Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Reinkarnacja....
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 267

Reinkarnacja - wielu z was zapewne wie czym jest. Ale czy rzeczywiœcie jest nieskończonoœciš istnienia? Czy to dar czy może raczej cierpienie? Gdyby możliwe było otrzymanie odpowiedzi na jedno pytanie,wiecie o co pragnęłabym się zapytać?Czy istnieje reinkarnacja.Tak wielu ludzi opowiada różne historie,znane sš różne przypadki.Ale czy to wszystko jest prawda?Być może kiedyœ się tego dowiemy,bo przecież każdego z nas czeka jedna pewna rzecz na tym œwiecie - œmierć. Podobno,kiedy na Ziemi patrzysz w oczy jakiejœ osobie - nawet dopiero co poznanej - i dostrzegasz w nich œwiatło,które znałeœ już wczeœniej....cóż,mówi ci ono wówczas o niej coœ ważnego.Jako człowiek nie wiesz dlaczego tak jest,ale twoja dusza to sobie przypomina. Nasze wspomnienia z tej planety nigdy nie ginš - wiecznie szepczš w duchowym umyœle na skrzydłach mistycznych snów,podobnie jak to czyniš w ludzkim umyœle wyobrażenia œwiata duchowego. Piszę ten post, gdyż chciałabym wiedzieć jaka jest wasza opinia na temat reinkarnacji. Opisujcie tutaj wszystkie wasze odczucia, przemyœlenia, refleksje zwišzane ze zjawiskiem reinkarnacji. [%sig%]

Ancik1410:
I nie dać się po drodze złapać w pułapki czarnych, żeby mnie nie ściągali w dół. Dość mam dołów - chcę do góry!!! :)
Pamiętaj, że i tak najwięcej od Ciebie zależy, a nie od jakichkolwiek bytów, czy osób trzecich. Tak samo jest z kwestią wsparcia.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Ancik1410:
Chcę podnosić swoje fokusy, bo chcę do nieba!!! Żeby nie narobić kolejnych karmicznych głupstw - muszę wiedzieć, co zawaliłam kiedyś i to odpracować.
Jesteś w "niebie" cały czas, tylko musisz sobie zdać sprawę z tego, że część Twojej percepcji zwiedza sobie właśnie "niższe" poziomy wytworów świadomości. Będąc tworami wielowymiarowymi, jesteśmy jednocześnie na różnych płaszczyznach. To tylko lokalne materialne postrzeganie i mizerna podzielność uwagi sprawiają wrażenie "bycia tu". To, czy musisz coś odpracować jest kwestią wyboru i wiary w ten wybór, żeby przebyć inscenizację zgodnie z własnym scenariuszem. Pozdro.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

wendol:
Ancik1410: Chcę podnosić swoje fokusy, bo chcę do nieba!!! Nie jestem pewien, czy to akurat ma coś wspólnego z "niebem", cyklem wcieleń... To raczej aktualny (na daną chwilę) stan "energetyki", który może się dynamicznie zmieniać.
Pewnie, że nie. Ci z wysokich fokusów nie muszą się wcielać, ale mogą to robić dla dobra innych, żeby nieść im pomoc. Z wysokich fokusów łatwo jest spaść (czego doświadczyłam całkiem niedawno), ale można też je szybko odbudować, choć nie jest to łatwe. Mnie się udało wrócić, wypracować powrót na wysoki poziom, ale nadal staram się - nie mogę niczego zaniedbać. Tak, nie chcę zaciągać nowych długów i zobowiązań karmicznych, żebym nie musiała tego pózniej odpracowywać. Nie chcę też, żeby ktokolwiek musiał wywiązywać się ze zobowiązań wobec mnie. Nie wiem jak to zrobić, ale przynajmniej w myślach kreuję uwolnienie od zobowiązań. Nie chcę żeby to blokowało mnie kiedy kolwiek w tym i w następnych wcieleniach. Chcę się inkarnować z innych powodów niż zobowiązania. Nieżle mi się nazbierało, bo mam teraz "ręce pełne roboty". Jak zwykle chciałam zająć się innymi, przez co ściągnęłam na siebie złą energię, ale mam nadzieję, że karmicznie się nie zanieczyściłam. Poza tym im wyższy poziom energetyczny, tym lepiej jesteśmy chronieni, bardziej odporni na ataki złych energii. Również REIKI daje nam ochronę. No to chcę się chronić na wszystkie możliwe sposoby. Codziennie pracuję z energią i otaczam opieką energetyczną kilka najbliższych mi osób, ale to za mało, żeby dać ze wszystkimi atakami radę.

To ja leń jestem;p Jest mi dobrze tu gdzie jestem, spełniam się i swoje marzenia:D Nie wiem czy chciało by mi się martwić, że gdzieś spadne.. Ale za ciebie Ancik trzymam kciuki.

wendol:
Czarnych magów już nie ma? Pozostali wcieleni - tych możemy spotykać na co dzień wokół siebie
Tak, masz rację. Pozostali ci, którzy mają coś do przerobienia - sprawy karmiczne :) Ostatnio dwóch takich dokuczających mi Włodek wsadził do kuli energetycznej. Dali spokój. A było ciężko. A najgorsze, że wyskoczyli w chwili, gdy do czegoś się przygotowywałam energetycznie. Popsuli mi szyki. A ja i tak dam radę i swoje zrobię. Osiągnę swój cel!!! Trochę za szybko do niego dążę, ale robię to z wielkim przekonaniem, z wiarą, że mi się uda, bo wiem, że ma to sens. Ku pocieszeniu powiem wam, że są sposoby zamieniania czarnej energii w jasną, dobrą.:) Niestety, za mało ludzi to potrafi. Ale o tym napiszę w odpowiednim wątku (2012, oczyszczanie, uzdrawianie i inne), żeby wszystko, czym mogę się podzielić było razem, w jednym miejscu na forum.

wendol:
Pamiętaj, że i tak najwięcej od Ciebie zależy, a nie od jakichkolwiek bytów, czy osób trzecich. Tak samo jest z kwestią wsparcia.
Owszem, owszem, :) ale są sytuacje, sprawy i okoliczności niezależne od nas. Wszystko dzieje się wbrew naszej woli i możemy nie mieć wpływu na przebieg spraw. Doświadczyłam tego i dlatego nie chcę dalej obrywać po grzbiecie. No to się wzięłam za siebie energetycznie. Już wiem w stu procentach, że to wcielenie mam po to, żeby zrobić porządek energetyczny u siebie. I stereotypowe życie charakterystyczne dla ziemian jest nie dla mnie. Taka jest moja karma. A ja się upierałam, ... Jest tyle ciekawych rzeczy, tyle ciekawych spraw w życiu, że może czasu zabraknąć na wszystko. Dopiero jak nam wydłużą średnią wieku do 300 lat, to może będzie trochę lepiej. A jak będziemy podobnie do Salenijczyków żyli około 1000 lat to zdążymy ze wszystkim i nie będzie takich problemów z niepozałatwianymi sprawami. Nie trzeba będzie wybierać, co jest ważniejsze w danym wcieleniu, żeby się spełniać i wywiązywać karmicznie. :)

Raptor:
Jesteś w "niebie" cały czas, tylko musisz sobie zdać sprawę z tego, że część Twojej percepcji zwiedza sobie właśnie "niższe" poziomy wytworów świadomości.
Ładnie to ująłeś :) Czuję się niebiańsko, zwłaszcza wtedy, gdy otacza mnie energia miłości, gdy się spełniam zawodowo, jako człowiek, opiekun bliskich lub potrzebujących, ... Niższych poziomów nie chcę już odwiedzać. Nie podobają mi się. Chcę je wyrzucić, zapomnieć o nich i pozostać tylko na wysokich poziomach. Nie chcę też żadnych kroczków w tył. Chcę cały czas iść na przód.

motylek:
To ja leń jestem;p Jest mi dobrze tu gdzie jestem, spełniam się i swoje marzenia:D Nie wiem czy chciało by mi się martwić, że gdzieś spadne.. Ale za ciebie Ancik trzymam kciuki.
Motylku, skoro ci tak dobrze, to wszystko pewnie jest na właściwym miejscu. :) Ja za mocno dostałam po skórze, żeby nie chcieć się od czegoś odciąć. Moje dotychczasowe marzenia raczej wpychały mnie w kłopoty. Nie powinnam była marzyć o partnerstwie i o wielu innych rzeczach. Co się ośmieliłam na któreś z tych marzeń - szybko dostawałam "reprymendę". Teraz, kiedy przeanalizowałam całe swoje dotychczasowe życie, zrobiłam "remanent", oszacowałam zyski i straty - wiem, że dotarłam do własnej drogi. Mam być bardzo szczęśliwa - i już to szczęście do mnie zawitało dzięki odrzuceniu ziemskich spraw i spojrzeniu na wszystko z innej strony, z dystansem. :) Każdy ma swoją drogę szczęścia! :)

Ancik1410:
Nie chcę też żadnych kroczków w tył. Chcę cały czas iść na przód.
Choleryk?

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Raptor:
Choleryk?
Jeszcze jaki! :)) Lepiej uważaj :)

Ancik1410:
wiem, że dotarłam do własnej drogi.
I to jest najważniejsze!!! Ja swojej jeszcze nie znalazłam, ale za to odnalazłam siebie, i może stronę w którą mam się kierować:) Ale... Nie wiem jak jest dokładnie u ciebie i mogę tylko z postu wnioskować, a też ja jestem chyba ostatnią osobą która powinna to pisać... ehhh zapętliłam się. Tak okiem laika, z pewnością jestem lata świetlne za Tobą w rozwoju, ale tak mi się przebiło z twojego postu, że no sama nie wiem (strach?) Ja z doświadczenia zauważyłam, że jak coś się mocno trzyma to lubi to uciec. Mam nadzieje, że nie jest to za bardzo zakręcone i zrozumiesz o co mi chodzi.

Wiesz, trochę się spieszę, bo robię kilka rzeczy na raz. Odpowiem za kilka dni, jak będę "lużniejsza czasowo". Teraz napiszę ci tyle, że chyba w pośpiechu nie bardzo zrozumiałam. Z tymi latami świetlnymi chyba przesadziłaś :) Przemyślę w wolnej chwili i odpiszę. pozdrawiam :)

To raczej nie chodzi o lata świetlne ,każdy ma swoje życie i układa się ono jemu tak jak na to zapracował. Ja bym nie chciał mieć takich nawiedzonych stanów walki o rozszerzenie duchowości wystarczy mi że nad materią nie panuję tak jak bym chciał. A na pewno to co chcieli byśmy mocno trzymać to tak jakoś lubi uciekać. Ale to jest jakby stan pytania i odpowiedzi miedzy nami a tym co wyższe co zmusza nas do ciągłej walki i nie gnuśnienia a może tylko do nie stania w miejscu.

nicze:
co zmusza nas do ciągłej walki i nie gnuśnienia a może tylko do nie stania w miejscu
Program... dnia :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Najbardziej logicznym wyjaśnieniem życia przed i po śmierci wydaje się być reinkarnacja. Ale to ciągłe wymazywanie pamięci z poprzednich wcieleń jest trochę bez sensu. M. Newton opisał w jednej ze swoich książek przypadek osoby, której pokonanie zazdrości zajęło 4000 lat ziemskich. Innymi słowy trafiło jej się w pewnym wcieleniu po wielu latach jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno. Gdyby ta osoba przeżyła ten sam odcinek czasu bez resetów, i formatowanie pamięci pokonałaby tę wadę w ciągu mniejszej ilosci czasu. Nadto owa dusza posiadłaby o wiele więcej cennych umiejętności. Wszak w ciągu jednego ziemskiego życia można pokonać wiele wad. Samobójstwo uważane jest przez społeczeństwo dusz jako coś z gruntu złego. Człowiek, który raz odebrał sobie życie jest zmuszony ponosić poważne konsekwencje karmiczne przez wiele wcieleń. Co w takim razie dzieje się z duszami lemingów, które popełniają samobójstwo tuż po zakończeniu prokreacji. Ich dusze muszą być poważnie wypaczone. Za zabójstwo tez trzeba odpokutować w następnym życiu. Jeżeli kogoś zakatujemy, sami zostaniemy zakatowani. To w końcu nasze przeznaczenie, które dzielimy z naszym katem. A to znaczy, że kat, podobnie jak my nie ma wielkiego wyboru co do przyszłości. Ale najśmieszniejsze jest to, że jego dusza zostanie zhańbiona niechlubnym czynem, mimo, że takie jest jego przeznaczenie. W następnym wcieleniu nasz kat zostanie ofiara, a później jego kat. I w ten sposób zatoczy się błędne i pełne przemocy koło karmiczne. Czy to logiczne w obliczu boskiej doskonałości w świecie, gdzie podstawą powinna być de facto miłość do bliźniego? I jeszcze jedna kwestia. Według doktora Newtona, jesteśmy w stanie wybrać sobie ciało i warunki bytowania w następnym życiu. Jeśli wybiorę sobie życie w Chinach, to dusze związane ze mną karmicznie nie będą miały innego wyboru, jak również narodzić się w Chinach. Nie ważne, że ktoś chce być w przyszłym życiu Arabem. Musi się dostosować, bo ja planuje życie w Chinach. No i tu mamy paradoks, bo inne dusze też powinny mieć wybór. Do Ancik1410. Napisałaś, że wprowadziłaś siebie w trans i wyszłaś z niego pełna energii. Najprawdopodobniej doświadczyłaś zjawiska hiperwentylacji. Przed wejściem w trans oddychałaś głęboko, wciągając powietrze przez nos i wydychając ustami. Zgadłem? To zjawisko jest naturalne i wtedy umysł funduje ci pokaz slajdów z twego obecnego życia. Sam tego doświadczyłem, aczkolwiek nie twierdze, że nie można poznać swoich poprzednich wcieleń metoda regresingu.

WhiteDemon:
Czy to logiczne w obliczu boskiej doskonałości w świecie...
Logiczne nie jest, dlatego to zapewne w tak prostacki sposób nie działa. Osobiście koncepcji karmy nie uznaję, ze względu na takie właśnie paradoksy i niespójności. To raczej materialistyczny wymysł. Nawet gdyby coś takiego w jakimś zakresie działało, to ja się na to nie zgadzam i tę opcję wyłączam ;)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

A ja tam w karme trochę wierze.. a szczytem moich marzeń jest karma tu i teraz robie źle dostaje od razu po dupie.. według mojego rozumowania zwierzęta to inny gatunek duszy więc mają inne zasady. A może lemingi to przeszli samobójcy i tak ich pokarało? Nicze fakt każdy ma swoje życie i chyba złego porównania dokonałam z tymi latami świetlnymi. Poprostu doszłam do wniosku, że to co jest i jak jest hmmm wystarcza mi A może jestem za leniwa żeby się rozwijać napewno brak mi konsekwencji i mam słomiany zapał:D Troszku zazdroszcze innym którzy się doskonalą mają LD i inne odloty;) Ale doszłam do wniosku, że tak jest jest ok nie wychodzi mi nie dla mnie na czymś innym się skupiam.. Ancik sama się pewnie zaplątałam, albo mi się coś przewidziało;)

Raptor:
Nawet gdyby coś takiego w jakimś zakresie działało, to ja się na to nie zgadzam i tę opcję wyłączam ;)
WhiteDemon:
No i tu mamy paradoks, bo inne dusze też powinny mieć wybór.
wychodząc z rzekłbym jednego kożenia i będąc jednym w globalnym znaczeniu , wracając do można by powiedzieć domu i pozbywając się naszych ziemskich ograniczeń np. ilości istot które znamy to ciężko mówić o jakichś problemach tam możemy znać się wszyscy, być powiązani karmicznie przeżywać w różnych ciałach, kulturach, a nawet czasie- pozbywając się ograniczeń a posługując paradoksem- można powiedzieć że ciężko by było wykluczyć że jesteśmy TAM wyżej jedną istotą żyjącą we wszystkich ciałach lub zestawem niewielu istnień realizujących swoistą szkołę tu na dole było by to piękne choć troszke samotne, może stąd ten podział, matrix, w wieczności byśmy się okropnie nudzili- a tak troszke się po wzrasta- troszke pobłądzi....i czas leci lub jakiś odpowiednik czasu- tam wyżej w wiecznej grze ze złym który w takim świetle skakał by jak mały ujadający piesek u nogi potężneej nieograniczonej istoty co cierpi na chroniczny zanik pamięci tylko dlatego że może z nudów sam tak sobie uczynił by cieszyć się z nieprzewidywalności dnia codziennego i trudów wszystko jest możliwe- ważne by nie robić sobie kłód i nie rzucać pod nogi

Życie to sen, z którego każdy z nas się kiedyś obudzi...

Możemy zawsze użyć brzytwy Ockhama i przyjąć za pewnik to, co w 100% jest oczywiste. Ale niestety wygląda an to, że wciąż mamy za mało informacji an temat reinkarnacji, żeby wyciągnąć jakieś niepodważalne wnioski. Istnieje oczywiście masa sprzecznych ze sobą informacji. Np. nauki Piotra Listkiewicza zupełnie są sprzeczne z tym, co prezentuje Newton (prawdziwy horror).

Może czasem nie warto wchodzić w szok informacyjny. Potraktować poprzednie wcielenie, jeśli takie było, jako książkę którą się zamknęło. Nie naprawi się tamtych sytuacji mogą być tylko zbiorem doświadczeń do nie robienia nowych "głupot". Czyli tym samym pamięć czegoś tam można traktować jak dobrą książkę czy dobry film który zmusza do myślenia i dokonywania mądrzejszych wyborów. A co stanowi że co rano budzimy się a jeszcze pamiętamy poprzedni dzień i usiłujemy walczyć o coś w nowym. Tu mamy tylko ciągłość doświadczeń związanych z jednym ciałem fizycznym. A równie dobrze doświadczenie tak zwane reinkarnacyjne może być dostępne wielu osobom typu a "kiedyś byłem Napoleonem". Z jakimś mnóstwem szczegółów z życia. Ale fizycznie nie ma kontynuacji tamtej osoby. Trzeba brać to co jest czyli doświadczenie i sens jaki daje.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 267
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.