Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Tarot
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 43

Prosze o postawienie tarota dla mnie ( 09.05.1981r.) i dla mezczyzny urodzonego (30.03.1981r.), jaka czeka nas przyszlosc? Co sie wydarzy w moim zyciu za rok, dwa lata? Goršco pozdrawiam Agnieszka [%sig%]

jebiesz i kłamiesz!

Nie było dobrych odpowiedzi, a Aurell w swojej definicji pominšł aspekt uczucia i sprowadził sprawę do wiernoœci. To by była dobra definicja dla małżeństwa. [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zazroœcisz pierwszego ? a Drugie smaruje twš nieogarniętš pewnoœć na tym forum zwracajšc uwagę dziwek i kurew na siebie .. ;) Trzym sie Kolego i niechaj sie Tam w twoim Utopijnym œwiecie Ciekwych przebłyksów mšdroœci się Układa hehe :P

A definicja małżenstwa, zna ktoœ? bo ja znam definicje życia: zycie to choroba przenoszona drogš płciowš

kto bez grzechu niechaj podniesie kamień i rzuci we mnie :P

ja w ciebie mogę nawet 100 kamieni rzucić

wszycy jestesmy Grzesznikami zjadajšcymi siebie samego w morzu psychologicznych gierek .. słownych , wzrokowych itp .. więc Biała Flaga -- Peace i Sory za ten niesmaczny żart kepług .. to że lubisz "jebać " to Spoko ! kto nie lubi ten nie Człowiek , a Ty ukazujesz obraz czlowieka potrzbujšcego Uczucia w innej odmianie -- płynnej , not Czuciowej .. hehe narga pa Ariel

ale jebiesz ja lubie lody, różne na patyku, w waflu, i inne :P a ty najwidoczniej lubisz trzymanie się za ršczki i więcej ci do szczescia nie trzeba, buahah :P

idiot hahahahahhahahahahahahha jesteœ że tak się wyraże Very impressiv pusty brain

Stefan do kogo to było??

do ciebie waflu hahahahaha Chello Halo .. kurwiarz z Ciebie schowaj się lepiej pod kołderke dzieciorobie

achaa a już myœlałem, że to było do twojej starej! hehe przyszedł taki chuj w dupe jebany pierdolony kutas wyjebany i sie rzšdzi!!! słuchaj kurwo jebana ja tu jestem dłużej, więc jak ci się chuju nie podoba to wypierdalaj i przestań mnie kurwiarzu obrażać!!!

zabolało ? ???? myœlisz ze jak jesteœ dłużej pedale œmierdzšcy to masz prawo mi ubliżać . idz se zwal z oczami w plakat z CKM wbite hehehe

nie będę sie do twego poziomu zniżał

Moja odpowiedŸ czym jest MIŁOŒĆ: Miłoœć to przejawiony stan istnienia istot duchowych: Właœciwie mogę teraz zrobić tylko jedno... Przepiszę słowo w słowo fragment pewnej ksišżki: "KOCHAĆ KOGOŒ. Kiedy zaczšłem myœleć o pisaniu tego rozdziału, pierwsza rzecz, jaka się pojawiła, to refleksja, że we współczesnym œwiecie chyba łatwiej byłoby mi opisać, co nie jest miłoœciš do drugiej osoby. A nie jest niš nieomal wszystko, co powszechnie uważa się za gwarancję tego uczucia. I tak "dowodem" miłoœci nie jest seks, bycie w zwišzku, zawarcie małżeństwa, "posiadanie" rodziny, wychowywanie dzieci, odczuwanie zazdroœci, sprawianie sobie prezentów i wypowiadanie komplementów ani bycie wiernym czy spędzanie ze sobš czasu, oraz jeszcze kilka powszechnie wyznawanych postaw. To sš jedynie mity i rytuały, które - jeœli zostanš umiejętnie spełnione, zgodnie z czyimœ oczekiwaniem - mogš w nieskończonoœć pozorować uczucie miłoœci, choć tak naprawdę sš jedynie jej surogatem. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ ludzie cierpiš na przerażajšcš niewydolnoœć odczuwania miłoœci. Co więcej, nie majš pojęcia, jak to zmienić i dlatego ustalajš "reguły gry", które pozornie upewniajš ich w tym, że sš kochani. To cišgłe utwierdzanie się co do czyjegoœ uczucia wobec nas pochodzi z wiecznej niepewnoœci siebie, czyli braku uczucia do siebie samego. Mówi się też, że uczuć nie można udać i to jest prawdš. Pomimo to, codziennie mnóstwo ludzi przeżywa zawody, ponieważ cišgle nabierajš się na coœ, co uważali za miłoœć, a co niš nie było. Dlaczego? Ponieważ sami jej nie czujš, a tym samym nie potrafiš rozpoznać. Wtedy pozostaje tylko zabawa w uzgodnionš wczeœniej formę np. jeœli zrobisz tak i tak, znaczy to, że mnie kochasz. I jeœli zaistniało coœ, czego oczekiwaliœmy, to zawierzamy pustym gestom jako œwiadectwu uczucia, którego pragnęliœmy. W ten sposób doznajemy najczęœciej adoracji, lecz ma ona niewiele wspólnego z prawdziwš miłoœciš. Bywa i tak, że po prostu myœlimy: „lepsze to, niż nic”. Rozpoznanie uczucia miłoœci może bazować jedynie na zdolnoœci do jego odczuwania. Jednak większoœć z nas nie znosi siebie lub jest sobš zachwycona (to zresztš jest druga strona tego samego medalu). W takiej sytuacji jest złudzeniem przekonanie o możliwoœci przekazania uczucia innej osobie. To po prostu niemożliwe. Im więcej ustalimy rytuałów, warunków ogólnych, zaleceń dotyczšcych konkretnych sytuacji, im więcej wyjdzie kretyńskich ksišżek o tym „jak podtrzymać gasnšce uczucie” i „jak zatrzymać partnerkę”, tym trudniej będzie nam doœwiadczać autentycznej miłoœci. Bo jak, na Boga, można „wzmagać mijajšce uczucia” ? Jeœli coœ „gaœnie”, to znaczy, że nigdy nie było prawdziwe. Podobne poradniki powinny raczej nosić tytuły w stylu: „Jak najlepiej się sprzedać” lub „Ty i twoje nowe opakowanie – bšdŸ atrakcyjna/ atrakcyjny aż do końca”. Może to dobre dla sztuki uwodzenia, ale nie nazywajmy tego miłoœciš. Czy nie macie już doœć wiecznego wyœcigu, by spełniać czyjeœ oczekiwania lub wyglšdać jak wzorcowa modelka czy model, albo zamartwiać się tym, że podobno czegoœ wam znowu brakuje? Czy nie chcielibyœcie porzucić „teatru”, w jakim występujemy niemal codziennie, by ktoœ zachwycił się nami, zaakceptował lub poœlubił? Jeœli choć raz mieliœcie tego dosyć, to oznacza, że przynajmniej raz mieliœcie ochotę doœwiadczyć prawdziwej miłoœci! Najdziwniejsze jest jednak to, że aby przepełniło nas uczucie, którego szukamy, nie musimy czegoœ robić, lecz stanowczo musimy przestać robić to, co do tej pory. Zaprzestańmy udawania, że rytuały sš œwiadectwem i gwarantem miłoœci. Zakończmy przekazywanie innym poglšdu, że „codzienny teatr umizgów” to nasze płciowe powołanie. WyzbšdŸmy się mniemania, że miłoœć dotyczy tylko kobiet i mężczyzn i zacznijmy dostrzegać jš w zachwycie nad przyrodš, uczuciu do psa, w umiłowaniu Boga czy pokoju na œwiecie, w spontanicznej i radosnej przyjaŸni (także pomiędzy tš samš płciš), w zaakceptowaniu siebie czy dzieleniu się z ludŸmi. Jeœli uważasz jednak, że sš mniej lub bardziej wartoœciowe obiekty twojego uczucia, to jesteœ w błędzie, który jest i będzie brzemienny w skutkach. Po prostu stałeœ się zamknięty ja doznawanie miłoœci. Jeœli jednak otworzysz się na fakt, iż miłoœć nie ogranicza się do kultu par, to dojdzie do ciebie, że jest jej nieskończenie wiele, a tym samym nieskończenie wiele powodów do radoœci. I przestaniesz gryŸć z żalu paznokcie tylko dlatego, że ktoœ nie szuka z tobš tak intensywnego kontaktu jak ty. To nie jest nowa definicja miłoœci. To jedynie otwarcie oczu na to, czym była ona zawsze. Jeżeli nie doznawaliœcie jej w tych wszystkich formach, to wiele jeszcze przed wami. Powiem więcej. Miłoœci w ogóle nie trzeba szukać, ponieważ jest ona stanem trwałym i niezmiennym. Do wibracji miłoœci można się dostroić, czyli zaczšć odbierać energię, która istnieje od poczštku œwiata. W rzeczywistoœci jesteœ otoczony miłoœciš jak ryba wodš. Jest jej pełno, ale jeœli żyjesz sztywnymi wyobrażeniami i zakazami dotyczšcymi spontanicznego wyrażania uczuć, to niszczysz doœwiadczenie, o które ci chodzi. Miłoœć wyrasta z zachwytu wszelkim stworzeniem i z pragnienia zjednoczenia się, dlatego potrzebuje nieskrępowanego wyrazu. Tymczasem my musimy cišgle powstrzymywać się z otwartym sposobem bycia i przywdziewać jakšœ maskę, wygodnš jak œredniowieczna zbroja. To jednak przed niczym nas nie chroni. Jedynš rzeczš, która nas rani, jest nasze zamknięcie i pozowanie. Kiedy kogoœ kochamy, nie musimy czynić niczego. Wszystko pojawia się samodzielnie i we właœciwym momencie. O niczym nie musimy zapewniać, ponieważ ludzie otwarci czujš to, co z nich nawzajem emanuje. Ta emanacja oddziałuje na całe otoczenie, a nie jedynie na wybrane osoby. To wręcz absurdalna teoria, że miłoœć mogłaby się ograniczyć do konkretnych osób! Równie dobrze Słońce mogłoby postanowić oœwietlać tylko ciebie. Jeœli byłoby to możliwe, to z pewnoœciš nie masz do czynienia ze Słońcem, tylko z jego substytutem. Tak też jest z miłoœciš. Jeœli doznałeœ jej prawdziwego oddziaływania, to od tej pory będziesz kochał tak samo inne kobiety, jak swojš żonę, a „cudze” dzieci tak, jak swojš córkę czy syna. Naturalnie, czujesz się bardziej zwišzany z ludŸmi, z którymi łšczy cię codzienne życie, ale więŸ oznacza silnš zażyłoœć, zaœ miłoœć jest stanem życzliwoœci, otwartoœci i gotowoœci do tworzenia więzi. Jest także obdarowywaniem każdego, kogo napotkasz. Obdarowywaniem choćby uœmiechem. Oczywiœcie rozumiem, że zwišzałeœ się z bliskimi i otoczyłeœ ich opiekš. To wspaniałe, lecz dlaczego zarezerwowałeœ miłoœć tylko dla nich? Czy to oznacza, że inni na niš nie zasługujš? Majš sobie poszukać jej gdzie indziej? Może właœnie dlatego jest tyle cierpienia na œwiecie i tyle samotnoœci, ponieważ oparliœmy wszystko na wyłšcznoœci. Uczyniliœmy z miłoœci towar reglamentowany. Czy to jest naszym celem? Wiem, że może zaraz zapytasz mnie w złoœci, czy ja wyobrażam sobie, że porzucisz rodzinę na rzecz innych. Lecz po co miałbyœ kogoœ porzucać? Po to, aby obdarzyć „wyłšcznoœciš” kogoœ innego? Zresztš kto ci powiedział, że musisz mieszkać ze wszystkimi, których kochasz? Zapewnie darzysz uczuciem niejednš osobę, a jednak nie przebywacie pod tym samym dachem i nie przeszkadza to, by obdarzyć ich miłoœciš? Dla wielu z nas będš to np. rodzice albo dorosłe dzieci. Dlaczego więc myœlisz, że to, o czym piszę, jest niemożliwe? Czemu więc nie miałoby być tak samo z całym twoim otoczeniem? Może nie jest tak jedynie z powodu tego, że narzuciłeœ sztywne ramy, kogo masz prawo kochać a kogo nie i za co? Czy zatem jest ktoœ, kogo obdarzasz uczuciem, a kto nie robi dla ciebie nic szczególnego? Taka nasza postawa wobec wyrażania uczuć pochodzi z wychowania. Cišgle wpajano nam „nagradzanie” i „karanie” poprzez obdarowywanie lub zabieranie miłoœci. Wiecznie „mówiono” nam, że musimy zasługiwać na uczucie i spełniać jakieœ warunki. Wolno było kochać np. dziadka, ale już nie należało kochać towarzyszy zabaw z podwórka czy sšsiadów. Zawodzono się nami albo bito głoœne brawa tylko dlatego, że zrobiliœmy coœ, czego oczekiwano. Kazano nam rywalizować i obdarzać uczuciem tylko tych, którzy sš po naszej stronie, zamiast pozwolić kochać każdego. Po prostu odebrano nam jednoœć, w której żyliœmy jako duchy. Jednak możemy teraz przywrócić stan pierwotnej miłoœci. Czy to się uda, zależy od ciebie, ode mnie, od innych. Podobnie jak nie można uchwalić ustawy o wzajemnej miłoœci, tak też nie można wydać przepisu nakazujšcego przemianę ludzi, społeczeństw czy œwiata. To zależy po prostu od postawy każdego z osobna. Lecz pamiętaj, że bez względu na to, co zrobiš inni, ty już dziœ możesz pokochać ludzi i nikt nie może ci tego odebrać. Kiedy kochamy kogoœ, możemy wyrażać to na wiele sposobów (także tych które wymieniliœmy na poczštku), lecz nie będš one nigdy gwarancjš miłoœci, a ich brak niczego nie może osłabić. Dzięki temu masz możliwoœć dania wyrazu swoim uczuciom np. przez stworzenie rodziny, uprawianie seksu czy wypowiadanie komplementów, ale one same z sobie nie sš i nie będš ich dowodem. Jeœli natomiast twierdzisz, na podstawie braku podobnych zachowań, że miłoœć minęła, to jedynie oznacza to, że nigdy wspólnie nie przeżywaliœcie tego uczucia lub że ty po prostu go nie znasz. Jak już pisałem, nie musimy robić niczego specjalnego, alby wyrazić nasze uczucie, ponieważ ludzie i istoty otwarte na miłoœć wyczuwajš jš. Jeœli jednak zamkniemy się na te doznania, narodzi się w nas strach i zazdroœć!!! oraz potrzeba kontroli i wiecznego utwierdzania się, że jesteœmy kochani. Taka niepewnoœć pochodzi z naszego wnętrza, a nie z postawy otoczenia. Gdyby ludzie wzbudzili w sobie chęć wyrażania miłoœci, obdarowywania niš, a nie jedynie gotowoœć do jej przyjmowania, wiele z panujšcych nad nami obaw zniknęłoby bezpowrotnie. Zresztš trudno mówić tu o „wzbudzaniu” czegokolwiek, ponieważ wystarczy otworzyć się i pozwolić płynšć tej energii przez siebie. Wtedy pragniemy dawać i jeszcze raz dawać, a to czyni nas spełnionymi w miłoœci, ponieważ dajšc, wyzwalamy wewnštrz siebie energię, jakiej pragnęliœmy. Jeœli więc pragniesz miłoœci, dawaj jš. To nie jest złota myœl, lecz prawo rzšdzšce Wszechœwiatem. Po prostu obdarowywujšc, jednoczeœnie tworzysz to, czego sam potrzebujesz. Gdyby zajęła się tym większoœć ludzi, zamiast usychać z tęsknoty lub starać się uwišzywać innych przy sobie, żylibyœmy w przysłowiowym raju. Tymczasem większoœć z nas – powołujšc się na miłoœć- uczuciowo szantażuje innych, drży przed czyimœ odejœciem lub pozostaje całkowicie bierna i uległa w układach uwłaczajšcych ludzkiej godnoœci. Do tego wszystkiego uznaje się to za zwišzek miłosny opieczętowany przysięgami wobec Boga. W takiej sytuacji zaiste niedaleko już do absurdalnej wiary, że Bóg, będšcy miłoœciš, żšda od nas cierpień. Kiedy wymyœla się podobne apokryfy, trzeba je potem czymœ usprawiedliwiać. Na przykład wiarš w kolejne kłamstwo, mówišce, że jesteœmy do szpiku koœci Ÿli i musimy to odpokutować. Tymczasem miłoœć nie jest bezwolna i naiwna, oprawiona w różowš ramkę z dwoma serduszkami. Wręcz przeciwnie, jest ona łagodnie silna, pełna inspiracji, pragnienia wzrostu własnego i ludzi wokół, przepełniona prawdš, szlachetnym sprzeciwem, odkrywcza i przeciwna wszelkim ograniczeniom, oraz zniewoleniu. Miłoœć jest po prostu najsilniejszš energiš twórczš, jaka istnieje we Wszechœwiecie, lecz nie doœwiadczysz jej, zamykajšc swe uczucia w utartych społecznych formach. Jeœli więc cierpisz z dšżeniu do miłoœci oznacza to, że masz ograniczone o niej wyobrażenie. Przede wszystkim, gdy chcesz kochać, obdarz tym uczuciem jak najszerszš grupę ludzi i nie tylko ludzi. Dbaj, by było to bezinteresowne i nie twórz wymyœlnych warunków, które rzekomo dadzš ci szczęœcie. Pamiętaj, że miłoœć jest prosta i piękna jak spontaniczne zachowanie dziecka. Gdy kochasz kogoœ, obdarz tego człowieka wolnoœciš i zaufaniem. Nie poddawaj się prymitywnej zazdroœci z powodu tego, że bliskie osoby czerpiš radoœć także z innych kontaktów. Dbaj raczej, by kontakty te nie wygasły. Nie żšdaj także wyłšcznoœci płynšcej z egoizmu i lęku, bo jeœli uzyskasz jš, to jedynie za cenę utraty miłoœci. Pamiętaj, że miłoœć nie obawia się niczego, ponieważ sama w sobie czyni nas wewnętrznie silnymi.”

A z jakiej ksišżki ten fragment STRUMYKU? Jeœli chciało Ci się przepisywać tyle tekstu, to znaczy że kochasz. Powiedz sam, czy osišgnšłeœ ten stan. [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Z ksišżki "Ty dokonasz przemiany œwiata" Ghala. To, że przepisałem tyle tekstu, nie znaczy, że kocham. Raczej staram się osišgnšć powyższy stan i pozwolić miłoœci działać. Nie przepisywałbym tekstu, gdybym się nie zgadzał z myœlami autora.

Czyli zmienimy œwiat, dokonujšc przemiany w nas samych - gdyby każdy tak zrobił, to mielibyœmy raj na Ziemi. Dzięki za ten piękny tekst w imieniu wszystkich, oby stał się on inspiracjš dla wielu. http://img236.imageshack.us/img236/3862/ghal2bz.jpg http://media.putfile.com/12062 http://media.putfile.com/21617 http://media.putfile.com/14-Czekamy-wciaz [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Proszę o postawienie tarota dla mnie (16.11.1984) i dla męszczyzny urodzonego(11.10.1970).Jaka czeka nas przyszłoœć.Co sie wydarzy w moim zyciu za rok , dwa lata ? zależy mi na tym

za rok zobaczysz że nie on jest najmšdrzejszy a on za 2 lata zobaczy że młodsza żona to doskonały prezent dla innych. :)
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 43
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.