|
|
Dobre - zwłaszcza to o wiedzy :))
Ale ta kwestia leży u podstaw tej religii - słynna sprawa z owocem z drzewa poznania. Podobno samemu Bogu zależało na tym, by ludzie nie dowiedzieli się pewnych rzeczy. No cóż - przekazy sumeryjskie lepiej to tłumaczą.
Typowa obrona dogmatów - masz wierzyć, a nie szukać informacji i myśleć.
A ja uważam, że myślenie, zdobywanie informacji, wiedzy, to jedne z najważniejszych spraw na tym świecie - dla mnie jest to sens życia i to, co mnie napędza (oprócz miłości) - mam nienasycony głód na wiedzę - ciągle mi mało.
Kościół nisko już upadł, skoro w dzisiejszych czasach gada takie rzeczy - wyraźnie adresuje słowa jedynie do najbardziej zatwardziałych wiernych, by jeszcze ich utrzymać. Całe szczęście, że idiotów jest coraz mniej.
Co tam jeszcze Benek gadał? - O pieniądzach i żądzy posiadania - idealnie pasuje do Kościoła. Zapomniał jeszcze wspomnieć o żądzy władzy, bucie, arogancji i kpinach z ludzi (uważaniu ich za idiotów) - w tym Kościół jest niedościgniony.
Niech sobie jeszcze Kościół pogada, ale nic im to nie da - to równia pochyła. Nie mają już tych środków i siły perswazji, co w średniowieczu :) Ludzie już coraz mniej się ich boją, a Boga postrzegają inaczej - nie uważają go już za takiego prymitywa i prostaka, jakim przedstawia go Kościół. Jeśli by użyć ich terminologii, to Kościół jest największym bluźniercą.
Dzięki Piotrze za poprawienie mi humoru - widzę jak Kościół brzytwy się chwyta :)
Będzie nam wszystkim dużo lepiej - lżej, swobodniej, spokojniej i radośniej, jak Kościół upadnie i zostanie rozliczony ze swoich bredni szkodzących psychice ludzkiej.
Ciągle pamiętam zarówno księdza, który mi się tłumaczył za cały Kościół, jak i podziękowania dziewczyny, której coś uzmysłowiłem i stała się wolna, zrzuciła z siebie wielki ciężar i stała się lekka - zaczęła oddychać pełną piersią i żyć pełnią życia - moment jej przełamania był cudowny - nieźle na mnie odreagowała te wszystkie lata - to był niesamowity odlot :)
Powiem Wam, że przedstawiciele Kościoła wypadają bardzo blado w poważnych rozmowach, a jak jeszcze jest przy tym publika, to bardzo się wstydzą - oni nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś z nimi rozmawia, zadaje trudne pytania i ma coś do powiedzenia - oni są przyzwyczajeni jedynie do monologu i uległych, zastraszonych, niemyślących owieczek. Żyjemy w dobie internetu i społeczeństwa informacyjnego, więc takich owieczek jest coraz mniej - na pohybel Kościołowi! :)
|