Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
silnik grawitacyjny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788

Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania . mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem. Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej . Szukam kontaktu na temat silnika a.g. Marian.

dzięki za odp Nicze... Pzdr

79277:
1 pokój (20m2)- a do "eksperymentów" stół 120X60cm.
sie nie zrozumieliśmy- ja nie mam do dyspozycji 30 m na eksperymenty ani nawet stołu do takich rzeczy nie wiem czy sobie wyobrażasz kwestie mieszkania dwojga ludzi, poruszania się, utrzymania czystości, trzymania narzędzi i niezbędnego zaplecza materiałowego myśle że czasem w wyrażaniu opini posługujemy się mottem dajcie mi człowieka a paragraf znajde, nie ma rzeczy niemożliwych, dopuki tego de facto sam nie spróbuje i poza tym lubimy coś bardziej wiedzieć eksperymentowałem sobie troszke na wiosce i raczej wymagało to jakiegoś pomieszczenia i zaplecza więc wydaje mi się że wiem o czym mówie- z zawodu też jakimś mechanikiem samochodowym jestem i raczej nie ma rzeczy której nie potrafił bym naprawić nawet po jakieś proste naprawy sprzętu elektrycznego, a nawet elektronicznego łącznie z prostymi usterkami tel komórkowych czy nawet składaniem komputerzyków , różne cuda robiłem ale nigdy chlewu w pokoju mieszkalnym ale skoro jesteś ekspertem- no to mamy dwa różne zdania wiem o co pijesz, ale po prostu nie przemyślałeś tematu dobrze- a ja Ci tego na tacy nie podam i bez urazizmu :-) pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Warunki warunkami każdy ma jakieś, nie zawsze dobre. Czasem te dobre nie sprzyjają mobilizacji do pracy. Podawać na tacy. Mam inne spostrzeżenie. Tam ci wszyscy co tak ochoczo rysują parę kresek i krzyczą że działa to tacy ćwierć inteligentni którzy chcą mieć patent jakby komuś kto rzeczywiście włożył sporo trudu żeby coś uruchomić wyszło że działa.

zbyszek123:
różne cuda robiłem ale nigdy chlewu w pokoju mieszkalnym
czyli uważasz, że mam syf w domu???
zbyszek123:
i bez urazizmu :-)
Spróbuję... Owszem. Piszesz o zapleczu materiałowym o narzędziach, specjalnym pomieszczeniu... Masz oczywiście rację- zależy czym konkretnie się zajmujesz... Moje "eksperymenty" przypominają bardziej pracę zegarmistrza niż mechanika samochodowego, więc nie używam klucza do kół, podnośnika, nie papram się w smarach i oleju. Mogę śmiało powiedzieć że w czasie pracy mam na stole czyściej niż informatyk w czasie swojej pracy... Tak mi się wydaje. Poza tym po zakończeniu działalności zawsze powinno się sprzątać- nieważne czy jest to warsztat samochodowy, plac budowy, czy pokój mieszkalny... Do tego co robię w zupełności wystarcza kawałek stołu... Nie szlifuję, nie piłuję, nie wiercę- po prostu układam "klocki" :) A nawet jak się zdarzy, że muszę coś przewiercić to operuję mini-wiertarką i wiertłami o średnicach 0,6 do 2,2 mm. Pod ręką mam wówczas odkurzacz- najbardziej właśnie nie lubię chlewu... Zawsze pracowałem w pokoju! A to wiąże się z tym- czym się zajmowałem. Od dziecka: elektronika, mechanika precyzyjna, ostatnio troszkę robotyką zacząłem się interesować (ale to temat rzeka i nie wiem czy nadążę za postępem z opanowaniem materiału). Jest to moje hobby i robię to w każdej wolnej chwili. Jeden rozwiązuje krzyżówki inny nieustannie gapi się w telewizor (jednocześnie żre i pije i robi wokół siebie większy syf niż małe dziecko), a jeszcze inny patrzy w komputer, lub czyta książki. Moja żona dużo czyta. Sama mi powiedziała, że jeżeli w pokoju w szafeczce zabraknie miejsca na tych kilka moich zabawek, na garść podzespołów elektronicznych itp, to równie dobrze może braknąć miejsca na jej książki... Mam garaż- owszem. Jest tam teraz zimno (nieogrzewany) a ja nie zamierzam odmrażać sobie dupy. Latem owszem- można się tam przenieść i przenoszę się, ale tylko z cięciem i wierceniem... Bo nie lubię brudu... W pokoju mam czysto, ciepło, sucho, przyjemnie i uwierz mi:
zbyszek123:
różne cuda robiłem ale nigdy chlewu w pokoju mieszkalnym
Jeszcze jedno:
zbyszek123:
wiem o co pijesz, ale po prostu nie przemyślałeś tematu dobrze
z Twojej wypowiedzi stwierdzam, że nie masz bladego pojęcia "o co piję". Bo nie piję o nic! Jestem po prostu tego samego zdania co Nicze:
nicze:
Tam ci wszyscy co tak ochoczo rysują parę kresek i krzyczą że działa to tacy ćwierć inteligentni którzy chcą mieć patent jakby komuś kto rzeczywiście włożył sporo trudu żeby coś uruchomić wyszło że działa.
I jeszcze jedno:
zbyszek123:
ja Ci tego na tacy nie podam
Nigdy Cię o to nie prosiłem i nie proszę. Wydaje mi się, że już kiedyś mnie o to oskarżałeś, że oczekuję od Ciebie gotowca... NIE oczekiwałem i NIE oczekuję... ...i skończ już z tym swoim
zbyszek123:
jesteś ekspertem
bo złośliwe docinki do niczego nie prowadzą... Mam nadzieję, że
zbyszek123:
bez urazizmu :-)
??? Pozdrawiam...

Dodam tylko, że ostatnie urządzonko mechaniczne jakie budowałem miało główny wał wykonany ze szpilki... Moje "zaplecze materiałowe" w tym przypadku znajdowało się w pudełku na przybory do szycia, które jest chyba w każdym domu- nawet tym bez garażu... Tak małych i precyzyjnych rzeczy wręcz nie da się robić w garażu. Muszę mieć ciszę, spokój, wygodne siedzenie i przede wszystkim ciepło i sucho... Pokój jest idealny do tego celu... Jeszcze jedno Zbyszku- dla odmiany przyznam Ci rację: przesadziłem z tym, że wszystko co moje mieści się w 20m2... Fakt- największe rzeczy (te zajmujące najwięcej miejsca) i najmniej potrzebne trzymam na strychu. To jest moja przewaga nad mieszkaniem 30parę metrów, w którym nie ma strychu, ani piwnicy... Pozdrawiam

...A z czego wynikła cała dyskusja? Z mojego stwierdzenia, że każdy może zbudować model, zamiast tylko teoretyzować i wmawiać innym, że ich teoria jest słuszna- a sami modelu nie zbudują, bo nie mają miejsca, kasy na materiały, bo to, bo tamto. Zwykłe pieprzenie! Chcą, żeby przez najtrudniejszy etap ktoś inny za nich przeszedł! Napisałem już wcześniej: "nie mam miejsca? To buduję urządzenie tak małe, żeby znaleźć miejsce na nie!" I wcale się Ciebie Zbychu tutaj nie czepiałem... Napisałem tylko, że z góry: z przymrużeniem oka patrzę na "projekty" bez załączonego modelu. Choćby nawet niedziałającego, ale jednak stanowiącego niezaprzeczalny dowód na to, że autor zrobił wszystko co był w stanie zrobić... Że przeprowadził próby, testy itp i naprawdę jest przekonany, że to może działać. Od teorii do praktyki jest baaaaaardzo daleka droga. Nie wierzę nawet w projekty udokumentowane symulacjami wykonanymi w programach komputerowych... Komputer umie niestety tylko tyle, ile człowiek mu pozwoli umieć. Ta maszyna nie myśli "co by było gdyby", tylko podaje najbardziej pasującą odpowiedź jaką ma zapisaną w swoich zasobach. Jedyne co komputer robi lepiej od nas to to, że jest szybki i wynik podaje z większą dokładnością- ale wciąż jest to wynik "zaplanowany" przez człowieka. Pozdrawiam

79277 brawo !!!!!! Od filoofowania na swiecie sa zawsze Niemcy. Oj nafilozofuja sie teraz, jak zmienili program nauczania w Polsce !

Wrona:
79277 brawo !!!!!!
Jesteś ostatnią osobą od której oczekiwałbym poparcia, więc się nie wpie...laj

[quote=79277...każdy może zbudować model, zamiast tylko teoretyzować i wmawiać innym, że ich teoria jest słuszna- a sami modelu nie zbudują, bo nie mają miejsca, kasy na materiały, bo to, bo tamto.[/quote] Każdy może, ale czysto teoretycznie właśnie, nie każdy może praktycznie z miliona powód, których nie wymieniłeś. Najważniejsza jest odpowiednia ilość czasu na wyciszenie umysłu w codziennym życiu, żeby doznać motywacji, czy natchnienia. Po drugie nie każdego sieć neuronowa ma odpowiednia ilość połączeń żeby rozwiązać czasem trywialne problemy techniczne... więc jest problem aby ją odpowiednio rozwinąć, kiedy wykonuje się codziennie powtarzalne prace, nie związane z inwencją ani technologią. Określenie "każdy" ma się nijak do rzeczywistości i jest właśnie teoretyzowaniem. Poza tym, jeśli człowiek czuje, że mu się czegoś nie chce, to jest to równoznaczne z tym, że nie może, więc zaciera się tu granica między "chcieć" a "móc" (chcieć znaczy móc i odwrotnie - musi być sprzężenie zwrotne). Zbyt uproszczona ocena ludzkiego postępowania w złożonym środowisku i przez to niepotrzebnie agresywna (wyczuwalnie). Należysz 79277 do niewielu spośród nas, którzy realnie coś "mogą", więc robisz to, co Ci pisane i nie musisz przejmować się "indolencją" innych. Niezmiernie szanuję takich ludzi, więc szczerze życzę powodzenia. Pozdro.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Do rzeczy piszesz Raptorze... i takie wytłumaczenie mi wystarcza. Sęk w tym że ja się nie czepiam ani Ciebie, ani Zbyszka, ani nikogo innego z tego forum za to, że ni realizujecie swoich pomysłów. Jasno zawsze piszecie, że; "gdyby coś tam można by było wykonać, to mogłoby to działać tak i tak..." I ja tego nie kwestionuję! Przeciwnie! Biorę to pod uwagę, staram się przeanalizować i zawsze wyciągam jakieś wnioski. Zbyt często jednak wnioski te są tak obszerne, że nie mógłbym ich tu opisywać, bo bardzo często nawet nie potrafię odpowiednio ubrać w słowa tego co myślę. Inna sprawa, że zajęłoby mi to zbyt dużo czasu... Nie czepiam się Was! Jasno napisałem, że nie biorę pod uwagę teoretyzowania nie popartego modelem- i to fakt. Po takiej wypowiedzi możecie myśleć to co pomyśleliście o mnie, ale zauważcie jeszcze, że wypowiedź ta dotyczyła konkretnego projektu teoretycznego, który ktoś (nie pamiętam już kto) zamieścił tu w formie linku... Odnośnie innego projektu (innego linku) mam spore zastrzeżenia nie tyle do samego projektu (nawet się z nim porządnie nie zapoznałem), lecz do jego autorów (państwo Struscy, czy jakoś tak), którzy nawet w komentarzach pod swoim artykułem przekomarzają się z czytelnikami i twierdzą, że ich urządzenie na pewno zadziała i że jego budowa jest bardzo łatwa... I tutaj zadaję pytanie: to dlaczego do cholery sami go nie zbudują i nie udowodnią w ten sposób swoich racji!? Owszem- tłumaczą, że aby zrozumieć działanie ich urządzenia, nie wystarczy rysunek zamieszczony na stronie, że nie wystarczy nawet ten ich skrócony opis. Trzeba przeczytać całość i dopiero wtedy wszystko będzie jasne... NO TO GDZIE JEST TA CAŁOŚĆ!? Bo na pewno nie na tej stronie... Coś mi się wydaje, że tego typu pisanie ma jedynie nakłonić dociekliwych/naiwnych do kupna jakiegoś szerszego opracowania teoretycznego, a po jego kupnie okazałoby się że nie kupiliśmy opisu działającego urządzenia tylko kolejną opowieść w stylu S.Lema... Takich właśnie teoretyków pytam: DLACZEGO SAMI TEGO NIE ZBUDUJECIE TYLKO ZAWRACACIE GITARĘ INNYM!?
Raptor:
Należysz 79277 do niewielu spośród nas, którzy realnie coś "mogą"
Nieprawda. Już kiedyś Wendol Wam to wyjaśniał (chyba w innym wątku). Tylko,że jemu chodziło o książki- nie ma czegoś takiego: "nie stać mnie". Gówno! Stać Was! Wszystko zależy od tego, jakiego wyboru dokonacie. Odmów sobie czegoś innego... Kupiłem ostatnio w WOBit plastikowe koła zębate. Łącznie z przesyłką zapłaciłem ponad 80 zł. I comyślicie , że wydaję pieniądze na pierdoły? W zamian już dwa miesiące nie wypiłem ani jednego piwa. A uwielbiam piwo... Dokonałem wyboru... Jedni w pokoju zawieszą cobie 40 calowy telewizor na ścianie. A ja telewizor wyrzuciłem! W jego miejsce wstawiłem regał w którym mam segregatory. W segregatorach karty katalogowe podzespołów jakie najczęściej stosuję w swoich konstrukcjach, mnóstwo artykułów, podręczniki do fizyki itp itd... Dokonałem wyboru.
Raptor:
Każdy może, ale czysto teoretycznie właśnie, nie każdy może praktycznie z miliona powód, których nie wymieniłeś
wymienię teraz: bo nie potrafią sobie odmawiać! Chcą mieć wszystko, nie dając nic od siebie. A wiem z życia, że nie można mieć wszystkiego... Pozdrawiam

Kończę już tą dyskusję, bo nie mam czasu. Nie będę już pisał na ten temat, bo to nie ma sensu... Pozdrawiam. 79277

79277:
Kończę już tą dyskusję
no :-) to dobry moment by przejść do malutkiego sprostowania napisałeś dwuznaczną opinie zdaje mi się o wszystkich teoretycznych eksperymentach dosyć twardo i deko złośliwie więc nie dziw się że piłka została odbita, bo ktoś mógł poczuć się w jakiś sposób profesjonalną opinią dotknięty jeśli napisałem tak- to miałem podstawy poza tym było wyraznie bez obrazizmu- z mojej strony asertywnie i bez emocji życie nie polega na wydawaniu opini całościowej na podstawie konkretnego zdarzenia, nie twierdze że masz chlew w domu- a jeśli tak uważasz to raz Twoja sprawa dwa nic mi do tego- pisałem z czym by się wiązało to w moim przypadku nic mi do Twojego stylu i techniki pracy tak jak Tobie do mojego zdania że nie widze możliwości zrobienia warsztatu na 30 m w bloku mieszkalnym, po prostu mój misiek wypieprzył by całe taradejstwo razem ze mną tym bardziej że mnie kręcą rzekłbym wirujące egzemplarze a nie trybiki forum jest lekko eksperckim w moim rozumieniu- i nie mam co kończyć bo usłyszałeś to tylko raz, i nie była to obraza a podkreślenie celu i sposobu wypowiedzi tam gdzie drwa rąbią wióry lecą, po prostu chodzi o profesjonalizm i bez obrazizzmu :-) pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

79277, myślę, że się z grubsza rozumiemy. Ja się również nie czepiam, bo po prostu nie mam czego w tym temacie, tylko luźne przemyślenia. Co do patentu Struskich, też mam podobne wnioski, również na bazie intuicyjnego odbioru autorów. Zapodałem linka dla "zasady" i z ciekawości opinii, ale widać, że nie ma się czym ekscytować.
79277:
wymienię teraz: bo nie potrafią sobie odmawiać!
I tutaj trzeba właśnie zrozumieć, że nie wszyscy mają jednakowe cele. Wielu nie ma nawet własnych celów. Ale to nie jest żadną podstawą żeby móc komuś coś wypomnieć... bo nie jest taki, jak ja i nie podchodzi do życia poważnie, ani nie potrafi sobie pewnych rzeczy odmówić (bo chce czego innego). W takiej mieszance umysłowej, w jakiej tutaj tkwimy, nie ma za bardzo sensu porównywanie i ocenianie, bo nie ma wspólnego mianownika. Trzeba zatem rozróżnić potencjalne "móc", które zawsze jest, od realnego "móc", które zależy od wcześniejszego uwarunkowania i przyjętych celów, wiedząc, że nie bardzo można coś z tym zrobić. Pozdro.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Zbyszek też by chciał coś "klecić", ale kobieta nie znosi "bałaganu" i sprząta nawet nie proszona, więc nawet ze stołem roboczym byłby problem w jego mieszkanku. Zbyszek trochę zazdrości 79277 i nie za bardzo ma z czego zrezygnować, by zaoszczędzony czas i pieniądze przeznaczyć na realizację swoich projektów (nie ma raczej z czego przyoszczędzić), więc (przynajmniej na razie) musi się zadowolić teoretyzowaniem. 79277 się cieszy ze swoich "wyrzeczeń", ale chyba jednak czegoś mu brakuje... więc mówi (w przenośni): "wy też weźcie się ku... do roboty, bo możecie, ale wam się nie chce - wolicie spędzać czas na "przyjemnościach", które nie posuwają was do przodu" :) Rozumiecie już realia, swoje sytuacje i wynikające z tego komentarze? Więc bez obrazizmu na wzajem :) I nie wymagajcie od siebie zbyt wiele - trochę odpoczynku też potrzeba (jednym mniej, innym więcej - chociażby z uwagi na to, czym się zajmują zawodowo, jaką mają psychikę itp.), więc się cieszcie, że macie możliwości realizacji swoich wizji, ale nie denerwujcie się, że ktoś, z jakichś powodów nie robi tego, co wy, albo robi to inaczej. Ja tam się cieszę, że mogę realizować swoje pasje - wiem, że mógłbym "bardziej", ale po co - nie jestem sam na świecie i są jeszcze inni, którzy też się starają... No dobra - przyznam się, że potrafię się poddenerwować z powodu zbyt małego rozwoju "duchowego" ludzi, bo "obwiniam" ich za to, że ten świat wygląda, jak wygląda, że ludzie robią sobie i innym krzywdę poprzez swoje zachowanie... Ale wiem... choć czasem o tym zapominam..., że: różni ludzie, różne możliwości (np. zrozumienia), uwarunkowania, cele (przynajmniej "pierwszoplanowe"), pragnienia, dążenia... Moim mottem jest (powinno być): "wybaczam wszystkim moim siostrom i braciom" (taką kartę wyciągnąłem podczas wizyty w galerii "Nieznanego Świata") i wiem, że powinienem nad tym popracować (nie zapominać na co dzień), a wtedy będę emanował Miłością tak Wielką, że wokół mnie będą działy się cuda - wiem, bo już tego doświadczyłem i wiem, że tak niewiele trzeba, by... polecieć... :) "Bóg" (obok niego była "Bogini") zapytał: "co tym razem mi przynosisz?" - jak odpowiedziałem, że "serce", to wtedy dał mi klucz i powiedział: "wróć, jak byś zatęsknił". To tyle, jeśli chodzi o "przezwyciężenie grawitacji" w moim wydaniu i budowę "silnika" :) http://myshop.s3-external-3.amazonaws.com/shop1659200.pictures.004.0006.jpg

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Problem polega może też na tym że czasem trzeba się motywować do jakiegoś działania, do jakiś nowych przemyśleń do zwalczania beznadziejności podsuwanych w tych realiach pomysłów jako marnujących naszą uwagę na rzeczy które nie działają. W ogóle zauważania tego ze są beznadziejne i marnują nasz czas. Jednak jednocześnie coś nas może natchnąć do właściwego dostrzeżenia faktów i prawidłowych wniosków które gdzieś może dadzą się zastosować. Tak przeszło by człowiekowi stwierdzenie że jemu działa, jako nie weryfikowalne a my zweryfikowaliśmy jego jako łgarza a ostrzej mówiąc kłamcę. Jakieś rozwiązanie może istnieć ale nie takie. Ogólnie, my przynajmniej usiłujemy mieć jakieś konkretne zainteresowania może bardziej sensowne niż oglądanie telewizji. Inna sprawa że poza przemyśleniami lepiej może na siłę więcej w pewnych tematach nie robić bo zadziała i co dalej. Pozdrawiam

Ja tam sobie "w tle" pisałem, ale widzę, że Raptor mnie "ubiegł" w pewnych spostrzeżeniach - teraz dopiero przeczytałem :) No cóż - "telepatia" - bardzo podobne sformułowania :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

To chyba zasługa pola morfogenetycznego :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Oj tak, nie da się tego ukryć.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Ostatnio zaobserwowałem wzrost aktywności pozazmysłowej w odbiorze u siebie, zupełnie bez jakichkolwiek praktyk, a nawet byłem zbyt zajęty żeby się na tym skupiać. Ciekawe jak się to skończy.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Raptor:
Ciekawe jak się to skończy.
Nieciekawie ;) Nie skończy się :) Będziesz miał coraz więcej "zbiegów okoliczności" i będziesz rozumiał ludzi lepiej, niż oni samych siebie. Będziesz unikał "problemów" z wyprzedzeniem, a ludzie nie będą rozumieli, dlaczego nie angażujesz się w niektóre rodzaje działalności, czy stosunków międzyludzkich - będziesz "czuł" przyszłość.
Raptor:
byłem zbyt zajęty żeby się na tym skupiać
Nie musisz się na tym skupiać - pewne rzeczy działają nawet lepiej, jak się na nich nie skupiasz. Będzie się samo działo i wszystko Ci sprzyjało (docelowo) - kwestia jedynie nastawienia, zrozumienia i ogólnego działania na rzecz Dobra - wzrost "aktywności pozazmysłowej" pojawi się sam - w stopniu umożliwiającym Ci "zapanowanie" nad tym i wykorzystanie tego w "szczytnym" celu - spoko :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.