty- mogłeś więcej niż byś mógł. Mówi się że wyobraźnia jest nieograniczona ale to bardziej figura retoryczna niż prawda. Jest dość mocno okrojona z racji naszych ograniczeń Wyobraźnia może zaludnić astralne rewiry tworami które wcale nie są bytami za jakie je mamy, a wytworami naszych projekcji lub co gorsza istotami które próbują osiągnąć nieznane nam cele, naszym kosztem. Odbiorniki którymi dysponuje umysł na tej płaszczyźnie mogą być uszkodzone lub niewłaściwie rozwinięte. Rzeczywistość może być ukazana w krzywym zwierciadle a przez to wypaczona i nierzetelna. Z racji tej ułomności wszelkie dywagacje na temat prawdziwości tego co postrzegamy naszymi kalekimi zmysłami, tracą rację wiarygodnego bytu i to mnie zniechęca.
wendol:
Myślę, że ktoś (coś - jakaś ideologia) nałożył na Ciebie "blokadę mentalną", którą przyjąłeś i teraz sam się ograniczasz w imię zasady, że "nie zastanawiajcie się, bo i tak nie pojmiecie", czy jak to tam Kościół "tłumaczy".
Myślę że blokadę mentalną założyłem sobie sam, paradoksalnie poprzez przemyślenia. Nie wiem tylko po co mieszasz do tego kościół-uważasz ze jestem pod jego wpływem czy to trauma po żonie? ;)
wendol:
Myślę, że Ty skupiasz się bardziej na materii, a ja na świadomości. Ty na szczegółowej analizie, a ja na bardziej ogólnym czuciu.
Tak, skupiam się na materii bo żyję w materialnym świecie. Wszyscy tu mamy obowiązki związane z materialnym bytem. Zaniedbując je na rzecz wybiegania pragnieniami w światy które tymczasem nas nie dotyczą jest szkodliwe mentalnie, bo każe latać gdy należy iść. Z lotu ptaka łatwo przeoczyć diament leżący w pyle drogi.
wendol:
Nie "podpinasz się", tylko się rozwijasz, rozumiesz coraz więcej, "ogarniasz" z nadświadomości i twoja świadomość staje się coraz podobniejsza, coraz bardziej tożsama ze świadomością Boga. Gdybyś się "podpiął", bez uprzedniego rozwoju, to zrozumiałbyś tylko niewielki wycinek, a reszta spowodowałaby u ciebie "mętlik w głowie".
Taak, tylko mętlik w głowie, to zbyt eufemistyczne określenie. Ludzie którzy zbyt mocno doświadczyli obecności światła, nie wytrzymywali tego emocjonalnie, płakali jak dzieci doświadczając uczuć których intensywności nie byli w stanie znieść. I właśnie w uczuciach tkwi klucz- na nic wiedza o tym co będzie liczy się tylko czy nasze szaty będą wystarczająco czyste by czuć się godnymi przebywać w majestacie dobra? sprawiedliwości? doskonałości? miłości? jasności?... Wszystko w jednym. Może te określenia brzmią dla Ciebie zbyt religijnie ale dla mnie są nieodłącznymi atrybutami ISTOTY przed którą pragnę się pokłonić, wtulić w nią jak dziecko i poczuć bezpiecznie po długiej podróży, gdy przyjdzie czas na spotkanie. Jak będę mógł się zjednoczyć z KIMŚ takim będąc utytłanym w błocie ? Rozwój który jest nam dostępny, zawiera się w jak najlepszym wykorzystaniu tego co mamy tu. Wszelkie zaniedbania i występki odbiją się czkawką tam. Sami je sobie wytkniemy. Heh, wygląda na to że to jednak ja podchodzę bardziej emocjonalnie. Ty racjonalnie stawiasz na rozwój, zrozumienie, zatoczenie pełnego kręgu. Ja o tym myślę jak dziecko-nie wpycham palców do gniazdka bo może mi to zaszkodzić ;) Super ze obejrzałeś- na końcu tej animacji mamy multiwszechświaty i na tym kończy się wyobraźnia twórców. Co może być nad tym? Nie wiadomo a przecież, jak sam stwierdziłeś, to zaledwie 1% tego co może istnieć. Dlatego w tej materii wolę pozostać pozostać pokornym dzieckiem z mentalną blokadą ;)

rosomak:
Ludzie którzy zbyt mocno doświadczyli obecności światła, nie wytrzymywali tego emocjonalnie, płakali jak dzieci doświadczając uczuć których intensywności nie byli w stanie znieść.
Potwierdzam. To jest tak niewyobrażalnie przyjemne, że wytrzymałem tylko chwilę. Jeśli chodzi o świadomość, to przestałem wtedy identyfikować się ze sobą. Można powiedzieć, że "liznąłem" nadświadomości :)
rosomak:
Świetna analogia i jak najbardziej się z tym zgadzam. Jednak tak jak kropla nie jest w stanie pomieścić w sobie morza tak człowiek nie zdoła pojąć tego co wykracza poza jego wyobraźnię.
To może teraz inna analogia... Systemy wieloprocesorowe... Każdy procesor składa się z milionów elementów logicznych - można to porównać z mózgiem człowieka (w dużym uproszczeniu). Mózg człowieka ma do dyspozycji jakąś "moc obliczeniową" i jakąś świadomość. A teraz wyobraźmy sobie rozproszony system komputerowy składający się z wielu wieloprocesorowych komputerów. Każdy z nich wykonuje jakieś obliczenia, coś przetwarza, ale ma też dostęp do ogólniejszych wyników (wspólnej pamięci), które są mu potrzebne do dalszych obliczeń. Każdy taki "element logiczny" dokonuje własnych obliczeń, ale ma też dostęp do większej całości i coś tam wnosi. To wszystko pracuje w ramach jednego systemu operacyjnego - "nadświadomości zbiorowej", w której powstaje "byt wirtualny" i świadomość spajająca wszystkie "podsystemy". Oczywiście trudno mówić o świadomości na poziomie systemów komputerowych, ale to najlepsza analogia, jaka przychodzi mi do głowy :) Coś w tym stylu :) Natomiast Bóg ma do dyspozycji całe wszechświaty, które są jak komórki w jego ciele. Taka sobie analogia pojęciowa :) Pozdrawiam :)
rosomak:
Dlatego w tej materii wolę pozostać pozostać pokornym dzieckiem z mentalną blokadą ;)
Oczywiście są ograniczenia, których nie przeskoczymy "tu i teraz" :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Systemy wieloprocesorowe...
Wiem co chcesz przekazać, była już o tym mowa, tyle że ja użyłem teorii pól morfogenetycznych. Nie to jednak miałem na myśli.
wendol:
Potwierdzam. To jest tak niewyobrażalnie przyjemne, że wytrzymałem tylko chwilę. Jeśli chodzi o świadomość, to przestałem wtedy identyfikować się ze sobą. Można powiedzieć, że "liznąłem" nadświadomości :)
Tu jest pies pogrzebany. Mocy doświadczenia takiego kontaktu, nie oddaje słowo PRZYJEMNIE. Według mnie to nie lizak który można sobie polizać dla przyjemności kiedy tego zechcemy. Kiedy kontakt już nastąpi, wiąże się z nim wstrząs który drastycznie zmienia nasze postrzeganie. Związek przyczynowo skutkowy, logika, poznanie struktury, to tylko niewielka część boskiej emanacji. Wchodzą tu w grę zależności których nie ogarniamy związane z jak mi się wydaje, z pokorą, wybaczeniem i miłością. Tu tkwi zagadka której człowiek nie pojmuje do końca. Zetknięcie z prawdziwym światłem nie wiąże się z przyjemnością a raczej bolesną ekstazą. Dlaczego bolesną? Bo w tym blasku widzimy na sobie każdą plamę, którą przynieśliśmy na sobie Każdy z nas się brudzi-pychą, egoizmem, obłudą, hipokryzją i oby tylko tymi przywarami ludzkiej egzystencji. To nie kwestia złożoności a czystości. Aby bezpiecznie poruszać się w sferze astralnej powinniśmy być pozbawieni niskich odczuć, inaczej narażamy się na niebezpieczeństwo użycia ich przeciwko nam. Tarczą nie jest wiedza o zagrożeniach ale wyzbycie się z siebie swych słabości.

rosomak:
Mocy doświadczenia takiego kontaktu, nie oddaje słowo PRZYJEMNIE.
Tak - to było niesamowicie ekstatyczne :) Roztapiałem się w MIŁOŚCI i przestawałem istnieć - ja, jako ja.
rosomak:
Kiedy kontakt już nastąpi, wiąże się z nim wstrząs który drastycznie zmienia nasze postrzeganie.
Ten "kontakt" nie zmienił mojego postrzegania - było takie już przedtem :)
rosomak:
Zetknięcie z prawdziwym światłem nie wiąże się z przyjemnością a raczej bolesną ekstazą.
To było przyjemne nie do wytrzymania :)
rosomak:
Każdy z nas się brudzi-pychą, egoizmem, obłudą, hipokryzją i oby tylko tymi przywarami ludzkiej egzystencji. To nie kwestia złożoności a czystości.
Uważasz, że nie jesteś "godzien"? A może to znowu wpływ religii? No wiesz - to ciągłe obwinianie siebie i innych. Bo przecież "grzeszymy" na każdym kroku i nigdy nie przestaniemy, bo jesteśmy "wiecznymi grzesznikami" ;) Coś takiego mówią w kościele.
rosomak:
Aby bezpiecznie poruszać się w sferze astralnej powinniśmy być pozbawieni niskich odczuć, inaczej narażamy się na niebezpieczeństwo użycia ich przeciwko nam. Tarczą nie jest wiedza o zagrożeniach ale wyzbycie się z siebie swych słabości.
Jakoś "zagrożeń" tam nie zauważyłem... Tzn. spaliłem kilka bardzo niefajnych istot, ale właśnie po to się tam wybrałem, bo miałem taką potrzebę, gdyż "nawiedzały" mnie tu. Fajnie Rosomaku, że znasz teorię :) Pozdrawiam :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

https://www.youtube.com/watch?v=FMpfy7fAvxQ ;)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Uważasz, że nie jesteś "godzien"?
A Ty jesteś godzien? Starając się o pracę idziesz na rozmowę w podartych gaciach i pustym CV? Czy wchodząc do pałacu będziesz miał w sobie tyle samokrytycyzmu aby wiedzieć że słoma wystająca z butów oraz brudne paznokcie są co najmniej nie na miejscu? Masturbujesz się w ukryciu bo elementarne zasady są ci znane- Dlaczego nie robisz tego wśród ludzi?:) Być może dlatego że nie jesteś ekshibicjonistą a może dlatego że się wstydzisz przedstawiania na forum swojej intymności. Przed wszechogarniającą światłością stajesz taki jakim jesteś- nic mniej i więcej, czy samo to nie wystarczy że przynajmniej się zarumienisz? :) Nie piszę tych przykładów w odniesieniu do Ciebie ale do człowieczego ogółu. Uważam że nikt nie jest godzien i stad pisanie o pokorze. Filmik niezły- zabawny i dający do myślenia. Tylko mam wrażenie ze śmiejemy się z różnych znaczeń treningu w pokorze.

wendol:
Jakoś "zagrożeń" tam nie zauważyłem... Tzn. spaliłem kilka bardzo niefajnych istot, ale właśnie po to się tam wybrałem, bo miałem taką potrzebę, gdyż "nawiedzały" mnie tu.
A może paliłeś tylko własne demony? Wiesz na pewno co jest projekcją a co realnym bytem? A co jeśli myśląc że dotarłeś naprawdę daleko,jesteś w błędzie bo liznąłeś zaledwie sferę swoich myślokształtów, które są jednymi z pierwszych, najbliższych nam, astralnych światów? W dzieciństwie miałem wypadek który mógł mnie uśmiercić Posiadam mętne wspomnienia tego co się wydarzyło, zatarte, nieostre. Już nawet nie wiem czy to pozostałości snów czy realne doznanie ale podczas gdy byłem nieprzytomny COŚ się wydarzyło. Od tego czasu zacząłem się interesować życiem po życiu- przestałem znęcać się nad kotami ;) Mając 14 lat odkryłem Moody"ego, później Francois Bruno. Wyciągałem z tych książek to co mi było potrzebne- Bruno wydawał mi się zbytnio osadzony w religii katolickiej- zresztą jest księdzem. Moody zbyt nachalny w udowadnianiu swoich tez. Monroe zbyt pewny siebie a zarazem zagubiony i niepewny.- dysonans Inni za bardzo szli w stronę w niebezpiecznego spirytyzmu- mam też za sobą taki seans. Niemniej każdy z nich głosił treści które w różnych proporcjach zgadzały się z tym co odczuwałem. Później zaspokoiłem ciekawość. Już nie skupiam się na tych zagadnieniach- mam swój pogląd i trzymam się tego. Nie twierdzę że jest tak jak sobie wyobrażam - Układanka według mnie pasuje do siebie i na tym się opieram a w konsekwencji idę drogą którą nakazuje mi ta wiedza. Dla kogoś innego może to wyglądać zupełnie inaczej Bulwersuję się tylko wtedy gdy ktoś uzurpuje sobie prawo do przedstawiania jedynie słusznych racji, bo według mnie wszyscy jesteśmy za mali by wydawać tu zdecydowane sądy.

rosomak:
Przed wszechogarniającą światłością stajesz taki jakim jesteś- nic mniej i więcej, czy samo to nie wystarczy że przynajmniej się zarumienisz? :)
Zarumienić to się mogę przed kobietą, a "wszechogarniająca światłość" wie i tak wszystko, rozumie wszystko, więc o co chodzi?
rosomak:
Nie piszę tych przykładów w odniesieniu do Ciebie ale do człowieczego ogółu.
Te przykłady wskazują na materialne postrzeganie tego wszystkiego przez Ciebie i traktowanie "nadświadomości" jak człowieka, tyle że doskonalszego, choć nie bardzo :)
rosomak:
Uważam że nikt nie jest godzien i stad pisanie o pokorze.
Nie jest godzien czego? :)
rosomak:
Filmik niezły- zabawny i dający do myślenia. Tylko mam wrażenie ze śmiejemy się z różnych znaczeń treningu w pokorze.
Ja się śmieję z postrzegania tego w sposób religijny i odstawiania szopek.
rosomak:
Od tego czasu zacząłem się interesować życiem po życiu- przestałem znęcać się nad kotami ;)
Nigdy nie znęcałem się nad kotami.
rosomak:
Inni za bardzo szli w stronę w niebezpiecznego spirytyzmu- mam też za sobą taki seans.
A ja nie.
rosomak:
A może paliłeś tylko własne demony?
Ludowa nazwa to zmora, inkub lub sukub. Miałem wtedy chyba "naście" lat - dwa razy mnie coś takiego "odwiedziło", po czym sam się do nich wybrałem :) Mogła to być taka, czy inna "projekcja astralna", ale podziałało bardzo skutecznie :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Nie jest godzien czego? :)
Panie, nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie... Oczywiście że wie to wszystko, ale to nie znaczy że jesteśmy usprawiedliwieni. Możemy być lepsi niż jesteśmy, możemy więcej niż robimy. Widząc siebie, jego oczami- lub swojej nadświadomości- jak wolisz, zaczynamy widzieć te braki i to wywołuje poczucie wstydu i żal.

wendol:
Ludowa nazwa to zmora, inkub lub sukub.
Nasi, tzn. Słowianie, nazywali je strzygami, upiorami, zmorami właśnie lub nocnicami- sukkuby, inkuby to chyba bardziej z łaciny - wyższe sfery heh ;) W sumie nieważne- ważne że ciężko stwierdzić czy to projekcje czy realne byty. Dlatego tak się upieram w kwestii zbytniego ufania swym siłom duchowym i wiedzy na ten temat. Po prostu, to nie nasza dziedzina, jeszcze nie.

rosomak:
Panie, nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie...
Dlaczego "Panie", a nie Pani? Zaprawdę powiadam Ci - jesteś godzien, albowiem, azaliż, na wieki wieków i oczywiście ament :) Mniej patosu i kościołkowych formułek. Pozdrawiam :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.