| Polina: |
| Juz się dostosowałam z przymusu gdyz nie wiem czy to był mój wybór czy proces kształtowania mnie. |
Stare dusze mają za sobą wiele inkarnacji, w których ich ciała mogły mieć różne płcie fizyczne.
W sprzyjających warunkach można sięgnąć do tego "magazynu duszy" i korzystać, w zależności od potrzeb.
Zauważyłem, że pisałaś tu o kobiecości, ale sposób "podania" tego, był "męski" - dominujący, narzucający. Pisałaś o tym, jaka chciałabyś być, ale warunki sprawiły, że stałaś się "męska", z czego nie jesteś zadowolona i dlatego tak usilnie pisałaś, jaka "powinna być" kobieta.
Wybór jest taki, jakiego wymaga sytuacja i ciesz się, że potrafisz być taka, jaka chcesz w zależności od potrzeb - jesteś androgyniczna.
To nie jest tak, że coś jest narzucone "odgórnie" jakąś "ideologią".
To "ideologie" powstają, by dostosować świat dla potrzeb coraz większej ilości wszechstronnie rozwiniętych dusz - by na tym świecie było im coraz lepiej, by coraz swobodniej mogły się realizować. Po prostu "zwyczaje" są dostosowywane do większości, a ta większość się zmienia - inaczej, bez tego następowałby coraz większy dysonans pomiędzy psychiką ludzką, a warunkami życia. Kiedyś życie wyglądało inaczej, bo było kształtowane przez inną większość - inne były "wzorce postępowania", wyrażania siebie, zwyczaje... To w sumie działa w obie strony.
Na Zachodzie ludzie w większości nie mają już z tym problemu, ale w Polsce jest jeszcze "ciemno", bo tu silny wpływ ma religia katolicka ze ściśle określonymi rolami, a wpływ ten ma, bo ludzie są tacy, a nie inni. Rozwiną się bardziej, a religia wpływy straci. Rozwinięty androgyn nie da sobą pomiatać, chyba że tego chce, bo ma taki "kaprys", bo sprawia mu to przyjemność lub chce sprawić przyjemność innym :)
| Polina: |
| I wcale nie jest mi z tym dobrze, tu i teraz. |
Tak jest dlatego, że większość mężczyzn jeszcze do tego nie dojrzała - widzą w rozwiniętych kobietach zagrożenie dla swoich "rządów" - więc próbują z takimi walczyć, "zdeptać je", a jeśli kobieta jest "kobieca", "uległa", to też tego nie docenią, tylko będą bezlitośnie wykorzystywać.
Tak jest, bo mężczyźni nadal w większości za bardzo rozróżniają ludzi ze względu na płeć fizyczną i mają zakodowane "tradycyjne wzorce", jaki kto "powinien być", zamiast jaki chce być, by żyć w zgodzie ze swoją duszą - bez tego ludzie się męczą ze sobą - zarówno kobiety, jak i mężczyźni, by "podołać wzorcom", bo wg tych "wzorców" facet nie może być "miękki", a kobieta "twarda" - toż to niedopuszczalne! ;)
Chłopaki nie płaczą? - Jeśli nie, to wyjdzie im to "bokiem" - będą się wściekać, pić itp., bo nie są tacy "twardzi", jak by "chcieli", a porażek nie potrafią znosić tak "dzielnie", jak kobiety. Kobiety są odporniejsze psychicznie, bo są bardziej naturalne - nie trzymają się tak "sztywno w ryzach", jak mężczyźni i potrafią mocniej... kochać - naprawdę, prawdziwie, na poziomie "energetycznym", a nie tylko fizycznym, jak większość mężczyzn. Po prostu kobiety potrafią lepiej się realizować i nie mają tak silnych ograniczeń, jak mężczyźni odnośnie tego, "co wypada", a czego "nie wypada" robić.
Bo każda kobieta ma wiele twarzy - była kiedyś taka reklama Margaret Astor :)
Mnie podniecają "silne" kobiety - nie mam oporów przed "uległością", choć prawdę mówiąc, to mnie takie coś zawstydza.
Jeśli kobieta jest "uległa", to nie będę też po niej "jechał", bo zbyt dużo zaobserwowałem tego wokół - mężczyźni przeważnie wtedy "przeginają" i nie szanują takich kobiet. Mam opory przed potraktowaniem kobiety "z góry", bo... sam jakby po części czuję się kobietą.
No cóż - ale ja jestem "nietypowy".
Spoko - takich mężczyzn będzie coraz więcej.
Tęsknisz za męskimi mężczyznami, którzy "borą sprawy w swoje ręce"?
Jestem bardzo zaradny życiowo, bardzo twórczy, wszechstronny, potrafię "dowodzić", potrafię obronić kobietę, zaopiekować się nią, ale... muszę mieć pewność, że ona tego chce.
Jestem też bardzo szczery - walę prosto z mostu :)
Tylko, że nie każda potrafi uwierzyć - nie dziwi mnie to, jeśli w swoim życiu miała do czynienia z oszustami, wykorzystywaczami, którzy byli "fajni", dopóki nie zaspokoili swojego ego, a potem ich ego rosło jeszcze bardziej... wypełniając całą przestrzeń, spychając kobietę na margines, bo oni zachwycali się samymi sobą, zamiast jednością z kobietą, a nawet nią bardziej :) Niestety, ale większość mężczyzn takimi jest :/ Bo ten świat, to w większości kult męskości - kobiety też dają się w to wciągać... i stają się nadmiernie, przesadnie męskie.
Już niedługo, niedługo to potrwa... i wreszcie kobiecość zajmie należne miejsce - zostanie doceniona... w kobietach... i mężczyznach. I wtedy... mężczyźni nie będą już musieli być "bezwzględnie twardzi", a kobiety nie będą musiały imponować im swoją "męskością", której mężczyźni w kobietach się boją - oni boją się też kobiecości w sobie. To wszystko na razie jest "chore", "wynaturzone", bo za bardzo "spolaryzowane". To się "wyrówna", bo dusza jest mniej stypizowana płciowo, niż ciało i każdy jest po części kobietą i mężczyzną. Kobiety lepiej to rozumieją, a mężczyźni boją się... wszystkiego - siebie nawzajem i kobiet.
Będzie wreszcie normalnie, jak ludzie staną się bardziej "duchowi", a mniej "materialni".
Kobiety są bardziej uduchowione - więcej czują, więc i mężczyźni tacy stać się muszą.
Ale zanim to się stanie powszechną normą, to najpierw niestety/stety kobiety staną się bardziej męskie, by mieć równiejsze szanse w tym męskim świecie - by pokazać bardzo męskim mężczyznom, że są od nich "lepsze" - bo niestety tylko w ten sposób męscy mężczyźni potrafią docenić kobiety i się przed nimi "ukorzyć", zamiast po nich "jechać".