Brat rżnie głupa i tak od lat.
A wiecie dlaczego?
- Bo to braciszek zakonny.
Rozmowa z nim nie ma sensu. Nawet, jak mu coś pod nos podsuniecie, to będzie robił uniki, udawał, że tego nie widzi, że nie wie o co chodzi, że nie rozumie.
On ma konkretny interes w określonej postawie i zawsze jeszcze tylko jedna rzecz mnie zastanawia: czy on sam w to wierzy, czy robi to z pełną, zimną premedytacją - z wyrachowania?
Pewnie i tak się nie przyzna (nawet przed samym sobą), nie zastanowi nawet (bo mu nie wolno myśleć, zastanawiać się, wątpić), a szkoda, bo to ciekawa kwestia psychologiczna.
Przy okazji - czytam właśnie (już od dłuższego czasu, bo gruba jest :)) książkę:
http://www.odk.pl/templariusze-tajemni-straznicy-tozsamosci-chrystusa,1657.html
Oto fragment:
"Ani gnostycy, ani hermetycy nie padali na twarz przed Bogiem. W odróżnieniu od katolików nie uważali się za niegodne i złe istoty, które zasługują na czyściec, a może nawet piekło.
Ludzie mający świadomość, że obdarzeni są iskrą bożą, zyskują automatycznie - jak określilibyśmy to dzisiaj - poczucie własnej godności i wiarę w siebie, co sprzyja w magiczny sposób wykorzystaniu do maksimum ich możliwości. Było to kluczem ideologii renesansu.
(...) Co gorsza - z punktu widzenia Kościoła - koncepcja boskiej natury człowieka oznaczała, że kobiety są równe mężczyznom, przynajmniej w sensie duchowym. U gnostyków miały one zawsze prawo głosu, a nawet celebrowały religijne obrzędy. Stanowiło to jedno z głównych zagrożeń dla Kościoła katolickiego. Co więcej, idea boskości człowieka była sprzeczna z chrześcijańską koncepcją grzechu pierworodnego, według której - z powodu upadku Adama i Ewy (a zwłaszcza Ewy) - wszyscy ludzie są z natury grzeszni.
(...) Gnostyków i hermetyków nie interesował w zasadzie grzech pierworodny.
Zachęcali ludzi do samodzielnego poznawania świata - w jego materialnym i duchowym aspekcie - i doświadczania
gnosis, czyli boskiego wtajemniczenia. Przekonanie, że człowiek może sam się zbawić, było niezgodne z głoszoną przez Kościół tezą, iż Bóg komunikuje się z ludźmi tylko za pośrednictwem kapłanów. Gnostyczna koncepcja bezpośredniego kontaktu człowieka z Bogiem zagrażała istnieniu Kościoła. Czy miałby on szansę zachować władzę, gdyby księża nie mogli sprawować kontroli nad wiernymi? Wyznawcy gnostycyzmu i hermetyzmu, podobnie jak alchemicy, woleli zatem działać w tajemnicy przed Kościołem."
Polecam - Tobie też Bracie :)
Ale Tobie chyba nie wolno czytać takich książek? :)