Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Coś co chcecie pokazać
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 7307
Poprzednia strona | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | .. | 365 | 366 | Następna strona

Witam wszystkich. Otóż pomyślałem sobie, że można by założyć temat specjalnie przeznaczony na...właśnie, co? Wszystko czym chcielibyście się pochwalić, pokazać innym, lub rozreklamować. Można tu wrzucać linki, filmiki, muzykę, obrazki itp. Czym to się różni od innych tematów? Niczym. Ale żeby nie doprowadzać do sytuacji offtopikowania, przerywania dyskusji, wszystko, co chcecie można tu wrzucić. Co o tym myślicie? Jeżeli, pomysł Wam nie odpowiada, nie piszcie, temat odejdzie w zapomnienie. Czyńmy dobro! ]:

http://www.youtube.com/watch?v=1xMJQm81e6k

Temat powinien sie znaleźć w wątku poświęconym filmowi ZEITGEIST, ale nie moge go znaleźć więc wrzucam tutaj. Tezy zawarte w tym filmie, a konkretnie w jego części pierwszej, poświęconej religii, są dość mocne i dla niektórych z pewnością szokujące. Autor tego opracowania wykonał sporą pracę i myślę że udało mu się obalić większość "faktów" które twórcy filmu z takim przekonaniem przedstawiają. Polecam. http://www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=14530)

Powyższe opracowanie jest tendencyjne :) Czy autor coś obalił? Być może ;) To ja polecam to: Dzień narodzin Słońca http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=czy_plagiat_chrzescijanstwa_byl_mozliwy http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Krew_z_Krwi_Jezusa http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Ukryte_dzieje_Jezusa http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Potomkowie_Dawida http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=W_Krolestwie_Wladcow http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=Gwiezdny_ogien Polecam przeczytać to wszystko, by mieć szersze spojrzenie, bo raczej trudno wyjaśnić wszystko za pomocą astrologii i odwoływania się do starszych mitów - choć nie przeczę, że całkiem sporo można w ten sposób wyjaśnić - zwłaszcza adaptację ważnych dat astrologicznych dla celów religijnych :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendol, zlituj się- to tydzień ślęczenia przed monitorem :)))))))))))))ale postaram się przynajmniej część przeczytac... A co do tendencyjności opracowania powyżej- Autor sporo "prawd" zawartych w tym filmie jednak obalił- Począwszy od podobieństw narodzin i życia innych postaci bogopodobnych ;) z centralną postacia chrześcijaństwa, skończywszy na datach związanych z rzekomym prekursorem WSZYSTKICH religii- Słońcem. Bogata bibliografia którą załącza uwiarogadnia dodatkowo cały przekaz.

Podszedł tendencyjnie do tendencyjnego filmu :) Dlatego poleciłem szersze spojrzenie. Z podobnych względów nie polecam "Kodu da Vinci" jako źródła wiedzy historycznej. Dan Brown opierając się na wcześniejszych źródłach, coś tam sobie wybrał, coś "podkoloryzował" i zrobił z tego powieść sensacyjną, ale zainteresował mnie do tego stopnia, że przeczytałem sobie coś takiego: http://www.dobreksiazki.pl/b5281-wielka-tajemnica-kosciola.htm

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

I jeszcze "kropka nad i": Znany teolog wystąpił z Kościoła katolickiego "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Papież Leon X

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

http://www.wykop.pl/ramka/24081/czas-na-lewitacje

http://www.eioba.pl/a69919/siedem_sposobow_na_radykalna_zmiane_twojego_zycia

Tak z ciekawości Wendol... Co oznacza "kropka nad i" Symbolizuje Twój stosunek do KK, czy Chrześcijaństwa wogóle- Wyrzekasz się wiary w życie, nauki, smierć i zmartwychwstanie Chrystusa? Czy uważasz że droga którą wskazywał jest niewłaściwa do tego aby nią podążać?[ Zostawiając już z boku wszelkie naleciałości w ewangeliach związane z kościołem i świętowaniem dni lub wydarzeń które ten uchwalił na własny użytek ] To pytanie dość osobiste, nie musisz oczywiście odpowiadać ale nurtuje mnie to od jakiegoś czasu bo wiem jak wrogi jesteś wobec kościoła- ale czy idziesz w tym też dalej?

http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=99105&p=1 http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=85272&p=3

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Taniec : http://www.youtube.com/watch?v=ghCWB57Lo-g

Jezusa lubię i szanuję, ale nie uważam jego nauk za szczególnie odkrywcze, czy wyjątkowe - mogły takimi być dla prostej, dość hermetycznej społeczności, z której się wywodził, ale nie dla mnichów w Tybecie, u których spędził kilka lat swej młodości. Gdy pewien przedstawiciel zachodniej cywilizacji wybrał się do Tybetu i zaczął tamtejszym mnichom opowiadać o Jezusie, to usłyszał, że "wy niewiele o Jezusie wiecie", że spędził u nich kilka lat, mądry był z niego człowiek i prowadził długie rozmowy z mnichami o sprawach duchowych. W tamtych rejonach jest kilka nazw geograficznych (góry, rzeki) związanych z Jezusem. Tak więc uważam Jezusa za mądrego i światłego człowieka (a takich w tamtych czasach i w prymitywnych społecznościach wielu nie było), ale nie uważam go za "zbawiciela" (co najwyżej miał wyzwolić jakiś lud spod niewoli Rzymskiej), ani tym bardziej za "boga", czy bożka, jakiego zrobił z niego Kościół. Wokół jego osoby został utworzony rodzaj kultu, jakie on stanowczo krytykował. Z Jezusa uczyniono karykaturę jego samego - bożka bałwochwalczego, dogmatycznego kultu, jakie on sam zwalczał jako prymitywne, zimne, bezwzględne, puste, ściśle określone w dogmatycznych księgach i nie rozwijające się. Jako kontrast pokazał miłość i poszanowanie wolności i godności bliźniego - pokazał wiarę żywą, płynącą z głębi serca, z miłości, a nie z bezmyślnego powtarzania fragmentów "świętych" ksiąg. "W marcu ubiegłego roku, po 28 latach od święceń, Węcławski poinformował, że "zakończył i zamknął działalność kapłańską". Na pytanie "Tygodnika" o powody decyzji porzucenia wiary Tomasz Węcławski odsyła do swoich wykładów z ostatnich tygodni. Ich zapis audio oraz skrypty znaleźć można na stronie internetowej interdyscyplinarnej Pracowni Badań Granicznych, założonej w 2006 r. w ramach Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W tym roku akademickim wykłady dotyczą tematu: "Uniwersum wczesnych chrześcijan - rekonstrukcja i znaczenie krytyczne". Jezus przedstawiony jest w nich jako oryginalny reformator religijny - twórca radykalnego ruchu głoszącego nadejście Królestwa Bożego. Nowość jego nauczania ukazuje się przede wszystkim w niezwykle bliskiej relacji z Bogiem oraz w przewartościowaniu uznawanej wówczas w Izraelu hierarchii społeczno-religijnej. Jako przywódca religijny doznaje jednak potrójnej porażki: w nałożeniu na niego oczekiwań mesjańskich stojących w sprzeczności z tym, co sam był gotów mówić i czynić; w odrzuceniu przez elitę religijno-polityczną prowadzącym do śmierci krzyżowej oraz - co jest zdaniem Węcławskiego porażką najbardziej dotkliwą - "w reinterpretacji jego własnej śmierci, a za nią także obrazu Boga nie w tym kierunku, który on sam wskazywał swoją postawą, słowami i działaniem, ale w kierunku przeniesienia i na niego samego, i na obraz Boga oczekiwań, które on sam albo wprost odrzucał, albo rozumiał gruntownie inaczej" - pisze Artur Sporniak w artykule "Jezus bez Bóstwa". Chodzi o stopniowy popaschalny proces uznania Jezusa za "osobę z porządku boskiego". Tym samym chrześcijaństwo jedynie po części przejęło "radykalne impulsy Jezusa", w dużej mierze proces religijnej uniwersalizacji tego orędzia zaprzepaścił jego egzystencjalną wartość. Możliwe jest jednak osobiste odniesienie do tego wyjątkowego człowieka, jeżeli tylko zdecydujemy się wziąć pełną odpowiedzialność za swoje życie." Co do śmierci Jezusa na krzyżu, to nie jestem pewien, bo wiele wskazuje na to, że jednak przeżył ukrzyżowanie, ale miał się wynieść z terenu Cesarstwa Rzymskiego i swoich dni spokojnie dożył gdzieś w Tybecie, czy nawet w Japonii. Zresztą nieważne - gdyby nawet poniósł śmierć na krzyżu, to i tak nie było to niczym wyjątkowym. Natomiast wyjątkowo perfidne było dorobienie przez Kościół całej tej chorej ideologii do jego działalności i wypaczenie, a wręcz wynaturzenie jego nauk. Kościół zamiast odrzucić Stary Testament i przyjąć nauki Jezusa, to dokonał karkołomnego "pogodzenia" tych sprzecznych idei podejścia do kwestii Boga tylko dlatego, że obraz Boga ze Starego Testamentu lepiej się nadaje do manipulowania ludźmi, sprawowania władzy i straszenia, niż nauki Jezusa. Polecam: http://www.nieznany.pl/swishe_search_result.html?keyword=ewangelia+tomasza A jeśli kogoś interesują kwestie Starotestamentowe i to, kim był ten okrutny "Bóg" tyran, to polecam to: http://www.nieznany.pl/swishe_search_result.html?keyword=sitchin

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Dziękuje Ci za odpowiedź. Rozumiem że w tym układzie rzekome cudy których dokonał i zmartwychwstanie wkładasz między bajki. Nie wiem co jest prawdą co nie, dla mnie Jezus pozostaje autorytetem i choć w świetle wiedzy jaką mozna nabyć przy obecnym dostępie do różnych źródeł jego boskość jest trudna do obronienia, to pozostanie on głównym nauczycielem drogi z której tak łatwo jest zboczyć dbając tylko o potrzeby ciała. Pozdrawiam i kończę temat.

Jego zmartwychwstanie wkładam między bajki - jeśli ktoś go widział po ukrzyżowaniu, to znaczy, że je przeżył. Jeśli chodzi o "cuda", to np. "cud" zmiany wody w wino bardzo dobrze wyjaśnił Gardner w jednej ze swoich książek - chodziło o zwyczaje wtedy panujące i o to, komu wolno było pić wodę, a komu wino. Jezus zarządził wino dla wszystkich. Wiele czynów Jezusa zostało poprzekręcanych, ubarwionych, aż powstały legendy. Dobrze sięgnąć do jak najwcześniejszych źródeł i oprócz tego znać zwyczaje, tradycje, kulturę tamtych czasów. Jest jeszcze kwestia uzdrowień, których Jezus dokonywał - myślę, że coś jest na rzeczy, bo i dzisiaj jest sporo uzdrowicieli, bioenergoterapeutów itp. I dla mnie Jezus pozostaje autorytetem, wzorem postępowania - ja też mówię prawdę nie bojąc się ewentualnych konsekwencji. Mógłbym wymienić więcej podobieństw między mną, a Jezusem, ale to nic szczególnie wyjątkowego, tylko cechy charakterystyczne dla wszystkich rozwiniętych, dobrych, wrażliwych istot. Tylko przypadkiem nie podchodź do Jezusa zbyt patetycznie Rosomaku - Jezus był wszechstronnie rozwinięty, dbał o potrzeby ducha, ale o potrzebach ciała też nie zapominał - był mężczyzną i kobiety też kochał i szanował :) A że nie był wiecznie nienasyconym materialistą, tylko potrzeby miał raczej skromne, to taka postawa bardzo mi się podoba. Najgorsi są ludzie, którzy dla dóbr materialnych są gotowi na największe niegodziwości w stosunku do bliźniego.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Donald marzy... http://www.onet.tv/28962,4451,1,3181528,1,1,0,0,wideo.html

"Faraon zwany Jezusem" Ten wywiad wywołał burzę. Teolog Llogari Pujol, były ksiądz, który stracił wiarę, twierdzi, że korzeni chrześcijaństwa powinniśmy szukać pięć tysięcy lat temu, w starożytnym Egipcie. Faraon był wtedy uważany za boga-człowieka, zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstającego po śmierci. Llogari Pujol: Boże Dziecię nie narodziło się 2 tysiące lat temu... To wiadomo, jest różnica w kalendarzu o dwa, trzy lata... Nie, nie o to mi chodzi, mam na myśli okres sprzed 5000 lat. Idea dziecka-boga zrodziła się około 3000 roku przed Chrystusem. Jak to? O jakim dziecku-bogu pan mówi? O faraonie! O postaci faraona w starożytnym Egipcie: uważano go za syna boga. Nie widzę związku między faraonem a Jezusem. Jest związek: Jezusowi przypisano nauki i cechy faraona. Zbieżności są niezliczone! Już 3 tysiące lat temu faraona uważano za syna boga, tak jak potem Jezusa. Faraon był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Jego matce zwiastowano boskie poczęcie, tak jak potem poczęcie Jezusa. Faraon był pośrednikiem między ludźmi a bogiem, jak potem Jezus. Faraon zmartwychwstał, jak potem Jezus. Faraon wstąpił do nieba, jak potem Jezus. . . A czy pan zna słowa modlitwy Ojcze Nasz, którą podobno ułożył Jezus i nauczył jej ludzi? Oczywiście: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje... ” Ta modlitwa znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem i jest znana jako „Modlitwa ślepca”. W tym samym tekście znajdują się także słowa, które później staną się „Błogosławieństwami” Jezusa. Proszę posłuchać, cała teologia starożytnego Egiptu pojawi się w Jezusie. Również Stary Testament (600 lat przed Chrystusem) jest przeniknięty monoteizmem faraona Aketona (1360 r. przed Chrystusem). Wróćmy do boskiego poczęcia Jezusa. calosc http://www.historia.terramail.pl/prasa/la_vanguardia_-_faraon_zwany_jezusem.pdf

Skoro już teolodzy o takich rzeczach mówią... I co? Nagłe olśnienie? Wcześniej o takich rzeczach nie mówili, bo jeszcze nie był odpowiedni moment? Kościół był za silny? Teraz dopiero wiarę tracą? Dopiero teraz przestali się bać o tym mówić? Ja wiarę w Kościół straciłem już dawno. Że ideologia do życia Jezusa została dodana później, jako kompilacja wcześniejszych religii, to też wiem. Ale to wszystko nie przeszkadza mi postrzegać Jezusa jako dobrego i mądrego człowieka, który chciał swoją mądrość przekazać prostym ludziom, a co z tego zrobili i kto to wykorzystał, to już inna sprawa.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wyckret założył "śmieciowaty" wątek pt. "mydło i powidło", a tu się tak poważnie zrobiło. Coś mi tu nie pasuje - przez to, że Rosomakowi się nie chciało szukać pasującego wątku. No to teraz powrót do "korzeni" :) Ja chcę to pokazać, bo fajny słowotok się trafił :) http://www.youtube.com/watch?v=FrmwE3Rsnt8

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Śmieciowaty czy nie troche jednak wytrzymał ;] Czyli z samego założenia nie był zły. Śmieci też trzeba gdzieś wrzucać.

Wyckret czuwa :) Kopę lat stary! :) Napisałem "śmieciowaty" :) I "pomieszanie z poplątaniem" :) Ale fakt, że taki "zlew" też jest potrzebny. Pozdrawiam :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl