|
|
Administratora systemu powołano do wojska. Stoi głuchš nocš na warcie i nagle widzi majaczšca w ciemnociach sylwetkę.
- Hasło! - woła admin.
Odpowiada mu cisza.
- Hasło! - woła ponownie admin.
Znowu cisza.
- Hasło! - woła raz jeszcze.
Po trzykrotnym wezwaniu bez odpowiedzi, admin cišga z ramienia kałasznikowa. Krótka seria, sylwetka upada.
- User unknown. Access denied... - mruczy do siebie zadowolony administrator...
Kowalski podróżuje z teciowš i żonš po krajach Bliskiego Wschodu. W jednym z państw, nie znajšc lokalnych obyczajów, nie zdjšł nakrycia głowy przed portretem króla i cała rodzina została schwytana przez policję. Przewidzianš przez prawo karš za ten czyn było 50 batów, ale jako że Kowalscy byli goćmi potraktowano ich ulgowo i przed wykonaniem wyroku zezwolono na wypowiedzenie jednego życzenia. Pierwsza była żona Kowalskiego, która poprosiła o przywišzanie do tyłka poduszki. Tak też zrobiono, ale że poduszka była mała, Kowalska dostała kilka batów w plecy. Teciowa była sprytniejsza i poprosiła o przywišzanie poduszki do tyłka i pleców. Jej życzenie spełniono i wyszła z opresji cała. Następny był Kowalski.
- Czy mogę mieć dwa życzenia? - zapytał.
Sšd po krótkiej naradzie odpowiedział, że tak.
- Zrozumiałem, że obraziłem waszš królowš i zasługuję na karę. By w pełni odkupić mojš winę proszę o 100
batów!
Szmer uznania przebiegł po sali.
- A drugie życzenie? - zapytał sędzia.
- Proszę o przywišzanie mi do pleców teciowej.
Siedzi facet przy grobie i krzyczy:
- Dlaczego musiałe umrzeć! Dlaczego musiałe umrzeć! Dlaczego to zrobiłe?!
Podchodzi drugi i pyta:
- Panie, kogo pan tak żałuje? Ojca, syna?
- Pierwszego męża mojej żony.
Podchodzi bezdomny do biznesmena i mówi:
- Niech mi pan da na jedzenie
Biznesmen wycišga 100 złotych, ale zaraz odcišga.
- Nie bo przepijesz
Na to biedak:
- Ja od 10 lat alkoholu w ustach nie miałem.
- No to przypalisz?
- Nie panie ja w życiu nie paliłem.
- A na dziewczyny nie wydasz?
- Oczywicie, że nie. Ja mam żonę i dzieci!
Biznesmen daje mu to 100 złotych i mówi :
- Wsiadaj do limuzyny.
- Ale panie, tapicerkę panu pobrudzę.
- Wsiadaj, muszę żonie pokazać, jak kończy człowiek, który nie pali nie pije i na dziewczyny nie chodzi.
Sędzia do oskarżonej:
- Czy przyznaje się pani,do zabójstwa męża podczas transmisji meczu?
- Tak.
- A jakie było jego ostatnie słowo?
- Strzelaj, no strzelaj, więc strzeliłam durniowi w łeb!
Żona do informatyka:
- Cišgle jeste zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebymy choć mieli dziecko...
- Kład się, będziemy instalować...
Pierwszy obiad małżonków, kurczak.
Mšż pyta żony:
- Kochanie, a czym nadziewała tego kurczaka?
- Nadziewałam? Nie nadziewałam, on był już pełny!
W rodku działu kosmetycznego dużego sklepu stoi mężczyzna i rozglšda się. Podchodzi do niego ekspedientka i pyta w czym może pomóc.
- Szukam tamponów dla mojej żony.
Ekspedientka podchodzi do odpowiedniego regału, po chwili wraca i ze zdziwieniem stwierdza, że klient stoi już przy kasie z kartonowym pudełkiem pełnym bawełnianych kuleczek kosmetycznych.
- Nie rozumiem, szukał pan tamponów.
- Bo, widzi pani, kiedy ostatnio moja żona szła na zakupy, prosiłem, żeby mi kupiła papierosy. I ona przyniosła mi paczuszkę tytoniu i bibułki, żebym sobie sam poskręcał. No więc pomylałem, że ona teraz też może sobie sama poskręcać.
Podczas kłótni żona wykrzykuje z płaczem:
- Już lepiej bym zrobiła, gdybym wyszła za diabła!
- Niestety - wzdycha mšż - Małżeństwa między krewnymi sš wzbronione.
Przy rozwodach wina jest z obu stron.
Ze strony żony i teciowej.
W rodku nocy z małżeńskiego łoża wstaje mšż i trzymajšc się w okolicach krocza zaczyna nerwowo stšpać z nogi na nogę i przechadzajšc się po pokoju...
- Co ci jest? - pyta rozbudzona żona.
- A tak cholernie kobity mi się chce.... - odpowiada małżonek.
- No to wskakuj - żona zapraszajšco odsuwa pierzynę.
- Eee.. Jako to rozchodzę.
Rozmawia dwóch kupli:
- Jakš wolałby żonę - ładnš, ale puszczalskš, czy brzydkš, ale wiernš?
- Ładnš, ale puszczalskš.
- No co ty, dlaczego?
- Lepiej jeć tort z kolegami niż g... w samotnoci.
Pana młodego zaczyna boleć zšb. Idzie do lekarza na wizytę. Lekarz radzi, aby stanšł przed lustrem i powtarzał:
- "Nie boli mnie zšb, nie boli mnie zšb".
Pan młody robi to, co poradził lekarz. Po paru dniach... No kurcze - nie boli. Wraca z żonš do domu. Żona robi kolację. On idzie do WC... Doć długo go nie ma. Żona idzie sprawdzić, co się dzieje. Patrzy... Mšż stoi przed lustrem i mówi:
- To nie moja żona, to nie moja żona.
Kowalski dzwoni do kliniki ginekologicznej, aby dowiedzieć się, jak się czuje jego żona po operacji. Przez pomyłkę połšczono go z warsztatem samochodowym, znajdujšcym się w pobliżu.
- Jak się czuje moja ukochana? - pyta Kowalski.
Majster na to:
- Muszę zauważyć, że pański tłok jest zużyty i do niczego, dlatego z kolegami jedzilimy na niej we czterech, a potem każdy z osobna. Przód naprawilimy bez użycia błony gumowej, a do tyłu dalimy wentylator i teraz już się na niej lepiej jedzi.
|