| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Apokalipsa. Dlaczego? Kiedy? i Jak? | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 63 |
|
Wreszcie znalazłem troszkę więcej czasu, odpowiadam więc Widelcu.
Widelec:
"super swiadomość posiadająca nieograniczony dostęp do wszystkiego w każdym wymiarze i nieograniczone niczym (nawet logiką wymiaru) możliwości"
jest to możliwe... byt poza naszym wszechświatem miałby dostęp do wszystkiego naraz w czasie i przestrzeni... tak jak ty byś zwinoł mapę w punkt... wystarczy że dotkniesz i jesteś wszedzie..."
To nie takie proste, choć zaznaczam po raz kolejny - przyjmuję za możliwe istnienie takiej ewentualności. Ciekawi mnie jednak na jakiej podstawie snujesz takie rozważania, na jakiej podstawie wysnuwasz takie przypuszczenia? Na wszystko co w obrębie Wszechświatów potrzeba czasu. Oczywiście cywilizcja Konstruktorów Wszechświatów wciąż się rozwija, obecnie przepływ informacji na temat tego co w ich obrębie się dzieje jest dość szybki i sprawny. Zwiniecię wszystkich Wszechświatów w jeden punkt w celu jednostkowego wielowymiarowego ich zeskanowania jest niemożliwe. Niemożliwe dlatego ponieważ w takiej sytuacji mielibyśmy do czynienia jedynie z bazą energetyczną, materiałem, to tak jakby zmielić człowieka i sprasować go do wielkości kostki rosołowej, czy zagladając w nią potrafił byś odnaleźć serce, mózg? Ale ta kostka stanowiła by bazę, proch, z którego przy podaniu odpowiednich energetyczncyh struktur można na powrót "ulepić" człowieka.
Widelec:
"suma energi we wszechświacie wynosi zero... wszechświat pobiera energie z prużni "na kredyt"... stworzenie wszystkiego kosztuje ZERO... tak więc być wszechmogacym to żaden wyczyn... matematyka/logika są logicznie niepełne... nie mogą być wyznacznikiem tego co możliwe..."
Wszechświat pobiera energię z genaratorów, próżnia nazwana jest póżnią dlatego, poniewaz możliwości technologiczne człowieka nie są wystarczające by w tej strukturze cokolwiek znaleźć. Stopień rozwoju ziemskich technologii znajduje się jeszcze na zbyt niskim poziomie.
Widelec:
"Apokalipsa to śmierć cieplna wszechświata... gdzie nie będzie energi na najmniejszy przejaw życia... a w 10 do 38 lat rozpadną się protony... a z nimi cała materia... za 10 do 100 energia zniknie w czarnych dziurach które do tego czasu wyparują..."
Życie we Wszechświecie ma swój założony czas, nie trwa wiecznie, rozwija się do pewnego poziomu, gdy on nastąpi, Wszechświat jest na powrót "zwijany", a następnie znów "rozwijany" - na nowo rozpoczyna się proces ewolucji życia, aż do osiągnięcia założonego poziomu. Wszechświaty więc są wieczne, życie w nich podlega procesom ewolucji o określonych wartościach skrajnych.
Widelec:
"albo Wielki Kolaps... dający szanse na zycie wieczne... gdyż w miare gęstnienia wszechświata będzie spadać tepo upływu czasu... a ostatnie chwile bedą zamrożone na wieczność..."
Mówisz o procesie "zwijania", moment zamrożenia, nie ytrwa wiecznie, nastepuje bowiem po nim proces "rozwijania". Wszechświaty budowane są w określonym celu, Konstruktorzy nie zaśmiecają przestrzeni tworami zużywającymi się i po pewnym czasie bezużytecznymi.
Widelec:"Czemu Old Spirit tak uczłowieczasz Boga???? "
Może dlatego, że coś o nim wiem? :) Do rzeczy - znasz pewnie tekst:"stworzeni na obraz i podobieństwo..." Nie wiem dlaczego Bóg miałby nie posiadać zbieżnych cech z cechami człowieczej świadomości, całkowicie odrzucasz taką możliwość?
Jak dla mnie Bóg jest energią o zamkniętym obiegu, taką samą energią, która twki w każdym z nas, chodzi o Duszę. Wszechświaty zaś zostały stworzone właśnie przez tak grupę Dusz, Bóg sam Wszechświatów nie stwarzał. Słowo Bóg jakoś nie pasuje tutaj, ponieważ powszechne, popuplarne rozumienie tego pojęcia zasadza się o umiejscawianie tego bytu w kategoriach naj, naj, wszech, wszech.
Bóg o jakim mówię to raczej przewodnia Dusza, istota posiadająca najbogatsze doświadczenie, Doradca, Katalizator i Tonizator...Ty nie wierzysz w coś takiego jak Dusza, odrzucasz dualistyczne klasyfikcje, nie leży w moim zamiarze by do czegokolwiek Cię przekonywać, mogę co najwyżej podzielić się z Tobą informacjmi, które posiadam w związku z tym tematem. Jeśli nie ciekawią Cię one wcale, nie widzę sensu w ich przekazywaniu.
Widelec:
"ty opowiadasz o swoim SUBIEKTYWNYM postrzeganiu Boga a ja o tym co oznaczają pewne OBIEKTYWNE znaczenia... nikt nie obiecywał że sęs wszechświata i sam wszechświat będzie skrojony na miarę twoich mozliwości rozumowo/poznawczych!!!! przykro mi że się rozczarowałeś..."
:) Na początek poproszę Cie o przedstawienie algorytmu na bazie którego wywnioskowałeś, iż moje postrzeganie Boga jest SUBIEKTYWNE. Mówisz, że opowiadasz
o tym co oznaczają pewne OBIEKTYWNE znaczenia, czy mógłbyś skonkretyzować tę kwestię? Pominę pozbawione merytorycznego związku i polemicznej klasy uwagi o moich możliwościach rozumowo/poznawczych. Twoje dywagacje na temat mojego ewentualnego rozczarowania można jedynie traktować w kategoriach pobożnych życzeń. Nie nawykłem do nastwiania się apriori, taka dyskusyjna higiena chroni przed rozczarowaniami.
Widelec:
"zamykasz wszystko w rozmytych i ograniczonych pojeciach "słabość" "kaprys"... nażucasz istnienie "superego" bogom...wytłumacz mrówkom po co ci akcelerator kołowy... w ich języku za pomocą prymitywnaych sygnałów zapachowych...
niezdziw się że powiedzą że jesteś absurdalny..."
W powyższych słowach widać Twoje skłonności do nie podejmowania prób ogarniania Boga, Bogów, to przyjęte założenie o Nieogarnialności i Niepoznawalności Boga wtłacza wielu ludzi w "pogięte" i wypaczone systemy przekonań, rzuca ich na klęczki, a niektórzy całkowicie odrzucają możliwość istnienia jakichkowliek bytów transcedentalnych, odrzucają możliwość istnienia życia po śmierci ciała, wychodząc z prostego złożenia Brzytwy Okchama.
Zapewniam Cię, "Widelcu", że niczego Bogu nie narzucam, mogę jedynie dzielić się informacjami, które posiadam o nim :) Złożenie dotyczące niemożliwości komunikacji z kimś kto jest "na wzór i podobieństwo", jest jak dla mnie pozbawione treści praktycznej :) To coś na kształt nadętego balona.
Widelec:
"a może absurdalne jest istnienie dobra i zła, uczuć i wogule wszechświata..."
"Dobro" i "zło" jako takie nie istnieją, to pojęcia, które bardzo dobrze spełniają swoją funkcję w galimatiasie z którym mamy tutaj do czynienia, jednak w świecie Ducha, Dusz istnieją dwa przeciwstawne kierunki rozwoju, plus i minus, jing i jang.
old spirit:"Również układ słoneczny korzysta z zasady energetyki spirali. Planety, krążąc po torach elipsoidalnych tworzą energię potrzebną do zachowania jego stabilności w czasie. "
Widelec:
"przykro mi ale tak nie jest... nasz układ nie jest stabilny sam w sobie... nie z powodu wpływu czynników zewnętrznych... planety nie będą krążyć wiecznie wokół słońca... nasz księżyc też kiedyś spadnie na ziemię... ( spokojnie wcześniej wypali się słońce... :-P )"
Mi wprost przeciwnie - nie jest przykro. Błędnie zinterpretowałeś kwestię dotyczącą czasu. System jest stabilny w czasie, co nie znaczy, że w wieczności, w czasie - czyli do pewnego momentu. Chodzi o zakres czasu, czas określony.
old spirit:"Jeżeli miałby powstać z wybuchu, to rozszerzanie się go powinno być docentryczne w stosunku do centrum Wszechświata, i wówczas wszystkie galaktyki rozszerzałyby się równolegle jedna do drugiej. Natomiast obserwowana sytuacja rozszerzania się galaktyk w różne strony nie potwierdza tezy odcentrycznego rozszerzania się galaktyk i ich grup w kierunkach równoległych. Dowodziłoby to, że nie ma potężnego centrum energetycznego, które by było odpowiedzialne, w odpowiedniej skali mocy energetycznej, za wybuch i rozszerzanie galaktyk."
Widelec:"tu kompletna lipa... bo rozszeża się cała przestrzeń...
wyobraź sobie kropki na balonie który dmuchasz... i co niektóre będa zbliżać się do siebie???? :-D"
Jesteś w błędzie Widelcu. Wszechświat się nie rozszerza, powiększa jedynie swoją strukturę wewnętrzną, wnętrze Wszechświata to w zdecydowanej większości przestrzeń, która wciąż jest wypełniania.
Widelec:
"Fakt błąd znaczeniowy!!! :-) Nie może być (Bóg) wszystkim ( w multiwszechświecie ) ale jeśli jest stwórcą jakiegoś wszechświata i tworzywem to zarazem jest "poza" jak i "w"."
Na czym opierasz swoje przypuszczenia dotyczące tego, iż Bóg jest "tworzywem" multiwszechświata, a także, iż jest jego stwórcą? Proszę o nie podawanie odpowiedzi typu - "bo jest przeciez Bogiem"(przepraszam, lecz nie ja wywlekłem na wierzch logiczną analizę pojęć, to Ty chcesz być wolny od spekulatywnosci, a raczej mówisz, iż takim jesteś w swoich tekstach, obecnie masz sposobność wykazać, że tak jest w istocie).
Widelec:
"Zauważ że jak bym stworzył sieć neuronową idealnie taką jak mój mózg. ( nie ważne czy można tego dokonać czy nie, tu chodzi o logikę rozważań ) i połaczył ją ze sobą to byłbym nią a zarazem byłbym poza..."
Gdy na miejsce obciętej ręki dopasuj Ci wysokiej klsy bioprotezę i Twoj obiekt krwionośny ja wypełni, stajesz się tą protezą? Nie! Ty tylko z niej korzystasz, a Twoje płyny ustrojowe ja penetrują. Podobnie z neuronową siecią. Nie stajesz się nią, tylko ją wykorzystujesz, przenikasz. Operując mieczem nie stajesz się nim, jesteś wciąż sobą i wykorzystujesz narzędzie. Wszelkie filozoficzne treści dotyczące jedności z mieczem, bycie z mieczem jednym, itd., mówią o perfekcji wykorzystania narzędzia, nie stawania się nim. Alegorie.
Widelec:"być poza to nie być rozdzielonym bez żadnego kontaktu...
być poza to byc "obok"...
"poza" to termin lekko rozmyty w tym może tkwić sedno nieporozumienia..."
Otóż to, skupiając się jedynie na Twoich powyższych słowach dochodzimy do konsensusu. Otóż wyznaję pogląd o faktycznym kontaktowaniu, jednak nie bezpośrednim i z zachowaniem zasad i praw.
Widelec:
"można wymyśleć z wyobraźni miliony logicznych koncepcji i religi...
na co mi w takim miejscu filozofia spekulatywna... bładzenie po omacku...
bo nawet nie wiemy o co pytamy i nad czym się zastanawiamy..."
Wykaż, że nie uprawiasz filozofii spekulatywnej, samo przyjmowanie możliwości istnienia jakichkolwiek bytów barwi Twoje "uprawianie" spekulatywnością, nie dostrzegasz tego? W rzeczy samej - można wymyśleć z wyobraźni miliony logicznych koncepcji i religii, czyżbyś coś sugerował? Wspominałem, że zdecydowana większość informacji o jakich mówimy jest niepotrzebna, wystarczy jedynie ta, że życie nie kończy się na śmierci ciała i jego jakość wpływa na jakość egzystencji przyszłej, po śmierci ciała.
Widelec:
"mogę na bazie logicznej analizy pojęć dochodzić co oznacza byt/stwórca poza czasem i przestrzenią... nie ma przy tym miejsca na to co mi się wydaje..."
Czyżby? A poniższe Twoje słowa nie niosą posmaczku "wydaje mi się"?
Widelec:"Fakt błąd znaczeniowy!!! :-) Nie może być (Bóg) wszystkim ( w multiwszechświecie ) ale jeśli jest stwórcą jakiegoś wszechświata i tworzywem to zarazem jest "poza" jak i "w"."
__________________________________
Widelec:"twoje kryterium absurdalności jest ograniczone przez twoj subiektywizm...
opisz to kryterium!!!!! co według ciebie jest absurdalne?????"
Moje krtyterium absurdalności spełnia wymogi praktycznego podejscia do życia :)
old spirit:"Uważam, że ujmowanie Boga w kategorii bytu przenikającego wszystko i wszystkich w jednym momencie i w jednej chwili mogącego uczynić wszystko oraz to czego nawet nie możemy sobie wyobrazić jest bezcelowe. Pozbawione jest sensu. Jest absurdalne. Pytania: dlaczego, po co, itd., są tutaj jak najbardziej na miejscu. Ponieważ byty pozbawione sensu są wytworem jedynie hologramowym, urojeniem, ułudą. "
Widelec:"bez celowe? czyli jakie? niewiem co przez to rozumiesz?
bez celowe i bezsęsowne to nie to samo...
a co uważasz za bezcelowe? w wiecznym mulitiwszechświecie to traci swoje znaczenie bo nigdy nie rozpoznasz tego co celowe a co nie..."
Nie wiem dlaczego uważasz, że NIGDY czegoś tam nie poznam. Otóż jak już nadmieniałem, uważam, że poznałem cel wszystkiego i wszystkich, jeśli okaże się, że jest inaczej, jestem gotowy na taką ewentualność, zkładam to. Za bezcelowe w odniesieniu do Boga jak już zaznaczyłem uważam pojmowanie go, czy też utożsamianie z naj, naj i wszech, wszech. Jak dla mnie Bóg, któremu cokolwiek zwisa, a jednocześnie jest Wszechpotężny, Wszystkowidzący w każdym momencie, który jest wszystkim i sobą jednocześnie - jest urojony, a więc nie widzę celu i sensu w rozważaniach nad możliwością istnienia kogoś takiego. Wystarczy mi założenie, że ktoś taki może istnieć. Jeśli chodzi o analizę, rozważania, dotyczące implikacji jakie mogą z tego zalożenia wynikać, uważam takie wysiłki za pozbawione celu, absurdalne i bezsensowne, oczywiście w obliczu tego co wiem i wierzę, iż to prawda, a co dotyczy Boga o którym mam informacje. Analiza taka i rozważania mają sens wtedy, gdy poszukujemy wiedzy o Bogu i rozważamy różne ewentulaności w oparciu o pewne przesłanki. Posiadłem taką wiedzę, więc takowe poszukiwania są dla mnie bezcelowe.
Widelec:"jak już napisałem nie możesz stwierdzić że jest to bezsęsowne bo nie wiesz co miało by być tym sęsem, wiec może go nigdy nie zauważysz..."
Aż tak trudno jest Ci założyć, że wiem co jest sensem?
Widelec:"byty przypadkowe są pozbawione sęsu..."
Za takowy byt właśnie uważam koncepcję Boga o którym mówiliśmy (jest wszystkim i sobą, wszystko przenika i wszystko wie w każdym momencie). Uważam, że jest pozbawiony sensu, ktoś, komu zwisa czy jest gównem jak dla mnie jest bytem bez sensu :) Jeśli chodzi o przypadek, nie wierzę w przypadki. Takie koncepcje są celowo wprowadzane, rozmywa się w ten sposób pewne wartości.
Widelec:"ludzki umysł zamkniety w ramy przyczyn/skutków zamyka wszystko w ramach "celowe, bezcelowe" a przecież poza czasem tam gdzie on nie istnieje to pojęcie nie ma logicznej wartości... bo celowość wymaga istnienia czasu..."
Tam gdzie nie istnieje czas celem są uczucia i zapełnianie przestrzeni, ciągła ekspansja w rdości tworzenia. To nieprawda, że brak istnienia czasu niweluje celowość.
Widelec:"urojeniem ale czyim? 60% tego co dociera do twojej świadomości z zewnątrz to ułuda... mózk tworzy spójny obraz "dorabiając" reszte... więc zyjesz w ułudzie..."
Baza pod te urojenia dostarczana jest z zewnątrz, człowiek egzystujący w zakłóconym środowisku nadaje jej formę za pomocą biocybernetyka, szeregatora i przetwornika, ktorym jest mózg, nadając jej barwę poprzez emocje, uczucia. Nie żyję w ułudzie, to założenie, na czymś trzeba się oprzeć:)
Pozdrawiam serdecznie
|
|
|
Stworzyłem coś nowego ;)))))) Napisałem "obiekt krwionośny" :))))), a powinno być "obieg krwionośny" :)
|
|
|
To dlatego że nasz wszechświat ma własne wymiary i własny czas. Niema uniwersalnegoczau. Są wszechświaty z dwowa wymiarami czasowymi albo z rzadnym... nieważne czy w multiwszechświecie, poza nimi samymi jest czas czy nie. Nie jest to wymagane. To i tak będzie się odbierało cały w czasie i przestrzeni. Tu i teraz. To dla obserwatora z zewnątrz jest on ściśnięty. To nie boli!!! :-) dla nas żyjących względem naszej przestrzeni i czasu nic sie nie zmienia, nic sie nie kurczy...
A propo genetatorów i "kosmicznych energi" nie będę sie wypowiadał...
Czas zwoalnia jak w poblizu gwiazd neutronowych czy wręcz staje w miejscu w poblizu czarnych dziór... takie warunki będą też panowały podczas Wielkiego Kolapsu...
Wszechświat cykliczny to autentyczna hipoteza naukowa!!!
"Na początek poproszę Cie o przedstawienie algorytmu na bazie którego wywnioskowałeś, iż moje postrzeganie Boga jest SUBIEKTYWNE. Mówisz, że opowiadasz
o tym co oznaczają pewne OBIEKTYWNE znaczenia, czy mógłbyś skonkretyzować tę kwestię?"
hahaha na podstawie między innymi twoich słów... "Nie wiem czy zauważyłeś, ale rozpatrywanie jakichkolwiek koncepcji związanych z pojęciem Boga, Bogów, itd., opiera się na rozważaniach filozoficznych z wyjęciem logiki formalnej (matematycznej), jednak z zachowaniem logiki filozoficznej. W takim ujęciu trudno o pozbawione subiektywizmu rozważania."
Ja rozważam co oznacza wyrażenie "być poza naszą przestrzenią" a nie jaki bóg jest absurdalny a jaki nie...
Ja twierdze że z "być poza naszą przestrzenią i czasem" wynika mozliwość bycia wszędzie i zawsze... a nie czy jest to absurdalne, po co, i co z tego...
teraz chyba widać że rozmawiamo czymś innym... ja rozważam możliwości i co z nich wynika... a ty co ci się wydaje bo twoja subiektywna życiowośc podpowiada co jest absurdem a co nie... :-) wiem, żartowałeś...
"W powyższych słowach widać Twoje skłonności do nie podejmowania prób ogarniania Boga, Bogów, to przyjęte założenie o Nieogarnialności i Niepoznawalności Boga wtłacza wielu ludzi w "pogięte" i wypaczone systemy przekonań, rzuca ich na klęczki, a niektórzy całkowicie odrzucają możliwość istnienia jakichkowliek bytów transcedentalnych, odrzucają możliwość istnienia życia po śmierci ciała, wychodząc z prostego złożenia Brzytwy Okchama."
Agnostycyzm nie jest taki zły... pozwala uniknąć wielu pułapek...
Materialiści nie stawiają człowieka w centrum wszechświata, człowiek może rozumieć swiat przez przypadek, bardzo mało prawdopodobne że go cały zrozumie. Nie ma założeń według których tak miało by być. Co nie znaczy że nie jest niemożliwe... Ale zauważ iż wystarczy by dla boga czas biegł odwrotnie... czas w multiwszechświecie biegnie odwrotnie... to co mógłbyś powiedzieć o celowości i sesowności działań boskich? nic bo byś ich nie zrozumiał...
JA NIE WIERZE I JESTEM MATERIALISTĄ nie spieram się z tobą jaki bóg istnieje a jaki nie, ja rozważam obiektywnie rózne możliwości...
fakt rozumując logicznie "brzytwa" nie wyklucza istnienia "czegoś"
jeśli ty masz "kosmiczną" wiedze i znasz "sęs" tego wszystkiego to przyjmujesz kryteria które ja bym odrzucił... koniec kropka!
"Złożenie dotyczące niemożliwości komunikacji z kimś kto jest "na wzór i podobieństwo", jest jak dla mnie pozbawione treści praktycznej :)"
no to co z tego... może nie dla ciebie ma być takie rozwiązanie praktyczne...
"Mi wprost przeciwnie - nie jest przykro. Błędnie zinterpretowałeś kwestię dotyczącą czasu. System jest stabilny w czasie, co nie znaczy, że w wieczności, w czasie - czyli do pewnego momentu. Chodzi o zakres czasu, czas określony." stabilny ale się zmienia... a co oznacza stabilny? nie podatny na czynniki zewnętrzne czy nie zmienny? a może taki w którym przez krótki czas nic złego sie nie stało? :-)
"Jesteś w błędzie Widelcu. Wszechświat się nie rozszerza, powiększa jedynie swoją strukturę wewnętrzną, wnętrze Wszechświata to w zdecydowanej większości przestrzeń, która wciąż jest wypełniania."
przyjąwszy że jest skonczony a twój wszechświat cykliczny taki być musi to ma granicę... jeśli przstrzeń między nimi rozszeża się to rozszeża się sam wszechświat... nie umieszczaj go w jakiejś przestrzeni... jasne że mogę zwiększac ilość cyfr między 0 a 1. nie rozszeżając przedziału... ale mam go zdefiniowanego w przestrzeni... a wszechświat jest całą przestrzenią... tak wieć jeśli przestrzen między brzegami rozszeża się rozszeża i on sam... :-)
"Na czym opierasz swoje przypuszczenia dotyczące tego, iż Bóg jest "tworzywem" multiwszechświata, a także, iż jest jego stwórcą? Proszę o nie podawanie odpowiedzi typu - "bo jest przeciez Bogiem"(przepraszam, lecz nie ja wywlekłem na wierzch logiczną analizę pojęć, to Ty chcesz być wolny od spekulatywnosci, a raczej mówisz, iż takim jesteś w swoich tekstach, obecnie masz sposobność wykazać, że tak jest w istocie"
widze że ty naprawdę nie rozumiesz że ja z tobą nie dyskutuje na temat jaki bóg jest a jaki nie... ja rozważam różne możliwości!!!! a jedną z nich jest taka że bóg sam jest tworzywem tego co stwarza jako stwórca... i nie ma racjonalnych logicznych przesłanek które mówiły by że to niemożliwe...
zakładam to sobie i wraz z obiektywnym znaczeniem pewnych wyrażeń i dość szerokim pojęciem boga/energi/absotuta/stwórcy z różnymi cechami rozważam co z tego wynika... dobieram różne cechy... nie kierując się wiedzą jak ty czyteż własnymi upodobaniami do tego co absurdalne...
"Gdy na miejsce obciętej ręki dopasuj Ci wysokiej klsy bioprotezę i Twoj obiekt krwionośny ja wypełni, stajesz się tą protezą? Nie! Ty tylko z niej korzystasz, a Twoje płyny ustrojowe ja penetrują. Podobnie z neuronową siecią. Nie stajesz się nią, tylko ją wykorzystujesz, przenikasz."
ja traktuje mój mózg jako część składową mojej świadomości... noge mam albo nie... rzeczywiście ona nie jest mną... jest moja! tutaj dałem zły przykład ponieważ mam inne podejście. Jeżeli stworze siec neuronową z moich włąsnych neuronów i połącze ją z moim mózgiem/świadomością...
kiedys neurochirurg sam będzie sobie naprawiał i usprawniał mózg... budował go od nowa... zarazem będzie siedział w tym czym buduje... bedzie tego częscią... a zarazem będzie poza... wygląda jaśniej?
"Wykaż, że nie uprawiasz filozofii spekulatywnej, samo przyjmowanie możliwości istnienia jakichkolwiek bytów barwi Twoje "uprawianie" spekulatywnością, nie dostrzegasz tego?"
analizuje wszystkie możliwe sytułacje w pewnym uproszczeniu... podchodze to tego analitycznie nie spekutalywnie... rozważam różne formy istnienia jak i nie istnienia...
ja nie wierze... mam do bogów podejście żadne...
Widelec:
"mogę na bazie logicznej analizy pojęć dochodzić co oznacza byt/stwórca poza czasem i przestrzenią... nie ma przy tym miejsca na to co mi się wydaje..."
"Czyżby? A poniższe Twoje słowa nie niosą posmaczku "wydaje mi się"?"
nie, w którym miejscu?
"Za bezcelowe w odniesieniu do Boga jak już zaznaczyłem uważam pojmowanie go, czy też utożsamianie z naj, naj i wszech, wszech."
ale dlaczego tak uważasz? bo nie dostrzegasz tego celu? Ty o tym decydujesz co jest celowe a co nie tak?
"Tam gdzie nie istnieje czas celem są uczucia i zapełnianie przestrzeni, ciągła ekspansja w rdości tworzenia. To nieprawda, że brak istnienia czasu niweluje celowość." to jest dobre... zapełnianie, ekspansja, tworzenie wymagają czasu!!!!
no co do uczuć to się zgodze jestem romantyczny!!! :-) hahahaha
Jesli ty znasz prawdę to moja nauka nie może ci udowodnić że się mylisz... ja nie twierdzę że masz złą koncepcje lub nie prawdziwą... ja ci nawet wierze że ty coś tam wiesz "kosmicznego"...
ale popatrz jeśli bedziesz zawsze od urodzenia siedział w swoim domu bez zadnego kontaktu na zewnątrz to całkiem prawdopodobne że nie pojmiesz sęsu tego po co tam jestś i dlaczego...
daj ci boże my twoja wiedza i mądrość pomogły ci w życiu i wskazały drogę. Ale być poza czasem i przestrzenią to być wszędzie i zawsze... a czy to ma jakiś cel i sęs to mnie to już nie interesuje... nie uważam że jako materialista mogę się obiektywnie na ten temat wypowiedzieć...
ale jeśli chcesz znać moje zdanie to uważam że to miało by sęs... ja jak bym miał stworzyć świat to taki w którym mógłbym być wszędzie i zawsze... i to jest moje subiektywne zdanie... :-D
|
|
|
To dlatego że nasz wszechświat ma własne wymiary i własny czas. Niema uniwersalnegoczau. Są wszechświaty z dwowa wymiarami czasowymi albo z rzadnym...
Nasz Wszechświat jak i każdy inny posiada dziewięć różnych czasów i niemalże niepoliczalną (biorąc pod uwagę możliwości ludzkiego mózgu i wszystkie technologiczne zdobycze) ilość wymiarów (poziomów, płaszczyzn). Wszechświaty bez wymiarów czasowych nie istnieją, chyba, że mówisz o strukturze kształtem przypominającą Wszechświat lecz dalece od wszystkich Wszechświatów razem wziętych potężniejszą, to macierzysta struktura eneregetyczna wszystkich Dusz, na temat której się nie wypowiesz :) W tym tworze czas nie istnieje.
Dla obserwatora z zewnątrz twór zwany Wszechświatem jest potężną strukturą, nasi naukowcy za pomocą oprzyrządownia i obliczeń zdołali ogarnąć zaledwie jeden, malutki wycinek jednej potężnej spirali galaktycznej (zbiór "niepoliczalnej" ilości galaktyk) z dziewięciu i nazwyją ten wycinek Wszechświatem. Jakaś Istota, będąca nawet większa od takiego Wszechświata nie była by w stanie w jednym momencie zeskanować tej "piłeczki", żeby sprawdzić jak się sprawy mają na niedostrzegalnych planetach, nie mówiąc już o zaglądnięciu w tyłek bilionom iksińskich z jednoczesnym stwierzdeniem, ze wszystko wewnątrz funkcjonuje ok i nie potrzeba żdnej ingerencji.
To tak, jakby naukowiec uzbrojony w najnowocześniejszy sprzęt miałby w jednym momencie przeanalizować co dzieje się wewnątrz badanej próbki, a więc dokonać wszystkich obliczeń dotyczących zawartości, składu procentowego, gęstości, ilości atomów i wszystkich jego cząstek, itd., itp. Na to potrzeba CZASU. Taka istota musi stosować się do reguł panujących wewnątrz takiej struktury, choć ona sama nie podlega w swoim punkcie bytu wymiarowi czasu.
Załóżmy hipotetycznie, że mamy obserwatora stojącego w miejscu, a więc po za strukturą podlegącą wartościom ruchu. Chce ona dostrzec co znajduje się wewnątrz obracającego się obiektu o jednorodnych kształtach (to wiemy my, nie obserwator) z prędkością bliską prędkości światła, cóż postrzeże? Kulę o jednolitej strukturze i nie będzie w stanie stwierdzić czegokolwiek więcej o tym obiekcie niż to, że jest kulą. W jaki sposób ma wniknąć do wewnątrz i w jednym momencie stwierdzić wszystko o jego charakterze, właściwościach, procesach, które wewnątrz przebiegają?
Religiant w tym momencie stwierdzi - dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a co powie materialista? Jak dla mnie rozważanie implikacji wynikających z możliwości istnienia kogoś takiego jak już wspomniałem są pozbawione wartości praktycznych :)
To jak na razie tyle. Jeden z dziewięciu czasowych wymiarów właśnie się do mnie dobiera :)
Pozdrawiam serdecznie
|
|
|
No wiedza astronomiczna i kosmologiczna jest innego zdania apropo wymiarów ale ty kożystasz z innej wiedzy... to już twoja sprawa...
Teoria apropo 9 lub 11 wymiarów istnieje, ale tylko 1 z nich jest czasowy. Odwołuje sie do tego teoria strun i supersymetria. Tyle że tam większość wymiarów jest zwinięta i niedostrzegalna dla nas. Mimo to naukowcy buduja urządzenie do pośredniej detekcji tych wymiarów.
Apropo wartości praktycznej to ciekawe stanowisko przyjmujesz...
coś pomiedzy pozytywizmem logicznym ( czyli odrzucenie metafizyki jako bezsesowne i niepraktyczne ) i wiary w jakiś "mistycyzm"...
ale zapominasz że z racji tego że przyjmujesz pewne prawdy za absolutne które ja odrzucam nie dogadamy sie w kwesti tego co praktyczne a co nie...
dla mnie praktyczne to nauka gotowania, pierwsza pomoc i takie tam... a nie wyciaganie prawd zyciowych z 9 płaszczyzn metawszechswiata...
Mam pytanie jak twój "system wiedzy" odpowiada na pytanie o poczatek i pierwotną potrzebe, pierwotny impuls wszystkiego? pytam serio nie chcąc konfrontowac twojej wiedzy z moją... gdyż kożystamy z róznych źródeł...
|
|
|
Widelec:"ale zapominasz że z racji tego że przyjmujesz pewne prawdy za absolutne które ja odrzucam nie dogadamy sie w kwesti tego co praktyczne a co nie..."
Żadnych prawd nie przyjmuję za absolutne, choćby nie wiem ile razy informacje, które uzyskuję potwierdzały się, zwsze biorę pod uwagę fakt, iż mogą być błędne. To moje podstawowe i główne założenie: wszystko co otrzymujemy w formie informacji może okazać się błędne, nieprawdziwe. We wszystkim w co wierzę, co wyznaję, itd. brakuje dogmatyzmu. To, co przyjmuję ze względu na praktyczne podjeście do życia :) jest ZAŁOŻENIEM, funkcjonującym na równych prawach co załozenie dotyczący MOŻLIWOŚCI błędności wszystkiego.
Nigdzie nie powiedziałem, że metafizyka jest bezsensowna i niepraktyczna. Chodzi o jedną ze sfer metafizycznych jaką jest poszukiwanie implikacji jakie mogą wynikać z założenia o istnieniu bytu "naj, naj, wszech, wszech" w zestawieniu z założeniem istnienia bytu stosującego się do praw i zasad, co nie znaczy, że ograniczonego. Człowiek ze względu na swoją naturę, spożytkuje i wydatkuje energię, jeśli będziemy te naturalne procesy utożsamiać z ograniczeniami i szukać drogi "pokonania" ich, skłaniamy się wtedy ku ingerencji w NATURĘ. Jest to możliwe, lecz rodzi zakłócenia, zbędne naprężenia w stabilnym systemie.
W metafizyce jak i w wielu różnych "systemach" aż roji się od naprężeń, zakłóceń, zbędnych ingerencji i błędów. Natomiast nie pokuszę się o zanegowanie samej idei metafizyki, jest jak najbardziej słuszna, z tym, że jej elementy, różne zmienne, niektóre założenia, zostały zakłócone.
"Wiara w jakiś mistycyzm". Ze słów tych troszeczkę wionie ignorancją i wyarżaniem lekceważenia. To Twoja sprawa. Ja mogę jedynie powiedzieć, że to nie jest "jakiś tam" mistycyzm. To system całkowicie spójny, logiczny, opraty na solidnych podstawch (dla jednych solidną podstawą będzie układ kartezjański, dla innych stabilny system psycho-emocjonalny).
Widelec:
"dla mnie praktyczne to nauka gotowania, pierwsza pomoc i takie tam... a nie wyciaganie prawd zyciowych z 9 płaszczyzn metawszechswiata..."
Nauka gotowania, pierwsza pomoc, umiejętność rozładowywania nadmiaru nagromadzonego stresu, są także jak najbardziej praktyczne. Jednak grubą nadinterpretacją moich słów jest sugerowanie, że pokusiłem się o wyciąganie prawd życiowych z 9 płaszczyzn metawszechświata. To szafowanie pustosłowiem. Przytocz moją wypowiedź z zchowaniem wartości kontekstowej, która jasno potwierdziła by Twój zarzut, ponieważ jak na razie jest on oparty o zwiewny i mętny opar iluzji :)
"System wiedzy" - celowo zamknięte określenie w cudzysłów? Może rozwiniesz nieco tę kwestię?
Pierwotnym impulsem wszystkiego była potrzeba zapełnienia przestrzeni, potrzeba zaistnienia, doświadczania, a dalej ekspansji i rozwoju.
Pozdrawiam serdecznie
|
|
|
System wiedzy w cudzysłowie ponieważ dla mnie jedyną drogą dochodzecha do przekonań i wiedzy jest nauka...
A twój opis wszechświata jest nienaukowy, to nie znaczy że nauka to jedyna droga prowadząca do prawdy... sama nauka nie wypowiada się na tematy metafizyczne czy mistyczne... ale DLA MNIE nienaukowe podejście do opisu wszechświata to "wiedza" w cudzysłowiu...
"Żadnych prawd nie przyjmuję za absolutne, choćby nie wiem ile razy informacje, które uzyskuję potwierdzały się, zwsze biorę pod uwagę fakt, iż mogą być błędne. To moje podstawowe i główne założenie: wszystko co otrzymujemy w formie informacji może okazać się błędne, nieprawdziwe. We wszystkim w co wierzę, co wyznaję, itd. brakuje dogmatyzmu. To, co przyjmuję ze względu na praktyczne podjeście do życia :) jest ZAŁOŻENIEM, funkcjonującym na równych prawach co załozenie dotyczący MOŻLIWOŚCI błędności wszystkiego."
mądre słowa... wiem że nic nie wiem... też się do tego stosuje...
""Wiara w jakiś mistycyzm". Ze słów tych troszeczkę wionie ignorancją i wyarżaniem lekceważenia."
no przepraszam ale to że system jest dość logiczny i w wielu miejscach odwołuje sie do nauki nie zdejmuje z niego etykiety "mistycyzm"... to samo powiedział bym do Papierza... :-P
"Jednak grubą nadinterpretacją moich słów jest sugerowanie, że pokusiłem się o wyciąganie prawd życiowych z 9 płaszczyzn metawszechświata."
pośpieszyłem się... nie chciałem cię urazić... ale zdrowy rozsądek i mądrość życiowa nijak mają się do świata żeczywistego... nawet logika jest bezsilna...
słyszałeś o takim paradoksie MBR bodajrze czy ERM... Einstein go wymyślił by ośmieszyć mechanike kwantową, a okazało się że to prawda... o przesyłaniu informacji szybciej niż prędkość światła...
Ewidentnie są wszechświaty bez czasu... nasz wszechświat też powstał bez czasu, czas wyłonił się po wielkim wybuchu... ignorujesz co do ciebie pisze bez sprawdzenia... czuje się jakbyś recytował coś z kartki...
udowodnij że nie mogą być bez czasu!!!!!!!!!!!
a ja przytocze dowód że mogą...
Nie przeszkadza ci też że twój opis wszechświata nie dokońca zgadza się z nauką?
Nadużywasz słów stabilny, nieskończony...
Piszesz że jest logiczny... a logika nie definiuje tego co jest prawdziwe a co nie... nie jest zupełna...
I na koniec do "wiedzy" o wszechświecie i "naturze rzeczy" doszedłeś sam czy przy pomocy książek lub jakiś "guru"???? i nie atakuje cię teraz...
"Pierwotnym impulsem wszystkiego była potrzeba zapełnienia przestrzeni, potrzeba zaistnienia, doświadczania, a dalej ekspansji i rozwoju..."
no ale odwołując się do logiki to gdzie zaistniała ta potrzeba skoro była impulsem wszystkiego????
Nie odpowiadasz na moje zarzuty odnośnie swoich wypowiedzi, naprzykład:
1)"Tam gdzie nie istnieje czas celem są uczucia i zapełnianie przestrzeni, ciągła ekspansja w rdości tworzenia. To nieprawda, że brak istnienia czasu niweluje celowość." to jest dobre... zapełnianie, ekspansja, tworzenie wymagają czasu!!!!
Z coraz większym szacunkiem pozdrawiam...
|
|
|
Widelcu - nie mam w zwyczaju nie odpowiadać, robię to zawsze. To tylko kwestia czasu. Na wszystkie kwestie wypowiedzine przez Ciebie pod moim adresem - odpowiem wcześniej czy później. Podlegam wartości czasu, jestem od niej poniekąd uzależniony :)
Widelec:"Wszechświat cykliczny to autentyczna hipoteza naukowa!!!"
Wspominałem o cykliczności Wszechświata, widzę to tak: Wszechświat po wypełnieniu się jego czasu trwania, zostaje "zwijany", a następnie na powrót "rozwijany"... Takich cykli jest nieskończona ilość.
Widelec:
"Ja rozważam co oznacza wyrażenie "być poza naszą przestrzenią" a nie jaki bóg jest absurdalny a jaki nie..."
Rozważałeś możliwość istnienia Boga (nie ważne w jakich kategoriach go ujmowałeś), a takie rozważania siłą rzeczy mają spekulatywny charkter, Ty jako materialista, scjentysta powinieneś o tym wiedzieć. Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga, dlatego roztrząsanie tego zagadnienia jest spekulacją. Możemy jak już wspomniałem podejmować się prób fiozoficznego "rozbioru" tej kwestii przy użyciu logiki filozoficznej z wyłączeniem aspektów logiki matematycznej.
Wiedlec:"Ja twierdze że z "być poza naszą przestrzenią i czasem" wynika mozliwość bycia wszędzie i zawsze... a nie czy jest to absurdalne, po co, i co z tego..."
Twierdzić, a udowodnić, to różnica Widelcu.
ja rozważam możliwości i co z nich wynika...
Doprawdy? Powiedz więc co wynika z faktu możliwości istnienia Bytu, potrafiącego być wszystkim, wiedzieć o wszystkim w każdy momencie itd.,(pomińmy moją subiektywność widzenia absurdalności tej kwestii).
Widelec:"Agnostycyzm nie jest taki zły... pozwala uniknąć wielu pułapek..."
Zgadzam się. Zauważam jakiś nieznaczny posmak apriorycznego wnioskowania w Twoich słowach (oczywiście nie wszędzie). "Agnostycyzm nie jest taki zły". Nie sugerowałem i nie wspominałem nigdzie, ze agnostycyzm jest "zły".
Widelec:"Materialiści nie stawiają człowieka w centrum wszechświata, człowiek może rozumieć swiat przez przypadek, bardzo mało prawdopodobne że go cały zrozumie."
Próba zrozumienia procesów sprawiających, iż Wszechświat funkcjonuje, może co poniektórych przyprawić o ból głowy. Nie uważam za zbyt istotne podejmowanie takich prób ze względu na przeznaczenie istot zwanych ludźmi. Można oczywiście je podjemować, jednych bawi taniec, innych zgłębianie tez Hawkwinga, jeszcze innych i jedno i drugie.
Widelec:"[...] zauważ iż wystarczy by dla boga czas biegł odwrotnie... czas w multiwszechświecie biegnie odwrotnie... to co mógłbyś powiedzieć o celowości i sesowności działań boskich? nic bo byś ich nie zrozumiał..."
Rozważanie celowości i sensownosci działań boskich może być jedynie oparte o spekulację. Na początek należało by jednak zdefiniować, określić - co rozumiemy poprzez "celowość i sensowność działań boskich". Zakładanie zaś możliwości istnienia czegoś, czego człowiek nie ma szans zrozumieć, a raczej rozważania implikacji jakie będą wynikać z takiego założenia jest unoszeniem się w oparach absurdu ;) Rozumię, że można to robić. Jednych bawi sex i jeszcze kilka innych rzeczy, drugich zaś takie rozważania i kilkainncyh rzeczy. Paleta możliwości jest doprawdy ogromna.
Widelec:"JA NIE WIERZE I JESTEM MATERIALISTĄ nie spieram się z tobą jaki bóg istnieje a jaki nie, ja rozważam obiektywnie rózne możliwości..."
Mogę polemizować, roztrząsać różne możliwości. Widelcu, jak na razie postulowałeś jedynie możliwość istnienia pewnych możliwości :) Jednak brakuje troszkę rozważań - co takie założenia wnoszą, co implikuje zakładanie istnienia takich możlwiości, co z tego może wynikać.
Widelec:"jeśli ty masz "kosmiczną" wiedze i znasz "sęs" tego wszystkiego to przyjmujesz kryteria które ja bym odrzucił... koniec kropka!"
Z powyższego wynika, iż zakładasz NIEMOŻLIWOŚĆ znania sensu "tego wszystkiego". Okazało się, że istnieją pewne aspekty w Twoich poglądch, których występowanie uważasz za niemożliwe. Możesz powiedzieć na czym opiersz się przyjmując takie założenia? (Proszę nie "argumentować" w stylu - "bo tak i już" lub "bo tak i koniec, kropka". Niczego nie sugeruję, jednak gdy chcę zamówić coś w restauracji, to zwykle nie muszę mówić by w moim daniu nie znajdowała się para kopulujących much, które przefrunęły tam z konsumpcji rozkładającego się gówna wściekłego psa. Gdy jednak taka sytuacja będzie mieć miejsce, należało by się zastanowić czy aby czasem nie warto uprzedzić wcześniej kelnera, że doświadczenie tego wyzwoli w nas drzemiące głęboko najgroźniejsze instynkty ;)
old:"Złożenie dotyczące niemożliwości komunikacji z kimś kto jest "na wzór i podobieństwo", jest jak dla mnie pozbawione treści praktycznej :)"
Widelec:"no to co z tego... może nie dla ciebie ma być takie rozwiązanie praktyczne..."
Ależ właśnie w myśl moich założeń ono ma być także i dla mnie. Jaki jest sens rozważania występowania jakichś możliwości, które nie bedą mieć ze mną żadnego związku, nie mogą mnie dotyczyć?
old:" Błędnie zinterpretowałeś kwestię dotyczącą czasu. System jest stabilny w czasie, co nie znaczy, że w wieczności, w czasie - czyli do pewnego momentu. Chodzi o zakres czasu, czas określony."
Widelec:""stabilny ale się zmienia... a co oznacza stabilny? nie podatny na czynniki zewnętrzne czy nie zmienny?"
Podatny na czynniki i zmienny, ale wciąż funkcjonujący prawidłowo, ponieważ te wartości wypływają z założeń funkcjonalności systemu.
Widelec:" a może taki w którym przez krótki czas nic złego sie nie stało? :-)"
Och. Nie za bardzo trawię takie "smaki", czy też "posmaki". Masz mnie za debila:) ?
old:"Jesteś w błędzie Widelcu. Wszechświat się nie rozszerza, powiększa jedynie swoją strukturę wewnętrzną, wnętrze Wszechświata to w zdecydowanej większości przestrzeń, która wciąż jest wypełniania."
Widelec:"przyjąwszy że jest skonczony a twój wszechświat cykliczny taki być musi to ma granicę... jeśli przstrzeń między nimi rozszeża się to rozszeża się sam wszechświat..."
Przestrzeń się nie rozszerza.
Widelec:"ja rozważam różne możliwości!!!! a jedną z nich jest taka że bóg sam jest tworzywem tego co stwarza jako stwórca... i nie ma racjonalnych logicznych przesłanek które mówiły by że to niemożliwe..."
Nie kwestionuję tego, że coś rozważasz, natomiast sama informacja o tym jakoś nie wystarcza, może byś tak przedstawił wyniki owych rozważań, przedstawił je po prostu? Jak na razie wstawiasz tu tylko swoje założenia. Informujesz, że coś postulujesz, nie zawarłeś jednak tekstów przedstawiajacych proces Twoich rozważań. Co z nich wynika? W jaki sposób odnoszą się do człowieka?
Widelec:"zakładam to sobie i wraz z obiektywnym znaczeniem pewnych wyrażeń i dość szerokim pojęciem boga/energi/absotuta/stwórcy z różnymi cechami rozważam co z tego wynika... dobieram różne cechy... nie kierując się wiedzą jak ty czyteż własnymi upodobaniami do tego co absurdalne..."
W porządku. To już wiemy. Teraz powiedz co wg. Ciebie WYNIKA z Twoich załozeń. Nie kierujesz się wiedzą? Hm, to bardzo ciekawe. Bedę niezmiernie rad jak przedstawisz mi to, czym się kierujesz podczas procesu myślowego w wyniku którego powstają takie, a nie inne założenia.
Widelec:"ja traktuje mój mózg jako część składową mojej świadomości..."
Uważam takie traktowanie za błędne choć zakładam możliwość pomyłki z mojej strony i trawność z Twojej.
Widelec: "Jeżeli stworze siec neuronową z moich włąsnych neuronów i połącze ją z moim mózgiem/świadomością... kiedys neurochirurg sam będzie sobie naprawiał i usprawniał mózg... budował go od nowa... zarazem będzie siedział w tym czym buduje... bedzie tego częscią... a zarazem będzie poza... wygląda jaśniej? "
"Wygląda jaśniej?". Och, znowu ten chrakterystyczny posmak... Nie uważasz, że to zbędne dodatki? Jeśli chodzi o przyszłość nanochirurgii, nanocebernetyki, itd., także zakładam, iż kiedyś w tych sferach ludzkiej codzienności będą mieć miejsce podobne do opisywanych przez Ciebie sytuacji i będzie to zwykłą codziennością. Jednak nasze założenia co do umiejscawiania swiadomości się rozmijają, dlatego nie mogę przyjąć, iż świadomość tegoż neurochirurga będzie poszerzona o nowy twór.
Mogę jedynie przyjąć, iż Twoje założenia MOGĄ okazać się słuszne, trafne, prawdziwe. Nie pomijam możliwości istnienia takiej ewentualności. Moje główne załozenie w tej kwestii jest jednak zgoła odmienne od możliwości wsytępowania "zastępczego". Pewne przesłanki, informacje, wiedza i osobiste doświadczenia spychają możliwość występowania Twoich w tym względzie założeń do roli hipotetycznej możliwości, która jak na razie nie ma dla mnie racji bytu.
old:"Wykaż, że nie uprawiasz filozofii spekulatywnej, samo przyjmowanie możliwości istnienia jakichkolwiek bytów [(transcedentnych)] barwi Twoje "uprawianie" spekulatywnością, nie dostrzegasz tego?"
Widelec:"analizuje wszystkie możliwe sytułacje w pewnym uproszczeniu... podchodze to tego analitycznie nie spekutalywnie... rozważam różne formy istnienia jak i nie istnienia..."
Widelcu, czyżbyś uważał rozważanie możliwości występowania jakichkolwiek bytów transcedentnych za pozbawione spekulatywnego charakteru? Jeśli tak, nie rozumiem w jaki spoób możesz być materialistą? Analityczność wcale nie wyklucza spekulatywności.
Widelec:"ja nie wierze... mam do bogów podejście żadne..."
Ależ wierzysz Widelcu. Wierzysz np. w to, iż Twoje założenia co do możliwości istnienia bytów transcedentnych mogą okazać się bytem samym w sobie realnym.
Widelec:
"mogę na bazie logicznej analizy pojęć dochodzić co oznacza byt/stwórca poza czasem i przestrzenią... nie ma przy tym miejsca na to co mi się wydaje..."
old:"Czyżby? A poniższe Twoje słowa nie niosą posmaczku "wydaje mi się"?"
oto te słowa:"Widelec:"Fakt błąd znaczeniowy!!! :-) Nie może być (Bóg) wszystkim ( w multiwszechświecie ) ale jeśli jest stwórcą jakiegoś wszechświata i tworzywem to zarazem jest "poza" jak i "w"."
Widelec:"nie, w którym miejscu?"
Uważasz, że rozważania dotyczące kwestii, które "dotyka" Bóg, możliwość zakładania istnienia Boga nie ma spekulatywnego chrakteru? Jeśli uważasz, że nie, dlaczego tak uważasz?
old:"Za bezcelowe w odniesieniu do Boga jak już zaznaczyłem uważam pojmowanie go, czy też utożsamianie z naj, naj i wszech, wszech."
Widelec:"ale dlaczego tak uważasz? bo nie dostrzegasz tego celu? Ty o tym decydujesz co jest celowe a co nie tak?"
Przedstaw Widelcu POWÓD dla którego miałaby się skrystalizować celowość pojmowania Boga w ktegoriach "naj, naj i wszech, wszech" w porównaniu do koncepcji Boga, którą ja wyznaję.
old:"Tam gdzie nie istnieje czas celem są uczucia i zapełnianie przestrzeni, ciągła ekspansja w radości tworzenia. To nieprawda, że brak istnienia czasu niweluje celowość."
Widelec:"to jest dobre... zapełnianie, ekspansja, tworzenie wymagają czasu!!!!
no co do uczuć to się zgodze jestem romantyczny!!! :-) hahahaha"
Chodzi o braki czasowe (moje). Wytłumaczę Ci obecnie to szerzej. Tam gdzie nie istnieje czas jest trwanie w uczuciach, co do tego chyba się zgadzasz, choć Cię to rozbawiło. (A może to ukryta ironia?) Zapełnienie przestrzeni i ciągła ekspansja istnieje tam w formie potrzeb. Jaśniej? (przepraszm, nie mogłem się powstrzymać :) Istoty te nie podlegają wymiarowi czasu, choć chcąc ucieleśnić swe potrzeby muszą się z nim liczyć, ale wciąż on (czas) ich nie dotyczy osobowo, nie szkodzi im :)
Widelec:"[..] jeśli bedziesz zawsze od urodzenia siedział w swoim domu bez zadnego kontaktu na zewnątrz to całkiem prawdopodobne że nie pojmiesz sęsu tego po co tam jestś i dlaczego..."
Racja, dlatego nie jestem typem domatora :)
Widelec:"być poza czasem i przestrzenią to być wszędzie i zawsze... a czy to ma jakiś cel i sęs to mnie to już nie interesuje..."
Być po za czasem i przestrzenią to nie to samo co być wszędzie, zawsze i o tej samej porze :) Jeśli nie interesuję Cię co się wiąże z tym założeniem, to po Ci one. Równie dobrze mogę założyć, że mój penis, gdy tylko wyruszę w kosmos oplecie Saturna lub Urana i stworzy następny pierścień. Po co mi takie założenie?
Wszechświaty, w których istnieje czas są zmkniętymi strukturami z dostępem z zewnątrz. Wniknięcie w nie od zaraz wymusza na tych, których czas bezposrednio nie dotyczy w strukturze od niego wolnej, liczenie się z nim, choć on wciąz im nie szkodzi :) Będąc w swojej strukturze umiejscowionej między Wszechświatami nie mają możliwości być wszędzie, zawsze i o tej samej porze. Zasady dotyczą wszystkich, nawet tych, którzy je ustanowili. Być może istnieje możliwość, skonstruowania Wszechświatóch, które będzie można inflirtrować z zewnątrz w jednej chwili, to tak jak z tym Twoim mózgiem poszerzonym o kolejne neurony. Tylko po co komu taka wyjebienna czapka? ;) Myślę, że Konstruktorzy kierowali się zmysłem estetyki i Wykonali Wszechświaty takie z jakimi mamy czasowo do czynienia:)
Wiedelec:"ale jeśli chcesz znać moje zdanie to uważam że to miało by sęs... ja jak bym miał stworzyć świat to taki w którym mógłbym być wszędzie i zawsze... i to jest moje subiektywne zdanie... :-D"
Widelec subiektywny? :) Jestem niemalże pewien, że na co dzień chadzasz z plecakiem na plecach, beretem na głowie (przykrywa dredy lub afro ;), a kieszenie masz wypchane różnościami. Stwarzasz wrażenie człowieka, który lubi mieć dużo na głowie ;)
Pozdrawiam serdecznie. Do reszty ustosunkuję się później.
|
|
|
Ja powiem krótko:
FORMĄ IDEALNĄ JEST ENERGIA, I KAŻDA JEDNOSTKA DĄŻY EWOLUCYJNIE DO OSIĄGNIĘCIA TAKIEGO STADIUM.
- Ot dlaczego apokalipsa, jeżeli można tak nazwać apokalipse..
|
|
|
Myślę, że to co mówisz jest osateczną prawdą. Rzeczywiscie, energia jest idealna, nie przejawia się. Przejawia sie tylko jej wzbudzenie. Skąd na ten pomysł wpadłeś ?
|
|
|
Widelec:"System wiedzy w cudzysłowie ponieważ dla mnie jedyną drogą dochodzecha do przekonań i wiedzy jest nauka..."
A dla mnie nauka stoi w tyle, nie lubię zbyt wolno dreptać, pobiegłem więc :)
Widelec:"A twój opis wszechświata jest nienaukowy, to nie znaczy że nauka to jedyna droga prowadząca do prawdy... sama nauka nie wypowiada się na tematy metafizyczne czy mistyczne... ale DLA MNIE nienaukowe podejście do opisu wszechświata to "wiedza" w cudzysłowiu..."
Nie ma wiedzy w cudzysłowiu, np. baśnie to także pewne systemy wiedzy. Predysponowanie paradygmatów naukowych jako wiedzy "szczytowej" jest dla mnie nieporozumieniem.
Widelec:"[...] to że system jest dość logiczny i w wielu miejscach odwołuje sie do nauki nie zdejmuje z niego etykiety "mistycyzm"... to samo powiedział bym do Papierza... :-P "
Nie chodziło mi o etykietę "mistycyzm", niech sobie będzie, skoro ludziom jest łatwiej definiować pewne pojęcia za pomocą klasyfikacji, gdy procesy poznawcze dzięki klasyfikacjom przebiegają szybciej, znaczy, że są zasadne. Chodziło o "jakiś" mistycyzm. To określenie może być utożsamiane z nazywaniem np. psychologii -
z jakimś tam systemikiem nieuprawnionym naukowo, co wiadomo, że jest nieprawdą.
Nauka jako taka, dość często z pogardą odnosi się do takich systemów wiedzy jak mistyka czy metafizyka. Nie pomyśl sobie, że wprawia mnie to w stan depresji czy też rozchwiania emocjonalnego :) Po prostu stwierdzam fakt, że piewcy nauki dość często wyrażają się bardzo niepochlebnie i lekceważąco do wspomnianych sfer, czy też systemów wiedzy. Stan ten troszkę przeszkadza w rozwoju tychże systemów i ich usprawniania.
Widelec:"nie chciałem cię urazić..."
Możesz wierzyć lub nie, ale mnie już nie można urazić. Można wywołać we mnie wściekłość, zdenerwowanie, znużenie, itd., lecz "urażanie się" pozostawiłem dość dawno w tyle, za sobą.
Widelec:"słyszałeś o takim paradoksie MBR bodajrze czy ERM... Einstein go wymyślił by ośmieszyć mechanike kwantową, a okazało się że to prawda... o przesyłaniu informacji szybciej niż prędkość światła... "
Tak. Jednak mechanika kwantowa ma się wcale nie najgorzej :)
Widelec:"Ewidentnie są wszechświaty bez czasu..."
Jeśli mówisz o wymiarach, płaszczyznach, czy też poziomach i nazywasz je Wszechświatami (przyznam, że taka nazwa może być tym wartościom przypisywana), to zgadzam się - istnieją wszechświaty bez czasu.
Widelec:
"nasz wszechświat też powstał bez czasu, czas wyłonił się po wielkim wybuchu...ignorujesz co do ciebie pisze bez sprawdzenia..."
Teoria "wielkiego wybuchu" jest jedną z wielu. W poście z 18-06-2004r, wstawionego o godz. 15:30, w tym wątku, pisałem o wybuchu. Hipokryzją jest zarzucać komuś ignorancję samemu ignorując. Świat nie skończy się tylko dlatego, że nasze poglądy są różne :)
Widelec:"udowodnij że nie mogą być [wszechświaty] bez czasu!!!!!!!!!!!
Jak wspomnialem, przy pewnych założeniach mogę zgodzić się co do istnienia Wszechświatów bez czasu.
Widelec:"czuje się jakbyś recytował coś z kartki..."
To Twoje wrażenia, mnie do nich nie mieszaj :) Nie będę mówił o moich odczuciach względem tego co Ty piszesz :) (no, może w niektórych tylko miejscach :) Wolę argumenty.
Widelec:
"Nie przeszkadza ci też że twój opis wszechświata nie dokońca zgadza się z nauką?
Nadużywasz słów stabilny, nieskończony..."
Wyjaśniałem Ci moje pojęcie stabilności w odniesieniu do układu o jakim mówiliśmy. Nie wspominałem wcale o NIESKOŃCZONOŚCI. Mówiłem o wieczności. Wszechświaty są wieczne, nie znaczy to, że są nieskończone. Wieczne zaś nie oznacza - niezniszczalne. Co do "niepasowania" tego systemu do paradygmatów obowiązującycy w nauce, powiem tylko tyle, że gdy nauka odpowiednio się rozwinie - ten system będzie pasował jak ulał :)
Widelec:
"Piszesz że jest logiczny... a logika nie definiuje tego co jest prawdziwe a co nie... nie jest zupełna..."
A co wg. Ciebie jest zupełne? Nauka jest już kompletna? Wszystko zostało odkryte, dowiedzione? Logika oczywiście nie definiuje tego co jest prawdziwe, nie mówmy proszę o tym co jest oczywiste, podlegamy jednemu z wymiarów czasu :)
Widelec:"I na koniec do "wiedzy" o wszechświecie i "naturze rzeczy" doszedłeś sam czy przy pomocy książek lub jakiś "guru"???? i nie atakuje cię teraz..."
Zostałem oświecony! Buheheh, albo jeszcze lepiej - oświeciłem się!! Hahaha. Człowiek siłą rzeczy zdobywa informacje z dwóch źródeł - z doświadczeń własnych i doświadczeń innych. Jakie kryterium przyjąć by stwierdzić autorytatywnie, że te doświadczenia były oparte o rzeczywistość lub iluzję? Pradygmaty naukowe niestety nie zawsze i wszędzie spełniają swoją rolę.
old:"Pierwotnym impulsem wszystkiego była potrzeba zapełnienia przestrzeni, potrzeba zaistnienia, doświadczania, a dalej ekspansji i rozwoju..."
Widelec:"No ale odwołując się do logiki to gdzie zaistniała ta potrzeba skoro była impulsem wszystkiego????"
To, dzięki czemu powstało wszystko z czym mamy do czynienia - wyewoulowało z praenergii. To najtrudniejszy temat i nie uważam za zasadne i praktyczne roztrząsanie tego. Takie rozważania nie dadzą nam niczego, nie przyniosą jednoznacznej odpowiedzi. (co było pierwsze -jajko czy kura?)
Odpowiedziałem Ci na wszystko.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
|
KTO BYŁ NA POJUTRZU :)) (taki film jak ktoś nie wie) Ja byłam superowski, chociaż myślałam że bedzie lepszy :P
[%sig%]
|
|
|
Kasiu, film "Pojutrze" oczywiście mógłby posłużyć do rozwinięcia powyższego wątku, ale Tobie jak widzę chodzi o podzielenie się swoimi odczuciami związanymi z oceną tego obrazu. Nie lepiej pogadać o tym na jakiś filmowym forum?
Pozdrawiam
|
|
|
Old spirit nie wiedziałam gdzie cie znaleść...
myśle że mogło by cie to zainteresować już od dawna mam różne sny np. o końcu świata. Ale w przeciwieństwie do ciebie nie chce mi się pisać, bo już to pisałam mniej więcej na temacie chupacabra :) Może opisać i jeden mój sen o końcu świata?
Naprawde pisałabym wiecej, ale wybacz naprawde mi się nie chce przynajmniej narazie:)
[%sig%]
|
|
|
Aha ja Molly to Kasia tylko nick (profil) zmieniłam bo taki dziecinny...
[%sig%]
|
|
|
Molly ten nick wydaje sie taki pluszowy :-) i kojazy mi sie z blacha permalloy, to taka odmiana krzemowki. A tak wogle to apokalipsa juz sie zaczela, dzis mamy bestie, czyli komputer generalny w Bruxeli, niedlugo Bestia bedzie nas znakowac na skorze chipami wszczepianymi pod nia, na czole albo reku, wtedy musimy postapic jak nakazuje pismo. Czyli przetrzymac trudny okres, a nie bedzie on trwal dlugo i tworcy tego systemu poniosa kleske na szczescie.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 63 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |