Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

Może wyjdzie nieco agresywnie ale cóż... Warto niekiedy dyskusji przydać trochę pieprzu- to ożywia ;) Dla mnie te wrzótki ze Snoopym czy Justinem niewiele mają do zaoferowania. Główną w nich wartością jest rytm, tyle że to załatwić może pierwszy lepszy mixer. Większość utworów nafaszerowana jest sexem jak dobra kasza skwarkami.-To z Kajka i Kokosza- praktycznie każdy teledysk pełen jest poruszających się rytmicznie, wyeksponowanych tyłeczków- ok-trudno się czepiać tyłeczków, ale nie tego w muzyce szukam. Treści czy głębszego przekazu, znajduje się w nich tyle co kot napłakał. Im bardziej obrazoburcze tym bardziej trendy. Im mniej treści tym lepiej. To ma trafiać w buzujące hormony młodzieży i trafia, według mnie psując ją przy tym. Heh... przeczytałęm siebie i poczułem się jak stary zgred. Wyrosłem z dyskotek ale pamiętam siebie kupującego KASETĘ Vanilla ace Rany, jak to dawno było :) Tak czy owak dla mnie nudy-choć sam kocham się od lat w Enji, która dla niektórych może być mega nudna ;) W przypadku zacofania, zaściankowości czy kosciółkowatości- pozwolę sobie też mieć różne zdanie Właściwie to nawet wzbiera we mnie gniew, gdy słyszę takie określenia. Naszą narodową siłą, nie słabością, jest przywiązanie do tradycyjnych wartości. Przywiązanie to świadczy o tym że na narodzie tym można polegać. Ktoś kto nie jest wierny swoim wartościom jest jak chorągiewka na wietrze, nie należy mu ufać. Zaściankowość? Jeśli faktycznie poprzez swoją mentalność możemy być tak postrzegani to dziękujmy za to Bogu. Ci którzy znajdują się w centrum tej pożal się boże cywilizacji, borykają się ze skutkami swojego wcześniejszego postępowania - mowa o koloniach eksploatujących i wyzyskujących ludy podbite i gnębione przez siebie stuleciami. Karma do nich wraca w postaci uchodźców i strachu bo jeden na stu z nich ma przy sobie pas szahida albo maczetę. Jak mają się mieszkańcy tych krajów bronić jeśli co drugi na ulicy to arab lub czarny?. U nas panuje rasizm i zaściankowa bieda- i dzięki temu jesteśmy bezpieczni. Wprawdzie zawsze miejscowy kark może ci łeb rozwalić ale zawsze to swój i raczej nie wysadzi się w tłumie dzieciaków. Wreszcie kosciółkowatość. Zawsze powtarzam- cóż nam przeszkadzają staruszki modlące się w kościele. Każdy ma własną formę docierania do absolutu. Absolutnie nikt nie zmusza do wyznawania Chrystusa w ten czy inny sposób. Drażni mnie spoglądanie z góry na ludzi którzy modlą się w kościele. Co z tego że poniektórzy są ludźmi prostymi, że mogą nawet do końca nie wiedzieć w co wierzą- tak na serio to w obliczu nieznanego jesteśmy wszyscy na jednakowo niskim poziomie. Islam. Napisałeś Darek że dla przeciętnego Europejczyka religia nie ma znaczenia I to właśnie będzie ich zgubą. Religia tak jak tradycja, napełnia lud autorytetem wyższym niż jednostka. Są to swego rodzaju byty które scalają społeczeństwa. Pozbądź drzew korzeni a staną się słabe, bezwolne i obumrą. Na ich miejsce wyrosną inne, bo natura nie znosi próżni ale do cholery-dlaczego mamy na to pozwolić- wole nasze swojskie dęby od pustynnych palm. -Wolę nasz kościelny dzwon niż beczenie muezina z wieży minaretu. Nie możemy się cofnąć do średniowiecza? Ależ możemy znacznie więcej- możemy się cofnąć w czasy prawa dżungli- wystarczy nam zabrać prąd i komunikację. Islam nie jest pokojowy. Dobry wyznawca Allaha to człowiek dążący do zaprowadzenia szariatu wszelkimi sposobami na całym świecie. Albo stawimy opór albo Islam zamieszka wśród nas wraz ze swoimi średniowiecznymi prawami. W tej wojnie nie można sobie pozwolić na tolerancję bo oni tolerancyjni nie są. Gdy zdobędą przewagę to po nas i na nic się zdadzą zapewnienia o tym że jest się oświeconym bezwyznaniowcem. Albo staniesz się muzułmaninem albo będziesz krótszy o głowę.

Witaj Rosomaku i jak zwykle dziękuję Ci za głos rozsądku :) - Verte :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Problem w tym Darek że postrzegasz ludzi z perspektywy swojej wiedzy. Tyle ze wiedza tu raczej nie ma znaczenia. Liczy się moralny kompas, a podstawowe założenia chrześcijaństwa mogą służyć jako kompas. Wiara, nadzieja i miłość Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. To wystarczy by igła wskazywała północ.

Witaj Darku. Miłego wieczoru :)

Ostatnio w aucie przerabialam Boba Dylana wiec smetow tez slucham i nie tylko, a jak poslucham Bajbera i innych komercyjnych to mi weselej i lzej.

Enje tez lubie ale sluchalam jej jak bylam bardzo mloda.

yohanna22:
Ostatnio w aucie przerabialam Boba Dylana wiec smetow tez slucham i nie tylko, a jak poslucham Bajbera i innych komercyjnych to mi weselej i lzej.
Spoko rozumiem i nie chciałem urazić. Różna muzyka na różny nastrój. Enya mnie uspokaja, sprawia że świat wokół przestaje pędzić. Kiedyś wśród wgórz, wziąłem kryształ LSD Niebo było pełne kłębiastych chmur a Enya towarzyszyła mi w tej magicznej podróży. Od tamtej pory sfiksowałem na jej punkcie- oraz cumulusów ;)

rosomak:
-Wolę nasz kościelny dzwon niż beczenie muezina z wieży minaretu.
Budził mnie kiedyś taki "wyjec" w Istambule :) Gdybym miał wybierać, to też wolę kościelne dzwony, bo są jakby cichsze :)
rosomak:
na nic się zdadzą zapewnienia o tym że jest się oświeconym bezwyznaniowcem. Albo staniesz się muzułmaninem albo będziesz krótszy o głowę.
Wiem - dla nich każdy, kto nie wyznaje Allaha, jest "niewiernym bezbożnikiem" i albo cię "nawrócą", albo zabiją, ale na szczęście nie każdy fanatyk jest aż tak fanatyczny :) Podobało mi się jak w "Pustyni i w puszczy" Nell wytłumaczyła Stasiowi dlaczego modli się w meczecie - odpowiedziała mu, że przecież i tak wszyscy modlą się do jednego Boga, ale na swój sposób :)
rosomak:
Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. To wystarczy by igła wskazywała północ.
Wystarczy, ale pod warunkiem, że ludzie kochają samych siebie. Pozdrawiam :) Też już wyrosłem z dyskotek, ale na wyjeździe popatrzyłem w TV, żeby się trochę "odmóżdżyć" i coś z córkami pooglądać, bo tak naprawdę, to nie nudzimy się tylko w domu. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej i muzułmanom nie będzie dobrze w Europie (nie będą się czuli tu, jak w domu), ani nam nie będzie dobrze z nimi, bo zbyt duże są różnice kulturowe między nami, a nimi.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

A wracając do muzyki i wyjazdów, to... https://www.youtube.com/watch?v=_s4XutFKCA8 To twórczość Kuby Sienkiewicza daje do myślenia - to w końcu lekarz... neurolog :) Chyba się wyleczyłem z wyjazdów :) Moje córki też, ale takie doświadczenia też były potrzebne. Teraz, zamiast zwiedzaniem, powinienem się zająć urządzaniem (a właściwie sprzątaniem) mieszkania, bo na razie wstyd tu nawet kogoś zaprosić.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Tak slucham przeroznej muzyki jedyne co nie lubie to rockowej i metalu poprostu nie lubie. Czasami sie zastanawiam czy ze mna wszystko OK bo potrafie sluchac bardzo zroznicowanej muzyki. Dobra teraz czas na mnie ide sie wygrzac i posluchac jak tam morze szumi. Niestety uwielbiam wakacje we wrzesniu, ale teraz trzeba sie przerzucac na koniec sierpnia bo dzieci maja szkole. Milego dnia chlopaki :)

rosomak:
Napisałeś Darek że dla przeciętnego Europejczyka religia nie ma znaczenia I to właśnie będzie ich zgubą.
Jednak tu się z Tobą nie zgodzę. Zachód ma większe doświadczenie na tym polu, bo problem nie jest dla nich nowy. W ich przypadku faworyzowanie jakiejkolwiek religii skończyłoby się wojną domową. Jeśli z fanatykiem religijnym rozmawiasz używając jego retoryki, to jesteś na przegranej pozycji. Jest takie powiedzenie: nie rozmawiaj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, po czym pokona doświadczeniem. Wracałem niedawno w nocy od rodziców i w Rembertowie zaczepiło mnie kilku podchmielonych dwudziestolatków. Jeden z nich mijając mnie powiedział do mnie: "powiedz, że Widzew to kurwa!". Odpowiedziałem mu tak: "nie obchodzi mnie to, w ogóle mnie nie interesują takie sprawy", a on do mnie: "jakie sprawy?". Na to pytanie mu już nie odpowiedziałem, tylko poszedłem dalej, bo przecież z nierozgarniętymi kibolami nie będę rozmawiał, a tym bardziej nie będę się mieszał do ich chamskich walk. Wracając do religii i Zachodu... Przestrzeń publiczna to nie jest miejsce dla religii, bo państwo realizuje konkretne, szczegółowe i znacznie szersze cele niż religie, które są tylko "kibicami" i w dodatku przeszkadzają prowadząc do konfliktów - do takich, czy innych wojen religijnych. Uniwersalne wartości moralne, to nie jest wynalazek żadnej religii - to wartości podstawowe, które są od zawsze - pojawiły się na długo przed tym, zanim ludzie zaczęli sobie wymyślać jakiekolwiek religie. Ludziom wystarczy empatia (to coś, co ich łączy), a religie są potrzebne przywódcom religijnym, by dzielić i rządzić. Religia (a raczej duchowość) to osobista sprawa każdego człowieka, a nie coś, co powinno być sprawą państwową. Religia to rodzaj "kółka zainteresowań", rodzaj "hobby", które łączy jakieś grupy osób i nie może być źródłem prześladowania innych, których dane sprawy nie interesują, czy polem sporów o wyższość świąt bożego narodzenia nad Wielkanocą :) Są tacy, których takie "szopki" nie interesują. I właśnie to trzeba uzmysłowić islamistom, czy innym fanatykom religijnym, zamiast włączać się w ich przepychanki dotyczące sposobów spędzania czasu wolnego, czy jakichś obrządków religijnych i innych spraw związanych z symbolami. W Polsce spory zaczynają się, gdy Kościół zaczyna tracić władzę w kolejnych obszarach życia publicznego i spraw osobistych każdego człowieka, podczas gdy nawet przeciętny katolik ma już dosyć wpieprzania się we wszystko Kościoła. Nie może być tak, żeby państwo uginało się przed władzą kościelną, która chce zawłaszczać kolejne obszary życia publicznego. Księża mogą sobie rządzić, ale w kościele, bo tam przychodzą ludzie, którzy chcą tam przychodzić i najwyraźniej zgadzają się z tym, co księża im nakazują. Ja, żeby być w porządku w stosunku do siebie, zrezygnowałem z członkostwa w tej organizacji i złożyłem akt apostazji, żeby formalności stało się zadość. Skoro nie odpowiada mi styl tej organizacji, to się z niej wypisałem - to logiczne. Odnośnie przyjmowania obcych mentalnościowo "uchodźców", to Europa Zachodnia jest w innej sytuacji niż Polska, bo oni są już tam od dawna. Natomiast dla Polski będzie lepiej, jeśli nie będziemy ich przyjmować, bo im to też na zdrowie nie wyjdzie, bo przeciętny Polak tolerancyjny nie jest i do wielu spraw podchodzi konfrontacyjnie, a gdy naprzeciwko siebie staną dwie grupy "broniące swych wartości", a de facto przyzwyczajone do narzucania swojego "stylu" i symboliki, to konflikt jest nieunikniony, co doprowadzi do jeszcze większego fanatyzmu po obu stronach i "wyjdzie bokiem" nawet tym, którym takie spory są obce. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko religiom ;) Jak ktoś chce, to może sobie chodzić do kościoła, czy innej "świątyni" nawet codziennie, spędzać tam całe godziny, czy nawet tam zamieszkać :) Tylko, że skutki dla jego psychiki będą fatalne (znam to na przykładzie mojej żony) i będzie osobą "toksyczną". Jak znajdzie sobie jakichś ludzi, którzy go rozumieją i wyznają te same "wartości", to OK, ale ja wolę nie mieć z takimi do czynienia, bo skupiają się na "duperelach", które urastają u nich do spraw "najważniejszych na świecie", zamiast spojrzeć szerzej na to wszystko. No dobrze - jest jakiś "Bóg", czy "Bogini", ale sztywne sposoby jego/jej czczenia mnie rozśmieszają :) Lubię zwiedzać kościoły itp., ale dla mnie to rodzaj "folkloru". Tak - chyba właśnie z folklorem religia ma najwięcej wspólnego i w tym sensie możemy mówić o jej związku z kulturą, ale - na Boga - nie mówcie o tym, że dopiero jakaś religia "wymyśliła" uniwersalne, najbardziej podstawowe zasady międzyludzkiego współżycia, bo przedtem panowało "barbarzyństwo", ludzie zabijali się nawzajem na każdym kroku nic sobie z tego nie robiąc, a dopiero religia przyniosła "cywilizację". Jest dokładnie odwrotnie - to cywilizacja, odkrycia naukowe itp. są "światełkiem w tunelu", które od zawsze było przez religie zwalczane, bo kapłani nie chcą dobrowolnie oddać władzy, którą mają nad ludźmi "ciemnymi", więc walczą z postępem, bo człowiek "oświecony" nie będzie łykał banałów i zachwycał się, jaka religia jest "odkrywcza". Największe odkrycia w czasach nowożytnych, największy postęp zawdzięczamy tzw. cywilizacji zachodniej i to dlatego właśnie w naszym kręgu kulturowym religie są tak "łagodne" - musiały się jako tako dostosować do cywilizacji, a nie odwrotnie, choć w średniowieczu, gdy religia rządziła niepodzielnie naukowców palono na stosach, ludzi mających własne zdanie oskarżano o "współpracę z szatanem", a "niewiernych" "nawracano". Islam wywodzi się z rejonów świata, gdzie nie odbył się tak szybki postęp w sferze materialnej, psychicznej, mentalnej, duchowej. Tam nadal większość tkwi w mentalności plemiennej, klanowej i "każdy walczy z każdym o wszystko". Oczywiście większość, to nie "każdy", ale mam na myśli różnego rodzaju, większych lub mniejszych "władców", którzy biją się między sobą, wciągając w to innych. W Polsce nie mieliśmy szans "dojrzeć", bo nasze państwo przez długi czas nie było "nasze", a później mieliśmy tu reżim komunistyczny, który podobnie jak Kościół nie chciał, aby ludzie myśleli samodzielnie i się rozwijali na tyle, by totalitarną władzę odrzucić. Niektórzy tak się do tego przyzwyczaili, że teraz boją się samostanowienia, samodzielności, tego że coraz więcej zależy od nich samych, bo świat "zachodni", od którego przez tyle lat byli "odcięci" ich przeraża, bo go nie rozumieją, nie rozumieją, że czasy "autorytetów" już się skończyły, bo wszystko jest coraz bardziej dynamiczne, więc teraz każdy musi być coraz większym autorytetem sam dla siebie, ale przy tym trzeba się rozwijać, zamiast szukać "opoki" w postaci religii. Religia wam w zrozumieniu świata i procesów tu zachodzących nie pomoże, a wręcz przeciwnie - nastraszy was tylko i spowoduje zamknięcie w sobie, po czym reszta pójdzie dalej, a wy zostaniecie w "skansenie" mając pretensje i agresję do całego świata, że was nie "przygarnął", nie pomógł wam, tylko was "odrzuca" - taką właśnie postawę roszczeniową reprezentują sobą wyznawcy islamu (i inni fanatycy religijni), poszukując nadal "jakichkolwiek autorytetów", które to wodzą ich za nos, napuszczają na siebie nawzajem coraz bardziej, by mieć jeszcze jakąkolwiek władzę, wśród ludzi "ciemnych", bo ich "populacja" spada szybciej (stają się "jaśniejsi") niż ilość "hien i szakali" które chcą na nich żerować. Wreszcie dochodzi do tego, że te "hieny i szakale" stają się myśliwymi, zamiast padlinożercami i wychodzą na polowania poza swoje rewiry, oczywiście puszczając najpierw przodem "bojówki" w postaci fanatyków religijnych, by wzbudzić u innych postrach. Ja się zła nie ulęknę i ze strachu nie zwrócę się w kierunku żadnej religii, bo to tak, jakbym uciekając przed hienami i szakalami zapędził się na terytorium wilków, czy kojotów :) Wiedza, doświadczenie, czy inne "wyposażenie" pozwalają mi czuć się człowiekiem, a nie "owieczką", więc z takimi "zwierzętami" nie będę się zadawał, bo z "owieczkami" się nie dogadam, a z "drapieżnikami" nie będę walczył, tylko je odstraszał. Z tych właśnie powodów nie polecam przyjmowania fanatyków islamskich do Polski. Swoją wypowiedź zacząłem od tego, że nie zgadzam się z Tobą Rosomaku, ale teraz widzę, że jednak w dużej mierze się z Tobą zgadzam :) Wnioski są te same - nie przyjmować nieproszonych "gości", bo nie wpuszcza się chamów na salony. A ten rosomak to ciekawe zwierzątko - taki mały, ale całkiem wytrwały drapieżniczek i boją się go nawet sporo więksi od niego :) Tym fajniejszy jest, że w stadach nie występuje, więc musi bardziej polegać na sobie i dzięki temu jest bardziej "uniwersalny" i nie zachowuje się jak "szarańcza" - można go spokojnie przyjąć, nie obawiając się o to, że sprowadzi ze sobą całą rodzinkę, krewnych, stado pociotków i kolegów królika :) Pozdrawiam :)
yohanna22:
Milego dnia chlopaki :)
Nie nazywaj mnie Yohanna chłopakiem ;p A na koniec opowiem o żarcie rysunkowym, jaki widziałem w jakiejś gazecie. Otóż podchodzi Duda do grupy księży i tak się do nich odzywa z uśmiechem: - Co tam chłopaki słychać na świecie? :) A oni mu na to posępnym tonem: - A co ty, Biblii nie czytasz? :)) Pozdrawiam wszystkich "pozytywnie zakręconych" :) Religie byłyby fajniejsze, gdyby były weselsze :) A ten materiał Yohanna, który wrzuciłaś o muzułmanach, gdzie jakaś dziewczynka cieszyła się, że jest taki "fun" właśnie pokazuje, że ludzie ogólnie cieszą się, gdy mogą być trochę bardziej na luzie, niż zwykle. Muzułmanom można współczuć, a zwłaszcza dzieciom i dlatego m.in. właśnie dzieci zostały zabrane mojej żonie, bo jako z fanatykiem religijnym miały z nią "krzyż pański". Źle trafiła ze swoim fanatyzmem religijnym - jak muzułmanin do Europy i wszyscy mieliśmy jej dosyć w naszej rodzinie. Ciekawe, bo zanim się pojawiła i "sfiksowała", to nie było u nas w ogóle tematu religii - problem nas bezpośrednio nie dotykał i tylko czasem sobie żartowaliśmy, jak zobaczyliśmy coś na ten temat w telewizji :) Ona u nas też dobrze się nie czuła i dlatego "sfiksowała" na punkcie religijnym, bo my "bezbożnicy" jej zdaniem jesteśmy :) Powinna zostać na wsi, zamiast przyjeżdżać do dużego miasta, bo za duży "szok" tu przeżyła. Podobnie jest z muzułmanami w Europie i moim zdaniem scenariusz będzie podobny. Najpierw przyjeżdżają do dobrobytu, po czym orientują się, że "tu nie ma Allaha", więc próbują go tu wprowadzić, co u tubylców skutkuje tym, że "stają okoniem", konsolidują się wokół czegoś podobnego, ale bardziej swojskiego na zasadzie, że "lepsze mniejsze zło" (na co bardzo liczy Kościół), po czym dochodzą do wniosku, że religie ogólnie stwarzają problemy i przez społeczeństwo zostają jeszcze bardziej zmarginalizowane. Coraz mniejsza grupa fanatyków religijnych zamyka się natomiast w "świątyniach" i w sobie, widząc wokół "szatana" i oczekując na koniec świata, rozliczenie "bezbożników" i własne "zbawienie" :) Sporo zrozumiałem obserwując moją żonę :) Ale "zakapior" z niej straszny :/ Chłop żywemu nie przepuści ;/

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

https://www.youtube.com/watch?v=Ur3_CcsL7Dg Że za dużo "seksu" powiesz Rosomaku? ;) Ja się przy tym wzruszyłem radośnie - poważnie. "Make Love, not war" - takie coś mi się jeszcze przypomniało. A religia? Niby ma przekaz pozytywny, ale jednak bardziej oddala ludzi od siebie, zamiast zbliżać. Dlaczego? - Bo "kanalizuje" coś bardzo pierwotnego w człowieku, w kierunku bożka, egregora (pamiętasz Nicze?), który jest wyjątkowo bezwzględnym władcą, dając zły przykład innym swoim postępowaniem. Oczywiście to twór wymyślony przez kapłanów, by trzymać poddanych w strachu i posłuszeństwie.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Termin religia, od dawna jest zdewaluowany, podobnie jak miłość. Miłość została ściągnięta ze sfery sacrum by stać się spłyconą i pospolitą. Każdy celebryta wyciera sobie nią gębę, reklamy nawołują byśmy pokochali swe nowe samochody i smartfony Miłość obecnie nagminnie kojarzona jest z miłością zmysłową. Religia w swym pierwotnym znaczeniu oznaczała więź. Te więzy nie są uwarunkowane doktryną czy instytucją, lecz celebracją tego co uważamy za święte i nienaruszalne. Człowiek potrzebuje autorytetu- sama empatia nie wystarcza by poczuć że nie jesteśmy sami. W chwili zwątpienia to do niego się zwracamy. Człowiek w gruncie rzeczy żyje i umiera sam. Tej samotności istnienia nie jest w stanie wypełnić nikt inny, tylko Bóg. Religia jest wyrażeniem miłości i pokory wobec niepojętego. W religii zawiera się nadzieja że nie zostaniemy pozostawieni sami sobie w chwili gdy wszystko inne zawiedzie. Religia nie jest więzieniem. Jest wolnością dla człowieka który potrzebuje wsparcia a znikąd go nie otrzymuje.

rosomak:
Człowiek w gruncie rzeczy żyje i umiera sam.
Masz na myśli sam na sam ze swoją świadomością? Dziwne, bo ja czuję obecność "nadświadomości". Może to dlatego, że od dziecka dużo medytowałem?
rosomak:
Tej samotności istnienia nie jest w stanie wypełnić nikt inny, tylko Bóg.
Masz rację - "bez tego czegoś" ludziom zawsze czegoś brakuje i są nienasyceni, nawet gdy mają "wszystko". Mi największy spokój daje kontakt z przyrodą - las to miejsce, w którym czułem się bardzo dobrze od dziecka. Ja wśród przyrody czuję "Boga" bardziej, niż w kościelnych budynkach, które mnie raczej zasmucają - tam jakieś takie "nie bardzo" są wibracje i muzyka - po prostu źle, nieswojo się tam czuję. Jeśli chodzi o kontakt z "sacrum", to stawiam na "samopoznanie", jak gnostycy. Jeśli Rosomaku interesujesz się "doznaniami duchowymi" w bezpiecznym dla Ciebie i "swojskim" "klimacie chrześcijańskim", a jednak dużo szerszym i pozwalającym na większe poznanie niż tylko płytki, "pozerski" klimat kościelny i chcesz się wzbogacić - nie w sensie materialnym, ale duchowym w poznanie nie tylko na drodze wiedzy, ale może nawet z czasem czucia, to droga stoi przed Tobą otworem :) http://www.gnosis.art.pl/numery/gn01_slowo_wstepne.HTM http://www.gnosis.art.pl/prokopiuk_gnoza_i_gnostycyzm01.htm http://www.gnosis.art.pl http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/e_gnosis_tymcz2.htm Widzę, że niezły z Ciebie "filozof" :) Mam nadzieję, że pomogłem i Życzę Wszystkiego Najlepszego na Nowej Drodze Życia :) A właściwie dla Ciebie nie nowej, bo do "wstępu" sam doszedłeś :) Tego, czym zajmuje się Igor i ja w jakimś stopniu, Tobie nie polecam (zresztą pisałeś, że się tego boisz), ale gnoza to chyba to, czego "od zawsze" szukałeś :) To oczywiście nie jest też "droga dla każdego" (większości chyba kościół wystarcza), ale w Tobie widzę duży potencjał :) Wierzę w Ciebie Rosomaku i pozdrawiam z Miłością :) Miłość nie jest smutna, tylko Wesoła :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dzięki Darek za linki ale ja nie szukam nowej drogi życia. Mi jest dobrze z tym co wiem i czuję, a jak wiadomo- lepsze jest wrogiem dobrego. Nie czuję się zesłany tu za karę. Swiat i natura są dla mnie piękne- nie uważam że są najniższą widzialną manifestacją boskiego stworzenia. Najlepiej czuje się na wsi.Na mojej łące otoczonej lasem rosną trzy dęby- wśród nich oświadczyłem się mojej żonie. Gdy mam okazję tam bywać i jest ciepło, kładę się w ich cieniu i spoglądam w chmury. Wtedy wśród ćwierkania ptaków, grania świerszczy ładuję akumulatory. Nie chcę tu wyjść na dyletanta który woli pozostać w swoim intelektualnym, bajorku.Po prostu- to co było mi potrzebne do zaspokojenia ciekawości oraz odnalezienia swojego miejsca już wiem. Przeczytałem setki jeśli nie tysiące książek. Obecnie, okres dalszych poszukiwań duchowych jest wyparty przez sprawy bardziej przyziemne. Już pisałem że dla mnie priorytetem jest zapewnienie bytu materialnego mojej rodzinie. Mój cały wysiłek intelektualny nakierowany jest na to bym w przyszłości nie musiał sie martwić przyziemnymi sprawami. Taką obrałem strategię i czas pokaże czy słuszną. Nie oznacza to oczywiscie że liczy sie tylko kasa. Oznacza to tylko tyle, że wszystko ma swój czas. Jest czas na zabawę, na zdobywanie wiedzy, na pracę... W moim przypadku nie mogę robić wszystkiego naraz bo to mnie po prostu rozprasza. Czy miłość jest tylko wesoła? Według mnie nie. Posiada różne oblicza. Gdy tęsknimy, kochamy inaczej. Miłość rodzica do dziecka, które kroczy złą ścieżką, przepełniona jest goryczą, choć w dalszym ciągu pozostaje miłością. Pozdrawiam również i życzę aby miłość której doświadczasz składała się z samych hopsasów ;)

wendol:
A ten rosomak to ciekawe zwierzątko - taki mały, ale całkiem wytrwały drapieżniczek i boją się go nawet sporo więksi od niego :) Tym fajniejszy jest, że w stadach nie występuje, więc musi bardziej polegać na sobie i dzięki temu jest bardziej "uniwersalny" i nie zachowuje się jak "szarańcza" - można go spokojnie przyjąć, nie obawiając się o to, że sprowadzi ze sobą całą rodzinkę, krewnych, stado pociotków i kolegów królika :)
Fajnie ze poczytałeś o rosomaku Fascynuje mnie ten zwierz od dawna Ma duszę wojownika. Obrałem go sobie na zwierzęcego awatara jeszcze jako nastolatek. Długo przed X-menami Swoją drogą w X-menach Hugh Jackman świetnie pasuje do tej roli. -Ze względu na wygląd uważany był początkowo za bliskiego krewniaka psów lub niedźwiedzi. W wielu regionach NIESŁUSZNIE uważany za zwierzę bardzo agresywne, wręcz krwiożercze[4]. Ze względu na mobilny tryb życia jest zwierzęciem trudnym do obserwowania i – w efekcie – stosunkowo słabo poznanym. Jest prawdopodobnie najsłabiej poznanym gatunkiem spośród dużych drapieżników lądowych.- Podkreśliłem, niesłusznie, bo rosomaki, gdy pora jest sprzyjająca chętnie żywią się jagodami, wyjadają jaja czy larwy. Dopiero gdy trzeba walczyć o przetrwanie stają się naprawdę groźnymi drapieżcami będącymi w stanie upolować w pojedynkę nawet łosia. W Małym bizonie- Arkadego Fiedlera, jest scena gdy indiańscy chłopcy napotykają w lesie norę rosomaka. Ten niewielki stwór rozniósł w proch 6 indiańskich, zaprawionych w walce psów, w obronie swego legowiska. Rosomak potrafi stawić czoła niedźwiedziowi czy watasze wilków a to robi wrażenie :) Imponuje mi jego odwaga a zarazem to że jest wszechstronny. Potrafi poruszać się w każdym środowisku. Gdybym miał się odrodzić jako zwierzę, to chciałbym aby był to rosomak. Pozdrawiam.

rosomak:
Gdybym miał się odrodzić jako zwierzę, to chciałbym aby był to rosomak.
Człowiek nie odradza się, nie wciela jako zwierzę. Człowiek to połączenie duszy z odpowiednim ciałem, które muszą być "kompatybilne" - muszą mieć ten sam "potencjał". To połączenie "nadświadomości" z odpowiednią "matrycą mózgową", w wyniku którego powstaje świadomość typu ludzkiego. Religie wschodu mylą pojęcia. Dusza typu ludzkiego może oprócz ciała człowieka połączyć się też (znaleźć "siedzibę") z ciałem typu ludzkiego (czyli odpowiednio rozwiniętym mózgowo) na innej planecie niż Ziemia - czyli wszędzie tam, gdzie występują istoty typu "ludzkiego", ale to już inna "bajka" ;) Ewolucja ducha jest związana z ewolucją materii i na odwrót. Obecnie na Ziemi są coraz bardziej sprzyjające "wibracyjnie", świdomościowo warunki do wcielania się tu dusz, które były wcześniej w innych wymiarach - zarówno materialnych, jak i mniej materialnych, gdzie życie (byt) było lżejsze w sensie materialnym i warunki bardziej sprzyjające w sensie "mentalnościowym", ale na Ziemi też to wszystko się podnosi, a napięcia wynikają stąd, że stara "nomenklatura", system nie nadąża za zmianami w świadomości ludzkiej i się "broni". Po prostu świadomość rozwija się coraz szybciej w porównaniu do materii i dlatego coraz bardziej zaczynamy mieć wszystkiego dosyć - doskwierającej nam bezwładności materii, mimo że standard życia materialnego ogólnie się podnosi w porównaniu do tego, co mieliśmy tu jeszcze niedawno. Ale przecież nie samym chlebem człowiek żyje :) System w swych stosunkach społecznych rozwija się wolniej, niż ludzkie aspiracje. Ludzie chcą mieć coraz większą wolność w podejmowaniu decyzji, coraz większą swobodę działania, a ktoś/coś im tu wiąże kulę u nogi zmuszając do zajmowania się sprawami "przyziemnymi" :) Oczywiście, by zapewnić wyższy poziom życia materialnego, wszystko to wymaga więcej zachodu, ale można by to bardziej uprościć, a system (mam tu na myśli zwłaszcza przepisy) niestety coraz bardziej się komplikuje i para idzie w gwizdek :) Potrzeba ogarnięcia coraz większej mnogości, różnorodności ludzkich działań wymaga wzięcia pod uwagę coraz większej liczby czynników i współzależności - tu z pomocą przychodzą nam systemy komputerowe, ale one też wymagają coraz więcej zachodu zwłaszcza na etapie projektowania, ale też obsługi, bo przynajmniej, jak narazie komputery jeszcze nie myślą i nie wierzę w to, że zaczną "myśleć" - mogą być jedynie "protezą", a nie "bytami" w pełnym tego słowa znaczeniu, chociażby z tego powodu, że ze strukturą nieorganiczną dusza się nie połączy - nie powstanie z tego wyższa świadomość, a jedynie "kalkulator" mniej lub bardziej skomplikowany, ale bez "intuicji" :) Teraz powróćmy do religii wschodu i ich pojęcia "ewolucji"... Jak każda religia mają trochę racji, ale jak zwykle ludzie to poprzekręcali na etapie czerpania informacji z "nadświadomości". "Ewolucja ducha jest związana z ewolucją materii i na odwrót" - napisałem. Nadświadomość (możemy to nazwać Bogiem) implikuje powstanie materii i schodzi w niższe wibracje świadomości - bardziej "skostniałe", gdzie nie ma jeszcze tej lekkości, lotności, by wszystko szybko "ogarnąć", ale proces przyspiesza - "kwanty" (nie wiem, jak to nazwać) świadomości "oblepiają" (takie tam określenie) "ziarenka" materii, po czym powstaje "konglomerat" i coraz bardziej skomplikowane struktury materialno-świadomościowe, gdzie nie możemy jeszcze mówić o świadomości "jednostkowej", a i świadomość ogólna jest jeszcze nikła... Później świadomość rośnie i proces (ewolucja) przyspiesza. Powstają nośniki o coraz większym potencjale przyjmowania coraz wyższych poziomów świadomości... Po skałach powstają rośliny, zwierzęta, człowiek... Świadomość rośnie - człowiek jest już tak "pojemny", że wyżej rozwinięte dusze znajdują tu swój dom, a one niosą ze sobą coraz większy ładunek boskiej świadomości. "Lokalna" nadświadomość rośnie, jej elementy mają coraz lepsze, szybsze, czyściejsze połączenie z ogólniejszą nadświadomością i tak coraz bardziej zbliżamy się do "Boga" - do "jego" świadomości, czyli dla nas nadświadomości :) Więc, jeśli ktoś kogoś wprowadza w błąd, kłamie itp., to zaniża jego świadomość i oddziela go od Boga, powodując dewolucję, czyli przeciwieństwo ewolucji. Tak - człowiek, a właściwie jego składowe elementy duszy (świadomości) stają się kiedyś "budulcem" dla zwierząt, podobnie jak cząstki materii, ale dopiero, gdy koło się zamyka i dany (a właściwie już inny) wszechświat znowu, od początku rozpoczyna ewolucję materii, energii, ducha, świadomości i tak cykl się powtarza :) Powstają nowi, coraz więksi "bogowie" i coraz ich więcej :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

rosomak:
Gdybym miał się odrodzić jako zwierzę, to chciałbym aby był to rosomak.
Jak tak czytalam co napisales to przypomnial mi sie film Lobster. Po obejrzeniu tez rozmyslalam jakie zwierze bym wybrala;)

yohanna22:
Po obejrzeniu tez rozmyslalam jakie zwierze bym wybrala;)
Moje córki wybrały chomiczka dżungarskiego - całują go, noszą, usypiają i trochę "męczą" na różne sposoby po wyjęciu z klatki, ale same, żadnym zwierzęciem być by nie chciały. Zwierzę ma jednak ograniczoną świadomość. Jak czasem żartobliwie i pieszczotliwie, bo chcę je poprzytulać mówię do nich, że są dla mnie, jak chomiczek takie milutkie, malutkie itp., to się z lekka oburzają i mówią, że nie są zwierzątkami, ale się uśmiechają :) Jedna jest bardziej "bojowa" od drugiej, więc częściej mówię do niej zdrobniale: "Asia, Asiątko", by była łagodniejsza, ale jak ostatnio wymyśliłem "Asiasia i Asiasiątko", to powiedziała, że Asiątko jeszcze może być, ale Asiasi i Asiasiątka już nie zdzierży :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ja nie lubie Joaska i Aska od razu mi nie dobrze, ale Asia tez nie lubie chyba najbardziej lubie Joanna:) wiec moze Joanna poprostu do niem mow. Ja nie wiem ktore zwierzatko bym wybrala, wiec pozostaje pies tak jak w filmie wszyscy wybierali psa. Wczoraj widzialam fajna papuge mowila Hello i lubila jak sie ja po brzuchu smyra, wiec ja posmyralam jakas bardzo uczuciowa byla.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.