Przeznaczeni jesteśmy do nieba, na wyżyny cywilizacyjne - to nie ulega wątpliwości. Cały czas o tym myślimy. Ale bez atmosfery Boga, bo ona wcale do niczego nie jest potrzebna. Bóg odstraszałby mieszkańców uroczych krain. Bogiem dla wszystkich jest wolna wola i samoświadomość. Tak powinno być zawsze. I jak sądzę, "Bóg" chce tego samego.
Boga nikt nigdy nie poznał i nigdy nie pozna. Zresztą nas też nikt nie poznał i nie pozna. Każdy z nas jest niepowtarzalny, inny. Nawet Bóg nie jest w stanie nas ogarnąć. W jaki sposób to może uczynić, jak sam przecież nie zna siebie? Spontaniczna twórczość, uczucie, intelekt, zmysły - to morze rozlane po Wszechświatach Życia. Człowieka nie można rozszyfrować, a co dopiero Boga? Odpuśćmy sobie. Słowo "bóg" jest obecnie nic nie znaczące. Używa się go bezsensownie. Wszyscy wzywają Boga, a nic o nim nie wiedzą, kompletnie nic. Więc po co ta szopka?
Najbardziej krytym i usprawiedliwianym za najgorsze rzeczy na świecie, a więc: brutalne zbrodnie na ludziach i zwierzętach, przestępstwa, katastrofy, ginących ludzi co dzień w pożarach i wypadkach samochodowych, jest właśnie nie kto inny, jak Bóg. Pytamy: gdzie on jest w tych sytuacjach, dlaczego nikogo nie ratuje?! Nie ma nawet względu na pielgrzymów - oni też giną często na trasie jadąc z Bogiem na ustach do "świętych miejsc".
Tradycja katolicka zrzuca wszystko na grzech pierworodny pierwszych rodziców, gdzie cała reszta ludzkości ponosi ich winę, nawet zwierzęta. Sprytne wytłumaczenie, ale logiki w tym żadnej. Bardzo wygodna koncepcja, a fanatyczny tłum w to uwierzył, co paru "biznesowych i żądnych władzy" - nie powiem teologów, sobie wymyśliło.
Wszystkim zarzucimy bezeceństwa, ale Bóg musi być czysty, On, Ojciec, u Żydów i chrześcijan oraz w paru innych religiach - Pan, Mężczyzna, Samiec - nosiciel nasienia. Choć przecież są religie, gdzie nie jest On Samcem, ale Kobietą, lub czymś innym. To tylko kwestia pomysłowości czy konceptu filozoficznego. A skoro przeszłość i tradycja jest dla niektórych tak ważna, to niech idą mieszkać do słomianek, pozbawieni lodówek, pralek, żarówek, itd. Oto wielka tradycja!!! Filozofia pozbawiona logiki, technika polegająca na skomplikowanym sposobie rozpalenia ognia. Wiedzmy, że właśnie w takich warunkach powstawała idea Boga Ojca - Samca. Co za nieporozumienie! I my musimy w te bezsensy wierzyć i jeszcze płacić, wydawać książki, dawać na tace, pogrzeby, chrzty, bierzmowanie, super kosztowne ornaty dla "kapłanów", alby i inne fatałaszki liturgiczne.
Wiem to na pewno, że "Bóg" wcale nie pragnie tego, abyśmy o nim pamiętali. Po co? Jego troską jest nasze szczęście i przyjemności, wolność, wolny wybór i niezależność. Wcale nie jest uniesieniem ludzkim, gdy się myśli o Bogu. To fikcja, iluzja umysłu, który jest, jakby na to nie spojrzeć, nieco zagubiony we Wszechświecie i rozumieniu jego struktury.
Z tego samego powodu, a więc z niewiedzy, stworzono wiele dziwnych, bezsensownych, duchowych nauk. Te śmieci należy odrzucić hen daleko. Wielcy "kapłani, duchowni, guru, szamani" wykorzystują naiwność ludzką dla swoich ukrytych celów. Choć niejeden jest mocno przekonany w to, co robi. Niech mu tak będzie. Ale w kolejnych wcieleniach pozna to od drugiej strony - jeśli tylko dobrze pójdzie mu nauka. Kapłani ogłaszają siebie za życia i po śmierci, świętymi. Uważają siebie niemal za bogów. Ależ to głupota.
Z doświadczenia przekonałem się, że ufność, nadzieja, miłość i zdobywanie wiedzy - to największe z nauk jakie pojawiły się na Ziemi, i to nie dzięki religiom czy filozofii. Religie i złudne filozofie jedynie ograniczały rozwój, zakazywały być sobą, hamowały miłość i postęp, potępiały poszukiwania, nie sprzyjały prawdziwym wyjaśnieniom rzeczywistości. Rzetelni byli spychani na boczny tor, albo zabijani.
http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Pragnienie_szczescia_inne_spojrzenie