Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | .. | 22 | 23 | Następna strona

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

Z tego co Ty tu wypisujesz wynika, że odpowiedzi na większość pytań należy szukać w religii. Tylko, że jakoś dziwnie ludzie nie znajdują odpowiedzi na wiele pytań w religii, więc szukają ich gdzie indziej. Dziwisz się? Religia jest wg mnie ślepą uliczką, bo opiera się na dogmatach i się nie rozwija. Katolicyzm już dawno odszedł od czegoś takiego jak gnoza, zabraniając nawet własnych poszukiwań i strasząc jakimiś złymi duchami itp. Słyszałem, że w katolicyzmie nawet wątpienie w dogmaty i poszukiwanie odpowiedzi, na które (nie oszukujmy się) religia nie odpowiada, to grzech. I nadal Bracie nie wytłumaczyłeś mi tak podstawowych kwestii, jak pojęcie grzechu pierworodnego, zbiorowa i nie kończąca się za niego odpowiedzialność i odpuszczenie, gdy ktoś za kogoś poniesie śmierć. W ogóle nie rozumiem takiego pojęcia Boga. Wiara ta jest dla mnie wyjątkowo prymitywna i gdyby nie to, że została zinstytucjonalizowana i propagowana za pomocą ognia i miecza, to nie miałaby szans przetrwać do czasów dzisiejszych. Ale, jako że ludzie są coraz inteligentniejsi, to wróżę tej religii rychły upadek. Jeśli się nie zmieni, to ludzie systematycznie będą od niej odchodzić (już się to dzieje - nawet jakiś ksiądz mi o tym mówił). Jeśli się zmieni, to już nie będzie to. Więc tak, czy inaczej, w takiej postaci ta religia już długo nie pociągnie. Każdego dnia coraz więcej ludzi odchodzi od Kościoła i zbliża się do Boga.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) CO do piosenek to nawet mam jedną na Winampie Wendolu :-) Choć w innym wykonaniu. Igor ma słuszność :-) Dodam tylko, że religia jest zdecydowanie trudniejsza do "napisania" niż możnaby początkowo przypuszczać. Ale każdy człowiek może sobie stworzyć własną quasi-religię i czyni to nie zabezpieczając się przed wirusami :D A najprościej jest sobie stworzyć własny mały świat, ciasny i dający ułudne poczucie wolności a w rzeczywistości będący zniewoleniem własnego umysłu przez najgorszego ze zeniwalaczy... Wendolu - nie. Odpowiedzi na większość pytań należy szukać w nauce. Zaś religia jest prywatną sprawą każdego człowieka i każda na swój sposób tłumaczy pytania, które być może kiedyś wyjaśni nauka. Hmm... przypuszczam, że gdybyś lepiej poznał religię choćby katolicką to zauważyłbyś bardzo wiele analogii do Twojego obecnego postępowania... analogii zarówno w sposobach odkrywania Boga jak i analogii w wierze. Ja zaś słyszałem, że wszyscy wierzący w reinkarnację to wariaci :-) Na tej zasadzie można wszystko słyszeć i sprawdzić... wyjaśniam więc: jeśli chodzi o gnozę jako o medytację i rozważania - to katolicyzm zaleca taką formę modlitwy. Jeśli zaś chodzi o uprawniae praktyk magicznych itp to kościół ich zabrania z oczywistych powodów. A poszukiwanie pytań jako grzechu nie skomentuję... bądź poważny... Grzech pierworodny to grzech pychy. Ludzkości jako całości. Adam i Ewa symbolizują ludzi - Ciebie i mnie, każdego. Jaka śmierć? Chyba Zmartwychwstanie... odpuszczenie grzechów dokonuje się przez żyjącego Jezusa. Rychły upadek wróżyły jej już wieki - a jak na razie trzyma się dobrze :-) Nie pisz o ogniu i mieczu, bo początkowo chrześcijanie byli prześladowani :/ Trochę szacunku dla historii! Każdego dnia ludzie odchodzą od chrześcijaństwa i każdego dnia "przychodzą" nowi zbliżajac się do Boga... nic dziwnego jak na religię 2 mld ludzi :-) Pax :-)

Brat:
Grzech pierworodny to grzech pychy. Ludzkości jako całości. Adam i Ewa symbolizują ludzi - Ciebie i mnie, każdego. Jaka śmierć? Chyba Zmartwychwstanie... odpuszczenie grzechów dokonuje się przez żyjącego Jezusa.
Ty to postrzegasz jako symbole, ale przekazy religijne pokazują to jako coś konkretnego i właśnie z logiką (tzn. z brakiem logiki) tych przekazów ludzie mają problem.
Brat:
Ja zaś słyszałem, że wszyscy wierzący w reinkarnację to wariaci :-)
Gdyby to była tylko wiara... ale jest mnóstwo przypadków, które ciężko wytłumaczyć bez odwoływania się do reinkarnacji.
Brat:
jeśli chodzi o gnozę jako o medytację i rozważania - to katolicyzm zaleca taką formę modlitwy
... pod warunkiem, że nie wychodzimy poza ramy ustalonej, skodyfikowanej religii, bo inne wnioski są niedopuszczalne, czyli - medytuj sobie, ale uważaj z wyciąganiem wniosków, bo jeśli będą niezgodne z religią, to znaczy, że są błędne :)
Brat:
Jeśli zaś chodzi o uprawniae praktyk magicznych itp to kościół ich zabrania z oczywistych powodów.
Kościół zabrania np. posługiwania się wahadełkiem i różdżkarstwa, a niektórzy księża to robią.
Brat:
A poszukiwanie pytań jako grzechu nie skomentuję... bądź poważny...
Przypomina mi się w tym momencie debata na temat "Kodu Leonarda da Vinci". Któryś z ważnych dostojników kościelnych stwierdził, że samo oglądanie tego filmu jest już grzechem, bo wystawia wiarę na próbę.
Brat:
Rychły upadek wróżyły jej już wieki - a jak na razie trzyma się dobrze :-)
Na razie i już niezbyt dobrze - coraz gorzej. Nic nie trwa wiecznie.
Brat:
Nie pisz o ogniu i mieczu, bo początkowo chrześcijanie byli prześladowani
Początkowo.
Brat:
Każdego dnia ludzie odchodzą od chrześcijaństwa i każdego dnia "przychodzą" nowi
Tylko, że tych przychodzących jest mniej niż odchodzących - nawet Kościół o tym mówi i stara się mobilizować wiernych - ksiądz na naukach przedmałżeńskich nam o tym mówił i do nas apelował.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wracając do reinkarnacji... W wierze katolickiej mamy jedno życie, czyli: 1. Rodzimy się na Ziemi, ale skąd bierze się nasza dusza? Pewnie z nieba. 2. No dobrze - byliśmy w niebie, ale trafiamy na Ziemię - dlaczego, w jakim celu, może za karę? 3. Na Ziemi mamy żyć wg boskich przykazań. Jeśli żyliśmy dobrze, to trafiamy z powrotem do nieba i zostajemy tam na wieczność. Jeśli grzeszyliśmy, to trafiamy na jakiś czas do czyśćca lub na wieczność do piekła. Czyli jedno życie wystarczy abyśmy zasłużyli na wieczne szczęście lub na wieczne męki. W przypadku, gdy trafimy do piekła, to nie mamy już szans na naprawienie swoich ciężkich grzechów - zostaniemy tam na wieczność. Nie trafia do mnie coś takiego, bo jest co najmniej nielogiczne. Jeśli zaś chodzi o reinkarnację, to oprócz różnych faktów, które ją potwierdzają (http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1), to na jej korzyść przemawia to, że jest bardziej logiczna niż wierzenia katolików (zapomniałbym wspomnieć, że 25% katolików wierzy w reinkarnację). A teraz trochę tekstów o reinkarnacji: OJCIEC KOŚCIOŁA ORYGENES MÓWI O REINKARNACJI Zwykły człowiek: Aha! Chcesz mi teraz pokazać, że jest coś w reinkarnacji, że przychodzimy wciąż na nowo jako ludzie na ten świat. Ale to jest przecież nie chrześcijańskie, ale wschodnie. Odpowiedź proroka: Nie chcę ci niczego pokazać, gdyż nie misjonuję. Również w sprawach reinkarnacji. Wierzę w powtórne wcielanie się duszy; jest to też jedyne wyjaśnienie dla wielu rzeczy, których bez tej wiedzy bym nie zrozumiała: dlaczego jednemu człowiekowi, który np. jest wyzyskiwaczem albo poniża innych ludzi, złodziejowi, mordercy lub wielu, wielu innym wiedzie się dobrze; ktoś inny z kolei, kto od dziecka postępuje zgodnie z własnym sumieniem, prowadzi skromne życie, musi ewentualnie przez całe życie znosić wiele cierpień i bólu. Ten ostatni nie mógłby sobie przypomnieć, gdyby go spytano, "siewu", a więc spowodowania w tym życiu czegoś, co mogłoby przynieść tak pełny cierpień "zbiór". Zbiór można odczuć: choroba, bieda, ból, cierpienie. Skoro to zbiera, musiał to posiać. Tylko ten, kto wie, że już przed obecnym ziemskim życiem żył jako człowiek, może sobie wyjaśnić taki los. Nie będzie też wtedy zrzucał winy za to, co go spotkało, na los albo na Boga, czy konkretnych ludzi, a ten kto dzisiaj grzeszy i w tym życiu nie doświadcza odpowiedniego działania może być pewien, że będzie musiał przeżyć to w następnych egzystencjach. Wtedy, kiedy nie jest świadomy łaski Boga, która stale skłania sumienie do przypominania, żeby rozpoznane grzechy, które pokazują się w myśleniu, mówieniu i czynieniu, oczyścić na drodze, której uczył Jezus: pożałuj za rozpoznane grzechy, poproś poszkodowanego o przebaczenie, przebacz temu, kto zgrzeszył wobec ciebie, zadośćuczyń, jeżeli to jeszcze jest możliwe i nie powtarzaj już tego grzechu. Wiedza o reinkarnacji wyklucza też paniczny strach kościelnych chrześcijan przed wiecznym potępieniem, ogniem piekielnym, a więc przed karą piekła. Czy nie jest to nieraz psychoza lęku, w którym żyją kościelni chrześcijanie? To prawidłowe, że reinkarnacja nie jest nauką ewangelicką lub katolicką, niemniej jest jednak Prawdą, którą można znaleźć nie tylko we wschodnich naukach, ale która była też częścią składową nauki i wiary pierwszych chrześcijan przed około dwoma tysiącami lat, dawnych prachrześcijan, jak dowodzą tego apokryfy. Jezus nie był ani katolikiem, ani ewangelikiem. Dlatego obie instytucje nie nauczają reinkarnacji. Nauczają po katolicku lub po ewangelicku, ale nie nauki Jezusa z Nazaretu. Jeżeli we właściwy sposób podejdziemy do reinkarnacji, to nie należy widzieć jej jako kary, ale jako szansę, na bazie której nasza dusza może znów wcielić się w fizyczne ciało, żeby jako człowiek w krótkich latach zmazać winy i rozpoznać grzechy, pożałować za nie i oczyścić je z pomocą Chrystusa Bożego. Centralna nauka Jezusa z Nazaretu, której nie przypominamy sobie wcale dostatecznie często, mówi między innymi: pożałuj za grzechy, proś o przebaczenie bliźniego wobec którego źle postąpiłeś w myślach, słowach i czynach i przebacz temu, kto tobie zrobił krzywdę. Jeśli potem nie powtarzamy już oczyszczonego zła, nasza dusza staje się bardziej świetlista i nam jako ludziom wiedzie się lepiej. Jesteśmy wtedy bardziej radośni i coraz bardziej dla naszych bliźnich, co znaczy, że żyjemy świadomiej i zdrowiej. Jeśli stosujemy centralną naukę Jezusa, Chrystusa, to mówi ona też: kochaj Boga, twojego Ojca z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich swoich sił, a bliźniego jak siebie samego. Wtedy będziemy też coraz mniej zazdrościć, nienawidzić, poniżać bliźnich i uważać ich za niższych rangą. Następstwem tego będzie pokój. http://www.universelles-leben.org/polski/prophetie/prophet_9pl.html Jezus - podobnie jak wszyscy Wielcy Mistrzowie - wyznawał i głosił Odwieczną Naukę o Reinkarnacji jako konsekwencję planu ewolucji, której celem było i jest - "powrót do Ojca-Matki, tj. "Boga". Nauka o reinkarnacji, którą głosił Jezus była tak jasna i niedwu- znaczna, iż nie może być nawet mowy o jakimkolwiek "nie- zrozumieniu" lub "przeinaczeniu" Jego słów. Można natomiast mówić o świadomym i z góry zamierzonym fałszerstwie, dokonanym przez korektorów i ich mocodawców, co miało na calu wzmocnienie i ugruntowanie dominacji Kościoła nad całą chrześcijańską społecznoscią. Dr Doreal w pracy "Tajemne nauki Jezusa" pisze: "Ja sam spędziłem w Indiach i Tybecie ponad osiem lat. Dwa łata przebywałem w klasztorze, w którym Jezus spędził lat pięć... w czasie nie znanego nam okresu swego życia. Gdy tam byłem dyskutowałem z jednym z lamów nauki chrześcijańskiej - powie-dział on: "Wiemy więcej o naukach Jezusa niż wy w świecie zachodnim, ponieważ On tu spędził pięć łat". Jeśli chodzi specjalnie o naukę reinkarnacji, to w tymże klasz- torze przechowała się tradycja kontrowersji, jaka miała miejsce pomiędzy Jezusem a niektórymi lamami, którzy utrzymywali, iż reinkarnacja, tj. zmartwychwstanie-zachodzi w tym samym ciele, które człowiek posiadał w trakcie poprzedniego żywota. Jezus wprawdzie nie wykluczał i takiej możliwości (tylko w niektórych przypadkach) ale zasadniczo stał na stanowisku, iż w każdej inkarnacji przyjmuje się inne, nowe ciało, stare bowiem musi powrócić do ziemi, tj. materii, z której powstało. Można dodać, iż po ukrzyżowaniu Jezusa Jego fizyczne ciało zostało zabrane przez uczniów i spalone, to zaś, w którym Jezus ukazywał się po swym Zmartwychwstaniu - było już ciałem nowym, powołanym wprost z Substancji Bożej. http://pl.wikisource.org/wiki/V_Ewangelia Mnisi bon ( Dugsaj i Sogjal) przebywali w klasztorze ponad miesiąc. Opat spędzał z nimi codziennie czterdzieści minut :"słuchając, zadając pytania, próbując zrozumieć".To były dialogi z całą społecznością , odbyliśmy też kilka debat - zakonnicy uczyli się debaty dialektycznej. "Poprosiliśmy ich o przygotowanie debaty na temat reinkarnacji, mówi opat i odbyliśmy jedną na temat katolickiej doktryny transsubstancjacji czyli o tym, iż wierzymy, że w czasie uczty Eucharystycznej, gdy wypowiadamy słowa konsekrując chleb i wino, stają się one krwią i ciałem Jezusa Chrystusa. To było zabawne i dużo się wzajemnie nauczyliśmy. Po powrocie mnichów do Menri, Opat dostał e- mail od Menri i Trizina Rinpocze, w którym Jego Świątobliwość napisał, iż teraz opat musi przysłać dwóch mnichów do Menri. ,"Musimy kontynuować to,co zaczęliśmy". Wymiana zaczęła sie w sierpniu 2001 , kiedy opat odwiedził klasztor w Menri w Indiach wraz z dwoma braćmi. "Kiedy spotkałem Jego Świątobliwość", przypomina opat Philip, " poczułem się jakbym spotkał brata, kogoś bardzo mi bliskiego i z kim byłem w całkowitej harmonii."Ciągle się przekomarzali. "Jednym z powodów, dla których moi mnisi lubią twoj klasztor", powiedział Jego Świątobliwość, jest to, że lubisz żartować i dlatego czują się oni jak u siebie w domu. Trizin Rinpocze zorganizował huczne przyjęcie, kiedy opat Philip wraz z braćmi przybyli do Menri . "Bardzo ułatwił mi stawianie pierwszych kroków w nieznanym środowisku , chciał, aby ludzie widzieli, że jestem opatem chrześcijańskiego klasztoru. W świątyni, błogosławił mnie pierwszego i kiedy inni przychodzili po błogosławieństwo, wszyscy kłaniali mi się również," chichocze prałat Philip. Dni upływały na rozmowach, czasami z opatem, którego otwartość i zdolność do rozmowy jest wprost niewiarygodna," czasami zaś z całą społecznością lub po prostu z gesze. Wielu z mnichów powiedziało opatowi, że nigdy przedtem nie rozmawiali z chrześcijaninem. Nie mogłem w to uwierzyć. "Tu, na Zachodzie, zwykliśmy rozmawiać z każdym, wierzącymi w czarną mszę satanistami itp. i to było coś zupełnie nowego dla nich, i był to prawdziwy wspaniały dialog."Pytano go, co robią, kiedy się modlą. Powiedział im o Zdrowaś Mario i innych modlitwach ." Nie było jakichkolwiek usiłowań z ich strony, aby zmienić sposób naszego myślenia lub z naszej , aby zmienić ich rozumowanie, próbowaliśmy po prostu rozumieć, szanować i kochać się nawzajem i to wystarczało". To również było zabawne i stanowiło rodzaj wyzwania. I wciąż pragnę ich zrozumieć. Nie rozumiem wielu rzeczy z ich sposobu myślenia, kontynuuje : "czakry i inne rzeczy nie są częścią naszej tradycji ale chciałbym nauczyć się czegoś więcej na ten temat. http://budda.medytacja.net/t/teksty/dialog/bon_benedyktyni.html

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Przekazy są symbolami. Jeśli chcesz interpretować wiersz tylko za pomocą środków lingwistycznych nie zajdziesz daleko. Podobnie z przekazami w Biblii. Nie ma tam nic nielogicznego. Reinkarnacja to TYLKO wiara :-) Nie istnieją żadne naukowe dowody na nią. Więc to kwestia wiary. Pod żadnym warunkiem - modlitwa jest prywatną sprawą człowieka. I dobrze kiedy ten modli się właśnie poprzez medytację. Nie istnieją "ustalone ramy"... nie ma czegoś takiego w modlitwie :-) Niektórzy księża są różdżkarzami? :D Ciekawe... :-) Ale owszem - jest to praktyka niebezpieczna wedle nauki Kościoła. Hierarcha może mówić w swoim imieniu... nawet jeśli powiedział coś podobnego to nie było absolutnie wiążące. Pytania nie są grzechem... Nic nie trwa wiecznie poza Bogiem :-) A Bóg działa w kościele. I wątpię by przestał. I nie ma się coraz gorzej - a bardzo dobrze. Masz dane dotyczące przystępowania i występowania z kościoła, ze piszesz których jest więcej, a których mniej? Wierzenia katolików... rodzimy się na Ziemi jako istoty niedoskonałe. Misterium inquitatis. Przez całe życie mamy szansę na doskonalenie się. Kiedy umrzemy to Bóg i nasza wiara decydują co się z nami staje. Poprzez odkupienie przez Jezusa wiemy, że zło przez nas popełnione jest nam wybaczone, a my Zmartwychwstaniemy, aby jako istoty najdoskonalsze wstąpić do nieba na nowo. Istnieje wiele teorii, w które możesz się zagłębić. Np. pogląd który głosi, ze Jezus przyszedłby na Ziemię nawet bez grzechu pierworodnego itd. Ale to jest teologia o której chyba nie chcemy dyskutować. W stanie glębokiej hipnozy ludzi opowiadają też o swoich spotkaniach z Bushem, Clintonem i innymi notablami w tym życiu. Wzbudzanie w kimś wymuszonych wspomnień tylko przywołuje starą, zaskorupiałą wiedzę i łączy je w mniej lub bardziej logiczne części. Hipnoza to nie dowód. Jakiś jest jeszcze inny? Nie chcę kwestionować reinkarnacji - kwestionuję jedynie to, że jest ona czymś innym jak wiarą. Reinkarnacja jest wiarą, w reinkarnajcę się wierzy a nie wie. Pax :-)

Jeśli chodzi o reinkarnację, to jeśli przeczytałeś (co najmniej) to wszystko i nadal twierdzisz, co twierdzisz, to Twoja sprawa - do niczego więcej w tej kwestii nie dojdziemy. http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1
Brat:
Pod żadnym warunkiem - modlitwa jest prywatną sprawą człowieka. I dobrze kiedy ten modli się właśnie poprzez medytację. Nie istnieją "ustalone ramy"... nie ma czegoś takiego w modlitwie :-)
Ktoś ci już pisał, że czytasz nieuważnie. Nigdzie nie pisałem o ustalonych ramach w modlitwie, czy medytacji, tylko o wyciąganiu wniosków z medytacji. Przeczytaj jeszcze raz i nie odnoś się głupio do czegoś, czego nie napisałem. Naprawdę masz z tym problem, czy tylko jaja sobie robisz?
Brat:
Nic nie trwa wiecznie poza Bogiem :-) A Bóg działa w kościele. I wątpię by przestał. I nie ma się coraz gorzej - a bardzo dobrze. Masz dane dotyczące przystępowania i występowania z kościoła, ze piszesz których jest więcej, a których mniej?
Czyli wg Ciebie Kościół jest jakby narzędziem Boga? - Może dla Ciebie lepiej, że tak myślisz - i niech tak zostanie. Liczba katolików spada, podczas gdy niestety liczba wyznawców islamu wzrasta. I to ostatnie wcale mi się nie podoba.
Brat:
W stanie glębokiej hipnozy ludzi opowiadają też o swoich spotkaniach z Bushem, Clintonem i innymi notablami w tym życiu. Wzbudzanie w kimś wymuszonych wspomnień tylko przywołuje starą, zaskorupiałą wiedzę i łączy je w mniej lub bardziej logiczne części. Hipnoza to nie dowód. Jakiś jest jeszcze inny?
O tym nie słyszałem. Możesz podać źródło? A co to za fachowiec, który "wzbudza wymuszone wspomnienia"? Czytałem o hipnoterapeucie, który spotkał się nieraz z przypadkami pacjentów, którzy go poprawiali lub nawet sobie z niego żartowali, gdy zadał pytanie świadczące o jego nieznajomości badanej sprawy - takie pytania zadaje się podczas hipnozy, nawet gdy zna się na nie odpowiedź - w celu sprawdzenia, czy pacjent nie sugeruje się nawet zadawanymi pytaniami. http://media.putfile.com/15-Przebudzenie-mix Pax, ale czytaj dużo, uważnie i ze zrozumieniem, jeśli chcesz ze mną dyskutować. Chyba już mocno wiekowy jesteś. Podobno starych drzew się nie przesadza. Tak więc jeszcze raz Pax.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zdecydowanie do niczego w sprawie reinkarnacji nie dodziemy, bo uważam, że nie ma tam żadnych obiektywnych, potwierdzalnych faktów! A subiektywne odczucia poszczególnych osób są po prostu wiarą. No więc nie ma zakazu wyciągania wniosków z modlitwy medytacyjnej. Lepiej? Zamiast pisać o głupocie zacznij myśleć :-) No cóż a ja pytałem o konkretne badania a nie o uznaniowe stwierdzenia nie poparte faktami... mógłbym Cię zacytować ale tego nie zrobię :-) Regrejsa wieku w hipnozie i inne zjawiska są powszechnie znane dla wszystkich interesujących się hipnozą. A ja do takihc nie należę :-) Ale stron mam kilka: http://hipnoza.pl/hipnoza.html, http://www.instytutericksonowski.home.pl/klajs.html http://www.psychologia.aplus.pl/html/hipnoza.html Szczególnie polecam ten ostatni :-) No i książki E. Aronsona, a patrząc na tytuły z bibliografii to jeszcze Chertoka :-) Własnie - co to za fachowiec? :D Nie da się uniknąć sugestii w hipnozie chyba, że pacjent sam zaczyna mówić w hipnotycznym transie. A wątpię by wtedy opowiadał o swoich poprzednich wcieleniach. Zresztą - wielce możliwe jest, że gdybym obecnie poddał się hipnozie i zostałoby mi zadane pytanie o wcześniejsze wcielenie to będąć w jej najgłębszym stadium zacząłbym wymyślać głupoty sugerując się tym forum itd. To jest materia tak niepewna jak ludzka psychika w całości :-) Czytam uważnie i rzeczowo :-) I jak mi się wydaje potrafię jeszcze odróżniać kwestie wiary a kwestie nauki :-) Nic nie sugaruję ale Ty chyba masz z tym problemy? To wiekowość? :D :D :D Pax vobiscum :D :-) :D

Brat:
No więc nie ma zakazu wyciągania wniosków z modlitwy medytacyjnej. Lepiej? Zamiast pisać o głupocie zacznij myśleć :-)
Znowu rżniesz głupa? Nie wiem jak z Tobą rozmawiać, bo wygląda jakbyś nie czytał tego, co napisałem. Mam rozbijać jedno zdanie na trzy i każde z nich powtarzać? Co ja napisałem?
wendol:
... pod warunkiem, że nie wychodzimy poza ramy ustalonej, skodyfikowanej religii, bo inne wnioski są niedopuszczalne, czyli - medytuj sobie, ale uważaj z wyciąganiem wniosków, bo jeśli będą niezgodne z religią, to znaczy, że są błędne :)
Zacznijmy od tego, że medytacja jest znacznie szerszym pojęciem niż modlitwa. A jak to jest w katolicyzmie z wyciąganiem wniosków niezgodnych z nauką Kościoła?
Brat:
Własnie - co to za fachowiec? :D Nie da się uniknąć sugestii w hipnozie chyba, że pacjent sam zaczyna mówić w hipnotycznym transie. A wątpię by wtedy opowiadał o swoich poprzednich wcieleniach. Zresztą - wielce możliwe jest, że gdybym obecnie poddał się hipnozie i zostałoby mi zadane pytanie o wcześniejsze wcielenie to będąć w jej najgłębszym stadium zacząłbym wymyślać głupoty sugerując się tym forum itd. To jest materia tak niepewna jak ludzka psychika w całości :-)
Jedno proste, krótkie, konkretne pytanie. Zaglądałeś tu? Jest tam mowa m.in. o książkach, które gdybyś przeczytał, to nie pisałbyś tego, co piszesz. Jest tam dokładnie opisane to, o czym Ty sobie gdybasz.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendolu... skrytykowałeś mnie a potem sam zacytowałeś to o czym pisałem :-) czego to oznaka? Nie wnikam... Jest tak jak piszę - chrześcijaństwo poleca medytację jako formę modlitwy i praktykuje ją od wieków. Wyciąganie wniosków nie jest nikomu zabronione. A jeśli są przeciwne nauce kościoła to tym epiej - wtedy szuka się odpowiedzi na te pytania. Zaglądałem do tematu:-) A gdy Ty gdybasz sobie o wierze chrześcijańskiej bynajmniej nie wykazując się wiedzą o niej? :-) Zresztą nie ważne. Czy książka zawiera w sobie eksperymenty, które można potwierdzić badaniami naukowymi w niezależnych ośrodkach, a które jednoznacznie wskazują na reinkarnację jako na fakt? Jeśli twierdzisz, że tak to postaram się i nawet ją może gdzieś dostanę. Ale jeśli myślisz, ze hipnoza jest dowodem to niestety się mylisz. Pax :-)

Zaglądałeś, ale nie wiem, czy czytałeś (tam są podane następne linki). Dr Michael Newton nie jest jedynym człowiekiem, który zajmuje się tymi sprawami i nie tylko on doszedł do takich wyników - powiedzmy, że dysponuje on najliczniejszym "materiałem badawczym" (ponad 7 tysięcy!)
Brat:
Czy książka zawiera w sobie eksperymenty, które można potwierdzić badaniami naukowymi w niezależnych ośrodkach, a które jednoznacznie wskazują na reinkarnację jako na fakt?
O tego typu badaniach mówi inna polecana przeze mnie książka (też w tamtym wątku). "Jednoznacznie wskazują na reinkarnację jako na fakt?" - hmm... ciężka sprawa. Jest dużo różnych relacji. Dzieci które pamiętają miejsca, wydarzenia, przedmioty, osoby - a zresztą poczytaj sobie w tamtym temacie. Dowód naukowy? Nawet nie wyobrażam sobie, co by to mogło być takiego, aby wszyscy to uznali. A niektóre książki możesz znaleźć np. na mojej stronie (adres w "podpisie"), ale ja osobiście wolałbym wersję papierową.
Brat:
Wyciąganie wniosków nie jest nikomu zabronione. A jeśli są przeciwne nauce kościoła to tym epiej - wtedy szuka się odpowiedzi na te pytania.
Tu mnie zatkałeś - jest to dla mnie niepojęte. A może odpowiedzi szuka się tylko w określonych (przez Kościół) źródłach? :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Hmm... dowód naukowy: niepodważalny, powtarzalny, obiektywny, powtórzony przez wielu badaczy w niezależnych ośrodkach. Skoro nie możesz sobie takiego dowodu wyobrazić ( nawet nie takiego, który przekonałby cały świat, ale promil świata naukoego ) to sam potwierdzasz, ze reinakranacja jest wiarą. O wielu rzeczach pisano książki, wiele rzeczy rzekomo zbadano opierając się jedynie na założeniach i hipotezach... Odpowiedzi na pytania elementarne poszukują wszyscy ludzi od wykształcenia w sobie pojęcia ja aż do śmierci. Wiara w cokolwiek pomaga w zrozumieniu tych pytań, ale nikomu i nigdy nie zabrania dowchodzenia do własnych rozwiązań i przemyśleń... ze wszystkich źródeł... cóż w tym dziwnego? Inna sprawa, że wiara daje wytłumaczenia - ale nei tylko katolicka - Twoja też :-) Każda wiara daje nam odpowiedzi, których szukamy, albo co do których mamy nadzieję spełnienia. Pax :-)

Brat:
Skoro nie możesz sobie takiego dowodu wyobrazić ( nawet nie takiego, który przekonałby cały świat, ale promil świata naukoego ) to sam potwierdzasz, ze reinakranacja jest wiarą.
Zamiast pisać o promilach i wymądrzać się, to przeczytaj cokolwiek na ten temat. Cytowałem już fragment mówiący o tych sprawach, o nauczaniu na wielu uniwersytetach, o naukowcach, więc nie pitol mi tu o promilach. W jakim Ty świecie żyjesz? W katolandzie odizolowanym od reszty świata? Czytasz, czy nie czytasz? Masz sklerozę czy co? Właśnie dotarłem do starych wątków na tym forum i widzę, że już wielu przede mną doszło do wniosku, że dyskusja z Tobą nie ma sensu. Tzw. dowodu stuprocentowego nie znajdziesz, bo niektórzy mają jakąś blokadę (ideologiczną, religijną) i pewnych rzeczy i tak nie zaakceptują choćby nie wiem co. Bo np. są związani z jakąś ideologią i mają z tego korzyści, zęby zjedli na nauczaniu innych (i siebie), bo książki trzeba by zmieniać, bo musieliby stwierdzić, że życie zmarnowali itp. No to jeszcze raz ten sam cytacik (mam anielską cierpliwość w odróżnieniu od moich poprzedników) : Piszę, bo chcę przekazać ważne wiadomości, tradycyjnie mało dostępne w Polsce. Piszę, bo wydaje mi się, że jest ważne, aby każdy znał prawdę. Co czytelnik z nią zrobi, to już nie moja sprawa. A jednak prawda jest ciągle zniekształcana dla czyjejś własnej wygody, interesu, utrzymania teorii, dogmatów, doktryny lub innych fikcyjnych założeń. Nie będzie to książka, którą się czyta dla zabicia czasu. Treść może być dla niektórych ciężka do przełknięcia, a tym bardziej do strawienia. Nie wiem jak polski czytelnik będzie reagował na całkowicie nowe rewelacje zawarte w tej książce. Na Zachodzie, a szczególnie w Ameryce, gdzie naukowcy nie są skrępowani żadną cenzurą, te rzeczy już dawno przestały być rewelacją. W miarę ich wykrywania były podawane do publicznej wiadomości. Nawet w postępowej Ameryce parapsychologia była hamowana przez starsze pokolenia naukowców, wychowanych i kształconych w czysto materialnej nauce. Nazwijmy ich oględnie konserwatystami. Ich wpływy z dnia na dzień maleją. Nie tylko dla tego, że wolno wymierają, ale ponieważ nie są w stanie powstrzymać napierającego postępu. Co do sceptyków, to myślałem, że znam wszystkie ich kontrargumenty. Badając opinie Polaków w związku z tą książką, szybko zorientowałem się, że byłem w błędzie. Sceptycyzm i krytycyzm są psychologicznie bardziej głębokie niż myślałem. W rzeczywistości jest to bardzo ciekawa sprawa, gdyż krytyka przeważnie nie wychodzi z odmiennych poglądów lecz jest wynikiem całkiem innych powodów, jak na przykład: brak wiedzy w danym przedmiocie, lojalność wobec własnych poglądów, upodobanie opozycji, pokazanie przez krytykę, że zna się dany przedmiot, oportunizm, lęk przed nowością, itp. Na zakończenie życzę każdemu czytelnikowi, aby otworzył swój umysł dla nowych, czasami trudnych do zrozumienia rewelacji, aby przyjmował nowe wiadomości bez uprzedzeń i cierpliwie, obiektywnie przeczytał zawartość tej książki od początku do końca. Ani ja ani czytelnik prawdy nie zatrzyma. Idzie ona naprzód do XXI wieku i wszystkie gwiazdy na niebie wskazują, że XXI wiek oczekuje jej, aby niepodzielnie zapanowała nad światem. Bardzo mało ludzi zdaje sobie sprawę, jak wielkie jest znaczenie najnowszych odkryć parapsychologii, opisanych w tej książce. Prawdopodobnie zbyt wielkie, aby przeciętny człowiek mógł je przełknąć.
Brat:
sam potwierdzasz, ze reinakranacja jest wiarą.
Potwierdzam :) 100% pewność będę miał dopiero, gdy wrócę TAM (do swojego domu). Na razie mogę powiedzieć tylko tyle (i aż tyle), że zbyt wiele jest faktów przemawiających za reinkarnacją, aby nie była prawdą. A więc z mojej strony jest to wiara, ale wiara uzasadniona. Pax :-)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No to jednak doszliśmy do konsensusu :-) Nie irytuj się. Najpierw mnie zbeształeś a potem przytaknąłeś :-) Masz rozstrój nerwowy? ;-) Fakty przemawiajace za reinkarnacją... sam bardzo dobrze piszesz: "A jednak prawda jest ciągle zniekształcana dla czyjejś własnej wygody, interesu, utrzymania teorii, dogmatów, doktryny lub innych fikcyjnych założeń." Dokładnie identycznie uważam :-) I masz zupełną rację. dodać jeszcze tylko należy, że trzymanie się nieudowodnionych dogmatów nie jest jedynie domeną chrześcijan - każda wiara się ich trzyma :-) Czy Twoja, czy moja. I właśnie idąc dalej - nie zaprzeczysz swojej wierze w reinkarnację bo zbyt wiele włożyłeś w nią swojej pracy i duszy - jakby na to nie patrzył. Samospełniające się proroctwo? Coś już keidyś o tym pisałem chyba :-) Ale żebyś nie był odosobniony to napiszę że obecnie większość ludzi działa w ten własnie sposób. Wielu katolików niestety też. Ale nie tędy droga! Nie chcę moralizować, ale poznanie całej Prawdy w tym życiu jest neimożliwe - czy dla Ciebie, dla jogina czy dla mnie. Zawsz epozostaje element wiary, któy człowiek akceptuje bądź nie. A wiara nie potrzebuje usprawiedliwienia. A odnoszę wrażenie, że wielu, wielu ludzi w tym Ty szukasz własnie usprawiedliwienia i potwierdzenia swojej wiary na siłę. Fakty są też inne: że w ostatnim 10-leciu uzdrowionych zostało w kościele wiele wiele osób :-) http://pl.wikipedia.org/wiki/Cud_eucharystyczny To też fakt. I poniższe http://www.padrepio.catholicwebservices.com/POLSKA/Miracles_Polska.htm http://www.republika.pl/papiez264/swiadectwa.htm To jest promil właśnie całości :-) Ale zauważ, ze katolicy jakoś niechętnie o tym mówią i wcale o tych sprawach nie krzyczą i nie rozgłaszają. Bo cuda dzieją się koło nas cały czas. A wiara w mniej lub bardziej doskonały sposób stara się je wyjasnić. I nie podaje się nigdy cudów jako zachęty do wiary - mimo iż cuda mają niewytłumaczalne umocowanie naukowe. Się rozpisałem niepotrzebnie. Podsumowując: na Ziemi istnieje tyle niewytłumaczalnych zdarzeń ( pierwszym z nich jest samo ŻYCIE ) i tyle hipotez te zdarzenia tłumaczących, że szumne ogłaszanie kolejnej rewelacji z cyklu: "odkryliśmy Atlantydę", "UFO przyleci w 2000, 2003 na pewno a w 2005 na 10000%", koniec świata nastąpi jutro itd itd itd. niczego nie zmieni. Niektórzy w nią uwierzą ( bezkrytycznie ), inni będą się tylko śmiać, a jeszcze inni podejdą z rezerwą i zbadawszy źródła podadzą wytłumaczenie racjonalne. Ludzka psychika jak sam piszesz jest niezgłębiona i podatna na wszelkie manipulacje. Ważne jest byśmy sami wybierali to w co wierzymy - nie na skutek naszego zaangażowania czy wysiłku włożonego w "odkrywanie nowych rewelacji" ale na skutek przemyślanego, WŁASNEGO, niezależnego wyboru. Zauważ, czy gdziekolwiek broniłem wiary katolickiej? Czy napisałem gdzieś, że jest to jedyna słuszna postawa i tylko ona prowadzi do Zbawienia? Czy odrzucałem i negowałem jakąkolwiek wiarę? Mam nadzieję że nie ;-) A w zasadzie pewność. To z czym się zgodzić nie mogę to twierdzenie, ze posiada się wiedzę na temat wiary. I tylko z tym w sprawie reinkarnacji "walczę" :-) Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłem :-) Pax :-)

Twoje porównania są cokolwiek karkołomne. Gdybyś się interesował psychologią lub parapsychologią, to byś wiedział, że wiara czyni cuda i nawet byś się dowiedział na jakiej zasadzie to działa. Spontaniczne uzdrowienia nie są charakterystyczne dla religii katolickiej i w ogóle dla jakiejkolwiek religii. Nie porównuj też swojej wiary do mojej "wiary", bo mi brakuje już tylko kropki nad "i", a Twoja wiara opiera się na czymś bardzo nieracjonalnym, na dogmatach, których badaniem, gdy chce się ktoś zająć spoza uznanego przez Kościół kanonu, to zaraz zaczynają używać szumnych słów o grzechu itp. A ja nie daruję Kościołowi, że tak zniekształca bliską memu sercu postać Jezusa. Jeśli już jesteśmy przy sprawkach Kościoła, to czy zaglądałeś tu? http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=96148

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

KULTY I MANIPULACJE Nieświadome tajnych eksperymentów prowadzonych przez CIA, zachodnie społeczeństwo w latach 50. kojarzyło pranie mózgu z techniką używaną wyłącznie przez komunistów. Dopiero stopniowo okazywało się, że techniki te wcale nie są nowe, i że stosowano je już od starożytności. W przeszłości jednak miały one związek przede wszystkim z religią, a zwłaszcza z religijnymi fanatykami, takimi jak asassyni w czasie krucjat, thugowie w Indiach, czy sudańscy zwolennicy Mahdiego pod koniec XIX wieku. Ogólne rozdrobnienie wiedzy nie pozwoliło badaczom z lat 50. zorientować się, że w gruncie rzeczy ta sama psychologiczna dynamika kryła się za tak na pozór różnymi sferami, jak radykalna teologia i ideologia polityczna. W latach 60. społeczeństwo stało się bardziej wyrafinowane i zorientowane w dziedzinie psychologii. W tym czasie pranie mózgu i kontrolę umysłu kojarzono przede wszystkim z ekstremalnymi sektami i kultami religijnymi. Dzisiaj te terminy łączymy raczej z takimi postaciami jak Charles Manson, Jim Jones, czy David Koresh. Jeszcze częściej ludziom przychodzą do głowy takie organizacje jak Process, przestępcza sekta, do której miał należeć Manson w latach 60., sekta Aum Shinri Kyo w Japonii, czy szwajcarsko-kanadyjski Zakon Świątyni Słońca. Zatem termin "Pranie mózgu", w czasie wojny koreańskiej kojarzony wyłącznie z komunistycznym zagrożeniem, zaczęto stosować w odniesieniu do technik stosowanych przez sekty i kulty. Podobnie zresztą inny, utworzony w połowie lat 60., termin - "pierdolenie mózgu". Wbrew pozorom nie jest to prymitywny wulgaryzm, w jaki obfitował codzienny język - przeciwnie, termin ten bardzo adekwatnie określa proces psychologicznego gwałtu, wymuszonej penetracji umysłu drugiej osoby, aktu "wzięcia jej siłą". To, co w latach 60. było zaskakujące, w latach 90. stało się zatrważająco powszechne. Trudno dzisiaj o jeden choćby tydzień bez wystąpienia, artykułu, czy śledztwa w prasie lub telewizji na temat tej czy innej sekty. Techniki manipulacji i przekształcania osobowości wyczerpująco przedstawiono w książkach i filmach, zarówno dokumentalnych, jak i fantastycznych. Media regularnie wysyłają reporterów, którzy mają za zadanie przenikać do sekt i badać procedury przekształcające myślące istoty w rodzaj zombie. Podobnie jak skatalogowano techniki, opisano też przyczyny, jakie skłąniają ludzi do poddawania się takim psychologicznym przemianom. Sekty i kulty kierują się nie tylko do samotnych, wyrzutków, nieprzystosowanych. Zwracają się też do ludzi z upośledzonym poczuciem własnej wartości, uważających się za gorszych, mniej wartościowych. Ale i całkowicie "zdrowi" ludzie są podatni na manipulacje. Sekty i kulty oferują pozory sensu i celu, których ludzie bezskutecznie poszukiwali gdzie indziej, lub próbowali sami sobie stworzyć. Dają ucieczkę od samotności - złudzenie przynależności, rodziny, wspólnoty, oddania się jakiejś wyższej sprawie. A ponadto budujące poczucie bycia "wtajemniczonym", jednym z wybranych, co z kolei daje kojące przeświadczenie o własnej wyższości. Te właśnie rzeczy stanowią przynętę. Po zastawieniu pułapki można zająć się konsolidowaniem władzy. Odtąd poczucie indywidualności jednostki będzie nieustannie łamane i zastępowane przez identyfikację z grupą, przez uzależnienie od grupy, co z kolei rodzi podporządkowanie i uniformizację. Potencjalnych buntowników trzyma się w ryzach przez zastraszenie - bezpośrednie lub bardziej subtelne - lęk przed fizyczną lub psychiczną przemocą, lęk przed ostracyzmem lib alienacją, lęk przed wypędzeniem z grupy, odpowiadającym pierwotnemu znaczeniu "ekskomuniki". Dla człowieka, kórego poczucie włąsnej wartości zostało zniszczone, perspektywa wykluczenia z grupy oznacza przerażającą samotność. Ofiarom często wpaja się rodzaj "mechanizmu samozniszczenia", działający w podobny sposób jak popularne koncepcje voodoo. Mozna na przykład wpoić człowiekowi przekonanie, że nieposłuszeństwo pociągnie za sobą jakiś rodzaj klątwy, a wówczas niemożność pozbycia się tego przeświadczenia zamienia je w samospełniające się proroctwo. Dzięki takim sposobom powoli zaciera się róznica między guru a Fuhrerem z jednej strony i między uczniem a niewolnikiem z drugiej. Zagrożenia wiążące się z sektami nie są oczywiście nowe. Rozmaite kulty i sekty istnieją od tysiacleci. Ostatnio znalazły się w centrum uwagi przez to, że tak ostro i dziwacznie kontrastują ze światem zdominowanym przez naukowy racjonalizm. Ostatnio też stały się jeszcze bardziej kuszące za sprawą rozpadu innych, bardziej tradycyjnych jednostek społecznych, takich jak rodzina czy wspólnota. Lecz w ciągu ostatnich dziesięciu lat zagrożenie praniem mózgu, do tej pory kojarzone z działalnością sekt i kultów, pojawiło się także z innej strony. W miarę zbliżania się końca millenium zacierała się różnica między sektami i kultami z jednej strony a religijnymi fundamentalizmami z drugiej. Istotnie, wiele sekt ma wyraźnie fundamentalistyczny charakter. Wszelkie próby innego ich określenia są czystą demagogią. Ponieważ islamski fundamentalizm jest uważany za największe zagrożenie dla zachdniej cywilizacji, zajmuje on najważniejsze miejsce w świadomości wielu ludzi. Stawia nam się przed oczy obrazy nastoletnich chłopców, którzy w imię teokracji irańskich ajatollahów ruszali na wroga w czasie wojny z Irakiem, a nawet szli przez pola minowe przed regularnymi oddziałami, wierząc głęboko, że śmierć na polu bitwy otworzy im drogę do raju. Słyszymy o zamachowcach-samobójcach w Libanie i Izraelu, skłądających swoje życie w ofierze z żarliwością japońskich kamikadze z czasów II wojny światowej. Ci z czytelników, którzy interesują się literaturą, sprawami kultury i wolności słowa, wiedzą o fatwie nałożonej na Salmana Rushdiego za "Szatańskie wersety". Egzekucja nie jest dobrą formą krytyki. Ale wbrew powszechnie panującej opinii, islam nie ma monopolu na fundamentalizm. W Indiach coraz większe niebezpieczeńśtwo stanowią walczący hinduistyczni fundamentaliści. Odrodzenie przeżywa też żydowski fundamentalizm, czego najjaskrawszym i najbardziej dramatycznym przykładem było zabójstwo Icchaka Rabina. Wyraźnie daje o sobie znać fundamentalizm chrześcijański, między innymi w Stanach Zjednoczonych. Twierdzenia i dokonywania przedstawicieli innych religii bledną wobec tego, co robią i mówią chrześcijańscy fundamentaliści. To chrześcijanie powołują samozwańcze "milicje", takie jak grupa odpowiedzialna za wysadzenie Budynku Federalnego w Oklahoma City. Dominują oni w tak zwanej "ewangelicznej prawicy" Partii Republikańskiej. Kontrolują stacje radiowe i telewizyjne oraz mają znacznye wpływy w mediach, między innymi w największych gazetach. Mordują personel w klinikach aborcyjnych. Potępiają i palą książki, dokładnie tak samo, jak to robili naziści. Czasem, mimo swej nietolerancji, wchodzą w dziwaczne alianse z fundamentalistami innych religii. I tak na przykład pojawiła się organizacja "Żydzi dla Jezusa". Żydowscy fundamentaliści z Izreala wspólnie z chrześcijanami ze Stanów Zjednoczonych snują plany odbudowania Świątyni w Jerozolimie. Religijnymi fundamentalistami kierują dokładnie te same motywy i dynamika, co sektami. Opierają się one na tej samej podstawowej zasadzie - skrajnym rozróżnieniu między wybranymi, tymi którzy zostaną zbawieni, a resztą świata. I tak Davida Koresha i jego wyznawców z Waco można równie dobrze nazwać sektą, jak judeochrześciajńskimi fundamentalistami. Podobnie jest z Kościołem Zjednoczenia Su Myung Moona. Organizacja Aum Shinri Kyo w Japonii, odpowiedzialna między innymi za ataki gazowe w tokijskim metrze, bywa najczęsciej nazywana sektą, ale w gruncie rzeczy jest to apokaliptyczna, fundamentalistyczna religia. W próżni powstałej po upadku komunizmu w Rosji zaroiło się od sekt i kultów, kierowanych przez samozwańczych mesjaszy - mają one podobnie fundamentalistyczną orientację. Na wysoko rozwiniętym Zachodzie ubolewa się nad istnieniem sekt i kultów. Podobnie traktuje się w niektórych reginach Stanów Zjednoczonych fundamentalizm. Z drugiej strony, bardziej tolerancyjne struktury uznanych religii uważa się powszechnie za dobre. Wyznania "głównego nurtu" chrześcijaństwa - na przykład Kościół anglikański czy katolicki - traktuje się jako bastiony rozsądku, moralności i "wartości rodzinnych" i uznaje wręcz za rodzaj etycznego autorytetu. A jednak nie wolno zapominać, że praktycznie każda większa religia, a zwłaszcza oparta na monoteizmie, od czasu do czasu przechodziła (i nie jest powiedziane, iż się to nie powtórzy) okresy fundamentalistycznego obłędu, nietolerancji i bigoterii. I trzeba pamiętać, że praktycznie każda religia zaczynała swą karierę jako sekta lub kult. Dla ludzi żyjących w czasie, kiedy się rodziła, musiała stanowić równie wielkie zagrożenie, jak dla nas dzisiaj wspóczesne sekty. Nawet najłagodniejsze i najbardziej liberalne współczesne organizacje religijne jeszcze dzisiaj noszą ślady swych sektowych początków. I nawet najbardziej liberalne stosowały, i często nadal stosują, manipulację psychologiczną, emocjonalny szantaż przy użyciu pojęć grzechu i winy, nagrody i kary. Kościół katolicki nie może już sobie pozwolić na nawoływanie do kampanii eksterminacyjnej, jak to miało miejsce w trzynastowiecznej krucjacie przeciwko "herezji" katarów. Nie może też dowolnie wysyłać swoich inkwizytorów, obdarzając ich mocą podobną do tej, jaką dysponowało gestapo czy KGB. Ale stosunek Rzymu do kwestii praw kobiet, rozwodów, kontroli urodzin i aborcji wciąż jest przyczyną moralnej udręki dla milionów ludzi i okazuje się problemem zdolnym zablokować konferencje ONZ. W Irlandii, mimo iż społeczeństwo ulega coraz silniejszej sekularyzacji, Kościołowi ciagle niewiele brakuje do zdelegalizowania rozwodów. Póby tuszowania przez polityków nadużyć seksualnych, jakich dopuszczają się księża, nadal mogą doprowadzić do upadku rządu. Jeśli idzie o protestantyzm, to organizowane przez Cromwella polowanie na czarownice można uznać za przeszłość, podobnie jak zinstytucjonalizowane morderstwo w postaci procesów w Salem w siedemnastowiecznym Massachusetts. Ale jeszcze w 1995 roku arcybiskup Canterbury, przemawiając do Kościoła w Anglii, twierdził, iż pary mieszkające ze sobą bez ślubu muszą znosić psychologiczny ciężar "życia w grzechu". Michael Baigent i Richard Leigh Tłumaczenie: Agnieszka Kowalska "Eliksir i kamień", s.217-220, Amber 1999 http://finix.webd.pl/wlasnowierca/kulty.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) Właśnie - wiedział, dowiedział itd. Nikt współcześnie tej wiedzy nie posiada. Karkołomne? A Twoje są oczywiście jedynymi słusznymi? :-) To się nazywa racjonalna postawa... Nigdy nie twierdziłem, że uzdrowienia są charakterystyczne tylko dla jednej religii. Czytaj co piszę. A piszę o cudach, które wydarzyły się w religii katolickiej: Lourdes, Fatima, Medhugorie, Częstochowa - i setki pomniejszych sanktuariów. Ty twierdzisz, że to parapsychologia a ja że Bóg. Identyczne w naszych twierdzeniach jest to, że brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających jedną albo drugą tezę. Dowodów potwierdzalnych i sprawdzalnych. I nie upieraj się bezsensownie :/ Brakuje Ci tylko kropki nad i... dobre :-) Faktycznie masz już może 50 lat badań kilku naukowców o niewiadomej reputacji nad zjawiskami niewytłumaczalnymi i sterte hipotez tworzącycyh logiczną całość ( uderzające podobieństwo do Twoich tak nie lubianych dogmatów ) - owszem to już coś. Ale to tylko i wyłącznie ( albo aż ) wiara. Kropki nad i brakuje też jedynie katolikom w takim rozumieniu o któe Ci chodzi :-) Zresztą nie tylko katolikom ale większości religii na świecie. I kolejny typowy przykład dla niewierzących z wygody... :/ Zniekształcenie osoby Jezusa... wątpię byś miał styczność chcoć z jednym materiałem źródłowycm dotyczącym Jezusa i wątpię by ktokolwiek z dwóch książek zapewne, które przytoczysz jako dowód taki kontakt miał. A piszesz szumnie o niedarowaniu win za zniekształcenie osoby Jezusa :/ Irytujące... Jezus zresztą właśnie nauczał o wybaczaniu... gratuluje zdrowego podejścia i interpretacji jego nauk... "nie wybaczę"... świetne... Co do artykułu: A współcześnie czy podobne mechanizmy nie działąją? :D Nie tylko w religiach ale w quasi religiach? No idealny fragment: " Dają ucieczkę od samotności - złudzenie przynależności, rodziny, wspólnoty, oddania się jakiejś wyższej sprawie. A ponadto budujące poczucie bycia "wtajemniczonym", jednym z wybranych, co z kolei daje kojące przeświadczenie o własnej wyższości " Polecam książkę E. Fromma "Ucieczka od wolności" :-) Tam szerzej jest opiane to zjawisko psychologiczne i bynajmniej nie w kontekście religijnym tylko ale społecznym i kulturowym :-) Jedno co ten tekst pomija: nie tylko religie manipulują, al też rządy, państwa, sekty, organizacje, grupy, stowarzyszenia czy naukowcy chcący wylansować swoje nieudowoadnialne teorie :-) No a dlaczego mam zajrzeć na blog Joanny Senyszyn albo jej wierzyć? 40 mln na świątynię to fakt podobnie jak niechęć pani Joanny. Każdy ma prawo wyarażać swoją dezaprobatę. A co do reszty populistycznych haseł niech pokażde dokumenty, któreych nie posiada :-) :D Wykorzystując w/w techniki manipulacyjne można jak widać osiągnąć niemały sukces w internecie - tak podatnym na manipulacje :-) Nie daj sobą manipulować :-) I nie daj sobie wmawiać rzeczy, któe odpowiadają tylko Twojemu swiatopoglądowi, bo zdajesz się zapominać, ze świat jest pełen kolorów a chrześcijaństwo, ateizm, czy inna wiara są tylko małymi elementami całej tej ukłądanki :-) Skądinąd pięknej :D Pax :-)

Brat:
Ty twierdzisz, że to parapsychologia a ja że Bóg. Identyczne w naszych twierdzeniach jest to, że brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających jedną albo drugą tezę. Dowodów potwierdzalnych i sprawdzalnych. I nie upieraj się bezsensownie :/
A co Ty wiesz o za... Mierzy się siłę pola ludzi (bioenergoterapeutów) i przedmiotów, np. ikon przedstawiających świętych. Okazało się, że największe znaczenie ma tu ornamentyka (układ geometryczny) i ilość ludzi, którzy się modlą do takiej ikony (przekazują swoją energię - ładują ją). Bada się po jak długim czasie taka energia się wyczerpuje i stwierdzono, że najszybciej "niszczy" taką ikonę telewizor. Na SGGW (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) w Warszawie bada się wpływ energii kształtu na wzrost roślin, jest też aparatura (duża, nieprzenośna) do pomiaru takich sił. Marne masz pojęcie o Bogu, nie wiesz o Jego poziomach ("warstwach"). Nie można na wszystko patrzeć z punktu widzenia Boga, bo wg Niego my nie istniejemy, jest tylko On. Skupmy się na tym co My jako jednostki możemy zdziałać, a że jesteśmy tylko przewodnikami dla energii boskiej, to kwestia poziomu na jakim to rozpatrujemy. Nie chce mi się już dłużej z Tobą rozmawiać, bo musiałbym Ci wszystko tłumaczyć. Poczytaj sobie książki jak chcesz. Jak nie chcesz to nie czytaj, ale nie wypowiadaj się przynajmniej na temat czegoś o czym nie masz pojęcia. Nie potrafisz dokonać syntezy i wszystkiego połączyć, dla Ciebie jest tylko to albo to, a naprawdę jest to i to. Wyznawcy różnych religii nadużywają słowa "Bóg" naginając go do własnych, jednostronnych przekonań - bardzo infantylnych zresztą. Religie są uproszczeniami (i przekłamaniami), a mnie uproszczenia nie interesują. Nie wybaczę, ale nie będę ich za to zabijał (jak oni), wystarczy że kiedyś się przyznają, skończy się ta cała szopka i ludzkość jako całość wzniesie się na wyższy stopień świadomości - nie będą wtedy już potrzebne te wszystkie komplikacje, gąszcz niespójnych przepisów, nie będzie potrzebna SW (gdzie pracuję) bo każdy będzie miał etykę w sobie, a nie będzie się oglądał na kogoś kto ma mu mówić co powinien robić, a czego nie - czy to religia, czy przepisy, które (jedno i drugie) i tak się łamie, bo to na razie nie wypływa z wnętrza człowieka, tylko przychodzi z zewnątrz jako gotowiec. Ludzie muszą sami nauczyć się myśleć - religia, ani państwo tego ludzi nie uczy.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) To że emitujemy różnego rodzaju fale o różnym natężeniu i działąniu nie jest tajemnicą parapsychologiczną a tezą naukową :D Co to ma wspólnego z parapsychologią? Nikt nie udowodnił przenoszenia energii na przedmioty. A nasz mózg emituje fale raz większe raz menisze :-) Zależy ile myślimy ;-) Badani naukowe mają to do siebie że dopóki są prowadzone to nikt nie twierdzi, że zna ich wyniki :-) No widzisz i znów zgadzamy się że istniejemy tylko w Bogu i przez Boga :-) A reszta o której pisałeś to kwestia wiary i interpretacji jaką przyjmiesz a nie badań czy zmierzalnych dowodów :-) Bóg ma warstwy jak cebula? I Ty o nich wiesz a ja nie :-) Superwygodna pozycja. A źródło wiedzy Twojej? Pewnie ze trzy książki i własne doświadczenia. No na prawdę hiperwiarygodne i dziwię się że od razu nie uznałem tego za oczywisty fakt :-) Nie dostrzegasz błędnej logiki w Twoim rozumowaniu? Błędnego koła, w które jak myślę ( oby mylnie ) się wkręciłeś? Wiara to nie wiedza i wiedzę od wiary należy odróżnić. I kolejny punkt zgodny ( pomijam typowe zmęczenie dyskusją... ) LUDZIE MUSZĄ NAUCZYĆ SIĘ MYŚLEĆ! Brawo! I muszą nauczyć się pojmować Boga w Jego woli i tym co nam objawił. I słusznie, że przepisy czy normy moralne, obyczajowe są sztuczne dopóki nie zostaną "odkryte" przez ludzi mających je stosować. A do takich odkryć jak i wszystkiego innego moze nas doprowadzić tylko i wyłącznie sam Bóg - który za nas wybrał planetę, czas, kulturę, rodzinę itd. w których żyjemy i mamy działać dla Niego i przez Niego i z Nim :-) I zauważ - postrzegamy Boga jeśli nie bardzo, to przynajmniej częściowo podobnie jeśli idzie o Jego Istotę - substancję. Różni nas natomiast religia - ale Ty się starasz swoją religię udowodnić, w przeciwieństwie do mnie. I odpowiedz szcerze - czy posiadasz dowody na istnienie Boga o jakim Ty piszesz? Nie dowody typu książki, cuda, przeżycia itd. - bo dokładnie to samo posiadam ja, co starałem się w toku dyskusji wykazać. A nawet śmiem twierdzić, ze skądinąd tego typu "dowodów" chrześcijaństwo posiada więcej. Wiedza i wiara - te dwie kwestie Ci się mieszają, a czy nie zauważyłeś, że wiara ze swej istoty to nadzieja, ufność. I każda wiara posiada swoje "dowody", które jednak nie stanowią o istocie wiary, bo ta istota tkwi w nas. A próby badań naukowych nad tymi kwestiami są mierne i opierają się wyłącznie na hipotezach wąskiej grupy mało znanych badaczy. I nie twierdzę ze tak jest tylko w odniesieniu do Twojej wiary - identycznei rzecz się ma z wiarą katolicką. Bo wiary ani Boga nie da się udowodnić z definicji - Bóg jest wszystkim i ponad wszystkim. A my jesteśmy Jego dziećmi tylko i aż. Pax vobiscum :-)

Moje zdanie jest takie, że Wiara i Wiedza to to samo - a w zasadzie jedno i drugie prowadzi do tej samej Osoby. Która nad wszystkim czuwa ;) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

"Osoby", która nad wszystkim czuwa ;) Jesteśmy "dziećmi" Boga. Wszystko jest Jednym i Jedno jest Wszystkim. Stworzyciel i stworzenie. Każdy z Was może być taki jak ja, a nawet lepszy Jezus Chrystus Wszyscy jesteśmy "synami" bożymi. I nie zapominajmy o "córkach" :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | .. | 22 | 23 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.