| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Kim jest człowiek? | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 78 |
|
Ponieważ dawno mnie tu nie było, a moglibyście jeszcze o mnie zapomnieć zakładam nowy temat :)
Jasno stawiam w nim pytanie, bynajmniej nie proste, lecz zawikłane.
Chciałbym, żebyście kiedy piszecie uwzględnili:
1. Człowieka jako istotę materilaną < nie zwierzę! >
2. Człowieka jako istotę duchową
3. Człowieka i moc jaką posiada
4. człowieka i zło
5. człowieka i dobro
6. człowieka w konfrontacji z drugim człowiekiem
Myślę, że temat o tyle ciekawy, ze można uznać ludzi za swoistego rodzaju, jedno wielkie "zjawisko paranormalne" w pozytywnym jak najbardziej tego słowa znaczeniu :)
Pozdrawiam :) trzymajcie się ciepło :)
Wszystkiego dobrego :)
|
|
|
Człowiek - istota na wpół-inteligentna, dwunożna. Posiada mózg. A to ciekawe, prawda ? Ciekawe, bo mało kto z tych osobników go używa. Co do ducha człowieka, jest jakiś, i nawet wiem jaki : ) , jednak jako jogin i buddysta nie będę was zanudzał konstrukcją ciał wyższych i zasadach ich działania. Wspomnę tylko, że świadomość jest rozłączna od ciała, nie tkwi w materii. Hec ers Corpus na świadomość nie możesz powiedzieć. Nie wykryto świadomosci ani w żadnym miejscu mózgu, ani, co ciekawe, w ogólnej jego elektroaktywności. Zaobserwowane za to wiele przypadków rozłączania świadomości od ciała ( fizycznego ).
No cóż Bracie, źle stawiasz sprawę : ). Dobro i zło to pojęcia abstrakcyjne. A więc konkretnie nie istnieją.
Człowek to w więksozśc przypadków istota społeczna. Zdarzają sie na szczęście jednostki wyizolowane, zazwyczaj są to ci z największą inteligencją i używający wspomnianej przezemnie części ciała w głowie.
|
|
|
"W Europie Zachodniej życie religijne praktycznie zamiera, uważasz, że moralność ludności tych krajów jest dalece niższa od polskiej?"
Życie na zachodzie nie zamiera. Wręcz przeciwnie, ono się rozwija. To u nas zamiera. Katolicyzm jest chamowaniem duchowości. Na zahcodzei i w stanach są ludzie najbardziej wierzący. Czy to będzie buddyzm , czy new age, czy religie oparte na interpretacji Pisma Świętego.
Co do moralności to moze ona być dalece fałszywa i...niemoralna ! Na przykład moralność katolickia pozwala tolerować pijaka, czy też nawet złodzieja, gdy ten się wyspowiada, a nienawidzieć buddysty, czy świadka jehowego, który postępuej moralnie. MOżna w tym wypadku powiedzieć, że rząd tj. kościół hamuje rozwój ludzi i skaża morlaność, a nie stoi na jej straży.
|
|
|
Jak można porównywać moralność do religi????
I wogule jedną moralność do drugiej????
nie da się udowodnić żadnych osądów etycznych...
Etnocentryzm???? :-)
Religia i wierzenia mogą mieć wpływ na moralność danego społeczeństwa...
Ale religia czy wierzenia nie mogą byc moralne albo nie...
Prawa Koranu kształtują pojęcie co jest moralne a co nie dla muzułmanów... Ale prawa Koranu wywodzą się z praw moralnych wcześniejszych... itd...
Ale...
Czy przestrzeganie religijnych zasad z pod groźbą kary to moralność????
Czy można mówić o moralność kiedy prawie wszystkie nasze zasady są zdeterminowane przez czynniki zewnętrzne????
Współcześnie przyjmuje się umiarkowany relatywizm etyczny...
|
|
|
Ja tam uważam, że nic nie dzieje się bez powodu.
Wszystko ma jakiś cel. Skąd wiecie, że jakieś istoty nie wtrącały się w nasze życie?
A jeżeli nawet to przecierz nie wyklucza to tego że Bóg rządzi wszystkim i dla niego coś takiego jak przypadek nie istnieje.Trzeba sobie tylko uświadomić że wszystko co sie dzieje tutaj i wszędzie jest jego zasługą. On rządzi przypadkami.
Więc czemu nie miałby powiedzmy ,, przez przypadek '' skrzyżować naszych losów z jakimiś istotami?
P.S. to tylko mój punkt widzenia...
|
|
|
Winter... nie będę Cię zanudzał wywodami na temat: "Dlaczego nie masz racji" bo i tak będą one bezcelowe.
Wykażę jednak jedną rzecz - człowiek jest istotą ponad wszytkie inne. I nie ma w nim jednostek indywidualnych. Są jednostki wiekie, ale zauważ nie indywidualne.
Indywiduum i wielkośc to dwie odmienne rzeczy - Ty jesteś jaki: Wielki czy Indywidualny i samotny?
wszystkiego dobrego :)
|
|
|
Ludzie nie są ani ponad zwierzętami, ani pod nimi. Każda istota jest tym samym. Bo wszystko jest jednością. Wielkość też nie istnieje, bo jest oparta na racjonalizowaniu, które nie ma racji bytu. Indywiduum istnieje jak anjbardziej. Szczególnie mozna to zaobserwowac na tle grupy, gdy jakaś mądrzejsza jednostka się alienuje.
|
|
|
Nie odpowiedziałeś na pytanie. Nigdzie nie stwierzdziłem że człowiek nie jest częścią całosci. Stwierdziłem jedynie, że człowiek jest ponad całością.
I nadal tak uważam. czlowiek jest inteligentny, potrafi mysleć w sposób zwierzętom niedany, potrafi zarządzać światem. Zgadzam się też że nie istnieje wielkość. Każdy jest indywidualny - to tez prawda. ZCy jednak nie uważasz, że uindywidualnianie się na siłę jest złym zjawiskiem? jakże dzisiaj czesty niestety...
Wszytkiego dobrego :)
|
|
|
Nie ma indzwiduowania się na siłę. Może być indywiduowanie z musu.
Mówisz, że czowiek jest ponad całością. Otóż nie jest. Jak dotychczas tyczą go te same prawa co świat zwierzęcy. Choroby, śmierć. Cierpienie z powodu własnej głupoty jest jedynym elementem wyróżnijącym go od świata zwierząt. A to, ze potrafi nieco ulepszyć swój byt w obliczu śmierci i niemożnośc zorganizowania się jest niczym istotnym.
I odpowiadam na pytanie : jestem niczy(e)m : )
|
|
|
Winetr.............. nie tak jeszcze daw twierdziłeś że jesteś Bogiem :/ :/ :/........
Czegoś tutaj nie rozumiem... Choć własciwie zaczynam znajdować podobieństwa między Tobą a mną... tylko jakże w innej formie wyrażane... To że potrafi jest czymś najistotniejszym. natura podlega człowiekowi. Człowiek walczy z naturą. Różne są wyniki tej walki. Ale człowiek nie wygra dopóki nie zrozumie że z naturą trzeba zawrzeć pakt... i dopiero wtedy natura da się ujażmić i wszycy cieszyć się będą wolnością... człowiek jest ponad naturą ze względu na to, że może podjąć z nią walkę... i czyni to. Poza tym człowiek jest ponad naturą ze względu na Boga, ale tutaj się nie zagebiam i nie zapraszam do dyskusji, ponieważ jest to temat w którym nie dojdziemy do ładu.
Natomiast pojąłem chyba teraz Twe zachowanie Winter... hmm... filozfoię raczej niż zachowanie...
Hmm... napisze o sobie, a Ciebie Win proszę abyś powiedział czy mniej więcej tak samo uwazasz. Jest to część filozofii życia katolickiej ( wyznawanej przeze mnie ) choć pewnie niewielu katolików tak ją odbiera. Ale będac optymistą napiszę że 70% :)
Pragnienia mnie zabijają. Sprawiają że cierpię bo czegoś chcę... a wiem doskonale że nie mogę mieć wszystkiego. A i to co mam przeminie. Przeminie i co mi pozostanie? Nic - tylko grób. Ziemia jest piękna i wspaniała. Jednak nie mogę jej posiąść na własność jesli jestem czymś ograniczony. M. in. pragnieniami i tym co posiadam. Materia przestała się dla mnie liczyć. Bo cóż mi z niej? Cóż z tego co się skończy zanim jescze się nawet rozpocznie. Staram się wyzbyć przywiązania do wszytkiego co jest na ziemi. W ten sposób osiągnę calkowitą wolność i cały świat stanie się tak na prawdę mój. Będe mógł z niego bez żalu, smutku czy zła a jedynie z wszechogarniającą radością i miłością wybierać to co będe chciał. I wiem że dostanę to... bo świat którego się wyrzekłem sam chce automatycznie stać się moim.
Hmm... wyznaję tą filozofię, może i jest ona niezrozumiała dla niektórych, ale forum internetowe jest za małe aby wyrazić całość. Do tego wszytskiego dochodzi jesczze Bóg, który naucza mnie i pomaga mi w tym wszytskim co chcę osiągnąć... Jest dla mnie ratunkiem i wsparciem - wzorem i przyjacielem.
Winter czy o tym mówiłeś mając na myśli swoją boskość? O wyzbyciu się tego co doczesne i zwróceniu się na to co wieczne lub też innymi słowy duchowe? Jeśli tak to wybacz wszytkie przykre słowa które napisałem, bo były one napisane niesprawiedliwie. nie chcę się usprawiedliwiać ale dla mnie słowo Bóg znaczy więcej niż "ja", dlatego bylem zły kiedy pisałeś o sobie że jesteś Bogiem...
Czy moje poglądy są choć w części zbierzne z Twoimi??
Wszytskiego dobrego :) trzymajcie się ciepło :)
|
|
|
To, co napisałeś od trzeciego akapitu to włąściwie mogą być moje słowa.
Tak, Bóg- to co wieczne. A to ,co wieczne to to, co nigdy się nie narodziło.
To jest w każdej istocie, jako że każda z nich ma naturę Boga. Polega ona na istnieniu w nich cząstki Boskiej, w mniejszym lub większym stopniu. Stać się Bogiem znaczy zdać sobię sprawę z tego, że ciało i wszystko czego zmysły doświadczają to wirujące cząsteczki zawieszone w pustce. Pustka natomiast jest Bogiem. Moze zabrzmieć to śmiesznie ale pustka nie może być pustką skoro istnieje.A co do doczesności to dobrze odkryłeś -już doświadczyłem, że wszystko , czego sie wyrzekasz magicznie do ciebie przychodzi. Jest to jakaś tajemna prawidłowość. Nie potrafię sie wszystkiego wyrzeknąć, ale do tego dąże. Gdybym się wszystkiego wyrzekł stopiłbym się z Bogiem, ale skoro juz zdałem sobię sprawę z natury rzeczy i ukierunkowany jestem na wieczne, muszę nazywać się Bogiem. To rozwija we mnie tą swiadomość.
Mówisz, żę katolicy tak uważają, jak powiedziałes. Nie sądzę, mało z nich to rozumie. Za to jest to światopogląd w całości buddyjski. Jest to religia, którą praktykuję.
Dlaczego napisałem, zę jestem niczym , a nie twierdzę, ze zaprzeczyłem, że jestem Bogiem ? Dlatego, że uważam, że Bóg to pustka.
Oto sutra seca mówiąca o pustce :
http://mahajana.net/teksty/sutra_serca/sutra_serca.html
Znajdujący się w tym stanie umysłu odczuwają ekstatyczną błogość. Doświadczanie pustki i w niej pozostanie na zawsze to Nirwana.
|
|
|
Brat:
"OK- Stwórca to Bóg dla mnie i usznauj to w co wierzę. Brak szacunku uniemozliwia dyskusję."
Mówiąc w ten sposób sugerujesz, że wyraziłem w jakimś miejscu brak szacunku względem Twoich wierzeń, jakiekolwiek by one nie były, a tego nigdy i nigdzie nie zrobiłem! Jeśli uważasz, ze jest inaczej - wykaż to, przytocz jakiś fragment mojej wypowiedzi, która by to poświadczała, oczywiście jak juz niejednokrotnie Cię o to prosiłem - z zachowaniem wartości kontekstowej.
Brat:
"Nic nie przywróci 2000 lat < i więcej wliczając Religię Zydowską > doświadczeń, jeśli konkordatowe rządy upadną."
Myślenie takie można porównać do wibrowania nafaszerowanych fanatycznymi wartościami umysłów zindoktrynowanych. Nic nie zmieni ponad 2000 lat doświadczeń, ponieważ przeszłych doświadczeń nie można zmienić Braciszku, to nielogiczne. Być może miałeś na myśli kulturę, strukturę nauczania (czytaj - indoktrynacji) kk, itd. Jeśli konkordatowe rządy upadną, wtedy, aby ziściło się przypuszczenie o możliwości zaniku kultury religijnej musiały ba nastąpić rządy totalitarne, całkowicie nastawione na niszczenie tejże kultury, całkowicie zakazując nauczania, odprawiania mszy, burząc kościoły, itd., itp. Nawet wtedy nie zdołano by W TAKI SPOSÓB położyć kres tej religii. Mnie, osobiście, nikt nie zmusiłby do nie ubrania choinki w stosownym czasie, lub zasiadania do baśniowej kolacji w towarzystwie najbliższych.
Po za tym Bracie, cóż to za religia stojąca na straży moralności, która nie może w żaden inny sposób przetrwać jak tylko poprzez konkardatowe rządy?
Brat:
"Gdyby nie kościół żyłbyś teraz pod komunistycznymi rządami i byłoby jak było."
To nad interpretacja rzeczywistości, to przejawianie braku wiary w ludzi, to mówienie, iż ludzie dali by sobą pomiatać, siedzieli by cichutko aż dotąd.
To dążność ludzi do uwolnienia się z ograniczających go więzów, wewnętrzne przekonanie o słuszności życia w społeczeństwie wolnym o totalitaryzmu jest determinantą w poradzeniu sobie z nim, a nie jakiś tam kościół. Jeśli komuś potrzeba kościoła do tego by uwolnić sie spod jarzma totalitaryzmu - świadczy to tylko o jego słabości i braku wiary we własne siły.
Winter:
"Życie na zachodzie nie zamiera. Wręcz przeciwnie, ono się rozwija. To u nas zamiera. Katolicyzm jest chamowaniem duchowości. Na zahcodzei i w stanach są ludzie najbardziej wierzący. Czy to będzie buddyzm , czy new age, czy religie oparte na interpretacji Pisma Świętego."
Życie oczywiście nie zamiera, jest nas już ponad sześć miliardów:) jesli zaś chodzi o religię katolicką w krajach zachodnich - zamiera. Co do duchowości, masz rację, rozwija się, choć nie wszędzie.
pozdrawiam
|
|
|
ha... Winter :) Tośmy bracia jakby na to nie patrzył.
Inaczej tylko nazywamey niektóre pojęcia... Zresztą... filozofa buddyzmu jest praktykowana w wielu miejscach w KRzK ( zakony, zwtkli ludzie ). Katolicyzm jest dlatego piekny, ponieważ czerpie nizliczone źródła z innych stron świata... nie zabija lecz przyswaja i wtapia we wszytko - czyli w Boga.
Bóg jest pustką piszesz. Nie moge temu zaprzeczyć. Tak jak i Ty nie możesz zaprzeczyć że Jezus był Bogiem.
No ale wreszcie zrozumiałem to czego tak długo pojąc nie mogłem... zrozumiałm po częście Ciebie Winter. A najdziwniejsze jest to że okazałeś się podobny do mnie... Heh... ironia losu??? Nieee... nie wierzę w ironię i przypadek.
Hmm... skoro nazywanie się Bogiem pomaga Ci... jesteśmy innych wyznań. Do mojej filozofii dochodzi jeszcze pokora przed Naturą - przed Bogiem jednocześnie... Hmm... zetknałes się z filozofią Św. Tomasza z Akwinu? Francisza z Asyżu? tylko nie tak pobieżnie jak w szkole, ale głębiej... odkryhesz w nich te same prawidłowości. podobnie Św. Benedykt z Nursji, Sw. Scholastyka... podobnie Chrystus... w końcu Starotestamentowy Kohelet. Ha... wszyscy oni mówili o tym samym. Widze Winter że możemy się wiele od siebie nauczyć...
Ukierunkowany na wieczne... a czym jest wieczność wg filozofii, która Ty wyznajesz?
Jeszcze raz - wybacz mi wszytkie przykre słowa które napisałem. Żałuję za nie bo byłem ciemny i głupi pisząc je.
No, może poza tymi postami o kobietach, gdzie na serio mnie wkurzyłeś :) ;) Ale zapomnijmy o tym...
zaraszam do dyskusji Winter :)
POzdrowienia :) Trzymajcie się ciepło :)
|
|
|
Bracie, odpowiedziałem na każde Twoje pytanie. Pewnie mówisz o tych, które zamieściłeś na "Przesądach", odpowiedzi są w moim ostatnim poście.
pozdrawiam
|
|
|
Witam
Nie zagłębiałem się nigdy głęboko w filozofie autorów których podałeś, gdyż zawsze wydawała mi się ona niejako błędną drogą.Co parwda Tomasz z Akwinu wysunął hierarchiczny podział świata ( hierarchia duchowa ) który niejako odpowiada buddyjskiemu, jednak sposób myślenia "wschodni" jest na tyle różny od "zachodniego" że nie wydaje mi się aby można było nurty filozoficzne z powodzeniem porównywać.
Tak jak np,. ten autor porównujący doktr. mist. Św. Jana od krzyża z buddyjskimi szkołami tybetańskimi :
http://www.heri-et-hodie.org/dane/lumen.htm
Buddysta myśli w trochę inny sposób. Dla mnie nie ma dobra i zła. Bo te pojecia są sztuczne i eni mają rzeczywistej wartości określającej. POstrzegamy Boga jako matryce w której znajduje się wszystko co jest. Nieo mżnawyjśćpoza niego, jest natomiast możliwa swoista ewolucja wewnątrz tego jestestwa aż na sam szczyt . "koronę'. Służą do tego praktyki medytacyjne , których w kościele najzwyczajniej nie ma.
PO drugie buddyzm mówi, że wszystko jest niedualistyczne, to znaczy umysł i świat zewnętrzny jest tym samym. Właściwie to wszystko jest jednym. Buddyzm swą wiedzę i założennia nie czerpie z soborów ale z mistycznych doświadczeń największych jognów, czyliy pierwszej ręki. Dla mnie więc jest bardziej wiarygodny.
POzdrawiam
|
|
|
Old... gdybym doszukał się tam konkretnej i pełnej odpowedzi nie prosiłbym o nią...
Niestety nie doczekałem się i nadal czekam...
Hmm... w pierwszym akapicie... katolicyzm i buddyzm mają podobne i wspólne wręcz cechy... owszem różnią się i to bardzo... ale nie można zapominać że chrześcijaństwo czerpało i nadal czerpie z innycyh religii... z innyc kultur. BYło wiele zaprzeczeń temu co napisałem, można je przytaczać, niemnaije jednak nei zmienia to faktu że chrześcijaństwo czerpie i czerpało i czerpać będzie z innych kultur...
Czy można z powodzeniem porównywać... oczywiście że można... jeśli popatrzymy na kościół na przestrzeni wieków to stwierdzimy że dochodził on do coraz nowych wniosków... niewielu było ich propagatorów i kontynuwatorów ale prztrwały do dzisiaj głównie w zakonach, pismach, głowach uczonych... porównywać można - z róznym skutkiem ale wręcz powinniśmy porównywać.
Hmm... praktyki medytacyjne w kościele to modlitwa... ona nas uspokaja, wycisza, wprowadza w błogi stan... można to nazywać ucieczką... ale mówcie co cchecie ( do Olda głównie ) jeśli taka ucieczka pomaga mi natychmiast i w późniejszym terminie daje mi to o co prosiłem to mogę tak uciekać bez końca...
Hmm... co do wiedzy... KRzK nie czerpie wiedzy z soborów... czerpie ją z rozmyślań i z Biblii... a tam wiele jest rzeczy, które naprowadzają nas i pokazują drogę...
Najpiękniejsze jest jednak to, ze będąc chrześcijaninem mogę wyznawać wszytko co cchę... tylko chrześcijaństwo daje mi rzeczywistą wolność... pomaga w odkrywaniu nowego i nieznanego... nowych filozofii, horyzontów... dogmaty odnoszą się do boga, Bóg dzięki nim ustala pewne reguły dotyczace siebie... ustala je na mój porzytek tylko... a poza tym mówi mi: idź ze mną tam gdzie Cię poślę, poddaj się mi, stań się moim niewolnikiem a dam Ci wolność, mądrość, radość, szczęście i wszytko czego potrzebował będziesz"...
Taka jest moja filozofia... otrzy,ałem wolnośc w Bogu i z Nim... i dostaję poza wolnością wszytko czego tylko zapragnąc mogę... najciekawsze jest to, że dostaję nawet przed sformułowaniem prośby...
To co napisałem to sielanka... jednak nie będe zagłębiał się ściśle we wszytko, bo nie o tym chyba mówimy.. jest druga strona - cierpienie...
Hmm... Winter - konfrontjmy poglądy :)
Pozdrowienia :) Trzymajcie się ciepło :)
|
|
|
Człowiek to istota stworzona lub ulepszona przez jakąś doskonale rozwiniętą rase. Niekoniecznie z drugiego krańca wszechświata, ale istniejąca kiedyś tuz obok oile nie na naszej zemi. Niewieze w boga jezeli ktoś mi powie , że to dobry starszy pan z brodą! Mozna powidziec ''Bóg" o ile biezemy pod uwage kogoś kto nas stwożył!!Ale bez reszty tych bzdur!
|
|
|
Brat, buddyzm tym różni się od chrześcijaństwa, że nie ma zakazów, nakazów itd. Nie ma też dogmatów. Buddyzm nei jest religią. NIe jest też filozofią, bo wszystko, co oferuje można sprawdzić na sobie.
Jednak fundamentalną różnicą jest brak dogmatów. Budda powiedział, żeby wszystko brać krytycznie.
POzdrv
|
|
|
Człowiek jest charakterystycznym skupieniem materii... a jak wiadomo kazda materia jest energia... a kazdą energie tworzy pole grawitacyjne (moze jest jeszcze jakies inne). W kazdym badz razie.. czlowiek to skomulowane pole, ktore przybiera postac materii... Czym jest to "cos" co wiaze ze soba w ten sposob energie? Jest to nasz byt, dusza, swiadomosc - bez tego nie ma czlowieka! To wlasnie wola powoduje, ze cialo zyje. Na cialo spogladajcie jak na odbiornik radiowy... a nasz byt to fale radiowe (nasz dusza). Bez fal radio jest bezuzyteczne, to dzieki nim moze fukcjonowac... a znow te fale mimo braku odbiornika beda istniec nadal! Tak jest z naszym bytem, dusza. Dlaczego nie pamietamy tego co bylo przed tym gdy stalismy sie ludzmi? - to pytanie zadaje wiekszosc... Odpowiadam: pamietamy... tylko nigdy nie szukalismy na to odpowiedzi.. postawiamy pytania... ale nie szukamy ("szukajcie a znajdziecie"). Cala prawda.. kazda odpowiedz jest w nas samych.. od nas tylko zalezy czy chcemy... to wlasnie charakteryzuje byt: WOLA! I poprzez to zycie mamy sie nauczyc m.in. korzystac z wlasnej WOLI - to jest tak banalnie proste, ze ludzie tej prostoty nie dostrzegaja!!! Zatem odpowiedz na to pytanie jest w was samych... Pozdrawiam wszystkich! Troche wiary ludzie!
|
|
|
Hmm... nie ma dogmatów Winter? No dobrze. Ale teraz zastanów się razem ze mną, w jakim miejscu ograniczają mnie dogmaty tutaj na Ziemi? Ograniczają - znaczy sie zakazują mi czegoś lub coś nakazują. wiara nie jest nakazem. A w dogmaty wlasnie wierzę...
oto 6 dogmatów najważniejszych
1. Jest jeden Bóg który wszytko stworzył i wsyztkim rządzi
2. Bóg jest Sedzią Sprawiedliwym który za dobre wynagradza a za złe karze
3. Są Trzy Osoby Boskie - Bóg jciec, Syn Boży Duch Swięty
4. Syn Boży stał się człowiekiem i uymarł na Krzyżu dla naszego zbawienia
5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna
6. łaska uświęcająca jest do Zbawienia koniecznie potezbna
:) jakie ograniczenia na Ziemi?
wzytkiego dobrego :) Trzymajcie się ciepło :)
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 78 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |