Rozbawiłaś mnie Polina, więc dam Ci jeszcze możliwość wytłumaczenia, o co właściwie Ci chodzi, bo na razie mimo wielu "wywodów" nie napisałaś niczego sensownego i konkretnego.
| Polina: |
| Mnie nie przekonałes i nie widzę prognoz abys przekonał ! |
Do czego? :)
Pisałaś o życiu w lesie, w "zgodzie z naturą", o tym, że kobieta powinna (bo podobno chce) siedzieć w domu, że to jej "marzenie" (zapewne każdej ;)), a mężczyzna powinien pracować, walczyć itp.
Podawałem Ci przykłady, z czym w praktyce wiążą się poszczególne Twoje "postulaty", a Ty mi odpowiadasz, że Cię nie przekonałem - do czego?
Pisałem Ci też, żebyś znalazła sobie kogoś, kto Ci to wszystko zapewni, bo pisałaś na początku, że bardzo Ci się nie podoba, że musisz pracować, zamiast zajmować się domem.
Pisałem, żebyś w takim razie zamieszkała w lesie, została "czarownicą" (jak to określiłaś), skoro tak chcesz, a Ty nadal jesteś niezadowolona, wszystko negujesz i piszesz, że Cię nie przekonałem. Znowu pytam - do czego?
Czy Ty w ogóle czytasz to, co ja piszę i co sama piszesz?
Czy Ty w ogóle wiesz, czego chcesz?
Zaprzeczasz sama sobie i nie zgadzasz się... ze sobą :)
| Polina: |
| Każdy z nas dokonuje wyborów w życiu po burzy feminizmu w społeczeństwie zachłannym konsumpcji i szczęscia szeroko rozumianego. |
Nie chcesz szczęścia i konsumpcji - OK, rozumiem - to Twój wybór, więc idź do lasu, zostań "czarownicą" skoro chcesz, ale nie pisz, że to też Ci się nie podoba.
| Polina: |
| Jesli poniżasz sens moich wywodów, toku myslenia opartego na doswiadczeniu , to rzeczywiscie bezsensowna jest dalsza dyskusja. |
Jakie doświadczenie masz na myśli?
Ile lat spędziłaś w lesie lub w domu?
Tak się składa, że w swoim otoczeniu miałem do czynienia z kobietami, które latami siedziały w domu i... dostawały kota :)
Chcesz siedzieć w domu? - Siedź.
Chcesz siedzieć w lesie? - Siedź sobie.
Przecież Ci pisałem, że to Twoja sprawa, Twój wybór, a Ty dalej, że się ze mną nie zgadzasz, i że Cię nie przekonałem.
Naprawdę dziewczyno zastanów się nad sobą, bo masz duży problem z logicznym rozumowaniem.
Chciałbym Ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak.
Ja też kiedyś uciekałem przed sobą i swoimi pragnieniami - bałem się tego, ale nie da się w nieskończoność przed sobą uciekać i się oszukiwać - kiedyś wreszcie trzeba sprawdzić, czy jest czego się bać, czy może to jest to, co da nam prawdziwe szczęście i spełnienie :)
Tak więc dziewczyno rusz się wreszcie i sprawdź, zamiast teoretyzować, bo teoretyzowanie i rozmyślanie nic Ci nie dadzą, bo przekonasz się dopiero, jak spróbujesz - może Ci się spodoba :)
Tak, więc masz wybór:
1. Pracować i zostać jakąś kierowniczką, czy dyrektorką.
2. Siedzieć w domu i zostać jakąś "heterą" :)
3. Iść do lasu i zostać "czarownicą".
| Polina: |
| Suma sumarum , nie ma o czym z Toba dyskutować, masz swój pogląd i dobrze, że w ogóle masz jakis :) |
A Ty jakiś masz?
Dokonaj wreszcie jakiegoś wyboru, zamiast wszystko negować, bo na razie nic Ci się nie podoba i ze wszystkiego jesteś niezadowolona.
Lubisz rządzić i nie próbuj zaprzeczać, że tak nie jest (widzę, co piszesz i w jaki sposób) - siebie nie oszukasz, a gdy będziesz próbowała robić coś niezgodnego ze swoją naturą, to będziesz niezadowolona - z czasem coraz bardziej niezadowolona.
Dlatego właśnie w sposób "żartobliwy" przedstawiłem Ci trzy możliwości rządzenia: w pracy, w domu lub w lesie :)
Nie śmieję się z Ciebie, nie drwię, nie żartuję - już nie.
Teraz zupełnie na poważnie...
Ty potrzebujesz rządzić i potrzebujesz silnego (fizycznie i psychicznie) mężczyzny, ale "niezbyt rozgarniętego", żeby się nie zorientował, że jest Twoim "sługą".
Chyba znasz powiedzenie o głowie i szyi?
Tylko, że przy Twoich potrzebach i ich realizacji nawet "średnio głupi" facet z czasem się zorientuje lub rozchoruje.
Niestety Polina, czy Ci się to podoba, czy nie, ale "typowy" mężczyzna nie spełni Twoich oczekiwań, tylko się wreszcie wkur... i Cię natłucze - tacy są mężczyźni, których sobie wyobrażasz, o których marzysz - silni, wojowniczy, "męscy", porywczy i... głupi. Może na tyle głupi, że się nie zorientują, jaka jesteś (ja się dostatecznie szybko nie zorientowałem w przypadku mojej żony, z kim mam do czynienia, ale lepiej późno niż wcale), ale jak się zorientują (zorientują się wcześniej, czy później), to zaczną Cię bić, a jak będą naprawdę mieli jaja i rozum, to Cię zostawią mimo Twoich "wywodów" o tym, że mężczyzna powinien być "opiekuńczy", "męski", zapewnić wszystko kobiecie i nie zostawiać biednej kobiety w potrzebie. Aha, i najważniejsze - powinien być idiotą.
Pisałem Ci już, że "w sumie" kobiety podobne do Ciebie mi się podobają, ale... no właśnie - podobne, ale nie tak bardzo.
Jestem "trochę głupi", ale nie tak bardzo, żeby taki typ, jak Ty mi się spodobał.
A wiesz, co najbardziej mi się w Tobie nie podoba?
- Że wypisujesz tu jakieś dyrdymały i szukasz idioty, bo masz mężczyzn za idiotów, chcesz aby byli idiotami, byli "tacy, jak dawniej" i się nie rozwijali, tylko że rozwijają się nie tylko kobiety, ale i mężczyźni, i idiotów będzie Ci coraz trudniej znaleźć.
Może jestem "mało męski" (w Twoim mniemaniu i pojmowaniu), bo nie jestem głupim mięśniakiem, tylko "trochę silnym" :) wrażliwym intelektualistą, artystą i dobrym psychologiem, ale dzięki temu Cię zrozumałem.
Ciekawy jestem, czy Ty naprawdę siebie nie rozumiesz, czy tylko rżniesz głupa.
Ja wiem, jaki jestem, znam siebie, bo poznawałem się świadomie od dziecka i dziwiłem się sobie.
Wiem, że jestem "głupi", że jestem typem "uległego sługi", że daję się wykorzystywać, że za dużo pracuję...
Ale... może ja to lubię?
Mało jest mężczyzn na tyle głupich, by nie wiedzieli, że są wykorzystywani, a jeszcze mniej takich, którzy zdają sobie z tego sprawę, ale idą na to :)
W dzisiejszych czasach ogromna większość jest bardzo interesowna i chciałaby (wręcz wymaga) "coś za coś", "po równo" itp.
Jeśli mi spodoba się (bardzo spodoba) jakaś kobieta, to... będę "głupi", ale dlatego, że będę tego chciał, bo jest urocza, wspaniała, inteligentna, "męska i kobieca" jednocześnie, ale Ty (i moja żona) taka nie jesteś.
Tak więc spadaj i powodzenia Ci życzę w szukaniu jeszcze głupszych od siebie :)