Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
silnik grawitacyjny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788

Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania . mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem. Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej . Szukam kontaktu na temat silnika a.g. Marian.

Na pulpicie:) Drugą opcją była pamięć na która na wszelki nagrywałam, ale potrzebowałam pamięć i skasowałam godzine przed tym jak skasowało się z kompa

OK - dobrze, że nie na dyskietce, bo widziałem mnóstwo zdziwionych, że później "nie czyta". No to miałaś tzw. pecha, że akurat w momencie zapisu coś się wywaliło, choć może za jakiś czas się dowiesz po co to było, bo podobno nie ma tego złego... - nieraz to zauważyłem :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Darek - "wampirzycę" ciągneło do ciebie, bo widziała twoje zainteresowanie, tak, jakby przyzwolenie na umizgi, zachetę. Szkoda, że nie posłuchałeś intuicji. Silna energia - gdy o kimś myślę, mam do niego żal, czuję złość na kogoś - potrafię wytworzyć taką energię, że nawet żarówki pękają. Wczoraj bardzo wylewnie przeżywałam żal do koleżanki, która kopie pode mną dołki i wysiadło mi światło na strychu, do tej pory mam kłopot z nim. Co wejdę, mam problem, bo mryga i można dostać oczopląsu, zanim coś da się przy takiej dyskotece znależć. A przecież to ona nie jest w porządku wobec mnie, bo chodzi jej o moje miejsce w pracy. Nocne Marki - należę do was! Jestem jedną z was! :) Ten typ tak ma i już! A o komputerach, a raczej o problemach z nimi mogłabym dożo i długo... często dość śmiesznie rozprawiać. Do swojego siadam wyciszona, z pozostawionymi wszystkimi sprawami za sobą - wtedy "dobrze się dogadujemy" :) podrawiam :)

motylek:
Tak dałam zapisz i się zrobiło...a dałam zapisz bo zmieniłam jedno zdanie
No właśnie... Przypominam sobie, że kiedyś (jeszcze na XP) miałem zainstalowany taki prosty, archaiczny wręcz programik graficzny (Corel9) i robiłem sobie zawsze w nim różne proste i bardziej złożone rysuneczki i... No właśnie. Pamiętam to dobrze, bo pracowałem nad tym calutki dzień- zapisywałem zawsze na pulpicie i problemu nigdy nie było, a wtedy coś mnie skusiło zrobić zapis na innej partycji, w konkretnym folderze i... corel myślał, myślał, myślał nad tym zapisem, aż po dwóch godzinach wyłączyłem kompa na chama. To było bardzo twarde wyłączenie, bo zawiecha była taka, że nawet alt, ctrl del nie pomagało. Straciłem wówczas cały dzień ślęczenia nad pewnym projekcikiem... Ale ja przynajmniej robiłem to dla siebie- nikt tego nie oczekiwał, nie było to pilne. Nadal używam czasami tego programu i kiedyś specjalnie próbowałem zapisać w lokalizacji innej niż pulpit. No i znowu to samo- mimo że jest taka opcja, to jednak ten program nie potrafi tego zrobić. Zawiesza się i koniec. He- po prostu teraz zawsze zapisuję na pulpicie a później dopiero przenoszę plik w inne miejsce- strasznie nie lubię mieć zaśmieconego pulpitu... Motylek. Jeszcze raz: współczuję... Kiedyś, kiedyś- na starym kompie- moja żona straciła całą pracę licencjacką... Też było mnóstwo płaczu. Szczęściem w nieszczęściu było wówczas to że miała wydruk tej pracy (oddała ją i promotor kazał coś pozmieniać jeszcze- wtedy się zepsuło). Przepisaliśmy po prostu wszystko i jeszcze raz wprowadziła wymagane przez promotora zmiany. Ale wówczas przed wprowadzaniem zmian zrobiliśmy 2 kopie na płytach. Ta nauczka trzyma się nas do tej pory- ważne dokumenty zawsze mamy w trzech miejscach. Może to przesada ale trzeba dmuchać na zimne! Oprócz dysku w komputerze, te same ważne dokumenty zawsze na bieżąco wypalamy na CD (i na strych), oraz kupiłem specjalnie do do tego zewnętrzny dysk twardy, który spełnia funkcję archiwum... Ten sposób polecam wszystkim- zajmuje mało miejsca i jest używany sporadycznie... Od tamtego czasu jeszcze się nie zdarzyło nam stracić jakichkolwiek ważnych danych, ale lepiej mieć kopię... Pozdrawiam

79277:
Motylek. Jeszcze raz: współczuję..
Dzięki:) I tak na całe szczęście udało mi się odzyskać dużą część pracy, o dziwo z 10 października. Jak coś większego pisałam to też wypalałam na płytkach-teraz pracuję na netbooku, i nie mam stacji cd, ale zapisywałam na pamięci...no, ale głupota moja była większa. Dlatego nie uważam, ze komp jest martwy- ON ŻYJE i jest złośliwy. Skończe tą prace i robie mu formacik:) A teraz biorę sie do pisania musze prawie dwa tyg zrobić w 2 dni:( Ale kochana mamusia mnie rano zmotywowała bo dała mi pieniążki na obronę więc teraz jak tylko skończe prace to moge się bronić, a tak to się martwiłam z kąd wziąść 700 stów na obrone. Więc motywacja jest, a to najważniejsze! Miłego dnia wam wszystkim życze:)

motylek:
Dlatego nie uważam, ze komp jest martwy- ON ŻYJE i jest złośliwy
Taaa... :) Niestety uważam że to tylko maszyna. Posiada tyle inteligencji ile dał mu jego twórca... A to nie zawsze mądrzy ludzie robią :) Pozdrawiam ciepło...

motylek:
ON ŻYJE i jest złośliwy
79277:
A to nie zawsze mądrzy ludzie robią
jesteście przezabawni :-) pozdrawiam

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

79277:
No dobra. Dzięks Wendolu. Jak mnie przyciśnie będę coś szukał...
Przecież już Ci znalazłem - podałem linki - tylko ściągać i instalować :) Przypomniało mi się coś z FrazPC.pl sprzed lat. Jakoś tak to leciało: O - nowe stery. Ciekawe, co poprawili, a co spieprzyli. Zainstaluję najpierw u kolegi :) W Twoim przypadku może być tylko lepiej :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Kiedyś w Radio Zet powiedzieli, że matematycy wzięli się za badanie działania komputerów i doszli do wniosku, że ich "zachowanie" najlepiej opisuje teoria chaosu :) A wracając jeszcze do wpływu ludzkich wibracji na działanie elektroniki, to swego czasu (a może nadal to robią) agenci wychodzili z ciała, wybierali się na terytorium wroga i "mieszali" w komputerach. Generalnie chodzi o to, że układy o coraz większej skali integracji są coraz podatniejsze na takie zakłócenia, chodzi też o częstotliwość ich pracy (taktowanie tzw. zegara) - jak masz procesor o częstotliwości 2,4 GHz to będzie szczególnie wrażliwy na takie właśnie częstotliwości, a tego w "eterze" jest coraz więcej. A pamiętacie film pt. "Johnny Mnemonic" z Keanu Reeves'em? Chyba nic więcej nie muszę dodawać? Chyba, że Gośka coś doda :)) Ale nie trzeba nawet HAARP-a, by zdać sobie sprawę z coraz większego "zaśmiecenia eteru", które nie pozostaje bez wpływu na człowieka i inne życie na naszej planecie. http://www.biomagnetica.pl/czytelnia?newsId=33

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://technowinki.onet.pl/wiadomosci/bezzalogowe-predatory-dzialaja-na-pirackim-oprogra,1,3737981,artykul.html Recheche... :))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

kurrrr. piszę i piszę i gdzieś mi zniknęło.. Złośliwość? he he ;)
wendol:
http://vip.asus.com/forum/view.aspx?id=20070919154123015&board_id=3&model=Z83J&page=1&SLanguage=en-us
Wendolu- to link od Ciebie. To forum na którym jeden gość poleca drugiemu zamiennik: zamiast sterowników do Z83J proponuje mu sterowniki od Asus A7J, tak? Dobrze zrozumiałem? No i tu mam wypowiedź swojego szwagra, który mi wszystko instalował i twierdzi że ten sterownik też testował... Mówi że testował wszystkie od podobnych komputerów: Z83-literka... Ja mam "K"! Z83K i tego sterownika nie ma... A zdaniem mojego "fachowca" ten od Z83J czy też A7J nie pasuje... Dlatego napisałem: "dzięks, będę szukał dalej"... A może by tak nie wierzyć szwagrowi tylko samemu spróbować? Czy to mi sugerujesz? Pozdrawiam...

zbyszek123:
motylek: ON ŻYJE i jest złośliwy 79277: A to nie zawsze mądrzy ludzie robią jesteście przezabawni :-) pozdrawiam
Taaaa? Śmiech to zdrowie :)

wendol:
W Twoim przypadku może być tylko lepiej :)
No to zobaczymy... Ale to najwcześniej jutro... Pozdro

Cholera. Naprawdę zrobił się tu poradnik informatyczny... A to przecież silnik grawitacyjny- poważna sprawa :) Nicze, Zbyszku- co z tymi chomikami!!!???

Kiedyś hodowałem i nawet sprzedawałem chomiki, ale są głupie - później przerzuciłem się na szczury, ale te z kolei są za mądre, by biegać w kołowrotku :) Ostatnio wyczytałem, że podobno chomik jest nielegalny - a właściwie to, co może mieć w policzkach, czy w pliczkach :)) Do "hodowców chomików" wysyłają jakiś spam i straszą sądami :) Jak byłem mały, to chcieliśmy z kolegą zbudować rakietę o napędzie saletro-cukrowym i wysłać chomika na Księżyc :)) Ale pamiętajcie - nie męczcie zwierząt :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No dobra - wiedzieliśmy, że do Księżyca nie doleci, ale ileś tam metrów w górę owszem, pomyśleliśmy nawet o spadochronie, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z pomysłu budowy rakiety, ze względu na ryzyko, że chomik nie doceniłby naszych starań o zapewnienie mu mimo wszystko bezpieczeństwa i mógłby biedaczek dostać np. zawału serca :) Zadowoliliśmy się zakopywaniem chomika w piaskownicy - czasem wystarczyło umieścić go w odwróconym słoiku i sam się zakopywał :) Siedzieliśmy i czekaliśmy... kto pierwszy zauważy, gdzie ziemia się rusza - potrafił się wykopać nawet jakieś dwa metry od miejsca wejścia w ziemię :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Jak byłem mały, to chcieliśmy z kolegą zbudować rakietę o napędzie saletro-cukrowym i wysłać chomika na Księżyc :))
He. Ja przywiozłem sobie ze wsi od babci 3 młode myszki. Znalazłem je w kopcu z ziemniakami... Przewoziłem je w keszeni kurtki i w autobusie zajebiście mnie gryzły- trzymałem w tej kieszeni też rękę żeby mi nie pouciekały. Przemyciłem je jednak... W domu zapakowałem je do pudełek po margarynie do smarowania pieczywa i trzymałem na szafie... Karmiłem je, rozmawiałem z nimi... Aż po tygodniu nakryła mnie mama- kazała je wynieść do parku i wypuścić. Wypuściłem... Po godzinie poszedłem w to samo miejsce, a one leżały martwe- Oblazły je mrówki. Wygląda na to że wpakowałem je w mrowisko. Mrówki je tak wykończyły? Możliwe to? Miałem wtedy pewnie 10 lat i uwielbiałem wszystkie zwierzątka które miały futerko. Ch.j z myszami ale do tej pory mi szkoda. Wyniosłem je do parku tylko za obietnicą że mi mama kupi w sklepie zoologicznym ładne i zdrowe... Do tej pory się nie doczekałem! Nawet nie zdążyłem ich do kołowrotka wpakować... Stąd moje braki w budowie silnika grawitacyjnego... ;)

wendol:
Ale pamiętajcie - nie męczcie zwierząt :)
to u góry i to na dole:
wendol:
Zadowoliliśmy się zakopywaniem chomika w piaskownicy
...to trochę... nie kompatybilne ;)

jak bylam mala to mialam lalke barbi i sie nia bawilam z koleznka sasiadka, a z garnka robilysmy basen:)i szylysmy kostiumy dla lalek ona miala diane. Z bratem samochodami tez sie bawilam budowalismy miasta. No ja lubie szczury sa ochydne w dotyku ale sa madre. Kiedys kumplea miala takowego delikwenta i budowalysmy mu przeszkody. Osobiscie mialam duzo malych zwirzatek ale mi ich zal bo takie zwierzatka sie mecza powinny zyc na wolnosci.

:)) To ja kiedyś jadąc na nartach (chyba w Karpaczu to było) zobaczyłem ryjówkę zasuwającą po śniegu, złapałem ją, włożyłem do kieszeni i później trzymałem w zlewie. Dostała kawałek chleba większy od niej samej, ale wzięła go w zęby i chciała gdzieś schować. Wodę też dostawała i ser żółty... ale po kilku dniach i tak zdechła :/ Może dieta jej nie odpowiadała - nie wiem, co powinny jeść ryjówki, może się przejadła?
79277:
Miałem wtedy pewnie 10 lat i uwielbiałem wszystkie zwierzątka które miały futerko.
To ja do tej pory tak mam :)) Do pierwszej dziewczyny mówiłem "myszko", a do żony "futrzaczku" :))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.