Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
silnik grawitacyjny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788

Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania . mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem. Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej . Szukam kontaktu na temat silnika a.g. Marian.

eee- chyba jednak się mylę. Coś więcej tam jest. Może ktoś zna serbski i przetłumaczy to? ;) To jakiś przesył prądu do odbiornika za pomocą jednego przewodu zamiast dwóch. Tak to widzę...

On dotyka pojedynczego przewodu jakoś tam gdzie ta wiązka trzech się schodzi to potem wychodzi jeden. Dodatkowo coś mówi że małą średnicą tego drutu można przesyłać duże moce. I teraz jest problem o co chodzi w tym jego rozwiązaniu. dla ogólnej wiedzy jak funkcjonuje świat jest to ciekawe. Natomiast ten rozbudowany opis który przedstawia romerouk to jest to samo chyba co Bill Mullera To jest to samo chyba co bedini tylko w rozbudowanej wersji nie jest to koło zamachowe napędzane jednym elektromagnesem tylko dla ciągłości ruchu są dwie cewki ciągnące jedna ciągnie po drugiej i to wystarczy żeby była ciągłość siły napędzającej a te ileś cewek odbierających to ma za zadanie odebrać energię Przy czym należy zauważyć że tylko jedna z nich po kolei hamuje ta której prąd, zmiana pola magnetycznego panująca na nią jest największa i której prąd przechodzi przez prostownik z tych czterech diodek {po 2 to on w rzeczywistości dał 8 diodek } na cewkę. W cewce w której niby jest napięcie bo na wszystkie działają jakieś zmiany pola magnetycznego ale jej siły motoryczne prądu są mniejsze od tej największej to one nie przewodzi prądu przez barierę prostownika i nie wytwarza siły hamującej. Czyli poza układem który załącza prąd na cewki napędowe on zrobił halotrony ale zwykłe kontraktrony rurki z dwoma blaszkami które się zwierają jak obejmie je pole magnetyczne to na początek też mogły by być tylko przy dużych obrotach mogą mieć za małą szybkość załączania, reszta jest trywialnie banalna. Można popracować nad sprawnością. Cewki lubią mieć rdzeń wtedy więcej prądu dają ale większa siła hamująca. Tekstu angielskiego to nie czytałem bo detali nie rozumiem i powyższe to tyle co wyczytałem ze schematu.

79277:
Brak dyskusji bo to chyba jeden z "cięższych" tematów. Nie da się tutaj pościemniać, nie da się napisać byle czego
he he- sam to napisałem i chwilę później sam napisałem głupoty :( Może się zamknę... ;) Pzdr

Z półtora roku temu usiłowałem robić prądnicę do elektrowni wiatrowej o jak najmniejszych oporach wirowania i niestety jak załączyć przepływ prądu to te opory od razu są bardzo duże. Niezależnie jak drut jest do strumienia magnetycznego. Przedmiotem badania były różne kierunki ułożenia drutu w stosunku do pola i nie wyszło nic ciekawego. Głowna sprawa że mało prądu to dawało. Czyli skuteczna jest głównie zwykła cewka z rdzeniem. Stąd moje uwagi na temat oporu jaki powstaje na przesuwający się magnes nad cewką i to jeszcze bez rdzenia, charakter tych szarpań bo to raz w jedną raz w drugą wpływa negatywnie na wydajność samego powstawania prądu. Tak że może przepływ prądu z każdej cewki przez mostek ma sens że wtedy opór daje tylko ta cewka która wbije swój prąd na kondensator nawet pomyślane jako prądnica do elektrowni wiatrowej. Czyli trzeba to sprawdzić kiedyś, zastanawia mnie budowa tych układów prądnic samoróbek na allegro sprzedawanych.

nicze:
Głowna sprawa że mało prądu to dawało.
Jeśli wystarczy na zagotowanie wody, to jesteś prawie wielki. Wiesz, co tak mi przyszło do głowy (ja to bym tak zrobiła, bo tak zwykle robię - taką mam naturę): wykorzystywałabym to, co już powstało, a za oszczędności kupiłabym materiał na lepsze, sprawniejsze urządzenie. Bo pieniądz robi pieniądz. Jeśli gdzieś da się obniżyć koszty życia, to czemu by nie skorzystać. Pracuj dalej nad wynalazkiem, aż osiągniesz cel. Może uda Ci się zrobić następne egzemplarze :)

Do zagotowania wody potrzeba duże natężenie prądu , które można uzyskać z prądnicy homopolarnej w której magnesy wiruja w raz z przewodnikiem którym jest miedziany dysk ` http://translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en|pl&u=http://www.animations.physics.unsw.edu.au/jw/homopolar.htm

Technicznie była to klapa ale czasem chodzi o wymiar poznawczy jakiegoś doświadczenia. Wytworzenie przepływu prądu w prostoliniowych odcinkach drutu bez rdzenia to po prostu kłopotliwa sprawa. Ale te proste odcinki przepływu prądu też dawały spore siły hamujące a model mały nie był. Na pewno jak ktoś chce zrobić elektrownie wiatrową to jakieś badania podstawowe musi przeprowadzić musi określić co jest bardziej użyteczne. Najprościej oczywiście jest wziąć alternator samochodowy tani, powszechnie dostępny i raczej niezawodny tylko czy na pewno efektywny jeśli część prądu musi użyć do własnej cewki . W samochodzie sprawność nie musi być wygórowana bo sam silnik spalinowy to spore marnotrawstwo. Natomiast jak robimy wiatrak to wykorzystanie o 20% czy 30% lepiej siły wiatru daje, pozwala mieć o tyleż procent mniejsze urządzenie w stosunku do tego mało efektywnego. Robienie większej konstrukcji to są koszty a i komuś może się mało podobać kuć w oczy a jak coś małego to każdy zlekceważy a my mimo wszystko jakiś pożytek będziemy mieli . Dlatego pojęcie jaka prądnica jest najefektywniejsza nie jest nie słuszne. Te oddziaływanie pola na dysk też ciekawe trzeba sprawdzić. dzięki Pozdrawiam

79277:
Ciekawa jest wypowiedź niejakiego "ducha" który twierdzi, że sukcesem będzie jeżeli ktoś zbuduje aparat, który po uruchomieniu straci na wadze przynajmniej jeden procent... Zgadzasz się z tym Zbychu? Bo ja jakoś nie bardzo... Nie wiem czy to sukces by był...
zależy, jako cały możliwy sukces eksperymentu to faktycznie bez znaczenia, jednak przekładając to na układ możliwego modelu pojazdu tlącego się w mojej głowie -gdzie chodziło by o cykliczność pewnego działania, jeden procent- trzeba było by przeliczyć to na sprawność w określonej jednostce czasu, zwielokrotnić i w zasadzie byłby jakiś model napędu. to ciężko poskładać a możliwe opracowanie tematu przypominało by troszke prace lucjana nad pędnikiem gdzie efektem jest ogólny brak zrozumienia mimo sprawności układu i wszystko trzeba było w zasadzie obliczać pokrętnymi sposobami by dostosować dla potrzeb projektu we wszystkich projektach z wirującymi dyskami był podstawowy błąd że pozostawiano je w spoczynku podczas gdy należało by powyliczać siły potrzebne w kazdej z osi do wprawienia w określony ruch/przesunięcie wirującego dysku efekty mierzalne wydaje mi się można porównać do pracującego silnika gdzie nikt nie pomyślał o zadaniu mu obciążenia- więc i możliwym wykożystaniu- a jednak tak się nie stało i jest to jeden z ważniejsych elementów naszej cywilizacji uczestnicząc we wzajemnej przemianie energii dla osiągnięcia potrzebnego końcowego produktu czyli przykładowo energia elektryczna zamieniana na prędkość obrotową ta na określony ruch w przestrzeni i w zasadzie na odwrót możliwe efekty mogły być spowodowane wirowaniem dysku w przestrzeni względem określonego kierunku wszechświata z pod którego właśnie ucieka kula ziemska, jak by powstawała siła prubująca zrzucić, ześlizgnąć dysk z ziemi, prawdopodobnie po osiągnięciu pewnej energi takiego dysku powinno by i dojść do powstania tak silnego oporu na przesówanie dysku w przestrzeni że grawitacja ziemi go nie utrzyma przy sobie i ten mógł by się ześlizgnąć z kuli ziemskiej- teoretycznie idąc tym kierunkiem myślenia znane nam sposoby poruszania w przestrzeni to wykorzystanie tarcia do np. przesunięcia/odbicia i odrzut- trzeba odrzucić jakieś ciało, np. gaz by się w zasadzie można by rzec odbić, nawet śmigło to w zasadzie łopata do przerzucania określonych mas zbudowanie układu w którym można by posłużuć się do odbicia zawieszonym punktem w przestrzeni w zasadzie nie jest nie możliwe, zakładając że wirujący dysk taki punkt w przestrzeni będzie stanowił należało by tylko ubrać to w określoną cykliczność, gdyż z góry wiadomo że jesli dysk hipotetycznie mógłby zostać zrzucony z ziemi- to nie udzwignie i tak napędu i zasilania więc tak se kiedyś wygdybałem że gdyby odbijać się od wirującego dysku i wciągać spoczywający w czasie znacznie szybszum niż grawitacja zacznie całość ciągnąć w duł- można by jakąś sprawność osiągnąć kwestia zbudowania modelu dla potwierdzenia słuszności hipotezy- w ostatnim czasie powstał mi w głowie model złorzony z dwuch dysków połączonych np. mechanizmem różnicowym wzajemnie schodzących i rozchodzących się jak charmonijka i przeżucając energie kolejno z jednego na drugi mi się to wydaje genialne niestety ciągle zbyt długo pracuje ostatnio by co kolwiek zmajstrować, to co zostaje w zasadzie zbyt mało na sen jest a i tak się pozostały czas okrada na jakieś nie załatwione sprawy a tu na forum nikt nie chce ani spróbować zrozumieć zagadnienia ani podjąc tematu a przecież na oko wiadomo że skoro jedyną siłą podobną do grawitacji jest siła odśrodkowa- to dla jej pokonania trzeba zaprząc wirowanie i przemianę tej energi w jakiś cykl zabawy w jakieś np. opary rtęci, wirowanie nadprzewodnika w polu magnetycznym czy teorie wirów nie zrozumiemy nierozumiejąc mechaniki przemiany energi w takim cyklu, a w każdym z możliwych sposóbów będzie się odbywać to tak samo tylko będzie przeniesienie wzorca z mikro do makro skali, taka mała różnica jak między łopatą a koparką

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

zbyszek123:
ciągle zbyt długo pracuje ostatnio by co kolwiek zmajstrować, to co zostaje w zasadzie zbyt mało na sen
He znam to... Ostatnio tylko tyram i mam wrażenie że gówno z tego tyrania mam...
zbyszek123:
a przecież na oko wiadomo że skoro jedyną siłą podobną do grawitacji jest siła odśrodkowa
I tutaj też się zgadzam! :) Od jakiegoś czasu kołacze mi się po głowie taki projekcik i za cholerę nie mogę się za to wziąć. Już prawie rok się zabieram ;) i "ani jednej śrubki jak dotąd nie wkręciłem". Eeeech- może kiedyś. Nie pali się ;) Jednak jest w tym plus- wciąż to we mnie "dojrzewa", bo teraz wyłapałem wiele błędów w moim rozumowaniu z przed roku... :)
zbyszek123:
zabawy w jakieś np. opary rtęci, wirowanie nadprzewodnika w polu magnetycznym czy teorie wirów
A takich rzeczy nawet nie rozważam, bo gów.. o tym wiem a i nie bardzo mi się chce szukać informacji. Znowu coś poczytam, coś wymyślę, będę to potem majstrował latami a na koniec i tak rozczarowanie... :(
nicze:
Na pewno jak ktoś chce zrobić elektrownie wiatrową to jakieś badania podstawowe musi przeprowadzić musi określić co jest bardziej użyteczne.
Zrobiłem kiedyś taką "elektrownie wiatrową"... :) Jako prądnicy użyłem... małego modelarskiego silniczka prądu stałego :) Mocy z tego niewiele ale używałem tego do ładowania akumulatorka 1,5V (AA). He he- rozwaliłem kiedyś niechcący ogniwo słoneczne w odstraszaczu kretów no i właśnie zastąpiłem je takim wiatraczkiem :) Sam wiatrak miał ok 50 cm średnicy i zajebiście zasuwał :) Łopatki to były posklejane odpowiednio blaszki z puszek po piwie (niegdyś mój ulubiony budulec) :D W sumie to kilka takich konstrukcji wykonałem ale na dłuższą metę wszystkie były do bani :) A- całość była stawiana (wbijana w ziemię tam gdzie rył kret) na ok 2,5 metrowej tyczce (drążek do malowania)... No i raz za płytko, za słabo wbiłem... No i go porwało- cała konstrukcja wiatraka sklejana ze 3 dni poszła do beki ;) Ale to ciekawe i pouczające było :) Życzę powodzenia- wbrew pozorom taki wiatraczek to nie taka prosta sprawa :) No dobra- kończę, bo moja pisanina nic (jak zwykle) do tego wątku nie wprowadza :) Pozdrawiam

Czasami problem polega na tym czy na pewno mamy gdzie ten wiatrak postawić albo co dalej z tym czymśkolwiek zrobić. Dlatego jakieś doświadczenie lub wykonanie czegoś się przerywa bo po co je kończyć. Cel jakiś został osiągnięty wiemy o co chodzi może połowicznie ale wystarczy bo za dużo włożymy sił i środków zupełnie niepotrzebnie. Zbadanie wersji klasycznie podręcznikowej żeby wiedzieć akurat w tym przypadku dlaczego nikt jej nie praktykuje. Można było by zrobić prądnicę z 10 kg drutu miedzianego bo ta była zrobiona z półtora kilograma i być usatysfakcjonowanym że daje ona opór tylko wtedy gdy przyłączymy obciążenie ale układ cewkowy jest prosty łatwy do wykonania w mechaniczny sposób nie ręczny i raczej sporo mniejszy. A to że trzeba użyć rdzeni do cewek i dalej zastanawiać się jak tam efekt magnetyczny wynikły w rdzeniach ma się do wyhamowywania wirowania. Raczej należy to potraktować zło konieczne jeśli nie chcemy zbudować czegoś ze cztery pięć razy większego od takiego. To są takie spostrzeżenia którymi można się podzielić jest to uporządkowanie spostrzeżeń które może komuś się do czegoś przyda kto ma więcej miejsca na wiatrak. pozdrawiam.

http://allegro.pl/stator-pradnica-elektrownia-wiatrowa-3kw-magnesy-i1690560680.html na przykład taki układ jak tu ktoś na allegro handluje Jak widać cewki bez rdzeni i dlatego prądnica hamuje tylko w momencie pobierania prądu. O to chodzi, bez dodatkowych oporów.

o kurka... Drogie to to...

Kłopotliwe do wykonania ale pełna klasyka podręcznika do fizyki Prosty przewód w stojanie równoległy do osi robiony na grecki zygzak na płaszczyźnie walca wokół osi po 15 cm odcinek prostopadły z 5cm wracał równolegle 15cm znowu 5cm odsuwał się do następnego prostego odcinka i tego wokół osi klatka stojana było 12 sztuk odcinków Do tego był zrobiony wirnik gdzie magnesy były przyklejone z pojedynczych mniejszych wzdłuż takich palców z kwadratu żelaznego konstrukcja spawana obejmujących literą U stojan na płaszczyźnie walca czyli też 12U na jednym ramieniu U biegun s na drugim n na następnym U przeciwnie czyli przy wybranym kierunku kręcenia jak jedn odcinek 15 cm drutu wchodziło w kierunek n-s to powrót wchodził w s-n czyli się nic nie gryzło w całym zygzaku był jeden kierunek siły motorycznej w tych odcinkach 5cm oczywiście siła elektromotoryczna nie powstawała jako przesuwane nie tak do pola aby się tam coś tworzyło, Materiał na to ze dwie stówy kosztował. I wszystko fajnie tylko strasznie to wielkie zaczęło być a prądu nie rewelacyjnie. Może ze dwieście może 400 watów można było by z niego [jakby doczepił skrzydło] wyciągnąć to akurat limitowane drutem obrotami i wtedy napięciem do obrotów. Wydanie tysiąca zloty na z 5 razy mocniejszy większy model to była by już przesada chyba że istotnie byłby wykorzystany jako prądnica w wiatraku. Ten link na stojan z allegro też wykazuje że użyto sporo drutu to się nie przeskoczy ale wszystko można spokojnie zrobić nie męcząc się dokładnościami. A taki model to tylko do szkoły na klasycznie pokazowy.

http://www.youtube.com/watch?v=4qxwqNqL-Nc&feature=player_embedded

zbyszek123:
a tu na forum nikt nie chce ani spróbować zrozumieć zagadnienia ani podjąc tematu
Dla mnie to zupełny kosmos. Owszem od strony teoretycznej jest to ciekawy temat a nawet fascynujący... Jednak od strony praktycznej zupełnie nie dla mnie. Wspomniałeś Zbyszku o braku czasu na eksperymenty- na to trzeba poświęcić całe życie, czas, pieniądze, serce- budowa takiego silnika wydaje mi się zbyt złożonym problemem by go rozwiązać dłubiąc przy tym raz na tydzień w warsztacie. Bliższe memu sercu jest pozyskiwanie energii ze źródeł ogólnie dostępnych. W takim przedsięwzięciu chętnie bym uczestniczył a wszelkie "praktyczne" wskazówki były by mile widziane.
79277:
Zrobiłem kiedyś taką "elektrownie wiatrową"... :) Jako prądnicy użyłem...
Natknąłem się na takie urządzonko którego wykonanie byłoby całkiem możliwe do realizacji. Link zamieszczałem już na forum ale przeszedł bez echa. Gdyby zamiast baloników zainstalować jeden duży balon na dłuższej linie a na niej zamontować 30-40 wiatraczków z prądnicami efekt mógłby być naprawdę interesujący. Aby elektrownia działała nieprzerwanie do balonu musiałby zostać zapewniony stały dopływ helu. Przewaga takiej "konstrukcji" jest taka że nie wymaga pozwoleń na budowę masztu. http://www.google.pl/url?url=http://www.youtube.com/watch%3Fv%3DKOGqURa1a8g&rct=j&sa=X&ei=vX5BTvrQBMSG-war0qnFCQ&ved=0CCYQuAIwAQ&q=ou+tube+serpent+sky&usg=AFQjCNFP7OnEeWeOQqQFqYRLhz99XRU8Lw

rosomak:
trzeba poświęcić całe życie
...a czasem nawet bez słowa "całe" ;)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Witam!! Miałam sen. Byłam w kolejce na górę, dużo ludzi tam wchodziło. Starzec, który wpuszczał ludzi na górę, powiedział, że jest to góra KERMAN następnie ofiarował mi kamień, na którym widniał napis 1 1 1 (to znaczy te jedynki były przekrzywione). Później mi powiedział, że jest jeszcze szansa dla ludzi na ziemi. Na naszej planecie żyją osoby, które potrafią zmieniać bieg wydarzeń. Mają na tyle silne dusze, aby kreować rzeczywistość i jeśli zbiorą się na tej górze ( KERMAN_) i połączą się w modlitwie i medytacji to zapobiegną wojnie. Mój przewodnik powiedział, że mam modlić się o pokój na świecie bo i tu nie jestem pewna bo może chodzi o IRAN zbiera siły militarne do wojny ( broń jądrowa ). Dlatego chciałabym prosić każdą osobę odwiedzającą ten portal o modlitwę w intencji pokoju na świecie. Pozdrawiam serdecznie

:)

Zbożny cel, ale nie spamuj - w jednym temacie wystarczy. Tutaj o innych, bardzo konkretnych rzeczach rozmawiamy.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/2-zl-za-100-km-to-mozliwe-ale-czy-sie-oplaca,1679540 troszkę pobieżnie o przerobieniu domowym sposobem autka na elektryczne

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Tak tylko jak takie coś potem dopuścić do ruchu. Bo tam trzeba i hamulce przerobić jakoś bo zazwyczaj tradycyjnie wspomagane są podciśnieniem z silnika, Aby wykorzystać standardowy układy z załóżmy typowego samochodu to trzeba dołączyć tam jakąś pompę próżniową. A układ nie może być zawodny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.