Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

Cienka nie jest ale moim zdaniem przeczytać całą warto, sam niekiedy bardzo często do niej wracam a zwłaszcza na zacytowaną stronę ;-) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Igor:
zwłaszcza na zacytowaną stronę ;-)
na tej stronie ja mam down syndrom. Rozmaialam z dieteyczka i twierdzi ze jak ktos jest na lekach to nie ma szans na zrzucenie wagi. Radzila tylko wyeliminowanie cukrow kompletnie. Jesli chodzi o gluten to tez stwierdzila ze jak ktos nie ma tolerancji. Ogolnie to co wszyscy mowia ograniczyc weglowodany do minimum, ale sa one tez potrzebne, nie jesc na noc po 6pm przewaznie nie jesc weglowodanow na noc i owocow bo sie fermentuja w zoladku. Wiec jesc duze sniadania i lunche.

bede ja trzymala kolo lozka moze sie jakies strony pozaginaja-:)))

znowu mi nie dziala forum nie moge nic dluzszego pisac

Igor - starsze wątki się nie wyświetlają, tylko jakiś błąd wyskakuje :) Mi starsze sprawy nie są potrzebne (nie muszę do tego wracać), ale może komuś się przyda coś przeczytać. Yohanna - to forum nie przyjmuje znaku pt. apostrof - wtedy czysta strona się wyświetla. Może o to chodzi? Jak to dobrze, że już nie muszę tu nic pisać - wszystko napisałem :) Ale Igor - jak nie naprawisz linku "starsze wątki" na głównej, to nie dam Ci spokoju :) Ostrzegam, że mogę nawet zadzwonić :) Do Yohanny nie zadzwonię, ale do Ciebie w razie czego tak :) Dobra - już więcej nie będę tu pisał, ale jak mawiał Janusz Weiss z Radia Zet: "mam telefon i nie zawaham się go użyć" ;) A tak na poważnie, to sam nie zadzwonię z taką "duperelą" - wiem, że możesz nie mieć czasu na pracę związaną z forum. Pogadamy dopiero, jak Ty do mnie zadzwonisz, bo ja mam taki problem w interpretacji, że nie lubię się narzucać. Wolę, żeby ktoś inny się "narzucał" :) A jak fajna dziewczyna się "narzuca", to rewelacja! :) Yohanna - nie miałem Ciebie na myśli :) Fajna jesteś, ale Cię nie kocham. Bezpieczniej mi z Igorem porozmawiać, bo Ty za fajna jesteś :) A - dziś był dzień kobiet. Nie całowałem się z NIĄ, ale i tak było wspaniale - dawno tak miło i dowcipnie nie rozmawialiśmy :) Żeby jeszcze tylko człowiek tak dużo pracy nie miał na głowie...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol - jutro do ciebie sam zadzwonię, jakoś poprawiłem co miałem i dałem sobie chwilę spokoju z nauką PHP ;) Może czas przenieść to na inny skrypt - zastanowię się ;-) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

wendol:
Yohanna - nie miałem Ciebie na myśli :) Fajna jesteś, ale Cię nie kocham. Bezpieczniej mi z Igorem porozmawiać, bo Ty za fajna jesteś :)
Wcale sie nie narzucalam zaproponowalam, juz sie przyzwyczailam ze ktos do mnie dzwoni, albo ja do kogos. Myslalam ze chcesz sie wygadac. Twoja sprawa, grzeszk tez mam wiec taka super nie jestem. Nie wiem jak wy ale dla mnie to calkiem cos normalnego do kogos zadzwonic.
wendol:
A - dziś był dzień kobiet. Nie całowałem się z NIĄ, ale i tak było wspaniale - dawno tak miło i dowcipnie nie rozmawialiśmy :)
Fajnie bardzo sie ciesze ze dobrze z nia czas spedziles :) O czym teraz bedziemy rozmawiac ?

pogadali przez telefon wiec tutaj nie musza, a ze mna nikt rozmawiAC nie chce?

Nie pogadaliśmy - Igor nie zadzwonił.
yohanna22:
Wcale sie nie narzucalam zaproponowalam, juz sie przyzwyczailam ze ktos do mnie dzwoni, albo ja do kogos. Myslalam ze chcesz sie wygadac. Twoja sprawa, grzeszk tez mam wiec taka super nie jestem. Nie wiem jak wy ale dla mnie to calkiem cos normalnego do kogos zadzwonic.
Miałem nic już tu nie pisać, a jednak "postawię kropkę nad i", żeby nie było niedomówień i niejasności. Wiem, że w Anglii, na zachodzie jest "luz", "wieczna zabawa" itp. W Stanach pełnoletność jest od 21 lat, ale mój brat cioteczny, który tam był, powiedział, że oni i tak są "jak dzieci" niedojrzali i "głupi". Nie chodzi o to, czy "fajna", czy "niefajna" jesteś, ani o to czy się "narzucasz", czy nie. Już dość rozmawialiśmy tu o seksie w sposób mniej lub bardziej dosłowny - takie "żarty" i "flirty" mnie już nie interesują. Nic mi nie zastąpi, nie da "namiastki" prawdziwego związku z NIĄ. Zabawy internetowe i inne przestały mnie interesować, bawić - wolę świat realny, niż wirtualny. Masz swoje życie w Anglii, a moja żona tak wczoraj przegięła w sądzie, że najprawdopodobniej będzie się szybko do Anglii "ewakuowała". Była tak pewna swojego "sprytu" (cwaniactwa), "zaradności", że z uśmiechem na ustach, z absolutnym spokojem, z "rezerwą" w głosie, zaczęła się dosłownie chwalić przed sędziną swoimi pomysłami na pasożytnicze życie. Coś tam na początku zmyślała i kłamała jak zwykle - ma te teksty opanowane od lat i myślała, że sąd to też "idioci" - ale mój ojciec sprowadził ją na ziemię mówiąc, że w sądzie mówi się prawdę. Zanim się rozwinęła, to powiedziałem krótko, o co jej chodzi - o nowe mieszkanie. Wszystko było nagrywane i protokółowane. Tym "śmieszniej" wypadła, że jakiś czas temu podpisała zrzeczenie się dzieci, a wczoraj powiedziała, że potrzebuje czasu do namysłu, że może to się jeszcze ułoży i wnioskuje o przełożenie rozprawy na termin późniejszy. Jak powiedziałem, że to dlatego, że chce "występować", że ma dzieci i liczy w związku z tym na lepsze mieszkanie, to zaczęła tłumaczyć, jakie to "mądre" i "słuszne" z jej strony, i że przecież Pani sędzina zrobiłaby tak samo. A Pani sędzina "zrobiła oczy" i była "w szoku". Sędzina wzięła wyrok o separacji, zapytała, czy złożyłem już o rozwód, powiedziałem, że chcę mieć najpierw wyrok w sprawie dzieci, by rozwód był już "formalnością" i by żona "nie grała dziećmi". Żona "poczuła wtedy pismo nosem", podniosła głos, powiedziała, że żąda kategorycznie wezwania dzieci i biegłych lekarzy, i że udowodni, że są chore!!! Sędzina powiedziała, że to już koniec, że ogłoszenie wyroku nastąpi 21.04 i że możemy już iść. Poszliśmy do drzwi (ja i moi rodzice), a żona została i zaczęła coś jeszcze wykrzykiwać do sądu. Nie wytrzymałem, wróciłem się, podszedłem do sędziny i powiedziałem, że dzieci mi o wszystkim powiedziały - o tym, jak żona je uczyła, jak mają udawać "nienormalne" - sędzina zrobiła jeszcze większe oczy i była w jeszcze większym szoku. Wyszliśmy ostatecznie z rodzicami, a żona coś tam jeszcze krzyczała idąc w kierunku drzwi. Ona chodziła po lekarzach "do skutku" - jak kolejni stwierdzali, że dzieci są zdrowe, to wreszcie znalazła takiego, któremu "zawróciła w głowie" i napisał "co trzeba". Oczywiście historia z "piekłem, szatanem, opętaniem i egzorcystą" i spowodowanymi tym koszmarami sennymi dziecka, miała spowodować "prawdziwą" chorobę psychiczną i udało jej się umieścić jedną z dziewczynek na jakiś czas w zakładzie psychiatrycznym, którego ordynator stwierdziła, że trzeba jak najszybciej zabrać jej dzieci, a moja żona powinna zacząć się leczyć. Mój ojciec ma jeszcze tylko przynieść "opinię środowiskową". Pojechaliśmy po dzieci pod szkołę. Ucieszyły się, że zostają w Rembertowie, a nie z mamą. Nie masz pojęcia Yohanna, jakie one są dojrzałe. Powiedziałem im, że życzę Iwonie jak najlepiej, żeby w Anglii znalazła sobie jakiegoś fajnego Hindusa... Wtedy ta, co była w szpitalu spojrzała mi bardzo poważnie i głęboko w oczy, i powiedziała, że może jednak lepiej, żeby nikogo sobie nie znalazła, bo "szkoda faceta" - tak dosłownie (cytat) powiedziała. A w Rembertowie po raz pierwszy wymyśliła, że zrobi mi kanapki do pracy. I zrobiła - przepyszne, artystyczne (nawet lepsze, niż mój ojciec im robi) - zjadłem dziś w pracy. Teraz się wzruszyłem - to było jej piękne podziękowanie, za to, że "wygrałem z żoną" - to właśnie Asi zrobiła największą krzywdę i to Asia już kilka lat temu, jako mała dziewczynka powiedziała mi u niej w kuchni, że wreszcie z nią nie wytrzyma - trzymała wtedy nóż w ręku i powiedziała, że wsadzi go matce w brzuch. Nie rozumiałem tego wtedy i powiedziałem: "co ty wygadujesz?!", ale po latach się wszystkiego dowiedziałem i zrozumiałem. Ona je wyzywała "od najgorszych" językiem "rynsztokowym", biła gdzie popadnie - po głowie też i zabraniała "kablować". Moją żonę trudno nawet nazwać "sadystką", bo sadystka przynajmniej czerpie z tego jakąś (mniejszą lub większą) przyjemność, a moja żona chciała je po prostu "zniszczyć". Moja córka nazwała ją już kilka lat temu "potworem". Pisałaś coś Yohanna o "dopchnięciu" mojej żony przez jakiegoś Hindusa. I tu jest problem, bo to moja żona lubi "dopychać", ale totalnie, aż do "rozwałki" człowieka i najgorsze jest to, że ją to nawet nie podnieca. Córka mi powiedziała, co matka jej powiedziała o mnie - że podobno (już tego nie pamiętam) chciałem, żeby mnie biła po pośladkach. Może i by do tego doszło, ale jak zobaczyłem, jak je traktuje od maleńkiego, to przestałem mieć ochotę na jakikolwiek seks z nią. Córki mówią mi o wszystkim, zwierzają się z najintymniejszych spraw. Wczoraj powiedziały mi, że lubią się bawić swoimi piersiami (każda swoimi), że to bardzo przyjemne. Ta bardziej dojrzała (co była w szpitalu), jak mi to mówiła, to badała moją reakcję - patrzyła mi uważnie w oczy z lekkim uśmiechem. Odpowiedziałem, że mnie to nie dziwi, że to na pewno bardzo przyjemne... dalej patrzyła mi w oczy... powiedziałem, że wiem, że to przyjemne, że potrafię to sobie wyobrazić, poczuć to. A ona się zaśmiała ciepło i powiedziała: "Jak to? Przecież nie jesteś kobietą" :) Odpowiedziałem z uśmiechem: "Nie wiem, może byłem w poprzednim wcieleniu" :) One obie są niesamowite :) Długo by opowiadać... :) A młodszy syn mojego brata, jak był malutki, to powiedział do mojej mamy: "Ty jesteś moją mamą". Ona nie zrozumiała - powiedziała: "Ja jestem Twoją babcią". A on na to: "ale byłaś moją mamą". "Kiedy?" - zapytała zdumiona. "Dawno temu" - odpowiedział. Spojrzał na mnie i powiedział z uśmiechem: "A Ty idź do nieba i już nie wracaj". Przecież moja córka... (ta "dojrzalsza") powiedziała mi coś podobnego, jak była malutka - powiedziała: "Ty jesteś księciem. Nie przychodź tu więcej". To podobno moja "ostatnia misja" - tak mi mówili psychotronicy, i ten mój sen... z "Bogiem i Boginią", gdy dał mi klucz i powiedział: "wróć, jak byś zatęsknił". I to moje wyjście z ciała, gdy roztapiałem się w Miłości, gdy "przestawałem istnieć", mieć jakikolwiek związek z tym sobą tu, i gdy przyszła myśl, że to jeszcze nie teraz, że mam tu jeszcze coś do zrobienia... Ja wiem co - Anetka... Wzruszyłem się. Przypomniał mi się mój "ostatni" sen - śniło mi się, że tuliłem bobaska - tym razem płci męskiej - byłem nim zachwycony i dumny z niego, a on był szczęśliwy, jak ja. Ciekawe, czy Anetka chciałaby mieć dziecko? Jeśli tak, to ja też chcę - chcę wszystkiego tego, co ona :) Jest podobno coś takiego, jak "rodziny dusz" i spotykamy się ze sobą w kolejnych wcieleniach, ale w różnych "konfiguracjach". Moja żona "odpadła" do "niższego wymiaru" i będzie "powtarzała klasę", ale już "sama" - tak jest "spaczona" i tyle złego uczyniła, że nawet do mnie dotarło, żeby jej już nie "ratować", bo zrobię krzywdę sobie i innym. Dobrze, że najniższa ocena jest -1, a najwyższa +2 :) Ma szansę "szybko" się podnieść, ale już nie tu - Ziemia teraz coraz szybciej będzie szła do góry, a nieprzystosowani do wyższych wibracji będą coraz szybciej "odpadać" - takie informacje otrzymałem z kliku źródeł: pisanych, mówionych i "intuicyjno-logicznych" :) "Wyjdą na jaw wszystkie, długo skrywane rzeczy - zarówno najlepsze, jak i najgorsze" - coś takiego już dawno też przeczytałem :) Widocznie musi nastąpić oczyszczenie i niestety też związana z tym "polaryzacja" - oddzielenie ziarna od plew, jak to w starszych przekazach pisali. W Polsce jest istny tygiel i katalizator przemian - dzieje się tyle, że "głowa mała" i najwięcej spraw wobec świata na światło dzienne wychodzi. I podobno to właśnie z Polski ma wyjść "zbawczy impuls dla świata". Dziś znowu jehowa sprzątaczka mnie "zaczepiła" i skłoniła do rozmowy w pracy :) Fakt, że byłem mocno znużony tą robotą z korektami z pięciu lat dla finansów i pozwoliła mi się "rozerwać" :) Oni "nienawidzą" KK, ale bezkrytycznie na Biblii się opierają - na ewangeliach wybranych przez "czarnych" do ich celów i trzymają się za łby w tym samym grajdołku :) Coś mi o Jezusie opowiadała, ale okazało się, że ja wiem więcej od niej na ten temat i głupio jej się zrobiło - przestała. Ale coś ciekawego też mi powiedziała (słyszałem o tym już dawno z innych źródeł) - że wszelkie religie "padną" - przestaną istnieć. Wiem - osiągną takie "dno", że ludzie przejrzą na oczy. Jak dziś w sądzie moja żona dno osiągnęła i powiedziała, że zabraliśmy jej dzieci, bo mój ojciec jest ateistą :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Sluchaj Wendol ja nigdy nie flortowalam z Toba i uwierz mi nie mam zamiaru. Jesli chodzi o Twoja zone to jestem w szoku co to za jedna bo rzeczywiscie normalna to ona nie jest. Chyba najlepsze ci sie stalo dla Ciebie to to ze od niej odeszles. Teraz jeszcze corki dolacza do Ciebie i bardzo dobrze.
wendol:
Nie pogadaliśmy - Igor nie zadzwonił.
No on za slowny to nie jest.
wendol:
To podobno moja "ostatnia misja"
Mam nadzieje ze moja tez bo mi sie tutaj nie podoba juz teraz kompletnie. Cale zycie pod gorke nigdy z gorki beznadziejnie i co z tego ze tutaj jestem jak nie moge sie zyciem cieszyc.

yohanna22:
ci sie stalo dla Ciebie
Chyba cos nie po polskiemu to napisalam no nie :0

wendol:
Przypomniał mi się mój "ostatni" sen - śniło mi się, że tuliłem bobaska - tym razem płci męskiej - byłem nim zachwycony i dumny z niego, a on był szczęśliwy, jak ja.
Ja tez bym sobie potulila, tak naprawde to chcialabym jeszcze jedno, ale juz nie bede miala i nie ma tez na to warunkow i wogole wszytko jest na nie. W pracy sobie zawsze popatrze i potrzymam na rekach, a uczucie jest super bo maja np dopiero 30 minut te noworodki.

wendol:
Jak dziś w sądzie moja żona dno osiągnęła i powiedziała, że zabraliśmy jej dzieci, bo mój ojciec jest ateistą :)
Wcale nie zdziwiona jestem w Polsce jeszcze duzo ludzi mowi takie glupoty.

Mocno skomplikowana jest ta Twoja sytuacja Yohanna, a jednocześnie rozwiązanie jest bardzo proste. Masz dużo niespożytkowanej energii. Kiedyś pisałaś, że już długo z nim nie wytrzymasz. Czy ten Twój mąż naprawdę jest taki "nudny"? Może powinnaś przejąć inicjatywę i coś mu pokazać, czegoś go nauczyć? Wiem, jakie masz potrzeby i wiem, że nie każdy facet do tego się nadaje, ale... Poszło Ci w umysł, pracę i miłość do dzieci, ale na jednym polu jesteś niezrealizowana. Nawet kiedyś, jak popiłaś w klubie, to "oświadczyłaś" się barmance. Będziesz nerwowa, a później zmęczona. Jak nie potrafisz już ze swojego męża nic "wycisnąć", to weź go wreszcie "pobij" - może jakiś szok przeżyje i się otworzy na Twoje potrzeby. Wóz, albo przewóz - pomyśl o sobie, bo się wreszcie wykończysz. Z tego, co obserwuję w Warszawie, to jest tu coraz więcej "niewyżytych" kobiet - wyzwalają się z ryz patriarchatu i chcą odreagować - coraz częściej słyszę rozmowy o ostrym seksie, gdzie kobieta dominuje. Coraz częściej chodzą po dwie i "polują" na mężczyzn. Rozmawiają głośno o swoich pomysłach i sprawdzają reakcję otoczenia. Jak jakiś odważny facet się spojrzy, to go skanują wzrokiem - ja wtedy odwracam wzrok i się oddalam, a one szukają dalej. Coś tam jem po drodze w Centrum, jak późno wracam z pracy. Wszystko było już pozamykane i tylko jeden "lokal" był otwarty - całe szczęście, że oprócz słodyczy mieli coś "normalnego". Młoda panienka w fartuszku zaczęła narzekać na pijaków, zapytałem czy ma jakiś gaz przynajmniej i pokazałem jej swój, że mam zawsze przy sobie - uśmiechnęła się, a nawet zaśmiała - spodobała jej się myśl, że może faceta "załatwić". Teraz ubiera się "wyzywająco" i ostatnio zapytała, czy chcę spróbować czegoś nowego. Jest coraz odważniejsza, a ja już chyba będę ten "bar" omijał - tym bardziej, że pojawiła się jej koleżanka i już we dwie mi się przyglądają. Teraz wytrzymuję bez jedzenia całą drogę i posilam się dopiero pod blokiem świeżo otwartym kebabem, którego prowadzi starsze małżeństwo - jest tam miła, "domowa" atmosfera, tylko dwa stoliki i jest "bezpiecznie". I w telewizor mogę popatrzeć, bo ostatnio nawet w internecie wiadomości nie czytam. Ludzie wreszcie "wybuchną" - zobaczysz. Coraz częściej "wybuchają", bo mają już dość ryz systemu. Lepiej, żeby "wybuchli" miłością, niż agresją, ale to już tak daleko zaszło, że będą "wybuchać" agresywną miłością i albo się pokochają, albo "pozabijają" na różne sposoby. Mężczyźni się bronią przed agresywną miłością kobiet, bo już się bać zaczynają utraty władzy, ale muszą się wreszcie poddać, bo nie wytrzymają napięcia i wykończą się nerwowo, psychicznie - kobiety będą zdobywały coraz większą przewagę, bo są odporniejsze. Wszędzie, gdzie jest "nerwówka", to mężczyźni wreszcie "padają", a kobiety przejmują "stery" - trzeba im na to pozwolić, bo inaczej ten system zawali się w bardzo bolesny sposób - najbardziej bolesny dla mężczyzn. Kobiety mogą to wszystko uratować i doprowadzić do w miarę łagodnej przemiany. Bez tego będzie bolało i to bardzo, bo kobiety jak Ziemia - robią to, co jest w danej sytuacji potrzebne, a mężczyźni bronią systemu i niszczą go utwardzając, doprowadzając do totalnego zawalenia. Naprawdę mężczyźni - nie nadajecie się do rządzenia i im szybciej to zrozumiecie, tym lepiej dla wszystkich - dla was też. Kobiety mogą jeszcze uratować ten świat i was też, a jak nie zaczniecie myśleć, tylko dalej się utwardzać i wojować, to was zniszczą psychicznie, a nawet fizycznie, a Ziemia, Wszechświat, Bóg/Bogini im w tym pomogą, bo kobiety mają lepszy kontakt z prawdziwą duchowością - zacznijcie je wreszcie "czcić" i szanować wszystko, co z nimi związane, bo "Bóg" wam nie daruje. Mam nadzieję, że tym razem już "wszystko" napisałem i wreszcie dotarło do ludzi. Chcecie "końca świata", czy chcecie żyć w lepszym dla wszystkich świecie? Nie niszczcie tego, co tu jest, bo można to jeszcze uratować. Ustrój? - Coś w rodzaju "socjalizmu". Dojrzeliście już do tego? PiS w Polsce? OK - robią to, co w tej chwili jest potrzebne. Później będą robić następne potrzebne rzeczy w zależności od wymagań sytuacji, a świat niech się uczy i pomaga - to dla dobra wszystkich. "Prezes" jest "twardy", jak jest taka potrzeba, później będzie łagodniejszy :) On mi naszego dyrektora przypomina, a Szydło też robi, co do niej należy i go stymuluje w odpowiednim kierunku :) Duda to "dzieciak" - twardy i narwany chłopiec :) Prezes jest najbardziej wyważony, a Szydło spokojna - kobiecego spokoju jej życzę :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Nawet kiedyś, jak popiłaś w klubie, to "oświadczyłaś" się barmance.
Nie oswiadczylam tylko powiedzialam ze jest sexy i duzo kobieta tak mowie.

wendol:
Mocno skomplikowana jest ta Twoja sytuacja Yohanna, a jednocześnie rozwiązanie jest bardzo proste.
pokaz mi to rozwiazanie bo ja go nie widze. Pozatym moja sprawa jest bardzo zlozona. Moj maz moze nudny nie jest, ale jak jest duza roznica wieku to kazdy chcialby czegos innego on chce spokoju juz, a ja chce robic wszytko razem. On juz sie wyszalam i mysli teraz o dzieciach. Reszty nie bede pisac bo sprawa jest dosc skomplikowana. Energii zawsze mialam duzo i nie moglam jej zurzytkowac prawidlowo nigdzie, tak naprawde to mi tylko zalezy na pieniadzach bo ja bym juz chciala jak bym miala z kims byc twin flame pana, a jak wiesz takie rzeczy sie nie zdazaja. Ja juz poprostu sie poddalam jesli o ten teren chodzi za duzo dostalam od facetow po dupie i nie wierze ze moze byc lepiej. Zawsze bylam ukierunkowana juz przez moja matke ze faceci to swinie i moj maz w dodatku zawsze powtarza od kad go znam ze 1 najpierw Cie beda uwodzic i latac za toba jak psy 2 potem beda Cie pieprzyc bo tylko o to im chodzi 3 potem Cie zostawia bo znjadzie sie kolejna On mowi to tak First he chase you he fuck you and live you

wendol:
Może powinnaś przejąć inicjatywę i coś mu pokazać, czegoś go nauczyć?
W tym rejonie on mysli ze jest najlepszy
wendol:
Poszło Ci w umysł, pracę i miłość do dzieci, ale na jednym polu jesteś niezrealizowana.
A tam poszlo zawsze chcialam byc kobieta pracujaca i miec normalna rodzine. Nie udalo mi sie nic z tego. Dlatego mi na glowe poszlo
wendol:
Będziesz nerwowa, a później zmęczona.
Nerwowa i zmeczona to ja juz jestem 37 lat:)

Wczoraj osiagnelam epicentrum zalamania nerwowego. Juz korwa nie wierze ze cos u mnie lepiej bedzie cokolwiek robie to konczy sie porazka

wendol:
Jak nie potrafisz już ze swojego męża nic "wycisnąć", to weź go wreszcie "pobij" - może jakiś szok przeżyje i się otworzy na Twoje potrzeby.
juz sie na nic nie otworzy karze mi samej przejac inicjatywe i robic co chce mam pole otwarte. Bic go nie bede bo na zawal zejdzie.

Jak chce spokoju i leży, to możesz po nim pochodzić :) Nie lubicie takich rzeczy? :) Jesteś Polką, to naucz czegoś nowego flegmatycznego Anglika :) Ja jestem jak "kot" - mogę być bardzo spokojny, odpoczywać, spać (kiedyś przesypiałem całe weekendy), ale jak dostanę powera... I refleks mam niesamowity. Nie ufam kobietom w sensie poddania im się całkowitego (miałem różne przygody od dziecka), bo boję się, że im za bardzo "odbije", więc wiązały mnie i wtedy spokojnie mnie "wykorzystywały". Czasem zostawiały mnie na dłużej związanego, żebym "zmiękł" i pogodził się z sytuacją - "prześpij się Daruś" :) Denerwowałem się (podniecałem), ale wreszcie usypiałem. Ratowało mnie to, że od dziecka byłem bardzo spokojny. Nie wiem, co by było, gdybym stawiał opór - pewnie ostrzej bym był potraktowany. Nieźle mnie "wychowały" ku uciesze innych. Chyba właśnie tak powinno się wychowywać mężczyzn, żeby byli posłuszni kobietom. Mój ojciec chce rządzić i czasem się "ciska" i brzydko odnosi do mojej matki i do innych. Chyba wreszcie z nim poważnie porozmawiam i powiem, co mu pomoże. Kiedyś prowokował ją, żeby się wkurzyła i biła go "ścierą". Może niech skorzysta z usług jakiejś dominy w odpowiednim "przybytku", to będzie spokojniejszy, bo na razie ma za dużo energii i go "nosi" - wszystko chce robić i się popisuje, że jest "najlepszy". Jak ja od dziecka zajmowałem się elektroniką, a później komputerami, to nie mógł "przeboleć", że się na tym nie zna i krytykował to, wyśmiewał się ze mnie, że to nie jest ważne w życiu. Tylko, że teraz tak... On już chyba ma za duże kompleksy i za bardzo "najlepszy, najmądrzejszy i rządzący" chce być, żeby się zdecydował na "leczenie seksualne" - za długo to wszystko trwało i za bardzo "obrósł w piórka". Wiem, że rozmawiam jak kobieta z kobietą - nieraz słyszałem, jak rozmawiają ze sobą kobiety o mężczyznach :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.