| część tekstu: |
| Drastyczne zdarzenie miało miejsce, kiedy małżeństwo szykowało się już do snu. Z relacji ofiary - 79-letniego Willarda Luedersa wynika, że oboje śpiewali kolędy. Potem 57-letnia żona całując go na dobranoc, zachowała się w sposób irracjonalny - poinformował brytyjski serwis "Metro". Karen Lueders chwyciła go za genitalia i odgryzła połowę języka. |
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Zmasakrowala-swojego-meza-calujac-go-na-dobranoc,wid,12950119,wiadomosc.html
moim zdaniem to musiało być jakieś ...opętanie :-)
Tak serio serio-ze swojego dotychczasowego życia jak i postronnych obserwacji, musze stwierdzić że są czasem sytuacje w których nasza świadomość, osobowość, jazń, może połączenie z duszą- jak by traci czasem siłę/moc- spowodowane różnymi wcześniejszymi stanami, może być to nawet przemęczenie- zaczyna się wtedy wpadać w stan w którym co prawda pamiętamy wszystko i mamy co prawda kontrole nad własnym organizmem- nie mniej najwidoczniej działalność przednich części muzgu- znajdujących powody/przeciwskazania by powiedzmy głupot- nierobić- jest przytłumione- a główny mózg/powiedzmy CPU :-) dostaje wyjątkową mase głupot do przeanalizowania, gdzie prędzej czy puzniej, jakaś myśl zbłazniona wymknie się spod kontroli, lub nawet kilka...będąc powodem sytuacji którą woleli byśmy potem nie pamiętać, lub napędzając czasem jakąś nawet machine, doskonale to widac na przykładzie środków odurzających, ale są sytuacje w których o nich nie może być mowy- a jednak, coś się próbuje dziać
Popko pewnie by to nazwał jakoś że ta cała galareta z otoczenia bije w nas :-) czy jakoś tak
znaczyło by to że nad sobę trzeba jednak pracować i spraw duchowych nie bagatelizować
duży problem mamy wtedy gdy takie rzeczy przytrafiają się osobom, które są w jakiś sposób odpowiedzialne za innych, lub nawet piastują jakieś stanowisko
taka mała teoria obłędu i motywacji zła czynionego przez ludzi :-)
pozdrawiam