Fajne, rozwijające i nawet zrozumiałem

Rosyjski jest łatwym językiem dla Polaków, a jak jeszcze ktoś się uczył w szkole, to już w ogóle spoko.
Na koniec coś o tych naukowcach, co tylko "klepią" i nie wiedzą, a praktycy robią.
Na studiach miałem promotora młodego profesora, który dzielił naukowców na pracowników naukowych i "naukawych" (takie określenie wymyślił) - chodziło mu o praktyków i teoretyków, i tych co się uczą, i tych co się nie uczą, bo "już wszystko wiedzą".
Jest takie powiedzenie, że największych odkryć dokonują "nieuki", bo nie wiedzą, że czegoś "nie da się zrobić"

Numeryczny też wspominał o takich "doktorkach", co z niego kpili, "wymądrzali się", a prostej (dla niego) rzeczy technicznej nie potrafili zrobić i mówili, że "tak się nie da" (teoretykami byli), a on to robił jako technik, więc jedyne co im pozostawało to gadanie, że wiedzą lepiej, bo mają wyższe od niego wykształcenie, ale... nie wiedzieli lepiej.
Po prostu chłopak był od nich inteligentniejszy, ale wykształcenia nie zdobył, bo zakompleksiony ojciec go dołował i nie chciał, żeby był "lepszy od niego".
Bywa tak, że ktoś mnóstwo książek przeczyta, różne szkoły skończy, ale wiedzy nie umie zastosować w praktyce, bo... np. twórczy nie jest, tylko odtwórczy, więc potrzebuje dokładnej instrukcji, której i tak nie spamiętał, a jak o czymś nie przeczytał, to nie wie co zrobić i generalnie "nie da się" lub "zagadnienie nie istnieje", bo o nim nie słyszał.
Była kiedyś taka głośna akcja naukowca z PAN pt. "W obronie rozumu" dotycząca psychotroniki. Pisał, że to "bajki". Może się tego bał?
Napisałem do niego i jego akcja się skończyła.
Napisałem, że po prostu brak mu wiedzy z tej dziedziny, że jest dobrym naukowcem, ale w innej dziedzinie.
Wspomniałem mu o rosyjskich naukowcach i ich odkryciach, a także o tym, że na Zachodzie też w ramach studiów psychologicznych są przedmioty psychotroniczne. W Rosji są nawet oddzielne studia kierunkowe, a naukowiec z Moskiewskiego Instytutu Magnetyzmu Ziemskiego - fizyk jądrowy zrobił też fakultet z psychotroniki i powiedział, że dzięki temu zrozumiał więcej z obu tych dziedzin - po prostu to połączył, zamiast (jak większość?) mówić, że jedno lub drugie tłumaczy wszystko i jest ze sobą sprzeczne.
Teraz Nicze wielu wspaniałych rosyjskich naukowców ucieka z Rosji (przed głupotą Putina) i zasilą swoją wiedzą Zachód.
A wiesz, że zwłaszcza dla krajów afrykańskich są produkowane piecyki, na których coś upieczesz, ugotujesz, ogrzejesz się i jednocześnie prąd wytwarzają?
Po prostu wrzucasz trochę patyków i jest ogniwo, które na zasadzie różnic temperatur wytwarza prąd.
Może coś w rodzaju pompy ciepła, tylko kompaktowe i prądu nie potrzebuje, tylko ognia i prąd wytwarza.
Zainteresowałem się tematem kilka lat temu i nawet niedrogie to było, bo Afrykańczycy najczęściej bogaci nie są, ale na Europę i USA sprzedawali tylko mniejsze urządzenia - na użytek "survivalowy" - też drogie to nie było, ale stwierdziłem, że "po co mi to" za jakieś 600 zł, skoro się nie przyda. Teraz Ukraińcom by się przydało takie coś zamiast kozy, bo port USB miało i można było różne rzeczy naładować: telefon, latarkę...
Stwierdziłem, że jak prąd jest, to powerbank wystarczy, a do zabaw z ogniem kupiłem piecyk rakietowy za 60 zł - też trochę patyków wrzucasz i wygląda prawie jak palnik gazowy, bo gaz drzewny się spala wylatując przez dziurki i nie dymi jak paliwo jest suche.
Do tego mały ruszt kupiłem i córkom przygotowałem "zapiekanki" - kromki chleba posmarowane jakimś tłuszczem, na to plasterek mięska i serka żółtego.
Chleb od spodu się przypalił, ale resztę można było zjeść i łyżeczką wyskrobać chleb z tłuszczem - pyszne to było, były zachwycone i zajęcie, zabawę miały na świeżym powietrzu.
A może byś tak wpadł choć na chwilę na Sylwestra?
Ognisko, lasery (1W niebieski dziury wypala po 2 sekundach), ten piecyk rakietowy możesz zobaczyć i...
Fajnie by było się... pogodzić

Raczej nikomu krzywdy nie zrobisz, jak dam Ci do ręki miecz samurajski?

Ojciec mi powiedział, że jest do wycięcia jedna śliwka.
Później ją potniemy na mniejsze kawałki elektryczną piłą łańcuchową akumulatorową.
Igor nie wiem, czy będzie, bo chyba musiałbym zafundować mu podróż - to bardzo oszczędny człowiek - prawie jak Szkot

Coś mi ostatnio o jakimś złocie wspominał.
Może mu dam pierścień Atlantów ze starożytnego electrum, bo już długo nie noszę - w pracy kiedyś nosiłem trzy różne i śmiali się ze mnie, że "władcą pierścieni" jestem lub jakąś panienką

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem.
http://wendol.cba.pl
wendol@o2.pl