Amerykanie mieli rację, a Putin okazał się... (tu seria brzydkich epitetów).
Naukowcy opracowali plan przeprojektowania systemów żywnościowych
Jeszcze tylko "przeprojektować" światowy system gospodarczy, ekonomiczny i będzie dobrze
Grecja na kolanach po kuracji Brukseli. W Unii Europejskiej już tylko Bułgaria jest biedniejsza
W UE trwa "plan odbudowy" po COVID...
A skąd wzięły się na to pieniądze?
Ano z pożyczek - Unia jako całość się dodatkowo zadłużyła i trzeba będzie to spłacić.
I to jest właśnie "sposób" całego świata na "rozwój", a później "zdziwienie", że rośnie zadłużenie, rosną koszty, ceny, pieniądz traci na wartości, bo nie ma pokrycia i spada produkcja (nawet jak "stoi", to "spada", bo powinna rosnąć), bo... rosną ceny i spada siła nabywcza ludzi, którzy mimo to mają spłacać zadłużenie państwa, bo państwo to ludzie.
Taki mechanizm "studzenia" może miałby jakiś sens, ale nie przy tak wysokim globalnym zadłużeniu i potrzebach wynikających ze skali.
Generalnie wszystko się zaczyna "kurczyć" (stagflacja) oprócz... zadłużenia, bo żeby szybko nie rosło, to musi rosnąć PKB.
Już dawno pisałem, że wystarczy jakiś większy "kataklizm" i wszystko zacznie się "zwijać", bo ten system jest tak pomyślany, że musi się rozwijać - musi być wszystkiego coraz więcej i to w coraz szybszym tempie.
Coraz więcej ludzi rozumie, że nie jest możliwe, aby to tak dalej trwało, bo Ziemia wraz z jej zasobami jakoś nie chce rosnąć.
Gdybyśmy mieli większy "bufor bezpieczeństwa", to mechanizmy ekonomiczne nie zadziałałyby tak dotkliwie, ale ten system już od dawna nie działa nawet "na styk", tylko na kredyt odnośnie wszystkiego - to piramida nie tylko finansowa. Ciągle przyszłe pokolenia miały spłacać powiększający się dług - teoretycznie możliwe, bo miały być coraz liczniejsze, ale jakoś nikt "nie pomyślał" o tym, że liczniejsze pokolenia będą potrzebowały coraz większych zasobów wszystkiego.
Lata temu rektor SGH tłumaczył nam, że nie należy dawać żywności krajom trzeciego świata, bo się rozmnożą i problem będzie jeszcze większy.
Tylko, że... tu wszystko działa na tej zasadzie - gdyby ludziom się polepszyło, to dalej radośnie by się rozmnażali i konsumowali - i nie chodzi tylko o żywność.
To dopiero początek ostrego kryzysu...
Kiedyś myślałem, że towar w sklepach po prostu "leży", bo w gospodarce rynkowej jest nadmiar wszystkiego i chodzi tylko o to, by znaleźć klienta

Później pracowałem w hurtowniach i zobaczyłem ile tego wszystkiego schodzi i co się dzieje, jak czegoś nie dowiozą.
Wzrost cen może oczywiście zniechęcić ludzi do zakupów, ale kolejne firmy już padają, bo mówią, że koszty im rosną, a cen nie mogą dalej podnosić, bo towar przestanie się sprzedawać i... globalnie pieniądz przestaje krążyć, jest recesja i stagflacja, a koszty stałe nie spadają, tylko rosną - tym bardziej w porównaniu do dochodów.
A państwo (jako "organizacja") żyje z podatków, których wolumen jeśli spada, to są podnoszone.
Tak Igor - świat się zmienia bardzo dynamicznie.
Musi, ale szkoda ludzi.
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem.
http://wendol.cba.pl
wendol@o2.pl