Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | .. | 22 | 23 | Następna strona

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

jeœli już jesteœmy przy death metalu to chyba nie byłby to dobry tekst dla tego gatunku, jeœli już to black.

...

Ja tylko tak walnołem na poczekaniu, nie słucham tego;p

nie no jak dla mnie to do Ich Troje najbardziej pasuję ten text. ewnetualnie jako hymn Samoobrony czy też preludium do wieczornych rozmów ojca tadeusza na antenie tego radia co ma mordę

Niezgorszy pomysł.

Ehh :-) Tekst ten idealnie pasuje na toczšce się tutaj ( poniekšd ) dyskusje - powtórzyć mogę, ze pokora to lekarstwo na głupotę tego œwiata. Pax :-)

A ja dodam, że nadmierna pokora to cień fanatyzmu.

pokore nakazuje KK i klechy, ale nie dlatego że jest to wielka cnota, ale dlatego, że ludŸmi nadmiernie pokornymi (zgadzam się, że przesadna pokora to cień fanatyzmu) można łatwo manipulować i np. po każdym soborze wciskac im nowe kity ;) Paks!

Eh :( A zbyt małoppokorni zachwoujš się jakby wiedzieli wszystko, znali wszystkie tajemnice, odkrywali nowe lšdy piszšc posty na forum i dodatkowo uważajš, ze powinni być traktowani co najmniej jak Kolumb, a już na pewno automatycznie powinni zostać wpisani do podręczników historii... Nikt zresztš nie pisze o "nadmiernej pokorze". Raczej mówię o "pokorze rozsšdnej"... Zresztš pokora absolutnie nie powinna oznaczać milczenia - a wręcz przeciwnie - powinna oznaczać dzielenie się tym, co się posiada, wie i nie wstydzić pytać gdy się nie ma zielonego pojęcia. A na pychę wskauzje pisanie "nakazuje KK i klechy" - to ma wszystkie przesłanki pychy: - generalizacja - bez absolutnie jednego konkretu - krytycym - wydŸwięk szyderczy i krytyczny - wszechwiedza - KK nakazuje, a ja to wiem Można to napisać inaczej: "Wg mnie koœciół wykorzystuje pokorę jako swego rodzaju narzędzie, których chce wpływać na ludzi. Nie jest to oczywiste takie proste i nie na każdego da się wpłynšć - manipulacja to bardzo mocne stwierdzenie. Ale chyba uważacie, że w pewnym sensie pokora może stać się doœć dobrym narzędziem służšcym do wpływania na słabsze psychicznie jednostki." Na co możnaby odpowiedzieć: Nie zgadzam się z takim stwierdzeniem, ponieważ Koœciół wcale absolutnie pokory nie nakazuje - mieszanie Koœcioła w tš sprawę jest zupełnie dla mnie błędne. Nic przecież o nim nie napisałem. Oczywiœcie osoba nadmiernie uległa ( czy pokorna ) jest idealnym materiałem dla człowieka, aby na niš wpływać. jednakże wpływanie na takie jednostki przez Koœciół jest dla mnie zupełnie nieuzasadnione - dlaczego w ten sposób myœlisz? Kogóż to Koœciół zmanipulował? A skoro jest to takie łatwe - to dlaczego nikt inny nie wpływa na wielkš skalę? A może uznać reklamy za formę wpływu na człowieka i ich zakazać? Idšc dalej, może zakażemy wogule komunikowania się, bo wiele wiele rzeczy które przekazujemy ma na celu właœnie wpływanie na innych ludzi zgodnie z zasadami psychologii społecznej. Ale widać na tym forum nawet psedomerytorycznej dyskusji proiwadzić nie sposób. A dyskutować tutaj można chyba tylko hasłami... Pozdrowienia :-) Pax :-)

Brat:
Można to napisać inaczej: "Wg mnie koœciół wykorzystuje pokorę jako swego rodzaju narzędzie, których chce wpływać na ludzi. Nie jest to oczywiste takie proste i nie na każdego da się wpłynšć - manipulacja to bardzo mocne stwierdzenie. Ale chyba uważacie, że w pewnym sensie pokora może stać się doœć dobrym narzędziem służšcym do wpływania na słabsze psychicznie jednostki."
no napisałeœ to mniej więcej tak jak miałem zamiar napisać, ale nie do końca mi się chciało ;) pokora pokorš, mogę się z tobš zgodzić, że jest potrzebna, ale moim zdaniem sš większe cnoty.
Brat:
A zbyt małoppokorni zachwoujš się jakby wiedzieli wszystko, znali wszystkie tajemnice, odkrywali nowe lšdy piszšc posty na forum i dodatkowo uważajš, ze powinni być traktowani co najmniej jak Kolumb, a już na pewno automatycznie powinni zostać wpisani do podręczników historii..
to pewnie aluzja do mnie, ale uwierz, że nie uważam się za kogoœ takiego. nikt z nas nie odkrywa nowych lšdów, bo te sš już odkryte w większoœci. niektórzy z nas próbujš pokazać, że te lšdy istniejš. odnoœnie koœcioła katolickiego, to nie czuje sie jego członkiem od tego roku. dla mnie stawia on, co oczywiste, na wiarę. ja stawiam na odczucia, uczucia, przeczucia. zakładajšc że coœ istnieje w oparciu o wiare jest dla mnie przeżytkiem, ale każdy człowiek powinien mieć prawo wyboru i jeżeli tak chce to jego sprawa. ja chce inaczej, ja stawiam na poznanie œwiata po przez, nazwijmy to podœwiadomoœć.
Brat:
Ale widać na tym forum nawet psedomerytorycznej dyskusji proiwadzić nie sposób. A dyskutować tutaj można chyba tylko hasłami...
to chyba Ÿle widać ;) pozdrawiam Bracie

Brat. Brat, Na jedno wychodzi. Co prawda czasem się użyje za mocnych słów, sam nie jestem œwięty, ale znamy realia. Nie mówimy też o tym, że nalezy nas szczególnie traktować. Wydaliœmy swoje opinie, ale fakt jest taki: Wszystko w nadmiarze SZKODZI. I to jest pouczenie do wszytkich. I tych pokornych, jak i niepokornych. Efekt nadmiaru pokory? Każdy pamięta œredniowiecze. Efekt nadmiaru niepokornoœci? Egoizm, samolubstwo itp itd. POzdrawiam

Campari tutaj posłużę się innš sentencjš nie pamiętam czyjš... "Aluzjami piszš tylko ludzie nieszczęœliwi" :-) A ja do takich nie należę! Jeœli wzišłeœ coœ do siebie, to wybacz - pisałem ogólnie i generalnie o tym jak postrzegam to forum. Swojš drogš szkoda, ze nie jesteœ członkiem koœcioła... zaœ powiedziałbym, że wiara wypływa z odczuć i z faktów, nie zaœ z samych odczuć. Przynajmniej tak jest dla mnie. Wyckret w œredniwoieczu nadmiar pokory??? :-) Dla mnie to nadmiar egoizmu ze strony panujšcych - zarówno œwieckich jak i duchownych Ale oddać im trzeba, ze to oni zgromadzili wiedzę, którš dzisiaj się posługujemy.

Witaj Bracie, dawno Cię tu nie było. Właœnie wróciłem z ponad trzymiesięcznego szkolenia i widzę, że niektóre osoby będš tkwiły w ciemnocie chyba do końca swego życia. Jak możesz Bracie popierać tak skompromitowanš instytucję, jakš jest Koœciół Katolicki? Jedyne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy, to że jesteœ w jakiœ sposób zwišzany z tym czarnym aparatem nacisku. Œwiadczyć o tym może choćby ikonka jakš miałeœ kiedyœ, przedstawiajšca jakieœ księgi klasztorne, ale jeszcze dobitniej o Twym skażeniu œwiadczš bzdury jakie wypisujesz. Bo jak inaczej nazwać teksty o wielkim rozkwicie naukowym i kulturalnym œredniowiecznej Europy dzięki hegemonii Koœcioła. NajwyraŸniej nie wiesz lub co bardziej prawdopodobne nie chcesz wiedzieć jak wiele osišgnięć minionych wieków zostało zniszczonych przez Koœciół Katolicki, jak wiele ksišg spalono i jak wielu ludzi zginęło tylko dlatego, że mieli inne poglšdy niż Koœciół lub ich odkrycia podważały nauki Koœcioła. Przyciœnięty Koœciół „rozliczył się” niedawno ustami papieża Jana Pawła II ze swoich zbrodni, ale jak rozliczeniem można nazwać wypowiedŸ, że Œwięte Oficjum co prawda przesadzało w swych działaniach, ale czynili to w dobrej wierze. I niech ktoœ czasem nie pomyœli sobie, że zbrodnie Koœcioła ograniczajš się jedynie do okresu działalnoœci Inkwizycji. Znana jest też współpraca Koœcioła z faszystami w czasie II wojny œwiatowej. Czytam właœnie kolejnš wartoœciowš ksišżkę, w której znalazłem coœ takiego: „Tragediš dziejów Europy stał się rezultat procesu, do którego doszło w łonie młodego chrzeœcijaństwa: chodzi o klęskę, jakš w pierwszych kilku wiekach jego istnienia poniosła ezoteryka chrzeœcijańska (przede wszystkim gnoza) w konflikcie z egzoterycznš jego ortodoksjš. Zwycięstwo „Koœcioła biskupiego” – biurokracji koœcielnej, sprzymierzonej z zindoktrynowanym „ludem bożym” – nad duchowš, gnostyczno-charyzmatycznš, elitš ówczesnego Koœcioła oznaczało zarazem zwycięstwo materii nad duchem, cywilizacji nad kulturš. Zwycięska ortodoksja – w historycznej formie trzech Koœciołów niby piekielny Cerber czuwała nad bezpieczeństwem swego doczesnego władania: jej inkwizycja, jawna i niejawna, niszczyła z niezwykłš zaciętoœciš i godnš podziwu konsekwencjš każdš ezoterycznš próbę stworzenia „przyczółka” alternatywnej kultury soterycznej: poczšwszy od gnostycyzmu i manicheizmu starożytnego, poprzez œredniowieczny kataryzm: paulikianizm, patarenizm i albigensizm, siedemnastowieczne i osiemnastowieczne projekty reformy człowieka i społeczeństwa przedstawione przez różokrzyżowstwo, templariuszy XII-XIV wieku, zadanie Saint-Germaina, misję Kaspara Hausera w XIX wieku, próbę stworzenia alternatywnego przyrodoznawstwa podjętš przez Goethego i romantyków, aż po wielkš alternatywnš syntezę w antropozofii Rudolfa Steinera w naszych czasach.” I jeszcze fragment z innej ksišżki: „Duch celtycki jest chciwy œwiatła i przestrzeni, rozmiłowany w wolnoœci; posiada głębokš intuicję spraw duszy, która żšda bezpoœredniego objawienia, osobistego obcowania z naturš widzialnš i niewidzialnš. Dlatego będzie zawsze w opozycji do Koœcioła rzymskiego, który przeciwstawia się tej naturze i którego nauka jest całkowicie autorytatywna. Mimo podboju rzymskiego i najazdów barbarzyńskich, które ułatwiły rozszerzanie chrzeœcijaństwa, dusza celtycka przez rodzaj instynktu czuła się zawsze dziedziczkš wiary szerszej i wolniejszej. Na próżno mnisi usiłowali jej narzucić ideę ascetyzmu i wyrzeczenia, uległoœć surowym dogmatom, posępnym pojęciom o œmierci i zaœwiatach; duch celtycki party goršcym pragnieniem wiedzy, życia i działania wyrywał się z tego ciasnego kręgu. Zasadniczš podstawš druidyzmu jest ewolucja, idea postępu i rozwoju w wolnoœci. Ta myœl jest w pewnej mierze zapożyczona z natury, a uzupełniona przez objawienie. W istocie wrażenie ogólne, jakie odnosimy, patrzšc na widowisko œwiata, jest to poczucie harmonii, zwišzku powszechnego, pojęcie celu i prawa, to jest wiecznych stosunków istot i rzeczy. Pojęcie ewolucji rozwija się z badania tych spraw. Jest jakiœ kierunek, jakiœ cel końcowy w ewolucji, a kierunek ten wiedzie cały zespół żywotów przez nieznaczne stopnie, w stan coraz lepszy. Chrzeœcijaństwo, albo raczej katolicyzm usunšł tę ideę, lecz nowa wiedza jš na powrót wprowadza.”

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wyspiański "Wesele" polityka, patriotyzm - na tym forum wmieszana we współczesnoœc religijnš. "Już samo słowo „chrzeœcijaństwo" jest nieporozumieniem - w istocie rzeczy, był tylko jeden chrzeœcijanin, który umarł na krzyżu. „Ewangelia" umarła na krzyżu. Ofiara za winy, ofiara w swej najbardziej wstrętnej, najbardziej barbarzyńskiej formie, ofiara z niewinnego za grzechy winowajców! Jakież straszliwe pogaństwo! - Przecież sam Jezus zniósł pojęcie „winy" - zaprzeczył wszelkiej przepaœci między Bogiem i człowiekiem, owš jednoœciš Boga jako człowieka żył jako swš „radosnš nowinš"... Za „radosnš nowinš" krok w krok szła najgorsza nowina: nowina Pawła. Paweł jest ucieleœnieniem typu, który stanowi przeciwieństwo „posłańca dobrej nowiny", ucieleœnienie geniuszu nienawiœci, wizji nienawiœci, nieubłaganej logiki nienawiœci..." Fryderyk Nietsche

Czlowiek uczony, nie jest we wszystkim uczony, czlowiek rozumny , jest we wszystkim rozumny.

Szaweł, właœnie w czasie swojej podróży do Damaszku, której celem było wydanie Rzymianom zwolenników Jezusa, wpadł na genialny pomysł stworzenia nowej religii, religii opartej na kulcie Jezusa. A ponieważ nauki Jezusa były wówczas mało zrozumiałe i bardzo mało popularne, można wręcz powiedzieć: były jednym z licznych sposobów pojmowania œwiata obok wielu innych wierzeń, jakie wyrażały swój stosunek do „nieuchronnego” ówczesne społecznoœci – umyœlił więc Szaweł stworzenie nowej wiary od podstaw. Zaczšł od siebie, przybierajšc imię Pawła z Tarsu. Potem przy współudziale œw. Piotra przejšł całš mitologię Mitry, czynišc z Jezusa Boga zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstałego po ukrzyżowaniu. I choć, uznani za heretyków, zostali odrzuceni przez większoœć apostołów, to jednak do nich należał pomysł, który ochoczo przejšł powstały w wiekach póŸniejszych Koœciół. I tak to chrzeœcijaństwo przejęło w czasie swojej wiekowej tradycji wszystko, co było najlepsze w wierzeniach innych społecznoœci, to znaczy wszystko to, co najbardziej przemawiało do wyobraŸni tłumów, wraz z datš narodzin Jezusa, sakramentem chrztu, spowiedzi, małżeństwa etc., etc. (a co w rzeczywistoœci w ogóle nie miało miejsca). Za przykład rozmijania się „prawdy” z rzeczywistoœciš niech posłuży tylko jedna historia, odczytana w bibliotece Esseńczyków i ukazana œwiatu przez L. Gardnera w „Krwi z krwi Jezusa”. Œledztwo, a raczej fakty dotyczš życiorysów dwóch Szymonów, którzy żyli i pracowali w otoczeniu Jezusa. Szymon Piotr, czyli Szymon Skała był typowym analfabetš tamtych czasów, matołowatym wieœniakiem, chciwie korzystajšcym z blasku otaczajšcego Jezusa, facetem nie pojmujšcym jego nauk. Dlatego nienawidził kobiet, zwłaszcza tych wykształconych, a przede wszystkim Marii Magdaleny, przyjaciółki Jezusa, której ten częœciej dawał posłuch niż jemu. Potem swojš nienawiœć do kobiet wbetonował w podstawy chrzeœcijaństwa. Drugi z Szymonów, zwany Zelotš, wszechstronnie wykształcony człowiek (stšd przydomek: Mag) – był jednym z najcenniejszych współtowarzyszy Jezusa i jednym z nielicznych, którzy rozumieli jego nauki, także te dotyczšce Wielkiej Mocy tkwišcej w człowieku, z którš pojednanie oznacza wyzwolenie duszy z kręgu wielu narodzin. Aresztowany przez Rzymian, cudem uniknšł œmierci. Miast niego zginšł Szymon Cyrenejczyk. On zaœ na czas zorganizował pomoc i w ostatniej chwili zdjšł z krzyża Jezusa. Potem wraz z Jezusem, Mariš Magdalenš i Józefem z Arymatei uciekł do Egiptu. Do końca życia pozostał wierny naukom spisanym w „Wielkiej Zapowiedzi” i tępił jak mógł tworzone przez Pawła z Tarsu i Piotra chrzeœcijaństwo. Kiedy Jezus wyjechał do Tybetu, gdzie żył jeszcze wiele lat, więŸ między oboma przyjaciółmi zerwała się na stałe. I tak to wyglšda historyczna uczciwoœć chrzeœcijaństwa w tworzeniu, a raczej w umacnianiu własnego wizerunku.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Drogi Wendolu! Dawno mnie "tu"(?) nie było... cokolwiek to ozznacza... choć raczej powiedziałbym dawno tu nie marnowałem czasu, któego niestety w tym zwariowanym œwiecie jak na lekarstwo... Moje zwišzki z Koœciołem Katolickim sš proste: jestem wierzšcym, praktykujšcym katolikiem zapewne słabej wiary. Ksišżki, któych cytay przytaczasz sš efektem przemyœleń ludzi krytycznie nastawionych do koœcioła - a identyczne można napisać o wszystkicj instytucjach. Co do œredniowiecza zarówno Ty jak i autorzy owych knig zapomnieli o jednym prostym fakcie... mam wobec tego pytanie: czy to Koœciół w œredniowieczu wykorzystywał państwo, czy też może państwa zaczęły wykorzystywać koœciół... odpowiedŸ jest jednoznaczna zarówno dla historyka jak i dla laika z dziedziny historii... A druga sprawa jeszcze - koœciół stał się, czy tego chcesz czy nie chcesz, archiwum starożytnoœci i pism œredniowiecznych. Nie móię że cenzura koœcielna nie zakazywałš wydawania ksišżek, ale jeszcze więcej cenzurowali władcy... :/ Koœciół zaœ i jego archiwa m.in w Watykanie sš dzisiaj wspaniałym i nieoszacowanym zbiorem pism od starożytnoœci do œredniowiecza. I żaden BADACZ absolutnie nie zaprzecza ogromenj roli koœcioła w przechowaniu tych tekstów. Zaœ oceny powierzchowne i oparte na emocjach tudzież błędnych założeniach nie sš w żadnym razie miarodajne... Pozdrowienia :-) Pax :-)

Witaj Bracie a gdzie się totak cennie oddajesz działaniu, że czasu ci brakuje. Pozdrawiam Igor ps. Wesołych Œwišt

Niech Moc Będzie z Tobą

Oj Bracie, to straszne jaki jesteœ odporny na wiedzę i cišgle gadasz to samo.
Brat:
Koœciół zaœ i jego archiwa m.in w Watykanie sš dzisiaj wspaniałym i nieoszacowanym zbiorem pism od starożytnoœci do œredniowiecza. I żaden BADACZ absolutnie nie zaprzecza ogromenj roli koœcioła w przechowaniu tych tekstów.
To przecież normalne, że instytucja o wielowiekowych tradycjach posiada takich ksišg najwięcej, ale co spalili to już historia.
Brat:
Ksišżki, któych cytay przytaczasz sš efektem przemyœleń ludzi krytycznie nastawionych do koœcioła - a identyczne można napisać o wszystkicj instytucjach.
Efektem przemyœleń mówisz. To smutne, że nie istnieje już dla ciebie coœ takiego jak fakty historyczne. A identycznie można napisać o wszystkich instytucjach powiadasz. No cóż, jak wiadomo, za sprawš instytucji nazywanej Œwiętš Inkwizycjš panował duch szczególnej tolerancji i miłoœci do bliŸniego, w imię którego zamordowano tysišce ludzi. Mało która instytucja może pochwalić się takš skutecznoœciš, chyba że chcesz porównywać Koœciół z faszystami i komunistami - doprawdy zacne grono.
Brat:
Co do œredniowiecza zarówno Ty jak i autorzy owych knig zapomnieli o jednym prostym fakcie... mam wobec tego pytanie: czy to Koœciół w œredniowieczu wykorzystywał państwo, czy też może państwa zaczęły wykorzystywać koœciół... odpowiedŸ jest jednoznaczna zarówno dla historyka jak i dla laika z dziedziny historii...
Oczywiœcie, że odpowiedŸ jest prosta, zwłaszcza dla historyka. "Obowišzkowym wtrętem będzie także nawišzanie do innej metody zdobywania przewagi nad niewiernymi, do oszustwa, i przypomnienie tu o "DarowiŸnie Konstantyńskiej", najgenialniejszym (udowodnionym) fałszerstwie w historii Koœcioła, które oddało mu w posiadanie cały ówczesny œwiat, zapewniajšc władzę i majštek nieznane dotšd w historii. Fałszerstwa dokonano w kancelarii papieskiej w VIII wieku i choć katolicy przyznali się doń osiem stuleci póŸniej, to już nic i nikt nie mógł pozbawić ich uzyskanych profitów, strzeżonych Chrystusowš tajemnicš, mocš wypraw krzyżowych, inkwizycjš, eksterminacjš Indian i tym podobnym arsenałem œrodków. Otóż wspomniana "Darowizna Konstantyńska" oddawała we władanie Koœcioła cały Zachód Cesarstwa, czynišc jednoczeœnie z papieża ukonstytuowanego przez Cesarza Niebieskiego samowładcę: "(…) ponieważ doczesny cesarz nie powinien sprawować władzy tam, gdzie przez Cesarza Niebieskiego został ustanowiony głowš (papież) chrzeœcijańskiej religii". Dokument ten, ukazany œwiatu w odpowiedniej chwili i miejscu, przyniósł właœciwy dla tego czasu i miejsca skutek. Wspomagało go zresztš sto innych fałszerstw, które wymienił swego czasu sekretarz papieski Valla." Masz bracie tak wyprany mózg, że rozmowa z tobš nie ma sensu, ale przynajmniej odwiedzajšcy to forum czegoœ się dowiedzš. A tak w ogóle, to wszystkim ciekawym realiów tamtych czasów polecam trylogię Andrzeja Sapkowskiego traktujšcš o wojnach husyckich. To powieœć historyczna z elementami fantastyki. http://pl.wikipedia.org/wiki/Trylogia_husycka http://www.supernowa.pl/bookz/sup062.jpg Polecam dzieło znamienite i zacne - trylogiję imć Andrzeja Sapkowskiego, rzecz o wojnach husyckich podanš w sposób nader oryginalny - z humorem i fantazyjš. UWAGA! UWAGA! Przedstawiam: 1. "Narrenturm" 2. "Boży bojownicy" 3. "Lux perpetua" A oto trzy fragmenty: "Koniec œwiata w Roku Pańskim 1420 nie nastšpił. Nie nastały Dni Kary i Pomsty poprzedzajšce nadejœcie Królestwa Bożego. Nie został, choć skończyło się lat tysišc, z więzienia swego uwolniony Szatan i nie wyszedł, by omamić narody z czterech narożników Ziemi. Nie zginęli wszyscy grzesznicy œwiata i przeciwnicy Boga od miecza, ognia, głodu, gradu, od kłów bestii, od żšdeł skorpionów i jadu węży. Œwiat nie zginšł i nie spłonšł. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło." "- Te ich wszystkie herezje, Lancelocie - zaczšł cicho - tyle mnie obchodzš co zeszłoroczny œnieg. Choć kiep tylko, a za kpa się nie mam, nie spostrzegłby, że to signum temporis i że czas przejœć do wniosków. Że może warto by coœ zmienić? Zreformować albo jak? Ja staram się zrozumieć. I rozumieć mogę, że ich ponosi, gdy słyszš, że Boga nie ma, że na Dekalog można i należy gwizdać, a czcić trzeba Lucyfera. Rozumiem ich, gdy na takie dictum wrzeszczš o herezji. Ale co się okazuje? Co ich najbardziej rozwœciecza? Nie apostazja i bezbożnoœć, nie negacja sakramentów, nie rewizje dogmatów czy zaprzeczanie tymże, nie demonolatria. Najbardziej ich rozjuszajš wezwania do ewangelicznego ubóstwa. Do pokory. Do poœwięcenia. Do służenia. Bogu i ludziom. Dostajš szału, gdy ktoœ żšda od nich wyrzeczenia się władzy i pieniędzy. Dlatego z takš furiš rzucili się na bianchich, na humiliatów, na bractwo Gerarda Groote, na beginki i begardów, na Husa. Psiakrew, za cud uważam, że nie spalili Poverella, Franciszka Biedaczyny! Ale boję się, że codziennie płonie gdzieœ stos, a na nim jakiœ anonimowy, nikomu nie znany i zapoznany Poverello." "Rok nastał Pański 1427. Pamiętacie co przyniósł? Wiosnš wonczas, ogłosił papież Marcin V bullę Salvatoris omnium, w której koniecznoœć kolejnej krucjaty przeciw Czechom kacerzom proklamował. W miejsce Orsiniego, który leciwy był i haniebnie nieudolny, obwołał papa Marcin kardynałem i legatem Henryka Beauforta. Beaufort aktywnie bardzo sprawy się ujšł. Wnet krucjatę postanowiono, która mieczem i ogniem husyckich apostatów pokarać miała. Goršce, skwarne było lato roku 1427."

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Igorze na wielu polach, na których zwykły człowiek oddawać się może działalnoœci :-) Wendol... co spalili... a dlaczego wybiórczo traktujesz koœciół? Inni nie palili? Wielmoże, kasty, grupy nieprzychylne, zwykli oburzeni ludzie - i wielu wielu innych dewatsowało wiedzę czy to z obawy przed niš czy z innych niejasnych pobódek a Ty uparcie czepiasz się koœcioła. Zresztš udokumentowanych przypadkó cenzury mieliœmy w XX wieku więcej niż we wszystkich innych wiekach! I to nie cenzury koœcielnej! Irytuje mnie Twoja jendostronna postawa w duchu samospełniajšcego się proroctwa... Nigdy nie twierdziłem, że historia Koœcioła zapisana jest samymi tylko złotymi kartami. Ale NIGDY też nie zapominałem, ze wœród kart czarnych istniejš złote. A gdy się bliżej przyjżeć wœró kart złotych czasami pojawiajš się czarne. A dlaczego nie zaskarższ państwa Polskiego albo każdego innego za wykonanie tylu wyroków smierci w XVII wieku i wczeœniej i póŸniej? Dlaczego widzisz akurat działalnoœć inkwizycyjnš demonizowanš przez różnych autorów a pomijasz aspekt œwiecki w tych działaniach!? Przecież inkwizycja nie działšł sama. A œwieckie ramie? A wysługiwanie się instytucjami koœcielnymi dla własnych korzyœci? Zapewne historykiem to Ty nie jesteœ... nawet piszšc o darowiŸnie konstantyńskiej ( która jest zresztš niepewna co do samej treœci, bo oryginał nie istnieje ) zapominasz o elementarnych faktach historycznych jak np nauczany już chyba w podstawówce spór papiestwa z cesarstwem o dominajcę w œwiecie chrzeœcijańskim, który ostatecznie jak wie każdy po podstawóce został wygrany przez cesarstwo mimo licznych przegranych cesarza ( np Canossa ). Ja mam wyprany mózg? Ty za to masz zamknięty na realia i wiedzę. Odbierasz jednostronnie - a to jest pierwszy element indoktrynacji - nie dopuszczanie do siebie ŻADNYCH innych prawd poza jednš - swojš własnš. I gratuluję uznawania literatury fantasy za bogate Ÿródło wiedzy historycznej... dobrze, że nie podałeœ "Władcy Pierœcieni"... a może jeszcze stwierdzisz, ze sabat z Narrenturm i Reynevan to też fakty i postacie historyczne? Jeszcze raz gratuluję koncepcji :D Subtelna wizja pana Sapkowskiego odbiega od normy prawdy obiektywnej tym że jest to włšœnei SUBIEKTYWNA WIZJA. TA\ak trudno to pojšć? Dopóki nie otworzysz się na "drugš stronę medalu" i nie przestaniesz uznawać własnej prawdy za tš jedynš to wedle wszelkiej mojej wiedzy sam będziesz utwierdzał się we własnych mitach i nie podejmiesz konstruktywnej rozmowy. Najpierw przyznaj przed samsym sobš, że Koœciół Katolicki i wogóle chrzeœcijaństwo uczynili dla œwiata ogromnie wiele - zarówno spraw pozytywnych jak i negatywnych. A kiedy już to uznasz to zacznij czytać historyczne woluminy autoró bezstronnych. :-) Z fanatycznym pozdrowieniem :-) Pax :-)

A ja nadal twierdzę, że Koœciół Katolicki jest jednš z najbardziej zbrodniczych organizacji w historii i nie rozumiem co niby dobrego oni zrobili, wiem za to o ich oszustwach i zbrodniach. Przez całe stulecia ich religia usprawiedliwiała liczne niegodziwoœci i była hamulcem rozwoju moralnego ludzkoœci. Oprócz tego, że zabijali ludzi i bogacili się na potęgę, to mam im jeszcze do zarzucenia poważne nadużycia doktrynalne. Przywłaszczyli sobie Jezusa, po czym wykpili jego nauki, wcale się do nich nie stosujšc. I jeszcze jeden poważny zarzut - mianowicie dlaczego Koœciół tak nie lubi kobiet? W œredniowieczu i póŸniej palono je na stosach oskarżajšc najczęœciej o uprawianie czarów (właœciwie każda niezależna kobieta mogła być o to posšdzona), a do dnia dzisiejszego nie ma równouprawnienia kobiet w Koœciele. To tak w skrócie, a teraz to rozwinę posiłkujšc się cytatami. Pierwsze wieki oficjalnego chrzeœcijaństwa przyniosły rozkwit Koœcioła, dajšc mu silnš pozycję, jego patriarchowie zaczęli powoli odsuwać się od nauk Jezusa, uważajšc je często za niewygodne i zbyteczne. W 314 roku koncylium regionalne w Ankarze zawiesiło wszystkich kleryków i diakonów, ponieważ nie chcieli jeœć mięsa nawet ukrytego w jarzynach, co potraktowano z całš surowoœciš jako wystšpienie przeciwko Bogu, który dał zwierzęta za pokarm. Na takš praktykę pozwalała im pozycja monopolisty oraz wysoki poziom wykształcenia. Możemy zaryzykować stwierdzenie, iż jedynie duchowni byli w tamtych czasach doskonale zorientowani w zawiłoœciach pism œwiętych. I co bardzo ważne jedynie oni mieli dostęp do tego rodzaju ksišg, podczas gdy reszta społeczeństwa mogła polegać jedynie na ich zapewnieniach. Dopiero wynalezienie druku poprawiło nieco stan powszechnej ciemnoty. Niestety, był to krok stanowczo spóŸniony: sfałszowane pisma zdšżyły już na stałe wejœć do tradycji, a okrzepły monolit koœcielny stał się zbyt silny na wszelkie próby dociekania prawdy. Poza tym zadziałał tu jeszcze czynnik œlepej wiary, na stulecia kształtujšcej formę powszechnego pola informacji. Bezkarnoœć kapłanów i niedostępnoœć Biblii dały Koœciołowi całkowicie wolnš rękę w kształtowaniu obrazu wiary. Już na Soborze Nicejskim w 325 r.n.e. specjalni korektorzy starannie wykreœlili niewygodne teksty (nie należšce do ciekawych), w tym tak istotne dla dogmatu, jak prawdę o reinkarnacji czy zakaz spożywania mięsa. Oczywiœcie w zapale fabrykowania nowej prawdy spłodzono także wiele rzekomo oryginalnych tekstów, jak chociażby 1 i 2 List do Tymoteusza, List do Kolosa, 2 List do Tesaloniczan, List do Tytusa czy list do Hebrajczyków. A nie chodzi tu o przypisywanie autorstwa jakiemuœ tam dziełu literackiemu, co na przełomie wieków było regułš, ale o niezgodnoœci doktrynalne. Jednak nie wszyscy duchowni przyjęli zarzšdzenie soboru za właœciwe. Wielu wcišż trwało przy Jezusowych prawdach. Doszło do takiego rozłamu w łonie Koœcioła, iż wszyscy duchowni pod groŸbš usunięcia z urzędu musieli próbować mięsa. Tej postawie, proszę zauważyć, sprzeciwiali się kapłani uznawani za œwiętych przez ich własny Koœciół! Przy naukach Jezusa niezłomnie trwał chociażby Klemens z Aleksandrii, Bazylii Wielki, arcybiskup Cezarei, czy Hieronim z Dalmacji. Za opowiadała się poczštkowo większa częœć niższego duchowieństwa. Respektowana przez cały stan mnichów chrzeœcijańskich wstrzemięŸliwoœć upadła, dopiero kiedy zakony stały się bogate i potężne. Ideał chrzeœcijaństwa odszedł wówczas w zapomnienie raz na zawsze. Klasztory próbujšce temu zaradzić zamykano, a duchownych odwoływano. Tylko nielicznym udawało się jakiœ czas broni㠜więtych zasad, ale i oni znikali potem w tajemniczych okolicznoœciach. Na własnej skórze doœwiadczył tego wędrowny kaznodzieja Piotr Waldes, który choć w głoszeniu ideałów czystoœci przechytrzył aż dwóch papieży, otrzymujšc z ich ršk przyzwolenie na głoszenie słowa Bożego, tak bardzo przejšł się misjš wygłaszania kazań, iż musiał "zaginšć" w podróży do Ziemi Œwiętej, aby zainicjowany przezeń ruch odnowy przestał dręczyć Koœciół prachrzeœcijańskimi zasadami. A teraz przyjrzyjmy się prawdom głoszonym przez proroków, uznawanych w powszechnej opinii za autentycznych uczniów Jezusa. Niestety trafiamy tu na mistyfikację szytš grubymi nićmi. I tak Ewangelia Marka nie pochodzi od apostoła Marka, ale od tłumacza Piotra w Rzymie, o czym zaœwiadcza Papias w swoim liœcie do prezbitera Jana: Marek, tłumacz Piotra, kreœli z dokładnoœciš, chociaż bez większego porzšdku, wszystko, co przechował w pamięci o tym, co Jezus miał powiedzieć, ponieważ zaœ on sam Pana nie widział, lecz był tłumaczem Piotra, który go uczył, gdzie zachodziła koniecznoœć, nie wyłożył wszystkich słów Chrystusa w ich pełni. Nie można więc Markowi mieć za złe, że zapisał tylko to, co jemu przekazała pamięć. Również Ewangelia Łukasza, jak i Dzieje Apostolskie, nie pochodzš od Łukasza, który terminował u Pawła, o czym wspomina list do Kolosan, ale wyszły spod ręki innego legendotwórcy. Także autor Ewangelii Mateusza nie jest tym, za kogo zwykł go podawać Koœciół. Mało tego, trzy ewangelie, tj. Marka, Mateusza i Łukasza, zwane synoptycznymi, sš niemal identyczne, czwarta zaœ, ewangelia Jana, do dziœ uznawana jest przez teologów za kontrowersyjnš. Już sama historia objawienia wyglšda u Jana doœć ciekawie. Zawezwany w celu napisania Ewangelii, odparł Jan po długim zastanowieniu: Poœćcie ze mnš od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali. I choć całoœć sfirmował Jan własnym podpisem, to i tak jego (czytaj: ich) wizje nie uniknęły kolejnych sprostowań chrystognostyków wieków póŸniejszych. Zresztš Dionizos z Aleksandrii Wielkiej (zm. w r. 264/65) przyznaje, iż Apokalipsę Jana napisał Cerynt. Zaznaczył przy tym, iż waga dzieła jest zapewne nadzwyczajna i przez ten walor można traktować je jako oryginalne. Dzisiaj postępowanie takie nazywamy oszustwem i jeœli można - likwidujemy drogš jurystycznej odpowiedzialnoœci. Jednakże w tamtych czasach Koœciół był sędziš własnych czynów i nagminnie korzystał z tego przywileju. Współczeœnie możemy mówić jedynie o dalekowzrocznej zapobiegliwoœci. Efektem takiej zaradnoœci sš setki goršcych oryginałów, np. I i II List Piotra, do czego zresztš teologia katolicka się przyznaje i co usprawiedliwia. List Pawła do Efezjan, do Kolosan, II List do Tesaloniczan to też podróby. Podobnie wyglšda to z I i II Listem do Tymoteusza i setkami innych dokumentów, ale nie ma potrzeby wyliczać ich wszystkich. Wystarczy œwiadomoœć metod, które Koœciół z powodzeniem stosował w celu rozcišgnięcia władzy nad społeczeństwem i których skutki pokutujš w nas po dzień dzisiejszy. To tyle jeœli chodzi o podbudowę doktrynalnš. A teraz przejdŸmy do praktycznych działań Koœcioła i jego dostojników. W III wieku biskupi przyznajš sobie prawo do zaspakajania wszystkich swoich potrzeb z dochodów Koœcioła. W IV wieku stajš się sojusznikami państwa, które wręcz wysysa krew ze swych poddanych. A już w V wieku biskup Rzymu jest największym posiadaczem ziemi w cesarstwie rzymskim. Od dawna tłumi się wszędzie protesty polityczne, likwiduje się zamieszki chrzeœcijańskie na tle socjalnym w Afryce, w Hiszpanii i Galli, a zarazem elokwentnie obiecuje się biedakom szczęœcie w zaœwiatach, miedzy innymi po to, by tym łatwiej było ich wyzyskać na tym œwiecie. Już w VI wieku pobiera się koœcielnš dziesięcinę zalegalizowanš póŸniej przez Karola Wielkiego, pogromcę Sasów i Koœciół otrzymuje jš do XIX wieku. W ósmym stuleciu zostaje na skutek oszustwa uzyskane Państwo Koœcielne, którego istnienie jest wcišż na nowo potwierdzane prawnie przez władców frankijskich i tych z dynastii saskiej, a terytorium powiększane, i wreszcie własne wojska lšdowe i marynarka wojenna - uzbrojone po zęby - toczš wojny. Grabi się wszystko, co jest do zagrabienia, twierdze i zamki, całe hrabstwa i księstwa. Kradnie się wszystko, co jest do ukradzenia: już w IV wieku mienie œwištyń pogańskich, w VI wieku mienie wszystkich pogan, potem majštek milionów wygnanych albo zabitych Żydów, dobytek spalonych kacerzy i często również dobytek spalonych osób płci obojga, które oskarżono o czary. Okradani sš nie tylko ludzie inaczej myœlšcy, ale i wierni tego Koœcioła, poprzez coraz to inne i coraz wyższe podatki, poprzez czynsz dzierżawny, œwiętopietrze, szantaże, sprzedaż odpustów, rzekome cuda, fałszywe relikwie, przy czym często inkasuje się pienišdze dzięki ekskomunikom, interdyktom oraz za pomocš miecza; ze zrozumiałych względów najbardziej wyzyskiwany jest naród włoski, a sam Rzym staje się najbardziej buntowniczym i najuboższym miastem Europy Zachodniej: liczba jego mieszkańców spada z dwóch milionów w czasach pogańskich do niecałych dwustu tysięcy w XIV wieku. W œredniowieczu Koœciół posiada - oczywiœcie nie tylko w następstwie grabieży i wojen, ale i dzięki dotacjom ze strony tych, z którymi był podczas owych rabunków i walk w sojuszu - jednš trzeciš całego europejskiego areału i ziemia ta jest obrabiana przez pańszczyŸnianych chłopów, często przez swoich właœcicieli traktowanych gorzej niż bydło. Nie jest przypadkiem, że w czasach rozkwitu chrzeœcijaństwa za takiego chłopa nie płaci się nawet polowy tego, co za konia! Nieprzypadkowo posiada Koœciół, który już w IV wieku - w zwišzku z potrzebš taniej siły roboczej dla coraz większych majštków ziemskich - zaostrza i umacnia niewolnictwo, prawdopodobnie największš liczbę niewolników. Nieprzypadkowo uniemożliwia ich wyzwalanie jako "dobra koœcielnego", co nigdzie indziej nie występuje; mało tego, w kolejnych stuleciach zwiększa zniewolenie tych ludzi. Nieprzypadkowo ów "dar boży", jak nazywa to Ojciec Koœcioła, Ambroży, owa "instytucja chrzeœcijańska", jak okreœla to za Tomaszem z Akwinu Egidiusz Rzymianin, uzyskuje nawet jeszcze większe znaczenie w Europie Południowej u schyłku œredniowiecza. Nieprzypadkowo papieski Rzym jest spoœród wielkich miast europejskich tym, które najdłużej utrzymuje niewolnictwo. I nieprzypadkowo nowożytne niewolnictwo Murzynów amerykańskich, stanowišce bezpoœredniš kontynuację niewolnictwa œredniowiecznego, jest usprawiedliwiane tymi samymi argumentami teologicznymi: powoływaniem się na zrównanie religijne i na wolę bożš. Inaczej mówišc: jeœli przedtem niewolnik był posłuszny przez bezradnoœć i ze strachu, to potem Koœciół chrzeœcijański narzucił mu œlepe posłuszeństwo jako obowišzek etyczny! (I tak jak jemu, tak w gruncie rzeczy wszystkim - wszystkim żołnierzom i osobom cywilnym, w ogóle wszystkim chrzeœcijanom). Albowiem Koœciół, w ogóle Koœcioły chrzeœcijańskie wszelkich wyznań stały zawsze po stronie właœcicieli niewolników, wyzyskiwaczy: katolicki, który już w starożytnoœci (co widzimy w pismach Augustyna) wysławiał ideał "pracowitej biedy", pocieszał niewolników tym, że ich los jest zgodny z wolš Boga, natomiast ich panom wyjaœniał korzyœć wynikajšcš dla nich z takiego wpływu na niewolników; Koœciół Lutra, który sam w sposób iœcie kleszy zaprzedał straszliwie eksploatowanych chłopów władcom, umacniajšc tak i zapewniajšc kontynuację panowania tych ostatnich aż do XX wieku; angielski Koœciół oficjalny, który jeszcze przez cały wiek XIX nie reagował w ogóle na przerażajšcš nędzę angielskich robotników rolnych i przemysłowych - pod wieloma względami gorszš niż antyczne niewolnictwo - i raczej wybaczyłby, jak pisał Marks, zamach na trzydzieœci osiem spoœród trzydziestu dziewięciu artykułów swojej wiary niż na jednš trzydziestš dziewištš własnych dochodów, oraz Koœciół prawosławny Rosji, który aż do 1917 roku posiadał tam trzeciš częœć ziemi i eksploatował naród nie mniej niż car, którego najwyższej władzy trzeba było się podporzšdkować - według pierwszego artykułu kodeksu imperium - zawsze, jak już powiedzieliœmy, w imię boże. I bieda też w imię boże. Tak samo wczoraj, jak dzisiaj, kiedy to zmieniły się co prawda - zauważmy, że z koniecznoœci - metody, ale wyzysk pozostał. Bo skšd wzišł się ogromny kapitał będšcy dziœ w posiadaniu Koœciołów? Przewyższa je wszystkie bogactwem, Koœciół katolicki, który nadal dysponuje największym areałem ziemi w œwiecie chrzeœcijańskim, którego akcje i inwestycje kapitałowe szacowano już dziesięć lat temu na blisko pięćdziesišt miliardów marek; któremu podlega kilkanaœcie banków w samym Rzymie; do którego należy de facto również największy prywatny bank œwiata, Bank of America, bo Koœciół ma w nim pięćdziesišt jeden procent udziałów, który posiada niemałe zapasy złota w Fort Knox oraz kapitał zainwestowany w najróżniejsze przedsiębiorstwa, miedzy innymi w liczšce się firmy hiszpańskie, francuskie towarzystwa naftowe, gazownie oraz elektrownie w Argentynie, boliwijskie kopalnie cyny, brazylijskie fabryki kauczuku, przemysł hutniczy w Stanach Zjednoczonych, Generał Motors Corporation, największe włoskie towarzystwo lotnicze "Alitalia" oraz zakłady samochodowe Fiat, ponadto w cały szereg przodujšcych włoskich firm ubezpieczeniowych i budowlanych, w ubezpieczenia na życie i ubezpieczenia materialne w Niemczech, w badeńskie fabryki anilany i sody, w fabryki farb w Leverkusen, w towarzystwo naftowe Deutsche Erdöl Aktiengesellschaft, w hamburskie elektrownie, w esseńskie kopalnie węgla kamiennego, w nadreńskie huty stali, w koncern Vereinigte Deutsche Metallwerke, w Süddeutsche Zuckeraktiengesellschaft, w Gesellschaft für Lindes Eismaschinen (maszyny do produkcji lodów), w firmę Siemens & Halske AG, w firmę Mannesmann AG, w BMW itd., itd., nie mówišc już o bankach stanowišcych własnoœć Koœcioła... Koœciół, kampanie wojenne, kapitał sš od czasów Konstantyna po dziœ dzień tak nierozerwalnie zwišzane ze sobš, tak ewidentnie złożyły się na cišg bezustannych potwornoœci, ze nawet obrońcy Koœcioła przyznajš teraz, iż nie wszystko jest zgodne z ideałem i boskie, iż ziemskie dzieje Koœcioła majš bardzo ludzki, być może aż nazbyt ludzki bieg. Pojęcia człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa nie sš tu najistotniejsze, skoro Koœciół, reprezentujšcy religię zdecydowanie nakazujšcš miłoœć bliŸniego i wroga, masakruje i pozwala masakrować swoich bliŸnich i wrogów gorzej niż bydło i czyni to nie jeden raz, nie dziesięć razy, nie sto razy, ale przez półtora tysišclecia; skoro przezeń, bezpoœrednio i poœrednio, zginęło więcej ludzi iż za sprawš jakiejkolwiek innej religii na œwiecie i przypuszczalnie nawet za sprawš wszystkich innych razem wziętych! I chyba jednak mamy do czynienia z pewnym nadużyciem pojęć człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa, skoro "naœladujšc" tego, który z całš surowoœciš kontynuował bezwzględnie antykapitalistyczne nastawienie żydowskich proroków oraz żyjšcych we wspólnocie majštkowej esseńczyków, który nauczał: "Nie zbierajcie skarbów na tej ziemi [...], "sprzedajcie to, co posiadacie, albo oddajcie to biednym", "nie będzie moim uczniem żaden z was, który nie pozbędzie się wszystkiego, co posiada" i podobnie; skoro "naœladujšc" właœnie jego, powtórzmy jeszcze raz za Kautskim, Koœciół stał się najbardziej gigantycznš machinš wyzysku na œwicie; skoro, po wielu stratach w wieku oœwieconym, w tym stuleciu w sojuszu z Bogiem i wszystkimi supergangsterami faszyzmu - od Mussoliniego poprzez Hitlera i generała Franco aż po Pavelicia - znowu uzyskuje kolosalne bogactwo i dzięki żebraninie, datkom, podatkom i ogromnym udziałom w wielkim przemyœle Europy i Ameryki bezustannie je powiększa, jak chętnie wyznaje, musi powiększać, bo - oprócz duszpasterstwa woskowego i głupoty ludzkiej - już tylko pienišdz jest owa opokš, fundamentem, na którym spoczywa dzisiaj chrzeœcijaństwo (nie tylko) rzymskie i na którym marnieje, ważne jedynie dla umysłów prymitywnych i dla tych, co czerpiš z niego korzyœci. Gwoli usprawiedliwienia się wypowiadane sš twierdzenia, iż ideały ewangeliczne stawiajš bardzo wysokie wymagania, iż nie powinno się potępiać chrzeœcijaństwa i Koœciołów za to tylko, że nie realizujš owych ideałów w całej pełni, że realizujš je połowicznie albo w jeszcze mniejszym stopniu. Ale powtórzmy, pojęcia człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa zostajš jednak cokolwiek nadużyte, skoro w każdym kolejnym stuleciu i tysišcleciu realizuje się coœ wręcz przeciwnego, krótko mówišc, skoro Koœciół dowiódł całš swojš historię, że jest symbolem, ucieleœnieniem i absolutnym mistrzem zbrodni dziejowej zbrodniczych poczynań, w obliczu których nawet ktoœ tak zdegenerowany jak Hitler wydaje się niemalże człowiekiem honoru, bo przecież od poczštku występował na rzecz przemocy, a nie - tak jak Koœciół - na rzecz pokoju! Jaskrawy kontrast między ideałem a rzeczywistoœciš ujawnił zresztš niebawem to, co było i jest łatwo rozpoznawalne, głównš cechš charakterystycznš wszelkiego chrzeœcijaństwa koœcielnego: występujšcy w nim od starożytnoœci czynnik niezmiennej obłudy, który odbił się negatywnie na egzystencji szeœćdziesięciu pokoleń chrzeœcijan; ponadto ów kontrast sprzyjał rozwojowi dosłownie niewiarygodnej sztuki egzegezy, polegajšcej na przeinaczaniu sensu wszelkich słów Jezusa istotnych z etycznego punktu widzenia; kłamano interpretujšc, wypacajšc, znajdujšc co innego, niż Jezus chciał powiedzieć, a zamiast tego wszystko, co trzeba było znaleŸć, i wykazywano przy tym o wiele więcej cynizmu i hipokryzji niż uczciwoœci i człowieczeństwa. Koœcioły chrzeœcijańskie całkowicie się zdyskredytowały nie tylko z pacyfistycznego i socjalnego punktu widzenia, ale i pod trzecim względem, który jeszcze musimy omówić: co się tyczy prawdy. Bo przecież nieprawdziwe sš już nawet podstawy wiary! Jeœli zatem przyjšć, że te Koœcioły mogłyby nagle, po tylu wiekach grabieży i mordów, przemienić się we wspólnoty pod względem etycznym nieskazitelne, nawet w symbole człowieczeństwa (co de facto jest niemożliwe, bo żyjš one z krwi dostarczanej różnym państwom), to przecież nadal byłyby nieprzekonujšce co do dogmat ów, jako że właœciwie nic nie łšczy tych Koœciołów z Jezusem, lecz przeciwnie: prawie wszystko oddala od niego - szczęœliwie wiadomo to nie tyle o zajadłych libertynach, ile o całych generacjach chrzeœcijańskich teologów, których żmudna praca, akrybia przy krytycznym badaniu Biblii jest wprost niewyobrażalna dla laika. Ojciec Koœcioła Jan Chryzostom, patron kaznodziejów, całkiem otwarcie opowiada się za potrzebš kłamstwa dla zbawienia duszy, i to powołujšc się nawet na przykłady ze Starego i Nowego testamentu: również Orygenes, jeden z największych i najszlachetniejszych chrzeœcijan, z całš stanowczoœciš dopuszcza oszustw i kłamstwo jako "zbawienne". Podana przez Nietzschego definicja chrzeœcijaństwa jako sztuki œwiętego kłamstwa znajduje swoje potwierdzenie w całej protestanckiej krytyce Biblii "Fałszerstwa - pisze dziœ teolog Carl Schneider w swej monumentalnej pracy Geistesgeschichte des antiken Christentums (Duchowa historia starożytnego chrzeœcijaństwa) - rozpoczynajš się w epoce nowotestamentowej i nigdy nie ustajš". Wobec zafałszowanych podstaw wiary traci właœciwie sens, tak częste obecnie, rozważanie ewentualnej reformy Koœcioła. Bo gdyby naprawdę chciano nawišzać do Jezusa, a dziœ oznacza to oczywiœcie nawišzanie do owego Jezusa, którego bez mała dwieœcie lat badania ewangelii przez krytycznych teologów uwolniło od wizerunku legendarnego, nawišzanie stanowišce warunek konieczny wszelkiej reformy! - to musiałby Koœciół zrezygnować ze wszystkiego, czym jest, z czego się składa, z sakramentów, dogmatów, biskupów i papieża! Żadna reforma chrzeœcijaństwa nie ograniczyłaby się do reform, lecz stałaby się rewolucjš, przewrotem w stosunkach międzyludzkich. To wynikałoby - niezależnie od rezultatów badań krytycznej teologii - z samego nakazu miłoœci wroga! Co więcej, wynikałoby to już z przykazania miłoœci bliŸniego, przez jednego z najprzyzwoitszych antycznych chrzeœcijan, Ojca Koœcioła Bazylego (który cały swój ogromny majštek, podlegajšcy opodatkowaniu przez trzech władców, niezwłocznie i całkowicie podarował biednym) skomentowanego takim oto zdarzeniem: "Kto kocha bliŸniego swego jak siebie samego, ten nie posiada więcej niż bliŸni". (Niestety, byłoby to œmieszne, gdybyœmy choćby przez chwilę jeszcze kontynuowali te myœl - œmieszne, trzeba to przyznać, w obliczu praktyki chrzeœcijańskiej, ale i komunistycznej). W kwietniu 1939 roku, tuż po zajęciu Czechosłowacji przez hitlerowskie wojska, Pius XII ochoczo zapewniał: "Cieszymy się z wielkoœci, rozkwitu i dobrobytu Niemiec i fałszem byłoby twierdzenie, jakobyœmy nie chcieli Niemiec kwitnšcych, wielkich i potężnych". Jeszcze wczeœniej, po wkroczeniu do Austrii i po okupacji Sudetów, kiedy liczba katolików w zajętych ziemiach wzrosła o 10 procent, Koœciół aż wył z radoœci, œlšc depesze dziękczynne do Hitlera i zapewniajšc Rzšd Niemiecki, że duchowni zachowajš jak najsurowsze milczenie na temat obozów koncentracyjnych, jeżeli się im "pozwoli w nich pełnić ich obowišzki". W klerykalno-faszystowskiej Słowacji Koœciół Katolicki w osobie prałata Tisy oddał Hitlerowi w posługę trzy dywizje w sile 50 000 ludzi! Także na ziemiach polskich Watykan dzielnie kolaborował z władzami niemieckimi i z Gestapo w zwalczaniu w koœciele polskim wszelkich przejawów polskoœci. Jeszcze przed napadem na Polskę papież osobiœcie zapewnił, że powstrzyma się od potępienia Niemiec, kiedy te uderzš na nasz kraj. W Modlitewniku Katolickim i Œpiewniku Wojskowym z 1940 roku czytamy: "Pobłogosław Boże, wojsko niemieckie, powołane do tego, by strzec pokoju i chronić ognisko domowe, i daj tym, którzy w nim służš, siłę do najwyższej ofiary dla Fuhrera, narodu i Ojczyzny. Pobłogosław szczególnie naszemu Furerowi... Obyœmy wszyscy pod jego wodzš widzieli swoje œwięte zadanie w oddaniu się narodowi i OjczyŸnie, abyœmy przez wiarę, posłuszeństwo i wiernoœć dostšpili wiecznej Ojczyzny w królestwie twojej œwiatłoœci i Twojego pokoju. Amen". To właœnie Koœciół Katolicki, w szerzeniu wiary przyczynił się do wymordowania w Serbii prawie 850 tysięcy ludzi! I to nie tylko przez zawarcie przymierza z chorwackim furerem Pavelicem, cieszšcym się formalnym poparciem Piusa XII, ale przede wszystkim przez... bezpoœrednie uczestnictwo w eksterminacji niewiernych. Pewien franciszkanin o nazwisku Filipovic, zwany "szatanem", ze szczególnš pasjš uœmiercał dzieci i chorych, posługujšc się motykš. Jedna z najstraszliwszych metod mordowania, służšca przedłużaniu męki ofiar, polegała na deptaniu ofiar i skakaniu im po brzuchach aż do zmiażdżenia wštroby i œledziony. Także skórzanymi batami fanatyczni i spragnieni krwi słudzy "œwiętego Koœcioła Katolickiego" chłostali na œmierć "niewierne" dzieci, kobiety i mężczyzn. Powieszenie było aktem łaski. Innym narzędziem mordu były noże rzeŸnickie, którymi przecinano szyje niewinnych ofiar, odmawiajšcych przyjęcia katolicyzmu. Toporami mnisi i żołnierze ćwiartowali Cyganów. No cóż, kato-licy (lico to oblicze) tak majš. Prócz popierania po wojnie kolejnych bandyckich reżimów, Watykan stworzył specjalnš organizację, Commissione Pontificia d'Assistenza, która przerzuciła do Ameryki Południowej, Północnej i Australii kilkadziesišt tysięcy zbrodniarzy wojennych. Uczyniono to z czystoœci serca, z obowišzku wspierania nie tak dawnych sprzymierzeńców, ale i z obawy przed zdemaskowaniem haniebnych powišzań Œwiętego Ciała Koœcioła z Bogami Wojny. No i oczywiœcie z obowišzku przejęcia częœci masy spadkowej po III Rzeszy. To zbożne dzieło z wielkim zaangażowaniem kontynuował następca Piusa XII, Paweł VI, wyprowadzajšc do ziemi obiecanej 30 tysięcy niesławnych uciekinierów, zaopatrzonych w pienišdze i paszporty Watykanu lub Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Ale i to nie koniec idei krucjat w Koœciele. Zakon Rycerzy Grobu, oddział szturmowy Watykanu, od poczštku lat pięćdziesištych wspomaga aktywnie dyktatury wojskowe głównie w Ameryce Œrodkowej i Południowej. Statut jego zawiera także obowišzek udzielania pomocy katolikom walczšcym z Żydami. __________________________________________________________________ I co? Nadal uważasz, że "Koœciół Katolicki i wogóle chrzeœcijaństwo uczynili dla œwiata ogromnie wiele - zarówno spraw pozytywnych jak i negatywnych"? Po pierwsze nie należy utożsamiać Koœcioła Katolickiego z chrzeœcijaństwem. KK jest chwastem wyrosłym na gruncie chrzeœcijaństwa. Bardzo cenię Jezusa i jego nauki, i aż woła o pomstę do nieba to, że jakaœ zbrodnicza instytucja, będšca jednym z największych Ÿródeł zła na Ziemi wyciera sobie mordę Jezusem. Całe szczęœcie, że jak mówiš proroctwa, to Opus Diaboli przestanie wkrótce istnieć. http://media.putfile.com/17-Nietykalni

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

I co? :-) Uważam te cytaty za wyjątkowo bezstronne i nietendecyjne :D :D :D Są zapewne zaczerpnięte od wybitncyh badaczy Pism Ojców Kościoła i zapewne pochodzą od ludzi biegle posługujących się starożytnymi językami. chylę czoła przed refleksjami, ale mnie one nie przekonują. Jest taka psychologiczna zasada, ze jak ktoś się już utożsamił z pewną ideą to za wszelką cenę szuka jej potwierdzenia i nie można zmienić jego postawy... choćby oddział Aniołów przed Tobą przepradaowało skandując "Kościół jest dobry" to zapewne im nie uwierzysz :-) A cóż mogę ja? Chyba tylko przytoczyć cytat skądinąd mądrego człek Churchilla "Fanatyk to ktoś, kto nie potrafi zmeinić swojej opinii ani nie pragnie zmiany jej obiektu"! I nad drugą częścią tej sentecji polecam głębszą refleksję :-) Pax :-)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | .. | 22 | 23 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.