Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

Brat:
Wendolu a gdyby Ciebie na prawdę zafascynowało katolickie przesłanie to miałbyś lekturę na nie jedno a resztę wcieleń do końca czasów :-)
Fajna odpowiedź :) Ale ile można czytać to samo? Przesłanie OK - wycisnąłem z niego esencję.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No to ja napiszę że wycisnąłem esencję z Twoich domniemywań :-)

Znalazłem esencję :) Przed wyruszeniem w drogę warto ustalić dziesięć punktów, które będą stanowiły punkt odniesienia w czasie podróży. Zrobiliśmy to! Pomysł na ten tekst powstał na skutek lektury maili do Fundacji NAUTILUS. Wiele osób prosi o odpowiedzi na pytania podstawowe, dotyczące zagadnień związanych z tematem sensu życia czy religii. Naszych Czytelników interesuje pogląd FN na różne sprawy, tematy, wydarzenia. Jest to zresztą zrozumiałe, gdyż bardzo trudno wyrobić sobie pogląd na sprawę bez oparcia się na zbadaniu rzeczy, wydarzeń, niewyjaśnionych zjawisk. Prawdą jest, że ze zgromadzonego materiału wyłania się pewien obraz, który - wiemy to ponad wszelką wątpliwość - jest dla nas bardzo budujący. NAUTILUS przez wiele lat zgromadził materiał dokumentalny, który pozwala wyciągnąć wnioski dotyczące otaczającego nas świata. W setkach, a raczej tysiącach maili i listów (to efekt wielu lat działalności Fundacji NAUTILUS, no i ogromnej popularności naszych stron) Czytelnicy przekazują nam swoje historie o spotkaniu z czymś, czego nie potrafili wytłumaczyć. Każda historia jest katalogowana, starannie opisywana, trafia do odpowiedniego folderu itp. Ich lektura pozwala znaleźć punkty wspólne, ocenić, wyciągnąć wnioski. I nagle pojawiła się propozycja, aby napisać dziesięć najważniejszych punktów, które wyłaniają się z tego ogromu informacji. Najważniejszych dla wszystkich, którzy są "poszukującymi" w szerokim rozumieniu tego słowa. Dla ludzi, którzy nie potrafią przejść obojętnie wobec wielkiej tajemnicy, którą jest dla nas ten świat. Sporządzenie takiej listy jest nie lada sztuką. Trzeba pójść na kompromis - pewne rzeczy pominąć, inne i niezwykle istotne - uprościć. A jednak to zadanie było dla nas wielkim wyzwaniem i dlatego dzisiaj prezentujemy Wam te oto "dziesięć punktów"! Postanowiliśmy się wyzbyć wszelkich pokus kierowania się wskazówkami wielkich światowych religii czy ustaleń oficjalnej nauki akademickiej. Te dziesięć punktów to efekt naszych własnych przemyśleń i tylko naszych. Każdy z Was może wyciągnąć zupełnie inne wnioski dotyczące otaczającego nas świata i ma do tego pełne prawo, ale... my mamy także prawo to zrobić! Wiemy, że wiele osób czeka na takie teksty jak ten, gdyż informacje podawane przez Fundację NAUTILUS są dla wielu osób niczym mapa, na której zaznaczono ołówkiem kilka miejsc. Nie jest to zbyt wiele, ale... zawsze jest to więcej, niż nic! Ponieważ ludzkie życie jest w pewien sposób wędrówką, warto zaopatrzyć się w kilka map. Jedną z nich niech będzie ten tekst. Każdy z tych punktów jest naszym zdaniem oparty o ludzkie doświadczenia, o fizycznie istniejące dowody, a dla nas takim dowodem są także opowieści ludzi i spisane historie. Będzie moment, kiedy ludzie zastąpią słowo "wierzę" słowem "wiem" i będzie to jeden z najwspanialszych momentów w dziejach ludzkości. Nasze "dziesięć punktów" powinny także dać wielu ludziom nadzieję na to, że jest sens. We wszystkim i w każdej rzeczy z osobna. W czasie dyskusji nad ustalaniem naszej dziesiątki pojawiało się wiele rzeczy, których nie umieściliśmy na liście i być może jest to błąd, ale - powtarzamy raz jeszcze - musieliśmy pójść na kompromis. Oto dziesięć najważniejszych punktów, które udało nam się ustalić na podstawie zgromadzonego materiału. Na pytanie "czy jesteście tego pewni?" odpowiedź jest bardzo krótka: tak. http://www.nautilus.org.pl/article.php?articlesid=934

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

W tym temacie Brat też przestał dyskutować. Chyba Oldspiricie, Brat jest jednak cynikiem i jeśli dyskusja robi się dla niego niewygodna ze względów medialnych (propagandowych), to ją kończy, aby sprawa przycichła. Tak od dłuższego czasu zastanawiamy się na tym forum, kim jest Brat i co mu przyświeca, i teraz doszedłem do wniosku, że jego jednak nie interesuje merytoryczna dyskusja, tylko jest tu po to, by siać kościelną propagandę. Brat ma wielkie braki w wielu aspektach wiedzy, ale jego niestety zdobywanie wiedzy nie interesuje. On się już nie zmieni, nie rozwinie, bo wierzy w dogmaty i jeśli spotka się z czymś, co nie pasuje do jego przekonań, to odrzuca to automatycznie (nie zapoznając się z tym nawet), zamiast spojrzeć na to bez uprzedzeń. A może Brat nie może przejawić innej postawy, bo by go dajmy na to wyklęli z jakiejś zorganizowanej grupy? A może nawet został oddelegowany do prowadzenia działalności na tym forum? - To chyba jednak zbyt daleko posunięty domysł. Chociaż kto wie? Był tu kiedyś ksiądz egzorcysta (naprawdę zabawne rzeczy wypisywał), a nawet jakiś funkcjonariusz kościelny z samego Watykanu się trafił. Krążą różni czarni po necie i szukają. Chyba na nas Oldzie już gdzieś stos czeka ;)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Chyba Oldspiricie, Brat jest jednak cynikiem i jeśli dyskusja robi się dla niego niewygodna ze względów medialnych (propagandowych), to ją kończy, aby sprawa przycichła.
- Ja juz od dawna przestalem wymieniac sie z nim moimi uwagami. Kiedys probowalem cos tam pisac i to nawe tym samym religijno-koscielno-biblijnym jezykiem. Bez skutku. Nie widze juz sensu jakiejkolwiek wymiany zdan w tematach w ktorych moze on zabrac glos. pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Eh smuci mnie to co piszecie, ale nic nie poradzę - Wasze oceny są nieuprawnione bo mnie nie znacie - ja Was nie oceniacm. To że mam braki w wielau aspektach wiedzy - a któż ich nie ma? :-) Cynikiem jest ten, który sam mając braki wytyka ja innym aby podbudować swoje niepewne zaplecze naukowe. Zresztą Wendolu sam powinieneś wiedzieć że gdy dyskutujemy o wierze to żadne dowody nie są na tyle silne aby przekonać drugą stronę. I skomentuję jeszcze jedno zdanie:
wendol:
On się już nie zmieni, nie rozwinie, bo wierzy w dogmaty i jeśli spotka się z czymś, co nie pasuje do jego przekonań, to odrzuca to automatycznie (nie zapoznając się z tym nawet), zamiast spojrzeć na to bez uprzedzeń.
jak dla mnei zupełnie nieuprawnione. 1. Każdy w coś wierzy - Ty też. 2. Niczego nie odrzucam automatycznie - wybieram świadomie jak Ty to w co wierzę spomiędzy wielu możliwości 3. Zapoznaję się i to w szerokim spektrum z różnymi religiami i swiatopoglądami... 4. Patrzę bez jakichkolwiek uprzedzeń na inne religie o czym już tutaj pisałem. Nikt nie ma monopolu na prawdę - tylko ze czasami niektórzy o tym zapominają. Unikajcie neisprawiedliwych ocen. Pax :-)

Brat:
Eh smuci mnie to co piszecie, ale nic nie poradzę - Wasze oceny są nieuprawnione bo mnie nie znacie - ja Was nie oceniacm.
Ja Cię chętnie poznam :) A tak w ogóle, to wydaje mi się, że Brat nie jest taki zły, jak go malują :) Brat chyba ewoluuje :) Pewnie da się żyć nawet z takim Bratem pod "jednym dachem" :) Warto skupiać się na tym, co nas łączy, a to co dzieli lepiej zostawić dla samego siebie. Łączy nas w sumie najważniejsza sprawa - wierzymy w jakąś formę "Boga". Tylko, że ja chciałbym pewne tego aspekty poznać na podstawie jakichś doświadczeń, a najlepiej badań naukowych i cieszę się, że współczesność dostarcza mi tego coraz więcej. Można już pewne sprawy w jakimś stopniu badać i dzięki temu moja wiara w coraz większym stopniu zmienia się w wiedzę :) Podobno niedługo tzw. "oficjalna nauka" potwierdzi istnienie czegoś w rodzaju Boga. Ważne tylko, aby na tego Boga nie patrzeć przez pryzmat religijny (nauce to nie grozi), tylko w czysto naukowy sposób. Nauka ma tą przewagę, że w nic nie wierzy - tu trzeba wszystko udowodnić. Czasem jednak wyniki pewnych badań nie są szeroko nagłaśniane, bo mogłyby zburzyć nasz "wspaniały porządek" i uznaną postać rzeczy. Miło mieć przecież jakąś opokę, czy stabilizację - zwłaszcza w obliczu zachodzących coraz szybciej zmian. Tylko, że mnie taka stabilizacja nie interesuje - wolę znać nawet najgorszą prawdę. A zresztą, co to za określenie - "najgorsza prawda"? Prawda jest zawsze najlepsza, bo prowadzi naprzód - do kolejnych odkryć. Ja nie lubię stać w miejscu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Widzisz Wendolu łączy nas zapewne wiele :-) I miło mi z tego powodu. Niemniej jednak dopóki nie zobaczę naukowego dowodu na to co piszesz to nie uwierzę :-) Dla mnie Bóg jako Istota transcendentalna, któa stworzyła naukę jako taką nie może być przez nią zbadany i poznany. Ale ciekaw jestem co też nauka o Bogu "wie"... chyba tylko to że istnieje :-) Dla mnie Bóg nie jest naukową zagadką, którą można zgłębić, tylko Bytem idealnym, zawierającym wszystko w sobie i dzielącym się swoją mocą z innymi istotami - także z ludźmi :-) Warto szukać tego co łączy... Pax :-)

Niektóre aspekty przejawiania się Boga można już badać, nawet przy obecnym poziomie nauki. "Fale duchowe w materii" - był tu kiedyś na forum taki wątek. Podobno Bóg też się cały czas rozwija, tworzy nowe wszechświaty i możliwości przejawiania się. Doskonałość nie ma kresu, nie ma końca, nie ma granic, nie ma mety, nie ma punktu docelowego. Kwestia pomysłu w przejawianiu się. Spróbuj wyobrazić sobie nieskończoność w czasie i przestrzeni, nieskończoność wymiarów, wszechświatów i światów - można doznać zawrotu głowy. Kiedyś w swoim życiu "liznąłem" nieskończoności, po czym ległem z błogim i głupim wyrazem twarzy i z wytrzeszczonymi oczami - tego się nie da opisać - to jest tak wielkie i wspaniałe, że trudno wyjść z podziwu. Czuje się wtedy taką radość i tęsknotę, że... człowiek się roztapia w tej nieskończoności i przestaje istnieć, czując jednocześnie radość, ekstazę ISTNIENIA. Po czymś takim człowiek płacze ze wzruszenia i kocha WSZYSTKO. Kończę, bo się rozpłakałem...

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Widzisz Wendolu - rozmijamy się w kwestii dokonałości. Dla Ciebie nie ma ona kresu, a dla mnie Bóg jest bytem idealnym i doskonałym, nieskończonym. Nie ma nic ponad Boga, bo Bóg wszystko w sobie zawiera. Ponoć wielcy mistycy chrześcijańscy odczuwali podobne Tobie uczucia m.in. otrzymując stygmaty, czy medytując nad Bogiem :-) A ja staram się kochać wszystko i bez tego typu doznań :-) Pax :-)

Brat:
Widzisz Wendolu - rozmijamy się w kwestii dokonałości. Dla Ciebie nie ma ona kresu, a dla mnie Bóg jest bytem idealnym i doskonałym, nieskończonym. Nie ma nic ponad Boga, bo Bóg wszystko w sobie zawiera.
Nie zrozumiałeś - wcale się nie rozmijamy. Doskonałość Boga jest nieskończona - może się ona przejawiać na nieskończenie wiele sposobów - zawsze można wymyślić coś nowego, kwestia pomysłu. Doskonałość wyraża się w tworzeniu - w doświadczaniu swego własnego stworzenia, będąc jednocześnie nim i w nim - a nie w trwaniu. Bóg realizuje się w ciągłym ruchu, w ciągłym tworzeniu, przejawianiu się i doświadczaniu. Nie istnieje takie pojęcie jak doskonałość, bo nie ma ona końca - zawsze może być jeszcze ciekawsza i realizować się, przejawiając na nowe sposoby. Nie wiem, czy mnie teraz rozumiesz. Spróbuj pomyśleć wielowymiarowo - wyjść poza postrzeganie z punktu widzenia cielesnego człowieka. P.S. Właśnie czytałem sobie przed wysyłką, co napisałem o przejawianiu się i doświadczaniu - i w tym momencie usłyszałem głos: "to jest najcudowniejsze".

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Witaj Bracie ! Kiedys napisalem do jednego z forumowiczow:
Romek:
Drogi Olspirit-cie,choc mialem juz nie zabierac glosu w dsykusjach z toba
na co mi odpisal:
oldspirit:
Drogi Romciu. Po pierwsze - (na marginesie wtrącę) nie można na Tobie polegać, tak więc na bakier u Ciebie z prawdomównością.
Mam nadzieje, ze Ty Bracie, nie postapisz podobnie. ;o)
Brat:
Ponoć wielcy mistycy chrześcijańscy odczuwali podobne Tobie uczucia m.in. otrzymując stygmaty, czy medytując nad Bogiem :-)
- Ponoc otrzymywali stygamty. Zalozylem wlasnie temat STYGMAT-y. Według tradycyjnych pogladow, stanowi to oznakę "Łaski Bożej" i szczególnego wyróżnienia. Bedzie mi milo jest sie do niego (tegoz tematu) jakos ustosunkujesz. pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Brat:
Zapoznaję się i to w szerokim spektrum z różnymi religiami i swiatopoglądami...
Tak z ciekawości spytam, stawiasz religię jako coś ponad swiatopoglądem, coś ważniejszego, czy stawiasz znak równości? Np weźmy dajmy na to ateizm, czyli z jeden światopoglądów, a zdrugiej strony katolicyzm. Czy uważasz, że katolicyzm jest w czymś lepszy od ateizmu? Tak sobie was czytam w tym watku i znów dostrzegam ten specyficzny posmaczek w traktowaniu odmienności światopoglądowej przez Brata. Mówi, że Świat stworzony przez jego Boga jest piękny i pełen miłości, a świat Wendola nazywa stworzonym przez niego (przez Wendola czyli). Świat Brata ( w jego oczach) jest światem Boga Jedynego, a świat Wendola to iluzja stworzona ze względu na 'konformizm i chęć ułatwienia sobie życia' -jak suegruje Brat. Eech, jak mnie brzydzi ta paskudna retoryka!

Powiem (klasycznie) o poczuciu stabilności, przynależności, tożsamości przyswojonej która przez paręnaście systemów religijno-ideologicznych z katolicyzmem włącznie dawały mi poczucie lizania słodyczy przez szybę. Można mówić o monotonii i intelektualnych dywagacjach by poróżniać wartości i ich ocenę. Jakkolwiek by się do tego odnosić systemy określają założoną funkcję realizując program. Przy założeniu że wartość (Stwórca) jest zmienna punkt oparcia również jest zmienny i przestaje nim być jeżeli przyjąć takie założenie. Tymczasem ramy programu nadal są ''prawdziwe'' nie uwzględniając zmian stale ewoluujących form ich przejawiania się. Przykładów mnogo w zdolności przejawiania myśli, słów, gestów, fantazji, marzeń, emocji, ambicji, nauki, kultury, biologi, płaszczyzny, wymiaru, znaczeń, symboliki, dziedzictwa, drogi i celu. P.S. Pojawia się też pytanie czy można założyć że wartość w swym wielo-elementarnym kontekście ma stałe lub funkcje które owe stałe modyfikują w niewielkim stopniu lub wcale. I z jakiej perspektywy to ogarnąć? Funkcji, wartości czy przejawu działania. A może z innego lub wszystkich naraz? Zaczynam rozdrabniać na drobne ale ostatecznie jakkolwiek by na to nie spojrzeć ciągłość jest zachowana. W formie przejawiania zawsze istnieje błąd statyczny (nawet będąc automatem) jeżeli wykluczyć celową ingerencję. Pewnie zaraz zacznę pisać na temat samo-skupienia i osiągnięcia stanu świadomości bytu. Odwrotność poprzez ten sam proces samo-skupienia określa zmianę płaszczyzny (roztopienia się jak napisał Darek). Tymczasem zdawało by się że nic nie poróżnia tych stanów bardziej niż doświadczenie drogi z punktu A do punktu B. Gdzie droga z punktu A do punktu B może przypominać mozolny trud. Z kolei droga z punktu B do punktu A nie ma bariery czasu, środków do jej przebycia. Sam fakt istnienia drogi jest już tylko jedną z opcji kiedy miejsce staje się ABCD.... To tak na marginesie moich chaotycznych przemyśleń. Jak mówił Bruce Lee na początku cios był dla niego po prostu ciosem, potem stał się tajemną sztuką dającą nieograniczone formy jej realizacji. Później cios znów był dla niego zwykłym ciosem. W każdym razie powiedział coś co podkreślało zmianę postrzegania wraz z procesem nauki :P Bo gdyby spojrzeć na to z perspektywy dużych i małych cząstek i sposobu w jaki siebie nawzajem postrzegają i w jaki sposób są od siebie zależne.... ach, sami wiecie =P Pamiętam co w dzieciństwie wzbudzało mój podziw i ogarniającą panikę jednocześnie. Myśl o nieskończoności (w pojęciu wszechświata) i o niebycie, nieistnieniu. Zdaje się że łączyłem obie te sprawy. P.S. Jeżeli dziecko nie potrafi uwierzyć w słowa księdza szafując się nauką (tą bardziej racjonalną) a pomimo to wmawia sobie i innym że jest na odwrót to znaczyło by że uczy się na małego hipokrytę. 24/7 ma wszystkich w gdzieś ale kiedy wali mu się świat wzywa Jahwe na pomoc. Takie dziecko z pewnością ma ciekawe wzorce. Uczy się czystości tego co z wierchu by ostać w przejawianiu teatru pozorów.

Wendolu miło że się nie rozmijamy :-) Więc dziwi mnie dlaczego nie jesteś Katolikiem ;-) Widzisz pojmując kwestie wielowymiarowo trzeba faktycznie porzucić doskonałość w rozumieniu ziemskim i wtedy człowiek stwierdza, że doskonałość musi się rozwijać. Ale z drugiej strony należy też porzucić rozwój w rozumieniu ziemskim i wtedy stwierdza się ze doskonałość nie jest ani rozwojem - ani stanem. Doskonałość jest w Bogu bo to On wszystko kreuje i to on wszystko stwarza, ale próby pojęcia doskonałości w kategoriach ziemskich niestety chyba przekraczają nasze zapewne wielkie ludzkie możliwości :-)
oldspirit:
Tak z ciekawości spytam, stawiasz religię jako coś ponad swiatopoglądem, coś ważniejszego, czy stawiasz znak równości? Np weźmy dajmy na to ateizm, czyli z jeden światopoglądów, a zdrugiej strony katolicyzm. Czy uważasz, że katolicyzm jest w czymś lepszy od ateizmu?
Złe wg mnie podałeś przykłądy, bo zarówno ateizm jak i Katolicyzm są wg mnie jednocześnie światopoglądami, zaś Katolicyzm jest dodatkowo jeszcze religią. Choć i w ateiźmie możnay dostrzec pewne elementy quasi-religii. A Ty jak na to patrzysz?
oldspirit:
Tak sobie was czytam w tym watku i znów dostrzegam ten specyficzny posmaczek w traktowaniu odmienności światopoglądowej przez Brata. Mówi, że Świat stworzony przez jego Boga jest piękny i pełen miłości, a świat Wendola nazywa stworzonym przez niego (przez Wendola czyli). Świat Brata ( w jego oczach) jest światem Boga Jedynego, a świat Wendola to iluzja stworzona ze względu na 'konformizm i chęć ułatwienia sobie życia' -jak suegruje Brat
Twoje "chciejstwa" niestety nie są prawdą :-) Spieszę aby wyprowadzić Cię z błędu: Świat stworzony przez Boga jest piękny i pełen miłości zarówno dla mnie jak i dla innych ludzi w cokolwiek oni wierzą albo nie-wierzą. Zaś sposób postrzegania świata - to już zupełnie inna rzecz. Każdy postrzega świat na swój odmienny sposób i zaryzkuję stwierdzenie, że tyle jest tych postrzeżeń ilu jest ludzi. Czym innym zaś jest kwestia wiary, którą możemy sami kształtować albo oprzeć się m.in. na zaufaniu do Absolutu. I nie twierdzę, że np Wy nie macie racji gdy idzie o religię. Być może Absolut w ten sposób Was ukształtował że postrzegacie Go w takich a nie innych kategoriach? Natomiast jestem zwolennikiem innej teorii - mówiącej ze mamy wspólne podłoże morlane jako ludzie - i ze formą ucieczki od tej moralności jest właśnie samowiara i samousprawiedliwienie. Można się tutaj spierać o kanon moralności, ale chyba każdy z nas zna 10 przykazań i można je w pewnym sensie za ten kanon przyjąć. Ale znów wynikną spory o interpretację i tak w nieskończoność. Ludzki konformizm jest nieprzebrany a chęć zaspokojenia własnych potrzeb pierwszorzędna - i uważam, że to jest złe a jednocześnie usprawiedliwiane przez tworzenie swoich własnych systemów etycznych. A Ty Old jak uważasz? Pax :-)

Brat:
Wendolu miło że się nie rozmijamy :-) Więc dziwi mnie dlaczego nie jesteś Katolikiem ;-)
Jeśli w jakichś kwestiach moje przekonania okazują się być zbieżne z katolicyzmem, to nie znaczy, że powinienem zostać katolikiem. Dla mnie każda religia jest tylko uproszczeniem i w dodatku ma przekonanie o własnej nieomylności - zabrania innego podejścia, strasząc nawet grzechem, uleganiem podszeptom szatana, zejściem z właściwej drogi itp. Ja się nie ograniczam do żadnej religii i we wszystkim staram się znaleźć pozytywne elementy.
Brat:
Ludzki konformizm jest nieprzebrany a chęć zaspokojenia własnych potrzeb pierwszorzędna - i uważam, że to jest złe a jednocześnie usprawiedliwiane przez tworzenie swoich własnych systemów etycznych.
A co jest złego w różnych systemach etycznych, jeśli wszystkie uznają za podstawę zasadę "nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe"?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ano. Nie ma sensu zakładać ludziom moralnych kagańców ograniczając ich wolną wolę. a ja Wam powiem, daj biedakowi wędkę a sam sobie ryb nałowi. P.S. Tak się zastanawiam czy ktoś kiedyś napisał artykuł o szkodliwości religii katolickiej dla zdrowia. Tak to już jest kiedy prawo grupy jest sprzeczne z prawem naturalnym. W umyśle rodzi się czarna, ziejąca dziura która skutecznie konsumuje wszelkie pomysły i zdrowe odruchy. Jeżeli coś Nam nie służy to może jedynie zaszkodzić. Dobrze jest zawsze zadawać sobie pytanie - czego chce i do czego dąże? Nauczyć się szczerości wobec siebie.

wendol:
Dla mnie każda religia jest tylko uproszczeniem i w dodatku ma przekonanie o własnej nieomylności - zabrania innego podejścia, strasząc nawet grzechem, uleganiem podszeptom szatana, zejściem z właściwej drogi itp.
Ale widzisz! Napisałeś absolutnie prawdę! Trzeba podkreślenia tego "dla mnie" na początku! Widzisz - dla mnie jest czymś zupełnie innym! Jest oknem na świat rzeczywisty i duchowyy, jest możliwoscią nieograniczonego rozwoju i poznania Woli Boga, Absolutu, Najwyższego jakkolwiek Go nazwiemy. Jest sposobem realizacji Jego woli, która powinna być dla każdego ze stworzeń rozkazem.
wendol:
Ja się nie ograniczam do żadnej religii i we wszystkim staram się znaleźć pozytywne elementy.
Czyli inymi słowy ograniczasz się do tego co sobie sam wybierzesz z różnych światopoglądów. Wygodna postawa dla Ciebie. Myślałeś czy równie wygodna dla innych? I równie wygodna Bogu?
wendol:
A co jest złego w różnych systemach etycznych, jeśli wszystkie uznają za podstawę zasadę "nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe"?
Co Tobie niemiłe? :-) A myślisz, że wszyscy ludzie uważają za miłe to co jest miłe dla Ciebie? Jest to zasada etyki egcentrycznej. Prawdziwa moralność wg mnie zawarta jest w słowach "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" - nie skupiasz się na tym co miłe jest Tobie, ale co miłe jest Twemu bliźniemu. Widzisz - coraz lepiej się dogadujemy :-)
Liszaj:
Nie ma sensu zakładać ludziom moralnych kagańców ograniczając ich wolną wolę.
A tu się nie zgodzę. Dzięki moralności świat moze istnieć a my mozemy się rozwijać i żyjemy w jakiej takiej symbiozie między sobą. Brak moralności oznaczałby chaos i wszechobecne zło. Pax :-)

Byłem niezmiernie ciekaw co Brat ma do powiedzenia na temat drugiej, obszerniejszej części mojego posta. Jednak po jego ustosunkowaniu się jedynie do mojego wstępu wszelkie wątpliwości pękły niczym mydlana bańka.

Którego posta Liszaju? jeśli nie odpowiedziałem w sposób wystarczający to postaram się to naprawić.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.