Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

Nawet na chwilę udało mi się zalogować na stary nick ale potem mnie opluł tym co zwykle czyli spróbuj za godzinę.

http://nautilus.org.pl/index.php?p=dziennik&id=92

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/111176,nadchodzi-rewolucja-w-prognozie-pogody

spodobał mi się ten tekst :) "Hadko słuchać, brateńku Tak mawiał Longinus Podbipięta dla wyrażenia dezaprobaty wobec wulgarnych zachowań lub wyrażeń pana Zagłoby, tudzież podobnych kompanów od szklanicy. Dzisiaj rozpleniły się, i niemal w powszechnym użyciu są słowa wulgarne, obrzydliwe i wstrętne (staropolskie hadko). Przekleństwa na k… i sku… zostały przyswojone i w języku codziennym stają się swoistym przerywnikiem lub przecinkiem. Kiedyś był to język marginesu społecznego, używany pod budką z piwem, dzisiaj wkracza na salony. Jeszcze niedawno był „na usługach” dorosłych, obecnie tę żonglerkę opanowali młodzi a jej adeptami stają się coraz młodsi. Dawniej była wyłącznie domeną mężczyzn, teraz monopol zastał przełamany przez kobiety i nastolatki. Tętno miasta, gwar ulicy przetykany jest tymi „przerywnikami”. Ich natężenie jest wprost proporcjonalne do odległości od szkoły- gimnazjum zwłaszcza. Tak oto na naszych oczach- a właściwie uszach- tworzy się swoisty slang komunikacji wewnątrzpokoleniowej ograniczony do kilku lub kilkunastu wulgarnych wyrażeń. Ustawa o języku polskim uznaje jego ochronę za obowiązek wszystkich organów i instytucji publicznych i powinność obywateli. Ochrona języka polega na przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji. Tak więc, z jednej strony przepisy prawa a z drugiej smutna rzeczywistość. Współczesny prostacki język knajacki wyraźnie kontrastuje z soczystym, wielopiętrowym, bogatym w porównania i melodyką ulicy sprzed I wojny światowej. Próbkę tego dał nam Melchior Wańkowicz w Tędy i owędy. „Czekam na tramwaj po wyjściu z gimnazjum, aż tu między mnie a tramwaj wjeżdża wolno wlokący się pusty „Wańka”- dorożkarz moskiewski. – Ty co, taka mać- powiadam- pasażerowi drogę zajeżdżasz? –A ty co, za archimandrytę tu stanąłeś, podbiec nie możesz? Poczułem się jak rycerz, któremu rzucono rękawicę, i niezwłocznie stanąłem w szranki. Kiedyś uczęszczałem do dorożkarskich herbaciarni, gdzie na ścianach wisiały stereotypowe ostrzeżenia: Nieprzyzwoitymi słowami zbytnio wymyślać surowo się zabrania. Tam przeszedłem dwa dokładne kursy: pisania listów i przeklinania. Umiałem napisać pozdrowienie z ukłonami na cztery strony listowe… I ponauczałem się kilkupiętrowych przekleństw. – Ach, żeby cię… i żeby sto światów, a w każdym sto państw, a w każdym sto guberni, a w każdej sto powiatów, a w każdym powiecie sto gmin, a w każdej gminie sto miast, a w każdym mieście sto domów , a w każdym domu sto pokojów i żeby w każdym pokoju sto łóżek, i żeby na każdym łóżku stoma ogierowymi… kopytami po stokroć ciebie… przejechali. –Zdechłą sobakę ci wetknąć w d… - perorowałem- i żeby ta zdechła sobaka wyła, wyła, skrobała, drapała, drapała i wydrapała takiego s…syna jak ty sam. Gęba w szerokiej okładzistej brodzie rozjaśniła się. Definitywnie wstrzymał konia i słuchał. –Żelazo rozpalone nie rozpalonym końcem wsadzić ci tamże… Czemu nie rozpalonym?- zainteresował się fachowo. –Żeby za tamten rozpalony nikt nie mógł wziąć i wyjąć. … Dorożkarz nabożnie zdjął czapkę z głowy i powiada z wylaniem: -Sadis, barin. Darom powiezu! (Niech jaśnie pan siada. Darmo zawiozę)”. Dzisiaj nie ma już Wańkowiczów i Podbipiętych a tylko coraz silniej rozlewają się prymitywne wulgaryzmy, których hadko słuchać brateńku. Andrzej Osnowski" http://www.hej.mielec.pl/opinie/stali-komentataorzy/andrzej-osnowski/art18,hadko-sluchac-bratenku.html Ten tekst to całość, więc linka klikać nie musicie :) Wkleiłem, żeby było wiadome źródło :) Pozdrawiam :D

W takim razie coś bliskie powyższemu tematowi, z archiwum Jana Miodka ;) http://www.youtube.com/watch?v=lLKIXsd6kh8

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Dzięki Raptor. :)

http://www.geekweek.pl/oposy-ochronia-nas-przed-kazda-trucizna/363844/#more-363844 http://www.geekweek.pl/zabojcze-szczepionki-w-australii/363852/#more-363852

http://www.geekweek.pl/dzwiekowa-gasnica-od-darpa-w-akcji/363767/ http://www.geekweek.pl/wiatrowy-samochod-szybszy-od-wiatru/363805/

Samoloty bazzalogowe Wojna sterowana joystickiem 1 sie, 14:56 Elisabeth Bumiller The New York Times Pilot namierza cel i odpala rakietę z samolotu przelatującego nad terytorium Afganistanu – tyle że sam znajduje się tysiące kilometrów dalej, w wygodnym fotelu w bazie wojskowej w USA. Praca pilotów dronów, bezzałogowych samolotów wojskowych, wygląda zupełnie inaczej niż ich kolegów zasiadających za sterami prawdziwych myśliwców, ale stres i obciążenie psychiczne są podobne. Pułkownik D. Scott Brenton siedzi przy komputerowej konsoli w amerykańskiej bazie lotniczej Hancock Field Air National Guard na przedmieściach Syracuse i zdalnie pilotuje bezzałogowy samolot Reaper. Samolot przekazuje na żywo setki godzin materiału wideo pokazującego ruchy wojsk powstańców w odległym o ponad 11 tysięcy kilometrów Afganistanie. Czasami Brenton i jego ludzie tygodniami oglądają te same zabudowania… – Patrzę na matki z dziećmi, ojców z dziećmi, ojców z matkami, dzieci grające w piłkę… – komentuje pułkownik. Ale kiedy zdarza się, że przychodzi rozkaz odpalenia rakiety w kierunku bojowników – tylko wtedy, kiedy w pobliżu nie ma kobiet i dzieci – Brenton przeżywa taki sam stres jak wtedy, kiedy namierzał cele lecąc swoim F-16. A później, tak samo jak w czasach pilotowania "normalnych" samolotów, analizuje wszystkie szczegóły i przeżywa je na nowo. – Nie czuję emocjonalnych związków z wrogiem – mówi. – Mam swoje obowiązki i je wypełniam. Samoloty bezzałogowe to nie tylko rewolucja w dziedzinie techniki wojennej, to także rewolucja w życiu osób, które nimi sterują. Pułkownik Brenton zdaje sobie sprawę z dziwaczności sytuacji prowadzenia "wojny na odległość" za pomocą joysticka. Kiedy pełnił służbę w Iraku, sprawy były prostsze. – Kiedy lądowałem, a mój F-16 nie miał podwieszonych rakiet, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, w czym przed chwilą uczestniczyłem – mówi. Dziś wychodzi z ciemnego pokoju pełnego ekranów, w jego żyłach nadal krąży adrenalina, a on jedzie do domu samochodem, mijając restauracje, sklepy i banki. Pomaga żonie, odrabia lekcje z dziećmi, ale pozostaje samotny z tym wszystkim, co robił w czasie pracy. – To dziwne uczucie – komentuje. – Nikt w moim bezpośrednim otoczeniu nie ma pojęcia, co się w tym czasie zdarzyło. Większość ludzi myśli o samolotach bezzałogowych jako o robotach, które zamieniają wojnę w czystą, sterylną grę komputerową. W rzeczywistości urządzenia te wyposażone są w potężne kamery przekazujące precyzyjny obraz wojny pilotowi, który kieruje nimi na odległość. Piloci generalnie podchodzą entuzjastycznie do nowej technologii – cieszą się, kiedy dzięki przekazowi wideo mogą ostrzec patrole naziemne przed zasadzkami i niebezpieczeństwami. Ale dowódcy coraz częściej sprowadzają do baz także lekarzy, psychologów i kapelanów, którzy pomagają pilotom radzić sobie z gorszymi dniami, bo na ekranach widać czasami także dzieci zabite w pomyłkowych atakach czy amerykańskich marines zastrzelonych w zasadzkach… Ale do zadań niezwykle trudnych psychologicznie należy także obserwacja potencjalnych celów, przypominająca nieco sytuację z filmu "Życie na podsłuchu", w którym funkcjonariusz wschodnioniemieckiej STASI coraz bardziej wciąga się w życie osób, które podsłuchuje. Pilot samolotu bezzałogowego i jego partner, sterujący kamerami i czujnikami, muszą obserwować zachowania i zwyczaje bojowników walczących z wojskami NATO. A bojownicy nie tylko walczą, spędzają także czas bawiąc się ze swoimi dziećmi, rozmawiając z żonami, odwiedzając sąsiadów. A potem, w określonych przypadkach planuje się atak na tych ludzi – na przykład w czasie, kiedy ich rodzina jest na zakupach. – Piloci obserwują ich, kiedy robią różne złe rzeczy, ale także wtedy kiedy żyją normalnym życiem – mówi pułkownik Hernando Ortega, szef służb medycznych Dowództwa Szkolenia Lotniczego armii USA, który w ubiegłym roku pomagał przeprowadzić badania stresu, jakiemu podlegają piloci samolotów bezzałogowych. – Niektóre ich zachowania mogą przypominać zwyczajne życie, takie same jakie prowadzą także piloci. Po pewnym czasie możesz poczuć jakiś rodzaj emocjonalnej więzi, która sprawia, że pociągnięcie z spust staje się bardzo trudne. Ostatnio badacze przeprowadzili na ten temat rozmowy z kilkunastoma pilotami i operatorami z trzech różnych baz wojskowych. Żaden z nich nie przyznał się do związków emocjonalnych z Afgańczykami ani do tego, aby obrazy zniszczenia po atakach rakietowych spędzały im sen z powiek. Wszyscy jednak przyznawali, że widzieli afgańskie rodziny z bliska, na poziomie prywatności, którego nie doświadczają nie tylko tradycyjni piloci lecący na wysokości kilku tysięcy metrów, ale nawet żołnierze działający na lądzie. – Patrzysz, jak ci ludzie wstają rano, pracują, idą spać wieczorem – mówi Dave, major amerykańskich sił powietrznych, który w latach 2007–09 pilotował samoloty bezzałogowe z bazy lotniczej Creech w Nevadzie, a dziś szkoli pilotów w bazie Holloman w Nowym Meksyku. (Armia, powołując się na poważne zagrożenia, nie pozwala pilotom na ujawnianie nazwisk – podają je tylko dowódcy i oficerowie specjalnie wyznaczeni do kontaktów z mediami, tacy jak pułkownik Brenton z Syracuse.) Niektórzy piloci wprost przyznają, że z odpalaniem rakiet wiążą się ogromne emocje (decyzję o użyciu broni podejmują wyłącznie piloci, wszyscy są oficerami). – Ludzie, do których strzelałem, zostali zabici nie bez powodu – mówi Will, były pilot z bazy Creech, obecnie instruktor w Holloman. – Wiedziałem o tym doskonale, a mimo to te obrazy ciągle przewijały mi się przed oczami. Tego się nie zapomina. Sytuacja jest coraz bardziej skomplikowana, bo "popyt" na samoloty bezzałogowe stale rośnie. W siłach powietrznych USA w 13 bazach na terenie całego kraju służy obecnie ponad 1,3 tysiąca pilotów takich maszyn, a potrzeba kolejnych 300. Pilotowane przez nich samoloty latają głównie nad Afganistanem (liczby te nie uwzględniają tajnych programów prowadzonych przez CIA w Pakistanie, Somalii czy Jemenie). Choć wojna w Afganistanie powoli dogasa, armia zakłada, że samoloty bezzałogowe zrekompensują mniejszą ilość żołnierzy na ziemi. Jak przewiduje Pentagon, do 2015 r. amerykańskie siły powietrzne będą potrzebowały ponad 2 tysięcy pilotów samolotów bezzałogowych do prowadzenia patroli powietrznych w różnych częściach świata, 24 godziny na dobę. Piloci cały czas są szkoleni. W ubiegłym roku przygotowano do pracy kolejnych 350, czyli więcej niż pilotów "tradycyjnych" myśliwców i bombowców razem wziętych. Do niedawna piloci samolotów bezzałogowych najpierw przechodzili klasyczny trening lotniczy, a dopiero potem uczyli się pilotować Predatory, Reapery i nieuzbrojone Global Hawki. Obecnie praktykuje się inny cykl szkolenia: piloci bezzałogowców przechodzą tylko krótki, 40-godzinny podstawowy kurs na małych samolotach, a potem zaczynają szkolenie specjalistyczne. Jak powiedział szef sztabu sił powietrznych USA generał Norton A. Schwartz, nie jest wykluczone, że za jakiś czas liczba pilotów samolotów bezzałogowych przewyższy liczbę tych zasiadających w kokpitach maszyn załogowych. Generał dodał jednak także, że jego zdaniem jeszcze przez co najmniej 30 lat armia będzie szkoliła "tradycyjnych" pilotów. Obecnie część baz lotniczych Gwardii Narodowej w ogóle przestaje obsługiwać maszyny załogowe, przestawiając się wyłącznie na nowy typ broni powietrznej. Jedną z nich jest baza Hancock, z której ostatnie F-16 zniknęły w 2010 r. Wielu pilotów samolotów bezzałogowych latało wcześniej na tradycyjnych maszynach. Pułkownik Brenton w czasie 15 lat kariery wylatał ponad 4000 godzin na F-16 – a w 2010 r. "przesiadł się" na bezzałogowce, bo w ten sposób – jak mówi – może pozostać w służbie i być bliżej pola walki. Co prawda Reapery czy Predatory nie toczą walk powietrznych z maszynami wroga, ale Brenton wspomina że latając "prawdziwymi" myśliwcami także dużą część czasu spędzał na walce z celami naziemnymi. – Robię to samo co przedtem – mówi. – Tyle że nie muszę w tym celu wyjeżdżać na drugi koniec świata. Piloci najlepiej wspominają chwile, w których żołnierze walczący na ziemi dziękują im za zapewnienie bezpieczeństwa. Ted, pilot Reaperów z bazy Creech, wspomina, jak sterowana przez niego maszyna przez pięć godzin latała nad oddziałem prowadzącym rozpoznanie, dzięki czemu żołnierze mogli się przespać i odpocząć. Piloci zżymają się na porównywanie ich pracy z grami komputerowymi. – Nie znam gry, która wymagałaby od gracza siedzenia przed ekranem przez pięć godzin i gapienia się na jeden cel – mówi Joshua, były operator kamer z Creech, obecnie instruktor w Holloman. – Zawsze staramy się uświadamiać naszym pilotom, że prowadzą prawdziwy samolot, a podjęte przez nich decyzje mają realne konsekwencje. Piloci którzy latali "prawdziwymi" maszynami mówią, że brakuje im emocji związanych z lataniem. Niektórzy, jak pułkownik Brenton, rekompensują to sobie pilotując małe samoloty turbośmigłowe, nazywane przez nich pieszczotliwie "rozgniataczami much". – Miło jest poczuć, że jest się znowu w powietrzu – komentuje Brenton. http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/wojna-sterowana-joystickiem,1,5205788,kiosk-wiadomosc.html

Mówiliście o drukarkach 3d, że będą przyszłością. Ta rzeczowa przyszłość może być zakazana: http://www.geekweek.pl/pierwsza-bron-z-drukarki-3d/364556/ http://www.geekweek.pl/dostrzezono-wielkie-chmury-gazu-w-centrum-naszej-galaktyki/364268/ http://www.geekweek.pl/material-lzejszy-od-powietrza-da-nam-lepsze-baterie/364401/ http://www.geekweek.pl/spray-superhydrofobiczny-w-praktyce/364408/ http://www.geekweek.pl/tajemnicza-mgla-przyslonila-slonce-przez-poltora-roku/364602/ http://www.geekweek.pl/chiny-w-przyszlym-roku-wysylaja-misje-na-ksiezyc/364677/ http://www.geekweek.pl/pierwszy-chip-casimira-mierzacy-energie-prozni/364683/ http://www.geekweek.pl/sztuczny-smak-masla-prowadzi-do-choroby-alzheimera/364710/ http://www.geekweek.pl/drugie-prawo-termodynamiki-zlamane/364713/ dosyć stary "wpis" o panu który chyba po żarzyciu jakichś narkotyków, stał się najprawdziwszym "zdechlakiem": http://www.geekweek.pl/atak-zombie-w-miami/361507/ Dosyć dużo ostatnio nawet dla żartu tych zombie w USA, jeśli tak puścić w kanał dosyć sporą dawke takiego narkotyku. Skutki mogły by być rozpaczliwe, a jak wiemy dosyć duże ilości leków pływa w ich kanałach/wodzie.

http://wiadomosci.onet.pl/wideo/7-minut-kosmicznego-strachu-ladowanie-na-marsie,90540,w.html#play i jeszcze coś z branży kosmicznej http://kopalniawiedzy.pl/Skylon-pojazd-kosmiczny-orbita-okoloziemska-Europejska-Agencja-Kosmiczna,13135

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://tygodnik.onet.pl/36,0,77318,kosmiczna_reanimacja,artykul.html

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://innemedium.pl/wiadomosc/pierwsze-zdjecia-lazika-marsjanskiego-pokazaly-niebieskie-niebo-dwa-ufo

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Było, a nie ma - strona się otwierała, a teraz nie - nawet bezpośrednio z głównej nie działa. Dziwne, ale może za jakiś czas wróci.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://photojournal.jpl.nasa.gov/targetFamily/Mars

http://www.youtube.com/watch?v=0XmDAwQYzn0&feature=related

http://www.frazpc.pl/aktualnosci/921667,USA_produkuja_juz_50_GW_mocy_w_elektrowniach_wiatrowych.html

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://m.ocdn.eu/_m/3f90ac8a70b03d47c32a3dc7164a8482,12,1.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/08/58f4514af4537d27d934037932623880.gif

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

http://ru.fishki.net/picsw/082012/15/post/demotivator/demotivator-0006.jpg

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.