Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
silnik grawitacyjny.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788

Szukam osoby interesujące się sposobem podróżowania . mam teorię na temat silnika grawitacyjnego, posiadam kilka elementów do zbudowania go. Z zawodu jestem elektronikiem. Posiadam generator funkcyjny , mogę mieć dostęp do rtęci metalicznej . Szukam kontaktu na temat silnika a.g. Marian.

Wrona Ty jak zwykle jak łysy gołąb grzywką o parapet. Wały trzeba robić z sensem szeroko miejsca na rzekę i wodę. Znowu czarnowidztwo. Kto Ci płaci za to? Jak ktoś jest zdesperowany jak {79277} i chce wiedzieć niech spróbuje taki pomysł który gdzieś tam w teorii widziałem chodził po głowie ale go jak zwykle nie zrobiłem. Pomysł jest taki żeby przesuwać czegoś w płaszczyźnie poziomej kosztem opadnięcia drugiego obciążnika w płaszczyźnie pionowej Te płaszczyzny to kwestia łożyskowania. Czyli łożyska w poprzek siebie. Tylko kwestia jeszcze cięgna aby opadanie jednego powodował przesuwanie drugiego. Rozkład sił nie byłby rewelacyjny, aczkolwiek wygląda na to że ta równowaga była by trochę zakłócana. I było by to wszystko w zakresie zachowania energii i równowagi sił. To trzeba rozpatrywać jak przeniesie poziomy ciężar pod górę to samo opadnie w dół na tę samą stronę osi. Czyli układ nie byłby stabilny, przesuwał by swoją gęstość, nie było by to nic rewelacyjnego ale sprawdzenie pewnego założenia.

nicze:
Jak ktoś jest zdesperowany jak {79277}
...nie jestem zdesperowany :) Jestem po prostu niecierpliwy czasami:) Nie lubię czegoś nie wiedzieć, nie rozumieć. A najbardziej wkurza mnie jak taka niewiedza przeciąga się zbyt długo :) A to trwa zbyt długo... Muszę wrócić do początku, do podstaw. Jest mnóstwo możliwości. Nie uważam, żeby w tej sprawie istniało tylko jedno sensowne rozwiązanie- myślę, że do celu dojść można wieloma drogami :)

Poczytałem trochę inne wątki.. :) Nareszcie zaczynam rozumieć dlaczego ciągle muszę coś budować, testować, rozważać... HAARP daje mi impuls, czy coś i... chciał, nie chciał- musiał! Nara

79277:
Nareszcie zaczynam rozumieć dlaczego ciągle muszę coś budować, testować, rozważać
Wszyscy mamy coś z głową. Są ciekawe rzeczy do poznawania i jeżeli "są" to czemu ich nie poznawać idąc ciągle do przodu i widzieć dalej niż inni widzą. Czasem nie chodzi o rozwiązania praktyczne chodzi o gimnastykę umysłu. Jeżeli ktoś chce trochę pogimnastykować umysł polecam książki z matematyki WW Sawyera. Człowiek nieźle tłumaczy na prostych przykładach sprawy problemy z matematyki tak jak historycznie zaistniały. Że najpierw był jakiś banalny problem łatwy i zrozumiały bo właściwie potykamy się o niego na co dzień. Ale najczęściej nie widzimy tego że ta błaha rzecz daje się jakoś opisać w cyfrach czy jakiejś teorii matematycznej a on pokazuje że ten prosty problem wręcz stworzył jakąś osobną dziedzinę matematyki. I jak widzimy że wyszliśmy z czegoś co normalnie nas otacza co czujemy że rozumienie tego ma sens to potem ma te naprawdę nie proste zadania matematyczne patrzymy ze zrozumieniem może nie chcemy tego wyliczać "tak na głowę nie upadliśmy" ale wiemy o co chodzi i czemu służą. Na jakiś chomikach widziałem jego książkę "Matematyka nauką przyjemną" radzę od tego zacząć. Żeby zobaczyć czy moje słowa i wrażenie jakie ja mam, czy dla was będą miały ten sam sens. Bo mało sensowne jest odkrywać coś co inni dawno wymyślili. A ten autor przystępnie nie męcząco pisze właśnie o takich zagadnieniach.

Ja polecam wiedze ogolnoksztalcaca z programu do 1969 roku.

'the first creation of sucess in any human activity, the necessary preliminary, whether to scientific discovery or artistic vision, is intensity of attention or, less pompously, love' W.H. AUDEN

Tak patrzę w kalendarz i widzę 2010. Po prostu i teraz powinny być dobre książki ale o takie ciężko. Sawyer pisał swoje książki tak w latach 60 i wcześniej, to nie odbiega od tego 1969. Chodzi o zrozumienie podstaw naszej wiedzy. Jeśli jemu się ładnie układa wyjaśnianie podstaw pewnych sytuacji i rozumienie nam tego łatwo przychodzi, to warto to przejrzeć. W tej chwili trochę brakuje takich źródeł które dokładnie tłumaczą podstawy. Rodzice wiedzą to wam powiedzą. I wielu autorów zakładając taki stan wiedzy przechodzi nad tłumaczeniem podstaw jako zbędne. I potem ktoś niby coś umie ale z taką luką że to jest dla niego obce w sensie nie widzi w tym sensu, praktycznego zastosowania. To potem się sprowadza tylko do tego że musi coś obliczać w szkole i nigdy więcej jemu się to nie przyda. Tak najczęściej jest. Czy ktoś wpadł by na takie zdanie jak Sawyer podaje aczkolwiek które może przeczytał u kogoś innego " w naukach przyrodniczych nigdy niczego nie dowodzimy, wysuwamy jedynie przypuszczenia, z których korzystamy tak długo jak dają one dobre wyniki". Ja na co dzień nie zastanawiałbym się nad sensem nauk przyrodniczych w takim rozumieniu. Ale dzięki przeczytaniu tego co ktoś przemyślał jestem już dalej bo po tym zdaniu już rozumiem że nie mam sensu czegoś udowadniać, jedynie stworzyć kolejne słuszne założenie i szukać dalej czy coś nie pasuje do tej jakiejś całości.

nicze:
Ale dzięki przeczytaniu tego co ktoś przemyślał jestem już dalej bo po tym zdaniu już rozumiem że nie mam sensu czegoś udowadniać, jedynie stworzyć kolejne słuszne założenie i szukać dalej czy coś nie pasuje do tej jakiejś całości.
To jest właśnie cały sens nauki, poruszać się cały czas w różnych kierunkach i co chwile poprawiać to, co zostawiło się za sobą. Taka nieustanna rekurencja. Etatowcy niestety rzadko rozumieją ten problem i muszą walczyć o utrzymanie tego, co rozumieją, bo na więcej chęci i wyobraźni im nie starcza. Liczy się biznes na bazie posiadania czegoś "pewnego" i handlowania tym.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Dzisiaj handluje sie nawet powietrzem. Trzeba powiekszyc : http://img820.imageshack.us/img820/741/1276267822byliege500.jpg

Cytat:
Strach przed matematyką to tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie jeszcze z tych czasów, kiedy to większość nauczycieli niewiele wiedziała o naturze ludzkiej. Skąd w ogóle bierze się taki lęk przed matematyką? Czy wynika to z natury samego przedmiotu? Czy wielcy matematycy różnią się od innych ludzi? A może wina leży po stronie metod nauczania? W.W. Sawyer
Dzięki Nicze za książkę, wygląda interesująco. Zdarza mi się uczyć kogoś matmy, więc może się przydać. Słowa powyższego cytatu w pełni się potwierdzają w doświadczeniach z ludźmi. Osobiście liczby zawsze lubiłem, tylko kiepskie oceny miałem, bo nie lubię robić czegoś na czas i w stresie :) Dodałem jakąś zeskanowaną wersję do biblioteczki, jakby ktoś szukał: http://www.4shared.com/document/OJ5TfCW8/W_W_Sawyer_-_Matematyka_nauk_p.html Pozdro.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

o fajnie:) no wlasnie matma moja nightmare niegdy nie moglam pojac matmy. Choc mialam 3 sytuacje kiedy sama siebie zaskoczylam 1-ulamki 2- cos z figurami geometrycznymi, zadanie jak zwykle spisalam na przerwie 3- analiza ekonomiczno-finansowa kiedy to sie bronilam po terminie.

Dzięki za wrzucenie do biblioteczki. Zapisałem się na chomika ale mnie opluło że darmowo na tydzień jest 50M a ta książka ma 70 kilka M. Pozostałe jego książki też będą dostępne jak je zeskanuję. Jak by ktoś gwałtownie potrzebował to niech pisze prośbę o przyspieszenie skanowania, bo na razie mam marazm w działalności. Nie mam tylko "rzutu oka na matematykę elementarną", jak na razie oczywiście. Planuję jakoś wejść w posiadanie, tyle tylko że to rzadkość.

yohanna22:
no wlasnie matma moja nightmare
Tu nie ma problemu tłumaczy łopatologicznie i bezstresowo. Trochę trzeba się zmusić do przeczytania cyferek ale to jak na matematyce taki zapis.

'pracuje w bookmakers' i powiem ci ze dobrze ze sa komputery, a jak mam cos obliczyc w glowie i ktos nademna stoi to dostaje trzepawek:)

http://img156.imageshack.us/img156/9109/image02i.th.jpg Uploaded with ImageShack.us

http://img689.imageshack.us/img689/6184/aniwheelblack.gif Uploaded with ImageShack.us

no fajne. widziałem to juz...tak z 6 lat temu ;) Ale ciekawe. Problem w tym że programom graficznym i cad można po prostu KAZAĆ, żeby coś tam działało. Specjalnie zdobywałem takie oprogramowanie i uczyłem się je wykorzystywać (solid works, solid edge- ten jeszcze mam...), ale stwierdziłem, że to w tym przypadku strata czasu... Gdy uruchamiałem symulację ruchu- owszem- wszystko się kręciło!!! Gorzej w praktyce... Wolę dokładnie przemyśleć konstrukcję w swojej głowie i zbudować model. Druga sprawa- wolę czas spędzać w garażu niż przed komputerem ;) To chyba moje hobby- odpoczywam przy majsterkowaniu. Świetnie się bawię :)

poza tym w tej animacji na pierwszy rzut oka widać że to nie zadziała. Uwierzcie mi na słowo, bo tłumaczyć mi się nie chce... Pozdro

Tak, to powinno walić kogoś, znaczy jakiegoś stworka po głowie, wtedy było by zabawniejsze. To tylko animacja. Wydaje mi się że łatwo coś przemieszczać w poziomie bliżej lub dalej osi. Tylko co potem a może przedtem bo z czegoś musi to wynikać. Tyle ludzi nad tym myślało.

Możliwe że Besler wykorzystał równię jako coś pod co można podtoczyć obiekt wtedy obiekt nie obciąża osi tylko równię trzeba go tylko podpychać pod górę. Ale tylko możliwe i może. Jak to wymyśleć żeby się samo jak automat robiło to już abstrakcja. Usiłowałem kiedyś po spirali podciągać, ale to się nie da. To zrobiłem miedzy CD, bo to tani materiał, spirale na to kulki i nic. Tam nie może wchodzić w grę prosty rodzaj ruchu.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 3788
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.