|
|
W 2010 roku jedna trzecia mężczyzn będzie żyła samotnie. Połowa z nich prawdopodobnie umrze,
Mężczyni sš skazani na wymarcie. Tak brzmi najnowsza teza brytyjskich (i nie tylko) genetyków, którš można porównać do trzęsienia ziemi. "Męskoć mężczyzn nieustannie zanika, zarówno w sferze biologii, jak i stosunków społecznych", pisze Steve Jones, wykładowca genetyki w londyńskim University College, w nowej, a już głonej w wiecie ksišżce "O pochodzeniu mężczyzny". "Jeli chodzi o znaczenie mężczyzny dla kontynuacji gatunku, to mężczyznę trzeba uznać za pasożyta samicy. Bo mężczyni już rodzš się ułomni.
Wszystkiemu winny jest chromosom Y. To on decyduje o tym, że dziecko otrzymuje płeć męskš. Kobiety majš w jšdrze komórkowym dwa niemal identyczne, witalne chromosomy X, będšce jakby kopiami bezpieczeństwa, na wypadek gdyby jeden z nich został uszkodzony. W jšdrze komórkowym mężczyzny zamiast drugiego chromosomu X jest króciutki, samotny chromosom Y. Ten ułomek - bo męska oznaka tożsamoci jest miesznie mała, stanowi zaledwie jednš pięćdziesištš częć całego genomu - któremu brak siły i odpornoci - utracił zdolnoć regeneracji. W dodatku chromosom Y jest coraz mniejszy, obecnie stanowi jedynie jednš trzeciš pierwotnego rozmiaru sprzed 300 mln lat - i nadal się kurczy. Samce homo sapiens sš skazane na wyginięcie w drodze ewolucji gatunku", przypuszcza prof. Jones.
- Ten genetyczny symbol męskoci ulega tak szybkiej degeneracji, że wkrótce mężczyzna będzie należał do przeszłoci - wyrokuje prof. Bryan Sykes z uniwersytetu w Oksfordzie, zajmujšcy się badaniem DNA z próbek pobranych z prehistorycznych szkieletów. Z jego obliczeń wynika, że koniec mężczyzny nastšpi za jakie 5 tys. pokoleń, czyli 125 tys. lat.
Sykes podkrela, że posiadacze chromosomu Y przychodzš na wiat jakby z wrodzonš wadš, na dodatek sš w coraz gorszej kondycji biologicznej, poczšwszy od malejšcej liczby coraz słabszych plemników w nasieniu.
Z badań brytyjskich genetyków wynika, że obecnie przyczynš niepłodnoci u ok. 30% mężczyzn sš uszkodzenia chromosomu Y. Z biegiem pokoleń geny ulegajš bowiem mutacjom i do genotypu wkradajš się błędy. Obecnie męski chromosom zgromadził wiele szkodliwych mutacji, których nie było jeszcze w pokoleniu dziadków i pradziadków. Każde następne męskie pokolenie będzie gromadzić coraz większy mietnik genetyczny.
Ojciec niepotrzebny
Czy ludzkoć ma szansę przetrwać bez samców? Okazuje się, że koniec mężczyzny wcale nie musi oznaczać końca naszego gatunku. Medycyna bada różne warianty wyjcia z sytuacji, czyli zastšpienia mężczyzn w procesie reprodukcji.
- Najlepszym wyjciem byłoby klonowanie albo zastępcze nasienie z żeńskich tkanek, wtedy całkiem obeszłoby się bez męskiej spermy. Inny sposób to hodowla męskich plemników w jšdrach zwierzęcych, eksperymenty na knurach dajš dobre wyniki - uważa Carol Peterson z uniwersytetu harwardzkiego.
- Owca Dolly została poczęta bez męskiej pomocy, co uwiadomiło połowie populacji niepewnoć jej statusu - zgadza się prof. Jim Cummins, sam będšcy posiadaczem chromosomu Y.
- Być może, w niedalekiej przyszłoci nauka spowoduje powrót natury do jej oryginalnego żeńskiego stanu i mężczyni sami zniknš z pola widzenia. Jak wtedy będziemy się rozmnażać? Może przez klonowanie, które pod względem technicznym jest proste: trzeba pobrać materiał genetyczny z organizmu kobiety, umiecić w pozbawionej jšdra komórce jajowej i gotowe.
W przypadku ludzi droga do tego "prostego rozwišzania" jest jeszcze długa, ale dowiadczenia na zwierzętach dajš coraz lepsze efekty. Australijska badaczka Orly Lacham-Kaplan z Monash Institute of Reproduction and Developement w Melbourne już dwa lata temu obwieciła, że w pierwszej fazie zapłodnienia nie jest potrzebny plemnik, można bowiem powołać do życia zygotę, która ma dwie matki. Wprawdzie eksperyment powiódł się na myszach, ale przecież od tego zwykle się zaczyna.
Jednak nie wszyscy naukowcy sš optymistami. Bryan Sykes obawia się, że sztuczna sperma się nie sprawdzi. Jego zdaniem, istnieje niebezpieczeństwo, że wymarcie mężczyzn spowoduje wymarcie całego gatunku homo sapiens. - Przecież wiele gatunków zwierzšt wyginęło z powodu genetycznej marnoci samców, z ludmi może być podobnie. Tak być może, ale nie musi - zastrzega.
Awans kobiet
"Mężczyni majš uzasadnione powody do niepokoju. Pozycja samców podupada nawet bez pomocy klonów. W miarę postępów cywilizacji nosiciele chromosomu Y przeżywajš upadek - od zmniejszajšcej się liczby plemników po obniżenie statusu społecznego i od podważonej roli przy zapłodnieniu po szybszš mierć. Także ich miejsce w społeczeństwie - kiedy niepodlegajšce dyskusji - jest zagrożone postępami rodu niewieciego", podsumowuje Steve Jones. Jeszcze bardziej radykalnš opinię głosi niemiecki socjolog Dieter Otten, autor pracy "Przemoc nosi męskie oblicze", w której wykazuje, że kryminalne upodobania mężczyzn cišgle rosnš. Uważa on mianowicie, że tzw. słaba, a w rzeczywistoci silna płeć jest ostojš współczesnego wiata: "Kobiety sš bardziej uczciwe i moralne, zaangażowane w pracę zawodowš i społecznš. Bez nich przestałby funkcjonować gospodarczy, społeczny i polityczny system zachodnich demokracji".
Alarmujšce odkrycia brytyjskich genetyków idš w parze z wynikami badań socjologów i psychologów amerykańskich. Ich zdaniem, w obecnych czasach do degradacji biologicznej dochodzi degradacja społeczna mężczyzn.
- Awans społeczny kobiet i zamiana ról społecznych powodujš niespotykany wczeniej w dziejach ludzkoci kryzys tożsamoci mężczyzn i chłopców. Na naszych oczach zmienia się wizerunek mężczyzny. Trzeba przewartociować nasze mylenie o płci - twierdzi psycholog Barney Brawer, kierownik programu Boys Project na Uniwersytecie Tufts w Bostonie. Wyniki badań jego zespołu sš zaskakujšce: ponad połowa nastoletnich chłopców czuje się zdominowana przez dziewczyny, ponad połowa dorosłych mężczyzn ma kompleks "gorszoci" w stosunku do kobiet - sami siebie uważajš za mniej zaradnych, gorzej zorganizowanych, bardziej podatnych na stresy, majšcych słabszš wolę, bardziej ulegajšcych pokusom (zdrada partnerki, korupcja, napad rabunkowy), nieporzšdnych i brudnych. Czy ta niska samoocena jest obiektywna?
Fakty mówiš, że tak. Mimo to w Polsce mężczyni na ogół nie przyjmujš ich do wiadomoci.
- U nas pozycja mężczyzny jest wcišż bardzo silna, nie można mówić o zamianie ról społecznych, raczej o ich wyrównaniu - twierdzi Adam Górecki, socjolog i psycholog. - Do zamiany ról społecznych jeszcze u nas daleko. To wišże się ze specyfikš polskiej kultury, która wcišż jest kulturš patriarchalnš. W zwišzku z tym nie obserwujemy u nas kryzysu tożsamoci mężczyzn. Inaczej jest w wielu krajach Europy, zwłaszcza w krajach skandynawskich.
Podobnego zdania jest Katarzyna Władyka, koordynatorka Gender Studies (Podyplomowe Studia nad Problematykš Kulturowej i Społecznej Tożsamoci Płci), wykładowczyni przedmiotu alternatywne formy rodziny. - Stereotypowo pojmowane role społeczne płci się zmieniajš, co jest zjawiskiem pozytywnym. Nie można jednak mówić o kryzysie tożsamoci męskiej, raczej o zmianie męskiego wizerunku. Często słyszę od studentów, że czujš ulgę z powodu osłabienia stereotypu macho.
W czym panowie sš gorsi
Nosiciele słabnšcego chromosomu Y sami sš coraz słabsi - pod względem zdrowia, edukacji i moralnoci. Dane, które zebrał Steve Jones w ksišżce "O pochodzeniu mężczyzny", nie zostawiajš cienia wštpliwoci. Wynika z nich, że panowie, którzy wszędzie na wiecie żyjš krócej od kobiet (w krajach cywilizacji zachodniej rednio o ok. szeć lat), trzy razy częciej zapadajš na choroby serca, majš słabszy układ krwionony ("Zdarza się, że dosłownie umierajš z miłoci - pisze Jones - już w "Wykazach zgonów" z XVII w. jako przyczynę mierci podawano: żałoba, nieszczęliwa miłoć"), trzykrotnie częciej sš ofiarami zawałów serca (liczba zawałów wród młodych mężczyzn jest aż siedem razy większa niż wród ich rówieniczek). W ogóle choroby serca i układu kršżenia powodujš połowę wszystkich zgonów mężczyzn przed wiekiem emerytalnym. Dlaczego? Bo mężczyni nie majš "tarczy ochronnej" w postaci estrogenu, który chroni serca kobiet poprzez zwiększone uwalnianie tlenku azotu rozszerzajšcego naczynia krwionone.
Wyliczać słaboci tzw. silnej płci można jeszcze długo. Mężczyni trzy razy częciej majš wady wymowy (stanowiš ok. 75% jškajšcych się) i sš daltonistami (a co 12. ma trudnoci z precyzyjnym rozpoznawaniem kolorów), cierpiš na hemofilię (ok. 90%) i nowotwory. Tylko mężczyni całkiem łysiejš, w dodatku coraz młodsi. Dermatolodzy dziwiš się, że coraz więcej panów w okolicach dwudziestki, a nawet nastolatków ma "bardzo wysokie" czoło.
Sš słabsi już od chwili narodzin. W pierwszym roku życia na 100 zgonów dziewczynek przypada 126 zgonów chłopców, choć natura daje im większe szanse: na etapie zapłodnienia na 100 żeńskich embrionów przypada aż 120 męskich (prawdopodobnie dlatego, że plemniki zawierajšce chromosom Y sš lżejsze i szybciej się poruszajš). Ale proporcje zmieniajš się jeszcze w czasie cišży - męski płód jest słabszy. Kłopoty zdrowotne czy stres matki często sš przyczynš jego zgonu. Demografowie zauważyli, że kryzysy ekonomiczne i wojny zawsze majš wpływ na znaczny spadek męskiej populacji. Podobnie jak katastrofy ekologiczne i klęski żywiołowe, np. rok po silnym trzęsieniu ziemi w japońskim miecie Kobe w 1998 r. urodziło się niemal 2% mniej chłopców niż w latach wczeniejszych, podobnie było w Niemczech po upadku muru berlińskiego i kryzysie ekonomicznym.
Gdy już męski noworodek przyjdzie na wiat (100 urodzeń dziewczynek na 105 chłopców), o wiele bardziej niż jego rówieniczka jest narażony na różne ułomnoci, zwłaszcza uszkodzenie mózgu, porażenie mózgowe i wrodzone wady genitaliów.
Chłopcy wolniej się rozwijajš - w 40 tyg. życia noworodek męski jest o 4-6 tyg. opóniony w stosunku do dziewczynki. Gorzej radzš sobie w szkole - na każdym etapie nauczania dwa razy więcej chłopców powtarza klasę. Może dlatego we wszystkich krajach rozwiniętych chłopcy i mężczyni mniej czytajš?
Opinie psychologów także nie sš korzystne dla nosicieli chromosomu Y. Mężczyni majš niższš odpornoć psychicznš. Zdaniem Marka Robinsa, nowojorskiego psychologa, gorzej sobie radzš ze stresem, częciej się załamujš, popadajš w depresję. Wielokrotnie częciej ginš w wypadkach drogowych - szczególnie młodzi kierowcy. Trudno się temu dziwić, zważywszy że majš gorszy refleks, trudnoci z koordynacjš ruchowš i postrzeganiem, co wiedzie do błędnej oceny ryzyka. Chłopcy w porównaniu z dziewczętami sš narażeni na dwukrotnie wyższe ryzyko mierci w wypadku; różnica jest duża już wród czterolatków.
Nie trzeba żadnych badań, żeby zauważyć, że mężczyni stanowiš przytłaczajšcš większoć wszelkich przestępców, od seryjnych morderców, gronych zboczeńców seksualnych, pedofilów po drobnych złodziei i chuliganów. Także pod względem uzależnień - nikotyny, alkoholu, narkotyków, hazardu - prawie trzykrotnie bijš na głowę kobiety. "Co roku mierć, której w zasadzie można było uniknšć, zabiera w samej Wielkiej Brytanii 5 mln mężczyzn. Jeden odłam społeczeństwa specjalizuje się w paleniu (z każdych trzech mężczyzn jeden pali, jeden rzucił palenie i jeden nigdy nie palił), jedzeniu tłustych potraw i stresie. Mężczyni cierpiš na wiele chorób, od podagry po przepuklinę (odpowiednio cztero- i dziewięciokrotnie częstszych u mężczyzn), a ich partnerki sš oszczędzone", czytamy w "O pochodzeniu mężczyzny". W dodatku mężczyni dwukrotnie rzadziej chodzš do lekarza (choć z drugiej strony stanowiš ok. 80% wszystkich hipochondryków), mimo że majš znacznie gorsze zdrowie. "Mężczyni z przyczyn genetycznych gorzej sobie radzš w niekorzystnej sytuacji, zwłaszcza gdy nie majš wpływu na czynniki zewnętrzne", kwituje Steve Jones i dodaje: "Kiedy zaczynajš się kłopoty, kobiety dajš sobie lepiej radę, a kiedy życie jest dostatnie, mężczyni tak bardzo sobie folgujš, że znowu cierpiš".
W jakiej mierze te złowieszcze rewelacje naukowców dotyczš także Polaków? Zdaniem psychologa i psychoterapeuty Jacka Burakowskiego, w każdej. - Mężczyni sš mniej odporni na stres, bardziej przejmujš się niepowodzeniami w pracy, mocniej przeżywajš klęski w miłoci. Majš większe trudnoci w podejmowaniu decyzji, bardziej bojš się ryzyka, częciej sš konformistami, hipokrytami. Szybciej się załamujš i gorzej znoszš stany depresyjne. Dodajmy, że panowie stanowiš ok. 70% samobójców, i to we wszystkich grupach wiekowych.
Dane mówiš same za siebie - w 2002 r. w Polsce mierć z własnej ręki poniosło 5,1 tys. osób, w tym 4215 mężczyzn i 885 kobiet. I choć wydaje się to dziwne, co roku w każdym kraju statystyka wyglšda podobnie.
Sabotażysta testosteron
Na pytanie, co jest przyczynš słaboci mężczyzn, genetycy odpowiadajš: prawdopodobnie testosteron. Hormon, którym szczycš się jego właciciele, przynosi im zgubę. - Wieloletnie badania mężczyzn wykastrowanych i niewykastrowanych wykazały, że mężczyni pozbawieni jšder żyjš przeciętnie o 13 lat dłużej, a wykastrowani w bardzo młodym wieku nawet do 30 lat. To prowadzi do wniosku, że testosteron skraca życie - twierdzi biolog Bob Lieberman z Whitehead Institute w Cambridge.
Ten "męski hormon" osłabia odpornoć organizmu. Dlaczego? Zdaniem Jonesa, wszystkiemu winne sš męskie jšdra. "Ich wydzieliny negatywnie wpływajš na zdrowie włacicieli. Komórki układu odpornociowego obumierajš w zetknięciu z testosteronem, a ciało męskie z olbrzymimi ilociami tej substancji jest mniej zdolne do wytwarzania przeciwciał niż jego żeńskie odpowiedniki. W rezultacie mężczyznom trudniej jest zwalczyć raka i opierać się rozmaitym chorobom, od rzeżšczki po wciekliznę. U większoci zwierzšt samce umierajš w młodszym wieku niż samice, co wskazuje na znaczenie chemii", przekonuje genetyk. Twierdzi też, że z biegiem czasu będzie coraz gorzej, przekonamy się o tym w niedalekiej przyszłoci, już za kilkanacie, a może nawet kilka lat, kiedy doronie pokolenie wychowywane w plastikowych pieluszkach. Okazuje się bowiem, że niemowlęta płci męskiej, które noszš takie pieluszki, majš wyższš temperaturę ciała poniżej pasa niż te, które majš pieluszki bawełniane. W dodatku w cenišcym wygody wiecie cywilizacji zachodniej dzieci noszš pieluszki dłużej niż kiedy, do trzeciego czy czwartego roku życia, co potem odbija się na ich zdrowiu, bowiem przegrzanie jšder jest częstš przyczynš bezpłodnoci.
Kolejna rewelacja brytyjskiego naukowca brzmi: mężczyni wyewoluowali do życia w zwišzku z kobietš. W przeciwieństwie do kobiet, które niele sobie dajš radę same, mężczyni u boku kobiety zyskujš kilka lat życia. W 2010 r. jedna trzecia mężczyzn w Anglii będzie żyła samotnie. A ponieważ miertelnoć samotnych panów (ale nie pań) jest dwukrotnie wyższa niż w całej populacji (co odnotował już Karol Darwin w pracy "O pochodzeniu człowieka"), nie rokuje to dobrze naszemu gatunkowi.
|