Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

http://www.bbc.co.uk/programmes/b0418xyp

Po zrozumieniu psychologii dalszym etapem rozwoju jest parapsychologia - w tej kolejności, bo krzywdę sobie zrobimy.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Nawet jest ksiazka dla opornych;) http://www.amazon.co.uk/30-Second-Psychology-Thought-provoking-Theories-Explained/dp/184831261X/ref=pd_bxgy_b_img_z

Dobre :) Gorzej, że są też weekendowe kursy "rozwoju duchowego". Czegoś, do czego człowiek dochodzi latami raczej nie da się tak streścić, ale "nasz klient nasz pan" - płaci, to mu się coś takiego oferuje. Są tacy, którzy mają predyspozycje do tych spraw i po prostu to czują, ale i tak muszą mieć trochę czasu, by to sobie "przypomnieć" i zastosować w praktyce - zebrać materiał poznawczy, przećwiczyć i wyciągnąć wnioski. Dużym problemem współczesnego człowieka jest brak cierpliwości. Ktoś może powiedzieć: "to wynika z braku czasu", ale bym się z tym nie zgodził - moim zdaniem ludzie po prostu tracą cenny czas na głupoty (TV itp.), zamiast skupić się na rzeczach naprawdę ważnych - podnoszących jakość życia - i nie mam tu na myśli tylko robienia pieniędzy, ale formy spędzania czasu wolnego, które powinny być aktywne, a nie pasywne. Cóż może być przyjemniejszego, niż "uczta duchowa", intelektualna? :) Ktoś zapewne powie: "sex", ale samo to, bez głębszych doznań duchowych jest płytkie jak oglądanie pornosów i spełnienia nie daje - nadal czegoś nam brakuje - "głębi".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Gorzej, że są też weekendowe kursy "rozwoju duchowego".
A to wogole mozna tego kogos nauczyc. Nie wydaje mi sie.
wendol:
Są tacy, którzy mają predyspozycje do tych spraw i po prostu to czują, ale i tak muszą mieć trochę czasu, by to sobie "przypomnieć" i zastosować w praktyce - zebrać materiał poznawczy, przećwiczyć i wyciągnąć wnioski.
Masz racje.

Witam. Ale miałem głowę napełnioną pytaniami... Zalogowałem się, aby popytać i .... nic... Dużo by opowiadać i jak zwykle wyszłoby mi pewnie z tego "masło maślane". Zadam więc jedno, może dwa pytania: - nie chcę wiedzieć (na razie) jak się duchowo rozwinąć. Chcę wiedzieć co zrobić, aby wrócić do stanu poprzedniego... Bo mam wrażenie (czuję to), że się mocno cofnąłem... -jestem cholernie rozdrażniony od dłuższego czasu. Wszystko mi przeszkadza i wszyscy. Każdego dnia jestem coraz mniej sobą dawnym. Nie mogę się na niczym skupić. Wszystko za co się zabieram rozsypuje mi się w rękach. Niczego nie umiem dociągnąć do końca, a niegdyś mój upór w realizowaniu celów był powodem zazdrości, był niemal wzorcem. Nie potrafię tego przywrócić. Co do cholery robić? Tylko proszę, nie piszcie: "weź się za siebie". I nie piszcie: "przeczytaj książkę pt "blablablabla". Ciągle czytam- trzeba iść do przodu (rozwijać się). A ja wiem, że wszedłem w ślepą uliczkę i muszę się COFNĄĆ Cofnąć do dawnej "świetności" (nie byłem super wystrzałowy, ale byłem niezły) i potem ominąć szerokim łukiem ścieżkę w którą wdepnąłem... Dopiero wtedy mógłbym się rozwinąć... Ktoś w ogóle rozumie coś z tego, co napisałem? Jak zwykle "masło maślane"... Pzdr. PS. Nicze. Szanuję Cię, ale proszę: nie odpisuj mi. Nie Ty. Może i jesteś mądrym człowiekiem, ale ja widocznie do Twojego pisania nie dorosłem. Nigdy nie rozumiem co masz na myśli, a Ty sam przecież napisałeś kiedyś, że tekst musi być jednoznaczny, dokładny, bez niedomówień i bez niewłaściwej terminologii. Twoje teksty (moim zdaniem zawierają zbyt wiele możliwości błędnej interpretacji (być może przez interpunkcję, styl... kto wie?)

79277:
Chcę wiedzieć co zrobić, aby wrócić do stanu poprzedniego... Bo mam wrażenie (czuję to), że się mocno cofnąłem
chcę wrócić do stanu poprzedniego bo się mocno cofnąłem. Ale tekst :( Chcę się cofnąć bo się cofnąłem... idiota To może: "chcę się cofnąć w przód"??? ... czy podążać naprzód w tył? Nieważne- i tak nikt pewnie nie zrozumie :(

Ja Cię rozumiem - Twoje teksty wbrew pozorom są bardzo przejrzyste :) Lepiej napisać za dużo ("masło maślane") niż za mało. Z Nicze dobrze się rozmawia, ale pisanie gorzej mu wychodzi. No właśnie - kwestia interpunkcji, stylu... Nie ma "lekkiego pióra". Mimo, że Cię rozumiem, to nie potrafię Ci pomóc. Tak naprawdę pomóc sobie możemy tylko my sami, bo nikt tak dobrze nas nie zna i nie wie, co nam "w duszy gra". Niewątpliwie przechodzisz jakąś przemianę - zaczynasz świadomie do wszystkiego podchodzić i zauważasz więcej szczegółów, a kiedyś po prostu nie zwracałeś uwagi na "głupoty", tylko robiłeś swoje. Rozwijasz się, zastanawiasz nad wszystkim, jakieś "blokady" Ci puszczają i wychodzą tłumione przez lata emocje. Takie rzeczy muszą wreszcie znaleźć ujście - po prostu się oczyszczasz. Rozwijasz się duchowo, więc masz większe potrzeby... duchowe. Zauważasz "marność" naszej ziemskiej egzystencji. Ludzie przeważnie uciekają podświadomie przed takimi stanami - ciszą, zastanowieniem, przemyśleniami - boją się myśleć, zagłuszają własne myśli "szumem" - robią wszystko, by nie mieć czasu na zastanawianie się - robią "cokolwiek", by wypełnić "pustkę". Twój stan jest przejściowy - to taki charakterystyczny etap, gdy człowiek zaczyna się nad tym wszystkim zastanawiać, nad "bezcelowością" tego wszystkiego. Przejdzie Ci :) Najpierw zajmij się sobą, zadbaj o spokój, kontakt z przyrodą - działa na człowieka kojąco. Pomyśl o sobie, spraw sobie przyjemność, a następnie wróć do sprawiania przyjemności innym :) Wiem, że robiłeś to od dawna, ale moim zdaniem w tym wszystkim jakby zapomniałeś o sobie. Nie poganiaj swojego rozwoju, ani się nie "cofaj" - daj mu "płynąć", zachowaj spokój - to naturalny proces. Przeczytaj jednak książkę pt. "blablabla" :) http://www.dobreksiazki.pl/b5366-a-trawa-sama-rosnie.htm Bardzo Ci pomoże zrozumieć, że nie musisz się tak szarpać i zmuszać do przynoszącego wymierne skutki działania. Najpierw odpocznij, ponapawaj się istnieniem, trwaniem, wiecznością, nieskończonością - zrozum to, a przede wszystkim poczuj. Daj sobie tyle czasu, aż osiągniesz spokój - do skutku, a później... weź się za robotę :) W międzyczasie weź się za uprawę ziemi, no wiesz - rośliny. Akurat mamy wiosnę, więc to dobry czas. Ja jako dziecko potrafiłem godzinami siedzieć lub leżeć na łące i nic nie robić, a czas mi bardzo szybko mijał. Obserwowałem jak dzień powoli przechodził w noc - zbliżał się zmierzch, a wtedy doznawałem szczególnej ekstazy - podczas tego krótkiego, wspaniałego "momentu" między dniem, a nocą - ogarniała mnie wtedy nostalgia, tęsknota za... nie wiem czym, ale czułem, że za czymś niesamowicie pięknym, wspaniałym... Płaczesz czasem? Jak nie, to popłacz, wzrusz się - to dobrze robi, oczyszcza. Ja tej książki nie czytałem, ale domyślam się o czym jest, bo każdy człowiek, jak pomedytuje, to dochodzi do tego samego... Aha - większość "uczniów", którzy szukają "mistrza" błądzi - po prostu za bardzo skupiają się na poszukiwaniu sposobu, narzędzia, instrukcji, ideologii... Ja do "wszystkiego" doszedłem sam - na drodze własnych przemyśleń, bo sporo czasu im poświęciłem :) Oczywiście wiele też skorzystałem z obserwacji życia, otoczenia, bo wokół nas jest ocean informacji - wystarczy z niego czerpać :) Nauka jest wszędzie i nie muszą to być koniecznie teksty "mistrzów" buddyjskich czy jakichś innych :) http://www.youtube.com/watch?v=2BjBYytwcHM

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

79277:
- nie chcę wiedzieć (na razie) jak się duchowo rozwinąć. Chcę wiedzieć co zrobić, aby wrócić do stanu poprzedniego... Bo mam wrażenie (czuję to), że się mocno cofnąłem...
Juz nie wrocisz pojdziesz wyjzej, ale to lepiej dla Ciebie. Czasami trzeba zrobic 4 kroki do tylu zeby zrobic potem 8 do przodu.
79277:
jestem cholernie rozdrażniony od dłuższego czasu. Wszystko mi przeszkadza i wszyscy. Każdego dnia jestem coraz mniej sobą dawnym. Nie mogę się na niczym skupić. Wszystko za co się zabieram rozsypuje mi się w rękach. Niczego nie umiem dociągnąć do końca, a niegdyś mój upór w realizowaniu celów był powodem zazdrości, był niemal wzorcem. Nie potrafię tego przywrócić. Co do cholery robić?
Mialam tak samo. Troche sie tym przejmuje, ale ciesze sie ze nikt mi juz nie zazdrosci, bo to mnie wyprowadzalo z rownowagi. Nie potrafilam sobie z tym radzic. Sa ludzie ktorzy nadal mi zazdroszcza, ale powoli ucze sie kazdego z nich i jak z nimi sobie radzic. Ograniczam powoli kontakty jak mnie mecza. Taka przemiana jest meczaca i moze dlugo potrwac, ale nie przejmowalabym sie za bardzo. Jak tylko zdrowy jestes to nie ma sie czym martwic. Nikomu nie powiedzialam i nie mowie 'wez sie za siebie'. Ksiazki Ci nie polece bo sama dostalam wczoraj jedna, typu jak zmienic swoje zycie z poradami seksownej paniusi. I poszla lezec na polce, a z mezem rownym tonem powiedzielismy OH NO !

wendol:
yohanna22:
Dziękuję za odpowiedzi...
wendol:
Najpierw zajmij się sobą, zadbaj o spokój, kontakt z przyrodą - działa na człowieka kojąco.
Właśnie tego spokoju nie mogę osiągnąć... Może jestem zbyt impulsywny, ale ja uważam, że muszę (teraz- na razie) żyć wśród ludzi, których delikatnie nie trawię, którzy bardzo mi się narazili, którym wiele pomogłem i którzy bardzo mnie zawiedli... Co do przyrody... Wiem to od dawna. Zawsze jak się wkurzałem, lub miałem jakikolwiek problem- wyruszałem do jakiejś "naturalnej samotni". Tam sobie rozmawiałem sam ze sobą, delektowałem się spokojem... Pomagało. Nie ważne, czy to łąka, las, czy jezioro (staw. Hmm.... Czasami wdrapanie się na drzewo pomagało mi zwalczyć moje migrenowe, ostre bóle głowy :) Czerep mnie boli CHYBA głównie z powodów emocjonalnych, a nie fizycznych. Tak mi się wydaje... W każdym razie kiedyś mi to pomagało i ostatnio nawet postanowiłem to powtórzyć. Nie pojechałem sam- wziąłem żonę i córkę ze sobą (te dziewczyny są mi bardzo bliskie i to chyba jedyne osoby, które mnie nie "zdradziły" nigdy. Mogę na nich polegać) do lasu... Ależ to było cudne. Nie do opisania. Mieliśmy termos z herbatką dla córci, bułkę (też dla niej) plecak, byle jakie ciuchu- luźne, wygodne... Spędziliśmy w tym lesie blisko 4 godziny. Jeszcze nie widziałem (chyba) mojej żony tak wyluzowanej, szczęśliwej i córki tak żywiołowej i niezmordowanej (2 latka i 9 miesięcy jutro skończy) :D Jak już córcia nacieszyła się mrówkami "kowalami" które przez ponad godzinę łapała na patyki i bacznie obserwowała (spacer ograniczał się wówczas do stania i obserwowania córy- żeby jej mrówy nie oblazły), zaczął się bieg na oślep przez leśne drogi i ścieżki. Biegała tak ( a my za nią) baaaaaardzo długo. Ale piszczała z zachwytu :) Mojej córci to jest chyba bardziej potrzebne niż mnie- po tej wyprawie pierwszy raz od bardzo długiego czasu przespała całą noc i obudziła się najszczęśliwsza jką ją kiedykolwiek widziałem :) Super było. W tych biegach po lesie i wdychaniu super świetnych zapachów były oczywiście też "niemiłe przerywniki"... Co jakiś czas docieraliśmy do miejsc do których najwyraźniej docierała przed nami "nasza cywilizacja". Co jakiś czas: potłuczone butelki po wódce i piwie, foliowe zgrzewki z piwa puszkowego (o dziwo puszek było niewiele- ale pewnie zabierano je na sprzedaż w punkcie skupu złomu) i... mnóstwo zużytych prezerwatyw. Ohyda! Czy te bydlęta nie mogą po sobie posprzątać? W tych momentach relaks ulegał cofnięciu, ale ogólnie i tak wyszło na plus. Poza: córcia kilka razy zaliczyła upadek i ma mnóstwo siniaków na nogach, a moja cudna żonka... zaziębiła się jak cholera... :) Na drugi dzień zrobiliśmy powtórkę ( na jej życzenie) w innym miejscu, ale trwało to godzinkę, bo zaczęła ją rozbierać coraz bardziej choroba. Ja jak wróciłem... ogarnął mnie cholerny żal. Na drugi dzień moje samopoczucie upadło dużo niżej niż było przed tą wyprawą. Tęsknię za tym i nie mogę się pogodzić z tym co widzę jak się rozejrzę wokół siebie (tu gdzie jestem). Żal... Jutro (01 maja) wybieram się gdzieś znów- jeszcze nie wiem gdzie, ale dziewczyn już chyba ze sobą nie zabiorę :) Chociaż... z nimi było fajnie... ale się "rozmaśliłem"... Ale... Las jest super...
yohanna22:
Jak tylko zdrowy jestes to nie ma sie czym martwic
Z tym u mnie ostatnio nie najlepiej... Długo by mówić. Cierpię nie tylko niefizycznie...
yohanna22:
Ograniczam powoli kontakty jak mnie mecza
Ja ograniczam je teraz "z automatu". Jakoś nie lubię teraz ludzi. Ludzie mnie brzydzą. W każdym widzę interesanta. Wielu nawaliło i nie wiem czy mogę ufać komukolwiek z tak zwanych znajomych. Każdy czegoś chce i tylko wtedy się odzywa, przypomina sobie o mnie... Mam tego po dziurki w nosie. Brakuje mi już na to energii...
yohanna22:
jak zmienic swoje zycie z poradami seksownej paniusi
właśnie... Pozdrawiam Was PS. Nie chce mi się czytać ponownie tego co tu nasmarowałem, więc wysyłam w takiej postaci jak jest. Za byki i niezrozumiałą treść- sorki. Za zasypywanie bzdetami też...

U mnie nie ma za bardzo lasow. Ale lubie ocean i sobie odbije w czerwcu. Tak ogolnie to duzo tez wychodzimy.Moje dzieci moglyby mieszkac na zewnatrz.
79277:
Z tym u mnie ostatnio nie najlepiej... Długo by mówić. Cierpię nie tylko niefizycznie...
No ja niestety tez. W sumie jest niebo lepiej niz bylo, ale jeszcze dluga droga przedemna. Na razie czytam i stram sie zrozumiec dlaczego.Bo w sumie sama sie do takiego stanu doprowadzilam-pozwolilam na to.
79277:
Ja ograniczam je teraz "z automatu". Jakoś nie lubię teraz ludzi. Ludzie mnie brzydzą. W każdym widzę interesanta. Wielu nawaliło i nie wiem czy mogę ufać komukolwiek z tak zwanych znajomych. Każdy czegoś chce i tylko wtedy się odzywa, przypomina sobie o mnie... Mam tego po dziurki w nosie. Brakuje mi już na to energii...
Jak ktos mi cos zrobi to mnie boli w klatce piersiowej, plakac mi sie chce i wymiotowac. Po ostatnich przejsciach juz mnie trzyma 4 lata. Ja ta energie wlasnie stracilam bo bylam naiwna ze moge jak dziecko ludzia ufac, a tu dupa zbita trzeba miec granice i je twardo wyznaczac. Tez mialam tak ze nie chcialam nikogo na oczy widziec, ale juz mi przechodzi. Tych co wiem ze chca cos tylko utrzknac trzymam na dystans, albo powoli urywam kontakt. Wogole mam wrazenie ze malo kto odbiera na tych samych falach co ja.

yohanna22:
Wogole mam wrazenie ze malo kto odbiera na tych samych falach co ja.
Mam to samo... Trzymam się jeszcze żony. Ufam jej, chociaż mi jej szkoda, bo odnoszę wrażenie, że bardzo ją unieszczęśliwiam. A ona trwa przy mnie wiernie jak stary pies... Toleruje wszystkie moje odchyły (bo nie oszukujmy się- do ideału mi niezwykle daleko), chociaż jej jako niezwykle wrażliwej osobie, moje "walki" z otaczającym światem często wyciskają łzy... Nie lubię tych łez i zawsze się czuję później jak fiut...
yohanna22:
bylam naiwna ze moge jak dziecko ludzia ufac, a tu dupa zbita trzeba miec granice i je twardo wyznaczac
Tak jak mówi Wendol... Nie wolno nikomu pomagać na siłę i nie wolno pozwalać wchodzić na "swoje terytorium". Nie wolno pomagać nikomu, jeśli samemu ledwo się zipie... Ja za dużo sobie pozwalałem. Wierz mi- nie tylko duchowo... Nawet finansowo. Tak- nawet dokładałem z kieszeni na tą pomoc. Te osoby mocno się teraz trzymają na nogach i... nie znają mnie. Nawet nie powinienem tak naprawdę mieć do nich żalu. Do siebie powinienem mieć żal. Ja to dopiero jestem naiwne dziecko... Ale co tam- zamierzam się odbić od tego mulistego dna. Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale zamierzam...
yohanna22:
A (jeśli mogę spytać) w jakim kraju mieszkasz, że masz dostęp do oceanu??? Nie wiem, bo na tym forum raczej krótko jestem. Krócej chyba niż Ty. Chciałbym mieć dostęp do oceanu. Ba- jakiegokolwiek zbiornika wody, żeby tylko popływać. Ale w naturze- basen odpada. Nie lubię basenów. ...Nie pływałem już chyba ze 6 lat. Może dłużej... A gdy pływałem- trzymałem niezłą formę. Teraz: wrak :( Pozdrawiam

Zacznij byc dobry dla zony to wszytko sie zmieni :))) Nie mieszkam nad oceanem, ale duzo morza tutaj:) Tez pozdrawiam

yohanna22:
Zacznij byc dobry dla zony to wszytko sie zmieni :)))
Staram się. To kwestia mojego charakteru i jej wrażliwości- to jest niezbyt dopasowane. Jednakże kocham ją najbardziej na świecie i na razie nic więcej nie mogę zrobić. Tylko tyle. Charakteru nagle sobie nie zmienię. Nigdy przed nią nie udawałem kogoś innego- dobrze poznała moje ciemne strony jeszcze grubo przed ślubem. Mógłbym więc napisać: "widziały gały co brały", ale uważam, że to usprawiedliwienie dla "pustaków". Nie chcę się usprawiedliwiać. Chcę być nadal sobą (nie udawać kogoś kim nie jestem), ale jednocześnie... nie ranić tak bardzo. Tutaj znalezienie złotego środka jest trudne... Ale czasem wolałbym ją zostawić, odejść... Wolałbym to, niż powodować przeciekanie oczu. Ale ona mnie nie chce nawet puścić do pracy "na wyjeździe". Jakbym miał wyjechać na dłużej niż 1 dobę, to już to powoduje jeszcze większe "przeciekanie" niż zazwyczaj. Tak- moja żona to "beksa", ale to moja kochana beksa. Beksa i choleryk- niezły z nas duet :D Pozdrawiam Cie Yoha :)

Ja tez mam meza choleryka. Jestem czlowiekiem bardzo cierpliwym, ale do czasu, tez go chcialam zostawic, ale postawilam wszytko na ostrzu noza i widze gleboka skruche. Musze jeszcze nad nim popracowac, ale jest lepiej niz bylo. Najlepsze jest to ze myslalam ze cos sensownego do mnie powie, a on pierwsze zdanie jakie powiedzial bylo. CO odemnie chcesz? myslalam ze spadne z sofy. Wasze meskie myslenie i dzialanie mnie rozwala czasami. Beksa nie bylam, ale sie stalam dobrze jest sobie ulzyc niz kumulowac emocje. Na rozluznienie Quiz 'Kim byles w tamtym zyciu?' http://randomramblingsofacrazywoman.com/quiz-who-were-you-in-your-past-life/ Ja bylam hipiska ;)

Kim ja byłem, tego nie wiem - jacyś psychotronicy twierdzą, że "nie jestem stąd" i dziwią się, patrzą badawczo "naprawdę nie wiesz, kim byłeś?". A może ja nie chcę wiedzieć, kim byłem. Może byłem Elvisem, albo Jezusem... ;) Zmiana tematu. http://kobieta.onet.pl/uroda/twarz-i-cialo/dlaczego-drogie-kremy-tyle-kosztuja/h0dxv

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol ja juz o tym wiem. Argan oil jest dobry na skore twarzy i nie tylko. Teraz mam 3 kremy od najtanszego do najdrozszego. I naprawde uwarzam ze najtanszy jest najlepszy.

Kończę właśnie krem "Kolastyny" z kwasem hialuronowym - dobrze nawilża, trochę natłuszcza, nie piecze, nie szczypie, nie podrażnia mojej skóry, która ma tendencję do przesuszania. W kolejce czeka jeszcze taki: http://www.magiczne-indie.pl/kosmetyki-do-twarzy/544-krem-zwalczajacy-efekt-dzialania-stresu-50ml-kazdy-rodzaj-cery-danielle-laroche.html Już go wcześniej używałem - jest dobry, jak jest ciepło, bo inaczej szczypie i zaczerwienia skórę - na lato jak w sam raz, poza tym bardzo ładnie pachnie i ma w sobie malutkie, czerwone pudrowe kuleczki, które się fajnie rozprowadzają podczas smarowania :) ... i taki: http://www.doz.pl/apteka/p5061-Dermedic_Hydrain_2_krem_intensywnie_nawilzajacy_50_g Kupiłem go, jak był w promocji, jeszcze nie sprawdzałem, ale po składnikach widzę, że będzie raczej dobry: ACRYLATES /C10-30 ALKYL ACRYLATE, CROSSPOLYMER - takie składniki wzmacniają i przedłużają działanie bariery przed wysuszaniem. O olejku arganowym słyszałem wiele dobrego, ale kremu z nim jeszcze nie miałem - pewnie będzie następny, gdy te mi się skończą. Dzięki za radę :) Ja mam taką zasadę, że przeważnie kupuję kremy, których cena oscyluje w okolicach 20 zł - czasem trochę tańsze lub trochę droższe. Chyba byłem kobietą w poprzednim wcieleniu :) O kosmetykach raczej z facetami nie pogadam - z nimi gadam o broni :) Jestem z Bronią i nie zawaham się jej użyć :) Są kobiety, które "rozstawiają facetów po kątach" i takie mi się podobają :) Nie chodzi mi o ich siłę fizyczną, ale psychiczną - jak coś celnego powiedzą... :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Argan oil wcerasz na noc w twarz, (mozna tez do demakijazu stosowac),jest tlusty, dlatego najlepiej na noc. Zapobiega starzeniu sie skory. W Maroku nacieraja nim niemowlaki. Z krmow w Polsce to mi Ziaja zawsze odpowiadala. Tutaj ciagle cos kupuje i rozdaje bo mi przewaznie smierdza, albo mam uczulenia itp. A zapach mnie odpycha bo czuje chemie. Teraz z tej firmy chce wyprobowac, ale jest troche drogo. https://www.nealsyardremedies.com/ Kupowalam tez kremy robione jak gdzies na wakacjach trafilam na maly sklepik.

Na pewno samego olejku nie będę stosował, tylko gotowy produkt - krem. Nie lubię bawić się w jakieś maseczki, odżywki do spłukiwania po iluś tam godzinach itp. Wyznaję zasadę "Wash&go" :) Też preferuję wyroby jak najbardziej naturalne - na chemię mam uczulenie. Na sztuczne barwniki, konserwanty i na... sztucznych ludzi :) Jak się czymś takim wysmaruję, to nie ma większego problemu - gorzej, jak bym to zjadł, choć i na to jest sposób - dichlorowodorek cetyryzyny, ale po co to ciągle brać? :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.