Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | .. | 22 | 23 | Następna strona

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

Ta modlitwa nie jest do Świętych tylko do Boga - już wybitnie w tym linku nie ma nic o Świętych. Jakakolwiek zresztą modlitwa nie jest do Świętych, a co najwyżej za ich pośrednictwem do Boga. Pewność w wierze? To zdanie samo się wyklucza :-) Wiele religii rości sobie prawo do bycia "najstarszą". Ale fakt faktem to właśnie Judaizm, jawi się jako pierwsza monoteistyczna religia na świecie. I o dziwo Judaizm nadal trwa - co jest fenomenem nie mającym sobie podobnego. Poza tym zarówno Islam jak i Chrześcijaństwo mają swój fundament w Judaiźmie... podobnego fenomenu nie zaobserwowano. Głowa jest od myślenia - faktycznie. podobnie jak miliony głów, które myślały przed nami i które myśleć będa po nas. Odrzucenie tego skarbca ludzkich myśli i przeżyć kształtowanych przez wieki i przez miliony jest jak przeniesienie się do epoki kamienia. Możesz od nowa zadawać pytania o naturę człowieka, byt Boga i słusznie - każdy te pytania zadaje. Ale jeśli chcesz dojść do odpowiedzi zupełnie sam to równie dobrze, możesz zacząć badać kamienie w nadziei, że odkryją przed Tobą istotę życia. Samodzielność w rozmyślaniu i uczuciach nie może iść w parze z pychą uznającą tylko własne rozmyślania i uczucia. A prawdziwa mądrość, co już dawno stwierdzono, przejawia się w umiejętności dostrzeżenia swojej niewiedzy i przyznaniu się do tego przede wszystkim przed sobą. Z tego zaś wypływa uznanie Stwórcy za pierwszego działającego w naszym życiu. A skoro tak to przez samo zaufanie do Niego powinniśmy chwalić Go w sposób, do którego nas powołał - czy jako Katolika, Muzułmannia, Buddystę. Natomiast tworzenie własnych systemów wartości jest oczywiście dopuszczalne w ramach wolności, ale jest cofanem się do epoki kamienia. Tak jakbyś w życiu codziennym postanowił odrzucić wszelkie nowoczesne osiagnięcia techniki albo z telewizora i radia zbudować statek kosmiczny. Nic z tego dobrego nie wyjdzie... Pax :-)

... chyba, że jesteś Mc Gyverem ;) Piszesz Bracie o różnych religiach, ale one nie pokrywają się ze sobą - różnią się w wielu zasadniczych kwestiach. Bóg jako Absolut jest ponad wszelkimi religiami, bo religie to tylko uproszczenie i żadna z nich nie jest w stanie oddać istoty Boga. Podobała mi się postawa Nel w "W pustyni i w puszczy" - Staś zdziwił się, że Nel modli się razem z Arabami, a Nel powiedziała, że Bóg jest jeden i nie ma znaczenia jak się do niego modlimy. Czy wobec tego wszystkiego Bracie, ma jakiekolwiek znaczenie jaką religię wyznajemy? A może by tak dokonać syntezy? Religia w sumie jest fajna, gdyż daje poczucie bezpieczeństwa. Ciekawe też są różne obrządki, powtarzające się rytuały - niejako magiczne. Okazuje się, że różne kształty geometryczne mają w sobie moc, mają określone znaczenie symboliczne, które działa na podświadomość. Z tego właśnie powodu nie uważam, aby znak krzyża był korzystny dla ludzi. Bardzo cenię Jezusa (jako Mistrza), ale robienie cnoty z cierpienia, do niczego dobrego nie prowadzi. Bóg jest zjednoczoną mocą, pierwotną i wieczną. Ta moc jest autentyczną siłą, dzięki której powołane zostało życie, aby stało się jej towarzyszem i wędrówką. Życie, które zostało powołane poddawane było wielu eksperymentom, aż nośnik duszy został ukształtowany tak, że mógł wziąć cząstkę tej mocy do zewnętrznych, rozszerzających się wszechświatów. Bezkształtna świadomość jest tą cząstką Boga, której zmniejszono prędkość z częstotliwości stanu boskiego do indywidualności, gdzie może stać się autonomiczna i doświadczyć wolnej woli. Wszystkie cząstki mają podobne częstotliwości albo prędkość wirowania (spin-rate) i są one zdolne obniżyć swoją częstotliwość na życzenie, w przypadku wejścia do membran świadomości, do których można wejść tylko po przybraniu formy. A więc bezkształtność staje się formą i zaraz przed wejściem w ciało, świadomość aktywuje szablon DNA stosownie do wymaganych przez nią doświadczeń wewnątrz membrany rzeczywistości, którą wybrała. Boga można znaleźć wszędzie, ponieważ jest zjednoczoną mocą, ale paradoksalnie, bycie zjednoczoną mocą jest także unikalne albo indywidualne. Fizycy tłumaczą, że we wszechświecie odgrywają rolę cztery podstawowe siły (moce): silna jądrowa, słaba jądrowa, grawitacji i elektromagnetyczna. Moce te są faktycznie fasetami pojedyńczej mocy, bardziej pierwotnej (główniejszej) i absolutnie przyczynowej. Leżącym u podstaw (pierwotnym) celem istnienia jest poszerzanie i urozmaicanie form życia, w celu umożliwienia Pierwotnemu Stwórcy pełnej ekspresji i percepcji (postrzegania) życia. Gatunek ludzki jest jednym z niezliczonej liczby czujących form życia, których liczba i różnorodność wciąż rośnie w całym kosmosie. Jest on jednym z atomów w Ciele Kolektywnego (wspólnego) Boga. W jego świadomości, rodzaj ludzki jest ograniczony w postrzeganiu wszechświata całości, z powodu zbytniego polegania na pięciu zmysłach. Zmysły te są potężnymi siłami skupiającymi ludzki instrument na oddzielnej (pojedynczej) rzeczywistości, tak jak maska nurka może skupiać jego uwagę na podwodnym świecie. Te inne wizerunki Boga zostały stworzone tak, że instrument ludzki może zgłębiać Pierwszego Stwórcę i krystalizuje obraz Niezrównanego Istnienia wystarczający, by posuwać się naprzód przez Hierarchię i dostąpić perspektywy Suwerennej Całości. Niemniej jednak to, co utrzymujecie jako Boga, nie jest Pierwszym Stwórcą, ale fasadą Pierwszego Stwórcy, rozwijaną przez Hierarchię jako zrozumiała interpretacja Pierwszego Stwórcy. Musimy wam powiedzieć, że te "interpretacje" są niezmiernie nie utrafione w swym portretowaniu. - Czy modlenie się do Boga za siebie i świat ma sens? - Tak jak i go nie ma. Obojętny jest mechanizm inicjowania zmian. Istotny jest tylko cel. Trzeba wszakże pamiętać, że nikt i nic nie wykona za nas tej pracy. Dlatego błądzą ci, którzy przypuszczają, że odpuszczenie grzechów przez kapłana zwalnia ich od odpowiedzialności za skutki swoich czynów. Tego nie jest w stanie dokonać nawet pokrzywdzony, choć jego wstawiennictwo umniejsza wielkość grzechu. Leży to w gestii jedynie sprawcy czynu. W takim przypadku równie dobrze modlić się do Boga jak i do własnego rozsądku. - Czy można więc zrezygnować ze wstawiennictwa sił wyższych? - Tego nie powiedziałem. Chciałem tylko dać do zrozumienia, że wszelkie zmiany, jakich się domagamy, i tak zaczynają się w sercu człowieka. Także modlitwa do Boga ma tu swój początek. Siły wyższe, jak i sam człowiek, mogą jedynie wesprzeć ów proces. Nigdy zaś niczego nie wstrzymują i nie opóźniają. To świadomie i podświadomie robi sam zainteresowany. Jeszcze raz powtarzam, że religia i wiara jest ludziom potrzebna (przynajmniej niektórym), ale nie należy tego traktować jako pewnika, a tym bardziej kłócić się (czy walczyć) z wyznawcami innej wiary. Niestety religie prowadzą do wielu konfliktów.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Bóg jest ponad wszelkimi religiami - owszem. Ale to On wybiera nas do wiary w jakiej mamy Go poznać i czcić. Sami z racji swojej nieskończonej małości wobec Boga powinniśmy przyjmować to objawienie, któe On nam objawić zechciał. A nie tworzyć nasze własne Jego wyobrażenia. Oczywiście, że ma znaczenie jaką religię wyznajemy - Bóg wybrał ją za nas. Cierpienie nie tyle było cnotą co formą wskazania jak wielką Bóg obdarzył nas Miłością. Wiara daje poczucie bezpieczeństwa. Religia zaś jest nieodłącznym elementem wiary. Człwoiek ze swej natury jest istotą wierząca - i nic tego nie zmieni. Wierzysz tak samo Ty, jak każdy inny człowiek. Kwestia w co. Wierzę w nieskończoność Boga i Jego wybory, które On dokonuje za nas. I wiem, że to On będąc istotą najdoskonalszą wie w jaki sposób ma się nam objawiać. A badaniem tych objawień zajmuje się religia. Judaizm plus chrześcijaństwo od bez mała 5000 lat. Czy z technologią też chciałbyś się wrócić do roku 3000 przed naszą erą? Pax :-)

Brat:
Judaizm plus chrześcijaństwo od bez mała 5000 lat. Czy z technologią też chciałbyś się wrócić do roku 3000 przed naszą erą?
Jeśli chodzi o technologię, to można by cofnąć się jeszcze dużo dalej - do czasów, kiedy wg teorii ewolucji nie istniał jeszcze człowiek. Polecam "Zakazaną archeologię". A jeśli chodzi o czas trwania czegokolwiek, to sam czas trwania danej idei nie oznacza, że jest ona jedynie prawdziwa, czy trafna.
Brat:
Oczywiście, że ma znaczenie jaką religię wyznajemy - Bóg wybrał ją za nas.
Czyli, że jeśli egzystujemy w danym kręgu kulturowym, to jesteśmy zdeterminowani do określonej wiary? Świat staje się coraz bardziej wielokulturowy - można to zaobserwować w wielu krajach, i ludzie mają łatwiejszy dostęp do wielu systemów światopoglądowych. W takich warunkach nie może być mowy o dyskryminowaniu, czy wywyższaniu jakiejkolwiek religii, bo to prowadzi tylko do konfliktów. Wielu katolików przechodzi obecnie na Islam, gdyż wydaje się on im bardziej konkretny - ściślej określa pewne sprawy. Takie rzeczy są potrzebne ludziom zagubionym we współczesnym świecie i poszukującym coraz mocniejszej opoki. Jest to niestety izolowanie się - budowanie muru wokół siebie. Po co na siłę deklarować się do wyznawania jednej, ściśle określonej religii? Można przecież się otworzyć na wszystko, stanąć ponad podziałami, dokonać syntezy i czerpać ze wszystkiego co tylko się chce. Niestety dość mało jest samodzielnych ludzi na świecie, i chyba większość woli jednak aby ktoś za nich dokonywał wyborów i powiedział im w co mają wierzyć i co myśleć.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
Bóg jest ponad wszelkimi religiami - owszem. Ale to On wybiera nas do wiary w jakiej mamy Go poznać i czcić.
Jeszcze raz powtarzam, że nie poznasz istoty Boga poprzez jakąkolwiek religię. I skąd ten pomysł, że Boga należy czcić? Uważasz, że jest Mu to do czegoś potrzebne? Łechce to Jego próżność? Może jeszcze należy Mu składać ofiary? "Czcisz" Boga na każdym kroku, codziennie dajesz świadectwo wiary poprzez swoje postępowanie - przede wszystkim wobec innych ludzi, jak i wobec całej przyrody.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) No cóż... nie podważaj jedną książką wyników badań setek lat - zauważ że sama taka próba wydaje się śmieszna. Myślisz, że dawniej, dawniej była cywilizacja, któa miała technologię lepszą od naszej? nie przeczę temu, że jakaś wysoko rozwinięta cywilizacja mogła istnieć, ale twierdzenie, że chciałbyś się wrócić do niej jest bardzo grubo przesadzone. Oczywiście że nie. Ale czas trwania rozważań nad ideą daje nam ogromne źródło wiedzy przeszłych pokoleń. I wątpię czy postulowałbyś powrót z medycyną do pierwszych wieków. Podobnie rzecz ma się z teologią jako nauką. Jesteśzmy zdeterminowani określoną wiarą, którą dał nam Bóg. Wyboru oczywiście możemy sami dokonywać, ale wtedy stawiamy się ponad wiarą w Boga - czyli jednocześnie ponad Nim samym. A to jest już niewytłumaczalne i głupie. Wielu Muzułmaninów przechodzi też obecnie na chrześcijaństwo - rotacja między religiami była od zawsze i będzie zawsze. Argument o przechodzeniu z religii do religii jest więc nietrafny. Dokonać syntezy? czy potrafisz stanąc nad nauką i dokonywać syntezy ze wszystkich nauk a potem być idealnym w każdej dziedzinie? Jest to nierealne. Otwarcie na wszystko nie oznacza tworzenie własnego swiatopoglądu - który jest ograniczeniem, bo ogranicza nas nasze własne "ja". I nie pozwala nam wyjść poza ciasny krąg naszych zapatrywań. Trzeba zaakceptować to co dookoła się dzieje i podejść do tego z ogromnym szacunkiem i zrozumieniem. Trzeba też założyć, że to Bóg będąc wszystkim podaje nam wiarę. Bo jakże inaczej nazwać to co dookoła nas się dzieje? Samodzielnych? A cóż to oznacza? Samodzielność w zamknięciu w sobie? Gdyby każdy naukowiec sam tylko pracował to poziom naszej nauki byłby dzisiaj taki jak X wieku... samodzielność nie może oznaczać tworzenia własnego świata na własne potrzeby własnymi środkami. Pojmując ogrom i niemożliwość pojęcia tego świata tworzenie własnych koncepcji jest wręcz śmiesznie małe i nic nie znaczące. Religia to właśnie twór dzięki któemu możemy poznać Boga, a Bóg nam się objawia. Bóg nie potrzebuje naszej czci - ale my potrzebujemy Boga. Ty może Go nie potrzebujesz? A Bóg ze swej strony pragnie nam się objawiać - we wszystkim co jest dookoła nas, ale nie tylko. Pragnie być z nami i w nas, obok i wewnątrz. Pragnie aby wolny człowiek pojmując Jego nieskończoną Miłość do wszystkiego a szczególnie do ludzkości, przyjął Go bez zastrzeżeń - bo tylko w ten sposób może człowiek osiągnąć szczęście prawdziwe. A tylko tego szczęścia pragnie dla nas Bóg. Dla uściślenia: Tylko zjednoczenie z Bogiem prowadzić może do spełnienia człowieka i jego szczęścia, Bóg tego zjednoczenia pragnie i wskazuje nam sposoby jego realizacji poprzez religię, do której nas powołuje. :-) kwestie filozoficzne są trudne do dyskusji tym bardziej, że nie mamy żadnej metody w tej romowie... może wprowadzimy jakąś? Pax :-)

"Przyszedł czas, w którym każdy ma prawo i obowiązek szukania indywidualnego spotkania z Bogiem". Należy rozumieć, że religia jest procesem historycznym, a nie czymś stałym i wiecznym, i że tworzą stosunek do tego, co święte (co oznacza nie dającą się zdefiniować wartość religijną), co w różnych religiach różnie jest pojmowane. Dlatego określenie zjawisk i przypadków za religijne i niereligijne zawsze jest umowne. Zachodzą one na siebie, tworząc obszar trwałego przemieszania wiary z herezją. Cały trud interpretacji zależy od zaistniałych warunków historycznych oraz od zamysłu autora: proroka, teologa czy opiniotwórcy. Łatwo więc zrozumieć, że we własnym interesie gotów on jest na często umykające prawdzie manipulacje. W najostrzejszej formie ma to miejsce wówczas, gdy siły religiotwórcze przekształcają kult w zwartą doktrynę religijną, reprezentowaną od tej pory przez instytucję kościelną, której celem nadrzędnym nie staje się - jak być powinno - propagowanie religii dążącej do osiągnięcia przez społeczeństwo wyższego poziomu rozwoju duchowego, ale usilne zapewnienie przetrwania samej sobie, potem własnego rozwoju i dominacji. W krzepnięciu tym największy nacisk kładzie się na tworzenie zwartości samego Kościoła. Początkowo poprzez rozwój doktryny: formułowania wyznania wiary i rytuału kultowego, co owocuje powstaniem kanonu ksiąg świętych z zasadą prawowierności, herezji i schizmy, potem zaś poprzez przechwytywanie władzy drogą nacisków politycznych i ekonomicznych (także przez rozwijanie własnej działalności gospodarczej). Buddyzm, chrześcijaństwo, islam, konfucjanizm i manicheizm, konkurując z sobą, starając się dostosować do potrzeb i wymagań wszystkich ludzi (pomijamy oczywiście bolesną kwestię kształtowania tych potrzeb i wymagań), już z samego założenia zmierzają do opanowania świata. I o dziwo, ta bezgraniczna dążność do zwiększania obszaru wpływów ukazuje nie tylko prawdziwy charakter ekspansji, ale podważa zasadność rozdzielnego istnienia poszczególnych religii, bezspornie udowadnia ich wspólny rodowód, wywodzący je z Indii i Bliskiego Wschodu. Co oznacza, iż żaden z Kościołów nie ma prawa podawać się za jedynego depozytariusza prawdy religijnej… Tymczasem duchowni każdego z Kościołów uważają się za wyznawców wiary jedynej i w obronie tej wiary gotowi są sięgnąć po każdy dostępny im oręż: od fałszerstw począwszy, a na ludobójstwie skończywszy. Ta smutna prawidłowość nie ominęła również bliskich memu sercu idei wznoszących mury Państwa Watykańskiego, gdzie Kościół, operując pojęciem Jezusa historycznego, upowszechnił wizję starego świata, na dodatek wizję wywodzącą się ze szczelnego kręgu tajemnicy braci zakonnych. A powszechnie wiadomo, iż język mędrców, ludzi świętych i oświeconych, czy niespełna rozumu, jest niezrozumiały dla przeciętnego człowieka i posługiwanie się nim z łatwością wprowadza słuchającego w błąd, o ile takie intencje przyświecają retorowi. Zwłaszcza gdy zasadnicze treści świadomie są skryte w gąszczu umownych znaczeń i tworzonej po temu symbolice, zrozumiałej w przekładzie jedynie zaufanym. Mówiąc o Jezusie historycznym, nie wolno nam zapominać, iż historia jest nauką ścisłą. Tymczasem, niestety, chrześcijaństwo - jak wszystkie religie - jest religią objawioną i już z samej definicji przeczy niepodważalności własnych dogmatów. Dzisiejszy Kościół Rzymskokatolicki przyznaje już, iż chrześcijaństwo wyrosło z Objawienia Mojżeszowego i że Stary Testament stanowił jedynie wyjście dla nowej doktryny religijnej. Nie przyznaje się jednak, mimo chwalebnych tendencji ekumenicznych, do wypaczeń powstałych w tworzeniu podstaw własnej wiary, a także do odstępstw doktrynalnych. Nie przyznaje, bo nie może. Nie może w obliczu już pozyskanych zwolenników, nie może przez pamięć krzywd, jakie wyrządził ludzkości na przestrzeni wieków, jak i nie może z powodu zafałszowania i błędnej interpretacji słów samego Jezusa Chrystusa. Broni się też przed zarzutem podrabiania dokumentów kościelnych o historycznym znaczeniu (pism świętych) i polegania na źródłach już i tak wątpliwych. A przecież sam Mojżesz, kierowany naturalnie boskim posłannictwem, dopisał połowę Pięcioksięgu(!) Zaś w układaniu Nowego Testamentu miało swój udział wielu boskich plenipotentów: proroków i kapłanów. Czy można w takim przypadku mieć stuprocentową pewność, iż każde słowo zawarte w Biblii było raz wyrzeczone, zgodnie z boskim zamysłem? Przecież sam wspomniany Pięcioksiąg Mojżesza nie powstał od razu, pomijając część odautorską samego proroka, ale kształtował się w ciągu długich stuleci, czerpiąc informacje z wielu źródeł - pierwszy raz spisany w IX i VIII wieku p.n.e., kolejnego opracowania doczekał się trzysta lat później, a ostateczną postać przybrał po kolejnym (aż!) tysiącleciu. Wiadomo też, że został skompilowany z kilku niezwiązanych ze sobą źródeł, a i nawet to, co doń weszło, też zostało sfałszowane. Dość wspomnieć o Księdze Jozuego i Księgach Królewskich. Reszta tez jest wątpliwa. Na przykład księga Izajasza tylko w rozdziałach 1-39 rzeczywiście odzwierciedla działalność proroka z VII wieku p.n.e. Natomiast pozostałe rozdziały dotyczą czynów innych anonimowych postaci, które na pewno żyły wiele stuleci później. Wystarczy sięgnąć po współczesne wydania Nowego Testamentu, by na wielu stronicach przedmowy spostrzec z przerażeniem, że edytor słowami teologów oficjalnie przyznaje się do tego, że Pismo Święte było wielokrotnie przerabiane i w wyniku tego przerabiania często zatracano właściwy sens objawień. Dolejmy trochę oliwy do ognia. Jezus nigdy nie słyszał o Starym Testamencie... Zbigniew Jan Popko Czy wobec powyższego, jest jakiś sens obstawać przy jakiejkolwiek religii? Za pośrednictwem mitów (...) boski pierwiastek zostaje wlany w serca wielu, którzy nie są w stanie poznać go w czystej postaci, a to poprzez symbole i za pomocą przedstawiania mitów. Julian Apostata, Mowa VII A więc może by tak wznieść się ponad religie i wyrwać się z zamkniętego, ograniczającego kręgu symboli, mitów i dogmatów - to jest ta samodzielność i wolność, której Ty nie pojmujesz.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zwyczajna ludzka logika wyraźnie wskazuje, że wiara w Boga, bez względu na fasadę kościelnych murów i spisaną na kartach ksiąg historię powstawania zrębów każdej z religii, zawsze prowadzi do jednego: do usilnej a świadomej pracy nad własną ułomnością. Do takiego postępowania w życiu, aby wyrządzić sobie i innym jak najmniej krzywdy. Aby uszlachetniać się w myśli, mowie i uczynku. I nic więcej. Ucieczka przed tym obowiązkiem poprzez doktryny wiary nic tu nie zmienia. Nawet najbardziej niesamowite i wyssane z palca kościelne historie są tylko echem ludzkich poszukiwań i powinno się je traktować jako nic nie znaczące akty kryminalne, a nie jako próbę porozumienia z własnym wnętrzem. Są one po prostu nieistotne. I choć wygodniej jest udawać, iż prawdziwą drogą do zbawienia jest klepanie formułek i omiatanie kościelnych figurek, tak naprawdę liczy się tylko praca nad sobą.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

No to teraz może o reinkarnacji: W naszym kręgu kulturowym, zdominowanym przez wpływy Kościoła Katolickiego panuje dość rozpowszechnione przekonanie, że żyjemy tylko raz. Mówi się, że Biblia w ogóle nie wspomina o reinkarnacji i że to jest dowód na to, że zjawisko to nie istnieje. Idea reinkarnacji jest niezwykle rozpowszechniona i występuje właściwie we wszystkich religiach i wierzeniach. Pojawiała się również w pracach dawnych myślicieli chrześcijańskich, zwanych ojcami kościoła, np. u św. Hieronima czy św. Augustyna. Powszechnie uznawali jej założenia świeccy filozofowie i myśliciele, z wyjątkiem tych, których ściśle obowiązywała lojalność wobec późniejszego, oficjalnego nauczania Kościoła Katolickiego, ogłaszającego co jakiś czas kanony wiary i coraz dłuższą listę dogmatów. Rozważania na temat reinkarnacji znajdziemy również w powieściach i poezji największych autorów. Wiedzieli o niej m.in. Platon, Giordano Bruno, Artur Schopenhauer, Johann Wolfgang von Goethe, Lew Tołstoj, Honore de Balzac, Jack London, Louise May Alcott, Walt Whitman, Immanuel Kant, Carl Gustav Jung czy Benjamin Franklin. Specjalnie używam tu słowa "wiedzieli" a nie "wierzyli", ponieważ rozumienie reinkarnacji i prawa karmy nie jest kwestią wiary, lecz wiedzy. Każdy, kto osiągnął odpowiedni stopień rozwoju intelektualno-duchowego osiągnął też zdolność wglądu filozoficznego oraz zrozumienie praw duchowych, rządzących światem. Fakt, że idea ta jest lub była obecna w każdej religii powinien dać nam do myślenia. Jedyną religią, która nie uznaje tego prawa jest współczesne chrześcijaństwo we wszystkich swoich odmianach. Kiedyś istniała jedna religia, która została nam przekazana na początku istnienia świata po to, żebyśmy znali prawa boże i kierowali się nimi w życiu. Żeby kultywować religię potrzebni byli kapłani, a ci są tylko ludźmi. Rzeczą ludzką jest błądzić, nic więc dziwnego, że na przestrzeni dziejów prareligia rozpadła się na wiele odłamów, które zaczęły się różnić między sobą z powodu wypaczeń, które wnieśli kapłani. Interpretowali oni wiedzę tak, jak sami ją rozumieli, a że byli tylko ludźmi wiele rzeczy rozumieli niewłaściwie. Początkowo kapłan był duchowym nauczycielem i przewodnikiem swojego ludu i nie sięgał po władzę. Gdy jednak kapłani zorientowali się, że mogą ze swojej funkcji czerpać korzyści, ogłosili, że mówi przez nich sam Bóg. To pozwoliło im ogłosić się nieomylnymi i sprawować władzę absolutną, znacznie większą niż ta, którą posiadali świeccy królowie i cesarze. Zaczęli więc nauczać, że żyjemy tylko raz, że po życiu czeka nas sąd ostateczny, po którym albo zostaniemy ostatecznie zbawieni, albo na wieki potępieni i że nie ma odwołania od tego wyroku. Ponieważ rzekomo przemawiał przez nich sam Bóg, mogli narzucić swoje prawa, choćby siłą, całemu społeczeństwu, nie wyłączając świeckich władców. Swoją władzę umacniali ogłaszając kolejne dogmaty i spisując coraz dłuższą listę grzechów śmiertelnych, które można było zmyć tylko dzięki nim i ich sakramentom. Doktryna reinkarnacji bardzo im w tym przeszkadzała, bo jeśli człowiek wie, że może się poprawić w następnych wcieleniach, nie będzie uczestniczył w praktykach, które ograniczają jego wolność i godność. Nasuwa się więc pytanie, czy człowiek, który nie jest kontrolowany przez kapłanów i lęk przed wiecznym potępieniem nie jest przypadkiem skłonny do zdziczenia i upadku moralnego? Czyż nie brak mu rozeznania w tym, co dobre i złe i dlatego musi ślepo trzymać się tego, co zapisane jest w katechizmie, jak twierdzi Krystyna Potyrała z Serwisu Ostrzegawczego przed sektami? Takie stwierdzenia obrażają ludzką godność. Zakładanie, że człowiek jest dobry tylko dlatego, że stoi nad nim kat z toporem jest obraźliwe dla zdecydowanej większości ludzi. Mało tego - jak może dostąpić wiecznego zbawienia i zasiąść po prawicy Boga prymityw o morderczych skłonnościach, który żył po bożemu tylko dlatego, że kierowała nim pani Krystyna lub ksiądz proboszcz? Takie poglądy wołają o pomstę do nieba! Prawdy nie da się zniszczyć, można ją tylko na jakiś czas uciszyć. Człowieka można pozbawić godności i wolności, ale na pewno nie na zawsze. Mimo wysiłków kapłanów i posłusznych im władców idea reinkarnacji stale powraca, a obecnie staje się coraz popularniejsza. Sądzicie może, że Biblia nie wspomina o reinkarnacji? Było w niej mnóstwo wzmianek na ten temat, ale zostały wykreślone przez cesarza Justyniana i jego żonę Teodorę. Kilka z nich jednak przeoczyli. Sławny jasnowidz Edgar Cayce, który był bardzo pobożnym człowiekiem i co roku czytał Biblię od początku też sądził, że nie ma w niej ani słowa o reinkarnacji i że wiara w nią jest grzechem. Jednak w swych "readingach" często mówił o zasadach działania prawa karmy i konieczności uwolnienia się od obciążeń z poprzednich wcieleń. Kiedy odczytano mu jego własne słowa, których nie pamiętał, ponieważ wypowiadał je w transie, poczuł się tym zaniepokojony, a nawet przestraszony do tego stopnia, że chciał zrezygnować z pracy jasnowidza. Postanowił jednak jeszcze raz przeczytać Biblię, zwracając teraz uwagę na wszelkie wzmianki, mogące świadczyć o reinkarnacji. I ku swemu zdumieniu znalazł je tam. Kilka z nich zamieszczam wśród cytatów (polecam książki o Edgarze Cayce, a szczególnie Noela Langley'a "Odszedłem, żeby wrócić"). Czy potrzebujemy jakichś dowodów na istnienie reinkarnacji? Człowiekowi, który ma dar obserwacji i zdolność samodzielnego myślenia trudno jest przyjąć bezkrytycznie pogląd, że żyjemy tylko raz. Takie założenie prowadzi nas do absurdu, ponieważ zarówno życie, jak i sam Bóg wydają się wtedy skrajnie niesprawiedliwe i bezsensownie okrutne. Widzimy, że jedni mają wszystkiego w nadmiarze, podczas gdy inni cierpią bez nadziei na lepsze jutro. Jedni są zdrowi, mądrzy, wykształceni i bogaci, a inni kalecy, biedni lub upośledzeni umysłowo i fizycznie. Dowody są wszędzie, wystarczy tylko otworzyć oczy i patrzeć. Różnice między ludźmi są tak wielkie, że w żaden sposób nie da się obronić tezy, iż wszyscy zostaliśmy stworzeni w tym samym czasie i z tego samego materiału. Te różnice widać przede wszystkim w poziomie inteligencji, wiedzy i zdolności moralnego osądu. Jedni uczą się szybciej, wprost łapią wiedzę z lot, inni nie potrafią pojąć najprostszych kwestii. Jedni są samodzielni w myśleniu i ocenie tego, co ich otacza, inni z kolei sami nie potrafią niczego wymyślić, więc o wszystko pytają "mądrzejszych" od siebie i bez autorytetu, który im powie co mają sądzić i jak postępować nie zrobią ani jednego kroku. Nawet nie przyjdzie im na myśl, żeby spytać, skąd biorą się te różnice, które sprawiają, że to oni stanowią ciemną masę, a autorytety mają dość wiedzy, żeby mówić im, co, jak i kiedy mają robić. Niektórymi ludźmi bardzo łatwo jest manipulować, wpływać na ich poglądy, emocje i zachowania, inni z kolei nie poddają się żadnym zabiegom socjotechnicznym i zawsze pozostają wolni od jakichkolwiek wpływów, ponieważ wierzą we własną mądrość i zdolność osądu, które prowadzą ich przez życie. Tych różnic nie można wyjaśnić inaczej, niż tylko uwzględniając doktrynę reinkarnacji. Życie to nauka, dążenie do doskonałości, do powrotu do Źródła, czyli do Stwórcy. Tę naukę najłatwiej wyobrazić sobie jako szkołę, w której każdy, kto przerobił materiał nauczania przechodzi do następnej klasy. Jeśli go nie przerobił powtarza klasę i będzie to robił tak długo, aż osiągnie stan gotowości, by ruszyć dalej. Jedni robią postępy szybciej, inni wolniej, ale w końcu wszyscy dojdą do celu. Nauczyciele wschodu mówią, że każde stworzenie ma prawo poznać Boga. Jednak by stało się to możliwe trzeba osiągnąć stan odpowiedniej dojrzałości i świadomości. Każda rzecz ma duszę. Ma ją nawet kamień, roślina, owad i zwierzę. Dusza ta, bardzo początkowo nieświadoma i niedoskonała przechodzi kolejne etapy rozwoju, od kamienia do człowieka. Zadaniem człowieka jest poznać Boga i dążyć do doskonałości. Jest rzeczą oczywistą, że gdy dusza zwierzęca dojrzeje w swoim rozwoju do etapu, gdy może doskonalić się w ludzkim ciele nie może ona mieć wystarczającej świadomości, żeby stać się od razu człowiekiem doskonałym i dostąpić "zbawienia". Przed nią długa i trudna droga. Im bardziej jest ona prymitywna i zwierzęca, tym mniej jest świadoma i tym więcej cierpień ją czeka. Na początku dusza nie ma rozeznania i żyje w stanie zagrożenia. Kieruje się instynktami, jest agresywna lub lękliwa. Najlepiej czuje się w gromadzie i pod silnymi rządami, podobnie jak wtedy, gdy żyła w stadzie zwierzęcym, prowadzonym przez przywódcę stada. Skądś to znamy? Owszem, to dresiarze, kibole i gangi o strukturze mafijnej. Kradną, biją się z innymi stadami, a władza ma z nimi mnóstwo kłopotów. Łagodniejsze stworzenia grupują się wokół kapłana i posłusznie poddają się jego przewodnictwu. Ale nawet one skłonne są do agresji i chętnie atakują tych, którzy nie należą do ich grupy. Żyjąc w ten sposób gromadzą obfitą karmę, którą spłacają potem przez wiele wcieleń, dopóki nie nauczą się tolerancji i bezwarunkowej miłości. Więcej na ten temat wkrótce na stronie "Wiek duszy". Ziemia jest planetą nauki i szkolenia. Jest to bardzo trudna szkoła, ale pozwala duszom na niezwykle efektywny rozwój. Dlatego na naszej planecie żyją nie tylko ludzie, ale chętnie przybywają tu istoty z innych galaktyk. Niektóre przybywają tu po to, żeby w ciężkich warunkach doskonalić swe dusze, inne, wysoko rozwinięte, chcą pomagać tym, którzy jeszcze nie osiągnęli doskonałości. Dzięki ich oświeconym naukom duszom łatwiej jest zdobyć odpowiednią wiedzę i czynić szybsze postępy w rozwoju. Takimi wielkimi nauczycielami byli Jezus i Budda. Nie wszyscy nauczyciele są tak wielcy, niektórzy wykonują mniejszą pracę, ale wszyscy oni spełniają swoją rolę w podnoszeniu świadomości mieszkańców Ziemi. Obecnie jest ich wyjątkowo dużo. Niestety, nie wszystkie są sługami Światła, wiele z nich przybyło z mrocznych światów, żeby czerpać złą energię z ludzkiego lęku, agresji i cierpienia. Obecnie zgodnie z wielkimi cyklami kosmicznymi nasza planeta wchodzi w nowy etap rozwoju. Czekają nas trudne egzaminy, ale jeśli wykażemy się dojrzałością oczyścimy nasz świat ze zła, niewoli i wyzysku, w którym żyliśmy przez tysiąclecia. Mamy teraz wielką szansę, więc nie zmarnujmy jej i postarajmy się stworzyć nowy porządek świata, w którym każda ludzka istota będzie traktowana z miłością i szacunkiem i nikt nie będzie pozbawiony pomocy i troski. Żeby to się stało musimy nauczyć się odróżniać dobro od zła, ponieważ wbrew pozorom wcale nie jest to łatwe. Wiele nauk, które uznajemy za święte i doskonałe wcale takimi nie jest. Te fałszywe nauki utrzymują ludzkość w stanie głębokiej ignorancji, zwiększają cierpienia i służą zniewoleniu. Ciemna strona żywi się tą energią i nie odda władzy dobrowolnie. Nie sądźcie jednak, że wojna będzie dobrym wyjściem. Historia uczy nas, że wojny przynoszą tylko cierpienie i nie są rozwiązaniem. Jedynym sposobem jest zaprzestanie działań przynoszących ból i cierpienie i "zagłodzenie" tym sposobem pasożyta, który czerpie siłę ze złych emocji. http://www.astro.eco.pl/reinkarnacja.html I coś z tego forum na ten temat: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
Ta modlitwa nie jest do Świętych tylko do Boga - już wybitnie w tym linku nie ma nic o Świętych. Jakakolwiek zresztą modlitwa nie jest do Świętych, a co najwyżej za ich pośrednictwem do Boga.
Tak. Masz rację. Zbyt pobieżnie oceniłem pierwsze wejście. Przy powtórnym wejściu znalazłem tam zapisy osób które proszą o pomoc a nie modlą się do świętych a także modlą się za innych. Zwracam honor. Dla mnie to właśnie te zapisy są największą wartością bez względu na to czy odczytałem je na stronie katolickiej, kalwińskiej etc. Życzyłbym sobie i całej populacji abyśmy potrafili widzieć własne błędy, potrzeby innych i aby męk jak najmniej przeyżywali.

wendol:
Historia uczy nas, że wojny przynoszą tylko cierpienie i nie są rozwiązaniem.
Pozwól, że rozszerzę. Każda wojna i każdy wielki podbój ostatecznie kończył się fiaskiem podstawowych założeń. Kolejne podbite pokolenia przejmowały kontrolę nad zdobyczami i z czasem stawali się napastnikami. Czy następne pokolenia będą to wiedzieć!?

http://media.putfile.com/ft-intro

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Reinkarnacja nie podwaza chrzescjanstwa, ani tym samym chrzescjanstwo nie podwaza reinkarnacji. Albo sie zbyt malo ktos pomodlil szukajac odpowiedzi, albo uczynil to zbyt powierzchownie, badz przyjal pierwsza lepsza odpowiedz za ostateczna, badz odrzucil te jedyna prawdziwa odpowiedz, jako malo wiarygodna.... Jesli zalozymy iz DUSZA LUDZKA (my?) jest wieczna, to raz powolana do zycia - zyje wiecznie. Życie wieczne to termin, który w chrześcijaństwie ma specyficzne znaczenie. Wynika to z faktu, że człowiek wg doktryny chrześcijańskiej składa się z trzech czynników: 1. ciała - materialny aspekt widzialnego świata. 2. duszy - siedlisko ludzkich emocji. 3. ducha - czynnik duchowy nadany przez Boga przez jego tchnienie (gr. - 'pneuma'). Ciało jako element materialny zawsze podlega śmierci i rozkładowi. Przeciwnie - duch jako czynnik pochodzący od Boga jest nieśmiertelny. W związku z tym istnienie ludzkie, którego tożsamość (świadomośc własnego 'ja') znajduje się w czynnku duchowym człowieka, jest nieśmiertelne. Życie wieczne jako wynik aktu zbawczego Boga oznacza egzystencję istnienia ludzkiego po śmierci ciała w określonym miejscu zwanym rajem tzn. w bezpośrednim sąsiedztwie Boga, pod jego opieką, miłością i zaopatrzeniem w przeciwieństwie od egzystencji w miejscu wiecznego potępienia zwanym piekłem jako miejscu oddalonym od miłości, opieki i jego zaopatrzenia. Zmartwychwstanie - inaczej powstanie z martwych, ponowne ożywienie. W eschatologii koncepcja zgodnie z którą wszyscy zmarli zostaną wskrzeszeni przez Boga w czasach ostatecznych, jedna z najważniejszych prawd wiary w zaratusztrianizmie, judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Elementy wiary w zmartwychwstanie występują też w hinduizmie i wielu religiach animistycznych. W mitologii egpiskiej bogiem, który zmartwychwstał, był zabity przez swego brata Seta Ozyrys. Pięć tysięcy lat temu wierzono także, że zmartwychwstaniu po śmierci podlega również faraon. W mitologii greckiej zmartwychwstałym bogiem był Attis, towarzysz i kochanek bogini Kybele która przywróciła go do życia oraz Adonis powracający corocznie z krainy Hadesu do Afrodyty. W judaizmie wiara w zmartwychwstanie zakłada przebudzenie się wszystkich prawowiernych żydów w dniu sądu ostatecznego. Z tego względu żydzi grzebią zmarłych w pozycji kucznej, skierowanej w stronę Jerozolimy, aby mogli oni wstać jak najszybciej z grobu na dźwięk trąb obwieszczających sąd ostateczny. Wg. niektórych odłamów judaizmu warunkiem zmartwychwstania jest zachowanie w grobie szczątków ciała zmarłego, z czego w dużym stopniu wynikają starania żydów o zachowanie w stanie nienaruszonym miejsca pochówku swoich najbliższych. W zaratusztrianizmie istnieje wiara w zmartwychwstanie Zaratusztry, który ma się urodzić ponownie z dziewicy zapłodnionej przez Ahurę Mazdę i zaprowadzić na świecie bezpośrednie rządy Boże. W religii tej występuje też wiara w zmartwychwstanie wszystkich "nieskalanych" dusz w dniu sądu ostatecznego. Naczelnym dogmatem wiary chrześcijańskiej jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa opisane w Ewangeliach. Wg nauczania Pawła z Tarsu zmartwychwstanie Jezusa i przekonanie że żyje jest fundamentem Dobrej Nowiny bez którego chrześcijaństwo byłoby nadaremne. Wydarzenie zmartwychwstania Chrystusa jest dla wierzących chrześcijan zapowiedzią i gwarantem powszechnego zmartwychwstania wszystkich ludzi na dźwięk trąb Sądu Ostatecznego i wyboru sprawiedliwych, którzy wspólnie z Chrystusem obejmą Królestwo Boże i otrzymają życie wieczne. Koncepcja ta jest najpełniej opisana w ostatniej księdze Nowego Testamentu: Apokalipsie Jana. W islamie wiara w zmartwychwstanie w dniu sądu ostatecznego jest zbliżona do wersji chrześcijańskiej, choć Koran nie opisuje jej tak obrazowo jak Apokalipsa. Zgodnie z Koranem jako pierwszy ma być przebudzony Mahomet, który razem z Mojżeszem ma stać przy tronie Allaha. Pozostali ludzie mają być obudzeniu z grobów i zostać poddani sądowi ostatecznemu, który ma trwać 50 000 lat. Wiara w inne formy zmartwychwstania jest w islamie zabroniona. W mitologii hinduistycznej występuje wiele opisów zmartwychwstania, dotyczących jednak głównie bogów, a właściwie ich awatarów (wcieleń). Zmartwychwstali m.in. bogowie Rama (bóg) i Kriszna, wcielenia boga Wisznu. W wielu religiach animistycznych istnieje wiara w tzw. nieumarłych - ludzi powstających z grobów mimo stwierdzonego zgonu, a nawet po rozpoczętym u nich procesie rozkładu. Charakterystyczni są tu pochodzący z kultu Voodoo (skąd trafili do powszechnej kultury masowej - np. horrorów) Zombie. Innym rodzajem nieumarłych byli np. pochodzący z mitologii słowiańskiej Wąpierz i Strzyga. Wszyscy oni jednak - dla dalszego życia (czy raczej połowicznego życia) - potrzebowali ludzi żywych, którymi się odżywiali. Teolog i ksiądz Llogari Pujol twierdzi, że korzeni mitu zmartwychwstania powinno się szukać pięć tysięcy lat temu, w starożytnym Egipcie - faraon był wtedy uważany za boga-człowieka, zrodzonego z dziewicy i zmartwychwstającego po śmierci. Istnieją również teorie, że wiara w zmartwychwstanie przeniknęła najpierw do judaizmu a potem przez judaizm do chrześcijaństwa i islamu poprzez kontakty z zaratusztrianizmem, na co wskazywać mają liczne analogie i podobieństwa opisu sądu ostatecznego we wszystkich tych religiach. Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja) - to pogląd, wg którego dusza po śmierci może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub nawet zwierzęcia. Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: inkarnacja (wcielenie) i przedrostka re (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie. Reinkarnacja stanowi jedno z podstawowych wierzeń hinduizmu, dżinizmu, wierzeń afrykańskich, orfików, pitagorejczyków, występuje w platonizmie, gnostycyzmie, kabalistyce, teozofii, antropozofii. W pewnym sensie stanowi także podstawową koncepcję w buddyzmie, jednak buddyzm łączy to z doktryną braku indywidualnej duszy (anatman). Wiara w reinkarnację występuje w najbardziej rozbudowanej formie w hinduzmie. Według zasad tej religii cykl śmierci i ponownych narodzin dusz jest nieskończony, tworząc rodzaj nigdy nie kończącego się koła. Jakkolwiek nie można bezpośrednio sterować procesem przechodzenia do następnego wcielenia, o jego kierunku decyduje indywidualna karma danej duszy. Stąd poprawianie własnej karmy poprzez dobre, zgodne z dharmą uczynki skutkuje wcieleniem się po śmierci w lepszy byt, zaś pogarszanie własnej karmy powoduje wcielenie się w gorszy byt. Krąg reinkarnacji może być przerwany dopiero po osiągnięciu oświecenia - które wiąże się z całkowitym oczyszczeniem karmy. Dość podobne, choć czasami różniące się w wielu szczegółach poglądy na temat reinkarnacji, występują też w buddyzmie, jednak buddyzm godzi je z twierdzeniem, że nie istnieje trwałe "ja", które przechodziłoby do następnego życia. Szczegółowo opisane jest to w artykułach buddyzm i czittamatra. Process reinkarnacji w Buddyźmie opisują również nauki o Dwunastu Ogniwach Współzależnego Powstawania. W niektórych odmianach chrześcijaństwa, np. nestorianizmie, również występowały elementy wiary w reinkarnację, jednak po V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu (553 r.), większość kościołów chrześcijańskich odrzuciła tę wiarę w całości, przyjmując jako jedynie słuszną koncepcję bezpośredniego pochodzenia duszy ludzkiej od Boga i zbawienia/potępienia następującego tylko raz - zaraz po śmierci człowieka. Jednak Nowy i Stary Testament zawierają wiele cytatów nawiązujących do reinkarnacji. Często stosowanym przykładem jest stwierdzenie Jezusa, że Jan Chrzciciel "jest Eliaszem, który miał przyjść" (Mt 11,14) Biblijne wersety wspominające o reinkarnacji to: Jr 1:4-5, J 1:21, Mt 11:14, Mt 17:11-13; Mt 5:25-26, Mt 11:14-15, Mk 9:11-13, Łk 1:17. Inne wersety biblijne, które mogą nawiązywać do reinkarnacji to Mt 11:25-26, Mt 26:25, J 3:1-10, J 9:1-3, Ga 6:7. http://suneclub.ca/g9.gif - sloneczne pozdro http://geo.digitalpoint.com/a.png

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Religia rozwija się w historii i tak jak ona podlega prawom czasu - podobnie jak Twoje idee, które też są religią. Twoja religia to także umowa - z samym sobą i własnym systemem wartości. Każdy kościół przekazuje swoją prawdę religijną i wierzy w to, że jest to jedyna prawda. A Ty w swoją wiarę nie wierzysz i nie twierdzisz, że jest to jedyna prawda? Piszesz: "Tymczasem duchowni każdego z Kościołów uważają się za wyznawców wiary jedynej i w obronie tej wiary gotowi są sięgnąć po każdy dostępny im oręż: od fałszerstw począwszy, a na ludobójstwie skończywszy." A tu już pan Popko przesadził. Nie ma żadnych dowodów na to co pisze. I nikt ich nie ma. A za wiarę ludzie oddają życie - albo nie za wiarę ale w jej imię. I nie ma nikt prawa pomijać tych faktów i pisać bzdur o fałszerstwach, które częściej czynią naukowcy podając pseudofakty i pseudointerpretacje tylko po to, by zyskać sławę :/ Fakt - religia sprowadza się do pracy nad sobą, ale ograniczanie jej tylko do tego jest niewałściwe. Na fenomen wiary skłąda się zbyt wiele czynników, aby pisać, ze tylko jeden element stanowi jej sens: wiara to doskonalenie, przeżycie, praca, uczciwość, rozważania nad moralnością i Bóg. Zapominając o Bogu można wszystko spłycić. Żyjemy tylko raz, ale za to nasze życie nigdy się nie skończy. No cóż... skoro uznajesz "prawo karmy" i "reinkarnację" za wiedzę to o czym mam dyskutować? Przybliż mi ideę tej wiedzy. Bo to co piszesz wydaje mi się delikatnie ujmując "rozmyte" :-) A tak jak odczuwam: bez sensu. Twoja koncepcja z prareligią jest ciekawa szkoda, ze bezdowodowa - jak każde "usprawiedliwienie" dla wiary. Reinkarnacja - wykreślona przez Justyniana? A niby jak panowie, którzy tą sprawę badali doszli do tego? nie znam ich ale nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, ze z greką i łaciną mięli tyle wspólnego co siedmiolatek w pierwszej klasie podstawówki. Wiara nie jest manipulacją. Jest swobodnym wyborem każdego człowieka. A ludźmi najłatwiej manipuluje ich własana pycha i przeświadczenie, że to oni są nie do zmanipulowania. I tutaj dopiero mają pole do popisu szalratani, którzy za nikłą sławę wpływają i utwierdzają w błędnych przekonaniach tych ludzi. I oni wierzą mimo tego, że nie mają żadnych empirycznych dowodów. A najciekawsze w tym zjawisku jest to, ze twardo upierać się będą iż dowody posiadają. NIE ma dowodów na wiarę taką lub inną. Są tylko poszlaki. No więc widać, że większość dusz na Ziemi ( jakieś 95% ) jest na etapie tuż po zwierzęcym :-) Jakie to wygodne :-) Piszesz: "Czekają nas trudne egzaminy, ale jeśli wykażemy się dojrzałością oczyścimy nasz świat ze zła, niewoli i wyzysku, w którym żyliśmy przez tysiąclecia. " O to to! Wreszcie jakiś sens :-) Obyśmy się wykazali dojrzałością. A ciężkie egzaminy ludzkość przechodziła od zawsze ale mam nadzieję, że wreszcie ustaną. Bartek słusznie rozsezryłeś koncepcję wojny :-) A wracając do reinkarnacji - powtarzam, zę jest to tylko i wyłącznie wiara. Romku... posprawdzałem te biblijne wersety i nie wiem skąd je wziąłeś, ale może przeczytaj je sam... bo one z reinkarnacją mają tyle wspólnego co ja z Wendolem ;-) Czyli jesteśmy ludźmi i zapewne mężczyznami :D A tak powaznie to autentycznie polecam lekturę tych fragmentów Biblijnych, bo chyba ich nie doczytałeś Romku... Zmartwychwstanie faktycznie nie jest wymysłem chrześcijaństwa :-) Ale podajesz tak wyczerpujące wyjaśnienia, ze nic nie musze chyba dopisywać :-) To się nazywa obiektywizm :-) Konkludując: mamy równe podstawy aby wierzyć w reinkarnację jak i w każda inną rzecz. I w zasadzie jedyny sens z tej dyskusji: nie zakładajcie nigdy, że wiarę można rozpatrywać w podejściu kognitywistycznym. Wierze nie możne przypisać wartości prawdy-fałszu, a jakiekolwiek takie próby do niczego nie prowadzą. Pax :-)

Bardzo ładny text Bracie - pochwalić was muszę mnie tam się podoba. Bardzo dobrze ująłeś rozdzielenie instytucji od Religii wszak to dwie różne rzeczy ;) Pozdrawiam Igor

Niech Moc Będzie z Tobą

Brat:
Religia rozwija się w historii i tak jak ona podlega prawom czasu - podobnie jak Twoje idee, które też są religią. Twoja religia to także umowa - z samym sobą i własnym systemem wartości.
A co jeśli mamy też wyniki określonych badań? Nadal jest to tylko wiara, czy nawet religia? Z religią jest tak, że przeczytałeś świętą księgę i w nią wierzysz, a przekaz sprzed wieków mógł już wiele razy zostać źle zrozumiany i zafałszowany - sam wiesz jakim językiem było to wszystko pisane. Ja do określonych wniosków doszedłem sam - na drodze głębokich przemyśleń - i inni podobnie, niezależnie od siebie. Dopiero później zacząłem czytać książki na ten temat. Z Tobą jest natomiast odwrotnie. A może istnieje coś takiego jak prawda obiektywna i ludzie nie ograniczeni jakimiś wstępnymi założeniami z czasem sami do niej dochodzą? Uwolnienie się od religii daje niebywałą lekkość i wolność, dodaje energii, poprawia samopoczucie, dodaje pewności siebie, życie staje się pełniejsze i bardziej ekscytujące, jasne i radosne. Poznałem pewną dziewczynę na tym forum, była zagorzałą katoliczką, ale pod wpływem długich rozmów ze mną zaczęła się zastanawiać nad pewnymi sprawami, przestała chodzić do kościoła i powtarzać programujące formułki. Zaczęła poświęcać sobie więcej czasu i rozmyślać, zadawać pytania, szukać odpowiedzi, zaczęła słyszeć "wewnętrzny głos", przeczytała też kilka książek. I stała się jasność! :) Powiedziała mi, że poczuła jakby zrzuciła ze swoich pleców krzyż, który przez wiele lat ją przygniatał. Spotkaliśmy się nawet i było bardzo przyjemnie i radośnie - nauczyła się czerpać radość z życia bez poczucia winy, gdy się odblokowała, to... lepiej nie mówić - po prostu żywioł :) Ta religia jest dziwna, to religia, w której energia i działanie jest grzechem, a bierność cnotą. Preferowane jest robienie z siebie ofiary losu i czekanie na dopust boży.
Brat:
Fakt - religia sprowadza się do pracy nad sobą, ale ograniczanie jej tylko do tego jest niewałściwe. Na fenomen wiary skłąda się zbyt wiele czynników, aby pisać, ze tylko jeden element stanowi jej sens: wiara to doskonalenie, przeżycie, praca, uczciwość, rozważania nad moralnością i Bóg. Zapominając o Bogu można wszystko spłycić.
Rozważania na temat Boga w oparciu o jakąkolwiek religię mogą istotę Boga tylko spłycić :) A teraz fragment książki Stanleya Baltazara Werlinga pt. "Parapsychologia w ofensywie". Po raz pierwszy w historii ludzkości mamy cały szereg dowodów na życie pozagrobowe. Do niedawna wiara ta opierała się na teologicznych i filozoficznych teoriach, z powodu czego nie była brana poważnie pod uwagę przez niezainteresowane masy. W ostatnich kilku dziesięcioleciach naukowe metody zostały zastosowane w badaniach zjawiska ukazywania się zmarłych, komunikacji ze zmarłymi, separacji duszy i ciała (OBE), przeżycia ludzi po ich śmierci klinicznej (NDE), opanowanie ciała przez inną osobowość (possession), reinkarnacji. Rezultaty tych badań udowodniły, że dotychczasowe teorie wytrzymują najbardziej krytyczne i skrupulatne egzaminy, co oznacza, że nie są już teoriami, lecz naukowo sprawdzonymi faktami. Ponieważ siła dowodów na nieśmiertelność duszy leży nie w jednym lecz w wielu działach parapsychologii, jestem zmuszony w tej jednej książce zmieścić wszystkie te działy. Zrozumiałe, że każdy z nich będzie przedstawiony w krótkiej formie, podkreślam jednak jeszcze raz, że aby zrozumieć istotę sprawy należy poznać całość. Jeszcze do niedawna poszczególne działy parapsychologii można było określić jako niedokończone drogi prowadzące do nikąd. Właśnie druga połowa XX wieku, w której to zostały poczynione olbrzymie postępy w parapsychologii, pozwoliła dokończyć te urwane drogi i nagle ujrzeliśmy, że prowadzą one do jednego punktu. Fakt ten zmienił sytuację radykalnie. Wszystko nabrało sensu i przejrzystości. W momencie gdy drogi te zbiegały się w jednym punkcie, najmniej znaczące szczegóły nabrały wagi i znaczenia. Często okazywały się być brakującym ogniwem, łączącym poszczególne działy w całość, będąc również dowodem realności tej całości. Nie ulega wątpliwości, że kulminacyjnym punktem błyskawicznego rozwoju parapsychologii był fakt zaakceptowania tej nauki przez "American Association for Advencement of Science" (Amerykańskie Stowarzyszenie dla Postępu Wiedzy). 30 grudnia 1969 roku w hotelu Statler-Hilton w Bostonie, na rocznej konwencji AAAS, wpłynął wniosek o przyjęcie parapsychologii w poczet istniejących nauk. Wniosek uwarunkowano wynikiem głosowania. Przedstawiciele poszczególnych nauk głosowali 170 "za" i 30 "przeciw". W ten sposób parapsychologia, po ponad 100 latach swej niezależnej egzystencji, znalazła się oficjalnie pomiędzy innymi ustalonymi naukami. W konsekwencji tego została wprowadzona w ponad 100 uniwersytetach jako przedmiot i w 75 w formie specjalnych kursów. Fakt ten zaważył o szalonym postępie nauki. Praktycznie uniwersytety przejęły dalsze studia i doświadczenia. Posiadając najbardziej nowoczesne instrumenty, pieniądze, czas i co najważniejsze, entuzjazm, przyśpieszyły proces potrzebnych doświadczeń. Wszystkie eksperymenty z dziedziny ludzkiego dualizmu, telepatii, psychokinetyki, ekstra sensytywnej percepcji (ESP) itp. były i są przeprowadzane według ustalonych metod naukowych. Już w 1984 roku kierownik działu filozofii na uniwersytecie Stanu Georgia w Atlanta, doktor filozofii Robert Almeder oficjalnie publicznie oświadczył - "Po raz pierwszy w historii ludzkości, mamy dostateczne dowody na życie pozagrobowe". Powyższe oświadczenie ukazało się w czasopismach naukowych "na Zachodzie" w Ameryce Północnej i Południowej oraz w Azji. Sądząc z dotychczasowej reakcji świat naukowy oniemiał. Co robić z tym faktem?! Należy zdawać sobie sprawę, że świat nie jest przygotowany na tego rodzaju rewelacje, więc co robić? Naukowcy doszli do wniosku, że niech się martwią ci, którym ta prawda przeszkadza. Jedno jest pewne, że nowo odkryta prawda istnieje i nie odejdzie. Chowanie głowy w piasek tym razem nie pomoże. Gdy Mikołaj Kopernik "zatrzymał" słońce i "uruchomił" planety, z naszą włącznie, uszło światu wiele dekad, nim przyjął ten fakt do wiadomości i jeszcze więcej, aby dostosować świat do nowego porządku. Zresztą na tym nie koniec. Parapsychologia korzystając z tych samych źródeł informacji, prawie w tym samym czasie doszła do wniosku, że również reinkarnacja jest faktem życiowym, niezaprzeczalnym. Aby uniknąć eksplozji, fakty dotyczące reinkarnacji i karmy są podawane stopniowo w formie książek na ten temat, pisanych przez najwyższe autorytety w tej dziedzinie. Gwałcenie prawdy powinno być karane jak każde inne przestępstwo kryminalne. Świadome głoszenie nieprawdy, jest znacznie większą zbrodnią niż nam się to wydaje, bo ludzie wierzący w nią idą w fałszywym kierunku, tracąc swój czas, energię i dobytek, aby w końcu zobaczyć, że zostali oszukani, że zmarnowali życie. A jednak prawda jest ciągle zniekształcana dla czyjejś własnej wygody, interesu, utrzymania teorii, dogmatów, doktryny lub innych fikcyjnych założeń. Prawda jest nienaruszalna. Jeśli ktoś ją skrzywi, nagnie, naciągnie - przestaje być prawdą. Wszystko co jest budowane na prawdzie jest niezniszczalne i odwrotnie, kto głosi nieprawdę nie powinien się dziwić, że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw i to co budował musi się rozpaść. Dlatego parapsychologia wcale się nie martwi, że ma tylu przeciwników. Wszyscy ci, zagrożeni prawdą, walczą jak mogą aby do niej nie dopuścić. Biedni, nie rozumieją, że nie ma siły aby zatrzymać prawdę. Jest to prawo natury. Piszę, bo chcę przekazać ważne wiadomości, tradycyjnie mało dostępne w Polsce. Piszę, bo wydaje mi się, że jest ważne, aby każdy znał prawdę. Co czytelnik z nią zrobi, to już nie moja sprawa. Nie będzie to książka, którą się czyta dla zabicia czasu. Treść może być dla niektórych ciężka do przełknięcia, a tym bardziej do strawienia. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nasze mózgi są ciągle "prane". Szkoła, radio, telewizja podają nam interesujące nas wiadomości, bo inaczej byśmy nie słuchali, lecz są one zabarwione kolorytem, który programuje nasze mózgi według planu, przeważnie niezgodnego z naszym własnym. Po wielu latach nawet nie zdajemy sobie sprawy, że myślimy tak jak chcą "oni". Końcowy rezultat? – utrata zdolności samodzielnego myślenia. Nie wiem jak polski czytelnik będzie reagował na całkowicie nowe rewelacje zawarte w tej książce. Na Zachodzie, a szczególnie w Ameryce, gdzie naukowcy nie są skrępowani żadną cenzurą, te rzeczy już dawno przestały być rewelacją. W miarę ich wykrywania były podawane do publicznej wiadomości. Nawet w postępowej Ameryce parapsychologia była hamowana przez starsze pokolenia naukowców, wychowanych i kształconych w czysto materialnej nauce. Nazwijmy ich oględnie - konserwatystami. Ich wpływy z dnia na dzień maleją. Nie tylko dla tego, że wolno wymierają, ale ponieważ nie są w stanie powstrzymać napierającego postępu. Wbrew panującej negatywnej opinii społeczeństwa w Polsce, parapsychologia odgrywa obecnie główną rolę w kształtowaniu XXI wieku. Początek XX wieku był pod znakiem sensacyjnego odkrycia podświadomości przez Zygmunta Freuda. Wkrótce potem następna eksplozja - Karol Gustaw Jung rozpoznał w podświadomości elementy czysto duchowe, a więc nie z tego świata. Obu tym gigantom psychologii poświęcam więcej miejsca w późniejszych rozdziałach. Co do sceptyków, to myślałem, że znam wszystkie ich kontrargumenty. Badając opinie Polaków w związku z tą książką, szybko zorientowałem się, że byłem w błędzie. Sceptycyzm i krytycyzm są psychologicznie bardziej głębokie niż myślałem. W rzeczywistości jest to bardzo ciekawa sprawa, gdyż krytyka przeważnie nie wychodzi z odmiennych poglądów lecz jest wynikiem całkiem innych powodów, jak na przykład: brak wiedzy w danym przedmiocie, lojalność wobec własnych poglądów, upodobanie opozycji, pokazanie przez krytykę, że zna się dany przedmiot, oportunizm, lęk przed nowością, itp. Na zakończenie życzę każdemu czytelnikowi, aby otworzył swój umysł dla nowych, czasami trudnych do zrozumienia rewelacji, aby przyjmował nowe wiadomości bez uprzedzeń i cierpliwie, obiektywnie przeczytał zawartość tej książki od początku do końca. Ani ja ani czytelnik prawdy nie zatrzyma. Idzie ona naprzód do XXI wieku i wszystkie gwiazdy na niebie wskazują, że XXI wiek oczekuje jej, aby niepodzielnie zapanowała nad światem. Bardzo mało ludzi zdaje sobie sprawę, jak wielkie jest znaczenie najnowszych odkryć parapsychologii, opisanych w tej książce. Prawdopodobnie zbyt wielkie, aby przeciętny człowiek mógł je przełknąć. Ponieważ jednak te odkrycia nie stracą wartości, prędzej czy później zostaną uznane. W tej chwili można je porównać do bomby zegarowej o niesamowitej sile wybuchu. Wszystkie obecne instytucje, których dogmatyzm jest sprzeczny z nowo odkrytą prawdą, przestaną wkrótce istnieć. Wszystko wskazuje na to, że XXI wiek będzie okresem wielkich przemian. Spróbujmy wyobrazić sobie, że powstanie tylko jedna uniwersalna "religia". Będzie to oznaczać koniec nienawiści i wojen religijnych. Jeśli czytelnik zrozumiał istotę reinkarnacji, przedstawioną w tej książce, dojdzie szybko do wniosku, że następny powód nienawiści i krwawych wojen - nacjonalizm, powoli się rozpłynie. Całkowite zrozumienie życia poprawi naturę ludzką przez usunięcie fikcyjnych, tymczasowych celów, osiąganych zazwyczaj przez krzywdę ludzką. Świat przestanie być miejscem kaźni ludzkiej. A jeśli chodzi o reinkarnację, to zapoznaj się może najpierw z tym wątkiem: http://www.tajne.org/forum/read.php?f=1&t=49371&p=1 A znasz Bracie to? : "Po czynach ich - poznasz ich" Jezus Chrystus 120 r. - Pierwsze wzmianki o używaniu wody święconej do "wypędzania duchów" nieczystych. 156 (lub 167) r. - Po męczeńskiej śmierci biskupa Polikarpa i jedenastu wiernych z kościoła w Smyrnie (Turcja) zainicjowano praktykę czczenia zmarłych "świętych" i ich relikwii. II w. - Święty Klemens z Aleksandrii pisał: "Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą". II w. - Pod koniec II wieku wyznawcy chrystianizmu zaczynają głosić nauki o dziewictwie Maryi. Wcześniej nikt tego nie twierdził. 200 r. - Ustanowiono "stan duchowny" przez wprowadzenie ordynacji. Chrześcijanie zostali podzieleni na duchownych i laików - przedtem wszyscy byli na równi, jednocześnie będąc braćmi i kapłanami przed Bogiem. 312 r. - Bitwa pod mostem mulwijskim, w której Konstantyn zwyciężył i zabił Maksencjusza. Z powodu wizji sennej, którą ujrzał przed bitwą Konstanty (miał wygrać dzięki symbolowi krzyża), rok później wydał edykt zrówujący religię chrześcijańską z religiami pogańskimi. Odtąd, z roku na rok, dzięki prochrześcijańskim nastawieniom Konstantyna, pozycja chrześcijaństwa będzie się umacniać, a inne religie będą wypierane. Polityka ta w ostateczności doprowadziła do prześladowania i mordowania niechrześcijan przez fanatyków religijnych. Prześladowani stali się prześladowcami. 314 r. - Uchwalono ekskomunikę dla dezerterów. Dotąd Kościół zabraniał zabijania w obronie koniecznej. 321 r. - Cesarz Konstantyn nakazuje oficjalnie święcić niedziele zamiast dotychczasowej soboty. Dekret Konstantyna brzmi następująco: "Czcigodny dzień Słońca winien być wolny od rozpraw sądowych i od wszelkich zajęć ludności miejskiej; natomiast mieszkańcy wsi mogą w tym dniu swobodnie uprawiać rolę" (Codex Justinianus, III, 12). 325 r. - Sobór nicejski. W wyniku głosowania 250 biskupów sprowokowanego naukami Arrio, księdza heretyka z Aleksandrii, który głosił że Jezus nie jest Bogiem, tylko bóstwem niższej klasy, 248 biskupów głosowało za uznaniem, że "Syn Boga został zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu czyli, że Bóg Syn jest tak samo Bogiem, jak Bóg Ojciec i że Bóg jest jeden, ale w różnych Osobach". 360 r. - Wprowadzenie zwyczaju czczenia aniołów. 364 r. - Na synodzie w Laodycei Kościół zabronił świętowania soboty. W Kanonie XXIX tegoż Soboru widnieje następujący zapis: "Chrześcijanie nie powinni judaizować i próżnować w sobotę, ale powinni pracować w tym dniu; powinni szczególnie uczcić Dzień Pański będąc chrześcijanami, i jeśli to możliwe, nie pracować w tym dniu. Jeśli jednak będą judaizować w tym dniu zostaną odłączeni od Chrystusa" (C. J. Hefele, History of the Councils of the Church). 382 r. - Synod w Rzymie zwołany przez Damazego ustanawia zwierzchnictwo Kościoła rzymskiego nad pozostałymi. Uchwała głosi: "Choć kościoły katolickie rozsiane na ziemi są jedną komnatą ślubną Chrystusa, święty kościół rzymski jednak został wywyższony ponad wszystkie kościoły nie uchwałami żadnych synodów, lecz otrzymał prymat słowami Pana i Zbawiciela naszego". Dotąd nie istniał jeden, wielki Kościół katolicki, tylko wiele pomniejszych i nieraz konkurujących ze sobą. 385 r. - Po raz pierwszy katoliccy biskupi polecili ściąć innych chrześcijan z powodów wyznaniowych. Miało to miejsce w Trewirze. 390 i 393 r. - Synody w Hipponie i Kartaginie ratyfikują kanon "Pisma Świętego". IV w. - Pierwsza uroczystość Wszystkich Świętych Męczenników zainicjowana przez kościół w Antiochii. IV w. - Początek okresu mordowania pogan i plądrowania ich świątyń przez chrześcijan podjudzanych przez biskupów, opatów i mnichów. W 347 r. Ojciec Kościoła Firmicus Maternus zachęca władców: "Niechaj ogień mennicy albo płomień pieca hutniczego roztopi posągi owych bożków, obróćcie wszystkie dary wotywne na swój pożytek i przejmijcie je na własność. Po zniszczeniu świątyń zostaniecie przez Boga wywyższeni". 431 r. - Sobór w Efezie przyjmuje zasadę wiary w boską naturę Jezusa i uznaje Marię za "Bożą Rodzicielkę". 449 r. - Leon I wprowadza prymat biskupa Rzymu nad innymi biskupami i tym samym staje się pierwszym papieżem w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Dotąd istniało wiele rozproszonych tez o prymacie, a każdy biskup większego miasta nazywany był papieżem, czyli "papa". V w. - W połowie V wieku dzień 15 sierpnia staje się świętem M.B., a cesarz Maurycjusz ustanawia ten dzień świętem dla całego Cesarstwa. 539 r. - Ustanowiono władzę papieży oraz ofiarę mszy świętej. VI w. - Za sprawą mnichów irlandzkich spowiedź "na ucho" rozprzestrzenia się w całej Europie. Do tego czasu spowiedź na ogół odbywano publicznie i to bardzo rzadko w ciągu całego życia. VI w. - Na mocy cesarskiego dekretu, wszyscy poganie zostali uznani za ludzi bez majątku i praw: "iżby ograbieni z mienia, popadli w nędzę". 600 r. - Wprowadzenie "godzinki" do M.B. oraz łacinę do liturgii. 638 r. - Szósty sobór w Toledo nakazuje przymusowe ochrzczenie wszystkich Żydów zamieszkałych w Hiszpanii. 694 r. - Siedemnasty sobór toledański uznaje wszystkich Żydów za niewolników. Ich kapitały ulegają konfiskacie, zostają im też odebrane dzieci od siódmego roku życia wzwyż. 715 r. - Wprowadzono modlitwy do świętych. 726 r. - W Rzymie zaczęto czcić obrazy. 783 r. - Nastał zwyczaj całowania nóg papieża. 835 r. - Papież Jan XI ustanawia osobne święto ku czci Wszystkich Świętych, wyznaczając na dzień im poświęcony 1 listopada. X w. - Odo z Cluny głosi: "Obejmować kobietę to tak, jak obejmować wór gnoju..." 993 r. - Papież Leon III zaczął kanonizować zmarłych. 1015 r. - Wprowadzono przymusowy celibat dla duchownych, aby rozwiązać problem przejmowania spadków przez ich rodziny. Dotąd duchowni mieli żony i dzieci. 1054 r. - Michał Ceruliusz, patriarcha kościoła wschodniego i Leon IX (pośrednio) obrzucili się nawzajem klątwami. 1077 r. - Papież Grzegorz VII ustanowił formalną "klątwę", czyli wyklęcie przez instytucję Kościoła (nie mylić ze zwykłą klątwą). 1095 r. - Papież Urban II krytykuje prześladowania pielgrzymów przez Turków. W efekcie rycerze Europy i prości ludzie ruszyli na Jerozolimę. Zainicjował w ten sposób pierwszą wyprawę krzyżową. 1099 r. - Masakra Muzułmanów i Żydów w Jerozolimie (w tym ok. 70 000 Saracenów). Kronikarz Rajmund d'Aguilers pisał: "Na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp. Jedni zginęli od strzał lub zrzucono ich z wież; inni torturowani przez kilka dni zostali w końcu żywcem spaleni. To był prawdziwy, zdumiewający wyrok Boga nakazujący, aby miejsce to wypełnione było krwią niewiernych" ("Historia Francorum qui ceperunt Jeruzalem"). XII w. - Uczony i filozof, święty Tomasz z Akwinu głosił, że zwierzęta nie mają życia po śmierci ani wrodzonych praw, oraz że "przez nieodwołalny nakaz Stwórcy ich życie i śmierć należą do nas". 1140 r. - Ułożono i przyjęto listę 7 sakramentów świętych. Do tego czasu udzielano sakramentów w sposób nieuporządkowany (np. słowiańscy księża za jeden z sakramentów uznawali postrzyżyny!). 1204 r. - Zaczęła działać Święta Inkwizycja. Słudzy Kościoła zamęczyli lub spalili żywcem setki tysięcy ludzi. 1202-1204 r. - IV krucjata zainicjowana przez Innocentego III, by wesprzeć krzyżowców w Palestynie. Na skutek polityki Henryka Dandolo, żołnierze Chrystusa zwrócili się przeciwko Bizancjum i zdobyli Konstantynopol, z zaciekłością grabiąc i wyrzynając mieszkańców. Na koniec spalili miasto. Zrabowano niesłychane ilości złota i srebra a skala przemocy przekroczyła wszelkie ówczesne normy wojenne. Na zdobytym terenie utworzono efemeryczne państewko nazwane Cesarstwem Łacińskim. Przypieczętowało to rozłam między chrześcijaństwem wschodnim a zachodnim. 1208 r. - Innocenty III zaoferował każdemu, kto chwyci za broń, oprócz prolongaty spłat i boskiego zbawienia, również ziemię i majątek heretyków oraz ich sprzymierzeńców. Rozpoczęła się krucjata, której celem było wymordowanie Katarów. Szacuje się, iż krucjata pochłonęła milion istnień ludzkich, nie tylko Katarów, ale dotknęła większą część populacji południowej Francji. 1229 r. - Z powodu potajemnych zebrań wiernych dla czytania Biblii i interpretowania jej w sposób godzący w nauczanie i praktykę kościelną, papież Grzegorz IX zakazał czytania "Biblii" pod sankcją kar inkwizycyjnych. 1231 r. - Nakaz papieski zalecał palenie heretyków na stosie. Pod względem technicznym pozwalało to uniknąć rozpryskiwania się krwi. 1234 r. - Papież Grzegorz IX nakłania do krucjaty przeciw chłopom ze Steding, którzy odmawiają arcybiskupowi Bremy nadmiernej daniny. Pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci ginie z rąk krzyżowców, a zagrody owych chłopów zajmują osadnicy obdarzeni nimi przez Kościół. 1244 r. - Na soborze w Narbonne zdecydowano, aby przy skazywaniu heretyków nikogo nie oszczędzano. Ani mężów ze względu na ich żony, ani żon ze względu na męża, ani też rodziców ze względu na dzieci. "Wyrok nie powinien być łagodzony ze względu na chorobę czy podeszły wiek. Każdy wyrok powinien obejmować biczowanie". 1252 r. - W bulli "Ad extripanda" papież Innocenty IV przyrównał wszystkich chrześcijan-niekatolików do zbójców i zobowiązał władców do tego, by winnych heretyków zabijano w ciągu pięciu dni. 1263 r. - Zatwierdzono przyjmowanie komunii pod jedną postacią. 1264 r. - Ustanowiono uroczystość Bożego Ciała. 1275 r. - Pojawiły się dyskusje na temat płacenia daniny. W odpowiedzi papież ekskomunikował całe miasto - Florencję. XIV w. - Wybucha epidemia czarnej śmierci. Kościół wyjaśniał, że winę za ten stan rzeczy ponoszą Żydzi, zachęcając przy tym do napaści na nich. 1311 r. - Papież Klemens V jako pierwszy ukoronował się potrójną koroną władcy. 1313 r. - Sobór w Zamorze ponownie zarządza zniewolenie Żydów i pod groźbą ekskomuniki żąda wykonania postanowienia przez władze świeckie. Antysemickie dekrety kościelne będą pojawiać się aż do XIX w. 1349 r. - W ponad 350 niemieckich miastach i wsiach giną niemalże wszyscy Żydzi, na ogół paleni żywcem. W ciągu jednego roku chrześcijanie wymordowali więcej Żydów niż niegdyś, w ciągu dwustu lat prześladowań, poganie wymordowali chrześcijan. To tylko jeden z wielu epizodów pogromów Żydów, gdyż podobne zdarzenia miały miejsce przez cały okres panowania chrześcijaństwa. 1377 r. - Robert z Genewy wynajął bandę najemników, którzy po zdobyciu Bolonii ruszyli na Cessnę. Przez trzy dni i noce, począwszy od 3 lutego 1377 roku, przy zamkniętych bramach miasta, żołnierze dokonali rzezi jego mieszkańców. W 1378 roku, Robert z Genewy został papieżem i przyjął imię Klemensa VII. W tym samym roku papieżem Urbanem VI został Bartolomeo Prignano i Kościół miał dwóch zwalczających się papieży. Klemensa VII uznano później za antypapieża. 1450-1750 r. - Okres polowania na czarownice. Straszliwymi torturami zamęczono setki tysięcy kobiet posądzanych o czary. 1484 r. - Papież Innocenty VIII oficjalnie nakazał palenie na stosach kotów domowych razem z czarownicami. Zwyczaj ten był praktykowany przez trwający setki lat okres polowań na czarownice. 1492 r. - Kolumb odkrył Amerykę. Inkwizycja szybko postępuje śladami odkrywców. Tubylców, którzy nie chcieli nawrócić się na wiarę chrześcijańską mordowano. Gdy była taka sposobność, przed zabiciem oporni Indianie byli przymusowo chrzczeni. 1493 r. - Bulla papieska uprawomocniła deklarację wojny przeciwko wszystkim narodom w Ameryce Południowej, które odmówiły przyjęcia chrześcijaństwa. W praktyce kobiety i mężczyzn szczuto psami karmionymi ludzkim mięsem i ćwiartowanymi żywcem indiańskimi niemowlętami. Wbijano ciężarne kobiety na pale, przywiązywano ofiary do luf armatnich i puszczano je z dymem. Mordowano, gwałcono, ucinano ręce, nosy, wargi, piersi. Gdy katoliccy "misjonarze" zawitali do Meksyku, żyło tam około 11 milionów Indian, a po stu latach już tylko półtora miliona. Szacuje się, że w ciągu 150 lat zabito co najmniej 30 milionów Indian. XV i XVI w. - Na soborze Florenckim i Trydenckim wprowadzono dogmat o czyścu. Kwitnie praktyka sprzedaży odpustów od kar czyśćcowych. 1542 r. - Papież Paweł III wzmacnia pozycję Inkwizycji. Inkwizycja otrzymuje nad całym katolickim terytorium taką samą władzę, jaką wcześniej cieszyła się w Hiszpanii. 1545-1563 r. - Na Soborze Trydenckim ogłoszono, że prawdę religijną wyraża w równym stopniu Biblia, co tradycja, a jedyne i wyłączne prawo interpretacji Pisma Świętego spoczywa w rękach Kościoła. Uznano, że sakramenty są niezbędne do uzyskania zbawienia. Utworzono indeks ksiąg zakazanych, który przez 400 lat będzie krępować wolność myśli, sumienia i naukę. 1568 r. - Hiszpański trybunał inkwizycji wydaje nakaz śmierci na trzy miliony Niderlandczyków, którzy - jak brzmi hasło wypisane na kapeluszach "gezów" - wolą być "raczej Turkami niż papistami". 1572 r. - We Francji 24 sierpnia w masakrze znanej pod nazwą Dnia Świętego Bartłomieja zamordowano 10 000 protestantów. Papież Grzegorz XIII napisał potem do króla Francji Karola IX: "Cieszymy się razem z tobą, że z Boską pomocą uwolniłeś świat od tych podłych heretyków". 1584 r. - Papież Grzegorz XIII w bulii "In coena Domini" zrównuje protestantów na równi z piratami i zbrodniarzami. 1585-1590 r. - Krótka kadencja Sykstusa V zaowocowała zakazem wstępu do watykańskich archiwów dla świeckich uczonych. Na rozkaz papieża wyryto przed wejściem napis: "Kto tutaj wejdzie, będzie natychmiast ekskomunikowany". 1 czerwca 1846 r. zakaz ten zostanie rozszerzony nawet na kardynałów, a wstęp będzie możliwy tylko za specjalną zgodą papieża. 1600 r. - 17 lutego spalono na stosie Giordano Bruno, który głosił że wszechświat jest nieskończony i jednorodny (z czego wynikał pogląd, że ludzie nie są jedynymi inteligentnymi istotami w kosmosie). Religię uznawał za uproszczoną wersję filozofii a liturgię za wynik zabobonu. Kościół skazał go za herezję doketyzmu. 1615 r. - Trybunał inkwizycyjny zabrania głoszenia teorii heliocentrycznej. 1633 r. - Trybunał inkwizycyjny skazuje 70-letniego Galileusza za to, iż głosił zasady heliocentryzmu nie potrafiąc ich udowodnić. Gdyby nie zawarta z Inkwizycją ugoda polegająca na publicznym wyrecytowaniu formuły odwołującej i przeklinającej swoje "błędy", zostałby skazany na stos. Galileusz do końca życia znajdował się pod nadzorem Inkwizycji. 1648 r. - Na fali antysemityzmu, wymordowano w Polsce ok. 200 000 Żydów. 1650 r. - W Nowej Anglii prawnie zakazano noszenia ubrań z "krótkimi rękawami, gdyż mogłyby zostać odsłonięte nagie ramiona". Chrześcijanie zaczęli uważać, że wszystko, co zwraca uwagę na świat fizyczny jest bezbożne. 1789 r. - Papież Grzegorz XVI gani wolność sumienia jako "szaleństwo", "zaraźliwy błąd" i wypowiada się przeciwko wolności handlu książkami. 1836 r. - Grzegorz XVI w nowym wydaniu indeksu ksiąg zakazanych uzależnia czytanie Biblii w językach narodowych od zgody Inkwizycji. Zakaz obowiązywał do 1897 r. 1846 r. - 1 czerwca wydano zakaz wstępu do watykańskiego archiwum nawet kardynałom, bez specjalnego zezwolenia papieża. 1852 r. - Wprowadzono nabożeństwo majowe do N.M.P. 1854 r. - Wprowadzono dogmat o tzw. Niepokalanym Poczęciu N.M.P. 1855 r. - Sprzeciw Kościoła wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Kościół głosił: "Wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga". Wcześniej, do Kongresu Stanów Zjednoczonych, Kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi ropy naftowej, którą Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli czym pod kotłami palić. 1870 r. - Wprowadzono dogmat o nieomylności papieża. 1897 r. - Papież Leon XIII dopisuje "Biblię" do "Indeksu ksišg zakazanych"!!! początek XX w. - Papież Leon XIII uzasadnia karę śmierci: "Kara śmierci jest niezbędnym i skutecznym środkiem dla osiągnięcia celu Kościoła, gdy buntownicy wystąpią przeciw niemu i naruszą jedność duchową". początek XX w. - Pius X oświadczył dosłownie: "Religia żydowska była podstawą naszej religii, została jednak zastąpiona nauką Chrystusa i nie możemy uznać dalszej racji istnienia tamtej". 1910 r. - 1 września Pius X nakazał katolickim duchownym składać "Przysięgę modernistyczną", która każe wierzyć, że "Kościół (...) został bezpośrednio i wprost założony przez (...) Chrystusa", oraz nakazuje potępiać "tych, którzy twierdzą, że Wiara, przez Kościół podana, może stać w sprzeczności z historią" oraz "sposób rozumienia i wykładania Pisma św., który, pomijając tradycję Kościoła, analogię Wiary i wskazówki Stolicy Apostolskiej, polega na pomysłach racjonalistycznych". Przysięga miała zapobiec "zamętowi w umysłach wiernych co do istoty dogmatów" wynikającego z postępującej edukacji społeczeństwa. Przysięgę zniesiono w 1967 r. 1917 r. - Heretycy mogą odetchnąć ulgą. Po prawie 700 latach nowy "Codex Juris Canonici" znosi tortury! Duży wpływ na decyzję miało powstanie komunizmu w Rosji, którego Kościół się przestraszył. 1939 r. - Papież Pius XII w liście do hierarchii kościelnej USA dopatruje się przyczyny "dzisiejszych nieszczęść" nie w faszyzmie, lecz m.in. w krótkich spódnicach pań. Poparcie Piusa XII dla hitlerowskiej napaści na Polskę znalazło swój wyraz w encyklice z 20 października 1939 r. Papież uznał ją za "walkę interesów o sprawiedliwy podział bogactw, którymi Bóg obdarzył ludzkość." 1941 r. - Tuż po agresji III Rzeszy na ZSRR z watykańskich drukarni wysłano do sztabu wojsk niemieckich duże transporty ukraińskich i rosyjskich modlitewników. Watykan podbite obszary ZSRR podporządkował nuncjaturze berlińskiej oficjalnie akceptując zagarnięcie tych ziem przez Hitlera. 1941 r. - Watykan akceptuje antysemickie poczynania rządu Vichy i wyraża zgodę na uchwalenie tzw. "Statutu Żydów". Wyrażono nadzieję, że nie ograniczy on prerogatyw Kościoła. 1945 r. - Pius XII w orędziu wigilijnym staje w obronie głównych oskarżonych o zbrodnie przeciwko ludzkości. Kuria rzymska interweniuje w sprawie ułaskawienia 200 zbrodniarzy hitlerowskich, w tym m.in. katów polskiego narodu, Franka i Greisera. To niewielki epizod w szeroko zakrojonej akcji ratowania hitlerowców przed odpowiedzialnością karną. 1946 r. - Studenci wydziału prawa Uniwersytetu w Cardiff, rozważają, czy Pius XII powinien zasiąść na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze za całokształt prohitlerowskiej polityki Watykanu w okresie 2. wojny światowej. 1950 r. - W petycji do Watykanu, Katolicy proszą o dogmatyzację fizycznego wniebowzięcia Maryi. W odpowiedzi Watykan uchwala dogmat o wniebowzięciu N.M.P., choć w Ewangeliach nie ma o tym słowa. 1954 r. - Pius XII poucza: "To, co nie jest zgodnie z prawdą czy z normą obyczajową nie ma prawa istnieć". Chodzi oczywiście o prawdy i moralność zgodne z nauczaniem Kościoła. 1966 r. - Watykan znosi indeks ksiąg zakazanych, bo nie spełnia już zadania i naraża Kościół na ostrą krytykę. 1975 r. - Papież Paweł VI wyjaśnia w liście do arcybiskupa Coggana, że kobieta ma zakazany wstęp do stanu duchownego, ponieważ "wykluczenie kobiet z kapłaństwa jest zgodne z zamysłem Boga wobec swego Kościoła", choć specjalnie powołana Papieska Komisja Biblijna (składająca się z wybitnych biblistów) orzekła wcześniej, że nie ma przeciwskazań. Zdanie papieża nadal jest ważniejsze od wniosków wypływających z lektury Biblii. Pawła VI poparł Jan Paweł II. 1980 r. - Beatyfikacja jezuity José de Anchieta, który twierdził: "Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje". Podczas beatyfikacji masowego mordercy Indian, papież Jan Paweł II nazwał go apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy i siebie samego. Nie pierwszy to przypadek wyniesienia zbrodniarza na ołtarze. 1992 r. - Papież Jan Paweł II ogłasza, że potępianie Galileusza za głoszenie heliocentrycznego poglądu, iż Ziemia krąży wokół Słońca (a nie na odwrót), było błędem. Rehabilitacja Galileusza trwała 359 lat. 1993 r. - Watykan uznaje istnienie państwa Izrael. 2000 r. - 13 marca Kościół przyznaje, że w ciągu wieków popełnił wiele grzechów w dziedzinie praw człowieka i wolności religijnej. O przebaczenie proszeni są m.in. Żydzi, kobiety i ludy tubylcze. Za przebaczeniem nie idą żadne czyny, które mogłyby naprawić lub upamiętnić wyrządzone krzywdy, ale za to wizerunek Kościoła poprawia się w oczach wiernych. 2006 r. - 2 lipca przewodniczący Papieskiej Rady do Spraw Rodziny kardynał Alfonso Lopez Trujillo mówi w wywiadzie dla dziennika "Il Tempo", że aborcja "to zbrodnia bardziej przerażająca niż wszystkie wojny światowe". Czyli, że usuwanie nieświadomych istnienia embrionów lub zapłodnionej komórki jajowej jest gorsze niż mordowanie świadomych dzieci przez żołnierzy i w obozach zagłady. Cytaty: "Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie popadnie". "Dictatus Papae" papieża Grzegorza VII (1073-1086). "Używajmy papiestwa teraz, gdy Bóg nam go dał". "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła". Papież Leon X. "Kościół Rzymskokatolicki przelał więcej niewinnej krwi, niż jakakolwiek inna instytucja". W. E. H. Lecky. "Wszystko, co sprzyja osobistej godności człowieka, co podtrzymuje równouprawnienie obywateli, wszystko to powołał do życia, otaczał troską i zawsze chronił Kościół katolicki". Papież Leon III. Źródło: maryja.org I zapoznaj się może Bracie jeszcze z tym: Propagujemy ideę zniesienia religijnego poddaństwa, zakazania poddawania dzieci religijnemu praniu mózgu i zapisywania ich do sekt i kościołów bez ich świadomej zgody. Informujemy o szkodliwych skutkach niewolnictwa religijnego. Służymy radami, jak wystąpić formalnie i duchowo z Kościoła. A przede wszystkim zmuszamy do myślenia! Jesteśmy religijnymi wyzwoleńcami niezależnymi od osób czerpiących zyski z kontroli nad ludzkimi umysłami i wierzeniami. Nowego, lepszego świata nie można zbudować na gruncie dyktatorskich tworów religijnych. Chcesz się od nich uniezależnić? Przyłącz się do nas! Zostań własnowiercą! Zajrzyj: http://wlasnowierca.go.pl Myślę, że Ci się spodoba :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zacznę od drugiej części. Raczej powątpiewam, żebyś to ty ją tworzył... mylę się? Większość to prawda. Cóż w tym jest złego, dziwnego albo świadczącego przeciw kościołowi? Państwo Polskie też rozwijało się od X wieku i nikt nie wyrzuca Mieszkowi, że prowadził wojny... choć to może zły przykład. Każda religia rozwija się i wzrasta w niej zrozumienie całości. Rozwój duchowy? Ty chyba tak to nazywasz. Ciemne karty w historii kościoła były. Co nie oznacza że Kościół, jako wpsólnota wiernych, powinien być odrzucony. "Straszliwymi torturami zamęczono setki tysięcy kobiet posądzanych o czary." Człowiek piszący ten tekst chyba jednak do końca historykiem nie był... :-) Takie wypowiedzi mogą tylko wzbudzać uśmiech i politowanie. No cóż... wyniki badań np. poświadczają setki cudownych uzdrowień w miejscach kultu, za wstawiennictwem świętych itd. A nie powołuję się na nie, bo one nie są fundamentem wiary - a tylko jej uzupełnieniem. A Ty masz jakieś ciekawsze badania? Podziel się! :-) Nagrodę Nobla masz w kieszeni. Piszesz: "Uwolnienie się od religii daje niebywałą lekkość i wolność, dodaje energii, poprawia samopoczucie, dodaje pewności siebie, życie staje się pełniejsze i bardziej ekscytujące, jasne i radosne." No to mam odpisać :-) Że przyjęcie religii nie tylko daje lekkość i wolność ale jednocześnie dodaje niewysłowionej energii i siły do działąlności w świecie. Sprawia, ze wszystko widzis ię jaśniej i pełniej odkrywa Istotę Boga. Radość zaś płynąca z objawienia Boga jest największą jakiej może zaznać człowiek na Ziemi :-) Piękne i prawdziwe - ale czy na serio chcemy o nich rozmawiać? Czy może dojśc do jakichś wniosków? Gratuluję zdobycia nowej wyznawczyni :-) Hmm... działasz idealnie jak jakikolwiek kościół czy związek wyznaniowy :D W formie mikro. Aaa no i ostatni fragment :D dalej twierdzisz, że Twoja religia nie jest religią? :D Hmm... jest quasi-religią działającą dokładnie w oparciu o te same mechanizmy psychiczne i społeczne - wewnętrzne i zewnętrzne - jak inne kościoły i związki wyznaniowe :-) Zarejestruj swój związek - wystarczy 100 obywateli :-) Piszesz: "Ta religia jest dziwna, to religia, w której energia i działanie jest grzechem, a bierność cnotą. Preferowane jest robienie z siebie ofiary losu i czekanie na dopust boży." No skwituję to chyba tym, ze maiłeś wyjątkowo i bardzo ograniczony kontakt z chrześcijaństwem jako całością i religią katolicką :-) Otóż wedle mojej skromnej wiedzy jest na odwrót: energia i działnie są cnotami a bierność jest jednym z najcięższych grzechów... Rozważania w oparciu tylko o swoje własne doświadczenia mogą istotę Boga spłycić :-) Dałem Ci już propozyjcę: przestań chodzić do lekarza i lecz sam siebie :-) Po co korzystać z nauki? Albo sam skonstruuj komputer i podepnij do Internetu samodzielnie. Sam wiesz, ze jets to niewykonalne. Gdyby każdy działał sam to świat wiele by się do przodu nie posunął. :-) Strona... ciekawa :-) Tobie mam nadzieję się ta też spodoba: http://www.wiara.pl/ Pax :-)

http://img442.imageshack.us/img442/2821/ranting14yr.gif A tak na poważnie, to chyba jednak nie przeczytałeś tego, co tu polecałem - skoro porównujesz to, w co wierzysz do tego, co ja wiem. Aby prowadzić rozmowę na jako takim poziomie merytorycznym, to musiałbyś najpierw sporo przeczytać (zapoznać się z faktami, których po prostu nie znasz), a wskazane byłyby też osobiste doświadczenia - np. OBE, czy zbliżenie się do czegoś w rodzaju Boga. A ta strona (wiara.pl) byłaby bardziej strawna, gdyby nie było na niej tak dużo tych Panów. http://www.symbolic.pl/productsm/b73664ab672affecff34c3ae0c66f5bd828367a1ba8119b9f4cb1897dda7f0733.jpg Ta wiara byłaby bardziej przyswajalna, gdyby była bardziej uniwersalna, a mniej klerykalna. http://media.putfile.com/aachamber9hires http://media.putfile.com/aachamber7hires http://media.putfile.com/065821 http://media.putfile.com/052176 http://media.putfile.com/0325 http://media.putfile.com/01-Freedom http://media.putfile.com/06-Free-Your-Mind http://media.putfile.com/Mirza-part-2

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) Wendolu - gdyby 10% tego co mówisz było prawdą w 10 %, to świat, w którym żyjemy, wszyskie religie i wyznania upadłyby :-) Ale o dziwo nie upadają - a wręcz przeciwnie mają się bardzo dobrze. Nie mam zamiaru dyskutwać z Twoją wiarą. Nie jestem do tego uprawniony i przypuszczam, że nie doszlibyśmy do niczego. No to mamy płaszyznę porozumienia - twierdzisz, że wiesz a ja twierdzę, że wierzysz. Jakie doświadczenia empiryczne można przeprowadzić w warunkach przynajmniej pseudonaukowych ( bo o warunkach kontrolowanych chyba nie może być mowy ) żeby zweryfikowac to w co wierzysz? Najpierw powinienem sporo przeczytać? Nie pisz tak w sytuacji kiedy cytujesz coś o zabójstwie setek tysięcy kobiet przez kościół... Poza tym ergument książkowy mogę podac i ja :-) A jest znacznie więcej pozycji traktujących o religii chrześcijańskiej niż o Twojej :-) Fakty? Jeśli są to fakty typu OBE itd. to równie dobrze, możesz to nazwać wierzeniem, albo przypadkiem albo samospełniającym się proroctwem, albo presją otoczenia albo podać kilkadziesiąt innych hipotez wyjaśniających takie właśnie "zdarzenia". Tak dla uściślenia: 1. Jakie masz dowody empiryczne przemawiające za tym, że posiadasz wiedzę. Przyjmijmy stanowisko, ze wiedza jest rozpatrywana w kategoriach prawdy-fałszu. Może zacznij od jednego :-) 2. Nie pisz o książkach i autorytetach, bo ilu byś ich nie podał wiary "konwencjonalne" ( Chrześcijaństwo, Islam, Judaizm, Buddyzm i każda inna ) mają ich tysiąckroć więcej. Prędzej możesz podać jakieś sławne nazwisko. Choć i to nie jest niczym upowaznionym. 3. Starajmy się być obiektywni - tabula rasa. Dasz radę ją zapisać w sposób metodoligiczny i udowadnialny? Odpowiedz sam sobie szczerze. Pax :-)

Brat:
:-) Wendolu - gdyby 10% tego co mówisz było prawdą w 10 %, to świat, w którym żyjemy, wszyskie religie i wyznania upadłyby :-) Ale o dziwo nie upadają - a wręcz przeciwnie mają się bardzo dobrze.
To zdanie już kiedyś napisałeś. No cóż - religie mają jeszcze na razie lepsze media, ale to tylko kwestia czasu, bo prawdy nie da się w nieskończoność omijać, kiedyś ludzkość się o nią potknie i wywinie porządnego orła :) Działa to wszystko jeszcze siłą rozpędu, ale coraz mniej efektywnie. Zmiany nadchodzą nieubłaganie.
Brat:
Najpierw powinienem sporo przeczytać? Nie pisz tak w sytuacji kiedy cytujesz coś o zabójstwie setek tysięcy kobiet przez kościół... Poza tym ergument książkowy mogę podac i ja :-) A jest znacznie więcej pozycji traktujących o religii chrześcijańskiej niż o Twojej :-)
Liczy się jakość, a nie ilość. A tak naprawdę, co do ilości pozycji, to na dzień dzisiejszy mógłbym polemizować. Dziedziny związane z parapsychologią rozwijają się bardzo szybko i jest to najbardziej dynamiczny sektor rynku książkowego - coraz więcej ludzi jest tym zainteresowanych. Natomiast to, o czym Ty piszesz wzbudza obecnie zainteresowanie dzięki takim pozycjom jak "Kod Leonarda da Vinci" :)
Brat:
Fakty? Jeśli są to fakty typu OBE itd. to równie dobrze, możesz to nazwać wierzeniem, albo przypadkiem albo samospełniającym się proroctwem, albo presją otoczenia albo podać kilkadziesiąt innych hipotez wyjaśniających takie właśnie "zdarzenia".
No i widzisz Bracie? Walisz standardowe teksty, Twoim zdaniem dobre na wszystko. Jak ja mam z Tobą dyskutować jeśli Ty nie przeczytałeś tego, o czym mówię? Nie zmuszę Cię przecież do tego, ale przynajmniej odrobina przyzwoitości nakazuje nie wypowiadać się o rzeczach, o których nie ma się zielonego pojęcia.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | .. | 22 | 23 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.