Oskarżenia i dezinformacje
Artykuł dodany: 2006-04-13 11

00
Nasz Dziennik (2006-04-13)
Pomimo że od prób uratowania przed upadkiem Stoczni Gdańskiej minęło już osiem lat, rodowiska medialne, wrogo nastawione do Radia Maryja, po raz kolejny sięgajš po nieprawdziwe argumenty. Autorzy publikacji majšcych zdyskredytować rozgłonię "zapominajš", że organizatorem kwesty na ratowanie kolebki "Solidarnoci" był Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego. Rozgłonia użyczyła jedynie subkonto, na którym gromadzono rodki. Komitet - w przeciwieństwie do stowarzyszenia "Solidarni ze Stoczniš Gdańskš" - nie emitował żadnych cegiełek na pomoc dla pracowników stoczni.
Przedstawiciele Komitetu wielokrotnie podkrelali fakt, że zbierane pienišdze miały być przeznaczone tylko i wyłšcznie na wykup stoczni, nie za na pomoc dla zakładu czy jego pracowników. Być może na wybiórcze traktowanie faktów miało wpływ wiele czynników, m.in. konto, na którym gromadzono rodki, czy też mylenie akcji Społecznego Komitetu z akcjš prowadzonš przez zwišzkowców z "Solidarnoci". Komitet podjšł decyzję o tym, że pienišdze muszš wpływać na odrębne konto. Sprawa była pilna, a założenie odrębnego konta bankowego z marszu było niemożliwe. Ponieważ czas naglił, zgodę na użyczenie konta wyraził dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk. Postawił jednak warunek, że pienišdze wpłacane będš na oddzielne subkonto, a jedynymi włacicielami i dysponentami tych rodków będš wyłšcznie darczyńcy. Tak też się stało. Nigdy Radio Maryja czy też Społeczny Komitet Ratowania Stoczni Gdańskiej i Przemysłu Okrętowego nie prowadziło sprzedaży cegiełek.
Cegiełki od "Solidarnych"
Cegiełki emitowało natomiast stowarzyszenie "Solidarni ze Stoczniš Gdańskš", którego prezesem był Marian Krzaklewski. To włanie z tych funduszy miała być udzielana pomoc stoczniowcom. Cegiełki kupowali głównie członkowie "Solidarnoci". W ten sposób przez rok uzbierano około 5 mln złotych. Krzaklewski w wywiadach prasowych poinformował, że uzyskane rodki przeznaczono głównie na zapomogi dla pracowników stoczni.
Stocznia poszła za bezcen
Przypomnijmy, że syndyk Andrzej Wierciński doprowadził do sprzedaży Stoczni Gdańskiej na rzecz Trójmiejskiej Korporacji Stoczniowej. Powstała ona dwa tygodnie przed sprzedażš. W jej skład weszły: Stocznia Gdynia, która wczeniej była bankrutem, EVIP Progres, będšcy częciš firmy doradczej i finansowej, oraz osoba zwišzana z prezesem Stoczni Gdynia Januszem Szlantš. TKS kupiła Stocznię za kwotę ok. 115 mln zł. Tymczasem, według niezależnych szacunków, przedsiębiorstwo to mogło być wówczas warte ok. 3,3 mld zł. Jednoczenie w stoczniowej kasie znajdowało się wówczas ok. 42 mln zł, które przejšł nabywca.
Pikanterii całej tej sprawie dodaje fakt, że transakcji dokonano w czasie rzšdów Akcji Wyborczej Solidarnoć. Przedstawiciele ówczesnego rzšdu wraz z liderem AWS Marianem Krzaklewskim deklarowali, że zrobiš wszystko, aby uratować stocznię. Jednak skończyło się na deklaracjach i kolebka "Solidarnoci" została zniszczona.
Ponieważ stoczni nie udało się uratować, Społeczny Komitet stanšł przed problemem, co zrobić ze zgromadzonymi funduszami. Na antenie Radia Maryja przez szereg tygodni ogłaszany był komunikat, że darczyńcy powinni sami zdecydować o swoich pienišdzach. Każdy, kto dokonał wpłaty, mógł otrzymać zwrot zdeponowanych pieniędzy. Wiele osób z tej możliwoci skorzystało, ale też wiele wyraziło wolę, aby przeznaczyć pienišdze na inne cele.
Robert Popielewicz
Protest wobec bezpodstawnych pomówień
Wczoraj w Warszawie odbyło się spotkanie Społecznego Niezależnego Zespołu ds. Etyki Mediów. Przyjęto wstępny harmonogram prac i wystosowano następujšce owiadczenie:
"Antysemityzm jest grzechem, ale jest również zarzutem o znamionach przestępstwa. To ciężkie oskarżenie, którym nie można operować dowolnie, wykorzystujšc go jako narzędzie walki politycznej. Zarzut taki musi być zawsze materialnie udokumentowany. Tego typu oskarżenie zostało wysunięte przez przewodniczšcš Rady Etyki Mediów, która pomówiła jednš z niedawnych audycji Radia Maryja o <<prymitywny antysemityzm>>. Społeczny Niezależny Zespół ds. Etyki Mediów uważa tego rodzaju wypowied za nagannš i nieuzasadnionš"
Ojciec Rydzyk