| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| "Cisza przed burzą..." czyli? PRZESĄDY:) | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 161 |
|
Co Wy myślicie na temat różnych przesądów i o wpływie jaki mogą mieć na postępowanie ludzi???
Czy czarny kot, przejście pod drabiną zobaczenie księdza z rana, czy psa w nocy przynosza nam pecha?
Czy znalezienie pieniążka "orzełkiem do góry", zobaczenie kominiarza, przynoszą nam szczęście?
czy może macie swoje talizmany "chroniące od pecha i przynoszące szczęście"?
Jeśli znacie inne przesądy, piszcie o takowych i mówcie co myślicie!!!
Ja uważam, że mają one w sobie troszkę racji, ale to wynika z tego, że jak człowiek czegoś złego oczekuje to zawsze znajdzie...
Czy przydażyło Wam się mieć niebywałe szczęście albo pecha po "dokonaniu" jakiegoś przesądu?
Ciekawy jestem bo znalazłem włanie pieniążka i nie wiem co mam zrobić, żeby przyniósł mi szczęście;) Pozdrawiam:)
|
|
|
Winter a u Ciebie jak z 13 w piątek?
Bo u mnie możecie nie woierzyć, ale to mój szczęsliwy dzień
A pozatym urodziłam się 13 ale nie w piątek;)
|
|
|
Też muszę przyznać , że zdarzały się wtedy niefarty ,ale czy miało to większy związek z tym dniem , nie wiem. Równie dobrze mogłoby to wypaść w poniedziałek co wypadło mi w piątek. Myślę ,że piątek 13 nie powoduje , nie generuje nieszczęść , ale sprowadza już istniejące ( wybuchają zaognione wcześniej sytuacje itd. ). A może jednak to bujda ?
|
|
|
hmmm... no w łaśnie. Ja też nie wiem co myśleć o przesądach, ale sadzę, że te najstarsze, zawierają w sobie < tak jak stare porzekadła > wiele mądrości... i sa zakorzenione głęboko w człowieku. Chodzi mi o to, że ludzie kiedy jakiś przesąd "zadziała" to strasznie " są ciekawi" co sie stanie. I wtesy najdrobniejszą głupote przekręcają w szczęście albo w nieszczęscie... Nie wiem ale takie jest moje zdanie. Choć przyznam że przesądy to bardzo ciekawa sprawa... i zajmujaca... :)
Pozdrawiam:)
|
|
|
Masz rację. Nieraz wyolbrzymiają zdarzenia pod kątem szczęścia czy nieszczęścia.
|
|
|
Brat:"Co Wy myślicie na temat różnych przesądów i o wpływie jaki mogą mieć na postępowanie ludzi???"
Pozwolę sobie przytoczyć kilka kwestii za Bolesławem Parmą..
"Katolicka doktryna oparta jest w większości na tzw. „Tradycji”, w której niemało jest mitów, zabobonów i przesądów. A jak powiedział Albert Einstein - „Łatwiej rozbić atom niż przesąd! Wiara w „Trójcę” jest najlepszym tego potwierdzeniem!"
Wszystkie te przesądy rozpowszechniane przez kk mają ogromny wpływ na postępowanie ludzi.
Jedne z największych przesądów i zabobonów to tzw. "sakramenty święte",zacznijmy po kolei:
1.Eucharystia
Pomimo, że Kościół katolicki próbuje odwoływać się do Pisma Świętego dla poparcia nauki o Eucharystii, to jednak prawda Pisma Świętego stoi w jaskrawej sprzeczności z tajemnicą Eucharystii.
Chociaż w czasach apostolskich obrządek Pamiątki Wieczerzy Pańskiej był bardzo prosty i zrozumiały, mimo to z upływem czasu pojęcie pamiątki nabrało zupełnie nowego znaczenia. Już w pismach Cypriana (200-258 po Chr.) pojawia się pojęcie ofiary, w odniesieniu do Pamiątki Wieczerzy Pańskiej. Początkowo jednak łączy się ją z ofiarą samych wiernych, poświęcających się Bogu. W roku 394 wprowadza się codzienną celebrację. Natomiast w 787 r. na Soborze Nicejskim dochodzi do przyjęcia twierdzenia, że chleb i wino używane do Wieczerzy Pańskiej ulega przeistoczeniu. W związku z tym doszło do wielu nieporozumień i starć.
W końcu jednak nauka o przeistoczeniu odniosła zwycięstwo w XII w. Doktryna ta zostaje usankcjonowana przez Sobór Laterański w 1215 r. Z kolei papież Honoriusz III w 1220 r. wprowadza adorację, tzw. „podniesienie” hostii, a Urban IV w r. 1264 ustanawia święto Bożego Ciała wraz z uroczystymi procesjami. Natomiast Tomasz z Akwinu i Albert Wielki precyzują samą teorię mszy. Podczas Soboru w Konstancji w r. 1415 dochodzi do kolejnego posunięcia, pozbawia się wiernych prawa do korzystania z kielicha, zaś Sobór Trydencki, 11. XI. 1551 r. ostatecznie sformułował doktrynę Eucharystii, a 17. IX. 1562 r. doktrynę mszy.
Oto niektóre postanowienia tego soboru: „Jeśli ktoś twierdzi, że ofiara Mszy św. jest tylko ofiarą pochwalną i dziękczynną, albo jedynie prostym wspomnieniem ofiary dokonanej na krzyżu, ale nie ofiarą przebłagalną ... i że nie powinna być ofiarowana za żywych i umarłych, za grzechy, kary, zadośćuczynienia i inne potrzeby - niech będzie wyklęty”.
„Kto zaprzecza, że w sakramencie przenajświętszej Eucharystii prawdziwie, rzeczywiście i istotnie zawarte jest ciało i krew wraz z duszą i boskością naszego Pana Jezusa, a w związku z tym cały Chrystus i twierdzi, że jest to tylko znak, symbol i działanie, ten jest wyłączony” (Biblia a Rzym, Herman I. Hegger).
„Kto mówi, że wszyscy wierzący chrześcijanie muszą zgodnie z Bożym przykazaniem ... otrzymywać obie postacie (chleb i wino) Eucharystii, ten jest wyłączony” (Tamże).
Słowa Jezusa: „To jest ciało moje ... to jest krew moja”, mają znaczenie czysto symboliczne. Jezus wielokrotnie używał przenośni. Oto one: „Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba”. „Ja jestem światłością świata”. „Ja jestem drzwiami dla owiec”. „Ja jestem droga”. „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym”. „Jam jest ... gwiazda jasna poranna” (Jan 6, 41; 8, 12; 10, 7; 14, 6; 15, 1; Obj. 22, 16). Czy ktoś dosłownie traktuje słowa Jezusa, gdy mówi, że jest „chlebem”, „światłością”, „bramą” „drzwiami”, „krzewem”, lub „gwiazdą”? Odpowiedź jest tak oczywista, jak wówczas, gdy apostoł Paweł użył przenośni mówiąc o Kościele, że jest „Ciałem Chrystusa”, a sam Jezus „Głową Kościoła” (Efez. 2, 22-23).
Dlatego, że Jezus nie miał na myśli spożywania rzeczywistego Jego ciała i krwi, dlatego też powiedział do swoich słuchaczy: „Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (Jan 6, 63). Wobec tego, chleb i wino, pomimo konsekracji, pozostają nadal tym samym, i nie posiadają żadnego znaczenia zbawczego. " Od siebie dodam ( i nie tylko od siebie), że Jezus nie umarł na krzyżu, więc cały ten szum o zbawczej roli jego cierpienia jest zwykłą iluzją pogłębianą przez jej zwolenników i hierarchów kk.
2.Bierzmowanie
Czym jest tzw. sakrament bierzmowania w świetle Pisma Świętego? Sakrament ten jest pustym obrzędem religijnym, nie posiadającym najmniejszych podstaw w Piśmie Świętym. Obrzędu tego nie ustanowił Jezus Chrystus. Bierzmowanie jest wytworem błędnych nauk, a sami bierzmowani są wprowadzeni w błąd, i zazwyczaj, w znacznej większości „przybierają tylko pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy” (2 Tym. 3, 5).
Większość bierzmowanych bynajmniej nie jest ściślej związana z Kościołem, co potwierdzają dane statystyczne, a już na pewno nie posiada szczególnej mocy Ducha Świętego, bo byłoby to widoczne w codziennym życiu, a Polska byłaby wzorcowym krajem chrześcijańskim, godnym naśladowania. Gdyby bierzmowani byli pełni Ducha Świętego, jak twierdzą hierarchowie katoliccy, to „rozmawiali by z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, dziękując zawsze za wszystko Bogu ... ulegając jedni drugim w bojaźni Chrystusowej” (Efez. 5, 19-21).
Niestety, katolicka rzeczywistość jest wprost przerażająca. Przesiąknięta jest bigoterią, ślepym fanatyzmem i wrogością do wszystkiego co normalne, zdrowo rozsądkowe i trzeźwe. Dlatego wezwanie ap. Pawła jest wciąż aktualne, i powinno nabrać szczególnego znaczenia dla wszystkich „bierzmowanych”: „Nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha” (Efez. 5, 18). „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość” (Gal. 5, 22-23).
3.Pokuta
Chociaż Jezus wielokrotnie wypowiadał się na temat grzechu, pokuty i nawrócenia, nigdy nie wspomniał o sakramencie spowiedzi usznej. Nauka Chrystusa na temat grzechu, jego wyznania i odpuszczenia doskonale harmonizuje z przesłaniem Starego Testamentu. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament uczy, że pokutujący zawsze wyznawali grzechy samemu Bogu.
4.Kaplaństwo
Kapłaństwo katolickie jest obce Pismu Świętemu. Nie zostało ono ustanowione przez Chrystusa. Pojęcie, że starsi zboru są kapłanami podobnie do kapłanów starotestamentowych, występuje dopiero w pismach Cypriana (200-258 po Chr.). Pomimo to, kapłaństwa tego nie łączono z pośrednictwem, a jedynie z powagą urzędu (Enc. Britannica, t. 21).
Pismo Święte podaje, że istnieje tylko „jeden pośrednik miedzy Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tym. 2, 5). To On wstawia się za nami (Rzym. 8, 34; Hebr. 7, 25; 1 Jana 2, 1-2).
Katolicka nauka o sakramencie kapłaństwa z tzw. nieodłącznym celibatem stoi w jawnej sprzeczności ze Słowem Bożym. O tym przestrzegał ap. Paweł na tysiąc lat przed wprowadzeniem celibatu: „A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk szatańskich, uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku, którzy zabraniają zawierania związków małżeńskich” (1 Tym. 4, 1-3). Ponadto apostoł uczy zupełnie czegoś innego niż Kościół katolicki: „Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony... który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości” (1 Tym. 3, 2, 4).
Kościół katolicki wybiórczo traktuje Słowo Boże. Ważniejsze dlań są postanowienia soborów i papieży niż to, co mówi Pismo Święte. Jaskrawym tego przykładem jest przymusowy celibat wprowadzony przez papieża Grzegorza VII w r. 1079.
5.Kapłaństwo
Biorąc pod uwagę twierdzenie Kościoła kat., nie znajdziemy w Biblii potwierdzenia, jakoby związek małżeński był sakramentem w katolickim znaczeniu. Nie znajdziemy też w Biblii dowodu na to, żeby Chrystus ustanowił sakrament małżeństwa."
Pozostałe sakramenty to także wymysł kk i w rzeczy samej takie zabobony mogą dla niektórych jak to powiedział "Brat" być bardzo zajmujące ( czy jakoś tak).
pozdrawiam
old spirit
|
|
|
W poprzednim poście wkradła się mała pomyłka. W punkcie (5) miało być "małżeństwo" zamiast jak pomyłkowo wpisałem: "kapłaństwo".
Oto ciąg dalszych zabobonów i przesądów wprowadzanych przez kk.
6. Namaszczenie chorych.
Podobnie jak w przypadku wcześniej omawianych sakramentów, Kościół twierdzi, że sakrament ostatniego namaszczenia został ustanowiony przez Chrystusa. Powołuje się przy tym na tekst z Listu św. Jakuba 5, 14-15, dowodząc jednocześnie, że sakramentu tego udzielać mogą jedynie kapłani Kościoła.
Jak bardzo Kościół katolicki zabezpieczył swoje roszczenia do szafarstwa sakramentem ostatniego namaszczenia, świadczy postanowienie Soboru Trydenckiego z r. 1551: „Kto mówi, że „starszymi Kościoła”, którzy według apostoła Jakuba są powołani do udzielania chorym namaszczenia, nie są wyświęceni przez biskupa kapłani, lecz starsi każdego zboru, niech będzie wyłączony”.
Jak brzmi sam tekst z Listu św. Jakuba?: „Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego”
O czym więc mówi powyższy fragment?
Przede wszystkim, zwraca naszą uwagę na problem choroby. Tekst nie uściśla, że musi to być choroba śmiertelna, jak uczy Kościół katolicki, ale raczej wskazuje na pełną świadomość chorego i przypomina mu, że nie jest pozostawiony samemu sobie. Co więc może uczynić?
„Niech przywoła starszych zboru”. Zwrócić uwagę należy na to, że tekst nie wspomina o kapłanach, jak to oddano w katolickich przekładach Pisma Świętego, ale o starszych. Określenie to pochodzi ze Starego Testamentu, w którym wielokrotnie czytamy o starszych Izraela. Nowy Testament z kolei mówi, że starsi chrześcijańskich zborów byli wyznaczani spośród nowo nawróconych, aby sprawować pieczę o zbór i kierować służbą całego zboru (Dz. Ap. 14, 23; 20, 28).
Nowy Testament nie daje więc podstaw do podziału na duchownych (kapłanów) i laików. Do takiego podziału doszło w II wieku, kiedy to starszych (biskupów) nazwano kapłanami. Inna sprawa, to liczba mnoga występująca w tekście. Św. Jakub zaleca wezwać starszych, a nie kapłana. Zborem zarządzali bowiem bracia starsi, a byli to mężowie pełni wiary i Ducha Św., doświadczeni, żonaci, którzy własnym domem dobrze zarządzali (1 Tym. 3, 1-6). Próżno takich szukać wśród żyjących w celibacie księży.
Powyższy tekst wyjaśnia również, w jakim celu mieli być wezwani starsi zboru. Przede wszystkim, aby się modlić o chorego. To „modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie”. Modlitwa wiary ma znaczenie priorytetowe, a nie namaszczenie oliwą.
Jeśli chodzi o samo namaszczenie oliwą, wynikało ono już ze zwyczajów starotestamentowych (3 Mojż. 14, 2, 16-18, 29). Zarówno królowie jak i kapłani byli namaszczani olejem (2 Mojż. 29, 7; 1 Sam, 9, 16; 16, 1, 3). Olej bowiem był symbolem Ducha Świętego. Pan Jezus nie tylko szanował te zwyczaje, ale nawet został nazwany Mesjaszem, to znaczy „Pomazańcem” (Łuk. 4, 18). Jego uczniowie używali oliwy jako widzialnego znaku współdziałania z Duchem Bożym. Miało to również niemałe znaczenie dla samych chorych. Tym bardziej, że oliwy zwykle używano jako środka leczniczego. Tak uczynił między innymi miłosierny Samarytanin (Łuk. 10, 33-34).
Według słów Jezusa, grzech bywa niejednokrotnie przyczyną choroby (Jan 5, 14). Aby więc mogło dojść do duchowego uzdrowienia, a co za tym idzie również i fizycznego, należy usunąć wszelkie ewentualne przeszkody natury moralnej.
Pomimo, że Kościół katolicki uczy o sakramencie ostatniego namaszczenia powołując się na tekst z Listu św. Jakuba, nie znajdujemy w nim podstaw dla wspomnianego dogmatu. Tekst ten przeczy twierdzeniom Kościoła kat.
Sakramentu tego nie ustanowił Jezus. Niestety, stan duchowy i fizyczny chorych w większości przypadków, do których wzywani są księża, bynajmniej nie ulega poprawie.
W przypadku tzw. ostatniego namaszczenia cały dramat polega na tym, że oto w chwili - być może ostatniej szansy - zamiast doprowadzić śmiertelnie chorego do biblijnego pojednania z Bogiem,choremu daje się złudną nadzieję. Jaka to nadzieja? Czyściec!
Zachodzi więc pytanie: jeśli chrzest zgładził grzech pierworodny, zaś sakrament pokuty - wszelkie grzechy popełnione po chrzcie, a ostatnie namaszczenie, pozostałości grzechowe, to po co jeszcze czyściec? Po co te wszystkie wymysły?Odpowiedź może być tylko jedna: jak zwykle, chodzi o pieniądze!
7.Chrzest
Kościół katolicki próbuje za wszelką cenę uzasadnić chrzest niemowląt na podstawie zdarzenia opisanego w Dziejach Apostolskich, dowodząc, że stróż więzienia w Filipii dał się ochrzcić z całym swoim domem (16, 33). Zakłada się, że skoro „został ochrzczony on i jego domownicy”, to prawdopodobnie zostały ochrzczone i jego dzieci. Tekst jednak nie wspomina o dzieciach. Z kontekstu natomiast wynika, że apostoł Paweł i Sylas „głosili Słowo Boże jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu” (w. 32).
Katolicki historyk, ks. dr Józef Umiński, stwierdza, że chrzest niemowląt „jako ogólny zwyczaj wszedł w użycie dopiero w III wieku” po Chr. („Historia Kościoła”, t. I, str. 112). Pierwsze wzmianki na ten temat znajdujemy w Pismach Orygenesa (185–254 po Chr.): „Według panującego w Kościele zwyczaju chrzci się niemowlęta” (Selections From the Commentaries and Homilies of Origen, Madras 1929, s. 211). Zwyczaj ten jednak nie był znany w czasach apostolskich, a praktykę chrztu niemowląt zatwierdzono dopiero na Soborze kartagińskim w 253 r., zaś ostatecznie jako dogmat został przyjęty podczas Soboru trydenckiego w 1547 r.
Inny historyk Kościoła, August Neander napisał: „Okoliczność, że dopiero w III stuleciu uznano go (chrzest niemowląt) za tradycję apostolską, przemawia raczej przeciw jego pochodzeniu apostolskiemu” (History of the Planting and Training of the Christian Church by the Apostles, Nowy Jork 1864, s. 162).
Głównym uzasadnieniem chrztu niemowląt jest tzw. grzech pierworodny, z którym, według nauki Kościoła katolickiego, rodzi się każdy człowiek. Twierdzi się, że grzech ten pociąga za sobą karę oddalenia od oblicza Bożego przez całą wieczność. Gdyby więc niemowlę zmarło nie ochrzczone, grozi mu wtrącenie do tzw. otchłani niemowląt, rodzaju piekiełka dla dzieci.
Ks. M. Ziółkowski w Eschatologii pisze: „Papież Innocenty III mówi, że karą za grzech pierworodny jest pozbawienie oglądania Boga, karą zaś za grzech uczynkowy jest męka wiecznego piekła... Ci wszyscy więc, którzy umierają ze samym tylko grzechem pierworodnym, są wykluczeni na wieki od uszczęśliwiającego widzenia Boga. Nie zażywają i nigdy nie będą zażywać szczęścia nadprzyrodzonego; to szczęście bowiem w żaden sposób im się nie należy” (str. 273).
Zaś w postanowieniach Soboru Trydenckiego (1545–1563 r.), którego charakter był na wskroś kontrreformacyjny, czytamy: „Jeśliby kto powiedział, że dzieci nie powinny być przyjęte w poczet wiernych przez chrzest święty, ponieważ nie mogą w danej chwili wierzyć... niech będzie wyklęty. Jeśliby kto powiedział, że nowo narodzone niemowlęta rodziców ochrzczonych nie powinny być ochrzczone... niech będzie wyklęty” (J. Dowling, The History of Romanism, str. 310. 399).
Przede wszystkim Pismo Święte mówi, że istnieje tylko jeden chrzest, co do polecenia, sposobu, warunków, jakie należy spełnić, znaczenia i imienia, w którym należy go dokonywać (Efez. 4, 5).
Chrzest przedstawiono w Nowym Testamencie tak jasno, że nie może być najmniejszych wątpliwości, że nie dotyczy on niemowląt. W całym Nowym Testamencie nie znajdziemy ani jednego polecenia chrztu niemowląt. Chrystus błogosławił dzieci, ale ani jednym słowem nie wspomniał, że należy je chrzcić. Gdyby nie ochrzczonym niemowlętom groziła tzw. otchłań niemowląt, czyżby Jezus pominął tak ważną sprawę decydującą o całej wieczności!?
Nowy Testament jasno precyzuje drogę zbawienia od grzechu. Nigdy nie był nią chrzest, jakkolwiek zajmuje on znaczące miejsce w chrześcijańskim życiu. Jest znakiem nawrócenia, wejścia na drogę służby bożej. Biblia nie wspomina też o tzw. otchłani niemowląt, o grzechu pierworodnym lub odrzuceniu nie ochrzczonych niemowląt od oblicza Bożego. Jest to nauka obca Pismu Świętemu, a uzasadnienie – uwłaczające miłosierdziu Bożemu. Nawet w odniesieniu do starożytnej (pogańskiej) Niniwy, Bóg był bardziej łaskawy i miłosierny niż hierarchowie rzymskokatoliccy, skazujący na tak okrutny los nie ochrzczone niemowlęta (Jon. 3, 10; 4, 2, 11).
Chrzest niemowląt jest nie tylko wypaczeniem biblijnego chrztu, ale sprowadzaniem do odstępstwa całych rzesz nieświadomych ludzi. Jest niebezpieczny z tego powodu, że wmawia się zarówno dzieciom, jak i dorosłym, że dostąpiły narodzenia na nowo, wyzwolenia z mocy ciemności i przeniesienia do Królestwa wolności dzieci Bożych. Utrudnia to w późniejszym życiu dojście do żywej wiary, wewnętrznej przemiany i zbawienia. Oto dlaczego nasi rodacy nie sięgają po Pismo Święte! A jeśli nawet to czynią, to z przeświadczeniem, że jego zrozumienie jest całkowicie zależne od nauczycielskiego urzędu Kościoła.
Jedno jest pewne, że fundamentalna nauka Kościoła katolickiego o chrzcie niemowląt, jak sam Kościół, jest budowlą na piasku.
Jeśli rodzicom naprawdę zależy, aby ich dzieci były wyznawcami Chrystusa, wtedy będą prowadzić życie na wysokim poziomie duchowym i moralnym. Chrzest bowiem dokonał się bez wiedzy, woli i wewnętrznej potrzeby ich dzieci, i jako taki nie mógł mieć jakiegokolwiek wpływu na dalsze życie.
Potwierdza to opis chrztu dworzanina królowej Etiopii, zamieszczony w Dziejach Apostolskich (8, 26-39).
Podobnych opisów w Dziejach Apostolskich jest znacznie więcej. Wszystkie one zwracają uwagę na konieczność osobistej decyzji co do wiary. Nigdzie nie znajdziemy też najmniejszego uzasadnienia dla chrztu niemowląt czy pojęcia „rodziców chrzestnych”. Prawda o bezużyteczności chrztu niemowląt jest bolesna i to nie tylko dlatego, że chrzest ten nie ma żadnego znaczenia, ale również i z tego powodu, że zostaliśmy oszukani i wykorzystani wyłącznie dla partykularnych interesów Kościoła katolickiego, dla którego liczą się tylko tłumy w świątyniach i pełna taca.
pozdrawiam
old spirit
|
|
|
Bardzo ładnie wytknęłeś zabobony. Ach, żeby to tak fanatyzy chciali przeczytać...
|
|
|
Zabobonów w kościele katolickim jest cała masa, więc przejdźmy do następnych:
DOGMAT O TRÓJCY ŚWIĘTEJ
Na rozwój podstaw dogmatu o Trójcy Świętej miały wpływ dwa pierwsze sobory w IV stuleciu po Chrystusie. Sobór w Nicei w 325 r. zwołał sam cesarz Konstantyn, który za wszelką cenę dążył do ocalenia jedności imperium, a do tego niezbędna była jedność doktrynalna samego Kościoła. W tym też celu, w odpowiedzi na tzw. Spór Ariański, mając na celu interes polityczny, stara się spór ten zlikwidować.
Jeśli chodzi o stanowisko Ariusza, znane ono jest nam jedynie z pism jego przeciwnika, Atanazego, oraz Euzebiusza z Cezarei, historyka Kościoła i jego kontynuatorów. Wyraża się ono następująco: Jedynie Bóg jest niezrodzony, wieczny i bez początku. Dlatego Syn Boży nie jest „jednej z nim istoty” (homousios). Od Ojca otrzymał życie i jest mu podporządkowany (subordynacjonizm).
Mimo że Ariusz miał ogromne poparcie, większość przeciwstawiła się jego poglądom i ustanowiła pierwszy dogmat o jedności Syna z Ojcem. Sobór w Nicei zdecydował, że Logos jest naprawdę Bogiem, we wszystkim równym Ojcu. Jest nie tylko odwieczny, ale i współistotny Ojcu.
W 381 r. odbył się z kolei pierwszy sobór konstantynopolitański, który dotyczył boskości Ducha Świętego. Biskup Konstantynopola, Macedoniusz, zdecydowanie sprzeciwiał się takiemu pojmowaniu istoty i roli Ducha Świętego. Miał poparcie cesarza Walensa, który był zagorzałym arianinem i przeciwnikiem nicejskiego wyznania wiary. Kiedy ten ginie w walce z Gotami w 378 r., jego następcą zostaje Teodozjusz, zwolennik nicejskiego wyznania wiary. Cesarz usuwa ariańskiego biskupa Konstantynopola, a na jego miejsce wyznacza Grzegorza z Nazjanzu, który - obok Bazylego i jego brata Grzegorza z Nyssy - jest zagorzałym przeciwnikiem arian. Następnie Teodozjusz zwołuje sobór powszechny w Konstantynopolu.
Jak zakończył się spór o istotę Ducha Świętego, nietrudno się domyślić. Sobór potępił arian oraz potwierdził i na nowo sformułował nicejskie wyznanie wiary. Oto część tego wyznania, dotycząca Ducha Świętego: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków”.
Na postanowienia nicejsko-konstantynopolitańskie oraz późniejszych soborów i synodów Kościół powołuje się do dziś. W najnowszym Katechizmie czytamy: „Trójca jest jednością. Nie wyznajemy trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach: Trójcę współistotną (...). Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury” (str. 69).
W Biblii nie znajdziemy Boga w Trójcy Świętej. Zarówno Stary, jak i Nowy Testament nie daje podstaw dla dogmatu o „Bogu w Trójcy Jedynym”, który powstał dopiero w IV stuleciu po Chr.
Wystarczy spojrzeć na historię dogmatów, aby zauważyć jak ogromny wpływ na ich powstanie miała filozofia platońska, politeizm starożytnych religii oraz względy polityczne. Już w Starym Testamencie czytamy: „Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie” (5 Mojż. 6, 4). Stanowisko to potwierdził Chrystus: „Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest” (Mar. 12, 29). Prawowierni Izraelici wyznawali więc monoteizm w absolutnym tego słowa znaczeniu i z całą mocą sprzeciwiali się wszelkim formom politeizmu.
Uważny czytelnik Pisma Świętego wie, że Biblia nie mówi ani o „Trójcy”, ani „dwójcy”. Konsekwentnie uczy o Jedynym Bogu. Podkreślał to sam Chrystus. Gdyby było inaczej, byłby nam powiedział: „Jestem Bogiem, we wszystkim równy Ojcu”. Nigdy tego nie uczynił. Przeciwnie! Nazywał siebie Synem Bożym i podkreślał swoją zależność od Ojca: „nie może Syn sam od siebie nic czynić” (Jan 5, 19).
Takie stanowisko zajmował również apostoł Paweł, który konsekwentnie odróżniał Jezusa - Syna Bożego od Boga. Ojca nazywa Bogiem Pana Jezusa, a Chrystusa uznaje za Pana ustanowionego przez Boga (Efez. 1, 17). To rozróżnienie wyraźnie widoczne jest w pozdrowieniach apostoła Pawła na początku jego listów (Rzym. 1, 7; 1Kor. 1, 3; 2 Kor. 1, 3; Gal. 1, 3; Efez. 1, 2-3; Fil. 1,2; Kol. 1, 2-3; 1Tes. 1, 1; 2 Tes. 1, 1-2; 1Tym. 1, 1-2; 2 Tym 1, 1-2; Tyt. 1, 4; Flrn. 1, 2).
Dla apostoła Pawła było jasne, że istnieje jedyny „Król wieków, nieśmiertelny, niewidzialny, jedyny Bóg” (1Tym. 1, 17). A cokolwiek w jego listach jest niezrozumiałe, stało się takie za przyczyną błędnych tłumaczeń, a nawet sfałszowania tekstu greckiego. Jeśli do tego dodamy wpływy filozofii greckiej, starożytnych religii Egiptu i Babilonu oraz naciski polityczne cesarzy rzymskich, otrzymamy wyjaśnienie powstania „Trójcy”.
Nauka o „Trójcy Świętej” nie ma biblijnego uzasadnienia. Dogmat ten ma rodowód pogański. Opiera się na ludzkim wyobrażeniu boskości. I na tym właśnie polega niebezpieczeństwo wiary w „Trójcę”, że stoi ona w sprzeczności z wolą Bożą, zaciemnia Istotę Boga i prowadzi do bałwochwalczego kultu błędnego wyobrażenia Boga. Nauka o „Trójcy” jest przykładem sprzeczności dogmatyki Kk. z świadectwem Pisma Św. Dotyczy to również innych dogmatów, które sprzeciwiają się nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale również Biblii.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
old spirit
|
|
|
Spirit- Gratuluję i Dziękuję hehe Bogu że są tacy ludzie jak ty którym się chciało dokładnie zbadać i zebrać dowody jak zakłamaną instytucją jest kk, z początku myślałem, że bazujesz na ogólnie oklepanych danych w stylu "Czego nie wie 90% katolików" ale teraz widzę że masz całkiem merytoryczną wiedzę.
|
|
|
Rzeczywiście ! bardzom rad, że są tacy między nami. Aż się przyjemnie czyta. :) Tylko jedno mnie martwi - nie mam już tu NIC do dodania, a nie lubię takich sytucaji... ;))
[%sig%]
|
|
|
Oj, nie chcę uchodzić w Waszych oczach za kogoś kto na co dzień podejmuje się takich zadań, więc od zaraz po przeczytaniu waszych powyższych postów piszę stosowne wyjaśnienia. Wynik przedstawionych badań i poszukiwań to jak zaznaczyłem na wstępie pisma Bolesława Parmy, podam Wam kilka odnośników:
http://www.planetaislam.com/jezus/trojcaswieta.html
Bolesław Parma należy do Zborów Bożych Chrześcijan Dnia Siódmego :
http://zbchds.dekalog.pl/kj.html
http://free.polbox.pl/z/zbory/
http://free.polbox.pl/z/zbory/menu2/przykaz.htm
Bardzo polecam zapoznanie się z "całościowo-brzmiącym" dekalogiem, który zawarty jest na tej stronce (same interpretacje można sobie darować ;), (choć niekoniecznie)uważam bowiem, że przedstawienie Boga w ujęciu dekalogu, a raczej jego interpretacji jest jego fałszywym, a raczej wynikającym z pewnej niewiedzy i niezrozumienia obrazem. Kiedyś podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi dzięsięciu przykazań i ich interpretacjami.
Tu odkrywa kolejny zabobon kk: http://www.maryja.org/czysciec.html
I następne opracowanie, tym razem dotyczące kultu świętych : http://www.religia.doc.pl/Czytelnia/kosciol.htm
A tutaj znajdziecie wiele (między innymi to co zaaplikowałem na forum) :
http://www.faktyimity.pl/sakramenty/sakramenty_spis.html :)
pozdrawiam wszystkich serdecznie
old spirit
|
|
|
Gdzie się podziałeś Bracie? Niczego nie dodasz odnośnie katolickich przesądów? Dwa dni temu pojawiłeś się na forum, czyżbyś nie zaglądnął do wszystkich tematów przez siebie stworzonych? Jaki jest Twój komentarz dotyczący mitów, zabobonów i przesądów w katolickim kościele?
pozdrawiam
old spirit
|
|
|
Coś ty taki napastliwy Old Spirit? Części nauk kk nie da się dobrze obronić bo to tylko wymysły urzędników, czasami głupie, że aż przykro czytać. Dlaczego jednak tak się napaliłeś aby oglądać "wicie się" brata? Dlaczego sprawia ci to taką satysfakcję? Zastanów się, bo może sam masz problem, tylko w innym miejscu?
Chcesz się z nami podzielić swoimi "interpretacjami". Dlaczego TWOJA interpretacja miała by być lepsza od 6 miliardów innych interpretacji? (bez ironii)
pozdrawiam
|
|
|
"raf":"Coś ty taki napastliwy Old Spirit? "
Zajrzyj do słownika i przeczytaj co to znaczy być napastliwym. Niby to jakie moje zdania w Twoim pojęciu są napastliwe względem "Brata"?
"raf":"Części nauk kk nie da się dobrze obronić bo to tylko wymysły urzędników, czasami głupie, że aż przykro czytać."
Zgadzam się. Uważasz, że biblia jest także takim wymysłem?
"raf":"Dlaczego jednak tak się napaliłeś aby oglądać "wicie się" brata? Dlaczego sprawia ci to taką satysfakcję? Zastanów się, bo może sam masz problem, tylko w innym miejscu?"
Po tej Twojej powyższej wypowiedzi można wnosić, że to Ty masz właśnie jakieś problemy. Powtarzam - niby to jakie moje wypowiedzi wzbudzają w Tobie przeświadczenie dotyczące mojego rzekomego "napalenia" i rzekomej napastliwości
względem "Brata"? Może to właśnie tutaj należało by szukać ewentualnego problemu z jakim się być może borykasz? Może by tak przeanalizować trochę swoje emocjonalne podejście o zabarwieniu negatywnym? Co Cię skłoniło do wyciągania tak pochopnych wniosków? Nie chcę widzieć żadnego "wicia się" kogokolwiek w ujęciu o jakim mówisz. Czytając jednak niektóre posty z tego forum zauważyłem pewne dążności, a także tendencje i ignorancję oraz odrzucanie a prorii. Postanowilem nie zostawić tego ad akta i troszkę podyskutować. To chyba naturalne? To forum dyskusyjne czy kościelna ławka??
"raf":"Chcesz się z nami podzielić swoimi "interpretacjami". Dlaczego TWOJA interpretacja miała by być lepsza od 6 miliardów innych interpretacji? (bez ironii)"
Uważasz, że jeżeli ktoś chce się z kimś czymś podzielić, od zaraz uważa, że to jest lepsze od wszystkiego czym do tej pory się dzielono?
pozdrawiam serdecznie
|
|
|
Przeglądam ostatnie tematy i wszystkie się kończą się w ten sam sposób: tak, jak byś chciał wyzwać Brata na pojedynek lub sprowokować go do przepychanki. Widocznie to lubisz, a dla mnie to jest chore.
"Uważasz, że jeżeli ktoś chce się z kimś czymś podzielić, od zaraz uważa, że to jest lepsze od wszystkiego czym do tej pory się dzielono?"
Nie uważam. Chciałem jedynie wiedzieć czy jest i - ewentualnie - dlaczego.
|
|
|
Po to jest to forum, aby toczyć potyczki - ot - dyskuja. Old ma rację, niech Brat odeprze zarzuty.
|
|
|
"raf":"Przeglądam ostatnie tematy i wszystkie się kończą się w ten sam sposób: tak, jak byś chciał wyzwać Brata na pojedynek lub sprowokować go do przepychanki. Widocznie to lubisz, a dla mnie to jest chore."
:))))) Wyzwać na pojedynek:) Sprowokować do przepychanki? A niby to jakie moje zapytania mają posmak ewentualnej, przyszłej, krojącej się słownej przepychanki? Jeśli nie stać brata na podjęcie merytorycznej dyskusji, w porządku, lecz czy nie wypada chociaż zasygnalizować tego? Wyjątkowo nie lubię słownych przepychanek ponieważ do niczego konstruktywnego w pozytywnym ujęciu raczej nie prowadzą. A chore moim zdaniem jest propagowanie ideii rodem z ciemnogrodu.
pozdrawiam
|
|
|
"...Po to jest to forum, aby toczyć potyczki - ot - dyskuja. Old ma rację, niech Brat odeprze zarzuty..."
Zgadza się, tyle że Brat albo tego forum już nie czyta, albo nie ma ochoty dyskutować - to chyba jasne. Jak ktoś ze mną nie chce gadać, to mu nie krzyczę do ucha.
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 161 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |