Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
2012
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 894
Poprzednia strona | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | .. | 44 | 45 | Następna strona

2012. W tym to roku nastąpi od dawna zapowiadane przebiegunowanie Ziemi. Głównym czynnikiem, który odegra kluczową rolę będzie nasza dzienna gwiazda ,Słońce. Istnieją dwa cykle słoneczne, duży i mały. Mały cykl składa się z około 11-stu lat w którym to okresie Słońce przechodzi fazę od względnego spokoju do wzmożonego wyrzucania w kosmos swej materii. Widowiskowe zorze polarne zależne są właśnie od odbijających się od ziemskich biegunów magnetycznych ,cząsteczek naładowanej plazmy, czyli wiatru słonecznego. W tej chwili słońce znajduje się mniej więcej w połowie swojego cyklu. Drugim znacznie groźniejszym zjawiskiem jest tzw. Hiperaktywność Słoneczna - występuje ona w przybliżeniu co 11,5 tys. lat i wszystko wskazuje na to że będziemy mieli szansę uczestniczyć w tym brzemiennym w skutki wydarzeniu właśnie w 2012 roku, kiedy to dwa cykle nałożą się na siebie dając nam poznać siłę naszej, wydawało by się spokojnej i ustabilizowanej piastunki życia. Od dawna śledzę na bieżąco wszystkie wydarzenia i doniesienia mogące odkryć zasłonę najbliższej przyszłości. Uważam że nadszedł czas aby ludzie dowiedzieli się o tym że jesteśmy na skraju gigantycznych zmian. Czy nie zwróciliście uwagi na alarmujące wiadomości dotyczące rekordowych pod każdym względem ilości trzęsień Ziemi, powodzi,huraganów, zmian klimatycznych? Jeśli ktoś jest bliżej zainteresowany tematem wie też zapewne o zamieraniu prądu atlantyckiego , kluczowego w regulacji temperatury na naszym globie. -Amerykańscy naukowcy biją na alarm - coś dziwnego dzieje się z polem magnetycznym naszej planety. Wygląda na to, że bieguny zaczęły gwałtownie zmieniać swoje położenie. To może skończyć się globalną katastrofą.- Tekst z artykułu Interii Po orbicie krąży aż pięć sond, które NASA wysłała specjalnie po to, by obserwowały zorze polarne. Pracują od kilku dni. "Amerykanie chcą zbadać, jak przebiega zmiana natężenia ziemskiego pola magnetycznego i jaki to ma wpływ na przykład na fale radiowe w górnych warstwach atmosfery"- wyjaśnia dziennikowi.pl astrofizyk prof. Marek Demiański z wydziału fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.(tekst wklejony)Niby nic w tym dziwnego, ale okazało się, że zorze... zwariowały. Z uporządkowanych i wolno zmieniających kolor, zmieniły się w błyskającego dzikiego potwora, rozbłyskującego całą paletą barw.-(interia) Ziemskie pole magnetyczne gwałtownie zaczyna się zmieniać.- Słońce mimo, jak wspomniałem wyżej, znajdowania się w połowie swego cyklu w tej chwili wykazuje właściwości takie jakby znajdowało się w kulminacyjnej fazie aktywności, ten proces ciągle narasta... Niebezpieczeństwem takiego zjawiska jest to że siła wiatru słonecznego może być za duża na przeciwstawienie się jej naszego pola magnetycznego, grozi to chwilową jego utratą, a w konsenkwencji to, że jądro które je wytwarza, obrazowo mówiąc, wachnie się niczym koło zamachowe... Co się stanie w tym wypadku to już jak mawiał Kipling, zupełnie inna historia. Dziękuje za uwagę. Ps. Jezus zapytany kiedyś przez uczniów jak mają poznać że zbliża się "ten czas" -Odpowiedział: Gdy znad pustyni nadciąga suchy ,gorący wiatr, wiecie że będzie susza. Gdy zbierają się nad wami czarne chmury , wiecie że nadciąga burza.... Jak to możliwe że odczytując znaki natury nie będziecie w stanie odczytać znaków czasu? EDYCJA 13.02.2008 Wywiad z Patrykiem Gerylem. http://www.heruka.user.icpnet.pl/wywiad_z_patrykiem_z_doc.html

A tuta dementują wszelkie domniemane zagrożenia związane z 2012: http://www.eioba.pl/a95808/prawda_o_roku_2012 Od jakiegoś czasu czuję, że do żadnej katastrofy nie dojdzie. Zastanawiam się, czy to wynika z przeczucia przyszłości, czy raczej ze świadomości jaką się przyszłość myśleniem kształtuje.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Po prostu przejdziesz przez tą przyszłość nieświadomy że coś się stało. A ci którzy za wczasu już się przejmują co to będzie wykreuja sobie rzeczywistość jaką oczekują.

Odkąd tylko zaznajomiłem się ze sprawą 2012 zastanawiam się, czy to ma polegać na pewnym odłączeniu się dwóch rzeczywistości, czy po prostu wszystko ma mieć miejsce w jednej rzeczywistości, w której każdy zdecyduje o swoim losie. Dla jednych wszystko skończy się katastrofą, a dla drugich będzie to dzień jak co dzień. Ciężko to sobie wyobrazić, jak może to w praktyce wyglądać.

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Nasza rzeczywistość jest zamknięta w tej fizyczności tu ogranicza nas materia czas i przestrzeń. Nie operujemy specjalnie możliwościami paranormalnymi. A po tym czasie wszystko może się okazać "normalką" gdy teraz w sposób ograniczony operują tym jednostki. Jezeli jednostka nie jest przygotowana na operowanie jakimiś siłami to sama sobie zrobi krzywdę. Dlatego dla niektórych bedzie to katastrofą. To jest jakaś logiczna konsekwencja posługiwania się czymś czym się nie umie operować.

Raptor:
A tuta dementują wszelkie domniemane zagrożenia związane z 2012: http://www.eioba.pl/a95808/prawda_o_roku_2012
No fajnie, ale dlaczego okresowo wymiera większość gatunków i jakim cudem Ziemia kręciła się kiedyś w drugą stronę? Mam pomysł: może by tak dla przykładu powiesić tego Morrisona z NASA, jeśli w 2012 roku okaże się, że kłamał? :) Jeśli ma być lepiej, to trzeba skończyć z kłamstwem. Może największa zmiana ma się odbyć w umysłach ludzi i katastrofy nie będą do tego potrzebne? Świadomość ludzi zmienia się coraz szybciej - ten proces trwa i przyspiesza. Właśnie czytam sobie "Ścieżkę Mocy" Barbary Marciniak i wszystko wskazuje na to, że największa zmiana ma polegać na zmianie świadomości - na zrozumieniu samego siebie, na badaniu swoich myśli, odczuć, pragnień, emocji, przekonań i na odkrywaniu przyczyn swych określonych działań tak, by działać wreszcie świadomie. Już jako dziecko zastanawiałem się dlaczego ludzie potrafią tak głupio, tak nieoptymalnie postępować i dziwiłem się samemu sobie, że w określonych sytuacjach potrafiłem zachować się impulsywnie i zrobić coś, czego później żałowałem. Analizowałem dogłębnie przyczyny swoich zachowań, bo "na chłodno", po fakcie były dla mnie bezsensowne. Zrozumiałem wreszcie co mną powodowało i nie bałem się z tym zmierzyć, bo bardzo mnie zainteresowała nieracjonalność mojego zachowania (większość ludzi stale ucieka i wypełnia czas czymkolwiek, aby tylko nie myśleć, nie zastanawiać się nad sobą). Gdy zrozumiałem sam siebie, to uzyskałem niebywałą świadomość, spokój, opanowanie, pogodę ducha, przejrzystość, skuteczność działania i moc :) Dzięki temu, że zrozumiałem siebie, to zrozumiałem także innych ludzi, bo podstawowe mechanizmy działania ludzi są te same, a różnica polega na tym, czy ktoś działa jak automat (bezrefleksyjnie), czy jednak jest jakby obserwatorem własnych procesów myślowych, poczynań i jego świadomość jest jakby "ponad". Po latach świadomego życia wyzbywamy się destrukcyjnych mechanizmów, oczyszczamy się i zmieniamy na stałe - nasza natura jest już inna - nie taka "typowo ludzka". Powiedzmy, że zyskujemy automatyzm działania innego typu - jest on nastawiony na działanie pozytywne, na produkowanie pozytywnych wibracji, na budowanie, a nie na niszczenie - i to przyświeca wszystkim naszym działaniom :) Naszym celem nie jest już np. dokopanie komuś w akcie odwetu (bo to i w nas uderzy), ale uświadomienie mu, że postępuje nieoptymalnie i szkodzi też sam sobie. Po prostu, gdy widzimy taką osobę, to zastanawiamy się jaki ma problem, że tak głupio postępuje. W ogóle takie sprawy przestają nas dotyczyć (nie przyciągamy już takich sytuacji do siebie), a jedynie widzimy takie "starcia" wśród osób trzecich, ale nie pozostawiamy ich samym sobie - czasem wystarczy jakaś celna (wcale nie złośliwa) uwaga, by ktoś "otrzeźwiał" i zastanowił się co on właściwie robi.
nicze:
Jezeli jednostka nie jest przygotowana na operowanie jakimiś siłami to sama sobie zrobi krzywdę. Dlatego dla niektórych bedzie to katastrofą. To jest jakaś logiczna konsekwencja posługiwania się czymś czym się nie umie operować.
Kiedyś, gdy nie byłem jeszcze mentalnie przygotowany, uzyskałem niesamowitą Moc. Napawałem się tym i sprawdzałem jej działanie - bardzo mi się to podobało, ale stało się to bardzo niebezpieczne, bo ta Moc wzrastała, a ja musiałem zacząć kontrolować swoje myśli, bo działałem coraz silniej na ludzi. Sporo namieszałem wtedy w swoim otoczeniu i pewne rzeczy zrozumiałem - zrozumiałem przede wszystkim, że nie należy narzucać ludziom swojej woli - dokonywać gwałtu na ich umyśle. Jedyne, co można robić, to przedstawiać różne informacje - dawać jak najpełniejszy ogląd sprawy, a wybór pozostawić każdemu z osobna. Ten nasz świat nie jest oparty na takim podejściu i dlatego będzie się musiało to zmienić. Jeśli w celu zmiany będą potrzebne jakieś większe kataklizmy, to wystąpią one, ale wiele wskazuje na to, że ludzie zaczynają myśleć i tak silna terapia szokowa nie będzie już potrzebna, a rozmaite przepowiednie należy traktować przede wszystkim jako ostrzeżenia.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Poczulem sie naprawde wzruszony twoim komentarzem wendol.... jak bym czytal historie swojego zycia...:>

Wina tuska

alkazam:
Poczulem sie naprawde wzruszony twoim komentarzem wendol.... jak bym czytal historie swojego zycia...:>
To typowy przykład procesu rozwoju charakterystyczny dla osób, które się rozwijają - nic wyjątkowego :) Jeśli ktoś doszedł już do czegoś na drodze rozwoju, to spoko. Pozostali mogą doznać wielkiego szoku - na razie życie w miarę łagodnie stara się im coś uświadomić, ale nadchodzi czas, gdy bodźce będą mocniejsze i wybór stanie na ostrzu noża - albo pozytywnie się zmienimy, albo czeka nas ostateczny upadek i sięgniemy dna.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Gdy zrozumiałem sam siebie,
A ja próbuje zrozumieć sama siebie juz bardzo długo i jakoś nie sporo mi to idzie..

Ja nigdy siebie nie zrozumiem.Czasami zachowuje się jak gówniarz,który uważa że wszystko mu wolno.Ale po fakcie tego żałuję.

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

Też tak mam więc nie jesteś sam:/

WiLdCaRd:
Czasami zachowuje się jak gówniarz,który uważa że wszystko mu wolno.Ale po fakcie tego żałuję.
Jest taka zasada: nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe. Lub inaczej: traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Zaczyna się od siebie - szanujemy się i traktujemy poważnie, a później już dosłownie automatycznie jesteśmy tacy wobec innych, bo tak już mamy i inaczej nie potrafimy. To "wchodzi w krew". Jeśli mamy to już w sobie, to żadne zewnętrzne zasady nie są nam potrzebne, i odwrotnie - jeśli nie mamy takiego mechanizmu, takich "fundamentów", to głoszone przez kogoś "morały" nic nam nie dadzą, jako że tak, czy inaczej w określonych sytuacjach działamy "automatycznie". Po prostu na bieżąco nie ma czasu na zastanawianie się i kwestią najważniejszą jest jakość naszego "automatyzmu". To właśnie tłumaczy niepowodzenie nauki Kościoła, gdyż jest ona niespójna - z jednej strony mówi o miłości bliźniego, a z drugiej tłumaczy, że człowiek jest mały, że jest wiecznym grzesznikiem itp. Tak się nie da, bo jeśli nie będziemy postrzegać człowieka w sposób pozytywny, to ani siebie, ani innych nie będziemy traktować dobrze. Niestety, ale w interesie Kościoła jest sianie niepokoju i niespełnienia, powodowanie by człowiek się miotał, by nie mógł sam ze sobą dojść do ładu - w przeciwnym wypadku nie mieliby klientów. Są tacy, co mi zarzucają, że każdy temat potrafię sprowadzić do gadania o Kościele. Ale jak tu o tym nie gadać, skoro negatywnego wpływu Kościoła na psychikę ludzką nie sposób przecenić. Gdyby nauka Kościoła była taka dobra i skuteczna, to w ciągu 2000 lat takich możliwości oddziaływania już dawno dokonaliby naprawdę dużo dobrego. Podczas, gdy praktyka pokazuje, że wystarczy przyjąć pewien uniwersalny (nazwijmy go "ezoterycznym") światopogląd, by pozytywne rezultaty następowały bardzo szybko wynikając jakby z głębi naszego JA. To ciekawe, że ludzie z czasem, niezależnie od siebie dochodzą do tego samego - ja np. nie wiedziałem nic o tych wszystkich mądrych książkach dotyczących rozwoju wewnętrznego, a których istny wysyp obserwujemy w ostatnich latach. Sam do wszystkiego doszedłem na drodze własnych przemyśleń, rozmyślań i medytacji (nie wiedziałem nawet, co to słowo oznacza). Skuteczność takiego podejścia wynika z tego, że to wszystko jakby samo z nas wypływa i nie potrzeba do tego żadnych zewnętrznych, sztucznych religii z zasadami, które nic nie dają, a jedynie gmatwają proste, oczywiste sprawy wprowadzając śmieszny patos i bezsensowne obrządki. Takim jak ja Kościół powie od razu, że za mało w nas pokory. Nie dajcie się złapać w tą pułapkę, bo tej kwestii Kościół używa jedynie w celu manipulowania ludźmi, wykazując się przy tym butą i arogancją w stosunku do tzw. zwykłego człowieka, którym łatwo się manipuluje, gdy nie ma on poczucia własnej wartości i ciągle mu się wmawia, że jest z natury zły i na świat już przychodzi z grzechem, a życie ma mu mijać na umartwianiu się, czy zostanie "zbawiony" (co to w ogóle znaczy??) - chore!

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Darku,mam prośbę masz jakąś radę dla mnie związaną z nerwami? nie chce się denerwować i nie chce się wyżywać na kimś.Strasznie szybko się nakręcam, a później tego żałuję.Nie mogę nad tym zapanować,czasami przesadzam,od jakiegoś czasu mam właśnie coś takiego,bo ciągle mi się coś przydarza złego i nerwy mnie zjadają od środka.Wszystko mnie denerwuje.Muszę się niestety przyznać do tego ,że jestem agresywny wobec innych "kogutów" ,zazwyczaj doprowadzam do bojki (jak dzieciak).Nie wiem co się ze mną dzieje:( nigdy taki nie byłem...

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

WiLdCaRd:
Nie wiem co się ze mną dzieje:( nigdy taki nie byłem...
Może zatrucie metalami ciężkimi lub innymi toksynami :) Nadprzewodliwość między neuronami :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

WiLdCaRd:
Darku,mam prośbę masz jakąś radę dla mnie związaną z nerwami?
wendol juz odp ci na to pytanie ^^
wendol:
Już jako dziecko zastanawiałem się dlaczego ludzie potrafią tak głupio, tak nieoptymalnie postępować i dziwiłem się samemu sobie, że w określonych sytuacjach potrafiłem zachować się impulsywnie i zrobić coś, czego później żałowałem. Analizowałem dogłębnie przyczyny swoich zachowań, bo "na chłodno", po fakcie były dla mnie bezsensowne. Zrozumiałem wreszcie co mną powodowało i nie bałem się z tym zmierzyć, bo bardzo mnie zainteresowała nieracjonalność mojego zachowania (większość ludzi stale ucieka i wypełnia czas czymkolwiek, aby tylko nie myśleć, nie zastanawiać się nad sobą).
Obserwacja i dyscyplina mysli NIC wiecej ci niepoczeba aby uporac sie z nerwami^^

Wina tuska

WiLdCaRd:
ciągle mi się coś przydarza złego i nerwy mnie zjadają od środka.Wszystko mnie denerwuje.
To, co Ci się przydarza to nie przyczyna, a jedynie sprawa wtórna. Przyczyna jest w Tobie i to Ty sam się nakręcasz, a wtedy to już wszystko Cię denerwuje, jak zauważyłeś. Różni ludzie potrafią różnie reagować na te same zdarzenia. Masz jakiś podstawowy problem i to Ty sam musisz dojść w czym rzecz. Może chodzi o niespełnioną miłość? Sam mam problem z miłością i jakoś muszę sobie z tym radzić. Kwestia źródła: sam się bardzo kocham i nieraz odczułem (pewne transcendentne doświadczenia) nawet Miłość czegoś w rodzaju Boga. Druga kwestia to ujście - trzeba coś z tym robić :) Tu radzę sobie w ten sposób, że po prostu Kocham Wszystko i mam wielką potrzebę dawania :) Kiedyś, gdy miałem dziewczynę i związaną z nią spełnioną miłość, to ograniczałem się do niej, a po rozstaniu otworzyłem się na Wszystko. Stała się rzecz bardzo ciekawa - nie załamałem się wtedy i nie zamknąłem w sobie, ale otworzyłem się na Miłość Wszechświata - to właśnie wtedy poczułem niesamowitą energię i zacząłem mocno działać na ludzi, przyrodę i zdarzenia. Prawdopodobnie nie byłoby mnie na tym forum i nie robiłbym wielu innych rzeczy, gdybym znalazł sobie jeden "obiekt" i proste, typowe spełnienie. Teraz już i tak tak nie potrafię, bo zaznałem takich nieziemskich rzeczy, że typowe ludzkie doświadczenia przy tym bledną. Rozkosz duchowa i radość samego Istnienia jest nie do opisania - to niesamowita ekstaza! :) Na codzień po prostu wszystko sprawia mi przyjemność - cokolwiek, co robię. Gdy rozstałem się z dziewczyną, to "umarłem", by narodzić się na nowo i cieszę się, że żyję! :) ... Jakaś "laska" by się jednak przydała :))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Już wiem WiLdCaRd - masz stłuczki, bo chcesz się "stukać" :))

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

wendol:
Już wiem WiLdCaRd - masz stłuczki, bo chcesz się "stukać" :))
może i masz rację:)

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

Nie trzeba filozofa, wystarczy spojrzeć na awatar, żeby do tego dojść :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/

Raptor:
Nie trzeba filozofa, wystarczy spojrzeć na awatar, żeby do tego dojść :)
zależy o który awatar chodzi?:)

"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie tworzył historii."!!!

Nie o mój :)

The truth is constantly changing. Are you able to follow it? http://truthism.com/
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 894
Poprzednia strona | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | .. | 44 | 45 | Następna strona
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.