A ja nadal twierdzę, że Kociół Katolicki jest jednš z najbardziej zbrodniczych organizacji w historii i nie rozumiem co niby dobrego oni zrobili, wiem za to o ich oszustwach i zbrodniach.
Przez całe stulecia ich religia usprawiedliwiała liczne niegodziwoci i była hamulcem rozwoju moralnego ludzkoci.
Oprócz tego, że zabijali ludzi i bogacili się na potęgę, to mam im jeszcze do zarzucenia poważne nadużycia doktrynalne.
Przywłaszczyli sobie Jezusa, po czym wykpili jego nauki, wcale się do nich nie stosujšc.
I jeszcze jeden poważny zarzut - mianowicie dlaczego Kociół tak nie lubi kobiet? W redniowieczu i póniej palono je na stosach oskarżajšc najczęciej o uprawianie czarów (właciwie każda niezależna kobieta mogła być o to posšdzona), a do dnia dzisiejszego nie ma równouprawnienia kobiet w Kociele.
To tak w skrócie, a teraz to rozwinę posiłkujšc się cytatami.
Pierwsze wieki oficjalnego chrzecijaństwa przyniosły rozkwit Kocioła, dajšc mu silnš pozycję, jego patriarchowie zaczęli powoli odsuwać się od nauk Jezusa, uważajšc je często za niewygodne i zbyteczne. W 314 roku koncylium regionalne w Ankarze zawiesiło wszystkich kleryków i diakonów, ponieważ nie chcieli jeć mięsa nawet ukrytego w jarzynach, co potraktowano z całš surowociš jako wystšpienie przeciwko Bogu, który dał zwierzęta za pokarm. Na takš praktykę pozwalała im pozycja monopolisty oraz wysoki poziom wykształcenia. Możemy zaryzykować stwierdzenie, iż jedynie duchowni byli w tamtych czasach doskonale zorientowani w zawiłociach pism więtych. I co bardzo ważne jedynie oni mieli dostęp do tego rodzaju ksišg, podczas gdy reszta społeczeństwa mogła polegać jedynie na ich zapewnieniach. Dopiero wynalezienie druku poprawiło nieco stan powszechnej ciemnoty. Niestety, był to krok stanowczo spóniony: sfałszowane pisma zdšżyły już na stałe wejć do tradycji, a okrzepły monolit kocielny stał się zbyt silny na wszelkie próby dociekania prawdy. Poza tym zadziałał tu jeszcze czynnik lepej wiary, na stulecia kształtujšcej formę powszechnego pola informacji.
Bezkarnoć kapłanów i niedostępnoć Biblii dały Kociołowi całkowicie wolnš rękę w kształtowaniu obrazu wiary. Już na Soborze Nicejskim w 325 r.n.e. specjalni korektorzy starannie wykrelili niewygodne teksty (
nie należšce do ciekawych), w tym tak istotne dla dogmatu, jak prawdę o reinkarnacji czy zakaz spożywania mięsa. Oczywicie w zapale fabrykowania nowej prawdy spłodzono także wiele rzekomo oryginalnych tekstów, jak chociażby 1 i 2 List do Tymoteusza, List do Kolosa, 2 List do Tesaloniczan, List do Tytusa czy list do Hebrajczyków. A nie chodzi tu o przypisywanie autorstwa jakiemu tam dziełu literackiemu, co na przełomie wieków było regułš, ale o niezgodnoci doktrynalne.
Jednak nie wszyscy duchowni przyjęli zarzšdzenie soboru za właciwe. Wielu wcišż trwało przy Jezusowych prawdach. Doszło do takiego rozłamu w łonie Kocioła, iż wszyscy duchowni pod grobš usunięcia z urzędu musieli próbować mięsa. Tej postawie, proszę zauważyć, sprzeciwiali się kapłani uznawani za więtych przez ich własny Kociół! Przy naukach Jezusa niezłomnie trwał chociażby Klemens z Aleksandrii, Bazylii Wielki, arcybiskup Cezarei, czy Hieronim z Dalmacji. Za opowiadała się poczštkowo większa częć niższego duchowieństwa.
Respektowana przez cały stan mnichów chrzecijańskich wstrzemięliwoć upadła, dopiero kiedy zakony stały się bogate i potężne. Ideał chrzecijaństwa odszedł wówczas w zapomnienie raz na zawsze. Klasztory próbujšce temu zaradzić zamykano, a duchownych odwoływano. Tylko nielicznym udawało się jaki czas bronić więtych zasad, ale i oni znikali potem w tajemniczych okolicznociach. Na własnej skórze dowiadczył tego wędrowny kaznodzieja Piotr Waldes, który choć w głoszeniu ideałów czystoci przechytrzył aż dwóch papieży, otrzymujšc z ich ršk przyzwolenie na głoszenie słowa Bożego, tak bardzo przejšł się misjš wygłaszania kazań, iż musiał "zaginšć" w podróży do Ziemi więtej, aby zainicjowany przezeń ruch odnowy przestał dręczyć Kociół prachrzecijańskimi zasadami.
A teraz przyjrzyjmy się prawdom głoszonym przez proroków, uznawanych w powszechnej opinii za autentycznych uczniów Jezusa. Niestety trafiamy tu na mistyfikację szytš grubymi nićmi. I tak Ewangelia Marka nie pochodzi od apostoła Marka, ale od tłumacza Piotra w Rzymie, o czym zawiadcza Papias w swoim licie do prezbitera Jana:
Marek, tłumacz Piotra, kreli z dokładnociš, chociaż bez większego porzšdku, wszystko, co przechował w pamięci o tym, co Jezus miał powiedzieć, ponieważ za on sam Pana nie widział, lecz był tłumaczem Piotra, który go uczył, gdzie zachodziła koniecznoć, nie wyłożył wszystkich słów Chrystusa w ich pełni. Nie można więc Markowi mieć za złe, że zapisał tylko to, co jemu przekazała pamięć.
Również Ewangelia Łukasza, jak i Dzieje Apostolskie, nie pochodzš od Łukasza, który terminował u Pawła, o czym wspomina list do Kolosan, ale wyszły spod ręki innego legendotwórcy. Także autor Ewangelii Mateusza nie jest tym, za kogo zwykł go podawać Kociół. Mało tego, trzy ewangelie, tj. Marka, Mateusza i Łukasza, zwane synoptycznymi, sš niemal identyczne, czwarta za, ewangelia Jana, do dzi uznawana jest przez teologów za kontrowersyjnš.
Już sama historia objawienia wyglšda u Jana doć ciekawie. Zawezwany w celu napisania Ewangelii, odparł Jan po długim zastanowieniu:
Poćcie ze mnš od dzisiaj trzy dni i co każdemu zostanie objawione, będziemy sobie opowiadali.
I choć całoć sfirmował Jan własnym podpisem, to i tak jego (czytaj: ich) wizje nie uniknęły kolejnych sprostowań chrystognostyków wieków póniejszych.
Zresztš Dionizos z Aleksandrii Wielkiej (zm. w r. 264/65) przyznaje, iż
Apokalipsę Jana napisał Cerynt. Zaznaczył przy tym, iż waga dzieła jest zapewne nadzwyczajna i przez ten walor można traktować je jako oryginalne. Dzisiaj postępowanie takie nazywamy oszustwem i jeli można - likwidujemy drogš jurystycznej odpowiedzialnoci. Jednakże w tamtych czasach Kociół był sędziš własnych czynów i nagminnie korzystał z tego przywileju. Współczenie możemy mówić jedynie o dalekowzrocznej zapobiegliwoci. Efektem takiej zaradnoci sš setki
goršcych oryginałów, np. I i II List Piotra, do czego zresztš teologia katolicka się przyznaje i co usprawiedliwia. List Pawła do Efezjan, do Kolosan, II List do Tesaloniczan to też podróby. Podobnie wyglšda to z I i II Listem do Tymoteusza i setkami innych dokumentów, ale nie ma potrzeby wyliczać ich wszystkich. Wystarczy wiadomoć metod, które Kociół z powodzeniem stosował w celu rozcišgnięcia władzy nad społeczeństwem i których skutki pokutujš w nas po dzień dzisiejszy.
To tyle jeli chodzi o podbudowę doktrynalnš.
A teraz przejdmy do praktycznych działań Kocioła i jego dostojników.
W III wieku biskupi przyznajš sobie prawo do zaspakajania wszystkich swoich potrzeb z dochodów Kocioła. W IV wieku stajš się sojusznikami państwa, które wręcz wysysa krew ze swych poddanych. A już w V wieku biskup Rzymu jest największym posiadaczem ziemi w cesarstwie rzymskim. Od dawna tłumi się wszędzie protesty polityczne, likwiduje się zamieszki chrzecijańskie na tle socjalnym w Afryce, w Hiszpanii i Galli, a zarazem elokwentnie obiecuje się biedakom szczęcie w zawiatach, miedzy innymi po to, by tym łatwiej było ich wyzyskać na tym wiecie.
Już w VI wieku pobiera się kocielnš dziesięcinę zalegalizowanš póniej przez Karola Wielkiego, pogromcę Sasów i Kociół otrzymuje jš do XIX wieku.
W ósmym stuleciu zostaje na skutek oszustwa uzyskane Państwo Kocielne, którego istnienie jest wcišż na nowo potwierdzane prawnie przez władców frankijskich i tych z dynastii saskiej, a terytorium powiększane, i wreszcie własne wojska lšdowe i marynarka wojenna - uzbrojone po zęby - toczš wojny. Grabi się wszystko, co jest do zagrabienia, twierdze i zamki, całe hrabstwa i księstwa. Kradnie się wszystko, co jest do ukradzenia: już w IV wieku mienie wištyń pogańskich, w VI wieku mienie wszystkich pogan, potem majštek milionów wygnanych albo zabitych Żydów, dobytek spalonych kacerzy i często również dobytek spalonych osób płci obojga, które oskarżono o czary. Okradani sš nie tylko ludzie inaczej mylšcy, ale i wierni tego Kocioła, poprzez coraz to inne i coraz wyższe podatki, poprzez czynsz dzierżawny, więtopietrze, szantaże, sprzedaż odpustów, rzekome cuda, fałszywe relikwie, przy czym często inkasuje się pienišdze dzięki ekskomunikom, interdyktom oraz za pomocš miecza; ze zrozumiałych względów najbardziej wyzyskiwany jest naród włoski, a sam Rzym staje się najbardziej buntowniczym i najuboższym miastem Europy Zachodniej: liczba jego mieszkańców spada z dwóch milionów w czasach pogańskich do niecałych dwustu tysięcy w XIV wieku.
W redniowieczu Kociół posiada - oczywicie nie tylko w następstwie grabieży i wojen, ale i dzięki dotacjom ze strony tych, z którymi był podczas owych rabunków i walk w sojuszu - jednš trzeciš całego europejskiego areału i ziemia ta jest obrabiana przez pańszczynianych chłopów, często przez swoich włacicieli traktowanych gorzej niż bydło. Nie jest przypadkiem, że w czasach rozkwitu chrzecijaństwa za takiego chłopa nie płaci się nawet polowy tego, co za konia! Nieprzypadkowo posiada Kociół, który już w IV wieku - w zwišzku z potrzebš taniej siły roboczej dla coraz większych majštków ziemskich - zaostrza i umacnia niewolnictwo, prawdopodobnie największš liczbę niewolników. Nieprzypadkowo uniemożliwia ich wyzwalanie jako "dobra kocielnego", co nigdzie indziej nie występuje; mało tego, w kolejnych stuleciach zwiększa zniewolenie tych ludzi. Nieprzypadkowo ów "dar boży", jak nazywa to Ojciec Kocioła, Ambroży, owa "instytucja chrzecijańska", jak okrela to za Tomaszem z Akwinu Egidiusz Rzymianin, uzyskuje nawet jeszcze większe znaczenie w Europie Południowej u schyłku redniowiecza. Nieprzypadkowo papieski Rzym jest sporód wielkich miast europejskich tym, które najdłużej utrzymuje niewolnictwo. I nieprzypadkowo nowożytne niewolnictwo Murzynów amerykańskich, stanowišce bezporedniš kontynuację niewolnictwa redniowiecznego, jest usprawiedliwiane tymi samymi argumentami teologicznymi: powoływaniem się na zrównanie religijne i na wolę bożš. Inaczej mówišc: jeli przedtem niewolnik był posłuszny przez bezradnoć i ze strachu, to potem Kociół chrzecijański narzucił mu lepe posłuszeństwo jako obowišzek etyczny! (I tak jak jemu, tak w gruncie rzeczy wszystkim - wszystkim żołnierzom i osobom cywilnym, w ogóle wszystkim chrzecijanom).
Albowiem Kociół, w ogóle Kocioły chrzecijańskie wszelkich wyznań stały zawsze po stronie włacicieli niewolników, wyzyskiwaczy: katolicki, który już w starożytnoci (co widzimy w pismach Augustyna) wysławiał ideał "pracowitej biedy", pocieszał niewolników tym, że ich los jest zgodny z wolš Boga, natomiast ich panom wyjaniał korzyć wynikajšcš dla nich z takiego wpływu na niewolników; Kociół Lutra, który sam w sposób icie kleszy zaprzedał straszliwie eksploatowanych chłopów władcom, umacniajšc tak i zapewniajšc kontynuację panowania tych ostatnich aż do XX wieku; angielski Kociół oficjalny, który jeszcze przez cały wiek XIX nie reagował w ogóle na przerażajšcš nędzę angielskich robotników rolnych i przemysłowych - pod wieloma względami gorszš niż antyczne niewolnictwo - i raczej wybaczyłby, jak pisał Marks, zamach na trzydzieci osiem sporód trzydziestu dziewięciu artykułów swojej wiary niż na jednš trzydziestš dziewištš własnych dochodów, oraz Kociół prawosławny Rosji, który aż do 1917 roku posiadał tam trzeciš częć ziemi i eksploatował naród nie mniej niż car, którego najwyższej władzy trzeba było się podporzšdkować - według pierwszego artykułu kodeksu imperium - zawsze, jak już powiedzielimy, w imię boże. I bieda też w imię boże. Tak samo wczoraj, jak dzisiaj, kiedy to zmieniły się co prawda - zauważmy, że z koniecznoci - metody, ale wyzysk pozostał.
Bo skšd wzišł się ogromny kapitał będšcy dzi w posiadaniu Kociołów? Przewyższa je wszystkie bogactwem, Kociół katolicki, który nadal dysponuje największym areałem ziemi w wiecie chrzecijańskim, którego akcje i inwestycje kapitałowe szacowano już dziesięć lat temu na blisko pięćdziesišt miliardów marek; któremu podlega kilkanacie banków w samym Rzymie; do którego należy de facto również największy prywatny bank wiata, Bank of America, bo Kociół ma w nim pięćdziesišt jeden procent udziałów, który posiada niemałe zapasy złota w Fort Knox oraz kapitał zainwestowany w najróżniejsze przedsiębiorstwa, miedzy innymi w liczšce się firmy hiszpańskie, francuskie towarzystwa naftowe, gazownie oraz elektrownie w Argentynie, boliwijskie kopalnie cyny, brazylijskie fabryki kauczuku, przemysł hutniczy w Stanach Zjednoczonych, Generał Motors Corporation, największe włoskie towarzystwo lotnicze "Alitalia" oraz zakłady samochodowe Fiat, ponadto w cały szereg przodujšcych włoskich firm ubezpieczeniowych i budowlanych, w ubezpieczenia na życie i ubezpieczenia materialne w Niemczech, w badeńskie fabryki anilany i sody, w fabryki farb w Leverkusen, w towarzystwo naftowe Deutsche Erdöl Aktiengesellschaft, w hamburskie elektrownie, w esseńskie kopalnie węgla kamiennego, w nadreńskie huty stali, w koncern Vereinigte Deutsche Metallwerke, w Süddeutsche Zuckeraktiengesellschaft, w Gesellschaft für Lindes Eismaschinen (maszyny do produkcji lodów), w firmę Siemens & Halske AG, w firmę Mannesmann AG, w BMW itd., itd., nie mówišc już o bankach stanowišcych własnoć Kocioła...
Kociół, kampanie wojenne, kapitał sš od czasów Konstantyna po dzi dzień tak nierozerwalnie zwišzane ze sobš, tak ewidentnie złożyły się na cišg bezustannych potwornoci, ze nawet obrońcy Kocioła przyznajš teraz, iż nie wszystko jest zgodne z ideałem i boskie, iż ziemskie dzieje Kocioła majš bardzo ludzki, być może aż nazbyt ludzki bieg. Pojęcia człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa nie sš tu najistotniejsze, skoro Kociół, reprezentujšcy religię zdecydowanie nakazujšcš miłoć bliniego i wroga, masakruje i pozwala masakrować swoich blinich i wrogów gorzej niż bydło i czyni to nie jeden raz, nie dziesięć razy, nie sto razy, ale przez półtora tysišclecia; skoro przezeń, bezporednio i porednio, zginęło więcej ludzi iż za sprawš jakiejkolwiek innej religii na wiecie i przypuszczalnie nawet za sprawš wszystkich innych razem wziętych! I chyba jednak mamy do czynienia z pewnym nadużyciem pojęć człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa, skoro "naladujšc" tego, który z całš surowociš kontynuował bezwzględnie antykapitalistyczne nastawienie żydowskich proroków oraz żyjšcych we wspólnocie majštkowej esseńczyków, który nauczał: "Nie zbierajcie skarbów na tej ziemi [...], "sprzedajcie to, co posiadacie, albo oddajcie to biednym", "nie będzie moim uczniem żaden z was, który nie pozbędzie się wszystkiego, co posiada" i podobnie; skoro "naladujšc" włanie jego, powtórzmy jeszcze raz za Kautskim, Kociół stał się najbardziej gigantycznš machinš wyzysku na wicie; skoro, po wielu stratach w wieku owieconym, w tym stuleciu w sojuszu z Bogiem i wszystkimi supergangsterami faszyzmu - od Mussoliniego poprzez Hitlera i generała Franco aż po Pavelicia - znowu uzyskuje kolosalne bogactwo i dzięki żebraninie, datkom, podatkom i ogromnym udziałom w wielkim przemyle Europy i Ameryki bezustannie je powiększa, jak chętnie wyznaje, musi powiększać, bo - oprócz duszpasterstwa woskowego i głupoty ludzkiej - już tylko pienišdz jest owa opokš, fundamentem, na którym spoczywa dzisiaj chrzecijaństwo (nie tylko) rzymskie i na którym marnieje, ważne jedynie dla umysłów prymitywnych i dla tych, co czerpiš z niego korzyci.
Gwoli usprawiedliwienia się wypowiadane sš twierdzenia, iż ideały ewangeliczne stawiajš bardzo wysokie wymagania, iż nie powinno się potępiać chrzecijaństwa i Kociołów za to tylko, że nie realizujš owych ideałów w całej pełni, że realizujš je połowicznie albo w jeszcze mniejszym stopniu. Ale powtórzmy, pojęcia człowieczeństwa i nadmiernego człowieczeństwa zostajš jednak cokolwiek nadużyte, skoro w każdym kolejnym stuleciu i tysišcleciu realizuje się co wręcz przeciwnego, krótko mówišc, skoro Kociół dowiódł całš swojš historię, że jest symbolem, ucielenieniem i absolutnym mistrzem zbrodni dziejowej zbrodniczych poczynań, w obliczu których nawet kto tak zdegenerowany jak Hitler wydaje się niemalże człowiekiem honoru, bo przecież od poczštku występował na rzecz przemocy, a nie - tak jak Kociół - na rzecz pokoju!
Jaskrawy kontrast między ideałem a rzeczywistociš ujawnił zresztš niebawem to, co było i jest łatwo rozpoznawalne, głównš cechš charakterystycznš wszelkiego chrzecijaństwa kocielnego: występujšcy w nim od starożytnoci czynnik niezmiennej obłudy, który odbił się negatywnie na egzystencji szećdziesięciu pokoleń chrzecijan; ponadto ów kontrast sprzyjał rozwojowi dosłownie niewiarygodnej sztuki egzegezy, polegajšcej na przeinaczaniu sensu wszelkich słów Jezusa istotnych z etycznego punktu widzenia; kłamano interpretujšc, wypacajšc, znajdujšc co innego, niż Jezus chciał powiedzieć, a zamiast tego wszystko, co trzeba było znaleć, i wykazywano przy tym o wiele więcej cynizmu i hipokryzji niż uczciwoci i człowieczeństwa.
Kocioły chrzecijańskie całkowicie się zdyskredytowały nie tylko z pacyfistycznego i socjalnego punktu widzenia, ale i pod trzecim względem, który jeszcze musimy omówić: co się tyczy prawdy. Bo przecież nieprawdziwe sš już nawet podstawy wiary! Jeli zatem przyjšć, że te Kocioły mogłyby nagle, po tylu wiekach grabieży i mordów, przemienić się we wspólnoty pod względem etycznym nieskazitelne, nawet w symbole człowieczeństwa (co de facto jest niemożliwe, bo żyjš one z krwi dostarczanej różnym państwom), to przecież nadal byłyby nieprzekonujšce co do dogmat ów, jako że właciwie nic nie łšczy tych Kociołów z Jezusem, lecz przeciwnie: prawie wszystko oddala od niego - szczęliwie wiadomo to nie tyle o zajadłych libertynach, ile o całych generacjach chrzecijańskich teologów, których żmudna praca, akrybia przy krytycznym badaniu Biblii jest wprost niewyobrażalna dla laika.
Ojciec Kocioła Jan Chryzostom, patron kaznodziejów, całkiem otwarcie opowiada się za potrzebš kłamstwa dla zbawienia duszy, i to powołujšc się nawet na przykłady ze Starego i Nowego testamentu: również Orygenes, jeden z największych i najszlachetniejszych chrzecijan, z całš stanowczociš dopuszcza oszustw i kłamstwo jako "zbawienne". Podana przez Nietzschego definicja chrzecijaństwa jako sztuki więtego kłamstwa znajduje swoje potwierdzenie w całej protestanckiej krytyce Biblii "Fałszerstwa - pisze dzi teolog Carl Schneider w swej monumentalnej pracy Geistesgeschichte des antiken Christentums (Duchowa historia starożytnego chrzecijaństwa) - rozpoczynajš się w epoce nowotestamentowej i nigdy nie ustajš".
Wobec zafałszowanych podstaw wiary traci właciwie sens, tak częste obecnie, rozważanie ewentualnej reformy Kocioła. Bo gdyby naprawdę chciano nawišzać do Jezusa, a dzi oznacza to oczywicie nawišzanie do owego Jezusa, którego bez mała dwiecie lat badania ewangelii przez krytycznych teologów uwolniło od wizerunku legendarnego, nawišzanie stanowišce warunek konieczny wszelkiej reformy! - to musiałby Kociół zrezygnować ze wszystkiego, czym jest, z czego się składa, z sakramentów, dogmatów, biskupów i papieża! Żadna reforma chrzecijaństwa nie ograniczyłaby się do reform, lecz stałaby się rewolucjš, przewrotem w stosunkach międzyludzkich. To wynikałoby - niezależnie od rezultatów badań krytycznej teologii - z samego nakazu miłoci wroga! Co więcej, wynikałoby to już z przykazania miłoci bliniego, przez jednego z najprzyzwoitszych antycznych chrzecijan, Ojca Kocioła Bazylego (który cały swój ogromny majštek, podlegajšcy opodatkowaniu przez trzech władców, niezwłocznie i całkowicie podarował biednym) skomentowanego takim oto zdarzeniem: "Kto kocha bliniego swego jak siebie samego, ten nie posiada więcej niż blini". (Niestety, byłoby to mieszne, gdybymy choćby przez chwilę jeszcze kontynuowali te myl - mieszne, trzeba to przyznać, w obliczu praktyki chrzecijańskiej, ale i komunistycznej).
W kwietniu 1939 roku, tuż po zajęciu Czechosłowacji przez hitlerowskie wojska, Pius XII ochoczo zapewniał: "Cieszymy się z wielkoci, rozkwitu i dobrobytu Niemiec i fałszem byłoby twierdzenie, jakobymy nie chcieli Niemiec kwitnšcych, wielkich i potężnych".
Jeszcze wczeniej, po wkroczeniu do Austrii i po okupacji Sudetów, kiedy liczba katolików w zajętych ziemiach wzrosła o 10 procent, Kociół aż wył z radoci, lšc depesze dziękczynne do Hitlera i zapewniajšc Rzšd Niemiecki, że duchowni zachowajš jak najsurowsze milczenie na temat obozów koncentracyjnych, jeżeli się im "pozwoli w nich pełnić ich obowišzki".
W klerykalno-faszystowskiej Słowacji Kociół Katolicki w osobie prałata Tisy oddał Hitlerowi w posługę trzy dywizje w sile 50 000 ludzi! Także na ziemiach polskich Watykan dzielnie kolaborował z władzami niemieckimi i z Gestapo w zwalczaniu w kociele polskim wszelkich przejawów polskoci. Jeszcze przed napadem na Polskę papież osobicie zapewnił, że powstrzyma się od potępienia Niemiec, kiedy te uderzš na nasz kraj.
W Modlitewniku Katolickim i piewniku Wojskowym z 1940 roku czytamy:
"Pobłogosław Boże, wojsko niemieckie, powołane do tego, by strzec pokoju i chronić ognisko domowe, i daj tym, którzy w nim służš, siłę do najwyższej ofiary dla Fuhrera, narodu i Ojczyzny. Pobłogosław szczególnie naszemu Furerowi... Obymy wszyscy pod jego wodzš widzieli swoje więte zadanie w oddaniu się narodowi i Ojczynie, abymy przez wiarę, posłuszeństwo i wiernoć dostšpili wiecznej Ojczyzny w królestwie twojej wiatłoci i Twojego pokoju. Amen".
To włanie Kociół Katolicki, w szerzeniu wiary przyczynił się do wymordowania w Serbii prawie 850 tysięcy ludzi! I to nie tylko przez zawarcie przymierza z chorwackim furerem Pavelicem, cieszšcym się formalnym poparciem Piusa XII, ale przede wszystkim przez... bezporednie uczestnictwo w eksterminacji niewiernych.
Pewien franciszkanin o nazwisku Filipovic, zwany "szatanem", ze szczególnš pasjš umiercał dzieci i chorych, posługujšc się motykš. Jedna z najstraszliwszych metod mordowania, służšca przedłużaniu męki ofiar, polegała na deptaniu ofiar i skakaniu im po brzuchach aż do zmiażdżenia wštroby i ledziony. Także skórzanymi batami fanatyczni i spragnieni krwi słudzy "więtego Kocioła Katolickiego" chłostali na mierć "niewierne" dzieci, kobiety i mężczyzn. Powieszenie było aktem łaski.
Innym narzędziem mordu były noże rzenickie, którymi przecinano szyje niewinnych ofiar, odmawiajšcych przyjęcia katolicyzmu. Toporami mnisi i żołnierze ćwiartowali Cyganów.
No cóż, kato-licy (lico to oblicze) tak majš.
Prócz popierania po wojnie kolejnych bandyckich reżimów, Watykan stworzył specjalnš organizację, Commissione Pontificia d'Assistenza, która przerzuciła do Ameryki Południowej, Północnej i Australii kilkadziesišt tysięcy zbrodniarzy wojennych. Uczyniono to z czystoci serca, z obowišzku wspierania nie tak dawnych sprzymierzeńców, ale i z obawy przed zdemaskowaniem haniebnych powišzań więtego Ciała Kocioła z Bogami Wojny. No i oczywicie z obowišzku przejęcia częci masy spadkowej po III Rzeszy. To zbożne dzieło z wielkim zaangażowaniem kontynuował następca Piusa XII, Paweł VI, wyprowadzajšc do ziemi obiecanej 30 tysięcy niesławnych uciekinierów, zaopatrzonych w pienišdze i paszporty Watykanu lub Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.
Ale i to nie koniec idei krucjat w Kociele. Zakon Rycerzy Grobu, oddział szturmowy Watykanu, od poczštku lat pięćdziesištych wspomaga aktywnie dyktatury wojskowe głównie w Ameryce rodkowej i Południowej. Statut jego zawiera także obowišzek udzielania pomocy katolikom walczšcym z Żydami.
__________________________________________________________________
I co?
Nadal uważasz, że "Kociół Katolicki i wogóle chrzecijaństwo uczynili dla wiata ogromnie wiele - zarówno spraw pozytywnych jak i negatywnych"?
Po pierwsze nie należy utożsamiać Kocioła
Katolickiego z chrzecijaństwem. KK jest chwastem wyrosłym na gruncie chrzecijaństwa.
Bardzo cenię Jezusa i jego nauki, i aż woła o pomstę do nieba to, że jaka zbrodnicza instytucja, będšca jednym z największych ródeł zła na Ziemi wyciera sobie mordę Jezusem.
Całe szczęcie, że jak mówiš proroctwa, to
Opus Diaboli przestanie wkrótce istnieć.
http://media.putfile.com/17-Nietykalni