| Brat: |
| mogę stworzyć sobie własny system wartości i będzie żyło mi się lżej, mogę stłumić wyrzuty sumienia, żyć w wolnych związkach, porzucić wiarę i pracę nad sobą. Ale czy tego właśnie chce Bóg? Czy chce On abyśmy sobie tworzyli wlasne niezależne od Jego woli mini-światki tylko po to by usprawiedliwiać nasze nieetyczne postępowanie? Pójść na łatwiznę jest łatwo - odrzucić wszystko, stwierdzić że sam wiem najlpiej co jest dobre a co nie, walić uczucia innych ludzi i skupić się na sobie. Świat wtedy faktycznie jest piękny, nie ma w nim nic złego, a jakiś żebrak pod kościołem, samotna matka, skrzywdzona kobieta może mnie pocałować w rzyć :/ Mnie taka moralność się nie podoba. |
Ty Bracie nic nie rozumiesz i strasznie mieszasz.
Już Cię zaczynałem podejrzewać o cynizm i pełną premedytację, ale na szczęście Twoje podejście wynika z niewiedzy, z niezrozumienia tematu.
Nadal wydaje Ci się, że tylko religia zapewnia moralne środowisko życia człowieka.
A słyszałeś o humanizmie, o etyce, o wartościach uniwersalnych, niezwiązanych z religią?
Niestety, ale to właśnie religia usprawiedliwiała nieraz bardzo nieetyczne czyny, powiem więcej - to właśnie religia była przyczyną wielu wojen.
I niestety, ale Twój "Bóg" też jest bardzo nieetyczny, a wierni biorą z niego przykład - przestań wreszcie wierzyć w prymitywnego Jahwe.
Niestety, ale wg Twego światopoglądu, to życie człowieka jest właściwie bez sensu. Bo jaki byłby sens rozwoju człowieka jeśli miałby się on ograniczać tylko do ścisłego wypełniania "woli Boga"? Człowiek będzie doskonały dopiero wtedy, gdy bez żadnej religii, bez żadnego prawa, bez żadnych zakazów i nakazów sam będzie wiedział co ma robić. Bez tego to wszystko jest sztuczne i dlatego mamy przestępców, że ludzie nie mają tych zasad w sobie, tylko traktują je jako coś narzuconego, coś pochodzącego z zewnątrz - np. od zewnętrznej w stosunku do nich samych istoty Boga, która mówi, że są wiecznymi grzesznikami. Natomiast wartości te powinny wypływać z nich samych i tak by było, gdyby zdali sobie sprawę z tego, że są cząstkami Boga i mają się zachowywać jak Bóg (miłujący, a nie jak Jahwe), a nie jak szmaty ludzkie.
A jeśli mówimy o czymś takim jak pycha, to właśnie Kościół Katolicki jest tego najlepszym przykładem, ze swym wtrącaniem się we wszystko i ocenianiem wszystkiego, ale jak trafnie zauważyłeś - pycha nie przetrwa na dłuższą metę.
I właśnie z braku pokory Kościoła wobec człowieka spowiadał mi się jeden ksiądz i bardzo szybko sam stwierdził, że Jezus nauczał czegoś innego niż to, co robi Kościół.
Gdyby nie straszliwie szkodliwa dla rozwoju ludzkości działalność Kościoła (i innych kultów), to dziś bylibyśmy już znacznie bliżej Boga w sensie podobieństwa psychologicznego do Niego, ale jeszcze raz dobitnie powtarzam - podobieństwa do prawdziwego Boga (miłości o jakiej mówił Chrystus), a nie do jakiegoś małego, niedowartościowanego, zakompleksionego, mściwego Jahwe.
Nie wiem jak z Tobą rozmawiać Bracie, skoro nie znasz podstawowych mechanizmów psychologicznych.
Weź takiego typowego Katolika, powiedz mu, że może robić co chce, bo Bóg mu i tak wybaczy, a poza tym popiera określone działania w stosunku do "niewiernych", a będzie gwałcił, plądrował i zabijał.
Albo posłuchaj "sprytnych" wyznawców innej religii, którzy mówią, że Allach w nocy nie widzi i można różne rzeczy robić.
Rozumiesz już, że religia zwalnia ludzi od samodzielnego myślenia?
Od bycia silnym, samodzielnym, odpowiedzialnym?
Od bycia kimś wielkim, a nie prochem marnym i wiecznym grzesznikiem?
Oczywiście jest na rękę Kościołowi, aby ludzie byli mali i byle jacy, bo w przeciwnym razie nie mieliby klientów.
Weź Bracie się za siebie, zacznij wreszcie myśleć, bo robisz się coraz bardziej żałosny, im większe bzdury tu wypisujesz.
Masz straszne braki w szeroko rozumianej, wszechstronnej edukacji - począwszy od psychologii i religioznawstwa, a na parapsychologii skończywszy.
Ale jeśli Ty nie potrafisz nawet logicznie myśleć, to chyba już nic z Ciebie nie będzie wieczna ofiaro losu - jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz.
Spróbuj sam odpowiedzieć, czy jest sens abym tracił na Ciebie swój cenny czas i tłumaczył Ci rzeczy oczywiste, zamiast iść samemu do przodu?
Jestem dobrym człowiekiem i chcę Ci pomóc, ale chyba jednak niewarto, bo nakłady są niewspółmierne do wyników.
| Brat: |
| etyka i moralność nie zmieniają się z czasem. Są identyczne dzsiaj jak i 5000 lat temu. |
Fajnie, że to napisałeś.
To może teraz pośmiejemy się razem, dla rozluźnienia atmosfery?
Drogi Panie Pośle.
Ostatnio słyszałem w którymś z Pana licznych wywiadów, że dla
Pana, praktykującego katolika, homoseksualizm jest odrazą, tak jak jest to napisane w 3 Ks. Mojżeszowej 18:22 i nie można tego ominąć.
Dziękuję za wszystko, co Pan robi, by edukować ludzi w
zakresie Prawa Boskiego. Dużo się dowiedziałem, słuchając Pana wypowiedzi, i staram się podzielić tą wiedzą z jak największą liczbą ludzi. Gdy ktoś usiłuje bronić homoseksualistów na przykład, przypominam mu po prostu, że 3 Ks. Moj. 18:22
mówi jasno, że jest to obrzydliwość. Koniec rozmowy. Mimo tego potrzebuję Pana pomocy odnośnie kilku specyficznych praw, by móc je wdrażać w czyn:
1. Gdy spalam byka na ołtarzu ofiarnym, wiem, że to powoduje
woń, która jest
Bogu przyjemna (3 Ks. Moj. 19). Problem jest z moimi sąsiadami. Mówią, że dla nich zapach ten nie jest przyjemny. Czy mam ich ignorować?
2. Chciałbym sprzedać swoją córkę jako niewolnicę, za karę,
jak to opisuje 2 Ks. Moj. 21:7. W tych czasach, jaka byłaby, według Pana, najlepsza cena?
3. Wiem, że nie powinienem mieć kontaktu z kobietą podczas jej
nieczystości miesięcznej (3 Ks. Moj. 15:19-24). Problem jest, jak się tego dowiedzieć? Usiłowałem zapytać, ale one często były obrażone moim pytaniem.
4. Moja żona po wielu latach straciła upodobanie w moich oczach.
Znienawidziłem ją, gdyż odkryłem w niej odrażającą cechę, gadulstwo. Wypisałem jej list rozwodowy (5 Ks. Moj. 24) i chcę ją odprawić, tylko nie wiem, jak go jej wręczyć. Osobiście, czy przez policję?
5. Mam jednego sąsiada, który uparcie chce pracować w dzień
szabatu. W 2 Ks. Moj. 35:2 jest jasno powiedziane, że ma być skazany na śmierć. Czy moralnie jestem zobowiązany, by go zabić sam?
6. Jeden z moich przyjaciół twierdzi, że nawet jeżeli jedzenie
owoców morza jest obrzydliwością (3 Ks. Moj. 11:10), to mimo wszystko jest mniej gorsze od homoseksualizmu. Nie zgadzam się. Czy może Pan osądzić?
7. W 3 Ks. Moj. 21:20 jest powiedziane, że nie mogę się
zbliżać do ołtarza Boga, jeżeli mam problem ze wzrokiem. Muszę zdradzić, że noszę okulary do czytania. Czy muszę mieć wzrok 20/20 lub czy można negocjować?
8. Większość moich przyjaciół obcina sobie włosy, również w
tzw. kółka, mimo że jest to jasno zabronione 3 Ks. Moj. 19:27. Jak oni mają umrzeć?
9. Wiem, że wg 3 Ks. Moj. 11:6-8, jeżeli dotknę skóry martwego
wieprza, staję się nieczysty. Ale czy mogę nadal grać w piłkę nożną, jeżeli będę nosił rękawice?
10. Mój wujek ma jedną żonę. Nie respektuje 3 Ks. Moj. 19:19, ponieważ sieje dwie różne rośliny na tym samym polu. Jego żona zresztą również, ponieważ nosi ubrania z dwóch różnych materiałów (mieszaninę bawełny i poliestru). Ma również zwyczaj przeklinania. Czy naprawdę muszę zebrać całe miasto, by ich kamienować (3 Ks. Moj. 24:10-16). Czy nie moglibyśmy ich po prostu spalić
żywcem podczas prywatnego zebrania rodzinnego, jak to
zrobiliśmy dla tych,
którzy sypiają z ich rodziną? (3 Ks. Moj. 20:14).
Wiem, że wnikliwie Pan przestudiował te tematy, i jestem pewien, że mi Pan pomoże. Dziękuję Panu jeszcze raz, za przypominanie nam, że słowa Boże są wieczne niezmienne.
Z poważaniem,
Septhiroth