| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Coś co chcecie pokazać | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307 |
|
Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co?
Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp.
Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie.
Czyńmy dobro! ]:
|
|
|
|||
|
Jesteś starą duszą i masz już dużą swobodę działania i kreowania swojej rzeczywistości - tego, co Cię spotyka.
Twoja podświadomość dużo może.
"Zaprogramowałeś" sobie "huśtawkę" i podświadomie dążysz do "amplitudy" - sam swoimi reakcjami prowokujesz określone wydarzenia, "zwroty" od ludzi.
Zło uwiązało Ci kulę u nogi i jak próbujesz się wznieść, to Cię próbuje dociążyć, bo myśli, że może Cię mieć.
Gdy otrzymasz coś fajnego (jakiś impuls do wzniesienia), to zło próbuje Cię zdołować - po prostu się nie daj i "na złość" myśl pozytywnie :)
Skup się na przyjemnych rzeczach, a złych nie roztrząsaj - nie wracaj do nich.
Podziękuj Bogu za dobro, a otrzymasz go więcej, pod warunkiem, że Cię to uraduje, a nie zdołuje, że dostałeś "za mało" i że "na pewno" później coś złego Cię spotka.
Córcia zachorowała...
Jeśli zło nie potrafi się dobrać do Ciebie mimo wszystko, to będzie próbowało zaszkodzić otoczeniu.
Nie przyciągaj go złymi myślami - nie myśl o złych sprawach i ludziach.
Miałem takiego "pacjenta", który za bardzo wszystko roztrząsał i martwił się na zapas - czasu na rozmyślania miał niestety aż za dużo, bo nie miał stałego zajęcia.
Spoko - zło jeszcze do ostatniej jego chwili próbuje ludziom uprzykrzyć życie i myśli, bo samo ginie, odchodzi przy wzrastającej częstotliwości drgań Ziemi.
Musisz się uspokoić, wytrzymać, przetrzymać ten okres - to jeszcze tylko "chwila", ale z ludzi będą wyłaziły niefajne rzeczy - z Ciebie też wyjdą i się wreszcie odczepią. Próbują Ci zabrać jeszcze trochę energii, by się wzmocnić - jak się denerwujesz, to oddajesz energię.
Zło jeszcze próbuje - rozpaczliwie próbuje.
Wyluzuj...
Słońce teraz działa wyjątkowo silnie - wystarczyła mi chwila...
Wystawiasz oczy (zamknięte), czoło ("trzecie oko", szyszynka) na Słońce i jak cię "połechce" tak, że nie możesz już wytrzymać, to się roześmiejesz :)
Przyroda, Słońce, później spokojna noc, cisza... - tym się otaczaj, a ludzie... - weseli jak najbardziej, ale dołujących unikaj.
Kabarety... - OK.
Otaczaj się pozytywami, a nie negatywami.
Szczególnie teraz uważaj na złych, niezadowolonych ludzi, bo będą zabierali energię.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
I nie myl Boga z klechami :)
Już Ci chyba lepiej :)
Jak wygrałeś w lotto, to się ciesz, zamiast szukać "drugiego dna", czy "podstępu".
Nawet jak wydasz jakieś pieniądze, to o tyle mniej, ile wygrałeś :)
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
|
|||
|
Bóg się nie mści - "on" jest ponad takimi sprawami :)
"Zwymyślaniem" się nie przejmuje :)
"On" rozumie ludzi.
Natomiast sprawy międzyludzkie to trochę inna kwestia, ale tu też nie chodzi o zemstę, tylko o naukę.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ktoś mi jeszcze powiedział, że nie rzuca się pereł przed wieprze, bo nie dostrzegą ich piękna, tylko zrównają z błotem - to podobno z Biblii :) Ja jeszcze dodam, że trzeba wiedzieć co komu i kiedy :) I jeszcze mi powiedział mądry człowiek, żebym nie biegł wzdłuż peronu, bo pociąg jest długi i, i tak do niego wsiądę - a ja głupi o tym zapomniałem i się niepotrzebnie spieszyłem - tylko problemów narobiłem. Kobiety jednak są mądrzejsze - przynajmniej niektóre. No dobra - większość. Jednak będę słuchał kobiet bardziej uważnie - jak mówi, że później, że mam poczekać, to znaczy, że wie, co mówi, że tak ma być. A pomyśleć, że zawsze uważałem się za cierpliwego - ludzie mówili, że mam anielską cierpliwość, ale do rozwagi niektórych kobiet mi jeszcze daleko.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
http://www.frazpc.pl/aktualnosci/928709,nowy-flagowy-radeon-bedzie-nazywal-sie-fury.html
Nazwa "brzydka", ale nie o to tu chodzi, tylko o artykuł, informacje i o mój komentarz.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Rosja i świat
Rosja: dane o stratach w operacjach specjalnych tajemnicą państwową
Prezydent Rosji Władimir Putin wydał dekret, na mocy którego informacje o stratach w ludziach w operacjach specjalnych w czasie pokoju zostały uznane za tajemnicę państwową.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosja-dane-o-stratach-w-operacjach-specjalnych-tajemnica-panstwowa/1n9pnl
|
|
|
Nie będzie na tym świecie dobrze, dopóki będą istniały takie tajemnice rządzących.
Nie wiem, czy Amerykanie ujawniają swoje straty w ludziach, ale warto przeczytać książkę pt. "Przetrwałem Afganistan".
Większość ludzi nie jest w stanie przebrnąć początku pełnego amerykańskiej propagandy, ale jak to wytrzymacie, to z dalszej części dowiecie się wielu bardzo interesujących rzeczy - naprawdę warto.
Rannego przed Talibami chronił "szef" tamtejszej wioski, ale zaszkodziła mu "coca-cola" (prawie go zabiła) - taka "ironia losu".
Skąd wzięli się Talibowie, ich siła?
Z czasów, gdy w Afganistanie byli Ruscy, a Amerykanie Talibów wzmacniali.
A później biedni ludzie muszą to wszystko "odkręcać" - wszystko to, w co wplątali ich rządzący po obu stronach.
Ludzie ludziom zgotowali ten los - rządzący ludzie, rządzonym ludziom.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
http://pl.nametests.com/test/result/17-12-1972/136209199/index_new/
Jak oni to robią, że to aż tak się zgadza? |
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
sympatyczny to ja nie jestem raczej...
.. i nie przepada za mną nikt...
|
|
|
To rozbij skorupkę i rozłóż skrzydła :)
Masz potencjał, ale go nie wykorzystujesz - nie jesteś w pełni sobą.
Tobie niewiele brakuje, by się odblokować - spoko.
Jesteś mało "spaczony" w porównaniu do wielu innych - im nie pomożesz, choćbyś na rzęsach stawał.
Ale Ty... - tak niewiele Ci trzeba...
W nieodpowiednim środowisku przebywałeś, a nie miałeś możliwości uciec od tego.
Ja wolałem być zupełnie sam - sam na sam z przyrodą, niż z nieodpowiednimi ludźmi, którzy próbowali mnie ściągnąć do swojego niskiego poziomu.
Dyrektor z uśmiechem na ustach mi powiedział: "Darek - jesteś wyjątkowo oryginalny, ale tak trzymaj - idzie się do tego przyzwyczaić :)".
Trzeba sobie dobierać towarzystwo - albo Cię kochają i Ty ich, albo szkoda się wzajemnie szarpać.
Ja mam dużą tolerancję, ale jak źle się czuję w jakimś towarzystwie, to nie będę się zmuszał, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
Są tacy, z którymi zmuszony jesteś przebywać z jakiś względów związanych z "interesami", ale wtedy się przed nimi nie otwierasz (bo Cię zdepczą prostaki), a kontakty ograniczasz do minimum, ale jak trafisz na bratnią duszę, to masz... raj :)
Trzeba wiedzieć na ile do kogo można się otworzyć i w jaki sposób.
Ze spokojnym dresiarzem też można pogadać o... wódzi :)), ale to tylko epizod i w ten sposób się nie zrealizujesz. Za to, jak idę po parku w nocy z córkami i trafię na grupę, która głośno przeklina generując niezadowolenie w stosunku do całego świata, to głośno (tak żeby usłyszeli) tłumaczę córkom, że ludzie prymitywni dobrze się czują w towarzystwie sobie podobnych, ale nawzajem coraz bardziej się dołują i ulegają autodestrukcji. Jakaś dziewczyna z tego typu towarzystwa nie wytrzymała mijając nas na wąskiej ścieżce i cholernie niezadowolona powiedziała: "kur... - jak można o takich rzeczach rozmawiać" - ale... ziarno zostało zasiane i może sobie to przemyśli :)
Oczywiście, jak wyczuję jeszcze gorsze wibracje, pełne agresji, to do takiej grupy się nie zbliżamy.
Córki mnie chronią, bo tylko bardzo okrutne zło w takiej sytuacji by wystartowało, a spotkanie aż takiej patologii jest bardzo mało prawdopodobne. Mam oczywiście przy sobie bardzo mocny gaz z dwoma składnikami czynnymi, a czasem nawet bardzo mocny amerykański paralizator z ostrymi grotami, ale po co prowokować aż takie ekstremum? Jak bym musiał użyć czegoś takiego, to i mi by to psychicznie zaszkodziło. Mam jeszcze dwa rewolwery pirotechniczne: jeden na kule gumowe, a drugi na śrut, ale z tego to lepiej sobie postrzelać do tarczy lub do butelek. Laser też jest za bardzo niebezpieczny - dla wzroku. W nocy wystarczy silna latarka, albo dwa w jednym - ten mój paralizator z wbudowaną latarką.
Nigdy jeszcze na nikim nie użyłem tego arsenału i cieszę się, że najprawdopodobniej nigdy nie użyję. Broń taka, czy inna, sztuki walki itp. - to wszystko uczy odpowiedzialności - człowiek wie, że może komuś krzywdę zrobić, więc tego nie robi.
Ale od czasu do czasu dobrze coś potrenować: ruchy ciała, miecz, strzelanie... bo to sport, rekreacja na świeżym powietrzu i człowiek wyrabia w sobie spokój, skupienie, percepcję, czucie - szczególnie te dwie ostatnie kwestie są bardzo przydatne w życiu, bo dzięki temu w ułamkach sekund orientujesz się w zamiarach innej osoby - czasem nawet szybciej, niż ona sama o tym pomyśli, a jak dłużej to trenujesz, to możesz wyczuć zamiary z coraz większym wyprzedzeniem do tego stopnia, że stajesz się jasnowidzem - dosłownie.
Niektóre z tych rzeczy już potrafisz - umiesz się wczuć w drugiego człowieka, ale za bardzo Cię to dotyka.
Masz potencjał - możesz to wzmocnić, ale potrzeba do tego trochę pomedytować, by wzmocnić swoje bariery energetyczne - później nauczysz się je otwierać i zamykać w zależności od potrzeb i generować odpowiednie wibracje - przyciągające lub odpychające, odbijające.
A wtedy... nie poradzisz już sobie tylko z wyjątkowo ciężkimi przypadkami - lżejsze nie będą Cię dotykać i sprawiać dyskomfortu - będziesz co najwyżej lekko, z pobłażaniem się do nich uśmiechał, jak nie będziesz w stanie im pomóc - zmienić na lepsze.
Szukaj sobie podobnych, otaczaj się nimi, to dadzą Ci wsparcie, a w bagno się nie pakuj, bo Cię wciągnie - choćbyś nie wiem, jak był silny, to Cię zniszczy emocjonalnie (będziesz kłębkiem nerwów) i fizycznie (choroby).
Szukaj ludzi spokojnych i pełnych miłości.
Zacznij od przyrody...
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
|||
monetka73 |
|
|||
monetka73 |
|
https://www.youtube.com/watch?v=tbdhIEkIIwg
Zbigniew Stonoga , cała konferencja prasowa bez cenzury.
Cóż uparty człowiek.
Ale bliżej "przyrody"
|
|
|
https://www.youtube.com/watch?v=N3rj8nA1m-E
Do Ciebie adresowany jest refren.
Jak nie będziesz czuł się dobrze "we własnej skórze", to będziesz za bardzo zwracał uwagę na opinie innych i będziesz się bał "robić swoje" - dbać o siebie, o swoje szczęście, bo... "co inni pomyślą?", za bardzo będziesz potrzebował poparcia innych.
Musisz w siebie uwierzyć, poczuć się dobrze sam ze sobą (od tego trzeba zacząć) - poczuć się wspaniale i wspaniałym - pokochać siebie, a wtedy pokochasz też bliźniego :)
"Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego" - oba warunki muszą być spełnione, bo inaczej nic z tego nie będzie spełnione.
Dziecko rozwijając się powinno otrzymać miłość i wsparcie od rodziców, by umiało kochać i pokochało siebie - wtedy jest łatwo w życiu. Bez tego jest trudniej, ale... jak już wiesz, o co chodzi, to można sobie z tym poradzić :) Jak to mawiają - to połowa sukcesu.
Tylko, że w przypadku takich braków można przegiąć później w drugą stronę i popaść w narcyzm, a to już nie jest miłość - w ten sposób nie pokochasz innych i siebie też - zawsze będzie ci mało i czegoś będzie brakowało.
Jak już znajdziesz miłość w sobie, to zaczniesz nią promieniować tak, że i inni będą cię kochać i ty ich :)
Ale nie do każdego można się otworzyć - są ludzie tak zaborczy, pazerni, że cię ograbią, wyssą, wycisną, wykorzystają, zabiorą energię i osłabionego zostawią z pretensją, że im więcej nie dałeś, że już nie chcesz dawać, bo oni by tylko brali, nie dając nic lub niewiele w zamian.
Ja mam dużo i mogę długo dawać, ale wreszcie też opadam z sił i od "wampirów" zaczynam uciekać, bo niestety takich jest dużo wokół - co z tego, że są piękne, ale niestety zimne. Co z tego, że są też osoby "biedne" i "brzydkie", potrzebujące... - już się wyleczyłem z dawania, pomagania takim - już nie mam siły, ani ochoty.
Za to wszystko jeszcze pretensja i wrogość mogą człowieka spotkać, i zazdrość - cholerna zazdrość, że tu się uśmiechasz, a tam nie.
O mnie oczywiście nikt nie pomyśli - czy jest dla mnie dobry - chce tylko egoistycznie brać, a ja oczywiście powinienem być zawsze dobry i miły.
Jestem - i co z tego? Odzewu brak - niektórzy i tak tego nie docenią, a jeszcze ci dokopią.
Takich trzeba unikać, bo cię "zjedzą".
Teraz wreszcie lepiej Cię zrozumiałem Mirku - dlaczego jesteś taki, a nie inny.
Ja też już długo nie wytrzymam - zaczynam coraz bardziej unikać ludzi.
Oni nie są "źli", tylko po prostu "głupi" - sami się nie rozumieją i nie wiedzą dlaczego tak postępują.
Trzeba im wybaczać, gdy nie wiedzą, co czynią, ale... mi już zwyczajnie brak siły do nich. Głową muru nie przebijesz - tak powiedział mój kolega doktor informatyk i odszedł z firmy.
"Ludzie biegną podziwiać wysokie góry, skłębiony przestwór mórz, potężne prądy rzek, obszar oceanu i ruchy gwiazd - a opuszczają samych siebie".
Św. Augustyn
Psychologia powinna być "królową nauk" i powinni jej uczyć począwszy od szkoły podstawowej, bo jak ktoś nie pozna, nie zrozumie sam siebie, to zaszkodzi sobie i innym - nawet tym, którzy próbują pomóc.
Tylko, że "jakość" tych ewentualnych nauczycieli psychologii...
Byłem kiedyś z żoną i dziećmi w poradni rodzinnej... - 30-letnia (ja miałem niewiele więcej) pani psycholog tłumaczyła coś, czego w szkole (na studiach) ją nauczyli... Słuchałem i czasem coś dodawałem, uzupełniałem, aż wreszcie coś zanegowałem. Po "wykładzie" podeszła do mnie i powiedziała: "skończyłam studia psychologiczne, ale nie mam jeszcze takiego doświadczenia życiowego, jak pan". Dałem jej książkę - miałem ją przygotowaną, bo jakoś czułem, wiedziałem przed spotkaniem, że jej się przyda.
Podobno Mirku wszystko, co nas spotyka jest potrzebne - czegoś nas uczy, wzbogaca i prowadzi dalej, tylko że jedni są bardziej odporni na naukę od innych - jedni szybciej chwytają, a inni wolniej. Jedni mają takie doświadczenia, a inni inne - jedne są bardziej budujące, a inne mniej - warto zobaczyć sens we wszystkim i konstruktywne wnioski wyciągnąć.
Mam koleżankę wróżkę - jednej kiepskiej się pozbyłem (bo chciała mnie zagarnąć dla siebie, strasznie wykorzystywała, a niefajna była i mocno egoistyczna), ale ta jest bardzo dobra - mówi mi prawdę: mówi o tym, co robię źle (robiłem kiedyś tam) i, że się zmieniłem na lepsze - wie kiedy, o czym mi powiedzieć, wie na co jestem już gotowy, a na co jeszcze nie...
Mówiła mi o moich poprzednich wcieleniach - mam ich wiele za sobą - jestem tzw. "starą duszą", więc mam już bogate doświadczenie i związaną z tym "intuicję"...
Mam też "szczęście", że w tym wcieleniu jest mi dane... spełnienie.
Przypomniało mi się, że gdy byłem dzieckiem, to jakaś dziewczynka (ładna, drobna blondynka) wzięła moją dłoń, popatrzyła na "ścieżki życiowe" i powiedziała, że będę miał szczęście w miłości...
A teraz znowu zapłakałem - jeszcze bardziej niż wcześniej... i teraz mi to chyba nie pomogło.
Boję się, że coś złego znowu mi... ona.
Boję się otworzyć..., a jej obecność... boję się rozmawiać, odezwać, boję się nawet spojrzeć na nią.
Nie mam do niej pretensji, nie winię za nic, tylko się boję.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |