Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | .. | 22 | 23 | Następna strona

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

Igorze a podaj definicje wiary i wiedzy :-) Bóg jest obecny w swoim stworzeniu. Jezus Chrystus wypowiedział takie słowa? Gdzie i kiedy? Więc w czym się nie zgadzamy Wendolu? Pax :-)

A toś mnie zaskoczył podchwytliwym pytaniem przyznam szczerze, że jestem zaskoczony ale spróbuje wymyślić na poczekaniu: wiara: to zespół narzędzi pozwalających nam uznawać pewne informacje za "fakt" wiedza: to pewien zbiór informacji uznanych za "fakt" Fakt napisałem w cudzysłowie a rozumiem go jako legitymizator. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

wendol:
Z tego co Ty tu wypisujesz wynika, że odpowiedzi na większość pytań należy szukać w religii. Tylko, że jakoś dziwnie ludzie nie znajdują odpowiedzi na wiele pytań w religii, więc szukają ich gdzie indziej. Dziwisz się? Religia jest wg mnie ślepą uliczką, bo opiera się na dogmatach i się nie rozwija. Katolicyzm już dawno odszedł od czegoś takiego jak gnoza, zabraniając nawet własnych poszukiwań i strasząc jakimiś złymi duchami itp. Słyszałem, że w katolicyzmie nawet wątpienie w dogmaty i poszukiwanie odpowiedzi, na które (nie oszukujmy się) religia nie odpowiada, to grzech.
Aleś mnie wendol ubawił tym stwierdzeniem, a wystarczyło by tylko przeczytać kilka książek Noblistów zwłaszcza fizyków lub chemików a wiedziałbyś w jaki sposób i dlaczego odkryli to czy tamto :) Na początek polecam Księdza Kłósaka lub Uczonego i Wiarę 9autor francuski). Pozdrawiam Igor ps. bo widzisz to jest jak w Kendo, można co dziennie wymahwiać Kataną po 2 godziny, ładnie przecinać ziemniaki na patykach, lub podwieszone na żyłce przecinać po 3 za jednym zamachem - ale walczyć się w ten sposób nie nauczysz i to jest fakt. Trzeba sparować i ćwiczyć się w fechtunku, bez miecza też trzeba umieć walczyć bo a nóż można go ze sobą kiedyś nie zabrać. REASUMUJĄC : WYZNAWANIE RELIGII NIE MOŻE TYLKO POLEGAĆ NA ŁADNYM WYMAWIANIU PACIERZA

Niech Moc Będzie z Tobą

Igor:
Aleś mnie wendol ubawił tym stwierdzeniem, a wystarczyło by tylko przeczytać kilka książek Noblistów zwłaszcza fizyków lub chemików a wiedziałbyś w jaki sposób i dlaczego odkryli to czy tamto :)
Zostali natchnieni przez "ducha świętego"? Bruce Moen dokładniej to opisuje.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
Jezus Chrystus wypowiedział takie słowa? Gdzie i kiedy?
Zapomniałem gdzie i kiedy dokładnie - w każdym bądź razie dawno temu to było.
Brat:
Więc w czym się nie zgadzamy Wendolu?
(...)W końcu, inny sposób otrzymania implantów, to wstępowanie do różnych organizacji duchowych o negatywnej naturze. Dotyczy to także każdej religii, która używa kontroli mentalnej i strachu, by podkreślić kontrolę swych członków. To znaczy wszystkich podstawowych religii, przeszłych i teraźniejszych, a także stowarzyszeń czarnej magii, które używały ślubów wierności pozostają aktywne tak długo jak długo nie zostaną anulowane. Energia musi być ponownie transmutowana. Implanty są otrzymywane za pośrednictwem ciał subtelnych. Kontrolują one nasz dostęp do wyższych częstotliwości. Gdy nasze wibracje spadają na poziom dualistyczny i wierzymy w odseparowanie od Boga, stajemy się otwarci na manipulację. Gdy całość ludzkości tkwi w dualności i akceptuje iluzję oddzielenia od Boga, wszyscy żyjemy pod wpływem implantów lub innych form narzędzi limitujących. Zachowujemy je aż je wyeliminujemy. Pamiętajcie, ci którzy nam je wszczepili maja na celu, by nas kontrolować i zależy im przede wszystkim, byśmy wierzyli, że nie jesteśmy jednością z naszym Stwórcą. Jeśli wierzymy w tę jedność jesteśmy dla nich zagrożeniem. Nie możemy leczyć z implantów za pomocą wiary i przekonań. Możemy jedynie użyć naszej osobistej i wyższej świadomości, wspomaganej aktywnie innymi częściami nas samych. W efekcie, podłoże pozwalające (dające materię) na uformowanie implantów u jakiejś istoty, jest złożone z najwyższych i oryginalnych cierpień, których kiedykolwiek doświadczyły: tych będących w związku z doświadczeniem oddzielenia od Źródła Miłości Bezwarunkowej, od Światła i Świadomości Nieskończonej, od Łaski i Szczęśliwości bez granic, od Piękna Niewypowiedzianego. Gdy istota tkwi w przekonaniu, że musiała oddzielić się od Źródła Jedni gdyż była go niegodna? Implant użyje mocy jej uczuć bycia niegodną, by działać bez przerwy na wszystkich poziomach (i we wszystkich częściach) jej istoty...jeśli tak myśli o sobie.! (...)Prawdziwe uzdrowienie z implantów zakłada, tak naprawdę, odnalezienie dokładnej redakcji tego sprzecznego nakazu, którego celem jest, ogólnie, zmusić dana istotę, by nie apelowała już więcej do swych umiejętności subtelnych związanych z innymi częściami jej samej jako bytu wielowymiarowego. Implant powoduje w danej osobie utratę jakiegokolwiek pojęcia o umiejętnościach, które mogła rozwinąć w innych przestrzeniach, czasie i wymiarach. Powoduje coś, co nazywamy agnozją, to znaczy pozbawieniem możliwości samodzielnego poznania lub dostępu do wiedzy. Powoduje drastyczne zmniejszenie pola świadomości i subtelnych możliwości pozwalających je rozwijać. Możemy więc powiedzieć, że w takiej istocie i paradoksalnie, implant "świeci swą nieobecnością", to znaczy swym przekonaniem, w jakim pozostają osoby "zaimplantowane", bycia niezdolnym, czy niekompetentnym, by dotrzeć samodzielnie do źródła jakiejkolwiek wiedzy transcendentnej, zwłaszcza dzięki umiejętnościom poza zmysłowym i wielowymiarowym. Czym się różnimy Bracie? - Ty jesteś rzemieślnikiem w sprawach duchowych, a ja artystą. Gdybyś np. poczytał trochę to forum, nie miał "sklerozy" i potrafił połączyć pewne wątki myśląc wielowątkowo i wielowymiarowo, to może byś wreszcie pewne rzeczy zrozumiał, a później, kto wie? - może byś nawet coś poczuł i rozwinął pewne wątki sam. Nie rozumiem Bracie, co Ci daje Twoja postawa. Albo po prostu pewnych rzeczy nie czujesz, nie rozumiesz i nie wiesz, albo nie zastanawiasz się dostatecznie głęboko, albo (to by było najgorsze) zdajesz sobie sprawę z pewnych rzeczy, ale ich nie dopuszczasz do swojej świadomości. Boisz się samodzielności, odpowiedzialności, kary, grzechu? Boisz się doświadczać, wzbogacać się? Jakiego miałeś ojca? Żądał bezwzględnego posłuszeństwa, karał za błędy, był nadopiekuńczy i jednocześnie surowy, cały czas komentował i oceniał Twoje postępowanie, żyłeś pod ciągłą presją, byłeś straszony pozostawieniem samemu sobie? Tacy ludzie są odpowiednim materiałem dla religii totalitarnych, dlatego tak ważne jest tzw. "katolickie wychowanie" prowadzone w domu rodzinnym. Potrafisz Bracie wydostać się z tej czarnej matni, w której tkwisz? A może zdanie sobie sprawy z sytuacji, w której się znajdujesz byłoby dla Ciebie zbyt wielkim szokiem? Jeśli boisz się ryzyka, to zostań tu, gdzie jesteś, ale powinieneś wiedzieć, że przeżycie wielkiego szoku może prowadzić do wyzwolenia i odblokowania swoich możliwości, może też źle się skończyć. Ale ja kocham ryzyko, bo bez podejmowania ryzyka stoi się w miejscu, a odwiecznym prawem wszechświata jest ciągły ruch i rozwój. Dzięki Examina za natchnienie do napisania tego tekstu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol Wczoraj o 21:52 Skoro wiesz to po co tworzyć wewnętrzne konflikty z samym sobą, chyba, że jak każdy szanujący się Samuraj ćwiczysz się w ten sposób w sztuce retoryki. A w tedy to przepraszam i chylę czoła. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Chyba masz rację :) To tak jak kiedyś udzielałem korepetycji z matematyki - przedstawiałem cały tok rozumowania, łącznie z wątpliwościami. Ludzie byli bardzo zadowoleni, że uczę ich myśleć i polecali mnie następnym. Nie sztuka dać komuś gotowca. A z Bratem lubię dyskutować - to duże wyzwanie :) Ufita zrezygnował, Watcher podobnie, a Brat jest nie do zdarcia :) Widzisz Igor - Ty masz dużą wiedzę, ale się nią słabo dzielisz - czasem tylko walniesz jakiś oszczędny komentarz zrozumiały tylko dla ludzi "na pewnym poziomie wtajemniczenia". Niektórym trzeba tłumaczyć inaczej niż Ty to robisz. Chociaż rozśmieszają mnie pytania co poniektórych w temacie "Zaklęcia" - no cóż, niektórzy i tak nie zrozumieją chociaż byś im niewiadomo jak tłumaczył.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Obszar twojej świadomości zewnętrznej jest bardzo ogromny. Lecz wejście w sfery duchowe otwiera ci dopiero prawdziwy świat. Tam kolory są inne, a szybkość i pokój nie da się z niczym porównać. Po to tu żyjemy, aby dążyć do tych wspaniałych przestrzeni. Wiesław Matuch http://www.sm.fki.pl

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Varius Manx Ten sen Istnieje świat, tak blisko obok nas Zamknięty gdzieś, dostępny tylko w snach Nie masz, nie masz, odwagi by tam wejść Nie wierzysz, że potrafisz cieszyć się Więc nie bój się, podaj swoją dłoń Zaufaj mi, byłam tam nie raz Woda zmywa ból, słońce suszy łzy Wiatr przegania lęk, ja to wiem byłam tam Choć boisz się i wahasz się co dnia Kolorów świat z nadzieją woła nas Zobacz, zobacz, uśmiecham się i wiem Ty możesz też zanurzyć się w ten sen

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No tak się Bracie zastanawiałem chwilę bo czas mnie goni jak ci to napisać na to twoje podstępne pytanie:
Brat:
Igorze a podaj definicje wiary i wiedzy :-)
I tak ci powiem, że najładniej jest opisana ta definicja w sentencji tych wersów. Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką - a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, i wybawiła ich Mądrość. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Dziś Walentynki - jestem w radosnym nastroju i kocham wszystkich :) "Buzu" znacie? http://www.youtube.com/watch?v=YDfyDOUzfCQ http://www.buzusquat.republika.pl/fotoopisy/foto18.htm http://media.putfile.com/02-Buzu Spotkałem się z jednym z nich - w realu, nie w astralu :) - na SGH (po przeciwnej stronie ulicy niż moja praca), zjedliśmy obiad w Hadesie i dostałem ich płytkę "Dowódcy Miłości" z autografami :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Znam to dobre. Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Wendolu wedle mojej znaojomści słów Jezusa nie mówił on tak jak piszesz... ale pomijając to... :-) Jestem rzemieślnikiem powiadasz :-) Porównanie ciekawe. Ale dlaczego tak myślisz już nie wyłuszczyłeś... no ale połącze kilka wcześniejszych faktów specjalnie dla Ciebie :-) Ze wszystkiego co piszesz wyłania się dla mnie pseudoharmonijny obraz. Obraz wręcz schizofreniczny, zalękniony i zakompleksiony. Obraz na siłę szukający samopotwierdzenia, potwierdzenia zewnętrznego i negacji innych wartości. Może w porównaniach politycznych - jak bracia K. Dlaczego tak myślę? 1. Stawiasz pytania, ale tylko Ty masz prawo znać na nie odpowiedź. 2. Piszesz o faktach wyłącznie uczuciowych - aboslutnie subiektywnych i niesprawdzalnych - dla świata zewnętrznego i nie starasz się pojąć, że Twoje wnętrze nie pochłania świata i nie stwarza go, ale że to świat jest od Twojego ego większy i nieskończenie wspanialszy. 3. Mówisz, że jesteś bogaty pod względem duchowym z góry zakłądając duchowe ubóstwo np. mnie. Znasz mnie z tej strony? :-) 4. Mieszasz sferę uczuć, przeżyć ze sferą empiryczną. A wręcz nie mieszasz, ale ją zespalasz w jakieś quasi-wierzenia z dowodami typu: "czuję że trawa jest zielona" i co gorsza nie widzisz tego... 5. Mówisz o łączeniu faktów - zapominasz o rzeczy najważniejszej - o kluczu do tego łączenia. Piszesz, że nie łączę faktów - łączę, ale wedle innego schemtu, innego klucza. I tym kluczem się różnimy - nie wiarą. Co do Ojca :-) Właśnie napisałeś odwrotność cech mojego taty :-) Mogłem wręcz robić wszystko, do wiary nikt mnie nie zmuszał a wręcz przeciwnie - pochodzę z "małozaangażowanej" w wiarę rodziny :-) Czarna matnia w której tkwię... a czy Ty potrafisz wyobrazić sobie, że w żadnej matni nie tkwię - podobnie jak Ty. Tkwimy dokładnie w tym samym - ale matnią to to nie jest :-) Wyzwolenie o którym piszesz jest niewolą kolejnego klucza... Wolność człowiek może osiągnąć wg mnie jedynie poprzez Miłość. Ale to inny temat. Kochasz ryzyko? A ja powiedziałbym, że się go boisz. Boisz się zaryzykować i przyznać słuszność innym, bo to podłamałoby Twoją samoocenę, boisz się ryzyka heroicznego życia według nauki Jezusa, bo jest ono tylko dla ludzi wytrwałych i jest bardzo trudne. Boisz się możliwości życia bez komfortu, który daje poczucie własnej nieomylności. A ruch i rozwój jest w Twoim przypadku też zakłamany. Bo poruszasz się tylko w ciasnym świecie własnych wierzeń i uczuć odrzucając skarbiec serc jakie są na świecie. Zamiast prawie 7 mld serc Ty ogarniasz jeynie kilka myślących podobnei do Ciebie, bo boisz się popatrzeć na te inne, które jakkolwiek inne są piękne i stworzone Jedną ręką. Nie rozwijasz się, bo jak rozwojem można nazwać odkrywanie prawd dawno już odkrytych, przypisywanie sobie rozwoju podczas gdy zamiast kontynuować budowę gmachu stawianego przez pokolenia Ty koncentrujesz się na swoim małym, ciasnym domku do którego nikt poza Tobą już nie wejdzie - co jest wygodną pozycją i z pewnością chroni od lęku. Nie traktuj tego jako atak, czy jakikolwiek zarzut przeciwko Twojej postawie. Nie o to mi chodzi, a jeśli czymś Cię uraziłem to z góry przepraszam. Chodzi o coś zgoła innego: popatrz autentycznie bezstronnie, autentycznie odrzucając jakikolwiek "klucz" ( system wierzeń ) - i zauważ, że wiara Twoja jak i moja to jedno i to samo w swojej istocie. Każdy z nas posługuje się jednak innym kluczem do jej interpretacji. Wyzwanie? :D Hmm... :-) nie traktuję tak tego :-) Dla mnie to jest wzbogacające - kontakt z każdym człowiekiem jest fascynujący i wzbogaca :-) Igorze moje pytanie nie było podstępne... po prostu nie uważam, by wiara i wiedza były tym samym. A wręcz przeciwnie - to są dwa oddzielne światy, które choć ze sobą współistnieją i bez siebie by nie istniały to jednak są zupełnie inne. Ale nie są tym samym... A co do zamysłu Bożego to wedle mojego "klucza" został nam on objawiony :-) To niech i ja w odpowiedzi posłużę się cytatem: "A chociaż tyle różnych znaków uczynił przed nimi nie uwierzyli w Niego [...] Izajasz jeszcze tak powiedział: "Dopuścił by ich oczy stały się ślepe, a ich serca skamieniał, tak, że nie zobaczyli oczami i nie pojęli sercem, i nie nawrócili się abym ich uleczył" [...] Bardziej bowiem kochali chwałę u ludzi niż u Boga." J 12,37-43 A Słowianie mięli Noc Kupały a nie Walentyki :-) Święto Miłości powinno być codziennie przede wszystkim w nas! Że zakończę moralizatorskim akcentem :-) Pozdrowienia! Trzymajcie się ciepło :-) Pax vobiscum :-)

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3912244.html A to dla podbudowania samooceny :-)

Ten tekst o Amerykanach już czytałem. Masz Ty coś na punkcie samooceny. Potrzebujesz opoki, gmachów, instytucji dla podbudowy swojej wiary? Cały czas piszesz coś, co wynika z Twojej niewiedzy. Przypisujesz mi jakieś dziwne cechy. Każda istota o odpowiednio dużej wiedzy i uduchowiona, niezamykająca się w świecie dogmatów, z czasem dochodzi do tego samego. Porzuć wszystko, idź w nocy do lasu, bez broni, bez Biblii, otwórz się, poczuj energię, niech wejdzie w Ciebie. Pisałeś coś o Jezusie i poświęceniu - otóż poświęcenie ma sens, gdy ma sens :) A czy potrafisz "poświęcać się" z uśmiechem na ustach i czerpać z tego niewysłowioną satysfakcję? Nie obnosić się z tym, nie afiszować? A może ktoś nie życzy sobie abyś się dla niego poświęcał? Nie rozumiesz, jakiego smutnego przekrętu dokonał tu KK? Oczyść się wreszcie - nie masz pojęcia o Jezusie, nie słuchaj faryzeuszy, odnajdź Jezusa żywego w sobie. Podobno Jezus poświęcił się, abyśmy my już nie musieli, chociaż ja to czasem lubię robić, ale bez patosu i z umiarem, i nie uważam tego za jakieś wyrzeczenie, bo to moja decyzja i nikt tego ode mnie nie wymaga. Wiele rzeczy można też osiągnąć bez poświęceń, bawiąc się przy tym wspaniale. Smutna ta Twoja wiara, coś kulistego, czarnego i ciężkiego widzę u Twojej nogi. http://media.putfile.com/01-The-Power-Of-all-the-love-in-the-World

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Misjonarze, najlepiej jak człowiek wieży w to w co chce uwierzyć. Ilu ludzi tyle punktów widzenia, prawdziwa wiara zawiera w sobie szereg na pozór sprzecznych elementów i przez to jest prawdziwa i komplementarna wzajemnie. Niema sie co spierać o poszczególne i wyrwane z kontekstu wątki, to typowy sposób prowadzenia dyspót dogmatycznych czyli o niczym. Pozdrawiam Igor ps. też to kiedyś przechodziłem ale już jestem po ;)korzystajcie z możliwości jakie daje praktykowanie religii a nie zagłębiajcie się w mało istotne rzeczy ;)

Niech Moc Będzie z Tobą

Praktykowanie "religii"? - WOW! - Kocham to! :) Mam "świątynię" w domu (nie mówiąc o sercu), nawet "ołtarzyk" posiadam :) http://img58.imageshack.us/img58/6280/sa400007mf8.th.jpg http://img79.imageshack.us/img79/9358/sa400009yc1.th.jpg http://img79.imageshack.us/img79/2359/sa400012zf1.th.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) Nie potrzebuję gmachów, budynków ani instytucji. Ale uznaję ich wielkość i wkład w rozwój duchowości, człowieczeństwa i wiary. Nie zaprzeczam temu i nie szukam potwierdzenia "gdziekolwiek indziej - byle nie tam"... :-) No tak - przpisuję Ci cechy absolutnie nieprawdziwe, bo jestem zbyt mało uduchowiony... ... ... no to Twoim sposobem: doczytaj a sam zobaczysz że mam rację a Twoja postawa wynika jedynie z Twojej niewiedzy... :-) To nie jest dyskusja. Bóg czy jak wolisz "Energia" - jest nie tylko w nocy w lesie, ale w każdej sekundzie w każdym miejscu... i nie potrzeba specjalnie chodzić w odpowiednie miejsca... Hmm... niewiedza... :D nie mam pojęcia o Jezusie... hmm... gdyby lekarze współcześni posługiwali się wiedzą sprzed 2000 lat lub wiedzą opartą na medytacji i ich własnych przemyśleniach to niewiele chorób potrafiliby wyleczyć. Nie dostrzegasz tego? Nie rozumiem w jakim kontekście piszesz o afiszowaniu się... kościół się afiszuje? Nie. Dobre czyny same się afiszują swoją włąsną pokorą i wielkością. Bez patosu... właśnie - w pokorze :-) Widzisz... Twój obraz mojej wiary wyłania się właśnie z akcentowanej też przez Ciebie NIEWIEDZY... na siłę wmawiasz nie wiem który raz, że moja wiara jest smutna, że mnie ogranicza etc. Podczas kiedy to zupełna nieprawda, całkowite skrzywienie i absolutna ignorancja... Igorze dysputa o dogmatach faktycznie może być uznana za dysputę o niczym. Ale ja nie chcę rozmawiać o dogmatach, ale chcę pokazać, że wiara czy Twoja, czy Wendola, czy moja jest jedna i oparta na dokładnie tych samych mechanizmach w każdym przypadku. Różni nas jej interpretacja ( choć nie wiem jak ona wygląda u Ciebie Igorze ) - subiektywna... i nie zgadzam się z twierdzeniami o tym, że jedna wiara jest lepsza od drugiej, albo że Wendol, Kościół Katolicki czy ktokolwiek inny posiada wyłączność na prawdę! I to jest fundamentem na którym możnaby budować dalszą dyskusją, ale widać nie zgadzamy się nawet w fundamentach z Wendolem :-) Ja praktykuję życiem :-) Pax :-)

wendol Widzę, że temat kolegę interesuje, zatem powiem tylko, że mózg ludzki w bezpieczny sposób można kierunkować w 72 zakresach - są to jego podstawowe 72 cechy zadaniowe przeznaczone dla człowieka na bezpiecznym poziomie użytkowania. Tzn można wybrać 1 ze 72 zakresów i ustawić w taki oto sposób mózg, podświadomość i świadomość, że będą ze sobą w 100% kompatybilne, w efekcie będziesz w tym zakresie nadzwyczaj wydajny intelektualnie na tle otoczenia. Istotnym elementem jest tutaj sam element wiary gdyż jedynie wiara jako taka może zaprowadzić cię przed oblicze Stwórcy jako Generalnego Administratora Sytemu gdzie On tylko może dokonać zmian w programie i bezpiecznie powiązać to z innymi elementami układanki kwantowej. Tak by owoce tego Daru nie stały się dla Ciebie przekleństwem. /mit o Prometeuszu/ Dlatego zawsze należy w praktykowaniu unikać dokonywania zmian samodzielnie i modelowania rzeczywistości na własną rękę, bo jak wspominałem Słowa Modlitwy:
Igor:
Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne,
Jako ludzie nie możemy samodzielnie dokonywać modelowania przyszłości na własną rękę bez szkody dla nas. Musimy mieć też Przewodnika co wskaże gdzie Mistrza i Nauczyciela znaleźć można. Pozdrawiam Igor Brat Uważam, że tylko spory wnoszą cokolwiek do postępu ;) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Brat:
:-) Nie potrzebuję gmachów, budynków ani instytucji. Ale uznaję ich wielkość i wkład w rozwój duchowości, człowieczeństwa i wiary. Nie zaprzeczam temu i nie szukam potwierdzenia "gdziekolwiek indziej - byle nie tam"...
"Wybierz to co dobre z mądrych, starych ksiąg..." Od tego zacząłem... Niestety Kościół poszedł w stronę "materializmu duchowego" i dogmatyzmu, już się nie rozwija, bo... wszystko już wiedzą :)
Brat:
Bóg czy jak wolisz "Energia" - jest nie tylko w nocy w lesie, ale w każdej sekundzie w każdym miejscu... i nie potrzeba specjalnie chodzić w odpowiednie miejsca...
Nie tłumacz mi rzeczy oczywistych. Potrafisz czytać między wierszami? Wszystko bierzesz wprost? Podałem jeden ze sposobów - w moim przypadku okazał się bardzo skuteczny - to była "terapia szokowa".
Brat:
Hmm... niewiedza... :D nie mam pojęcia o Jezusie... hmm... gdyby lekarze współcześni posługiwali się wiedzą sprzed 2000 lat lub wiedzą opartą na medytacji i ich własnych przemyśleniach to niewiele chorób potrafiliby wyleczyć. Nie dostrzegasz tego?
Już Ci tłumaczyłem, że możesz czerpać ze wszystkiego. Korzystaj ze wszystkiego, co Ci pomaga. Łącz komplementarnie, a osiągniesz najlepsze rezultaty. Jedno wspomaga i uzupełnia drugie. W medycynie zachodniej brakuje całościowego podejścia do człowieka, ale to już się zmienia, rozmawiałem na ten temat z panią doktor u nas w pracy - powiedziała, że kiedyś właściwie nie było publikacji na temat medycyny alternatywnej, ale teraz już lekarze coraz chętniej dokształcają się w tym kierunku.
Brat:
Nie rozumiem w jakim kontekście piszesz o afiszowaniu się... kościół się afiszuje? Nie. Dobre czyny same się afiszują swoją włąsną pokorą i wielkością. Bez patosu... właśnie - w pokorze :-) Widzisz... Twój obraz mojej wiary wyłania się właśnie z akcentowanej też przez Ciebie NIEWIEDZY... na siłę wmawiasz nie wiem który raz, że moja wiara jest smutna, że mnie ogranicza etc. Podczas kiedy to zupełna nieprawda, całkowite skrzywienie i absolutna ignorancja...
Oby tak było... Rozmawiam z wieloma katolikami i wygląda na to, że oni nie rozumieją tej wiary. Może Bracie byłbyś w stanie im to wytłumaczyć, bo widzę że sam osiągnąłeś czysty ideał wiary.
Brat:
Ja praktykuję życiem :-)
I o to właśnie chodzi! :) I to miał właśnie na myśli Igor pisząc o "praktykowaniu religii" :) No cóż - wykorzystałem tą zajawkę, aby coś pokazać. To taka moja wada :(
Igor:
Widzę, że temat kolegę interesuje, zatem powiem tylko, że mózg ludzki w bezpieczny sposób można kierunkować w 72 zakresach - są to jego podstawowe 72 cechy zadaniowe przeznaczone dla człowieka na bezpiecznym poziomie użytkowania. Tzn można wybrać 1 ze 72 zakresów i ustawić w taki oto sposób mózg, podświadomość i świadomość, że będą ze sobą w 100% kompatybilne, w efekcie będziesz w tym zakresie nadzwyczaj wydajny intelektualnie na tle otoczenia. Istotnym elementem jest tutaj sam element wiary gdyż jedynie wiara jako taka może zaprowadzić cię przed oblicze Stwórcy jako Generalnego Administratora Sytemu gdzie On tylko może dokonać zmian w programie i bezpiecznie powiązać to z innymi elementami układanki kwantowej. Tak by owoce tego Daru nie stały się dla Ciebie przekleństwem. /mit o Prometeuszu/ Dlatego zawsze należy w praktykowaniu unikać dokonywania zmian samodzielnie i modelowania rzeczywistości na własną rękę, bo jak wspominałem Słowa Modlitwy
Wiem o tych sprawach, wiem że to niebezpieczne - przerobiłem to już, odczułem na własnej skórze. Miałem tego dosyć i poszedłem do kościoła, tylko że tam też niezłego zamieszania narobiłem. Już się "wyszumiałem" i teraz staram się działać w porozumieniu z "Najwyższym", a nie na własną rękę. Teraz pomagam (jeśli ktoś chce), zamiast dobierać się na siłę do mózgu i zniewalać. Zrozumiałem to już. Wysyłam Ci Igor coś, co kiedyś napisałem do kogoś (może to już znasz).

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | .. | 22 | 23 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.