Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
samobójstwo
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 775
Poprzednia strona | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | .. | 38 | 39 | Następna strona

W jaki sposób najłatwiej i najmniej boleśnie się zabić?

DO ,,krisa'' Nie opowiadam żadnych głupstw Nie wspomniałam też o samobójstwie tylko o tym ,że jest mi żle na tym œwiecie to sš sprostowania do Twojej wypowiedzi Dziekuję za pocieszenie

Asik Bardzo Ci dziękuję Jesteœ kochana.....

Kiedyœ to samo opowiadała mi mama.... Dziękuję....Bardzo....

Martynka Po "nocy ciemnej", nawet njczarniejszej, która nie jest mi obca jak i Tobie - zawsze przychodzi dzień , œwiatło , promyki słońca. Nie ważne ile w życiu dostajemy....ważne jest ile dajemy. Jeœli już tu na to forum zawitałaœ....pamiętaj ,że jesteœ nam potrzebna ze swš wrażliwoœciš. To właœnie ci , którzy rany swe odczuwajš boleœnie - potrafiš się otworzyć na innych. Jak się juz otworzysz na drugiego człowieka , ból uleci - nie zatrzymuj go....ale postaraj sie uœmiechnšć i powiedzieć JESTEM ! Nie chcę by mrok ogarniał serce i duszę Chcę patrzeć w słońce wysoko i czuć Promienieć radoœciš i szczęœciem Lecz czasem zbyt silny strach i ból Jak kamień przygniata me serce Chwila ta trudna w zmaganiu się I wiem że konieczna w odnowie swej PrzyjdŸ słońce przyjdŸ i ogrzej mnie Radoœci i ciepła w serce wlej Na chwilkę zapomnieć rozterki swe I wznieœć swe wołanie do niebios hen... Płacz duszo płacz nie wstydŸ się łez Nadchodzi czas ,że podniesiesz się. Pozdrawiam :)

Może owszem nie czytałem wštku ale co nieco powiem sobie. Może się komuœ wydać to nieco dziwne, ale cóŸ każdy jest innš osobš. Kiedyœ również miałem okresy podobne do depresji z myœlami okołosamobójczymi. Się nawet zastanawiałem jak lepiej, i decydowałem że najsensowniejsze będzie tandem nóż + gardło. Ale nie o tym mowa. PóŸniej to minęło, ponieważ powoli dochodziłem do wniosku że samobójstwo to tylko droga na skróty a prawdziwa droga to korzystanie z życia, i poszukiwanie jej, unikajšc wpadania w schematy (w bardzo szerokim znaczeniu) które to najczęœciej nas skłaniajš w stany depresyjne i dalej (w dużym skrócie). W póŸniejszym czasie, w okresie zimowym (co napewno też miało wpływ) zapadłem w cišgły 3 dniowy sen, gdzie istniały tylko chwilowe przebudzenia ze zmianš miejsca, 1 może 2 wypadami do WC, bez jakiegokolwiek posilania się czy popijania (a piszę dlatego by sam mógł ktoœ uznać na ile to był cišgły sen). Sen ów był dosyć ciekawy, ponieważ ukazał mnie w historii której to właœnie popełniłem samobójstwo. Po tym fakcie, znadowałem się gdzieœ na cmentarzu (już jako forma coœ ala duch) gdzie bez celu błšdziłem w te i wew te, od czasu do czasu widzšc inne błškajšce się cišgle w koło dusze (duchy?) od wielu lat, które już doznały obłędu, w międzyczasie jak się okazało byli w większoœci to ci właœnie co popełnili samobójstwo. PóŸniej byłem œwiadkiem własnego pogrzebu, obserwujšc resztę rodziny i garstkę znajomych (niestety ale myœli samobójcze też œwiadczš o małej zażyłoœci kontaktów z innymi) raz zza ich pleców a raz od strony grobu. Po pierwsze było to bardzo uderzajšce doœwiadczenie które nie myœlę by było takie powszechne dla innych, mimo iż było w pewnym sensie wirtualne. Potem jakoœ, nie pamiętam czy to był efekt pogrzebania mojego ciała, stšd uniknšłem obłędu niepochowanych, mogłem (uczucie sam z siebie) wyruszyć w bliżej niesprecyzowanš drogę. Przywiodło mnie to póŸniej do tajemniczego spotkania, z wreszcie "duszš" trzeŸwego umysłu której nie zwiodło obłškanie. Uderzyło mnie iż za niš powoli cišgnšł się tabun, a wręcz tabuny tzw. obłškańców (cały czas w œwiecie pozagrobowym), którzy zjadali siebie nawzajem. Ów tajemnicza, acz racjonalna postać, w osobliwym miejscu gdyż siedziliœmy na czymœ na kształt wygodnej czerwonej kanapy, cynicznie orzekł iż jest to jego pożywienie, a on sam żyje pod dręczšcym go jarzmem obowišzku. Wyjawił mi iż jest antychrystem co mnie dziwnym trafem wcale nie zaskoczyło, i niestety, pomimo faktku braku przyjemnoœci jakš niesie mu taka perspektywa ktoœ musi spełnić ten obowišzek, więc prędzej czy póŸniej wypełni swe zadanie. Miła pogawędka się pogodnie zakończyła z naprawdę drobniutkš acz jednak sugestyjkš czy ktoœ inny nie chciałby go wyręczyć, bo może tš posługę wypełnić każda osoba, jednak nie widzi on nikogo na tyle silnego by podołał temu zadaniu. Ogólnie to sš główne fakty jakie zapamiętałem z tego dziwacznego napadu snu. Po tym fakcie już nie miałem takich fatalnych zamiarach o jakich jest temat tego wštku. Może był to jakiœ wpływ tego co gdzieœ się naczytałem, ale przeżycie tego w takim cišgu sennym to zupełnie co innego. Długoœć snu wišzała się też z dużš jego plastycznoœciš, jednakże to nie sens treœci a po drugie czas swoje zamazuje. Dziœ traktuję to pobłażliwie i ledwo pamiętam, wišżę to raczej z okresem około depresyjnym jaki wczeœniej przeżyłem. Też mam na względzie iż wczeœniej również miewałem zimowe napady snu całodobowego, 1,5 dniowego, ale nigdy nie doznałem napadu 3 dniowego jak wtedy, i od tego dnia nie doznałem wogóle zimowego napadu snu, chćby tylko 1 dobowego. Każdy może to dowolnie interpretować ale trza pamiętać iż sny to rzecz stricte indywidualna, a jeszcze dopiszę że nie należę/należałem do jakkolwiek byœmy okreœlili, tzw. nawiedzonych, nawet w znaczeniu jakiegoœ choćby interesowania się takowymi tematami. A zdarzyło się to cirka 5,5 roku temu. Pozdrawiam :)

Minšł właœnie rok od tego dnia... gdy zdruzgotana uœwiadomiłam sobie, że nie mam wpływu na swoje życie, że moje działania przynoszš zupełnie odwrotne skutki do zamierzonych i gdy przekroczona została pewna granica w moim poczuciu wartoœci... Nadzieja na znalezienie kiedykolwiek rozwišzania problemów zniknęła, nie widziałam już żadnego wyjœcia, a to co najmocniej wtedy czułam to poczucie BEZRADNOŒCI. Napłakałam się już wczeœniej. A tego dnia było już mniej tych łez - bardziej płacz przechodzšcy w otępienie, przez które się przebijało jedynie uczucie duszšcego w œrodku żalu. Trafiłam do parku. Z połówkš wódki na odwagę i paczkš żyletek. Strasznie czyste teraz te parki. Wiele czasu zajęło mi by znaleŸć jakieœ miejsce, w którym by można się zaszyć. Nie wiem ile czasu tam siedziałam - było mi zimno, kropił deszcz, zaczęło robic się ciemniej. Wódkę piłam małymi łykami powoli i przeklinałam, że nie ma lepszego sposobu na upicie się - bo wódki nie znoszę. Może wyda wam się to œmieszne, ale największym problemem w tym momencie było czy się zdšrzę wykrwawić i umrzeć zanim rodzice się zacznš o mnie martwić. Nie chciałam im tego robić, ale po prostu już nie wytrzymywałam w tym moim œwiecie. Pytanie dlaczego mam takie pomylone życie i jak rozwišzać problemy zadawałam sobie już wczeœniej. Tego dnia jedyne pytanie, które przychodziło mi do głowy to dlaczego muszę umrzeć. No i jeszcze te obawy... - o rodziców, o to że mnie ktoœ znajdzie i mnie odratujš, no i jeszcze ta jedna... a co jak już umrę... przecież tak po prostu chyba nie zniknę, a jeœli nawet jest piekło i niebo to co z... samobójcš... Chyba jednak chciałam żyć bo ocknęłam się na przystanku. Nawet dokładnie nie pamiętam jak tam się znalazałam. Starałam się nie myœleć co dalej. Wogóle nie chciałam myœleć. W końcu jednak zaczęłam... wymyœlałam sobie od tchórzy i obiecałam, że nie wrócę już do domu... że sš przecież jeszcze inne miejsca gdzie można się pocišć... Jaki to paradoks - tak bardzo chciałam żyć i z takim uporem mówiłam sobie, że przecież muszę umrzeć. Faktycznie nie wróciłam na noc do domu... ale na szczęœcie trafiłam do koleżanki. Nie znalazła rady i koleżanka i sen nic nie poradził... no ale nadal żyłam. Przez kolejne parę miesięcy starałam się być obojętna na to co się z moim życiem działo. Na zewnštrz widać było zmianę, ale wewnštrz rozdzierały mnie emocje... Do tego kolejna prowokacja od życia i... ... i mój œwiat załamał się powtórnie. Tym razem jednak nie było to tak "histeryczne". Myœlałam o tym, że "być może" będę musiala umrzeć. Nadal nie widziałam rozwišzania problemów, do tego doszły nowe, ale nie byłam już taka pewna... i zdecydowałam się narazie żyć. Najbliższy okres to było... piekło. Czułam we mnie ogień! I tym razem znowu pomyœlałam... a co z samobójcami po œmierci? czy tak miałabym się potem czuć... przez wiecznoœć? Minšł właœnie rok od tego dnia, gdy chciałam przerwać swoje życie. Trochę się przez rok pozmieniało. Potrafię być bardziej obojętna. Œmieję się już trochę inaczej - mniej spontanicznie, ale może kiedyœ... dlaczego bym miała w to nie wierzyć? Do tego wiem już, że zawsze mamy wybór i decydujemy o swoim życiu. Zawsze możemy powiedzieć NIE... różnie to się może potem skończyć, ale... ale to nasze życie, nie musi być doskonałe, jest nasze. Zawsze mamy wybór - nawet jeœli w ostatecznoœci jest to wybór między życiem i œmierciš... jest to nasz wybór. Tylko wybór œmierci to nie jest rzecz, o której należy decydować w afekcie... bo to droga tylko w jednš stronę i nie można powiedzieć - pomyliłem się, chcę wrócić... Na wiele spraw patrzę teraz inaczej. Próbuję zrobić coœ ze swoim zyciem nadal, ale tym razem dopuszczam możliwoœć porażki i błędów. Niestety zdarzajš mi się i porażki... mówię wtedy, że widać tak miało być i że sš inne rzeczy, z których mogę lub będę mogła się cieszyć. Nie rozmyœlam już tak wiele wstecz..., nawet jak nie widzę rozwišzań na teraz, nie chcę zakładać, że Ÿle będzie w przyszłoœci... Nawet jakbym miała żyć na przekór to będę żyć bo mam do tego prawo i taki jest mój wybór... Mam też prawo by być szczęœliwš - nawet jeœli byłyby to tylko ochłapy szczęœcia... trudno... A jakby kiedyœ przypadkiem życie mnie zabolało to... może warto oddać je innym... To od nas zależy co zrobimy z własnym życiem, jak będzie ono wyglšdało i z czego będziemy się cieszyć a czym smucić. Pozdrawiam P.S. Dajcie sobie czas...

A więc powiem Ci, że każdy myœlšcy człowiek ma takie stany, pamiętaj też stare powidzienie że "co nie zabije, wzmocni" jesteœ teraz człowiekiem silniejszym psychicznie (co nie oznacza że wczeœniej byłaœ słabym ale słabszym). Pozatym brawo za odwagę że opowiedziałaœ na forum tš historię, bardzo ciekawš ale intymnš . Żyć w tym œwiecie i nie mieć dołów to oznacza nie czuć, a nie czuć mogš tylko dwa rodzaje ludzi: kompletnie pozbawieni uczuć lub uodpornieni. Ci drudzy jednak majš za sobš nie jednš próbę samobójczš lub chociaż myœli takie. Pozdrawiam wszystkich (nie) samobójców ;-) [%sig%]

Życie czasem boli i przed tym bólem staramy sie uciec. Stawiamy sobie pragnienia, marzenia które się nie realizuja. Zbyt staramy sie " tworzyć" nasze życie według swoistego wizerunku ale nie potrafimy, trudno nam przychodzi- przyjmować to co otrzymujemy , starać się o to co dostajemy. W naszych planach przecież tego nie było więc co zrobić, gdy się trafiło? Nie mogšc sobie poradzić z porażkami ( tak sšdzimy ) szukamy wyjœcia, odpowiedzi - gdy nie znajdujemy, gdy zycie tak dokuczy a czasem człowiek obok , najpierw zamykamy się w swoim małym œwiatku użalajšc się nad swoim losem, potem gdy już czujemy się na tyle samotni i niezrozumiani sięgamy po kolejne, czasem ostateczne rozwišzanie. Myœlimy , że uwolnimy sie od tego czego sobie nie życzyliœmy w naszym zyciu - takie myœlenie jest błędne. W sposobie naszego myœlenia , w naszych dšżeniach i oczekiwaniach istnieje odpowiedŸ na nasze bolšczki. Samobójstwo nie rozwišże problemów życiowych, ono je zakończy i nie da już szansy na poznanie siebie , na udzielenie sobie samemu odpowiedzi na pytanie co mam zrobić? jak zyć? w czym popełniłam błšd? czego te doœwiadczenia mnie uczš? Chcemy być kochani , każdy poszukuje dla siebie tego porywu uczuć......czy potrafimy i chcemy dawać to samo? nie oczekujšc nic w zamian? Zadziwiajšca jest miłoœć rodzicielska....bo zupełnie bezinteresowna....kocha się dziecko nie dlatego ,że jest piękne, mšdre, posłuszne itd.....ale dlatego ,że JEST ! ot tak poprostu :) Jeœli potrafimy kochać takš miłoœciš innych.....to niczego się nie boję :)))))))

Kochajmy takš miłoœciš rodzicielskš nasze życie... za to, że JEST...

I pewnego dnia, ONI myœlš, że ja się zabiję Ty będziesz tylko pytać czy to boli.... Zanim dojdziemy do porozumienia Ktoœ stwierdzi ,że dla mnie jest już za pożno I nie da mi szansy.... ......A ja przyznam mu rację.........

Porozmawiałam, tak jak to miałam zrobić.... I nic... Nie poczułam ulgi Nie poczułam się lżej Nie poczułam nic... Wiem....Nie umiem rozmawiać....Nie umiem się przed nikim otworzyć.... Takim aniołem jestem.... Aniołem , który w sercu ma tyle emocji, niewypowiedzianych słów, tyle łez niewylanych ....Który ma skrzydła...Lecz boi się je wyswobodzić...Boi się pokazać , że je ma... SZUKAJ MNIE SZUKAJ I TAK NIE ZNAJDZIESZ..... WYRUSZYŁEŒ ZBYT PÓŻNO.....

...Każdego dnia wstaję bardzo wczeœnie....Bo mam nadzieję , że spotka mnie coœ dobrego , że pewnego ranka wstanę i uœmiechnę się sama do siebie.... ...jestem niepoprawnš marzycielkš.....

"Ludzie wierzš, że aby odnieœć sukces trzeba dobrze wstawać. Otórz nie - trzeba wstawać w dobrym humorze" (M. Achard) Mam nadzieję Martynko, że już niedługo wstaniesz rano z tym uœmiechem na twarzy. Marzenia się spełniajš. Potrzeba tylko czasu i cierpliwoœci. Pozdrawiam

Każdego ranka czekam Na ulgę mojej duszy By ANIOŁ STRÓŻ Lęk Jak cukier skruszył

Wcišż tęsknota mnie zaœlepia I nadzieje ogłuszajš Życie przez palce przecieka Palce , które nóż trzymajš........

SAMOBÓJSTWO to myœl, Która cišgle powraca W każdš noc podaje ostry nóż.....

jestem taka samotna cały czas jestem na tym forum nie mam nikogo dlaczego tak jest dlaczego cierpie

Martynka, napisz do mnie. poranek11@op.pl

nigdy nie pojmš tego materialiœci, ale kalectwo i/lub cierpienie psychiczne jest gorsze niż œmierć, nie żal mi tysięcy ludzi którzy codziennie ginš, bowiem oni majš następne życie wkrótce, jednak gdy widzę jednego na wózku inwalidzkim albo zaszczutego przez media czy ludzi, łza mi się kręci w oku, nie tych trzeba żałować co odeszli ale tych co cierpiš... Wy pytacie jak się zabić a w rzeczywistoœci każdy chce z was wiedzieć jak albo właœciwie dlaczego tego nie robić? I to jest lepsze pytanie... [%sig%]

http://www.metalea.friko.pl/119.jpg
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 775
Poprzednia strona | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | .. | 38 | 39 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.