Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Dojenie owieczek przez Kościół Katolicki. Przesądy KK
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 1666
Poprzednia strona | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | .. | 83 | 84 | Następna strona

Rozpoczęło się to od momentu, w którym podałem opracowania dotyczące przesądów w Kościele Katolickim http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=2186&p=2 Właśnie dostrzegłem, że nie dopowiedziałem Bratu na ostatni post, który w tamtym wątku zamieścił. Czynię to obecnie:
Brat:
Masz w pewnym sensie rację Old. Też mnie to złości jeśli chodzi o Kościół. Z drugiej strony dostrzegam również pozytywne dzieła Kościoła i nie patrze jedynie na "przepych na plebaniach". Mam nadzieję że i Ty czynisz pdobnie.
Żeby to jedynie chodziło o przepych na plebaniach... Ok. - Wypisz proszę to co wg Ciebie pozytywne w Kościele, a ja pozwolę sobie do tego wszystkiego ustosunkować.
Brat:
Kościół to plebanie dopiero na drugim miejscu. Na pierwszym miejscu w kościele są ludzie, a oni nieraz wspanialsi potrafią być od "pereł" :D ;)
Tiaaa. Tym wspanialsi im więcej na tacę wrzucą. Tym wspanialsi im bardziej nieświadomi, im mniej poinformowani, im bardziej cierpliwi. Wtedy można doić i doić... Jestem ciekaw dlaczego Ty wciąż tkwisz w tej instytucji? Pozdrawiam

Więc po tylu postach dyskusji Wendolu - sprowadzasz problem nauczania religii w szkole do tego, że odbywa się to w budynku należącym do skarbu państwa? Jak na wylewne posty i rozdzierające opinie o "katopaństwie" to... mniej niż się spodziewałem. Z uwagą przeczytałem opinie cytowane przez Ciebie. Co do pomysłu ministra Giertycha już się chyba wypowiadałem, ale powtórzę: uważam, że ocena z religii nie powinna być wliczana do średniej. Cóż dziwnego jest w tym, ze Trybunał Konstytucyjny ( działając jeszcze nie na podstawie Konstytucji z 97r. ) uznał, ze nauczanie religii w szkołach nie jest niezgodne z zasadą świeckości ( neytralności swiatopoglądowej? )? To chyba świadczy na korzyść nauczania religii w szkołach :-) Tym bardziej, że sądy są chyba całkowicie apolityczne i całkowicie świeckie a duchowni nie mają na nie żadnego wpływu...
wendol:
Wyrzucenie wiedzy o religiach - NIE! Wyrzucenie religii ze szkół - TAK!
Wiedza o religi = religia w szkole. Dziwny oksymoron stworzyłeś. Jeśli jestem katolikiem i mam dziecko, które wychowuję "na katolika" to jako obywatel mam prawo chcieć aby w szkole uczono go o mojej religii. Jeśli zaś jestem niekatolikiem mam równie mocne prawo do tego, aby moje dziecko nie uczyło się religii nigdzie - czy to budynek szkoły, czy budynek kościoła - bez różnicy.
wendol:
Młodzi ludzie (i nie tylko młodzi) myślą, a religia w szkole będzie gwoździem do trumny KK - narzucanie skutecznie zniechęca młodych ludzi (i ludzi w ogóle)
Kto komuś coś narzuca? Co do stanowiska episkopatu - czyżbym się mylił pisząc, że jest negatywne? Po wypowiedzi m.in. abpa Głódzia raczej nie mam wątpliwości. PS. Z tych samych źródeł Wendolu, na które się powołujesz pewne cytaty: ks. Jan Przybocki, katecheta w XV LO w Krakowie Uczę religii od 14 lat. Kiedy szkoła miała możliwość wliczania oceny z katechezy do średniej, było to dla młodzieży dopingiem i zachętą do nauki. I katechetom, i uczniom z pewnością zależałoby więc, by tę możliwość przywrócić. W mojej szkole 98 proc. uczniów chodzi na religię, uczą się sumiennie, oceny są w większości dobre i bardzo dobre. A skoro tak, to należało by ten wysiłek uczniów uhonorować. Włączenie ocen z religii do średniej nikogo nie dyskryminuje, katecheza nadal pozostanie przecież przedmiotem do wyboru. Konstytucja dla katolika Kilka tygodni temu jedna z zachodnich gazet napisała, że rządzącym Polską udało się uciszyć Kościół katolicki w Polsce za pomocą lustracji duchownych i wytykała polskim biskupom, że milczą w ważnych sprawach społecznych. Jednak już w czasie Bożego Ciała okazało się, że polskim biskupom nie da się łatwo zamknąć ust. W uroczystość Wniebowzięcia NMP znów przypomnieli, że Kościół ma prawo i obowiązek wypowiadać się w ważnych kwestiach społecznych i z punktu widzenia moralnego komentować wydarzenia polityczne. A ostre słowa abp. Głodzia, dotyczące wątpliwości min. Legutki w sprawie oceny z religii, przypominają, że są miejsca wrażliwe, których dotknięcie wywołuje gwałtowne reakcje ze strony Kościoła. Chodzi o sytuacje, w których próbuje się wmówić katolikom, że nie należą się im ich zwykłe i oczywiste prawa; albo że traktowanie katolika jak każdego innego obywatela może być niezgodnym z konstytucją przywilejem. Kościoła katolickiego w Polsce naprawdę nie należy lekceważyć. Nie ze względu na jego „siłę”. Dlatego, że jak mało która inna instytucja troszczy się o Polskę i o jej mieszkańców. Bo ma świadomość, że w Polsce katolik to także Polak (członek narodu i obywatel państwa). Chociaż odwrotnie niekoniecznie.

http://img159.imageshack.us/img159/8577/icon411mz.gif

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.youtube.com/watch?v=563ndNM5rdc I w związku z tym przypomniał mi się ten stary wątek: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=47314&p=1 Religia w szkole państwowej? To przecież niepoważne - normalnie kabaret. Który wiek teraz mamy? XXI? Kiedyś na kolonii mieliśmy śpiewać jakąś piosenkę - i inni śpiewali. Ja nie mogłem, bo nie mogłem się przestać śmiać - wreszcie powiedziałem, że takich bzdur śpiewać nie będę i dali mi spokój, ale musiałem się oddalić, bo nadal się śmiałem :D

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dziwi mnie jedno - skoro jako jedyny rzecznik bezstronności w dyskusjach powołujesz się na pewne cytaty czy strony to dlaczego nie przywołujesz różnych opinii? Czyżbyś nie był bezstronny? Ja zauważyłem to już bardzo dawno temu. Ciekawe czy Ty to dostrzegasz?

Po pierwsze nie jestem jedynym rzecznikiem bezstronności. Po drugie, nie oszukuj, że coś dawno temu zauważyłeś. Po trzecie podaję linki, a fragmenty wybieram, zamiast wrzucać wszystko na forum. Natomiast Twoje tłumaczenie i fragment, który tu wrzuciłeś już skomentowałem - http://img159.imageshack.us/img159/8577/icon411mz.gif Wrzucam tu teksty, pod którymi mogę się podpisać. W przeciwieństwie np. do niejakiej Egzy, nie propaguję bełkotu. Co ten ks. Jan Przybocki takiego "mądrego" napisał? - To samo, co Ty wcześniej. Tłumaczyłem już na czym polega demokracja i tolerancja - katolicy jako "wielka siła" najwyraźniej tego nie rozumieją. Szkoła państwowa nie jest miejscem do propagowania jakiejkolwiek religii. Może być co najwyżej religioznawstwo i etyka, a nie religia (jakakolwiek). Związki wyznaniowe mogą jedynie grzecznościowo korzystać z pomieszczeń szkoły - po godzinach, tak by to nikomu nie przeszkadzało i nie wzbudzało niepotrzebnych problemów. I do czego to podobne, żeby na świadectwie szkoły państwowej figurowała ocena z religii? W USA są szkoły katolickie - prywatne! Przecież ja już to wszystko tłumaczyłem. Ile można to samo tłumaczyć? Ludzie inteligentni w lot chwytają - a zresztą, takim nie trzeba niczego tłumaczyć - sami do tego dochodzą. Polska to dziwny kraj - strasznie fanatyczny - wyznawcy dominującej religii chcieliby, aby państwo ich cały czas wspierało i ustalało prawo pod nich. Mamy już ochronę WC w prawie i za obrazę WC można trafić do więzienia - przecież to paranoja! Bardzo podobają mi się Czesi - brak u nich fanatyzmu religijnego, żyją sobie spokojnie i zgodnie. Ale oni na to zapracowali wieki temu podczas wojen husyckich.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dziwi mnie dlaczego jakos nikt do tej pory nie potrafil odpowiedziec na moje pytanie. Czy sa tu (na tym forum) jacys katolicy? Obroncy Watykanu, papiestwa, papieza i w ogole ktos kto moglby mi uzyczys swej swietlistej znajomosci tych rzeczy i rozwiklac problem, ktory mnie nurtuje i odpowiedziec na pytanie jasno postawione na poprzedniej stronie ? Dlaczego tacy jak np. Brat niemalze zawsze ignoruja zadawane tu pytania i belkocza cos w odpowiedzi dopiero po uplywie dluzszego czasu? Czyzby nie umieli sam i odpowiadac za siebie samych i musza konsultowac swe zdanie z kims innym ? np. z biskupem ? A pytanie dotyczylo mszy swietej po lacinie. Liturgia mszy Wielkiego Piatku - Wielkiego Postu - oraz jak ta liturgia sie ma do dialogu miedzyreligijnego i do odniesienia do "wspolnej" kultury judeochrzescjanskiej oraz do "starszych braci". Czy (wedle nauki Kosciola rzymsko Katolickiego) zyd moze byc zbawiony bez chrztu i uznania Chrystusa? Jak sie ma msza swieta (Wielki Piatek!) po lacinie w stosunku do dialogu interreligijnego i wyjscia na przeciw "starszemu bratu" ? pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

moja mama jest katoliczka , ma 73 lata i dokladnie pamieta liturgie po lacinie ( ja tez choc mgliscie ) nie wiem kto za tym obstawal bo chyba nie kobiety czy mezczyzni typu mojej mamy, czesciowo ogluchli, zniedoleznieli ze strarosci jeszcze im dolozyc brak zrozumienia co sie mowi w kosciele
Romek:
Czy (wedle nauki Kosciola rzymsko Katolickiego) zyd moze byc zbawiony bez chrztu i uznania Chrystusa?
zglupiales? jasne , ze nie moze byc zbawiony bo nie wierzy w Jezusa, jesliby Zyd uwierzyl w Jezusa jako Boga to juz jest politeizm a Zydzi sa monoteistami, wierza w Jednego Boga chyba , ze mowa jest o zydochrzescjijanach , bo tez tacy sa ale to i tak nie jest wiara w Jednego Boga

Wendol nie będę się wdawał w utarczki słowne o niczym, które zabierają tylko czas. Napisałem że nie jesteś bezstronny, co zauważyłem już wcześniej i dodałem że dziwi mnie fakt, że nie zuważasz tego przytaczając niekiedy wypowiedzi innych fragmentarycznie tylko po to aby bardziej wpasowały się w Twoją linię. Świat jest kolorowy i na szczęście nie ma w nim tylko takich ludzi jak Ty czy ja. Jest miliony poglądów i część jest uprawniona a część nie. Dla mnie nieuprawnionym jest pogląd o Twojej bezstronności. Jeśli Twój komentarz brzmi:
wendol:
Ludzie inteligentni w lot chwytają
to zaczynam sobie współćzuć z powodu dyskutanta. W przeciwieństwie do Ciebie - rozumiem Twoje argumenty, ale się z nimi nie zgadzam. Dostrzeż to - tutaj zaczyna się wylęgać dyskusja. Piszesz o świeckości szkół - szkoły są świeckie. Sprowadziłeś wcześniej problem nauczania religii w szkołach do budynku w którym się to odbywa - w czym przeszkadza Ci to, że religia uczona jest w szkołach podczas gdy masz prawo swojego dziecka nie posyłać na religię? Nie wem czy zauważyłeś, ale ciągle piszemy to samo... Ostatecznie - czycm chciałbym tą bepłodną dyskusję zakończyć - mamy demokrację. rząd wybrany przed kilkunastoma laty podpisał konkordat i zobowiązał się w imieniu obywateli, którzy ten rząd wybrali do takiego rozwiązania kwestii nauczania religii w szkołach. Mamy niebawem wybory - zmień więc rząd na taki, który te zapisy zmieni. Możliwe, że kiedyś tak się stanie... Romku co do tego już kiedyś pisałem. Nie można orzec ( wedle oficjalnej nauki kościoła ) że ktoś będzie potępiony. Więc metodą dedukcji należy uznać że owszem Żyd może być Zbawiony i bez chrztu. Podobnie Mahometanin, Buddysta itd. Wystarczająco jasno? Aby obraz zaciemnić trzeba dodać, że wedle innych prawd wiary problem jest nieco bardziej skomplikowany. Dlatego rozumiem Franko w tym co napisał aczkolwiek byłbym ostrożny w wydawaniu tak daleko idących wniosków.

Brat:
Piszesz o świeckości szkół - szkoły są świeckie. Sprowadziłeś wcześniej problem nauczania religii w szkołach do budynku w którym się to odbywa - w czym przeszkadza Ci to, że religia uczona jest w szkołach podczas gdy masz prawo swojego dziecka nie posyłać na religię?
A dlaczego na świadectwie szkoły państwowej ma być ocena, która wskazuje na wyznanie? O ochronie danych osobowych i tzw. informacjach wrażliwych słyszałeś? Tak się składa, że jestem administratorem dużej bazy danych w państwowej instytucji, zostałem dopuszczony do informacji niejawnych i mam certyfikat bezpieczeństwa osobowego. O szkoleniach i testach psychologicznych też warto wspomnieć. Znam się więc na tym. Niech religia będzie na ostatniej lekcji, nie będzie z niej oceny na świadectwie wydawanym przez szkołę (Kościół może oddzielne świadectwa wydawać - jak kiedyś) i będzie spoko. Pozostaje jeszcze kwestia etyki (są z tym problemy), a i religioznawstwo by się przydało i filozofia, socjologia i logika.
Brat:
Ostatecznie - czycm chciałbym tą bepłodną dyskusję zakończyć - mamy demokrację. rząd wybrany przed kilkunastoma laty podpisał konkordat i zobowiązał się w imieniu obywateli, którzy ten rząd wybrali do takiego rozwiązania kwestii nauczania religii w szkołach. Mamy niebawem wybory - zmień więc rząd na taki, który te zapisy zmieni. Możliwe, że kiedyś tak się stanie...
Rządy na zbyt daleko idącą dowolność sobie pozwalają - dostają zgodę na jakieś rozwiązanie, po czym bez pytania, a nawet przy wyraźnym sprzeciwie społeczeństwa (patrz wyniki na temat formy wprowadzania religii do szkół) idą dalej. Daj komuś palec... A Konkordat nie jest przypadkiem umową "wieczną"?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
A dlaczego na świadectwie szkoły państwowej ma być ocena, która wskazuje na wyznanie? O ochronie danych osobowych i tzw. informacjach wrażliwych słyszałeś?
Religia/etyka... faktycznie idealne wskazanie na Kościół rzymskokatolicki... widzę, że jesteś magikiem, który odgaduje wiarę innych po samyej tylko deklaracji tego że chodzili na przedmiot zwany "religią".
wendol:
Pozostaje jeszcze kwestia etyki (są z tym problemy), a i religioznawstwo by się przydało i filozofia, socjologia i logika.
I tu masz pole do popisu. Też uważam, że alternatywa powinna być lepiej dostępna i że nie powinno nią być zwykłe "nie uczęszczanie" na religię. Tutaj masz rację, też tak uważam. Może z logiką w szkole przesadziłeś, ale reszta owszem.
wendol:
Rządy na zbyt daleko idącą dowolność sobie pozwalają - dostają zgodę na jakieś rozwiązanie, po czym bez pytania, a nawet przy wyraźnym sprzeciwie społeczeństwa (patrz wyniki na temat formy wprowadzania religii do szkół) idą dalej. Daj komuś palec... A Konkordat nie jest przypadkiem umową "wieczną"?
Nie obwiniaj Kościoła za to, ze dogadał się z rządem, ale obwiniej rząd i ludzi, którzy go wybrali. Społeczne przyzwolenie jest, bo gdyby go nie było, pratie polityczne w toku kampanii poruszyłyby ten problem. Po prostu przeciwnicy są marginalizowani z powodu braku ich siły przebicia. Chyba nie muszę Ci tego tłumaczyć... to zwykłe zasady działania demokracji. I tutaj dyskusja urywa się i kończy...

... przynajmniej się dziś wyśpię :) I wilk syty i Manchester City :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No nareszcie wszystko jasne. Dziekuje. Pozostaje pytanie co do mszy po lacinie (tej wielkopiatkowej). pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

W Wielki Piątek nie ma Mszy - żadnej... a o co konkretnie Ci Romku chodzi?

Brat:
Wielki Piątek nie ma Mszy - żadnej...
- No prosze, rewelacja ! Oj nie jest ladnie klamac. Ty Bracie, aby nie jestes satanista? Właściwej Mszy św. w Wielki Piątek niema, gdyż Kościół jest tak przemożnie owładnięty wspomnieniem krwawej Ofiary Chrystusa Pana, że nie śmie dziś odprawiać jej niekrwawego odnowienia, poprzestając jedynie na Komunii św., bez konsekrowania chleba i wina, z użyciem Hostii św. w dniu wczorajszym, t. j. wielkoczwartkowym konsekrowanej. Porządek tego nabożeństwa jest następujący: Pod koniec adoracji Krzyża zapala się na ołtarza świece, potym zaś stawia się Krzyż. Celebrans udaje się w szyku procesyjnym do kaplicy, w której od dnia wczorajszego przechowuje się Najśw Sakrament i uroczyście przynosi Go, przy śpiewie hymnu Vexilla regis prodeunt, na ołtarz główny. Niema ani początkowego psalmu Judica me, ani Confiteor, ani całej części, zwanej Mszą Katechumenów, lecz kapłan, wyłożywszy od razu św. Hostie z kielicha na korporał i nalawszy odrobinę wina do kielicha, okadza święte dary i obmywa ręce. Następnie zwraca się do wiernych ze słowami: Orate fratres, Módlcie się, bracia, po których bezpośrednio śpiewa Pater noster z dodaniem modlitwy Libera nos... i dokonywa podniesienia św. Hostii, ale tylko jedną ręką - z powodu obecności Najśw. Sakramentu pod jedną tylko postacią; dzieli św. Hostię na trzy części, z których jedną, jak zwykle, wpuszcza do kielicha i odmawia modlitwy przed Komunią św. Następuje zaraz Komunia św. tylko kapłana, (gdyż wierni tego dnia nie przyjmują Komunii św.), poprzedzona zwykłymi słowami pokory: Dominu non sum dignus... Panie, nie jestem godzien... Spożyciem cząsteczki wpuszczonej do kielicha z winem i odmówieniem krótkiej modlitewki przez kapłana kończy się Liturgia dzisiejsza. III. Wielki Piątek. Od czasów najdawniejszych, jak o tym świadczą Konstytucje Apostolskie z IV wieku, Wielki Piątek był zawsze dniem smutku i żałoby. Oddawanie się w tym dniu weselu i rozrywkom, jak to jest u niektórych odłamów protestantów, byłoby podobne do urządzania zabawy w dzień śmierci ojca z powodu odziedziczenia po nim majątku. Wierzący chrześcijanie pamiętają, że to ich grzechy były powodem śmierci Jezusa Chrystusa. Kościół tak przemożnie jest owładnięty dzisiaj wspomnieniem krwawej Ofiary Chrystusa, że odnawiać jej dziś w postaci Mszy św. nie śmie, lecz poprzestaje jedynie na Komunii św. Dawniej komunikowało dzisiaj również duchowieństwo i wierni, teraz przystępuje do stołu Pańskiego jedynie celebrans. Nabożeństwo wielkopiątkowe składa się z następujących części: 1. Msza Katechumenów z uroczystymi modłami za różne stany. 2. Adoracja Krzyża. 3. Msza z Darów uprzednio (w Wielki Czwartek) konsekrowanych. 4. Procesja do Grobu. Oto uroczyste obrzędy dzisiejsze, głęboko wrażające duszom niepowszednią wagę tajemnic przez Kościół przeżywanych rokrocznie w Wielki Piątek. l. Msza Katechumenów. Ołtarz obnażony. Krzyż - okryty zasłoną pokutną, świece są z wosku ciemno-żółtego, jak do Mszy żałobnej. Każdy szczegół nacechowany żałobą sieroctwa. Kapłan w czarnym ornacie przyszedłszy przed ołtarz, upada krzyżem i w takiej postawie modli się przez. chwilę, na przypomnienie, jak niegdyś Jezus Chrystus przed rozpoczęciem Męki Swojej modlił się w ogrodzie getsemańskim, upadłszy na twarz. Tymczasem zaś ołtarz okrywa się jednym tylko obrusem, zamiast trzema zwykłymi. Kapłan powstaje, czyta po stronie Lekcji wyjątek z Księgi Ozeasza Proroka, zapowiadający miłosierdzie Boże dla pogan, a odrzucenie ludu niegdyś wybranego. Wyjątek z kantyku Habakuka, jako tzw. Traktus, przepowiada drugie przyjście Pańskie, w którym z mocą wielką i majestatem Chrystus będzie sądził krzyżowników swoich. W późniejszej Kolekcie kapłan przypomina Ojcu Niebieskiemu Jego sprawiedliwość względem Judasza i miłosierdzie względem pokutującego łotra i prosi, abyśmy po zniszczeniu w nas starego człowieka, zasłużyli w nowości żywota zmartwychwstać z Panem Jezusem. Następuje drugi z kolei wyjątek ze Starego Testamentu, zaczerpnięty z księgi Wyjścia, ą opowiadający o owym baranku wielkanocnym, chroniącym domy izraelskie od śmierci pierworodnego w nich. Dwie te lekcje starotestamentowe pouczają nas, że Jezus Chrystus w dniu swej Męki wypełnił na Sobie proroctwa i figury Starego Testamentu, i ze On właśnie jest tym Barankiem wielkanocnym, który ma być zabity na zbawienie wszystkich ludzi. Z kolei czyta się lub śpiewa, podobnie jak w Niedzielę Palmową, opis Męki Pańskiej według świętego Jana, naocznego jej świadka. Po odśpiewaniu opisu Męki. Pańskie zaczynają się Uroczyste modły za wszystkie stany. Święcąc pamiątkę ostatnich chwil ziemskiego życia Chrystusa, Kościół Jego idzie za przykładem swego Pana. i modli się za całą rodzinę ludzkości, zaznaczając tym swoje dachowe macierzyństwo w stosunku do wszystkich ludzi, do czego podstawę daje mu śmierć Zbawiciela, poniesiona dla zbawienia wszystkich. Modlitw tych jest ośm: Za Kościół w ogóle. Za Ojca św. Za duchowieństwo wszelkich stopni. Za katechumenów, czyli przygotowujących się do Chrztu. Za cierpiących. Za błędnowierców i odszczepieńców. Za Żydów. Za pogan. Każdą z tych modlitw poprzedza wstęp, zapowiadający przedmiot prośby oraz wezwanie do uklęknięcia i powstania, poczym wszyscy łączą się z modlitwą celebransa. Opuszcza się wszakże wezwanie do uklęknięcia przed modlitwą za Żydów. Następna część nabożeństwa wielkopiątkowego to: 2. Adoracja Krzyża. Kościół rozważaniem cierpień Jezusowych do głębi przejęty, zachęca teraz wiernych do uczczenia Krzyża, jako narzędzia Męki Pańskiej. Święte bowiem jest drzewo, na którego ramionach zawisł Odkupiciel świata, Trudno o chwilę właściwszą na ten pokłon miłości, dzień bowiem dzisiejszy jest pamiątką śmierci naszego Wybawcy. Krzyż wprawdzie zgorszeniem był Izraelowi, a poganom głupstwem, lecz dla dzieci Kościoła jest on sztandarem zbawienia, znakiem wiekuistym triumfu Boga-Człowieka nad piekłem. Początek adoracji Krzyża sięga wieku IV, kiedy to staraniem matki Konstantyna, św. Heleny, cesarzowej» odnaleziono w Jerozolimie drzewo Krzyża św, Od tego czasu rokrocznie wystawiano je na widok publiczny w Wielki Piątek wśród olbrzymich tłumów uszczęśliwionego ludu. Niepodobna było wszakże wszystkim brać udziału w przejmującym obrzędzie, dlatego w w. VII dla dogodzenia pobożności katolickiego ogółu rozciągnięto tę uroczystość na cały Kościół w połączeniu z Liturgią dnia dzisiejszego. Prawdziwego drzewa Krzyża niema wszędzie: co najwyżej są tu i ówdzie drobne jego kawałeczki nie zmienia to wszakże istoty rzeczy, nie do samego bowiem drzewa, lecz do Boskiej Osoby Chrystusa odnoszą się nasze hołdy i uwielbienia. Ceremoniał tej adoracji Krzyża jest następujący: Celebrans, dla uwidocznienia głębokiej pokory, z jaką ma dziś złożyć hołd Ukrzyżowanemu, zdejmuje z siebie ornat. Staje na stopniu po stronie Epistoły, twarzą zwrócony do ludu, trzymając przed sobą Krzyż z zasłoniętą figurką P. Jezusa. Odkrywa następnie wierzchołek Krzyża i śpiewa: Ecce lignum crucis... Oto drzewo krzyża... asystujący zaś podchwytują dalsze słowa: In quo salus mundi pependit... Na którym zawisło Zbawienie świata... Chór zaś kończy słowami: Venite, adoremus... Pójdźcie, pokłońmy się mu... Na ostatnie słowa wszyscy obecni, z wyjątkiem celebransa trzymającego Krzyż, klękają, oddając w ten sposób cześć Ukrzyżowanemu. Stopniowo odsłania celebrans dwukrotnie jeszcze świętą figurkę, podnosząc w górę Krzyż i głos przy śpiewaniu tych samych słów, co przedtem, asysta zaś i chór podchwytują i kończą resztę. Całkowite odsłonięcie Krzyża wyobraża moment ukrzyżowania Pana Jezusa. Po całkowitym odsłonięciu Krzyża i okazaniu go wiernym, kapłan kładzie go na poduszce przed stopniami ołtarza, i zdjąwszy - stosownie do starożytnego zwyczaju - obuwie, oddaje trzykrotny pokłon Ukrzyżowanemu z trzykrotnym przyklękaniem, a w końcu całuje pasyjkę. Za przykładem celebransa czyni to samo asysta i ogół wiernych obecnych w kościele. Podczas adoracji Krzyża chór śpiewa Antyfony, zwane Improperia, t. j. szereg wyrzutów, czynionych przez Zbawiciela niewiernemu ludowi, który nie chciał Go uznać za Zbawiciela, lecz odrzucił, za co sam odrzucony został. Treść Improperiów mamy w znanej pieśni: Ludu mój,ludu, cóżem ci uczynił? W liturgiczny tekst Improperiów jest jeszcze wpleciony t. zw. Trisagion (po rusku: Tryświat), t. j. pieśń Święty Boże po łacinie i po grecku, na znak jedności Kościoła Powszechnego. Jest rzeczą godną uwagi, że po Improperiach, opisujących różne stadia Męki Pańskiej, mamy radosną Antyfonę: Crucem tuam adoramus, Krzyż Twój wielbimy.., w której jest podkreślone, że drzewo Krzyża przyniosło całemu światu radość zmartwychwstania Dochodzi do tego jeszcze Hymn "Pange lingua gloriosi lauream certaminis..." ku czci Krzyża Chrystusowego: "Krzyżu święty, nadewszystko drzewo przenajszlachetniejsze, w żadnym lesie takie nie jest, jeno na którym sam Bóg jest..." Teksty powyższe uwydatniają wyraźnie łączność z sobą wszystkich trzech wielkich dni tego tygodnia, od W. Czwartku do W. Soboty włącznie. Po adoracji Krzyża następuje: - 3. Msza z Darów uprzednio konsekrowanych - (Missa Praesanctificatorum)
Brat:
a o co konkretnie Ci Romku chodzi?
- Tak juz jest zdecydowanie lepiej. Glownie to o to: - Duże kontrowersje wzbudza msza odprawiana w Wielki Piątek. Zgodnie z łacińskim rytem mówi się wówczas "modlitwę za nawrócenie Żydów, Błędnowierców, Odszczepieńców i Pogan." Rozmowa z ks. Johnem Pawlikowskim, katolickim teologiem z Catholic Theological Union w Chicago. Rz: Czy Jan Paweł II byłby zadowolony z przywrócenia mszy trydenckiej? Ks. Joseph Pawlikowski: Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób polski papież zapatrywał się na dialog ekumeniczny, i jego wielką wrażliwość w kwestii stosunków katolicko-żydowskich - można postawić tezę, że nie byłby tym specjalnie zachwycony. Z tego, co wiem, nie był on jakoś specjalnie przywiązany do mszy łacińskiej. Oczywiście nie mogę tego powiedzieć na pewno... Pontyfikat poprzedniego papieża wywarł tak przemożny wpływ na katolicyzm, że niektórzy mówią już wręcz o "Kościele Jana Pawła II". Czy w Kościele tym jest miejsce na mszę trydencką? Nie bardzo to do siebie pasuje. Były bowiem bardzo ważne powody tego, żeby zmarginalizować tę mszę na Soborze Watykańskim II. I rozwój Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach był naturalną konsekwencją tamtej decyzji. Sposób, w jaki celebrowano mszę trydencką, spychał wiernych na dalszy plan. Tamta msza była rodzajem ekskluzywnego rytuału zarezerwowanego tylko dla księży. Dlaczego więc teraz coraz więcej osób widzi potrzebę jej przywrócenia? Może to dowód, że Kościół po Soborze Watykańskim II poszedł w złym kierunku? Nie zgadzam się z taką diagnozą. Poważny problem, jakim jest - w niektórych miejscach dramatyczny - spadek liczby ludzi uczestniczących w mszach, na pewno nie zostanie rozwiązany przez przywrócenie mszy odprawianej po łacinie. Papież ma nadzieję, że tą decyzją uda mu się uleczyć, jakie wytworzyły się w Kościele. Ale tak naprawdę wytworzył nią nowe, znacznie głębsze podziały. Łacińska msza odstraszała bowiem wielu ludzi, którzy po prostu nie rozumieli. Liczba wiernych chodzących na msze topnieje w wyjątkowo szybkim tempie dopiero od kilkudziesięciu lat. Może przyczyną tego zjawiska jest właśnie msza posoborowa? Są ludzie, którzy tak myślą. Nie wiem oczywiście, jak jest w Polsce, ale ani w zachodniej Europie, ani w Ameryce Południowej nie widzę jakiejś masowej potrzeby powrotu do mszy łacińskiej. Domagają się tego marginalne grupy. Zgadzam się, że ryt trydencki ma swoje piękno. Wspaniała muzyka, suto zdobione stroje. Nie mam z tym żadnego problemu. Ale aby to zachować, nie trzeba wcale od razu przywracać całej mszy. Po co takie drastyczne decyzje? A czy reforma liturgiczna na Soborze Watykańskim II nie była drastyczną decyzją? Była. Ale, tak jak powiedziałem, były tego poważne powody. Dozwolenników "tradycji" powinno przemówić to, że oparto się wówczas na mszy z pierwszych dni chrześcijaństwa. Mszę opracowano nie z punktu widzenia teologów, ale z punktu widzenia zwykłych ludzi. Poszliśmy wówczas do przodu. Czyli teraz się cofamy? Tak. Ludzie, którzy to forsują, nie rozumieją, że zmiana mszy była efektem długiej teologicznej debaty. Wielkiej pracy. To był najważniejszy punkt całej soborowej reformy. Biskupi czuli wówczas, że niezbędna jest liturgia, która zachęci ludzi do głębszego zaangażowania się w życie Kościoła, w eucharystię. Właśnie dlatego kapłan skierował się przodem do wiernych. Duże kontrowersje wzbudza msza odprawiana w Wielki Piątek. Zgodnie z łacińskim rytem mówi się wówczas "modlitwę za nawrócenie Żydów, Błędnowierców, Odszczepieńców i Pogan.". Gdy stało się głośno o tym, że Benedykt XVI zamierza przywrócić starą mszę, środowiska żydowskie bardzo ostro w tej sprawie protestowały. Nie tylko środowiska żydowskie. Poważnie zaniepokojonych jest również wielu chrześcijan. Ja takżenapisałem w tej sprawie protest. Ta modlitwa nawiązuje bowiem bezpośrednio do setek lat tradycji teologicznego antyjudaizmu, którego skutkiem było wiele żydowskich cierpień. Wielki Piątek był niegdyś dla Żydów jednym z najniebezpieczniejszych dni w roku. Ludzie wychodzili z kościołów i dokonywali pogromów. Mamy znowu powrócić do retoryki, że "to Żydzi zabili Chrystusa"? Współpracuje ksiądz z wieloma religijnymi Żydami. Jak w prywatnych rozmowach oceniają decyzję papieża? Są rozczarowani. Ale przyznają, że nie spodziewamy się wiele po Benedykcie XVI. Liczą, że kardynał Bertone przekona Benedykta do usunięcia drażliwych passusów z nowej liturgii. Powiem szczerze. Właśnie w takich momentach widzę, jak wielkie są różnice między Benedyktem XVI a Janem Pawłem II. Pamiętam, że kiedy obecny papież rozpoczynał swój pontyfikat, wszyscy mówili, że był tak "bliskim przyjacielem" swojego poprzednika, że teraz na pewno będzie kontynuował jego dzieło. Prognozy te okazały się chyba przedwczesne. To prawda. Pewnie największa różnica pomiędzy nimi jest związana właśnie z tym, o czym mówimy. Czyli z liturgią. Benedykt XVI bardzo często w rycie trydenckim odprawia swoje prywatne msze. To coś, czego Jan Paweł II nie robił. Zasadniczo różni się także ich styl. Polski papież miał znacznie bardziej osobiste podejście do wielu spraw. Benedykt jest zaś intelektualistą, co czasami utrudnia mu sprawowanie funkcji. Co ksiądz ma na myśli? Odpowiem, przywołując pewną charakterystyczną scenę, o której opowiedział mi jeden z najważniejszych kardynałów. Otóż podczas rozmowy z Ratzingerem powiedział mu w którymś momencie: "Idź, weź słownik i sprawdź, jaka jest tam definicja Kościoła. Właśnie tak rozumieją go ludzie". A nie w taki sposób jak on, na poziomie wysublimowanej teologii. W dobie medialnej, w której żyjemy, trzeba wiedzieć, jak dotrzeć do ludzi, jak ludzie rozumieją wiarę. Jan Paweł II to rozumiał? Jan Paweł II nie miał na przykład problemu z tym, żeby przyznać,że jego poprzednicy, Kościół w przeszłości popełniał błędy. Był szczery. Tymczasem Benedykt XVI zajmuje zupełnie inne stanowisko. Choćby w kwestii postawy Kościoła wobec Holokaustu. Byłem w Auschwitz-Birkeanu, kiedy odwiedził obóz i wygłosił tam mowę. I co usłyszałem? Jakieś przemówienie o "pogańskiej ideologii", która ponosi odpowiedzialność za to, co się stało. Z Janem Pawłem II było inaczej. Laicy lubią dzielić Kościół na frakcję liberalną i konserwatywną. Czy papieże, o których mówimy, wpisują się w ten podział? To byłoby zbyt duże uproszczenie. Jan Paweł II w wielu sprawach był bardzo konserwatywny, ale były też takie, w których był bardzo postępowy, a nawet liberalny. Benedykt XVI również nie jest postacią jednoznaczną. Na przykład zajmuje bardzo ciekawe stanowisko w toczącej się obecnie debacie ekologicznej. Ostatnio znalazł się nawet na liście dziesięciu najważniejszych zielonych przywódców świata. Czy na tym kończą się liberalne cechy Benedykta XVI? Hmmm... wygląda na to, że tak... Nic więcej nie przychodzi mi już do głowy. To chyba niewiele. Czy można zatem powiedzieć, że seria liberalnych pontyfikatów: Jan XXIII - Paweł VI - Jan Paweł II, została przerwana i Benedyktowi XVI jest raczej bliżej do Piusa XII? Zgoda, można tak powiedzieć. Benedyktowi XVI jest rzeczywiście blisko do Piusa. Szczególnie gdy chodzi o styl. Pius także był człowiekiem, który podchodził do wszystkiego z wielką rezerwą. Wątpię na przykład, czy dobrze by się czuł na gigantycznej mszy na otwartym powietrzu, z głośnymi śpiewami i tym podobne. Benedykt w pewnych sprawach ma bardzo podobne podejście. Jest nim ksiądz zawiedziony? W pewnych sprawach tak. Nie podoba mi się jego stanowisko w sprawie win Kościoła z czasu Holokaustu czy to, co powiedział o ewangelizacji Indian z Ameryki Południowej. Nie podoba mi się decyzja o przywróceniu mszy łacińskiej. Nie podoba mi się ostatnie wystąpienie przeciwko protestantom, w którym Watykan dał wyraz przekonaniu, że tylkoKościół katolicki jest prawdziwym Kościołem. To bylo by wszystko, a gwoli sprostowania to Pawlikowski ma na imie John i nie Joseph, ale mniejsza o to spotkalem sie z nim kilkakrotnie na roznych konferencjach dotyczacych dialogu miedzyreligijnego. pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Romek:
- Duże kontrowersje wzbudza msza odprawiana w Wielki Piątek. Zgodnie z łacińskim rytem mówi się wówczas "modlitwę za nawrócenie Żydów, Błędnowierców, Odszczepieńców i Pogan."
Nie modlę się co prawda w sposób "tradycyjny", ale osiągnąłem coś w rodzaju "ciągłej medytacji" i często pragnę, aby katolików wreszcie oświeciło, by Nam Wszystkim żyło się lepiej. Widzę, że ludzie odchodzą od Kościoła - aby tylko nie porzucili całkowicie jakiejś formy duchowości, bo niestety, ale nic tak skutecznie nie odstręcza ludzi od wiary w siły wyższe, jak Kościół właśnie.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Jest oczywiste, ze nie tylko nie ma nic "zlego" w tym, ze ktos sie modli o nawrocenie innych na swoja wiare, badz aby ci inni zostali oswieceni. Niestety w tym wypadku "powrot" do mszy lacinskiej, to nie "tylko" powrot do do jezyka, lub "jedynie" wolnosc, ze kazdy (duchowny) moze sobie odprawiac msze po lacinie, bez uprzedniego pytania o zgode biskupa. Gdyby to chodzilo "jedynie" o to, to najprawdopodobniej nie zabieralbym glosu, a nawet bil brawa. Mnie chodzi o punkt Wielkiego Piatku i modlitwe, ktora moze zburzyc most jaki utworzyl Jan Pawel II pomiedzy roznymi religiami. Mnie chodzi o zagadnienie czysto teologiczne, a mianowicie o powrot do MISJI i NAWRACANIA niewiernych, w tym i zydow, ktorzy byli juz "uznani" za niektorych teologow (Katolickich, Rzymsko-katolickich) za niejako "starszych braci" chrzescjan. Ja sam, moge i wrecz powinienem dozyc (duchowo!) by jak najwieksza ilosc ludzi dostapila swiatlosci, oswiecenia i by mogli zyc w szczesciu i milosci. Moge sie modlic, czy medytowac aby na wszystkich splynal dar swiatla i by wszyscy mogli zyc i rozwijac sie bez wstydu, bulu, falszu i hipokryzji. Ale to moge czynic ja, Ty, nawet i kosciol. Ale jako Kościół (gr. ekklesia - "społeczność/zgromadzenie wywołanych" lub dosł. staropol. "zwołanie") - w teologii chrześcijańskiej - wspólnota wiernych założona przez Jezusa Chrystusa. Potocznie w tym znaczeniu jest to ogół wierzących w Chrystusa, określający się jako lud Boży, połączony wspólnotą wiary i sakramentów (głównie chrztu) (tudzież określone wyznanie chrześcijańskie lub chrześcijanie zamieszkujący określony teren). Zajmuje się nią gałąź teologii - eklezjologia. Nie zas jako Kościół katolicki - chrześcijańska wspólnota wyznaniowa, głosząca zasady wiary i życia określane mianem katolicyzmu, rządzona przez biskupa i patriarchę Rzymu (jako papieża uważanego drogą sukcesji apostolskiej za następcę Świętego Piotra) oraz biskupów pozostających z nim we wspólnocie. Tutaj wiele osob (w tym kaplanow i teologow) dopatruje sie zapetglenia idei i powrotu do zwalczania innych wiar i religii. pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Jak się boją coraz większych przemian, to się radykalizują - normalna psychologia. Będzie ich mniej, ale "silniejszych". Na teksty o ogólnym porozumieniu ludzkości itp. księża nieraz reagują bardzo nerwowo - to oznacza zacieranie się wyjątkowości religijnej, a prowadzi wreszcie do zrozumienia przez ludzkość, że jakiś tam "Bóg" jest jeden, a wszelkie religie są tylko uproszczeniami i przegięciami. Zapewne siedzący najwyżej w aparacie kościelnym dobrze rozumieją ten proces i starają się go spowolnić - każde "pięć minut" oznacza dla nich wymierne korzyści. Będą się więc starali konfliktować ludzi. Natomiast ci niżej odbierają ten proces podświadomie, jako "zamach" na ich "suwerenność" i boją się "roztopienia", utraty swojej "tożsamości". Tacy ludzie boją się wolności, bo boją się, że się w niej zagubią, bo przecież bez "jasnych zasad" będą grzeszyć do woli - oni zwyczajnie nie mają zaufania sami do siebie.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ksiądz pobił parafianina? - sprawa w sądzie

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Jak się boją coraz większych przemian, to się radykalizują - normalna psychologia.
Świetnie. Rocznie od kościoła odwraca się od 40 do 150 tys. obywateli. Im mocniej będą się radykalizować tym szybciej stracą wpływy. Alleluja i do przodu (spychem).

Warszawa najmniej religijnym miastem w Polsce

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 1666
Poprzednia strona | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | .. | 83 | 84 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.