Już się trochę nudno robiło na tym forum, ale na szczęście nasz Brat powrócił :)
Tylko, że niestety dyskusja z Bratem nudna jest jak cholera.
| Brat: |
| Z zastrzeżeniem że równanie ma nie być "do dołu" ( czyli do mniejszości ) ale do poglądów większości. |
Z tą mniejszością/większością różnie bywa, a stopień rozwoju (demokracji) danego społeczeństwa poznaje się po tym, jak traktuje ono rozmaite mniejszości.
Jeśli chodzi o problem religii w szkołach państwowych, to nie byłoby problemu, gdyby takie zajęcia (religijne!) odbywały się poza szkołą (jak kiedyś) - w obiektach religijnych - należących do Kościoła.
Jeśli argumentem ma być trudna dostępność takich obiektów w małych miejscowościach, to szkoła może wynajmować lub użyczać swoich obiektów związkom wyznaniowym po zajęciach lekcyjnych. Rozwiązywałoby to szereg problemów natury moralnej i nie byłoby dyskryminacji kogokolwiek - zasady byłyby bezstronne, spójne i przejrzyste.
No dobra - dosyć mojego "strzępienia języka" po próżnicy (mam nadzieję, że jednak wreszcie do niektórych dotrze) i polecam teraz (bo już się dosyć sam nagadałem) trochę faktów - linków i fragmentów.
Przeczytaj Bracie uważnie i przynajmniej postaraj się zrozumieć.
_________________________________________________________________
Religia została wprowadzona do szkół po naciskach kościoła w roku 1990. Z obawy o konflikt z nim, gdy sytuacja kraju pod każdym względem pozostawiała wiele do życzenia, rząd niechętnie przystał na te żądania i na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej z 30 VIII 1990 w szkołach pojawił się ten przedmiot. Przez wielu zarówno sposób wprowadzenia jak i sama obecność katechezy w szkołach publicznych zostały uznany za niezgodne z prawem, jednak w 1991 r. Trybunał Konstytucyjny oddalił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich Ewy Łętowskiej uznając, że prawo nie zostało naruszone. Co ciekawe nie dopatrzono się sprzeczności także z jeszcze wówczas obowiązującymi przepisami regulującymi funkcjonowanie oświaty uchwalonymi w czasach głębokiego komunizmu (np. Ustawa o rozwoju systemu oświaty z roku 1961), gdy nauka religii w szkołach była nie do pomyślenia. Jej obrońcom udało się także udowodnić, iż katecheza nie została wprowadzona do szkół jako instytucji, a jedynie do budynków szkolnych!
14 IV 1992 Minister Edukacji Narodowej wydał Rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Ówczesny Rzecznik Praw Obywatelskich Tadeusz Zieliński uznał, że ono również łamie wiele reguł demokratycznych, w tym zwłaszcza określoną w Konstytucji świeckość państwa, jednak i jego skarga do Trybunału Konstytucyjnego 20 IV 1993 została w całości oddalona.
Średnia z religią - analiza stanu prawnego i faktycznego
Cezary Gawryś, publicysta i b. redaktor naczelny miesięcznika "Więź"
Przez dwa lata uczyłem katechezy. Dla mnie religia to nie jeden z przedmiotów szkolnych, na którym serwuje się wiedzę i następnie ją egzekwuje. Religia to rozmowa o wierze, to wtajemniczanie w wiarę, gdzie najważniejsze jest zaangażowanie ucznia. Próba zdyscyplinowania młodzieży poprzez wliczenie oceny z religii do średniej jest chybiona, bo żadnym straszakiem tego zaangażowania młodych nie uda się osiągnąć. Tu wiele zdziałać może jedynie dialog z uczniami i świadectwo nauczyciela.
Co innego, gdybyśmy w szkołach mieli przedmiot "religioznawstwo" - wówczas i oceny, i egzaminy maturalne byłyby czymś naturalnym.
Magdalena Środa, filozof i etyk, b. pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn
Nasza konstytucja zakłada rozdział państwa od religii, neutralność światopoglądową. Szkoła to miejsce, gdzie powinno się przekazywać wiedzę, a nie światopogląd związany z taką czy inną religią. Dla mnie więc takie postulaty dotyczące religii w szkołach to po prostu nachalna katechizacja, która może tylko zniechęcać do katolicyzmu.
Wrażliwe miejsca
ks. Artur Stopka
Wystarczyło jedno ostrzejsze sformułowanie arcybiskupa, aby rząd rozwiał wątpliwości nowego ministra w sprawie oceny z religii. Dlaczego?
Nie ma drugiego takiego kraju w Europie, w którym Kościół odgrywałby podobną rolę historyczną i społeczną jak w Polsce. Nie ma takiego kraju, w którym Kościół pełniłby tak wielką funkcję publiczną, nie mówiąc o funkcji politycznej, czyli wpływaniu na decyzje władz. Podmioty polityczne animujące ustrój, w którym żyjemy, liczą się z opinią Kościoła instytucjonalnego, ale też Kościoła jako wspólnoty wiernych, liczą się z tradycją, obyczajem, wrażliwością katolicką - napisał rok temu wicemarszałek Senatu prof. Ryszard Legutko, będący od 13 sierpnia br. ministrem edukacji. Zaledwie objął nową funkcję, boleśnie przekonał się o słuszności swych słów.
Krótka piłka
Zanim zdążył podjąć decyzję o wycofaniu rozporządzenia mówiącego o wliczaniu oceny z religii do średniej na świadectwie, ledwie tylko jej możliwość zasygnalizował, spotkał się nie tylko ze zdziwieniem i zaniepokojeniem ze strony niektórych polskich biskupów, ale z bardzo ostrymi słowami, a nawet sugestiami, że chce wywołać kolejną wojnę o religię w szkole. "Jeżeli minister Legutko chce konfliktu i dysharmonii społecznej, to będzie ją miał. Zapowiedź zniesienia religii z listy przedmiotów wliczanych do średniej bez konsultacji z Kościołem uważam za arogancję. Episkopat za kilka dni zajmie oficjalne stanowisko w tej sprawie. Religia nie jest polem do eksperymentów, a Kościół manekinem, na którym można sobie prowadzić badania" - oświadczył abp Sławoj Leszek Głódź, komentując medialne wypowiedzi ministra Legutki.
Kilkanaście godzin po opublikowaniu wypowiedzi arcybiskupa warszawsko-praskiego i kilku innych hierarchów, Centrum Informacyjne Rządu wydało oświadczenie: "Rząd działa zgodnie z postanowieniami Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, w związku z czym ocena z religii będzie wliczana do średniej ocen na świadectwie". I po sprawie.
Zamiast lekcji religii lekcje o religiach
Moim zdaniem uczenie religii w szkole, jako jeszcze jednego przedmiotu, to błąd. Uczenie religii rozumiane jako katecheza powinno być poza szkołą. Tym, czego szkole natomiast brakuje, to wiedza o różnych religiach. Tak więc zamiast lekcji religii przydałyby się uczniom lekcje o religiach.
Wyniki wywiadów socjologicznych
Religia w szkole, moja propozycja kompromisu
Piętnaście lat nowego przedmiotu w szkołach
Tylko 36% Polaków popiera nauczanie religii katolickiej w szkołach państwowych
Nie wliczać ocen z religii do średniej na świadectwie
Za tym, by ocena z religii była uwzględniana przy wyliczaniu średniej ocen, opowiada się zaledwie 30 proc. respondentów, których na zlecenie "Życia Warszawy" przebadał instytut Pentor. Najwięcej zwolenników wliczania oceny z religii do średniej jest na Podkarpaciu. Tam opowiada się za tym 54 proc. osób, które odpytali ankieterzy. Najmniej zwolenników pomysł ten ma na Warmii i Mazurach - 14,1 proc.
Najwięcej przeciwników ostatnia propozycja Romana Giertycha ma w województwach: lubuskim (81,7 proc.), świętokrzyskim (76,9 proc.) oraz łódzkim (74,8 proc.). Przeciwnicy to głównie osoby z wykształceniem wyższym i średnim, które mieszkają w miastach i są lepiej sytuowanymi pracownikami umysłowymi lub menedżerami. Zwolennicy liczenia oceny z religii do średniej to głównie rolnicy i robotnicy oraz osoby z wykształceniem podstawowym - czytamy.
| Brat: |
| Szkoła powinna byś świecka i apolityczna co nigdy nie powinno oznaczać wyrzucenia religii czy wiedzy o polityce z programów szkół - powinna jednak dawać możliwość wyboru dla rodziców a nie daje. Ale tego nie zmienisz pustym gadaniem i sypaniem popiołu na głowę... |
Wyrzucenie wiedzy o religiach - NIE!
Wyrzucenie religii ze szkół - TAK!
Popiołem nie mam zamiaru sypać - co za barbarzyńskie, nieludzkie metody manipulacji - wzbudzania w człowieku poczucia niższości, marności i beznadziejności!
Możemy to zmienić - wybory już niedługo :)
A poza tym Polska nie będzie już długo enklawą KK, skansenem w środku Europy - takie rzeczy przemijają.
Młodzi ludzie (i nie tylko młodzi) myślą, a religia w szkole będzie gwoździem do trumny KK - narzucanie skutecznie zniechęca młodych ludzi (i ludzi w ogóle).
Coś pisałeś niedawno Bracie o tym, że Episkopat jest przeciwny wliczaniu oceny z religii do średniej.
Jakoś ostra reakcja Kościoła na zapowiedź Legutki pokazała coś innego - od razu wkroczyli na wojenną ścieżkę, zdjęli maski i pokazali swoje prawdziwe oblicze.
Po owocach ich poznacie.
http://media.putfile.com/17-Nietykalni-39