Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Jak stać się "dobrym" chrześcijaninem...
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 81

Jak stać się "dobrym" chrześcijaninem w dwudziestu prostych krokach. 1. Wyznaj wszystkim swoim przyjaciołom, kolegom i przywódcom kościelnym, że kochasz Jezusa i chcesz stać się Jego niewolnikiem i że poświęcisz Mu swoje życie. Nie ma znaczenia, czy w to wierzysz czy nie. Po prostu mówienie tego zmieni ciebie na styl chrześcijański. 2. Wstąp do kościoła, ochrzcij się i przypisz swoje zainteresowanie religią kapłanowi lub księdzu. Wpatruj się, pełen czci, w jego oczy gdy on będzie wypowiadać swoje dogmaty o naturze boga. Wzdychanie co jakiś czas, lub ocieranie łez zagwarantuje ci twoje oddanie. Jeżeli wstąpisz do kościoła reformowanego, upadnij na podłogę, potrząsaj ciałem, podnieś obie ręce i krzycz: Jeee-zuuu ! NIGDY nie poruszaj przy twoim księdzu tematu wykorzystywania seksualnego, bez względu na to ile chłopców lub dziewcząt mógł on skłonić do seksu. 3. W każdą niedzielę wkładaj dużą sumę PIENIĘDZY do kościelnego koszyka na PIENIĄDZE. Zrób to tak, żeby każdy z obecnych widział jak dajesz PIENIĄDZE. 4. Gdy rozmawisz ze swoim księdzem i religijnymi przyjaciółmi, od czasu do czasu porównaj to co oni powiedzieli z tym co powiedział Jezus. To zrobi na nich wrażenie i będą ciebie bardziej podziwiać. 5. Czytaj biblię, ale ignoruj okrucieństwa i koncentruj się tylko na tym co wydaje ci się "dobre". Na przykład opuszczaj te części, gdzie bóg zabija pierworodnych, kobiety w ciąży itp. a zwracaj uwagę tylko na takie wersty jak "bóg jest miłością". To tak jak branie cukru razem z gorzkim lekarstwem, ale wyda się to dobre a właśnie to się liczy. 6. Naucz się kilku podstawowych słów hebrajskich i gdy tylko uczestniczysz w dyskusji religijnej, wspominaj je w kontekście ich oryginalnego znaczenia i w porównaniu z ich polską wersją. To zrobi wrażenie na innych, że znasz biblię, nawet jeśli nie masz zielonego pojęcia o teologii. 7. Ufaj wierze i wierz w przesądy biblijne, nie zwracając uwagę na to, jak głupie mogą się wydawać. Tak, nawet w te części które mówią o mówiącym ośle, jednorożcu i spacerze po wodzie. Nawet jeśli uważasz te rzeczy za nieprawdziwe, udawaj że w nie wierzysz. Nikt nie dostrzeże różnicy. 8. Porzuć całkowicie rozum i krytyczne myślenie. To jest konieczne. Nie możesz być dobrym chrześcijaninem, jeśli kwestionujesz biblię kierując się rozumem lub sceptycyzmem. 9. Uśmiechaj się dużo do każdego którego widzisz. Mów im, że ich kochasz, nawet jeśli jesteś przesiąknięty nienawiścią do nich. Musisz udawać za wszelką cenę, że kochasz swoich najgorszych wrogów, nawet jeśli to ich w końcu wykończy. 10. Próbuj nawrócić swoich niewierzących przyjaciół. Zrób z siebie głupca na punkcie doprowadzenia ich do wściekłości. Pamiętaj, żebyś ciągle się uśmiechał i mów jak bardzo ich kochasz. To wzmoże ich gniew a ciebie sprawi w pełni usatysfakcjonowanym. Jeśli oni się upierają, twierdź że są w zmowie z szatanem i tylko wiara w Jezusa może ich uwolnić (pamietaj żebyś ciągle się uśmiechał). 11. Jeśli ktoś pokaże rozsądne argumenty przeciw chrześcijaństwu, po prostu zaprzeczaj. Powiedz, że ich kuszenie tylko wzmaga twoją wiarę. Nigdy nie przyznawaj im racji. 12. Jeśli twoi przeciwnicy zacytują werset z biblii, który zaprzecza twojemu zdaniu, powiedz po prostu, że go wyrwali z kontekstu. Taktyka "wyrwane z kontekstu" wyciągnie cię z wielu trudnych sytuacji i sprawi że będzie się wydawać, że faktycznie rozumiesz kontekst właściwie, gdy faktycznie nie rozumiesz. 13. Módl się. Koniecznie módl się nie tylko w kościele ale w parkach publicznych, szkołach, bibliotekach i gdy odwiedzasz przyjaciół i krewnych. Modlenie się na głos jest pewnym sposobem by przekonać innych o swoim chrześcijaństwie. 14. Reklamuj się ze swoim chrześcijaństwem. Przykłady: noś symbole religijne takie jak krzyż; zawsze miej pod ręką biblię; umieść znak ryby na swoim samochodzie; umiesc dzieciątko Jezus na trawniku przed domem; plastikowego Jezusa w samochodzie. Często się żegnaj. 15. Noś konserwatywne ubrania. Dla najlepszego efektu: mężczyźni powinni nosić białe koszule i ciemne spodnie. Marynarki powinny być błękitne. Kobiety powinny nosić długie sukienki i woalki. Uczesanie powinno być proste. Starsze panie powinny farbować włosy na błękitno. NIGDY nie próbuj wyglądać seksownie. Kobiety nigdy nie powinny pokazywać piersi. Mężczyźni nie powinni nigdy pokazywać genitalii. 16. Zawrzyj związek małżeński i wychowaj rodzinę. Im większa tym lepsza. Jeśli jesteś niepłodny, zaadoptuj. Ucz wartości rodzinnych. Jeśli oszukujesz małżonka nigdy nie wyjaw mu tego. Nigdy nie bierz rozwodu, niezależne od tego jak źle się oboje czujecie. 17. W czasie odbywania stosunku seksualnego, daj znać, że robisz to dla Chrystusa (nie mam na myśli wykrzykiwania imienia "Jezus" w czasie odczuwania podniecenia). Myśl o Jezusie gdy dojdziesz do orgazmu. Po stosunku, zamiast zapalić papierosa, dyskutuj prace dziewiczego Jezusa. 18. Jeśli jakakolwiek siła zagraża twojemu chrześcijaństwu, zrób tak, żeby twoja pozycja polityczna skierowała się ku zniszczeniu tego zagrożenia (zawsze poprzez miłość, oczywiście). Jeśli zagrożenie pochodzi z innego kraju, popieraj wojsko, żeby zwalczyło wroga (oczywiście zawsze poprzez miłość). Jeśli zagrożenie pochodzi z twojego własnego kraju, popieraj propozycje zmiany konstytucji, tak, by twoja chrześcijańska pozycja dominowała, albo łam konstytucję. 19. Jeśli szczęśliwym trafem dojdziesz do władzy, użyj swoich przekonań religijnych dla kierowania się swoimi działaniami. Nie ma znaczenia ilu wrogów zabijesz czy też kto straci wolność, o ile twój osąd jest oparty na biblii, staniesz się chrześcijaninem historii. 20. Najważniejsze ze wszystkiego: Rozdaj wszystkie swoje rzeczy. Biblia mówi żebyś dał wszystko co masz każdemu, kto o to prosi (Łukasz 6:30). Czy mogę zaproponować na przykład, żebyś dał mnie wszystkie swoje pieniądze? Oficjalnie proszę żebyś dał mi WSZYSTKIE swoje PIENIĄDZE. Ostrzeżenie: Jeśli tego nie zrobisz, nie posłuchasz bezpośredniego polecenia Jezusa. Jeśli jednak posłuchasz jego polecenia, to ci zapewni chrześcijańską pozycję i zdobędziesz mój największy szacunek i respekt. Jeśli zrobisz tak jak tu zostało wymienione (szczególnie punkt 20), to zostaniesz prawdziwym chrześcijaninem. Poprzez cale lata, ba ! CALE WIEKI ! BA ! TYSIACLECIA !!! tak wlasnie czynil(y) kosciol(y). Tak pomiedzy nami, abys byl dobrym chrzescjaninem, wystarczy, ze co miesiac dokonasz naleznej wplaty (10%) dziesieciny twych przychodow na moje konto - chociaz zdajemy sobie sprawe, ze powinienes oddac mi WSZYSTKO ! Moge zapewnic Cie, ze bedziesz dobrym czlowiekiem i doskonalym chrzescjaninem, jesli mi oddasz polowe tego co posiadasz i dokonasz regularnych wplat, kazdego miesiaca.

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

A ty jesteś prawdziwym chrześcijaninem?

Ja jestem najlepszym, i nie tylko chrzescjaninem, ale w ogole czlowiekiem. W koncu jestem niejako ..."na obraz i podobienstwo"... ! Lecz jesli pragniesz abym podzielil sie z toba moimi dobrami, proponuje abys w pierwszym rzedzie przejal i poplacil moje dlugi, jesli tego juz dokonasz, udowodnisz, ze jestes godzien dostapic nastepnego poziomu religijnosci. serdeczne, sloneczne oraz najweselsze pozdrowienia

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

:)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Zakonnica też człowiek :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Najwazniejsze to byc porzadnym czlowiekiem. Wtedy nie potrzeba byc chrzescjaninem, buddysta, hindusita, zydem czy muzulmanem. Nie trzeba "przykazan" ani "nakazow", bo kazdy czlowiek wie doskonale jak powinien sie zachowywac i co ma czynic by byc porzadnym. serdeczne pozdrowienia

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Romku jestem zdziwiony ilością bezsensu jaki można zawrzeć w temacie mającym 6 postów :-) Do 20 pkt się nie odnoszę, chyba rozumiesz dlaczego. Nawiasem mówiąc mnie one nie śmieszą...
Romek:
Nie trzeba "przykazan" ani "nakazow"
Jasne... i pewnie Ty sam jesteś sobie sędzią i dystrybutorem prawdy. Wiesz, że to jest najwygodniejsza i najbardziej zgubna ze wszystkich pozycji na Ziemi? Więc zadam inne pytanie odnośnie powyższych wywodów. Twoje odpowiedź może wywody usensowni: Co znaczy być porządnym człowiekiem powiedzmy w 20 punktach. I czy jeśli ja się z tymi punktami nie zgodzę to kto z nas będzie nieporządny - Ty czy ja?

Zgadzam sie z Romkiem, bo tych przykazan i nakazow i tak nie stosuja ludzie, ktorzy zle robia, a cala reszta bez nich zyc moze.

Kpisz Bracie, czy o drogę pytasz? Jeśli wiem, że jestem czystą istotą, to tak się zachowuję. Moje ciało jest świątynią, w której mieszka światło - duch, cząstka Boga. Nie czynię bliźniemu, co mi niemiłe. Gdy bliźni jest krzywdzony, to krzywdę odczuwam i ja, bo czuję więź ze wszystkim co żyje. Gdy ktoś krzywdzi bliźniego, to w następnym wcieleniu zamienią się rolami i pokrzywdzony będzie mógł wziąć odwet, ale gdy to uczyni, to znów role się odwrócą i powstaną kolejne długi karmiczne. Wszystko to trwa do momentu, gdy człowiek zda sobie wreszcie sprawę, że wszystko co czyni, czyni samemu sobie. Jeśli natomiast ktoś chodzi do jakiejś pseudo świątyni i podlega programowaniu, że jest prochem marnym i wiecznym grzesznikiem, to tak właśnie będzie się zachowywał w życiu. Już rozumiesz Bracie dlaczego filozofia katolicka ponosi fiasko w prawidłowym kształtowaniu zachowań ludzkich? Już wiesz dlaczego katolicy dopuszczają się tylu przestępstw i zbrodni, mimo że chodzą do kościoła (a może właśnie dlatego?)? Za wzór mają w dodatku "Boga" (bożka) okrutnika.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
Więc zadam inne pytanie odnośnie powyższych wywodów. Twoje odpowiedź może wywody usensowni: Co znaczy być porządnym człowiekiem powiedzmy w 20 punktach. I czy jeśli ja się z tymi punktami nie zgodzę to kto z nas będzie nieporządny - Ty czy ja?
buhahahaha xD Romek, Brat ma rację. Jedyna słuszna rada to podporządkować się niewoli katolickiej i obstawać przy ich monopolu na zbawienia. Wszechmocny potrzebuje armii wiernych głosicieli słowa bo jego moc najwidoczniej stała się cienka niczym podpaski super ultra. Bo nie widzę innej 'racjonalnej' przyczyny konieczności prowadzenia za rączkę. I tak przez całe katolickie, zabobonne, upośledzone życie.

Wendol wspaniała religia - RELIGIA vel WIARA... nie pisz o "programowaniu w świątyni" bo dokładnie to samo dotyczy Ciebie - ty podlegasz "programowaniu" ale z innych rzeczy: książek, myślicieli, Internetu itp. bo sam zauważ do swojej wiary nie doszedłeś. Wendolu znasz jakieś badania dotyczące wyznań przestępców? Bo piszesz jakbyś znał. Chciałbym i ja się z nimi zapoznać. Wendol - panicznei boisz się nazwania swojej wiary wiarą i na siłę starsz się ją uprawdopodbnić. Otóż co moze być dla ciebie bolesne: nie da się :-) A moze jednak da? W takim razie możesz udowodnić :-) Liszaj gdzie napisałem że masz się podporządkować?

Brat:
Wendol - panicznei boisz się nazwania swojej wiary wiarą i na siłę starsz się ją uprawdopodbnić. Otóż co moze być dla ciebie bolesne: nie da się :-) A moze jednak da? W takim razie możesz udowodnić :-)
Z tą różnicą że ludzie tu zebrani kształtują swoją wiedzę i 'wiarę' choć z pewnością wątpię żeby ludzie o szerszych horyzontach uwzględniali wiarę jako priorytet nadrzędny. Stanowi ona małe uzupełnienie wiedzy. Idąc tym tropem uzupełnia się jedynie wiedzę, gdzie nie ma już wartości nadrzędnych. Wiara jest zostawieniem uchylonych wszystkich furtek, i mądrość w wykazaniu się dystansem i zaufaniem. Nikt nie ma dyplomu z prowadzenia za rączkę wiedząc co kształtuje prawidłowy rozwój moralny. Waszą fałszywą moralność spuszczam głęboko do szamba. Jest to bardzo proste albo pracujemy na szczęście własne albo na szczęście innych. By sobie to uświadomić nie potrzeba 60 lat składając pokłony do złotego cielca. Natomiast katolik całe swoje jestestwo opiera na wierze. Podanej na złotej tacy, owiniętej w kokardę. To jak z pieczeniem ciasta. Biedne staruszki kupują ciągle tego samego zakalca plując sobie w brody że to najwykwintniejsze danie na świecie. W tym wypadku dostęp do 'książek kucharskich' ma jedynie elita podporządkowana ścisłej hierarchii tworząca system biurokracji kleru. Fakt istnienia wyraźnego kontrastu/podziału pomiędzy tymi którzy głoszą a tymi którzy słuchają. Są równi i równiejsi, choć brat zaprzeczy utrzymując nas w przekonaniu o jego zaślepieniu. Dokładnie tak jak to wyglądało z socjalizmem, wszyscy byli równi w teorii. W rzeczywistości sami wiecie ile w tym było równości. Metoda sama w sobie jest podkreśleniem wartości, gdzie wykonywanie konkretnych rytów łącznie z rzucaniem na tacę określa 'właściwą drogę' wobec wspólnoty i głoszonej 'prawdy uniwersalnej'. Kult cierpienia, mąk i samookaleczeń. Cierpienie za Jesus'a jest tylko nieświadomym zgłębianiem chorego wypaczenia jaką formę nabrała męka pańska w ustach kapłanów przed którymi przestrzegali wielcy prorocy wszystkich nacji. Jest to wykonywanie polecenia gdzie 'tajemnicą wiary' są wszelkie drzwi których otwarcie mogło by spowodować uświadomienie że cierpienie jest w gestii wyboru. Podporządkowanie określa zespół cech i reprymend dla jednostki wierzącej. Otwieranie drzwi, korzystanie z wielu źródeł wiedzy daje wybór. Cierpienie samo w sobie nie służy niczemu natomiast poświęcenie dla innych jest kwestią wyboru a nie odgórnie ustalonym obowiązkiem którego brak zrozumienia prowadzi do frustracji. Wtedy zamykają inne furtki na wszelkie kłódki i zamki popadając w paranoiczne wytykanie palcami wszystkiego co inne. Akceptacja przybiera formę tolerowania wszystkiego co rozumiane i nie budzące negacji wobec wspólnoty. Zdanie całej reszty pozostaje tylko drogą zepsucia jeżeli nie wiążą się z tym konkretne korzyści. Poświęcenie bezgraniczne nie określa rytuał, paragraf, dogmat czy inna forma mydlenia oczu zawężająca horyzonty. 'Boską mądrość' cechuje akceptacja i pozbywanie się barier. Każdy myślący inaczej (np.katolik radykał) zamyka się we własnym getcie którego zgnilizna sama rozkłada jego sztuczny świat. Każda właściwa decyzja w oczach jednostki jest prawdziwa lecz katolicy niedługo zbiorą plony wiary w złotego cielca. Oddanie wobec Boga mściwego, tyrana, despoty, mordercy pozbawionego poczucia humoru. Ograniczenie się do prostego, biednego życia narzekając na tych co mają więcej. Cierpienie i bariery, poczucie bycia jedną szarą cegiełką we wspólnocie. Chora dewocja, i fałszywa skromność. Oddanie sumienia, umysłu i korzyści majątkowych dla garstki takich samych ludzi popełniających błędy. Mit o szczęściu w innym życiu, groźby wiecznego cierpienia. Absurdalne nazwanie tego ponad co nie można zgłębić wiedzy nazywając 'tajemnicą wiary'. Wiara bez zrozumienia, konieczność zamknięcia wszystkich innych drzwi i furtek. Zbudowanie wysokiego muru i dusznego kantorka wpłat otoczonego dusznym dymem kadzideł. Szamanizm i poddańcze kajdany wobec totalitarnego tyrana. Oddawanie czci modłom, ikonom, obrusom, dywanom i ludziom w śmiesznych, różnobarwnych sukniach podkreślających wartość, funkcję, i miejsce w hierarchii. Tworzenie mitu jedynej słusznej drogi bez możliwości wyboru grożąc wielkim cierpieniem który w rzeczy samej jest istotą samego kultu. Przysłanianie rozwoju duchowego poddaństwem wobec garstki ludzi w kółko powtarzających wypaczone ryty i modły. Dając do zrozumienia brak odnalezienia szczęścia bez ciągłej kontroli i odprawiania rytuałów. Uwzględniając szczęście doczesne jako możliwe gdy wyłącznie powiążemy je z ubóstwem, cierpieniem, narzekaniem i silną potrzebą kontroli. Szczęście bezwzględne, uniwersalne jest na wyciągnięcie ręki. Nie określają jego żadne 'szatańskie' rytuały. Już Ci mówiłem Bracie, zginiesz marnie i utopisz się we własnych ekstrementach. Jak już powiedział Darek, gdyby katolicyzm reprezentował jedynego, prawdziwego i niezaprzeczalnie słusznego Boga wtedy niedzielne zbieranie na tacę i misje nie były by konieczne.

Weź Bracie jeszcze raz na spokojnie przeczytaj, co napisałem. Jak się dostatecznie głęboko zastanowisz, to zrozumiesz, że Jezus mówił bardzo podobne rzeczy. Tak się składa, że sam do tego doszedłem już wiele lat temu, a czytać na ten temat zacząłem całkiem niedawno. Każdy, gdy "trochę" pomedytuje, to z czasem dochodzi do tego samego, bo łączy się ze Źródłem. Jest tylko jeden warunek - trzeba odrzucić jakiekolwiek wstępne założenia i zadawać sobie samemu nawet najtrudniejsze pytania i nie zadawalać się odpowiedziami :) Z czasem zaczniesz "słyszeć" "wewnętrzny głos", a nawet doznawać wizji (objawień). Jeśli chodzi o kwestię udowadniania np. reinkarnacji, to pisałem (i wielu innych też) na ten temat nie raz. Jest na ten temat poważna literatura, jak i tysiące przebadanych "pacjentów". Szukaj, a znajdziesz, ale Ty jak zwykle lejesz na wszystko i nie czytasz, nawet jak Ci się pod nos podetknie. Nie za bardzo rozumiem, co przez to chcesz osiągnąć, bo na pewno nie poznanie. Poza tym, jeśli się z czymś nie zgadzasz, to dobrze gdybyś wiedział, z czym się nie zgadzasz, bo Twoja wiedza w tym zakresie jest żałosna. Jeśli chodzi o przestępców (tych, którzy już siedzą), to nie ma jakimś "dziwnym trafem" wśród nich księży. Największa grupa to katolicy, następnie prawosławni i trochę protestantów. Może to być jednak skorelowane z liczbą określonych wyznawców w Polsce. Trzeba by jeszcze odnieść to do procentowego udziału tych wyznań wśród Polaków. Jeśli Cię to tak bardzo interesuje, to myślę, że bez większego problemu znajdziesz takie dane w internecie - jeśli nie, to ja Ci nie pomogę, bo po pierwsze temat ten mnie aż tak nie interesuje, a po drugie mi się nie chce. Pisałem o tym, że gdyby filozofia katolicka była doskonała i ludzie by w nią naprawdę wierzyli, to nie byłoby w ogóle przestępców wśród wyznawców. Możesz mi teraz zadać trudne, szczegółowe pytania odnoszące się do "mojej" wiedzy, wiary, czy filozofii (nazywaj to jak chcesz), a z chęcią stanę przed tym wyzwaniem, by dowiedzieć się czego jeszcze nie wiem. Długo myślałem nad pewnymi zagadnieniami, ale co dwie głowy, to nie jedna. Temat wątku brzmi: Jak stać się "dobrym" chrześcijaninem. Myślę, że jestem na dobrej drodze, by stać się bardzo dobrym "chrześcijaninem" (jak to zwał, tak to zwał).

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

Brat:
Co znaczy być porządnym człowiekiem powiedzmy w 20 punktach. I czy jeśli ja się z tymi punktami nie zgodzę to kto z nas będzie nieporządny - Ty czy ja?
Drogi Brat-cie ! Kiedys stapal swemi osandalonemi, a kiedyc indziej, bosemi stopami po ziemi, niejaki Jezus (Joszua?). Byl to, wedle przekazow, Nazarenczyk. Glosil On wiele roznych rzeczy. W tym rowniez opowiedzial i wyjasnil (nie tylko za pomoca parabellum;D) nam wszystkim co to znaczy byc porzadnym. Wczesniej byl, zyl, sobie Mosiek (Mosze, Mojzesz ?) , co to zamordowal jakiegos zolnierza i w nagrode za to, (a moze za kare?), otrzymal 10 punktow od jakiegos Adonaia, zwanego Jahwem, czy Jehowa. Notabene, On sam, zdawal sie nie byc pewien kim w rzeczywistosci jest, bowiem mowil o sobie jak male dziecie: Jestem, kto jest; badz: Jam Jest (Moze nie byl chrzczony ?). Te punkty okreslaly dosyc jasno co oznacza wedle Tego, ktory jest, bycie porzadnym. Ale jak juz powiedzielismy przyszedl syn stolarza i powiedzial, ze wystarczy milowac Tego, ktory jest, ponad wsio, i swego blizniego jak siebie samego. - wiec jesli jeszcze masz jakies pytania i niejasnosci? - to chetnie dodam, ze On sam (ten syn ciesli, czy stolarza) poprawil pozniej swa wlasna wypowiedz i skorygowal mowiac tak: ..."Badzcie doskonali"... Wiec moze Bracie wystarczyloby abys sie pomodlil i spytal tego Nazarenczyka, niechby Ci moze wyklarowal te swoje punkty i pojecia. Albo lepiej idz do ksiedza. A moze masz jakiegos Dyrektora Duchowego ? Osobe Prowadzaca ? Bo z tego co tutaj wypisujesz, to nie tylko, ze dopadl Cie powazny kryzys wiary, to jeszcze na dodatek osmieszasz swymi wypowiedziami instytucje, ktora ponoc chcialbys wybronic, od wszelkich oszczerstw. Wiec pozostaw Ceasrzowi co Cesarskie, i nie wydzieraj wdowie jej ostatniego grosza... To bycie porzadnym wlasnie. No, ale wielgusowym zdrajcom tego nie ma jak wytlumaczyc. Pozdro

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Zalozyli na tym forum seminarium duchowne i nie ma co czytac !!!

:) Staramy się mówić językiem Brata :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

- to chyba sa juz "ostatnie" wpisy tego typu, choc znajac upor kleru, to pewnie Brat, tu jeszcze cos doda i poprzeklamuje. Bede sie staral juz nie dopisywac tu takich tematow. W koncu od tefgo maja oni swoje fora religijne, katolickie, koscielne, modlitewne itp. pozdrowionka

Smiej sie pomimo wszystko ! smiej sie pelna geba, i poki jeszcze masz zeby... - Nie powiem ci jak jest w raju, ale wskaze jak tam dotrzec. - = wrozba@wrozba.info = www.WROZBA.INFO

Liszaj:
Z tą różnicą że ludzie tu zebrani kształtują swoją wiedzę i 'wiarę' choć z pewnością wątpię żeby ludzie o szerszych horyzontach uwzględniali wiarę jako priorytet nadrzędny.
Więc odpowiadam: chrześcijanie też swoją wiarę i wiedzę mają wręcz obowiązek kształtować. Nie używaj definicji nieostrych: człowiek os zerszych horyzontach taką właśnie jest. Jeśli wiara prowadzi do dobra i Miłości to powinny być to priorytety nadrzędne zawarte w samej definicji człowieczeństwa.
Liszaj:
Waszą fałszywą moralność spuszczam głęboko do szamba.
A ja tego nie skomentuję, bo primo
Liszaj:
Nikt nie ma dyplomu z prowadzenia za rączkę
a secundo:
Liszaj:
Waszą fałszywą moralność spuszczam głęboko do szamba.
No swoim zachowaniem idealnie negujesz swoje słowa więc po co komentarz? Jeślibyś nie pojął o co mi chodzi to pytam: skoro nikt nie ma prawa narzucać innym swojej moralności ani jej oceniać tym bardziej - to jakim prawem Ty krytykuejsz moralność katolicką?
Liszaj:
Kult cierpienia, mąk i samookaleczeń.
Niestety mylisz się - kult Miłości.
Liszaj:
Podporządkowanie określa zespół cech i reprymend dla jednostki wierzącej. Otwieranie drzwi, korzystanie z wielu źródeł wiedzy daje wybór.
A czy ja się podporządkowuję? :D Czy nie mam wolnego wyboru? Otóż to właśnie z mojego świadomego i wolnego wyboru jestem Katolikiem.
Liszaj:
Każdy myślący inaczej (np.katolik radykał) zamyka się we własnym getcie którego zgnilizna sama rozkłada jego sztuczny świat.
Wszyscy radykałowie - nie tylko katoliccy mają tę cechę.
Liszaj:
Absurdalne nazwanie tego ponad co nie można zgłębić wiedzy nazywając 'tajemnicą wiary'.
No to mistrzu wyjaśnij mi fenomen materii i życia :D A jak wyjaśnisz to Nobel gwarantowany :D
Liszaj:
Wiara bez zrozumienia, konieczność zamknięcia wszystkich innych drzwi i furtek.
Zauważam że zrozumienia dla tej wiay nie masz Ty... Wogóle większość Liszaju Twojego wywodu jest pozbawiona głębszego sensu aczkolwiek wyraża pewne obawy, skądinąd błędne, któe faktycznie gdyby zaistniały mogłyby być zagrożeniem dla sensowności religii. Ale nie wiary. Wendolu doszedłeś więc sam do twojej wiary? :-) To jeszcze lepiej i ciekawiej... duchowa anarchia w prostej linii prowadzi wg mnie do anarchii w świecie materialnym. Masz więc objawienia? A jakie jeśli można spytać? Wszystko zauważ zalezy od tego jak zdefiniujemy objawienie :-) Bo ja też miewam marzenia we śnie, w półśnie, podczas modlitwy mam wrażenie "wewnętrznego głosu" - to są zjawiska opisywane przez naukę w kategoriach bardziej psychologicznych i psychicznych.
wendol:
Jeśli chodzi o przestępców (tych, którzy już siedzą), to nie ma jakimś "dziwnym trafem" wśród nich księży.
Noz tego co piszesz to masz dane chyba z samego archiwum państwowego. Skoro temat aż tak bardzo Cię nie interesuje a piszesz co piszesz to skąd masz pewność, ze to co piszesz jest prawdą. Tak - prosze poszukaj mi, bo nie mam dostępu do danych, o których piszesz.
wendol:
Pisałem o tym, że gdyby filozofia katolicka była doskonała i ludzie by w nią naprawdę wierzyli, to nie byłoby w ogóle przestępców wśród wyznawców.
No ideał :D Niczego nie odkryłeś nowego - gdyby wszyscy stosowali się do nauki Kościoła, świat byłby piękny i lepszy - nie byłoby wojen i grzechó. A niestety konfesjonały są ciągle pełne ludzi... sam też planuję jutro iść do spowiedzi... co przecież nie oznacza, ze sama nauka nie jest świetna, albo że ludzie są źli. Zadawanie szczegółowych pytań? OK :-) 1. Czy wierzysz w byt absolutny? Dlaczego? 2. Co jest przyczyną sprawczą wszechświata? Dlaczego? 3. Czym jest życie i skąd ono się wzięło i dlaczego? Nie są one może zbyt szczegółowe ale dają pewną podstawę do zadawani innych.
Romek:
Bo z tego co tutaj wypisujesz, to nie tylko, ze dopadl Cie powazny kryzys wiary, to jeszcze na dodatek osmieszasz swymi wypowiedziami instytucje, ktora ponoc chcialbys wybronic, od wszelkich oszczerstw.
A konkretniej Romku? Dlaczego ośmieszam? :-) I dlaczego myślisz, ze chciałbym wybronić jakąś instytucję ( zapewne Kościół Katolicki ). Wg mnie on obrony nie potrzebuje a już na pewno nie z mojej strony :-) No Miłujmy się i bądźmy dokonali - powiedział też wiele innych rzeczy ale faktycznie do tego można naukę Jezusa sprowadzić w megagigantycznym hiperuproszczeniu że się tak wyrażę :-) I cóż z tego wynika? Wierzyibyśmy w to samo? :D Widzisz gdybyś chciał uprośćić religię do tych dwóch zasad musiałbyś niestety trafić na społeczeństwo, któe jeszcze nie powstało: pełne dobrobytu, spokoju, miłości i wysoce roziwnięte pod względem moralnym. Bo np prosty problem, który wynika od razu z tych prostych zasad: czy mogę odebrać wdowie przedostatni grosz aby ochronić inną wdowę bez grosza? Prostota jest w Miłości, ale świat nie jest Miłością i wcale nie jest prosty, a problemy tego świata nie mogą zostać sprowadzone TYLKO do tych dwóch zasad. I sam Jezus doskonale o tym wiedział: przecież tłumaczył ludziom czym jest Miłość i jak ją "stosować" oraz w jaki sposób mamy czcić Boga, który jest właśnie nieskończoną Miłością - prazasadą. Popprzekłamuje :/ Upór kleru :/ Jestem zniesmaczony tego typu wypowiedziami. Udowodnij mi że przekłamuję, a jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić to przeproś. Zauważ, że nigdzie nie napisałem że Ty kłamiesz, przekłamujesz itp. Po prostu Ty głosisz prawdę, w którą wierzysz. A ja wierzę w inną - co nie oznacza, że przekłamuję albo zwalczam to w co Ty wierzysz :/ A Ty nie jesteś uparty? Po prostu staram się zrozumieć Waszą wiarę i staram się wyjaśnić Wasze błędy w postrzeganiu mojej - bez podtekstów i ukrytych celów. Pax vobiscum :-)

Bracie Moje poglądy względem twojej skromnej osoby ewoluują - Twoja postawa na tym forum też. Jeśli by więcej katolików przejawiało taką postawę jak Twoja, to byłoby na tym świecie dużo przyjemniej. Podejrzewałem Cię w międzyczasie o różne rzeczy, ale teraz wydaje mi się, że Ty jednak wierzysz w to, co mówisz i robisz to w dobrej wierze. Różnie to bywa z wykonaniem u katolików, ale w teorii to nieźle wygląda. Nadal jednak nie potrafisz się skupić na tym co czytasz i np. chcesz, abym Ci pomógł w kwestii, w której dostatecznie jasno się wypowiedziałem (że Ci nie pomogę). Pisałeś coś o anarchii. Przecież każdy na własną rękę powinien poszukiwać, bo dopiero wtedy coś zrozumie i się z tym zgodzi. Jeśli natomiast w pewnych sprawach mamy totalitaryzm, to istnieje duże ryzyko, że instytucja sprawująca kontrolę może zbłądzić i pociągnąć za sobą wielu ludzi. Gdy nie ma scentralizowanej władzy, to takie ryzyko jest dużo mniejsze. Demokracja nie jest doskonała, ale na razie nic lepszego nie wprowadzono w życie. W Kościele nie ma demokracji, papież jest nieomylny. W wymiarach duchowych byty mają większą samoświadomość - wiedzą że są częścią Boga i pracują razem dla wspólnego dobra. Mogłoby się tak stać i w naszym wymiarze materialnym, gdyby ludzie też zdali sobie sprawę z powyższego i wtedy żadne prowadzenie za rączkę nie byłoby potrzebne. Wtedy też straciłoby sens istnienie takich instytucji jak KK. Ludzie muszą zdać sobie sprawę, że Bóg nie jest czymś zewnętrznym w stosunku do nich, tylko że sami w jakimś stopniu tworzą tego Boga. Pamiętaj Bracie, że psychologowie już dawno zauważyli, że marchewka działa lepiej od kija. Na kij ludzie zaczynają po pewnym czasie lać i się buntować. Czy zrozumiałeś już, że wystarczy wprowadzić doskonałą wiarę (wiedzę, filozofię), aby ludzie z potrzeby serca czynili dobro i byli szczęśliwi? Wiara katolicka tego nie zapewnia, chociażby dlatego, że ludzie nie czują się współodpowiedzialni za "firmę" (świat), nie są częścią "szefa", a "szef" jest jakiś dziwny (trudno go rozgryźć) i się izoluje od pracowników, jednocześnie zapuszczając swe macki wszędzie i surowo karząc pracowników nie wiadomo właściwie za co. Pracownicy wolą więc nie przejawiać własnej inicjatywy, bo jeszcze zrobią coś, co będzie nie po myśli szefa. Boją się go i chodzą systematycznie do takiego pomieszczenia, gdzie nagrywają swoje wypowiedzi, bo coś na sumieniu pewnie mają - zawsze coś wymyślą, by "zadowolić" szefa.
Brat:
Zadawanie szczegółowych pytań? OK :-) 1. Czy wierzysz w byt absolutny? Dlaczego? 2. Co jest przyczyną sprawczą wszechświata? Dlaczego? 3. Czym jest życie i skąd ono się wzięło i dlaczego? Nie są one może zbyt szczegółowe ale dają pewną podstawę do zadawani innych.
Na te pytania odpowiadałem już nie raz na tym forum, ale może nie wprost. 1. Byt absolutny, którego częścią jest wszystko - w tym ja. Świadomość zbiorowa, posiadająca jednak na najwyższym poziomie świadomość samojedną. Dlaczego? To kwestia zarówno wiedzy, wiary, jak i logiki. 2. Bóg jest inicjatorem, tworzy inteligentny program, który dalej się rozwija. 3. Życie to połączenie gęstej wibracji (materii) z czymś bardziej subtelnym - z duchem. Wszystko to służy temu, by oddzielone cząstki Boga miały poligon doświadczalny z ograniczonym czasem i brakiem dostępu do szerszej wiedzy. Samodzielnie doświadczając wzbogacają się i wzbogacają wspólny potencjał - Boga. Wszystko jest Jednym i Jedno jest Wszystkim A w kwestii technicznej, to powiem, że słowo "Bóg" za bardzo upraszcza sprawę i zbyt jednoznacznie się kojarzy.

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl

"Bóg stworzył materię, ale materia nie kocha; dlatego postanowił powołać do życia byty wolne, zarówno w świecie anielskim, jak i ludzkim – w obu przypadkach dzięki wolnej woli istnieje cała gama istot złych i dobroczynnych. W teologii katolickiej mówi, się, że upadłych aniołów był legion." To fragment wywiadu z pewnym księdzem ze strony Nautilusa :) Od siebie dodam, że tylko niewielka część istot (dusz) decyduje się na wcielenia w świecie materii. Należymy Bracie do tych najodważniejszych i najwięcej, i najszybciej się nauczymy na tym "poligonie" :)

Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 81
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.