Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
2 0 1 2
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 2036
Poprzednia strona | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | .. | 101 | 102 | Następna strona

2012 - czy slyszeliscie cos na temat tej liczby? Czytalem interpretacje Wielkiego Kalendarza Majów... jak wiadomo uwazali oni go za najwieksze osiagniecie naukowe ich kultury. Jak wiadomo kalendarz ten przedstawial pewne cykle zyciowe, rowniez zawarte w nim byly wszystkie kombinacje lancuchow DNA i RNA czlowieka.. to juz samo w sobie jest zastanawiajace! Tak samo jest zastanawiajace istnienie wielkich ich budowli.. egipskich piramid.. wielkich ksiag. Interpretacja kalendarza zapowiada - przeliczajac na nasz system kalendarzowy - na rok 2012 tzw "przejscie swiata, w kolejny wymiar swiata" (5 wymiar) - wedlug nich. "To co bylo zakopane zostanie odkopane". Podobnie czytalem o przepowiedniach Nostradamusa... i tu kolejne powiazanie do tej sprawy.. rowniez jego przepowiednie polegaly na zauwazeniu pewnych cykli zyciowych. Data nie jest zbyt jasnie okreslona (moze to byc w przedziale 2009-2012)... zdaniem jasnowidza ma nastapic rowniez przjescie ludzi w inny wymiar... nastapi EPOKA PRAWDY. Nostradamus byl bardzo zaglebiony w ewolucje swiadomosci ludzkiej - jak wiadomo! Kolejne powiazanie jest do Biblii: zmarli powstana z grobow.. to nawiazuje do przepowiedni Majów! Kolejnym ciekawym argumentem, ktory laczy to w pewien sposob w calosc jest to, iz na rok 2012 naukowcy spodziewaja sie przelotu wielkiego materotytu... i juz zaczely sie spekulacje czy przypadkiem nie zawadzi o Ziemie... prawdopodobnosc trafienia to: 1/1000 000. Ale nie tym sie przejmuja... Zastanawiaja sie mianowicie: jesli w nas nie trafi.. i przeleci blisko obok naszej planety... czy nie nastapi czasem przemagnetyzowanie biegonow Ziemi!? Strach pomyslec jakie to niesie ze soba konsekwencje. Wydaje mi sie ze temat jest wystarczajaco ciekawy.. zwlaszcza ze wiele faktow z roznych miejsc na Ziemi wiaze to w jakas sensowa calosc. Jestem ciekaw czy posiadacie podobne informacje i rowniez dostrzegacie ta sprawe. Mozliwe ze dowiem sie od Was cos jeszcze wiecej. Pozdrawiam wszystkich i biernie obserwuje Wasze wypowiedzi ma plaszczyznie naukowej jak i religijnej!

Moi Drodzy i Szanowni Koledzy - przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość istnieją w fizyce tak samo jak istnieje czarodziejska lampa Alladyna dlatego, że fizyka to tylko niekończący się i stale rowijający zbiór uporząkowanych i zgodnych z nadrzędnymi paradygmatami system uporządkowanych systematyk - czyli jezyków słózących opisywaniu świata. Jest ona tym samym czym jest filozofia, jedno i drugie opisuje rzeczywistość. Kwestia tylko w tym, ze fizyka opisuje rzczywistość pewnymi pojęciami ograniczonymi do poziomu doświadczenia, zapewne reszta powie, że nie, ale jednak koledzy zgodzą się z ogólnie przyjętą zasadą, że rzeczy nie potwierdzonych empirycznie w zasadzie się nie akceptuje na poważnie. Natomiast systematyka filozoficzna może tworzyć abstrakcje wybiegające w przysżlośc nie dające opisać się dzisiejszym językiem fizyki. Ta swoista ograniczonosć języka powoduje u niektórych wybitnych jednostek na samym początku zajmowania się przez nich dziedziną zwaną Fizyką zmiany regresywne spowodowane abstrakcyjną analizą redukcyjną, która nie odwołuje sie do faktów lub mozliwych hipotez ale ścina je na poziomie jezyka, za pomocą którego nie może ich opisac tym samym traktując je jako abstrakcyjne czy dalece nie stosowne - a przedewszystkim bojąc się kompromitacji w oczach innych stale powtarzających te same regółki z zegarmistrzowską dokładnością mentorów. Tym samym staje się zasadnym unowoczesnienie dzisiejszej systematyki fizycznej o pojęcia i zdarzenia nad którymi się tutaj rozowodzimy. Zdanie niebywale tródne, bo trzeba zbudować silnik grawitacyjny ale nie takie dziadowskie podróbki jak w USA i Niemczech, tym samym udowodnić że da się połączyć OTW i MK, obalić założenia Rogera Penrose'a, mało tego stworzyc silnik zasilany próżnią a na koniec wybudować maszyne do podrózy w czasie i przestrzeni. Na więcej ja sam sily nie mam więc więcej obiecac na następne 5 lat nie mogę, tak mi się wydaje, że po 1 rok na każdy z tych projektów to powinien styknąć. Co do OTW i MK nie trzeba ich łaczyć w sensie fizycznym ale zastosowac równolegle. Wtedy uzyskamy odpowiedni efekt. A teraz pytanie za 1 piwo : Ile waży fala jeśli niema grawitacji ????

Świat według McKenny Człowiek ocaleje, jeśli przestanie być zwierzęciem i stanie się rośliną Gdzieś w Kalifornii mieszka człowiek, który twierdzi, że koniec świata nastąpi dokładnie 22 grudnia 2012 roku. Nie opiera on swojej prognozy na proroctwach i wróżbach z zamierzchłej przeszłości ani na rewelacjach rodem z seansów spirytystycznych. Nie jest ona także efektem jego fantazji. Przekaz o końcu świata otrzymał od "Time Wave Zero" - programu komputerowego ułożonego na podstawie 64 heksagramów I CHING, chińskiej Księgi Przemian. Ten sam człowiek ma na Hawajach ogród botaniczny, w którym hoduje rośliny wykorzystywane przez szamanów w ich rytuałach. Jest to prawdopodobnie największy taki ogród na świecie. Rośliny te zebrał w czasie licznych wojaży. Ogród jest jego światem. Człowiek ten nazywa się Terence McKenna i jest jednym z najoryginalniejszych filozofów współczesności. Terence McKenna głosi, że dzięki grzybom halucynogennym ludzkość dokonała w swoim rozwoju ogromnego skoku, który odpowiada darwinowskiemu brakującemu ogniwu w łańcuchu ewolucji. Otworzyły się wrota kosmosu Ów wiecznie uśmiechnięty jegomość, urodzony w latach pięćdziesiątych, przeszedł drogę typową dla ludzi ze swego pokolenia. Działał w ruchu pacyfistycznym, a za działalność polityczną w czasie strajku studenckiego w 1968 roku został usunięty z uniwersytetu w Berkeley. To przedwczesne zakończenie formalnej edukacji pozytywnie wpłynęło na jego rozwój umysłowy, gdyż kolejne nauki pobierał u bardziej otwartych nauczycieli w klasztorach buddyjskich w Nepalu. Pobyt w Nepalu rozwinął w nim zamiłowanie do kultur archaicznych, w których wciąż żywa jest tradycja wykraczania poza zasięg ludzkiego poznania i doświadczenia. Wkrótce i jemu samemu udało się doświadczyć "dotyku nieznanego". Pokolenie lat sześćdziesiątych szukało sposobów przekraczania granic rzeczywistości, a najprostszym i najszybszym z nich było zażywanie substancji psychoaktywnych. Po pierwszych kontaktach z marihuaną i LSD zafascynowany nimi Terence McKenna pojechał w 1971 roku ze swoim bratem Dennisem do dżungli amazońskiej w poszukiwaniu magicznych roślin. Napotkali tam miejscowego szamana, który uraczył ich bardzo mocną substancją psychoaktywną - ayahuascą i grzybami psylocybinowymi. To, czego doznali, przeszło ich najśmielsze oczekiwania i przyćmiło wcześniejsze tego typu doświadczenia. Otworzyły się przed nimi wrota kosmosu, przeżyli unicestwienie własnego "ego" i zjednoczenie z wszechświatem. Dennis czuł, jak narasta w nim przeszywający, elektroniczny dźwięk, który jest jego głosem, a on sam przemienia się w olbrzymiego owada, bierze klucze i otwiera galaktyczny spichlerz, uwalniając w ten sposób Ducha Czasów. Elfy ukazały mu raj utracony Podczas wędrówki w odległe krainy czasoprzestrzeni Dennis otrzymał przekaz od Transcendentnego Innego, w którym zawarte były instrukcje, co należy zrobić, aby przywrócić równowagę ekologiczną na Ziemi. Z kolei Terence uciął sobie pogawędkę z elfami, które wyskoczyły z jego ciała i przekazały mu prawdę o roli grzybów halucynogennych w ewolucji ludzkości. Otóż dawno temu na obszarach Afryki Północnej, które obecnie pokrywa pustynia, istniał raj, w którym ludzie żyli w zgodzie z naturą, wykorzystując strumienie wiedzy płynące z nieświadomości. Było to możliwe dzięki grzybom halucynogennym, które w epoce paleolitu (starszej epoce kamiennej) stłumiły wszędobylskie zapędy ego i otworzyły umysł na podszepty "nieświadomego". Dzięki temu podłączeniu do skarbnicy nieświadomości ludzkość dokonała skoku ewolucyjnego, który odpowiadał darwinowskiemu brakującemu ogniwu w łańcuchu ewolucji. Wykształciła się organizacja społeczna oparta na związkach partnerskich, pojawił się język, gotowość do poświęcania się dla innych, myślenie przyszłościowe, wartości moralne, estetyka, muzyka i inne jakości życia ludzkiego. Niestety, jakieś 12 000 lat temu grzyby te przestały być składnikiem ludzkiej diety, ponieważ zmieniły się warunki klimatyczne. Wtedy to powróciła dawna tendencja do tworzenia hierarchicznych społeczeństw opartych na dominacji samców. Człowiek zaczął się przeistaczać w dążącego do podboju przyrody łowcę zwierząt. Spośród pokarmów, które najbardziej ubezwłasnowolniły ludzi i oderwały ich od natury oraz poszukiwania sacrum, McKenna najczęściej wymienia kawę, herbatę, nikotynę, leki przeciwbólowe, kokainę, amfetaminę i... telewizję. Ta ostatnia jest wyjątkowo silnym narkotykiem, a ponieważ jej sieć dystrybucji jest najbardziej rozwinięta, ma ona największy wpływ na ludzi. Opinię McKenny potwierdzają badania przeprowadzone w Japonii. Psychologowie odizolowali grupę przeciętnych telewidzów od telewizora, po czym obserwowali ich zachowanie w życiu codziennym. Już po dwóch tygodniach u ludzi tych wystąpiły objawy abstynencji: drgawki, trzęsące się ręce, podenerwowanie. Komputer wykreślił spiralę czasu W 1976 bracia McKenna opublikowali niesamowitą książkę, "Invisible Landscape" (Niewidzialny krajobraz), która wstrząsnęła podziemiem psychologiczno-futurologicznym Stanów Zjednoczonych. Dowodzili w niej, że nasz wszechświat jest hologramem, czyli że każda z jego części zawiera w sobie informację o całości. W oparciu o ten model i heksagramy księgi I CHING ułożyli program komputerowy, do którego wnieśli informacje o ważnych wynalazkach i nowych pomysłach naukowych. Celem ich było wykreślenie spirali czasu, która zilustruje, z jaką szybkością na świecie pojawiają się innowacje. Nie musieli długo czekać na wyniki. Komputer przedstawił im pięć cykli rozwoju ludzkości: 1) cykl 4 300-letni, od czasu urbanizacji do początków nauki współczesnej; 2) cykl 384-letni, w którym nauka dokonała więcej innowacji, aniżeli w poprzednim okresie; 3) cykl 67-letni (od technologicznego przełomu w latach czterdziestych XX w. do roku 2011), w którym nowości pojawi się więcej, aniżeli w okresie od czasów Galileusza do zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę; 4) cykl 384-dniowy, w latach 2011-2012, gdy liczba wynalazków ponownie będzie większa niż w poprzednim cyklu; 5) cykl 6-dniowy, którego kulminacją będzie podwajanie się liczby innowacji co sekunda. Nietrudno przewidzieć, jaka była reakcja braci, gdy to ujrzeli. Oznaczało to tylko jedno : KONIEC ŚWIATA, JAKI ZNAMY. W 2012 roku wszystko będzie możliwe. Nieśmiertelność, stacje kosmiczne, kontakty z istotami pozaziemskimi - to może być zaledwie namiastka tego, co nas czeka. Komputer wolny był od subiektywnych przekonań. Dziwnym zaś zbiegiem okoliczności wydaje się to, że kalendarz Majów kończy się również na tym roku. Lasy umrą, wrzeć będą oceany Terence McKenna, wiedząc, że nigdy nie możemy być pewni swojej przyszłości, postanowił wziąć ją w swoje ręce i świadomie włączyć się w proces ewolucji. Wyruszył w trasę z wykładami na temat konieczności zmiany dotychczasowego stosunku ludzi do Ziemi. Głosił: "W 2012 roku liczba ludności świata wynosić będzie prawie dziesięć miliardów. Jeśli utrzyma się obecne tempo zaniku warstwy ozonowej, nic z niej już nie zostanie. Wpływu tylko tego jednego czynnika nie da się przewidzieć. Do tego dochodzi emisja dwutlenku węgla do atmosfery, kwaśne deszcze, nuklearna gorączka i szalejąca propaganda. W tym samym czasie farmakologia, pranie mózgu, chirurgia plastyczna i różnego rodzaju tajne technologie wysokiej klasy na swój zboczony sposób zbliżają się do doskonałości. Nie sposób teraz przewidzieć, jaką formę przybierać będą zalewy innowacji w warunkach takiego kulturowego nacisku. Wszystko się ze sobą splata. Znikają bariery, powstaje coś w rodzaju techno-biologiczno-informacyjnej papki. Proces ten przypomina metamorfozę, jaką przechodzi poczwarka. Giną lasy, wrą oceany, ludność się przemieszcza, geny płyną we wszystkich kierunkach. Znaleźliśmy się w zasięgu burzy czasowej, której skutków nie sposób oszacować. Ciśnienie spada w niewiarygodnym tempie. Panuje osobliwy spokój, słońce na niebie dziwnie świeci, ale nic konkretnego się nie dzieje, jeszcze nie." Zdaniem McKenny współczesny kryzys na świecie jest skutkiem patriarchalnej polityki, którą charakteryzuje jako "Politykę propagandy. Politykę pieniądza. Politykę beznadziei". To, jak postępujemy w życiu codziennym, wynika z tego, jakim modelem świata się posługujemy. Gdy takim modelem jest maszyna, w życiu posługujemy się schematem bodziec-reakcja, nie dostrzegając tego, że jesteśmy włączeni w szerszy proces ewolucji. Bądź zielonym albo giń! McKenna proponuje, by organizacyjnym modelem życia w XXI wieku stała się roślina. Oznacza to powrót do starożytności, piętnaście tysięcy lat wstecz, do pierwotnych kultur szamańskich. - Musimy przywrócić ducha starożytnych - powiada. - Człowiek ma się stać rośliną, a przestać być zwierzęciem. Oznacza to: 1) feminizację kultury, czyli przyjęcie pokojowego i harmonijnego stylu życia; 2) poszukiwanie wewnętrznych wartości (a więc postępowanie jak roślina, która zapuszcza w głąb swoje korzenie, a nie jak zwierzę, które żyje w ciągłym biegu); 3) odtrucie środowiska naturalnego poprzez uznanie się przez człowieka za jego nierozdzielną część; 4) życie w symbiozie z innymi gatunkami i rozwijanie zdolności do jak najściślejszego z nimi współdziałania; 5) recycling, czyli wtórne wykorzystywanie zasobów Ziemi; 6) wykorzystanie energii morskiej i słonecznej; 7) ochronę biologicznej różnorodności. Świat według McKenny jest wielką globalną wioską, jest rośliną, w której żyjemy. Autor tej wizji jeździ po całym świecie i szuka pozostałości skarbnicy ludzkiej mądrości. Gdy nie jest w drodze, pielęgnuje swe rośliny w ogrodzie na Hawajach. Powiadają o nim, że jest złotoustym oratorem. Ale on dobrze wie, że gra jest warta świeczki. Dlatego mówi nam: "Bądź zielonym albo giń". Nie mamy innego wyboru. Gwiazdy mówią 35/98 / HUDUN .... tego pana mi brakowało tu w temacie ;)

[ A teraz pytanie za 1 piwo : Ile waży fala jeśli niema grawitacji ???? ] 3 zasada dynamiki na poziomie atomu powinna ci wyjaśnic :)) W świecie atomów nie ma czegoś takiego jak brak grawitacji. A we wszechświecie nawet tzw. próżnia nie jest do końca próżnią tylko tzw. czarną materią, która składa się z atomów. Tylko pozostaje kwestja co jest pomiędzy atomami :]?? Moim zdaniem inne atomy jeszcze mniejsze. I pomiędzy tymi mniejszymi atomami jeszcze mniejsze itd. Tak więc nieskończoność to fakt................... pozdr.

Hmmm....sprawa dyskusyjna z tymi atomami......nie jest łatwo tam zajrzeć. Faktem jest ta nieskończoność, podam przykład: Dzielenie przez 2. Dzieląc daną rzecz przez 2 i znów przez 2 dochodzimy do nieskończoności, dana rzecz staje się coraz mniejsza i większa w tamtym mikroskopijnym świecie. Weźcie np jabło i podzielcie je na 2 części. Potem te 2 części podzielcie jeszcze na 2 części... można tak się tym bawić do upadłego a końca nie widać ;P.... pomiędzy atomami może być pustka ponieważ muszą się atomy owe jakoś przemieszczać, mogą/ nie mogą się o siebie ocierać. Wg mnie między atomami jest trochę wolnej przestrzeni, ale jest jeszcze coś... to coś nazwałbym spoiwem wszechświata.... to MIŁOŚĆ....łącząca wszystko ze wszystkim ;P

"Jak na dole, tak na górze i odwrotnie" - a swiadomosc jest TERAZ, bo wszystko jest jednym! Pozdrawiam!

Szanowny Kolego ;;))))) Ale mi nie wyjaśnia ile to jest a to jest sprawa warta 1 piwo w poważnym towarzystwie więc bedę wdzięczny za podanie mi ile waży 1 litr fali świetlnej - światła rubinowego bo np takie mnie interesuje. Bedę wdzięczny podziele się piwem na pewno. !!!!!!!!!!! ;;;)))))))))

"HUNA z nad Jeziora Czarnego ALOHA! Huna jest tajemną wiedzą kapłanów polinezyjskich zwanych KAHUNAMI, byli oni strażnikami wiedzy. Wiedza ta była strzeżona przez pokolenia i przekazywana wybranym osobom. Ukryta była w 12 literach języka hawajskiego. Za pomocą słów narzeczy, przedrostków dokonywano magicznych poczynań np. uzdrawiano, wstrzymywano wiatry i burze, dokonywano wskrzeszeń, błyskotliwych zrostów złamanych kości, ściągano do wybrzeży ławice ryb itp. Odbywało się to za pomocą modlitw-pieśni. Wiedza ta wywodzi się z czasów Atlantydy gdzie żyli ludzie o wysokim rozwoju świadomości. Wiedza ta została odkryta przez amerykańskiego badacza M.F. Longa na początku XX wieku. Po wielu latach badań odkrył tą ukrytą wiedzę i przekazał w swych VI tomach książek. Znając psychologię KAHUNÓW możemy dowiedzieć się, że od zaistnienia świata ludzkość i świat jest w ciągłym rozwoju. A nad tym porządkiem czuwa i przypatruje się najwyższa istota Bóg, który nie karze a wynagradza. Aby poznać tajemnicę i wiedzę KAHUNÓW musimy najpierw poznać siebie, żyć i spełniać wolę boską. Wiedza ta nie jest religią ani sektą. Jest to filozofia i sztuka życia aby iść w swej wędrówce wiecznego życia nienapotykając cierpień, nieszczęść, chorób i być szczęśliwym i kochanym. Nieść miłość światu i Bogu. Poznająć siebie odkryjemy anatomie swojej duszy tak jak znali dokładnie KAHUNI. Wiedza ta również jest ukryta we wszystkich religiach świata. Istota ludzka - jest najwyższą formą w rozwoju świadomości tutaj na ziemi. Która to składa się z elementów ciała fizycznego i duchowego. Poznając podświadomość - zwierzęce ja odkryjemy cały wszechświat. Jest to niezależny duch, który wie co ma robić ale czeka na logiczne rozkazy naszego drugiego ducha. Jedno bez drugiego nie może istnieć i to wszystko łączą nici AKA, działają niższe, średnie i wyższe siły energii życiowej. Okrywając całą strukturę naszych elementów duszy i ciała odkryjemy, że jesteśmy częścią Boga i jego świadomości. I że w każdym człowieku jest duch boski, złączony z Bogiem każdym człowiekiem i tym co nas otacza - MIŁOŚCIĄ. Jedno bez drugiego nie może istnieć i działać. Nie możemy przekraczać praw boskich chociaż mamy ... wole. Wiedzieli również, że każda choroba, cierpienia i nieszczęścia są powodem błędnego postępowania człowieka wobec drugiego człowieka i tego co jego otacza. Zrodzeni zostaliśmy przez Boga z miłości i powinniśmy dawać miłość. Musimy wiedzieć, że ile damy tyle dostaniemy. A gdy dajemy nienawiść, złość, agresję, zazdrość to otrzymujemy z wielokrotną negatywna energią, która zostanie wpisana w każdą komórkę naszego ciała oraz duszy. Tracimy kontakt z naszym "AMAKUAE" - wyższym ja - Ojcem niebieskim, Aniołem stróżem. Przestajemy słuchać naszego głosu wnętrza. Osłabiamy pole duchowe - czujemy lęk, strach, niepokój. Oddziałujemy złością, agresją itp. Osłabiamy swój układ nerwowy. Następuje brak energii życiowej - co w przyszłości przynosi choroby, cierpienia. W obecnej chwili ludzkość w większości żyje energiami nienawiści, strachu, lęku, agresji, złości, która przejawia się w pracy, otoczeniu, radiu, telewizji, prasie. Nikt nie pragnie żyć energią boskiej miłości, której ocean jest nad nami. Wg. wiedzy KAHUNÓW możemy powiedzieć, że obecny czas w którym żyjemy jest wielką szansą dla nas wszystkich aby wrócić do swego jecestwa, do źródła świadomości boskiej, którą utraciliśmy na własne życzenie. Cykl kosmiczny naszej planety jak i galaktyki, na której życie trwa w 15 bilionach drgań na sekunde jest erą RYB, która kończy swój żywot w roku 2012. Możemy zaobserwować szybki ruch planet jak i silne działanie żywiołów, wody, ognia, powietrza, ziemi, eteru. W ludzkości trwa przyśpieszone tempo działania - ale mało logicznego. Dlatego tak się dzieje gdyż mamy słabe pole duchowe - utracone swoje ja. Dlatego brak nam energii życia, robimy bez miłości w złości, z musu. Promieniowania są tak silne, że pola świadomości ludzkiej nie są w stanie koncentracji i logicznego analizowania. Dlatego większość ludzi najpierw robi a potem myśli, gdyż jesteśmy już w cierpieniu. Brak energii powoduje, że zachodzimy w świat materii pożądając coraz więcej dóbr kosztem zdrowia, rodziny - nic nie dając z siebie a dażąc przez łamanie prawa bożego trzeba będzie długo spłacać jak i również dzieci będą płacić. Gdy nie dajemy a bierzemy. Widzimy ilu ludzi wzlatuje kosztem drugiego i jak szybko spadają. Cykl ten trwa we wszystkim co nas otacza. Zbliżając się do roku 2012 będziemy jeszcze bardziej odczuwali zmiany. Mieczysław Bartnik" Ciekawa ta huna jest powiem wam :P ... warto zgłębiać ich nauki...tzn tych kahunów. I jak tu nie twierdzić, że zbliżamy się do punktu przecięcia się epok, kiedy epoka ryb się skończy a zacznie epoka wodnika.

Wydaje mi się, że dalszymi analogiami i punktami odniesienia mogą być podania indian Chopi. W ich podaniach jest przepowiedziany koniec znanego nam świata na czas gdy wszystko na ziemi zostanie poznaczone śladami niedźwiedzich pazurów. Nie wiem przypadek to czy nie ale faktem jest, że kody kreskowe umieszczane obecnie praktycznie na wszystkim są do tych śladów łudząco podobne. Również w biblii jest zawarte stwierdzenie, że czas ostateczny to czas gdy nie będą mogli kupować i sprzedawać ci co nie są oznaczeni na dłoniach i czołach, albo ci co nie będą znali imienia bestii, a jej imię jest 666. Otóż okazuje się, że z przyczyn technicznych chipy, które już opracowano, a które mają docelowo zastąpić dokumenty osobiste, karty płatnicze i w zasadzie zawierać wszystkie informacje o człowieku, celem ich poprawnego działania trzeba je wszczepiać pod skórę na dłoniach oraz pod skórę na czole u nasady włosów./ chodzi o największe wahania temperatury ciała w tych miejscach, a te z kolei/wahania/ umożliwią ładowanie baterii litowych zastosowanych do zasilania tychże chipów. Ażeby było, nie wiem, śmieszniej czy straszniej, to port służący do zapisu danych na tym chipie ma nr 666. Istnieje jeszcze jedna przesłanka zawarta również w Biblii, chodzi tu o tak zwaną sprawę kodu zawartego w Biblii, tam również datą graniczną jest rok 2012. Wydaje się, że tym razem nawet tak sceptyczna instytucja jak Pentagon w opublikowanym przez siebie raporcie stwierdza o dziwnych zjawiskach zachodzących zarówno w skorupie ziemskiej jak i atmosferze, o działaniach podjętych przez nich jak na razie niewiele wiemy, ale należy się domyślać, że skoro publikują raport to przedsięwzieli i jakies kroki. W sumie chyba coś za dużo tych przesłanek zbiega się razem i to zgodnie, w stosunku do jednej daty jaką jest rok 2012. Nie miało to miejsca w stosunku do szumnych zapowiedzi dotyczących ogłoszeń o końcu świata w poprzednich latach.

Jakub! oczywiście że tak. Data jest szczególna z wielu powodów. Musże napisać jakiś esej o tym i coś tu wkleję. Ja sam przez rok zebrałem sporo przesłanek o "możliwościach" roku 2012. W USA żyje się tym rokiem, tam mają masę książek o tym, mają bliżej do indiańskich społeczności np Hopi, Apaczów, Siuksów, Cherooke ;P. Co do chipów.. są już koncerny, które testują te urządzenia, być może komuś je wszczepiono już. Co do "666" różnie się o tym mówi, ale jest to w świadomości ludzi. Jedni mówią o numerze seryjnym, inni zaś że to ogólne oznaczenie kart kredytowych. A więc coś co już zaistniało, bez tego nie można kupić nic w oficjalnych sklepach np w EMPIKU. Co innego na bazarze, ale i tam zdarza się kod kreskowy. Oczywiście indianie maja swoje własne symbole i znaki. Można je różnie interpretować ;))). Co zaś się tyczy raportu Pentagonu.. no czytałem go - choć nie do końca go rozumiem (angielski średni) to faktem jest że data powyższa tam widnieje. Sam raport jak raport, napisany na zlecenie jakiegoś urzędasa z Pentagonu. Jest dość treściwy i wiąże się z filmem "The day after tomorrow". Ciekawe czy Emmerich czytał ten raport ;) W polskiej sieci jest stronka i o raporcie i o filmie zarazem.

W japońskich szkołach rozpoczęły się testy chipów, za pomocą których można lokalizować uczniów. Dzieci otrzymują układy wyposażone w niewielkie anteny przekazujące sygnał drogą radiową. Urządzenia dostarcza firma Fujitsu. Większość uczniów przymocowuje je do swoich plecaków. Zainstalowane przy drzwiach wejściowych czytniki odbierają informacje o wejściu do szkoły lub wyjściu z niej. Następnie system automatycznie dzwoni do rodziców takiego dziecka z informacją, że ich pociecha opuściła budynek lub do niego weszła. To tak apropos tych chipów... ;P

Dawno tu nikt nie pisać kurczę ;P Co się wydarzy 21,22.12.2012 roku? Jest czwartek 20 grudnia 2012 roku. Ludzie Zachodu szykują się na Święta Bożego Narodzenia. W ciągu całego roku było jakoś tak niespokojnie. Wszystko tego dnia przebiegało w miarę normalnie. Ale coś było czuć w powietrzu. To zapach niewiadomego :P. Temat 21.12.2012 był analizowany już od wielu miesięcy, niektórzy przepowiadali koniec świata, niektórzy się z nich śmieli i na odwrót. Klimat na Ziemii od paru lat był bardzo niestabilny, od czasu do czasu szalały tu i ówdzie powodzie, huragany, tajfuny, pożary. Niektóre rejony Ziemii dotknęła pożoga upałów, gdzie indziej było mnóstwo deszczu spadajacego z nieba w wielkich ilościach. Tuż przed czwartkiem dało się zauważyć na niebie niezwykle jasny obiekt. To Wenus stawała w płomieniach. Było to nieziemsko piękne zjawisko. Dla niektórych to było potwierdzeniem nieuniknionego, to będzie musiało sie wydarzyć. Politycy starali się nazkazać mediom milczenie od dwóch lat, ale jak to zwykle bywa zwykły obywatel na wszystko znajdzie sposób. Ludzie dyskutowali tylko na jeden temat. To wszystko miało się zdarzyć w najbliższy weekend. Nadszedł wreszcie piątek 21.12.2012 roku. Słońce jak zwykle wstało na horyzoncie. Czuć było też poranną mgłę. Sporo osób wcześnie się obudziło i wyszło z domów na poranny spacer. Ten dzień nie wydawał się taki zwyczajny. W miastach ludzie zbierali się w liczne grupki i każdy szukał sobie towarzysza do spędzenia reszty dnia. Ludzie poubierani dość ciepło chodzili tu i ówdzie. Wielu się szwędało nic nie mając specjalnie do roboty. Mijały godziny. Na Słońcu coś zaczęło się dziać. Dało się zauwać tryskające jęzory z powierzchni Słońca. Pole magnetyczne zaczęło się burzyć. Dla wielu był to koniec. Sądny dzień, koniec ery Ryb, koniec epoki cierpienia. Zbliżał się zachód Słońca. I nagle Ziemia zaczęła się trząść. To było właśnie to. Zaczęły się pierwsze drgania wewnątrz skorupy Ziemskiej. Wszystko jednak przebiegało tak szybko, że nikt nie liczył ubiegającego czasu. Dla wielu czas stanął w miejscu. Nic nie miało znaczenia. Każdy chciał przeżyć to co nadchodziło wielkimi krokami. Wiele lat wcześniej, może rok, dwa lata wstecz, ludzie przeżyli szok. Na niebie zaczęły się pojawiac setki statków kosmicznych. Wiele dusz doświadczyło fizycznego wzięcia na pokłady statków-matek. Ci mieli przeżyć w bezpiecznej odległości od Ziemii, obserwując wydarzenia. Ci, co zostali na Ziemii, musieli zginąć w męczarniach, by ich dusze przeszły do świata duchowego, by dać im szansę w innym świecie, może wcieleniu. Takich wyborów sami zresztą dokonali co niektórzy, przecież tak naprawdę śmierci nie ma, nie kończy ona życia. Ze Słońca dochodziły niepokojące wieści. W parę godzin w stronę Ziemii uleciały tryliony cząstek promieniotwórcych. Uderzyły w Pasy VaN Allena powodując zaburzenie pola ochronnego Ziemii. Wiele cząstek zaczęło się przedostawać w stronę biegunów Ziemii. Zaczęły tu i ówdzie powstawać piękne zorze polarne. Rozświetliły w oka mgnieniu całe niebo na kuli Ziemskiej. Było to fanastyczne przeżycie, ujrzeć coś tak pięknego ;))). Dalej nie piszę, bo to iście dantejskie sceny :P, chyba rozumiecie.... Następnego dnia wszystko już było inne. Nic nie było takie same jak dawniej. Ziemia jęła się uspkajać po totalnej demolce. Nikt już nie myślał o tym jak zarobić pieniądze na kolejny dzień. Nikogo to nie interesowało w tym momencie. Czas zupełnie jak w poprzednim dniu nie istniał. Coś było czuć w powietrzu. Jakaś nieznana energia zdawała się porządkować chaos jaki zapanował poprzedneigo dnia. Wszystko wracało do normy. Swiat co nie do uwierzenia, odmienił się. Narodziła się zupełnie Nowa Ziemia, niczym nie skażona. Stał się Wielki Cud. Wszędzie było widać piękno i harmonię. Z nieba poczęły lądować na ziemii tysiące statków. Widać było wychodzących ludzi z wnętrz statków. Lecz ludzie nie wychodzili sami, bowiem towarzyszyły im zewsząd ciekawe postacie, wcześniej ludziom nieznane, albo tylko zasłyszane tu i ówdzie. To dawni bogowie przybyli ratować ludzkość przed totalną zagładą. Nikt nie mógł uwierzyć w to co się stało. Wszyscy byli w szoku, ale jednocześnie szczęśliwi, że dawny świat się szybko skończył. Od teraz nie będzie tak jak dawniej. Zacznie się nowa era, era tysiącletniego spokoju. Istoty spoza Ziemii będą pomagać ludziom na nowo tworzyć życie i odbudować cywilizację na nowo. Po prostu wszystko zacznie się od zera. Zmieni się styl życia, podstawowe wartości, sens tego wszystkiego. Ludzie otrzymali jeszcze coś. Narodzili się na nowo. Teraz każdy miał świadomość tego kim tak naprawdę jest. Nikt od tej pory nie będzie nikogo poniżać za byle czyn. Ludzie zaczną się na nowo szanować i zrozumieją w końcu że niepotrzebne były wojny i kłótnie o ziemie, o pieniądze, o wpływy. Teraz wszyscy zrozumieli, że liczy się jedność i wspólne działanie na rzecz dobra i pomyśloności każdej jednostki. Tak właśnie zaczęła się nowa era. Era pokoju, harmonii i oświecenia. Macie pomysł na lepsze opowiadanie? Czekam na inwencję waszą. Odwiedzcie mój blog przy okazji strumys.blog.onet.pl

Witam Strumyk! Znasz może jakieś fajne adresy stronki z przepowiedniami oraz proroctwami?? Jeśli tak to zapodaj! Dzięki z góry!

hmmm na pewno gdzieś w necie są. poszukam dobra jest książka.. "Przepowiednie i proroctwa Leszka Szumana" :P

Ej!!! Ja osobiście nie wieże w to że nastąpi koniec świata w 2012r. Miał być on już w 2000r. I co żyjemy. Nawet gdy by to damy rade. Ale napwno to nie na stąpi ja dożyje starości będe mieć wnuki, moje życie się nie skończy w 2012r. Nie!!! My sami doprowadzimi do końca świata, jak będziemy dalej niszczyć przyrode, sami się zabijemy. KOMUNIKAT DLA ZŁODZIEJI ITD. Teraz niszczycie wszytko, kradniecie, a potem bedziecie błagać żeby jakaś roślinka wyrosła. Więc LUDZIE nie zabijamy się. Ja chce żyć i napewno popiera mnie miliony ludzi.........Dziękuje PA

Koniec roku był zapowiedziany w 2000 roku prze Nostradamusa.. a co do tej "magicznej" daty 2012.. hmmm.. wydaje mi się że MAJOWIE w inny sposób liczyli sobie lata i to nie koniecznie musi być wdł. naszego kalendarza.. nie uwarzacie? Ale nawet gdyby.. to co? jak ten koniec świata ma wygladać.... wydaje mi się żę to nie bedzie poprostu BUM! tylko ludzie sami sie wykończą. Wojny, potem gospodarka itd,itd. Wdł. Nostradamusa koniec śwaita ma wygladać tak, ze jakiś meteoryt ktory bedzie leciał prosto na Ziemie uderzy w nas.Naukowcy nie beda mogli go zidentyfikować ponieważ bedzie leciał o d strony słońca, ktore zasłon go. Gdy naukowcy sie dowiedzą bedzie zapoźno... =(

Dołanczam jedną wskazówke...(nikt na to nie wpadł). Przpowiednie mówią że po obecnym papieżu Janie Pawle II będzie już tylko 1 jego nastepca(ponoc ma byc czarny). jest rok 2004, nasz papiez moze juz nie dozyc roku 2012. Po nim bedzie czarny papiez, ktory swoj urzad bedzie sprawował do roku 2012...Możliwe nie? pozdro

... Ciekawi mnie to, że Majowie przepowiadają na rok 2012 "odkrycie tego co nieodkryte" itp. ... Ciekawi mnie bo w tym samym roku (2012) przewidziane jest umieszczenie na orbicie nowego teleskopu "JWST" 1000 krotnie silniejszego od teleskopu Hubbl'a. Dzięki niemu będziemy mogli zobaczyć "Horyzont" Wszechświata, czyli przestrzeń gdzie jeszcze nie dotarlo światło (tzw. "edge of light"), najdalsze galaktyki, a także środek Wszechświata- miejsce Wielkiego Wybuchu... Ciekawe jaki to ma związek z ta przepowiednią... (see more -> http://hubblesite.org/discoveries/hstexhibit/beyond/ )

Co do przepowiedni dot. papieży - Master i tu się mylisz, była już o tym mowa na forum. Wojtyła nie jest przedostatnim papieżem, tylko 3 od końca ;P. Przedostatnim będzie chyba człowiek rasy czarnej a ostatnim będzie papież z Włoch. I to ten ma być ostatnim, co oznacza koniec papiestwa w ogóle :P. Przedostatni papież ma się zmagać z nową systuacją społeczną na Ziemii - tj z ruchem New Age itp. A ostatni będzie mieć w ogóle sporo problemów ;P. I żeby nie było, że ostatni będą pierwszymi. A co do kalendarza Majów, wychodzi tu wasza niewiedza. Kalendarz Majów został PRZYSTOSOWANY do naszego kalendarza gregoriańskiego przez Jose Arguellesa. To dzięki niemu własnie nasz kalendarz z Europy jest ZSYNCHRONIZOWANY z tym majańskim i wyszło to wszystko Arguellesowi znakomicie. Nie ma tu problemu z latami przestępnymi itp. Kalendarz majański składa się dziś z 364 dni po 13 miesięcy. Każdy miesiąc to 28 dni. Dodać trzeba jeszcze jeden dzień zwany Zielonym Dniem. Majowie nie używali lat przestępnym więc dni 28, 29 lutego liczone są jako jeden dzień. Nie robi to więc specjalnego kłopotu, gdyż majowie inaczej pojmowali czas itp. Kalendarz obecny majański zaczyna się zawsze w dniu 26 lipca bieżącego roku. Więc naprawdę nie ma tu zadnych problemów. Wiem to, bo kalendarz majów mam już od jakiegoś czasu. Rok 2012 jest tu jak najbardziej prawidłowy i wszystko się zgadza. Dni: 21,22.12.2012 roku są także doskonale zsynchronizowane. Pozostaje tylko nam czekać na to co nadejdzie i już ;D

a gzdie mozna takowy kalendarz zdobyc? bo ja szperałem w polskim necie i nigdzie nie znalazłem:)

Zajrzyj Master do mnie na bloga. Tam znajdziesz to czego szukasz :P http://rok2012.blog.onet.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 2036
Poprzednia strona | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | .. | 101 | 102 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.