Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Sztandary Normalności
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | .. | 22 | 23 | Następna strona

Zadmijcie w rogi! Uderzcie w bębny! Czas to nadchodzi wrogi i posępny! Oto na ziemię zstępujš złe moce! Oto to plemię i ja tu też kroczę! Oto odkryło się: skarb przewspaniały: Gdy mnie nie było - cuda wcišż trwały! :-) Widzę, że nadal zażarcie dyskutujecie na tym forum :-) I nadal większy sens z tego nie wynika :-) Ale ale nie zapominajcie, że jesteœmy tylko ludŸmi, którzy niewiele wiedzš, a jeszcze mniej z tego co wiemy jest prawdš! Pokora to lekarstwo na zło tego œwiata :-) Taka dygresja w zawirowaniu :-) Byliœcie głosować? Pax vobiscum :-)

Bartku i Wendolu: Mamy całkowitą wolność... Kościół zniewala jak każda organizacja, quasi-religia, światopogląd czy instytucja! Sam wybierasz czy chcesz do niej należeć czy nie... czy Polska i to, że musisz płacić podatki tutaj zniewala Cię? Czy oznacza to, że jesteś niewolnikiem Urzędu Skarbowego? Pomyślcie... Z wdzięczności za ofiarowane za nic życie powinniśmy oddać wszystko... przyjmując założenie, że Bóg bezinteresownie nas stworzył i obdarzył. Ale Bóg nie wymaga wszystkiego. W pewnym sensie za karę... Adama można rozpatrywać jako transcendentalny podmiot reprezentujący całe ludzkie stworzenie skażone swoim wyborem - różne są koncepcje ale sens jeden: człowiek odrzucił Miłość Boga i wybrał tułaczkę po Ziemi. Nie skopiowane! Istnieją te opowieści równolegle i były przekazywane ustnie w ramach korelacji pomiędzy kulturami. Znając zwyczaje starożytnych ludów koczowniczych można założyć, że pewne wspólne im wydarzenia przekazywane w ich opowieściach powędrowały wraz z członkami tych społeczności w różne strony świata i tam "osiadły" w postaci legend. To może potwierdzać początkowe zamieszkiwanie ludzi tylko na jednym obszarze Ziemi. Co zresztą jest potwierdzane przez naukę. Piszesz: Opowieść ta jest również niemal dosłowną kopią hebrajskiej wersji stworzenia. Właśnie - jest kopią hebrajskiej wersji ( o ile istnieje ) - czyli bynajmniej jej nie neguje. Dziwi Cię, że religia kształtowała się przez wieki? Podobnie chrześcijaństwo i każda inna religia kształtowała się pod wpływem kultur - czy to babilońskiej, egipskiej czy starszych. Ewolucja religii nie jest niczym złym i jest rzeczą zrozumiałą w społeczeństwach tamtych czasów. Poza tym można użyć podobnego argumentu za obroną tezy o stworzeniu wiata przez Boga - skoro wszystkie ludy wierzyły w to samo... Więc Wendolu: Ty się doskonal i czekaj na wtajemniczenie - a ja się będę doskonalił i czekał na Zbawienie :-) Czy nie widzisz, że to co piszesz jest tak samo wiarą jak to w co ja wierzę? A nawet idąc dalej: to identyczny rodzaj wiary oparty na równie aksjologicznych założeniach z dobudowanym własnym systemem wartości. Uznajesz 10 Przykazań? Albo przynamniej od IV do X?

Brat:
Uznajesz 10 Przykazań? Albo przynamniej od IV do X?
Wyznaję uniwersalne zasady moralne, bo mam je w sobie. To nie jest kwestia uznawania. One są częścią mnie samego, podobnie jak bliźni i niemógłbym mu uczynić krzywdy, bo uczyniłbym krzywdę sam sobie.
Brat:
człowiek odrzucił Miłość Boga i wybrał tułaczkę po Ziemi.
Wybór "tułaczki" (doświadczania) nie oznacza odrzucenia Miłości Boga. Prawdziwie miłujący Bóg pozwala człowiekowi na dokonywanie własnych wyborów, a zresztą bez tego człowiek nie nauczyłby się niczego. Bóg jest doskonały i nie ma kompleksów. A może Ty Bracie znasz tylko pojęcie miłości zaborczej, ubezwłasnowolniającej? "Jeśli kogoś kochasz, to puść go wolno Jeśli wróci - jest twój Jeśli nie - nigdy twój nie był"

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Pozwole sobie na maly cytat: ..." 10) przede wszystkim zaś tych, którzy idą za ciałem w nieczystej żądzy i pogardę okazują Władzy, zuchwalcy, zarozumialcy, którzy nie wahają się przed wypowiadaniem bluźnierstw na "Chwały". (11) Tymczasem aniołowie, których siła i potęga jest większa, nie wnoszą przeciwko nim przed Pana przeklinającego wyroku potępienia. (12) Ci zaś, jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają, podlegną właśnie takiej zagładzie jak one, (13) otrzymując karę jako zapłatę za niesprawiedliwość. Za przyjemność uważają rozpustę uprawianą za dnia, jako zakały i plugawcy pławią się w swych uciechach, gdy z wami są przy stole. (14) Oczy mają pełne kobiety cudzołożnej, oczy nie przestające grzeszyć, uwodzą oni dusze nieutwierdzone. Mają serca wyćwiczone w chciwości, synowie przekleństwa. (15) Opuszczając prawą drogę zbłądzili, a poszli drogą Balaama, syna Bosora, który umiłował zapłatę niesprawiedliwości, (16) ale został skarcony za swoje przestępstwo; juczne bydlę, pozbawione mowy, przemówiwszy ludzkim głosem powstrzymało głupotę proroka. (17) Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. (18) Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. (19) Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik. (20) Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. (21) Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania. (22) Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta - do kałuży błota. "... zrodlo:(2 List Piotra 2:10-22, Biblia Tysiąclecia) http://suneclub.ca/g9.gif - sloneczne pozdro http://geo.digitalpoint.com/a.png

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

A konkluzja? Wiesz - tak po Polsku :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

hahahahah ! zaraz konkluzja ? przeciez sam/i umiecie wyciagac wnioski. Dopisalem i juz, ale nie odwazylbym sie (chyba?) za zadne skarby (!?!) zmuszac kogokolwiek do akceptowania moich konkluzji... serdeczne (naprawde) serdeczne pozdrowienia

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Nie musisz nikogo zmuszać. Wystarczy, że powiesz jak Ty to rozumiesz. Bo wg mnie, to chodzi o to, że jak się samemu nie jest czystym, to nie należy podejmować się sądzenia innych, czyli w skrócie: "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień". I jeszcze - jeśli ktoś zrozumie zasady moralne, a kiedyś przestanie ich przestrzegać, to jego upadek jest tym gorszy. I wiesz co Romek? Ja poczułem to sam już dawno temu, bez czytania takich tekstów i nie mogę porzucić określonych zasad, bo... przestałbym istnieć - to byłby koniec sensu mojego istnienia. Widzisz - niektórzy czytają takie teksty i one do nich trafiają lub nie, bo przyjmują je jak coś zewnętrznego - jak rady "wujka dobra rada". Jeśli natomiast ktoś sam doszedł do tego, to jest to integralna część jego samego. Dlatego jestem zwolennikiem gnozy - własnego poznania, otwarcia się na przekaz serca, przekaz Źródła. Każdy ma to w sobie jako cząstkę Boga, należy tylko przestać się oszukiwać i się otworzyć. Podczas wielu godzin rozmyślań i kontemplacji podczas mojego niezbyt jeszcze długiego życia, sam doszedłem do wielu tego typu wniosków - tym przyjemniej czyta mi się teraz różne książki, z których dowiaduję się, że wielu ludzi doszło do tego samego. Podobno wszyscy prędzej, czy później dochodzą do tego samego - kwestia tylko czasu - jak nie w tym życiu, to w którymś następnym. Kiedyś zadałem pytanie: "Co to jest Bóg?" i jako odpowiedź zobaczyłem Ziemię z orbity, następnie widok zaczął się oddalać i zobaczyłem cały nasz układ słoneczny, następnie widziałem coraz rozleglejsze skupiska gwiazd - i gdy wreszcie zrozumiałem (po kilku sekundach), że Bóg jest Wszystkim, to wizja się skończyła. A wiesz Bracie, co to takiego gnoza? Słyszałeś o ezoteryzmie chrześcijańskim?

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Wendolu - a masz jakieś granice własnej moralności? Bo dobro drugiego człowieka można pojmować rónorako. I nie zawsze czynienie w naszym menimaniu drugiemu "dobrze" jest rzeczą moralną. Miłość Boga właśnie pozwala nam żyć tutaj. Po dokonaniu wyboru przez Adama i odrzuceniu przez niego ( Adama ) doskonałej Miłości Bożej. Miłość Boga jest Miłością wyzwalającą - doskonałą i niezmierzoną. Wendolu miło, ze przyjmujesz choć w pewnej części naukę zbliżoną do głoszonej przez chrześcijaństwo. Ale chrześcijaństwo ma to do siebie, ze trzeba przyjąć całą naukę - a nie tylko jej fragmenty. Gnoza nie jest też obca chrześcijaństwu :-) A o "ezoteryźmie chrześcijańskim" nie słyszałem. Na czym opierasz swoją moralność? Czy ta moralność w pełni pokrywa się z tą głoszoną przez chrześcijaństwo?

Brat:
Na czym opierasz swoją moralność?
To proste - na jednej podstawowej zasadzie, z której wszystko inne wynika: "nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe".
Brat:
Czy ta moralność w pełni pokrywa się z tą głoszoną przez chrześcijaństwo?
Z głoszoną może i tak :)
Brat:
nie zawsze czynienie w naszym menimaniu drugiemu "dobrze" jest rzeczą moralną.
Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. A ciekawe dlaczego Kościół katolicki przez całe wieki próbował "robić dobrze" za pomocą ognia i miecza ludziom, którzy sobie tego nie życzyli? Matka mojej żony zdziwiła się, że u nas najpierw chodzą i pytają, czy ktoś życzy sobie księdza, bo u niej na wsi ksiądz odwiedza wszystkich - bez pytania.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
A o "ezoteryźmie chrześcijańskim" nie słyszałem.
Tragedią dziejów Europy stał się rezultat procesu, do którego doszło w łonie młodego chrześcijaństwa: chodzi o klęskę, jaką w pierwszych kilku wiekach jego istnienia poniosła ezoteryka chrześcijańska (przede wszystkim gnoza) w konflikcie z egzoteryczną jego ortodoksją. Zwycięstwo "Kościoła biskupiego" - biurokracji kościelnej, sprzymierzonej z zindoktrynowanym "ludem bożym" - nad duchową, gnostyczno-charyzmatyczną, elitą ówczesnego Kościoła oznaczało zarazem zwycięstwo materii nad duchem, cywilizacji nad kulturą. Zwycięska ortodoksja - w historycznej formie trzech Kościołów niby piekielny Cerber czuwała nad bezpieczeństwem swego doczesnego władania: jej inkwizycja, jawna i niejawna, niszczyła z niezwykłą zaciętością i godną podziwu konsekwencją każdą ezoteryczną próbę stworzenia "przyczółka" alternatywnej kultury soterycznej: począwszy od gnostycyzmu i manicheizmu starożytnego, poprzez średniowieczny kataryzm: paulikianizm, patarenizm i albigensizm, siedemnastowieczne i osiemnastowieczne projekty reformy człowieka i społeczeństwa przedstawione przez różokrzyżowstwo, templariuszy XII-XIV wieku, zadanie Saint-Germaina, misję Kaspara Hausera w XIX wieku, próbę stworzenia alternatywnego przyrodoznawstwa podjętą przez Goethego i romantyków, aż po wielką alternatywną syntezę w antropozofii Rudolfa Steinera w naszych czasach. http://gnosis.art.pl/e_gnosis/e_gnosis_tymcz2.htm A teraz Bracie coś ekstra - rewelacyjny dzwonek na komórkę: http://www.jamba.pl/jcw/prelisten/popup.do?parentId=1626368&doc=10498855&contentType=25

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

:-) No to świetnie! Gdyby wszyscy mieli podobne do moralności podejście to na naszym świecie byłoby "o niebo" lepiej :-) Historia kościoła to historia ludzi tworzących kościół. Poodbnie jak historia każdego kraju jest historią ludzi ówcześnie w tym kraju żyjących. Popatrz na kościół jako na wspólnotę wierzących. Mówimy tutaj o dualiźmie kościoła instytucji i Kościoła - wspólnoty. Co do "tępienia gnozy" i walki w początkach kościoła nic nie słyszałem. Byt i powinność od starożytności są ze sobą pomieszane a nie powinny. Podobnie rzecz ma się z moralnością - gnostycyzm w kościele jest znany i praktykowany... i nie chce mi się wierzyć, by kiedyś był tępiony... Widzę że masz sentyment do kościoła i melodii kościelnych :D Pax :-)

Brat:
Widzę że masz sentyment do kościoła i melodii kościelnych :D
Akurat takie dzwonki mnie rozśmieszają :) Kiedyś poszedłem na pasterkę i śpiewałem głośno, donośnie, radośnie, ale ludzie jacyś tacy smętni byli. Ta wiara jest jakaś smutna. Niektórzy ludzie chodzą do kościoła niejako z obowiązku, a nawet czują jakby jakiś przymus - i stąd niechęć. Popatrz - mamy tylu katolików, którzy podobno przestrzegają jakichś zasad etycznych, a jest jak jest. Gdyby ludzie sami dochodzili do pewnych wniosków, to traktowaliby to jak swoje, a tak traktują to jak coś narzuconego - i stąd mała skuteczność takich nauk. Podoba mi się bardziej styl klasztorny - no wiesz - kontemplacja, medytacja - a jeszcze bardziej podoba mi się styl wschodni (buddyjski) - idziesz sobie na kilka lat w góry, masz dużo czasu na przemyślenia, a przy okazji może nawet jakiś własny styl walki wymyślisz na podstawie obserwacji przyrody :) Potrafię zwłaszcza w nocy (ciepłe lato) tak wczuć się w przyrodę, że przeżywam ekstazę - trzeba się bezwarunkowo otworzyć, a wtedy takie fale energii przechodzą, że... no nie mogę - aż mnie skręca.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Cóż poradzę na twoje subiektywne odczucia w kościele? Kiedy ja chodzę na Pasterkę słyszę uradowane głosy :-) Niektórzy - jak słusznie zauważyłeś. Tak samo jak niektórzy są przestępcami czy świętymi. Nie można jednak generalizować. Patrzę - i boję się coby było gdyby Ci lduzie nie byli katolikami :-) Dochodzenie do własnych wniosków niekoniecznie musi być odkrywaniem prawdy - nie możesz mieć pewności co do tego w co wierzysz. Tworząc własną quasi-religię nie uwalniasz się od niepewności czy wiary. A tylko dostoswujesz dla własnych potrzeb to co dookoła widzisz. Modlitwa jets własnie kontemplacją Boga i rozmową z Nim. A mnie nie potrzeba nocy i ciepłego lata :-) Nieraz idę sobie i obserwując czy to przyrodę miejską czy wiejską, czy ludzi czy budynki, w lecie czy w zimie - po prostu podziwiam jej piękno i czuję potęgę, która to wszystko nam daje i utrzymuje przy życiu :-) Faktycznie fenomenalne uczucie, ale żeby od razu ekstaza :-) Ostatnio jestem zauroczony płatkami śniegu - zauważyłeś jak pięknie się iskrzą? Wspaniały widok! też mnie skręca. A najpiękniejsze są oczy dzieci... :-) :-) :-) I ludzi starszych... oczy są zwierciadłem duszy... Pax :-)

Bracie, a wierzysz ty w czysciec?

http://s2.bitefight.pl/c.php?uid=96178 - daj sie ugrysc [b]widze ze duzo ma nicka z przedrostkiem dark, to ja bede miala darkshit

Brat:
Tworząc własną quasi-religię nie uwalniasz się od niepewności czy wiary.
I na tym to polega, że Tu nie będziesz miał nigdy pewności - ale da się z tym żyć :) Pojęcie "wiary" ma, jak wiadomo, dwa poziomy znaczeniowe: na pierwszym, płytszym, wiarą nazywa się przyjęcie (bez dowodów - lub z dowodami) jakiejś prawdy na mocy autorytetu ją głoszącego. Dla Kościołów chrześcijańskich autorytetem takim jest Objawienie i/ lub tradycja: źródło więc zarówno boskie, jak i ludzkie. Otóż autorytet taki mógłbym uznać tylko wtedy, gdybym to ja sam objawienie takie otrzymał. (Pomijam autorytety ludzkie - tu sam jestem autorytetem dla siebie jako człowiek samoświadomy i dojrzały.) Skoro jednak go nie otrzymałem, to objawienie, które otrzymał ktoś inny, mogę traktować jedynie jako hipotezę roboczą - zbyt wiele bowiem było objawień boskich w historii ludzkości, toteż muszę mieć jakąś rację, dla której przyjmuję na przykład objawienie Chrystusowe, a nie jakieś inne. Racją takiego wyboru jest z reguły fakt, że urodziłem się w kulturze i religii, w których dane objawienie jest przyjmowane, a refleksja nad nim i ewentualne świadome przyjęcie lub odrzucenie go przychodzi (jeśli w ogóle przychodzi...) dopiero z czasem i z rozwojem świadomości i osobowości człowieka. Kłopot jednak z taką pośrednią formą otrzymania objawienia jako pogłoski polega na tym, że jego źródło właśnie - przynajmniej zrazu - nie jest mi dane bezpośrednio: jest więc zagrożone niepewnością, którą zwiększa fakt, że przeszło ono długą drogę "filtrowania" go przez kulturę i religię (w tym wypadku) chrześcijańską - jakże przecież zróżnicowaną (dość wspomnieć różnice między mistycznym prawosławiem, fideistyczno-racjonalistycznym i jurydycznym rzymskim katolicyzmem i intelektualistyczno-etycystycznym protestantyzmem. Taka wiara opiera się zresztą w stosunkach międzyludzkich na autorytecie nie tylko mistycznym, teologicznym, etycznym i prawnym, lecz - w bardzo dużej mierze - na autorytecie siły instytucji, które ją głoszą. W tym też głównie upatruję największe zagrożenie: w odebraniu mi wolności, w zniewoleniu mnie. (Choć rozumiem, że istniały i ciągle jeszcze istnieją całe wielkie masy ludzi wolności się obawiających i jej nienawidzących; to oni - tak zwany lud Boży - stanowią w istocie największą opokę Kościołów.) Ale jest jeszcze inny poziom wiary: pojętej jako ufność w doznane doświadczenie - poznanie duchowe (gnosis). Ta ufność odnosi się do mojego doświadczenia, które - w przeciwieństwie do cudzego autorytetu - jest dla mnie gwarantem swej prawdziwości i realności, i bezpośrednio duchowej obecności istoty, której doświadczam. (Na zarzut, że doświadczenie takie może być iluzją czy oszustwem - diabelskim, oczywiście - muszę odpowiedzieć, że 1. kryterium jego autentyczności boskiej jest zasada, że musi ono szanować moją wolność - musi zatem przebiegać w dialogu, a nie w ramach duchowego gwałtu oraz 2. zagrożenie diabelskim oszustwem jest znacznie większe w przypadku objawienia zapośredniczonego - przez ludzi przecież, jakże podatnych na podszepty diabelskie.) Wiara zatem jako ufność to wiara, która przychodzi po doświadczeniu-poznaniu prawdy - przede wszystkim Prawdy Absolutnej, czyli Bóstwa. (Taka wiara zarazem towarzyszy doświadczeniu-poznaniu, jak też je niejako zastępuje, kiedy już przeminęło.) Rozstrzygającym czynnikiem jest tu więc gnosis pojęta jako - w mojej definicji - transracjonalne poznawcze doświadczenie przez człowieka siebie (czyli swej jaźni), a poprzez nią świata materialnego, świata duszy i świata ducha (tj. Bóstwa). Dla mnie zatem czynnikiem priorytatywnym w relacji między człowiekiem a Bóstwem jest gnoza, a nie wiara (w pierwszym jej rozumieniu) i dopiero wtórnie wiara w rozumieniu drugim. W doświadczeniu gnostycznym Bóstwo jawi mi się przede wszystkim jako Przyjaciel (nie zaś jako Ojciec czy Matka, jak to się dzieje w teologiach infantylnych). Samo w sobie, jak powiedziałem, niepoznawalne dla "zwykłych" ludzi, daje mi się poznać jako symbol Boskiego Przyjaciela - przede wszystkim w bezpośredniej bosko-ludzkiej relacji, w wymiarze immanentnym. Natomiast w wymiarze transcendentnym, nadkosmicznym i kosmicznym, jawi mi się w symbolu Źródła-Nicości - i - Pełni-Heptady, siedmiu promieni nadbytu: Wolności, Miłości, Mądrości, Dobra, Piękna, Mocy i Twórczości. Jako taki Bóg jawi się przede wszystkim jako Metaistota wolna, to jest w pełni określająca sama siebie. Zarazem jest miłością - ogarnianiem i przenikaniem duchowym. Jest mądrością - Prawdą Absolutną. Jest dobrem - Dobrem Najwyższym. Jest pięknem - Pięknem Niewysłowionym. Jest mocą - Wszechmocą. Jest twórczością - Kreatorem Bytu. W sensie formalnym zaś wznosi się ponad coniunctio oppositorum i unio oppositorum - jest zarazem transformatio oppositorium, "jednoróżnia" (w terminologii Trentowskiego). http://gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/prokopiuk_ogdoada01.htm
Brat:
Modlitwa jets własnie kontemplacją Boga i rozmową z Nim.
Człowiek zachodu idzie do kościoła i mówi do Boga. Indianin idzie do wigwamu, pali zioło i rozmawia z Bogiem :) Sam Bóg nigdy nie pragnął własnego czczenia. Wręcz odwrotnie, uczył poprzez innych, że to On chce czcić efekty własnej pracy, że najważniejszym zadaniem człowieka jest nie oddawanie się patosowi religijnemu, lecz poszukiwanie samego siebie, swoich związków z przyrodą i drugim człowiekiem. Właśnie to nazywa się poszukiwaniem Boga, czyli siebie. Interpretacja w duchu materializmu duchowego jest zaprzeczeniem nauk Jezusa. Bóg nie jest żadnym wyższym urzędnikiem, o którego łaskę trzeba zabiegać. On stara się o nas i to jest najpiękniejsze. I to wystarczy. Lepiej zająć się sobą, niż skazanymi na porażkę próbami poznania Zakresu Jego Wielkości. Kwestia integralności z Bogiem nie istnieje, gdyż jesteśmy jego częścią, nigdy nie porzuconą. Rozpatrywanie tego w kontekście jakiejkolwiek tradycji religijnej jest dla was stratą czasu. Przynosi jednak sporo zysków stanowi kapłańskiemu. Tymczasem Jezus uczył, że człowiek sam dla siebie jest najwyższym kapłanem. Nadszedł czas, by nareszcie obudziło się to, co zatruli nasi poprzednicy, przedstawiający się za mędrców. Człowiek, tracąc własną ważność, traci z oczu ideę Boga. P.S. Nie spodziewałem się, że jesteś takim wrażliwym człowiekiem. Ekstazy doznałem, gdy w nocy poszedłem do lasu i zamiast się bać i izolować, to się otworzyłem - i wtedy to wszystko poczułem, ta energia weszła we mnie, przeleciała i wyszła (tylko bez skojarzeń proszę). Oprzyj się kiedyś Bracie plecami o pień brzozy i zamknij oczy, wycisz się, a po jakimś czasie (1-2 minuty) poczujesz pulsowanie energii - ja czułem jakbym się unosił i opadał - to było bardzo silne doznanie. Bardzo lubię rozmawiać ze starszymi ludźmi, bo stara dusza jestem :) Ostatnio jak jechałem pociągiem, to jeden dziadek był tak zachwycony rozmową ze mną, że mi dziękował i mówił, że dzięki mnie odzyskał wiarę w ludzi, powiedział że nie spodziewał się że są tacy ludzie jak ja - zwłaszcza młodzi ludzie tego typu.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Aneczko wierzę i w czyściec i w szeol. A przede wszystkim wierzę w Nieskończoną Miłość Boga. Da się z tym żyć :-) Każdy wierzący z tym żyje :-) Piszesz: "gdybym to ja sam objawienie takie otrzymał" No cóż... Bóg przychodzi do każdego z nas prywatnie i osobiście. Piszesz bardzo słusznie o źródłach wiary i różnych jej aspektach, zapominając jednak o jednym: przyjmując ideę transcendentalnego Boga - Stwórcy i Istoty wszechrzeczy przyjmuję, ze On właśnie wybrał dla mnie to miejsce - Ziemię, Polskę, rodzinę która wychowała mnie jako Katolika. Siła instytucji przejawai się w tym, że rodowód swój wywodzi bezpośrednio od Boga, a Bóg wspomaga tą instytucję. Reaizm, który Ty głosisz miesza ze sobą byt - Twoje subiektywne odczucia i Twoje wyobrażenia. Gdy je zmieszasz obojętnie ile byś nie mówił stajesz się częścią "ludu Bożego" zniewolonego przez swój własny świat - który tworzysz sobie na swój prywatny użytek. Pytanie o wolność człowieka towarzyszy filozofom od zawsze i nie może być niestety rozstrzygnięte. Czym jest wolność? Dla mnie wolność jest Jedyną Prawdą - Bogiem. I ta Jedyna Prawda wybiera dla mnie kulturę, wybiera dla mnie naród i wybiera dla mnie religię. Jak mógłbym się jej sprzeciwić? Jedynie realizując powołanie dane mi od Boga mogę posiąść prawdę do ktróej dążą wieki. Nie wcześniej jednak niż po śmierci. Ufność w poznane doświadczenie jest złudna - bo konstruujue się ją w oparciu o ten świat. Nawet zakładając ( co przecież czynimy ) istnienie innych rzeczywistości to NIGDY nie możemy być pewni czy to co widzimy i czujemy nie jest przypadkiem czymś zupełnie innym. I bynajmniej nie idzie tutaj o diabłą ale o naszą naturę - podstawowy błąd atrybucji. Przypisujemy własnym uczuciom czynniki zewnętrzne lub wewnętrzne nie zastnawiając się nad ich rzeczywistym pochodzeniem. No proszę :-) Teraz przeczytałem dopiero drugi fragment ( od drugiego akapitu do końca ). Wiele jednak mamy wpsólnego :-) Poznanie Boga może się dokonać tylko poprzez przyjęcie pierwotnych założeń aksjologicznych. I Ty też je przyjąłeś zanim zacząłeś "poznawać" Boga, bo inaczej wogóle nie przyjmowałbyś jako założenia istnienia Boga. :-) Do Twojego opisu Boga mogę dodać chyba tylko, że wszystkie te przymiotniki, których użyłeś są niczym wobec Jego nieskończoności i majestatu. Są pustymi słowami, które potrafią tylko opisać w sposób ziemski to co nieopisywalne, niedoścignione i najwspanialsze :-) Oczywiście, że Bóg się o nas stara i nie jest "urzędnikiem"! Bóg jest pierwszym działającym przyjacielem w naszym życiu i chce być nam pomocny w realizacji powołania, którym nas obdarował. I oczywiście Bóg naszej czci nie potrzebuje - w żadnym wypadku. My Bogu już nic nie przyspożymy - wszystko w Nim się zaczyna i w Nim kończy. Natomiast to, że Boga czcimy jest naturalną, zrozumiałą reakcją, to że rozmawiamy z nim i prosimy Go o pomoc jest zrozumiałym działalniem - Bóg sam nauczył nas przez Jezusa Chrystusa w jaki sposób mamy się modlić i jak modlitwa jest niezbędna w życiu. Bóg chce TYLKO naszego dobra i daje nam wskazówki jak mamy żyć, aby to dobro osiągnąć. Jednym zaś z większych grzechów jest zwątpienie w dobrć i nieskończone Miłosierdzie Boga. Zauważ, że nasze rozważania zeszły zupełnie z merytoryznej treści na natchnione eseje o wspaniałości Boga. Ale zawsze jest to jakieś loci communi :-) Bóg, którego sam wykreowałeś w oparciu o Twoje wcześniejsze założenia i późniejsze "odkrywanie" jest Bogiem łudząco podobnym ( tym samym ) w którego wierzę ja. W czym więc tkwi różnica? Ty nie uznajesz kościoła, a ja twierdzę, że sam Bóg go powołał i działa w nim dla jeszcze ściślejszej obecności wśród ludzi - obecności nie tylko gnostycznej ( gnoza nie jest dostępna dla wszystkich ), formalnej czy duchowej - ale obecności czysto empirycznej. Więcej Bóg nie mógł nam dać. :-) Każdy człowiek, który ma tylko chwilkę czasu na popatrzenie w niebo staje się wrażliwy. Bo wszystko dookoła jest wspaniałe i piękne :-) I nie trzeba wcale pnia brzony - można popatrzeć nawet w puste ( wydawałoby się zimne ) krzesło i odkryć niesamowitą rzecz: że wykonał ją pewien człowiek ( pośrednio abo bezpśrednio ) że zostało powołane do istnienia w nieytłumaczalnym wyścigu materii i człowieka. Wszystko dookoła pełne jest Boga - klawiatura, ekran, słowa, które piszę i muzyka, której słucham. Tak samo pełen jesteś Boga Ty, jak każdy czytający jak i ja. I to sprawia że jesteśmy nieskończenie szlachetni i godni tylko podziwu i szacunku - a jednocześnie pełni pokory wynikającej z naszej małości wobec tych darów. A na tych wartościach można budować dalej... :-) Ciesze się, że zostałeś doceniony. Pax :-)

Do Brata Wierzę, że jesteś kimś kto krzywdy drugiemu nie zrobi, że nie pozwoliłbyś aby inni krzywdę wyrządzali gdyby to od Ciebie zależało itd itd. Takie cechy to dla mnie na dzień dzisiejszy podziw i uznanie bez względu na religię. Rozumiem, że wybrałeś chrześcijaństwo i oddałeś się mu całkowicie. Absolutnie to akceptuję, nawet więcej, uważam, że gdyby 10 przykazań było przez nas dobrze zrozumiane i stosowane byłoby o wiele przyjemniej na Kulce (tak nazywam Ziemię). Jedno pytanie. Co chciałbyś robić kiedy już przysłowiowo "zejdziesz"?

Tzn. kiedy umrę? :-) Bóg nie pozwoli nam się nudzić - poza tym wieczna komunia z Bogiem i zjednoczenie z nim w Raju to pewien "stan", który trudno jest określić z perspektywy człowieka, który w Raju nie był. Raj to miejsce - stan wiecznej szczęśliwości i na pewno nie polega na powtarzaniu cały dzień "Święty Święty Święty", ale na nieskończonej "uczcie" w Bogu - pełnej czystej esencji Miłości a co za tym idzie nieskończonej radości. Pewnie kiedyś w niebie się spotkamy. http://www.sp.ceti.pl/sp/index.htm#chooseday A przyszedłem, żeby wstawić linka jednego - bardzo miłego, który polecam szczególnie "gnostykom" ;-) A dawno, dawno tam nie byłem ale mnie dzisiejszy dzień tak natchnął :-) Pax :-)

Dzięki za odpowiedź. Za link już nie do końca :). Od pewnego czasu uznaję każdą religię za słuszną jeśli słuszne są jej założenia, stąd brak ekscytacji modlitwami za np: Świętych. To tylko choć aż ludzie. Moje prywatne zdanie: Byli, wykonali, odeszli. Będą rozliczeni lub sami się rozliczą. Podobnie może być z nami. Mogą być dla mnie wzorem, lecz na dzisiaj nie będę się do nich modlił. Łapiąc wątek "Bóg nie pozwoli nam się nudzić ...... trudno określić" to jaką mamy pewność, że to co przeżywamy teraz jest SŁUSZNE i OCZEKIWANE? To tylko my, cząstka wszechświata tak sądzi. Powracając do tematu Uznanie chrześcijaństwa za najstarszą, prawdziwą, może jedyną ..... nie przyniesie chyba wiele dobrego. Bunt podnosi/podniesie reszta wyznawców. Efekty oglądamy na co dzień.

Brat:
Ale chrześcijaństwo ma to do siebie, ze trzeba przyjąć całą naukę - a nie tylko jej fragmenty.
Z tym również się nie mogę zgodzić. Tutaj na Kulce mam umysł do rozmyślania i coś innego do czucia. Ani jedno ani drugie nie pozwala mi beztrosko przyjąć całej nauki chrześcijańskiej. :) Co nie znaczy, że nie będę z Tobą dalej "konwersował" :)

http://media.putfile.com/AudioTrack-20

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 459
Poprzednia strona | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | .. | 22 | 23 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.