Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Cel życia - rozwój duchowy?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 781
Poprzednia strona | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | .. | 39 | 40 | Następna strona

Co rozumiecie pod tym pojęciem? Ja znalazłem coœ takiego: "Razem zmienimy istniejšcy paradygmat. Potrzeba nam wznieœć się na spirali doœwiadczenia, przyswoić wiedzę o nas, o innych wersjach nas samych, o innych możliwoœciach rzeczywistoœci - wprowadzić jš w życie - i stać się pełnš częœciš ródła Pierwotnego œwiadomie tworzšcš nowš, "lepszš" wersję rzeczywistoœci. Oznacza to dšżenie do osišgnięcia niezależnoœci i pełnej samokontroli nad własnym procesem rozwoju duchowego, w którym dšżymy do pełnej integracji z własnym Ciałem Œwietlistym - œwiadomš Duszš. Nazwa "œwiatynia" nie odnosi się do budynku lecz nas samych - każdy z nas jest œwištyniš Boga/Bogini. Słowo "moc" użyte jest tu w pozytywnym aspekcie i oznacza odzyskanie swojej duchowej mocy i wzięcie rozwoju w swoje ręce bez uzależniania siebie od innych osób, dogmatów i idei. Czasem używamy tu słów "przejšć władzę" gdyż słowa te wnoszš tu aspekt powagi sprawy i pewnej dyscypliny w intensywnym procesie jakim jest praca nad własnym Duchem. Naszym celem jest poszerzanie œwiadomoœci na œwiecie, nie narzucanie mu tylko wybranej, jedynej, ograniczonej i zamkniętej wersji." "Pewnego dnia Mahatma Ghandi powiedział: "Jest tak wiele przekonań religijnych jak wiele jest istot ludzkich. Jest tak jak powinno być". Na nieszczęœcie każda osoba wierzy, że tylko jej wiara jest "prawdziwa". Prowadzi to do konfliktów. Jednakże, jeœli zaakceptujemy fakt, że my wszyscy dšżymy do osišgnięcia prawdy, wtedy możemy uczciwie przeszukać głębie naszych serc dla pokoju i zbawienia jakiego wszyscy szukamy". Najbardziej mnie interesuje, co na ten temat mogš powiedzieć tzw. typowi katolicy. Zdaję sobie sprawę, że przez niektórych z nich powyższy tekst może być odebrany jako jakaœ herezja typu New Age. Ale czy tak naprawdę nie dšżymy Wszyscy do owego nowego lepszego œwiata? Nie skupiajmy się może na nazwach, tylko na głębszym uniwersalnym znaczeniu tego pojęcia. Chyba wszyscy w gruncie rzeczy dšżymy do tego samego. Wszystko wskazuje na to, że XXI wiek będzie okresem wielkich przemian. Spróbujmy wyobrazić sobie, że powstanie tylko jedna uniwersalna „religia”. Będzie to oznaczać koniec nienawiœci i wojen religijnych, następny powód nienawiœci i krwawych wojen – nacjonalizm, powoli się rozpłynie. Całkowite zrozumienie życia poprawi naturę ludzkš przez usunięcie fikcyjnych, tymczasowych celów, osišganych zazwyczaj przez krzywdę ludzkš. Œwiat przestanie być miejscem kaŸni ludzkiej. [%sig%]

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Salydus - to całkiem niegłupie, co tam napisałeś: "Ale czy mam na to wpływ? Czy śniący koszmar - nie wiedzący, że to sen - może ot tak, po prostu go przerwać, ujść katu? Muszę trwać, chcą nie chcąc. Mogę zostać ranny, może nawet zginąć, ale ten sen w końcu będzie miał swój kres. Czy będę go pamiętał? Niewykluczone. Czy postaci ze snu - jakoby rzeczywistości - żony, dzieci, rodziców, wujków, chujków - będę pamiętał? Czy oni są tymi za których ich biorę? Czy grają swoje role? Czy jeśli tak, mają świadomość tego? Nie, oni są tak samo nieświadomi, więcej - są o wiele bardziej tego nieświadomi. Arcykłon! A może oni są tymi, za których ich mam, ale jedynie tutaj, w tutejszym życiu-marze? Czy oni będą istnieć w PRAWDZIWYM świecie? Nie tym tu tak zwanym ziemskim? Jeśli przyjąć, że sny są odzwierciedleniem duszy (stanu umysłu), lęków, przeżyć - to kto wie... Ja dostąpiłem jedynie albo AŻ prawdy o złudzeniu rzeczywistości, której jestem częścią jak wy wszyscy, nieświadomi własnego prawdziwego istnienia, o ile istniejecie tam." Właśnie niedawno prowadziłem z pewną dziewczyną rozmowę (za pomocą SMS-ów) na podobny temat. Dobrze, że nie skasowałem z komórki :) Gramy różne role i najważniejsze, by nas to bawiło. Coraz więcej ludzi jednak zdaje sobie sprawę na czym to wszystko polega. Formuła się wyczerpuje - dlatego będzie nowy wymiar dla Ziemi, bo w obecnej stagnacji ludzie przestają się realizować. Coraz większa ich ilość potrzebuje nowego "pola do popisu" - nowej rzeczywistości. Wszystko jest zaplanowane. To normalna kolej rzeczy - wręcz szablonowa. Ziemia nie pierwsza i nie ostatnia. Wiele istot pozaziemskich ciekawych waszych form życia wie jak przekształcić swoje struktury cząsteczkowe, i przybywa na planetę przybierając postać ludzką. W czasach burzliwych zmian, kiedy istnieje możliwość połączenia i zderzenia wymiarów - jak to ustaliliście dla Ziemi - występuje wielkie zgrupowanie energii, które przybywają, aby wziąć udział w tym wielkim widowisku. Widowisko odbywa się na wielu poziomach, nie tylko w 3-W. Reakcja łańcuchowa przebiega przez wszystkie wymiary istnienia i całą świadomość. Niektóre istoty przedostają się na Ziemię w przebraniu istot ludzkich albo inkarnują, korzystając z okazji zdobycia przepustki do tej rzeczywistości i znalezienia się tutaj podczas tego wydarzenia. Być może niektórzy z tych, których uważacie za obcych na planecie, nie przebywających tu jako burzyciele systemów, są tutaj aby obserwować, uczestniczyć i zrozumieć; aby móc zabrać te informacje do swoich własnych systemów, które przez cały czas się rozwijają. Istnieją inteligentne istoty które potrafią przybrać ludzką postać i doskonale odgrywają tę rolę; czasami ich wspomnienia pozostają nienaruszone, czasami zaś opuszcza się na nie zasłona. Istotom tym nie zawsze jest łatwo przybyć tutaj z pełną świadomą pamięcią tego, kim są gdzie indziej, z powodu kontroli częstotliwości. W ciągu następnych kilku lat wzrośnie wasza świadomość faktu, iż jesteście członkami Świetlanej Rodziny w przebraniu istot ludzkich. Część planowanej ewolucji gatunku ludzkiego i przemodelowania ludzkiego DNA obejmuje otwarcie banków pamięci wszystkich ludzi i przypomnienie sobie, kim są. W innych wymiarach rzeczywistości panują oczywiście inne doświadczenia i inne prawa. W 3-W, gdzie byliście tak długo izolowani jako gatunek ludzki, istnieje ograniczenie co do tego, czego możecie doświadczać. Trzeci wymiar został zaprojektowany na skupienie się na jednej istniejącej rzeczywistości naraz. Jest zaprojektowany w ten sposób zgodnie z częstotliwością i pulsacją nerwową i współczynnikiem, którym częstotliwość ta reguluje pulsacje nerwowe wewnątrz ciała.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Doświadczanie wszystkiego i tego dobrego i zlego jak to ludzie klasyfikuja jest poteznym ladunkiem naukowym , jeśli ktoś jest w stanie go udzwignac . Dla jednych jest on lekki innych przytlacza. Jednego dnia jest tak , drugiego odwrotnie - i dobrze jest jeśli dwoje, troje, czy wiecej ludzi wyciaga wlaściwy wniosek, moral, nauke dla siebie z tego, czy tamtego. Czasem jestem tak podniecona ( prosze zle nie rozumiec ) nie dlatego, ze wiem ale c z u j e . I teksty wendola tylko potwierdzaja mnie w tym poczuciu :) To jest the best !!!

Zamiast się tak zachwycać, to zajrzyj na moją stronę i poczytaj książki Barbary Marciniak :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zachwyt jest chyba lepszy od malkontenctwa :) Misje przerobiłam :) przyjdzie czas i na Barbare Marciniak oraz inne pozycje :)

Subject: Re: Przesylam dalej, ponieaz taka jest wola tworcy tej prezentajci. Jozef Drodzy, witam Was w imieniu Pana Jezusa Chrystusa! BOG NIE MA INNYCH RAK JAK TWOJE Uzywaj swych rak, aby przytulic bliznich... Uzywaj swoich ust, aby mowic im cieple slowa... Uzywaj swego serca, aby wspierac i kochac... Uzywaj swych oczu, aby widziec potrzeby ludzi... Uzywaj swoich uszu, aby slyszec wolanie o pomoc... Uzywaj swojej twarzy, by darzyc innych usmiechem... Uzywaj swych nog, aby isc do ludzi z miloscia... Uzywaj swego umyslu, aby myslec o innych... Uzywaj swego jezyka, aby mowic im o milosci Bozej i o niebie... Uzywaj swych zdolnosci, aby milosc okazywac czynem... Uzywaj calej siebie, aby wypelniac codziennie najwieksze przykazanie Pana Jezusa: "Bedziesz milowal blizniego jak siebie samego" (Ew. Mat 22,39). "Umilujcie czystym sercem jedni drugich goraco" (1 Piotr 1,22). Z Bozym blogoslawienstwem

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

W prosty sposób, uogolniając oczywiście życie sklada sie z dobra i zła. I łatwo rozrożnić co jest co. Są na to normy. Przyjmijmy , że dobro to anioły a zlo to diabły. Tylko po dłuższym zastanowieniu ja sobie myślę wlaściwe co jest co? A diabłow wokół mnie jakby wiecej. Bo diabeł to produkt wyobraźni. Zarowno mojej osobistej jak i masowej. Diabeł będący produktem wyobraźni masowej to idol. A znowu wytwor masowego braku wyobraźni to polityk. Wyobraźnia. Powiem więcej wyobraźnia i inteligencja. Nie cieszcie się nigdy z nagłego przypływu inteligencji. Więcej inteligencji to więcej diabłow... Rozróżniamy diabły dzikie - swobodne, zamieszkujące obszary zla lesistego, krzaczastego, mrocznego po prostu pieczary smutku i nostalgii. Ale mamy też diabły hodowlane zupelnie dobrze współpracujące z naszym wewnetrznym poczuciem dobra.Czym więc jest dobro skoro wspólpracuje z diabłem? Dużo ich Diabłów. Cała ludzkość to ZHD - Związek Hodowców Diabłów. Ale nie lękajcie się. Nie taki diabeł straszny jak go malują... ...anieli... i Vice Versa. Nic podobnego! To nie takie piekło I nic podobnego To nie takie niebo Niebo tak pięknie swym "nie wiem" jęknie gdy z piekła dobiegnie "dlaczego" Nic podobnego! To nie takie piekło I nic podobnego To nie takie niebo piekło i niebo sa tylko po to by człowiek jeszcze bardziej mógł nie wiedzieć gdzie jest Bóg...

meduza

http://www.surfnart.com/web%20images/t-1.girl.cu.sm.jpg

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

meduza:
Przyjmijmy , że dobro to anioły a zlo to diabły.
Czy diabeł / szatan istnieje? Bardzo wielu ludzi uważa, w tym również niektórzy księża, z którymi się spotkałam, że szatan to niewidzialna istota z wielką siłą sprawczą, w swej mocy czasami nawet silniejszą od mocy samego Boga. A jeżeli Bóg nie zawsze może sobie z nią poradzić, to co dopiero my ludzie. Ideę szatana stworzyli kiedyś kapłani. Miała ona za zadanie utrzymywać w karności ówczesne społeczeństwo i była bardzo skuteczna. Ludzie byli wtedy jeszcze na takim stopniu rozwoju, że tłumaczenia na niewiele by się zdały. Jednak ludzkość zrobiła postępy w rozwoju duchowym i to co kiedyś było dobre, teraz odnosi przeciwny skutek. Kiedy myślimy, że diabeł jest istotą (osobą), wtedy wprawdzie ludzie się go boją, ale ten strach nie jest konstruktywny, tylko paraliżujący, obezwładniający. Przynosi więcej szkody, niż pożytku. Zamiast zrozumienia prowadzi do rezygnacji, a wśród wielu księży sieje strach. To między innymi dlatego tak mało jest na świecie egzorcystów, chętnych pomagać ludziom. Panicznie boją się oni szatana. Gdy właściwie zrozumieją ideę diabła, to czas potrzebny na egzorcyzm diametralnie się skróci, obędzie się bez zbędnych cierpień dla opętanego człowieka, ducha oraz przede wszystkim dla księdza egzorcysty. Gdyby diabeł istniał rzeczywiście, to Bóg nie mógłby być Bogiem Wszechmogącym. Panowałby tylko nad częścią Wszechświata, a nad drugą panowałby szatan. Ale diabeł istnieje tylko w naszych umysłach. Cokolwiek się tam znajduje, zamanifestuje się na zewnątrz. Nie można powiedzieć, że zło jest wewnątrz lub na zewnątrz nas. Gdy jest dla nas rzeczywiste, to jest wewnątrz i na zewnątrz. Nie można tego w żaden sposób rozdzielić. W zależności od tego, jakie są nasze przewodnie myśli, czyny i słowa, taka będzie nasza rzeczywistość. Z naszego postrzegania świata wynika reakcja na otoczenie. Dlatego dwoje ludzi znajdujących się w tej samej sytuacji, zamkniętych w tym samym pomieszczeniu może zupełnie inaczej reagować na otoczenie. Jeden z nich będzie śmiertelnie nieszczęśliwy, a drugi może widzieć samą tylko radość. Wszystko zależy od naszej koncepcji, która steruje naszą percepcją. To ona sprawia, że albo jest w nas dobro, czyli Bóg albo jest w nas zło, czyli "szatan". Jeżeli myślimy dobrze, mówimy dobrze i postępujemy dobrze, to nie mamy powodu by bać się diabła, gdyż zawsze jesteśmy bezpieczni w rękach Boga. (...) Wiele osób zwracało się do mnie z ciężkimi objawami opętania diabelskiego. Zawsze okazywało się potem, że był to duch człowieka wybitnie wściekłego. Czuł się oszukany przez Kościół, swoją religię, Boga, ponieważ uwierzył w coś, co po śmierci okazało się nieprawdą. Był w równym stopniu wściekły na samego siebie, tak bardzo, że zdolny byłby nawet zabić. Nie sposób się takiemu duchowi nie dziwić. Na co dzień spotykamy żyjących ludzi, którzy za wszelkie niepowodzenia obwiniają Boga.(...) Moim zdaniem złe duchy to nie diabły, czy szatany, ale "duchy zła" takie jak nienawiść, zazdrość, wrogość, poczucie krzywdy, pragnienie odwetu, zła wola. To są diabły nękające człowieka. To z nimi mamy się rozprawić w swoim wnętrzu i im się nie poddawać. Religie wyjaśniają obecność zła na świecie poprzez obecność szatana, jako istoty duchowej. W ten sposób personifikujemy diabła, nadajemy mu osobowość. Szatan nie jest postacią i nie ma osobowości. Jest to siła, która powstaje z naszego negatywnego myślenia, działania i mowy. Istnieje wszędzie. Jeżeli wytwarzamy nienawiść, jeżeli towarzyszą nam mściwe, natarczywe, destrukcyjne myśli wymierzone w innych, kiedy zazdrościmy, pragniemy odwetu, jesteśmy wrogo nastawieni, mamy poczucie krzywdy, złą wolę, to tworzymy wokół siebie negatywne prądy. One łączą się z podobnymi prądami energii innych ludzi i w ten sposób się akumulują. Ta wciąż napływająca energia zagęszcza się tworząc wielką, przerażającą siłę. Jest ona odczuwalna dla każdego, kto znajdzie się w jej pobliżu, lub na stałe wejdzie w kontakt ze środowiskiem pełnym nienawiści, ciemnej, natarczywej siły. Ta zła energia wywołuje u człowieka, który ją tworzy choroby, wypadki. Kiedy podlegnie procesowi kumulacji, pochodząc od większej ilości osób, staje się przyczyną katastrof. Kiedy natomiast emanuje z całego społeczeństwa, tak bardzo się zagęszcza, że powoduje kataklizmy czy wojny. Z naszego pozytywnego myślenia, działania i mowy też wytwarza się ogromna siła, która może neutralizować tą negatywną. Natura bowiem zawsze dąży do równowagi i harmonii. Wielu ludzi nie jest w stanie uwierzyć, że dobry Bóg mógłby stworzyć również zło. Dlatego jest im łatwiej uwierzyć w istnienie diabła i jemu przypisywać tworzenie zła na świecie. Jednak to Bóg stworzył dobro oraz zło. Mimo, że Bóg może czynić również "zło", to wybrał czynienie tylko "dobra", gdyż ma moc nieograniczoną. Nawet jeżeli "dobro" przyjmuje postać, którą można by zinterpretować jako "zło", to wciąż jest "dobrem" i stanowi część Boskiego Planu, Boskiego Projektu. Bóg wie, co zachować, co odebrać, co naprawić, a co zniszczyć. Nawet jeżeli coś zniszczy, stworzy to ponownie, w odróżnieniu do niektórych ludzi, którzy, gdy coś zepsują, to już nie potrafią tego odtworzyć. Trudno nam zobaczyć "dobro" w "złu" w chwili, w której się ono dzieje. Wynika to tylko i wyłącznie z braku zrozumienia. Dopiero gdy z perspektywy czasu popatrzymy na to, co zinterpretowaliśmy jako "zło", zrozumiemy cały sens pojawienia się tego "zła". "Zło" jest pewnym rodzajem wstrząsu, konsekwencją popełnionych przez nas błędów. Gdy doświadczamy efektów naszych błędów, jesteśmy zszokowani i uświadamiamy sobie, że to, co kiedyś zrobiliśmy nie było właściwe. Wcale nie musimy trwać w błędach. Nawet jeżeli popełniliśmy je sto razy, to nie musimy popełniać ich nadal. W chwili, gdy to sobie uzmysłowimy i zaczniemy myśleć, mówić i czynić dobrze, to w przyszłości unikniemy "zła". Pojawienie się tego, co zinterpretowaliśmy jako "zło" jest właśnie naszą lekcją, której musimy się nauczyć. Gdy to zrozumiemy, zauważymy też, że to nasze błędy są przyczyną cierpienia i nieszczęścia, a nie diabeł czy szatan. Zobaczymy, że tak naprawdę wszystko na tym świecie jest dla nas dobre, nawet "zło". Zobaczymy też, że to my jesteśmy twórcą każdego wydarzenia, które pojawia się w naszym życiu. Jeżeli nie zrozumiemy lekcji, czyli nie wyciągniemy z doświadczania "zła" odpowiedniej nauki, którą dał nam Bóg dla wzrostu naszej duszy, przytrafi się nam ku temu następna okazja. Gdy tym razem ją zrozumiemy, to więcej nam się to "zło" nie przydarzy. Nie tylko ja tak myślę. Również w Biblii jest napisane: "Ja tworzę światło i stwarzam ciemność, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko". (Księga Izajasza 45, 7) Jak widzicie Bóg, stworzył wszystkie pary przeciwieństw jak np. białe i czarne, ciepło i zimno, długie i krótkie, zdrowie i chorobę, jak również dobro i zło po to tylko, żeby każdy człowiek mógł w pełni wszystkiego doświadczyć. Gdyby wszyscy ludzie byli szczęśliwi, to skąd wiedzieliby, że to co właśnie przeżywają jest szczęściem? Po czym by je poznali? Gdyby istniało tylko dobro, to nie dowiedziałbyś się, że to co akurat przeżywasz jest właśnie dobrem, a nie czymś innym. Nie zaznałbyś radości, gdyby nie istniał smutek, nie wiedziałbyś, co to jest zdrowie, gdyby nie było choroby. Nie wiedziałbyś, co to jest bezpieczeństwo, gdyby nigdy nic ci nie zagrażało. Analogicznie nie wiedziałbyś, co to jest dobro, gdyby nie było zła. Tak więc zło jest niczym innym, jak przeciwległym biegunem dobra. Na odcinku pomiędzy dobrem i złem jest jeszcze bardzo wiele odcieni dobra czy zła, w zależności od tego, w jakim kierunku się poruszamy. Wielu z Was powie, że w Biblii wielokrotnie wymieniany jest diabeł. To prawda, ale Biblia jak i inne Święte Pisma, była pisana językiem tamtych czasów i znaczenie użytych tam słów nie zawsze oznacza to samo, co w świecie współczesnym. Greckim słowem na określenie diabła jest diabolos - stwarzający przeszkody. Jak daleko jesteśmy w stanie sięgnąć w starożytność, to wiedza tajemna skupiona była w rękach kapłanów. Strzegli ją oni jak najcenniejszego skarbu i przekazywali z ust do ust, z pokolenia na pokolenie, w bardzo ścisłej tajemnicy. Cała zawartość tej wiedzy zaszyfrowana była przy pomocy alegorii i symboli. Dawało to pewność, że nie dostanie się w niepowołane ręce. Ustny przekaz i wyjaśnienia mistrza dawały jednocześnie pewność, że jej głęboka treść nie zaginie. Gdy wynaleziono alfabet (około tysiąca lat przed narodzeniem Jezusa), zaczęto spisywać przekazywane z ust do ust historie, opowiadane przez starszyznę, na zwojach pergaminów. Kapłani nie mogli zatrzymać tej lawiny i zaczęli cenzurować wszystko, co spisywano. Biblia otrzymała swoją nazwę na cześć miasta Byblos, gdzie wynaleziono alfabet. Nowy Testament spisywany był w ten sam sposób długo po śmierci Jezusa. Żaden z ewangelistów opisujący jego życie nie znał go osobiście. Spisywanie ukończono prawie trzysta lat po jego śmierci. Przez cały okres powstawania Nowego Testamentu kapłani cenzurowali i selekcjonowali jego treść. Jednak nie wszystko, co zostało spisane trafiło do końcowego dokumentu, gdyż wokół nauk Jezusa zdążyło powstać wiele kościołów. W obrębie każdego z nich kapłani decydowali, które elementy historii Jezusa mogą zostać opowiedziane i w jaki sposób. Jeszcze wiele stuleci po spisaniu pierwotnych ksiąg Wielki Sobór Kościoła określał po raz kolejny, jakie prawdy i doktryny powinny być zawarte w ówczesnej oficjalnej Biblii - a jakich ujawnianie byłoby "przedwczesne" lub "niezdrowe". Poza tym Kościół już wiele razy deklarował swą wiarę w coś, co potem zostało obalone, gdy okazało się nieprawdziwe. Np. to, że Słońce kręci się wokół Ziemi, albo, że Ziemia jest płaska itp. Następne odkrycia obalały sens istnienia poprzednich. Czy również w kwestii diabła, czyli sprawie opętań ludzi przez duchy zmarłych nie jest tak, że Kościół się myli? (...) (znalezione w necie )

Oczywiscie, ze diabel/szatan istnieje, a jest nim kazdy mezczyzna ze swojej natury. Coraz czesciej sie powoluje na testosteron, a ksieza maja go niby mniej, lecz sadze, ze jest to chwyt majacy zniesc odpowiedzialnosc za siebie w ramach rozumu. Mezczyzni nie posiadaja rozumu tak sprawnego, jak Bog, lecz moga sie zawsze uczyc i podpatrywac. Bog jest tak wielkim rozumem, ze mezczyzna nie ma z nim szans i moze tylko sie ukorzyc, choc zwykle tego nie potrafi zrobic, i zamienia sie w Smoka, czyli w Bestie z Apokalipsy. Na zbawienie nigdy nie jest za pozno. Przynajmniej tak uczyl Jezus, choc on byl geniuszem i trudno jest mu dorownac.

porfiria i jej historia: http://kwadritis.blogx.pl/ PONAD TO moja poezja: http://czucie-formy.bloog.pl/ Porphyria, eat bananas, great medicine. Porfirio, jedz banany, cud lekarstwo.

examina:
Oczywiscie, ze diabel/szatan istnieje, a jest nim kazdy mezczyzna ze swojej natury.
Jezus też był meżczyzną :) czy to sie tobie podoba, czy nie !

Virgin:
(znalezione w necie )
http://www.egzorcysta.pl/czy_szatan_istnieje.html :)
Virgin:
Jezus też był meżczyzną :) czy to sie tobie podoba, czy nie !
Kwestia męskości, czy kobiecości, to kwestia ciała. Mi np. z testów psychologicznych wychodzi, że jestem "kobietą" (jestem nawet poza obszarem wspólnym dla obu płci) - ale to wynik tradycyjnego podejścia do tych spraw. Jezus był istotą pełną, zintegrowaną - i takim staje się każdy na odpowiednim poziomie rozwoju duchowego. Zamiast rozgraniczać pewne cechy, to należy je w sobie łączyć - wtedy staniecie się pełniejszymi istotami. Fakt, że to przeważnie kobiety są pełniejszymi istotami, a tzw. "typowy mężczyzna" to prymityw - ale to tylko statystyka :) Jezus - doskonała osobowość

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

O! buszujesz po Pratnickiej :)

Obcy Ludzki Umysł zaczął przejawiać i wprowadzać elementy całkowicie niezgodne z Ziemskim Systemem Życia. Były nimi: po pierwsze - troska i empatia w stosunku do innych członków gatunku; po drugie - troska i empatia w stosunku do członków innych gatunków; po trzecie - rosnąca ciekawość i niepokojąca podejrzliwość co do ograniczeń najwyraźniej nałożonych na wszystkich członków systemu. Historia i filozofia pełne są poszukiwaczy ciekawostek i podejrzliwych Ludzkich Umysłów. Zawsze była, jak jest zresztą i dzisiaj, bardzo nieznaczna liczba ludzi, którzy mają czas i energię, aby usiąść i pomyśleć. Ile jest takich osób? Jedna na tysiąc? Jedna na dziesięć tysięcy? Jedna na sto tysięcy? Zamiast planować i snuć intrygi, w jaki sposób wystrychnąć na dudka swoich pobratymców, czy wyeksploatować bogactwa planety, te ciekawskie i podejrzliwe Ludzkie Umysły poszukiwały schematów poza Ziemskim Systemem Życia, w samych sobie i u innych. Znalazły wystarczająco wiele, by pobudzić wrażliwe struny swoich istnień, a rezultaty poszukiwań przekazały innym. A wiadomością tą było to, iż istoty ludzkie są czymś więcej niż jedynie zwierzętami żyjącymi i umierającymi w Ziemskim Systemie Życia. Jednakże aż do dzisiaj nie osiągnięto wiele, poza takimi pojęciami jak nadzieja, wiara wina, oraz słabo zdefiniowana kolekcja aluzji i sugestii kryjąca się pod określeniem "miłość". Tak więc gatunek ten jako całość pozostaje nie spełniony i niespokojny. http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Ewolucyjne_wyselekcjonowanie_czlowieka

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

"...Jak zostać diabłem? Żeby przybrać zaszczytny przydomek księcia ciemności, trzeba najpierw być aniołem. Bezcielesnym, posłusznym i oddanym sługą bożym. Biblia mówi, że aniołowie zostali stworzeni by pomagać ludziom, więc jeśli urodziłeś się jako człowiek, masz marne szanse na zostanie diabłem. Nawet, jeśli nazywasz się Jerzy Urban. Załóżmy jednak, że jesteś aniołem. Są przynajmniej dwa sposoby by przejść tą specyficzną metamorfozę i zostać okrzyknięty demonem. Sposób pierwszy wywodzi się z tekstów Starego Testamentu oraz wojny w Wietnamie. Bóg wysłał grupę aniołów na ziemię żeby ci pomogli utworzyć Eden. Oni jednak, podobnie jak amerykańscy żołnierze, na drugi plan odsunęli rozkazy. Czas umilali sobie flirtem z kobietami, wyjawianiem tajemnic służbowych i robieniem wielu innych rzeczy, których robić nie powinni. W efekcie flirtów narodziły się dzieci, które nie powinny się narodzić. Bóg się rozgniewał i wygnał z nieba anioły. A żołnierze wrócili do domu. Od tej pory i jedni i drudzy uważani byli za diabły. Sposób drugi jest nieco prostszy niż wyjazd na wojnę do Wietnamu. Według tej wersji, gdy Bóg stworzył z popiołu pierwszego człowieka i dał mu wolną wolę, aniołowie się wściekli. Byli zazdrośni o Adama, tak jak małe dziecko zazdrosne jest o braciszka, który właśnie się urodził. Lucyfer zebrał więc grupę buntowników i postanowił zabić człowieka, łudząc się, że po tym Bóg dalej całą swą miłość pokładał będzie w aniołach. Bójka trwała 220 lat. Buntownicy ostatecznie przegrali z lojalnymi sługami bożymi i zostali strąceni do piekła, stając się diabłami. Uwierz w ducha Wiara w demony umiera. Gdy wieśniacy znajdowali w lesie poszarpane ludzkie ciało, wierzyli, że zrobiła to Strzyga. Prasłowiański demon o dwóch duszach, dwóch sercach i podwójnych zębach. Gdy pierwsza jej dusza ginęła, druga, żeby przetrwać, musiała polować. Strzyga wysysała krew i wyżerała wnętrzności. Gdy mężczyzna tonął w rzece lub jeziorze, mówiło się, że zabiły go Rusałki. Boginie wody z mitologii słowiańskiej, które wabiły mężczyzn śpiewem. Południca, według słowiańskich wierzeń, zabijała wszystkich, którzy w południe pracowali na polu w pełnym słońcu. Czasem demon zadowalał się zesłaniem na ofiarę bólu głowy lub pozbawieniem przytomności. Dzisiaj takie przypadki można wytłumaczyć atakiem dzikich zwierząt, brakiem wyobraźni nad wodą i zwykłym udarem słonecznym. Tylko skąd przekonanie, że przyczyny te nie są wywołane przez istoty trzecie..."�

meduza

http://wiadomosci.onet.pl/1403335,240,1,kioskart.html http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=92168&p=2 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=45192&p=2 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=45192&p=4 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=45192&p=7 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=84758&p=6 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=1123&p=4 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=87173&p=18

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Moja cała praca polega na tym, żeby zburzyć wszystkie kłamstwa, które cię otaczają i nie zastępować ich niczym - po prostu zostawić cię nagiego we własnej samotności. Tylko w samotności możesz znaleźć prawdę - bo to ty jesteś tą prawdą. Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności. Zawsze tęskni za kimś, zawsze pragnie być z kimś - z przyjacielem, z żoną, z mężem, z dzieckiem... z kimś. Stworzył więc społeczności, kluby, partie, ideologie, kościoły. U podstaw tego tkwi potrzeba, by jakoś zapomnieć o własnej samotności. Będąc powiązanym z tak wieloma tłumami próbujesz zapomnieć o czymś, co pojawia się natychmiast po zapadnięciu ciemności - o tym, że urodziłeś się samotny, że umrzesz samotny, że cokolwiek robisz - jesteś samotny. Samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie ma sposobu, by tego uniknąć. Ludzie boją się samotności i robią wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz piłki nożnej... czy widzieliście coś bardziej idiotycznego? Kilku idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych idiotów odrzuca ją z powrotem... a miliony innych idiotów gapi się na to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się lepiej i zdrowiej, gdyż wokół jest tylu podobnych ludzi. Każdy wspiera każdego by nie czuć się szalonym. Wystarczą trzy tygodnie całkowitej izolacji: żadnych gazet, telewizji, radia, żony, męża, dzieci. Trzy tygodnie bez religii, społeczeństwa, klubów, uniwersytetów... pojawi się lęk, dosłownie oszalejesz. Będziesz zdumiony, widząc siebie w zupełnej samotności. Zrozumiesz, że to co robiłeś przez całe swoje życie, było niczym innym, jak tylko zakrywaniem dziur i ran własnego istnienia, zakrywaniem ich pięknymi kwiatami. Ale kwiaty nie uleczą ran. Być może odkryte rany mogą się zabliźnić. Zakryte, wypełniają się coraz większą ropą. Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi, dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym. Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą. http://foof.most.org.pl/g_teksty/zyjesz_w.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ludzie, których los zda sie szczególnie przesladowac, moga byc najlepsi nawet i najporzadniejsi, ale sa widac krnabrni i zakamieniali wobec wlasnej duszy: nie widza, a - co gorsza - nie chca widziec, dokad los pragnie ich zaprowadzic; sa jak ten kon oporny, który przed przeszkoda wciaz sie wylamuje, choc go szpicruta jezdzca bolesnie przynagla. Gdzie ból, tam i blad jest; gdzie cierpienie, tam musi byc cos falszywego. Cierpienie to busola, która wskazuje droge ku Wyspom Szczesliwosci. W szczuplym kólku tych, którzy osiagneli madrosc, znajdzie sie dzisiaj kilku, zyjacych w tak doskonalej harmonii z Nieskonczonoscia, iz droga ich przeznaczen nie prowadzi juz nigdy przez cierpienia, pochodzace z powazniejszych jakichs zboczen na manowce. Ci najnieliczniejsi z rozmyslem zachowuja w sobie jakis brak niewielki, jakis "slaby punkt" w cielesnej swojej organizacji, aby dla drobniutkich odchylen swych od prawdy posiadac w sobie jeszcze jakas busole ziemska, cos, przez co kazdy najmniejszy brak w nich móglby ujawniac sie wyraznie i, ze tak powiemy, namacalnie. Sens zycia?!... Tak sie naucz zyc, aby kazdy nowy twój dzien cechowala pewnosc coraz to wiekszej pelni bytu, coraz to czystszych i subtelniejszych uciech - aby to, co sie zowie "czasem do zabicia", nie istnialo dla ciebie, aby nawet mysl o tym byla ci calkiem obca. Naucz sie doznawac czysto fizycznej blogosci, po prostu zwierzecej uciechy ze slonca, ekstazy oddychania, jak to umieja tutaj wszyscy ci, co zycie wzwyz w sobie dzwigaja. Trzeba potrafic wzniesc sie nad ból i chorobe, stac sie na tyle panem swoich mysli, aby one, dowolnie, kedy zechcesz, wyslane - panu swemu przyniosly, czego tylko zapragnie: Mysl powinna stac sie podobna do owego dzina z arabskiej bajki: wszystko zdobywac winna, nie grabiac przy tym ani nie krzywdzac bliznich, bo dzin tylko stwarza, lecz nic nie odbiera. Tak wzmóc sie trzeba na silach, aby nasz duch dowolnie zdolny byl cialo swoje odmladzac, przemieniac i uszlachetniac, podtrzymujac je, jak dlugo zechce, w takim stanie, ze zadna z jego czesci nie oslabnie,Znie zwiednie ani nie ulegnie rozkladowi. Pic z ciagle nowych studzien radosci i napój uciech podawac innym; byc zawsze tym, co daje; nie miec wrogów i nie czuc sie wrogiem niczyim.Mówiac innymi slowy, ziemie zmieniac nalezy w niebo. Podobna doskonalosc to zreszta odlegly dzis jeszcze, co prawda, ale nieunikniony los kazdej duszy indywidualnej, nikt bowiem ujsc nie zdola przed ostatecznym szczesciem. W miare jak kroczac poprzez swe kolejne ciala, duch urasta, uczy sie on wlasciwie oceniac wszystkie meki, które zniósl lub znosi, jako zyczliwe i madre szturchance, które go wypychaja ze slepych uliczek, aby w nich nie utknal, zwracaja go natomiast w kierunku, w którym idac, uniknie wreszcie wszelkiego cierpienia i stanie na wyzynie zycia. Wówczas w porywajacym wirze szczescia zniknie dla niego wszelkie poczucie czasu, jak na pochlaniajacym uwage widowisku lub w ekstazie milosnej, podczas muzyki albo podczas niebezpieczenstw, fascynujacych przygód.Duch jest jej tworzywem, zycie - jej cialem, swiatlo - ksztaltem". A tak oto przebiega szereg rozwojowy: jazn, skladajaca sie tylko z pokarmu; w tej jazni, jak w otoczce, tkwi jazn oddechowa; w niej - emocjonalna; w tej znów - poznawcza, i w niej dopiero, jako najwewnetrzniejsza - jazn, bedaca rozkosza! I ta jest zaiste istota czlowieka; kto bowiem dociera do istoty rzeczy, tego przenika rozkosz; a gdyby tej rozkoszy nie bylo na swiecie, któz by chcial zyc, oddychac? On (duch, atman) ja stwarza; kto raz juz znajdzie spokój i punkt oparcia dla siebie w tym, co Ponadcielesne, Niewypowiedzialne, Niezglebione, ten juz tego spokoju dostapil na zawsze; jesli jednak poza tym jest w nim i cos innego, gdy jest w nim jakas próznia, nie zazna on spokoju, lecz bedzie w nim niepokój zwykly tym, co mylnie sadza sie byc madrymi .Niepodobna nigdy za czesto powtarzac, ze tylko w pogodzie ducha lezy tajemnica wszelkiego ziszczenia. Wystrzegac sie nadziei, co wrzawe i halas dokola siebie czyni - i pozadania, szarpiacego nerwy - nie dac sie trawic tesknocie! We snie i na jawie podtrzymywac w sobie tylko lagodna pewnosc, ze wszelki trud i praca musza sie nam oplacic, wszelkie przedsiewziecie powiesc; ze dzisiejsze nasze dzwigniecie sie wzwyz na drodze rozwoju jest tylko stopniem do nastepnego jutra. NigdyZpod wplywem pierwszego popedu nie odrzucac zadnej idei, jakkolwiekby sie dziwna albo zuchwala zdala. Zawsze najpierw poczekac, niech sie instynkty skupia w nas i zbiora - czesto sa nieobecne. Dopiero wtedy moze sie zjawi w nas ten dziwnie subtelny dreszcz zarania, bedacy udzialem wylacznie tych, co stoja u poczatków rzeczy. Najwiekszy, najoczywistszy cud, gdyby nawet byl dla wszystkich widoczny, ale trwal tylko jedna chwile, zeslizgnalby sie gladko i bez sladu po mózgu ludzkosci. Im fantastyczniejsza i bardziej oszalamiajaca jest jakas mysl, tym wiecej czasu nalezy jej zostawic do dzialania. Wolac "niemozliwe!", poniewaz cos sie niemozliwym zdaje, znaczy to w ogóle hodowac w sobie fatalny nawyk do negacji. Swiadomosc staje sie wtedy jak gdyby wiezieniem o drzwiach zaryglowanych przed nieskonczonoscia z zewnatrz, podczas gdy wewnatrz zostaje sam, sam jeden malenki czlowieczek. Mówic "niepodobienstwo!" o jakims celu do osiagniecia w sobie - czy bedzie nim wieczna mlodosc, czy cielesna niesmiertelnosc - jest grzechem, popelnianym przeciwko Duchowi, albowiem nie daje mu to urzeczywistniac samego siebie za naszym posrednictwem. Albo, wlasciwiej mówiac, bedzie to dla niego tylko zwloka, tylko opóznieniem. Bo, jak chcesz sie opieraj, stawaj okoniem i wierzgaj na prózno przeciw oscieniowi - na dluzsza mete nie ma, ani byc nie moze, skutecznego oporu przeciw doskonaleniu sie wszechrzeczy (nie wylaczajac ciebie), i wszelkie twoje krzykliwe "to niepodobienstwo!" oznaczaja co najwyzej wzniesienie chwilowej przegrody. Mawiaj do siebie zawsze: wszystko jest mozliwe - ja moge stac sie wszystkim, co budzi mój podziw. Jako istota duchem obdarzona jestes czastka Nieskonczonej Swiadomosci i Nieprzebranej Madrosci. Jako ta jej czastka jestes bez przerwy wzrastajaca sila. Sila ta moze tylko zwiekszac sie, nigdy - malec. Ona to, z otchlani czasu sie dzwigajac i wciaz sie potegujac, uksztaltowala umysl twój i tym, czym jest dzis, uczynila. Do sily tej kazdy z zywotów twoich nieswiadomie dorzucil cos nowego. Kazde zmaganie sie duchowe - czy to w walce z bólem, nalogiem lub wystepkiem, czy w dazeniu do jakiejs wladzy, umiejetnosci, kunsztu albo sztuki - zmaganie sie z samym soba, z niezadowolenia z siebie pochodzace, z poczucia braków wlasnych - wszystko to bylo czynnikiem postepu w glab ku rosnacej mocy, wzwyz ku wzglednemu udoskonaleniu, a przez nie ku szczesciu. Albowiem sensem zywota jest szczescie. Dzis rozporzadzasz wieksza iloscia sil duchowych niz kiedykolwiek przedtem; dowodzi tego wlasnie twoje z siebie niezadowolenie, wzrastajacy krytycyzm w stosunku do siebie. Gdyby bowiem duch twój nie byl sie stal jasniejszym, nie dostrzeglby tych braków w sobie, a juz zwlaszcza nie bolalby nad nimi. Ale na wahadlowej drodze uswiadomien moze w tej chwili wlasnie mijasz punkt najnizszy. Przeceniasz swe usterki pod pierwszym wstrzasajacym wrazeniem ich odkrycia. Przypuszczasz, ze wzrastaja, ale to tylko twoje zludzenie optyczne, to rezultat tego, zes zblizyl sie do prawdy. Bóg w tobie, czyli wiecznie kwitnaca w lonie twoim sila, otworzyl ci oczy na wady charakteru twego; ale tez nigdy jeszcze wady te nie byly tak bliskie usuniecia, jak wlasnie w tej chwili. Nikt niech sie nie przeraza swoimi bledami: sa one w nim - zapewne; ale i Bóg tez w nim jest, i on mu je wskazuje, chcac, by sie doskonalil. Od dziewietnastu wieków powtarzano ciagle czlowiekowi, ze niegodny zen grzesznik, a ten swiat to padól nedzy i upadku. Wbijano mu to w glowe tak dlugo, az w koncu stal sie tym "grzesznikiem", a przez owa "grzesznosc" jego zycie i swiat staly sie "padolem". Ale oto pierwsze zdanie pierwszej ksiazki, z której dziecko chinskie nauke w szkole rozpoczyna, brzmi: "Czlowiek jest dobry". Traktowac kazdego zawsze i z zalozenia jako dzentelmena - to znaczy tak wen to dzentelmenstwo wmówic, zasugerowac mu je, az stanie sie ono dla niego ta "druga natura" z przyslowia, a z czasem w koncu nawet po prostu "natura". Nikt niechaj nie narzeka: "Jakze mam przezwyciezyc wszystkie swe slabosci? Nie! lepiej juz dam spokój; trudno, juz sie nie poprawie". Przeciez mówiac to, wlasnie poprawiasz sie w tej chwili. Kazdy protest w duszy jest jakas jej przemiana. Tylko ze, oczywiscie, nie wszystko moze stac sie w jednym dniu, tygodniu ani nawet roku. I w przyszlych twych wcieleniach nigdy nie nastapi taki dla ciebie okres, kiedy juz nic do poprawienia w sobie nie bedziesz mógl znalezc. Kazda zas poprawa z koniecznosci przypuszcza, ze istnieje to wlasnie, co ma byc poprawione. Kazdy wciaz od nowa buduje sam siebie z nowych barw, sil i ksztaltów, jako zywy chram bóstwa; a kamieniem wegielnym, zalozonym dlan przez Budowniczego, jest szacunek dla samego siebie - wielkie, swiete JA nasze; ale nie to male i marne, dzisiejsze, tylko ten idealny obraz samego siebie, który kazdy z nas w sobie nosi i do konca zywym nosic winien. Podobnie jak drzewo nie przestaje rosnac w zimie, zaden talent nigdy wzrastac nie ustaje.

Tekst powyższy napisany jest ciągiem jednym i językiem dość archaicznym, przez co czytanie go ciężkim być może dla pospolitego, nieprzywykłego do czytania człeka. Trud przebrnięcia przez tekst ten jednak warto zadać sobie, albowiem prawdy w nim zawarte są odwieczne i każdemu człowiekowi wskazówką na drodze życia być mogą. Tekst ten zacny na pochodzący od wydawnictwa Babilon II wygląda. Pochodzi zapewne z jednej z mądrych ksiąg napisanej przez dawnego mistrza, w których wydawaniu wydawnictwo owe się specjalizuje. http://www.nieznany.pl/swishe_search_result.html?manufacturer=BABILON+II http://www.studioastro.com.pl/grafika/outfit/tab_dol_koszyk.gif

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Lubie Cie prowokować :) do poszukiwań i penetracji ! Prawie sie udało ! PRENTICE MULFORD MOC DUCHA. MOC ZYCIA.   Z wydawnictwem tego autora jednak sie pomyliłeś . Prawda, jezyk nie dzisiejszy - nie o to wszak chodzi, o jezyk ale o treści i umiejetności posługiwania sie nim :) Inne pozycje :"Przeciw śmierci", "Niewyzyskane siły zycia", "Zródło twojej siły"

Dzięki Virgin - inspirujesz mnie i będę podążał Twoim śladem :) http://www.toporzel.gower.pl/listahum.html Jednak ja też miałem rację :) http://www.nieznany.pl/swishe_search_result.html?author=Prentice+Mulford Myślę, że potrafię posługiwać się językiem - na różne sposoby :) Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł Ci to zaprezentować i będziesz zadowolona.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 781
Poprzednia strona | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | .. | 39 | 40 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.