Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Okaleczacze
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 38

Oprócz słynnego przypadku bestii z Gévaudan, w Europie w nieco bliższych nam czasach pojawiały się tego typu dziwne, nieznane, ale drapieżne i agresywne stworzenia. Przeważnie zabijały one zwierzęta udomowione, takie jak owce, często straszliwie je okaleczając, pozbawiając krwi, dlatego też określane są angielską nazwą ,,maulers", którą przetłumaczyć można na język polski niezbyt gramatycznie jako ,,okaleczacze". Od maja do września 1810 roku blady strach padł na Ennerdale Water w angielskiej Cumbrii. Nieznane zwierzę zabiło tam owcę, rozdarło jej gardło i wyssało krew, nie pożerając go w ogóle. Podobnie było w 1874 roku w irlandzkim hrabstwie Cavan. Od stycznia do kwietnia jakaś bestia zabiła przynajmniej 42 owce. Również rozdzierała gardło, wysysała krew i w większości przypadków zjadała tylko niewielki kawałek mięsa, lub też w ogóle tego nie robiła. Stworzenie zostawiło ślady przypominające kota, jednak z wyraźnie odciśniętymi pazurami. Tego samego roku, 17 kwietnia stworzenie podobne do wilka zabiło owcę w irlandzkim Limerick. Kilka osób, które również zostało zaatakowane przez zwierzę, trafiło później do zakładu psychiatrycznego, wykazując objawy szaleństwa wywołanego strachem. Na drugim krańcu Europy, w Orel Oblast w Rosji w lipcu 1893 roku miały miejsce wydarzenia podobne do tych z francuskiego Gévaudan. Rosyjska bestia sterroryzowała wówczas wioskę o nazwie Trosna. Pomiędzy 6 a 24 lipca zwierzę zaatakowało 10 kobiet i dzieci, zabijając 3. Stworzenie opisywane było jako długie, z tępo zakończonym pyskiem i wydłużonym, opływowym ogonem. Wracając na Wyspy, w listopadzie 1905 roku jakaś bestia zaatakowała dużą liczbę owiec w Badminton w angielskim Gloucestershire. Stworzenie wyssało krew swoich ofiar i pozostawiło ,,mięso niemal nietknięte". Natomiast 19 marca 1906 roku w Guilford w angielskim hrabstwie Kent, nieznane zwierzę (zwierzęta?) nawiedziło szereg farm, zabijając 51 owiec w ciągu jednej nocy. Na koniec, wracając na Kontynent, w 1993 roku, dokładniej od kwietnia do grudnia, w bułgarskim Płowdiw, miały miejsce tragiczne wydarzenia, kiedy to tajemnicze, kotopodobne, ssące krew stworzenie o świecących oczach, zabiło 16 osób. Te ,,okaleczacze" są same w sobie bardzo dziwne, ponieważ łączą cechy zwykłych zwierząt, jak i bardziej tajemniczych i ponadnaturalnych bytów, jak zresztą jest z większością kryptyd. Chociaż opisy tych zwierząt w poszczególnych przypadkach są dość różne, to jednak można znaleźć wiele wspólnych cech. Typowa bestia jest długa i ciemno ubarwiona, czasami z jasnym wzorem na klatce piersiowej, często o małych uszach i krótkich nogach. Wydają się poruszać równie dobrze na dwóch, jak i na czterech nogach. Czasami zwierzęta te są nadnaturalnie szybkie, skacząc na 20 stóp lub więcej. Wydają się również atakować swe ofiary, zarówno ludzi jak i zwierzęta, głównie w specyficzne miejsca, takie jak głowa, czy kark. Wydają się też raczej zadowalać wysysaniem krwi ofiar, a nie pożeraniem ich mięsa. Często odnajduje się również ślady zwierzęcia, które przypominają bardzo kocie, poza tym, że posiadają wysunięte długie pazury. Do powyższego opisu na pewno nie pasują drapieżniki z rodziny psowatych, poniewaz ani wilki, ani np. hybrydy psa i wilka nie wysysają krwi swoim ofiarom. Natomiast, jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny, jak i usposobienie, idealnie pasują tutaj przedstawiciele rodziny łasicowatych (Mustelidae), tacy jak łasica, wydra, czy rosomak. Są to drapieżniki o wydłużonym ciele, krótkich łapach, zwierzęta szybkie i zwinne, a jednocześnie bardzo śmiałe i pozbawione strachu, atakujące często zwierzęta przewyższające je siłą i rozmiarami. Tak więc, być może w Europie co pewien czas sygnalizują swoje istnienie nieznani przedstawiciele rodziny Mustelidae, dość sporych rozmiarów, agresywni krewni łasic i norek, którzy posilają się krwią zwierząt hodowlanych. A może zaciekawi właścicieli tej stronki, i napiszą coś więcej i dołączą zdjęcie lub rysunki :) [%sig%]

A Ja słyszłem teorie, że to są obcy, a nie ziemskie zwierzęta. Bo te okalecznie podobno są jak od lasera.

Co? Jak to od lasera?

Niech ktoś coś pisze :) [%sig%]

Podobno rany w ciałach zwierząt wykonane są z niesłychaną precyzją. Na Ziemi jedynym "narzędziem", które da "podobny" efekt jest laser. Podobny, bo nawet laser nie zrobi tak idealnych cięć.

Bo są 2 teorie i dwie równie prawdopodobne. Jedna dlatego, że tam, gdzie zwierzęta padają i mają wyssaną krew i dziwny rórkowaty otwór w szyi, mogło to zrobić jakieś nieznane zwierze. Inne teorie to obcy, np. krowa ma z super precyzją wycięte różne organy, w pobliżu latają czarne bezgłośnie helikoptery, widywani są MIB-y (faceci w czerni). tyle, nara

W Świętoszewku gm Przybiernów Zachodniopomorskie 120 królików zostało zaduszonych i wyssana krew, jak do tej pory nie złapano sprawcy, prawdopodobnie był to Rosomak. Jak zaczaili się ludzie w wiosce to poszedł na drugą wieś, mieszkańcy są przerażeni, bo co będzie jak zabraknie królików, już się wzioł za kury.

Rysiek, radzę najpierw poczytać zamiast pleść bzdury: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rosomak Od kiedy to rosomaki są krwiopijcami, co?

ja wam powiem co na ten temat mowi kasjiopea: no wlasnie dokonuja tego obcy, bo potrzebuja narzadow, a nie chca narazie zabierac zbyt wielu ludzi, by nie zwracac na siebie uwagi. Sa tez przypadki ze dokonywali tego ludzie, ale jest ich niewiele. pozdro

W polsce terz były takie przypadki w ciągu jednej nocy coś wysysało krew z kur i innych stworzeń zostawiając tylko puste ciała. Najdziwniejsze jest to że kształt odcisków był większy od wilczura lub innego masywnego psa i poruszało się to na dwóch stopach. Świeciły się ponoć oczy, czyli odblskiwały od światła jak innemu zwierzęciu a postać była duża i czarna bardzo silna i szybka. była wstanie swoim ciałem przejśc przez ogrodzenie rozrywając je. Lecz nie wiadomo czy tak było do końca bo zostały tylko odciski a tego stworka nie złapano.

Policja teraz mówi, że to jest pies, albo Ryś - krwiopijce przemilcze, bo faktycznie nie moge przypuszczać wyssało krew, nie znalazłem w prasie wzmianki iż to "Coś", tak to teraz nazywają wypijało krew.

Coś tropimy Naszemu fotoreporterowi w miejscu, gdzie grasował Coś, udało się w miniony weekend uwiecznić odciśnięty w błocie ślad. Prawdopodobnie jest to ślad zwierzęcia - zabójcy. Fot: Marcin Bielecki Niezidentyfikowana bestia pozostawia po sobie ciała zwierząt i ślady pazurów. Zagadkowego Cosia coraz bardziej boją się ludzie w okolicach Przybiernowa. Od kilku tygodni Coś plądruje gospodarstwa. Zabija króliki i kury w okolicach Czarogłów, Świętoszewka, Moracza. Wśród mieszkańców bestia wywołała prawdziwą psychozę, boją się wieczorami opuszczać domy. Nie mają pewności, czy któregoś dnia bestia nie zaatakuje ludzi. O pomoc w rozszyfrowaniu zagadki poprosiliśmy fachowców. Rozesłaliśmy zdjęcie śladu. Dr Dariusz Wysocki z katedry anatomii i zoologii kręgowców wydziału nauk przyrodniczych Uniwersytetu Szczecińskiego: - Prawie na pewno jest to odcisk łapy psa. Na pewno nie jest to odcisk łapy łasicowatego np. kuny, czy borsuka. Z kolei przeciwko wilkowi przemawia to, że te zwierzęta trzymają się z daleka od ludzkich gospodarstw. Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że jest to zdziczały pies. Niektóre psy mogą osiągnąć rozmiar większy niż wilk i nie boją się zapachu człowieka. Ryszard Czeraszkiewicz, przyrodnik, łowczy miejski i członek Polskiego Związku Łowieckiego: - Na tym zdjęciu wszystkiego nie widać. Może to być trop psa, ale gdyby się uprzeć można by to dopasować również do tropu rysia. Na pewno to duży drapieżny ssak. Jest to trop dziwny nie mówiący jednoznacznie, że to pies. Nie jest to trop wilka, bo jest okrągły, a wilki mają trop podłużny. Jeżeli chodzi o jego wielkość to odpadają np. lis i kuna. Ale właśnie ryś ma ślad zbliżony do tego wielkością, więc rysia wykluczać nie można. Rysie w te okolice mogły przywędrować ze wschodnich Niemiec lub wschodniej Polski. Maciej Janiak, 30 listopada 2004 r.

Moja rodzina mieszka w tych okolicach .Az strach pomyslec ze to tak blizko.Mam nadzieje ze do nich nie dotrze.pozdrawiam

Mieszkańcy wiosek napadanych przez psa-potwora w powiecie goleniowskim, każdego dnia czatują w swoich obejściach. Coraz więcej osób widziało zwierzę, ale nikomu nie udaje się go schwytać. - Każdej nocy przeczesujemy tereny wokół Czarnogłów, Moracza i Świętoszewka (gmina Przybiernów) w poszukiwaniu bestii, wczoraj widzieliśmy tego potwora - opowiada Zdzisław Rakoca, myśliwy z koła łowieckiego Lis z Błotna. - Wyjechaliśmy jak zwykle wieczorem i około godziny 20 jakieś 150 metrów od zabudowań w Czarnogłowach zauważyliśmy go. Na dworze jest bardzo ciemno, więc trudno to schwytać, ale widać było postać ogromnego, rudego zwierza, przypominającego psa. To coś jest bardzo sprytne i potężne. Na pewno nie wygląda na zabiedzonego, miejscowego psa. Mieszkańcy Czarnogłów pokrzywdzeni przez bestię sami własnymi sposobami próbują złapać to coś. - Ja założyłem na wejściu do komórki wnyki - mówi Eugeniusz Wawrzyniak. - Jak bestia powróci do mnie, to na pewno się złapie. Póki co dwa dni temu w moją pułapkę wpadł miejscowy wilczur, który też pewnie przyszedł po króliki, albo inne zwierzęta. Zanim nie uda się schwytać sprawcy mordu ponad stu królików, kur i innych zwierząt, ludzie będą żyli w niepokoju. - Po zmroku wszystko pustoszeje, a wieś wygląda jak wymarła - dodaje pan Eugeniusz. - Ludzie nie chcą się przyznawać, ale każdy naprawdę się boi i zamyka w domu na cztery spusty. My modlimy się o śnieg, wtedy bestia zostawi ślady i doprowadzi nas do swojej kryjówki. Na pewno ma ją gdzieś w lesie, bo wszystkie tropy tam się kończą. 3 grudnia 2004 r.

Jak myślicie czy taki, dajmy na przykład niedźwiedź zdaje sobie sprawę z istnienia ludzi (jako istot wyższych od niego)?? Raczej nie wpada w poniedziałek do lasu wszystko wporzo, wpada we wtorek a tu kurwa lasu niema, jak to się stało??????? Po prostu na ziemi może żyć jeszcze inny gatunek który jest bardziej myślący od nas, albo inaczej on wie o nas a my nie wiemy o nim. A może to taki nowoczesny kuba rozprówacz (stódent medycyny którego wyżucili, a on nadal chce kroić a wie chłopaczyna że z ludźmi jest przypał)??

Ale to jest zjebane, az mi sie smiac chce z wymyslonych historyjek.

to nie są historyjki poczytaj gazety. Ja bynajmniej jestem przerażony zwłaszcza że to "Coś" atakuje nocą, Ty sobie siedzisz wygodnie w domu, a ja pracuje w nocy i to całkiem niedaleko od tych miejscowości w których to "Coś" grasuje. Wczoraj na TVP3 pokazywali obławe w lasach Przybiernowskich na to "Coś", a Ty mówisz że to historyjki.

Obława na bestię w Przybiernowie Policyjny helikopter miał to Coś wypłoszyć z mokradeł, a obława na ziemi osaczyć. Mieliśmy To złapać (albo zabić) w sobotę, bo atakuje przeważnie z soboty na niedzielę. W dzień, bo tylko w dzień my mamy przewagę W gminie Przybiernów narasta psychoza. Kolejni gospodarze tracą zwierzęta. Rozszarpane i zaduszone króliki z Czarnogłów, Świętoszewa, Świętoszewka i Moracza znajdują rano wokół otwartych klatek. Jeden z pokrzywdzonych prowadzi notatki. Wyliczył, że zginęło już ponad sto królików. W miniony poniedziałek w Moraczu wieczorem przepadła koza. Nazajutrz ze zwierzęcia została tylko skóra. W każdej zdechłej kurze ludzie widzą ofiarę tego Czegoś. Coś to według nich ryś, wilk, zdziczały ogromny pies, albo rosomak, może nawet wilkołak - kara za grzechy. - Takiego strachu jeszcze nie było, jak żyję - mówi 86-letnia Janina Jabłecka z Moracza, kiedy prowadzi mnie, by pokazać, co zostało z kozy sąsiadki. -Tylko skóra jak wygarbowana. Ludzie zamykają dzieci. Nie wychodzą wieczorami. Kobiety boją się jeździć do roboty. Stare chłopy nie chcą spać przy łóżkach od okna. Wójt Przybiernowa Tadeusz Kwiatkowski ogłosił, że każdy wałęsający się pies może zostać odstrzelony lub zabrany do schroniska. Tydzień temu nocą w teren ruszył patrol policji i straży leśnej z noktowizorem. Krążył pomiędzy Świętoszewem, Świętoszewkiem a Czarnogłowami. Rano okazało się, że tym razem króliki zginęły kilka kilometrów dalej, w Moraczu. Coś wdarło się nawet do gospodarstwa jednego z policjantów, który był w nocnym patrolu. Policjant później skojarzył, że widział w okolicy dużego psa. W końcu wójt z policją na 4 grudnia zaplanowali obławę. Obława W sobotę, po godz. 10 zbieramy się przy Nadleśnictwie Rokita. Akcją kieruje st. aspirant Marek Kubiś, kierownik rewiru dzielnicowych. Jest ze 30 ludzi: policjanci, straż leśna, leśnicy, myśliwi, wójt Tadeusz Kwiatkowski i weterynarz Tadeusz Soroka. Kubiś dzieli na grupy. Każdej wyznacza teren. Mamy spenetrować obszar od wsi przez lasy, ale przede wszystkim bagna między Czarnogłowami, Świętoszewkiem i Moraczem. Z góry patrolować będzie policyjny śmigłowiec. Gdyby to Coś dostrzegł, ma dać nam znak i wypłoszyć. Wtedy ruszą myśliwi i weterynarz. - Mam pętlę i broń do usypiania - objaśnia weterynarz Tadeusz Soroka, który na co dzień pracuje w Wolińskim Parku Narodowym i prowadzi w Sikorkach przytulisko dla zwierząt. Czego szukamy? Według uczestników obławy zdziczałego psa lub starego, wygłodniałego wilka (takiego widział niedawno mieszkaniec Babigoszczy), być może rysia. Ze strażnikami leśnymi Henrykiem Pawlaczykiem i Zdzisławem Rakocą jadę pod cmentarz w Czarnogłowach. Tam dociera też reszta naszej grupy. Trójka pójdzie górą, my dołem w stronę dawnej cementowni. Dobieramy się tak, by w każdej grupie była broń, telefon i lornetka. Pośrodku, w lesie przy samochodzie zostanie pan Jurek. Nie może iść, bo ma nogę w gipsie. Będzie naszym punktem kontaktowym. Ma oczywiście broń, gdyby Coś było akurat na naszym terenie i biegło na niego. Rakoca już przy cmentarzu znajduje pierwsze tropy. Jednak okazuje się, że to ślady jeleni. Parę saren, czarny kundelek, kilka włóczących się przy wsiach psów. Tyle do południa wypatrzyli policjanci ze śmigłowca. Jeszcze mniej my, obława. Pawlaczyk, szef naszej grupy, kontaktuje się z Tadeuszem Pasternakiem z Nadleśnictwa Rokita. - Tadziu, coś macie? - dopytuje się. - Coś jest, ale nie wiem co - słyszymy, więc szybko biegniemy do samochodu i podjeżdżamy do miejsca, w którym wylądował śmigłowiec. Na polu między Czarnogłowami, Świętoszewkiem, przy ruinach starego wiatraka i rzece Wołczenicy jest spore wejście do jamy. Na piachu wokół trochę śladów. Weterynarz i myśliwi rozpoznają tropy jenota. Strażnik Rafał Pajestka z latarką usiłuje sprawdzić, czy zwierzę jest w środku. Okazuje się, że nora jest podmokła. - Więc to raczej nie nora - stwierdzają. - Może próbował ją tu kopać, ale zrezygnował. Gapie dopytują o jenoty. - Coś między lisem a psem. Czarno-szary - krótko opisuje weterynarz. On raczej uważa, że spustoszenie w gospodarstwach sieją wygłodniałe psy. Nie szukałby winowajcy pośród dzikich zwierząt. - Psy na wsiach są coraz częściej niedożywione - tłumaczy Tadeusz Soroka. - Bieda odbija się i na nich. Kiedy jeżdżę szczepić psy, widzę przy budach żywe szkielety. Spuszczone potem na noc mogą wyrządzać szkody, wyuczyć się pewnych zachowań. Może nocą te psy tworzą swoiste stado z przywódcą. Jeden dostał się raz do klatki z królikami, więc teraz próbują dalej. Pies potrafi nauczyć się pewnych zachowań. Zwłaszcza że tu ludzie nie mają specjalnie zabezpieczonych zamków. Soroka uważa, że łatwiej byłoby odnaleźć sprawcę, gdyby oddać choć jedno z padłych zwierząt do badań i ustalić przyczynę śmierci. Miejscowa policja przyznaje, że dotąd nikt nie zbadał królików. Dopiero znalezioną przy jednym z ogrodów zagryzioną sarnę zawieziono do lecznicy w Szczecinie. Ale jeszcze nie ma wyników badań. - Gdyby ludzie natychmiast po odkryciu zabitych zwierząt wezwali policję, łatwiej byłoby nam rozwikłać tę zagadkę - tłumaczy wójt Tadeusz Kwiatkowski. - Ale oni najpierw dzwonią do gazet, a po policję dopiero wtedy, gdy ślady już zadeptane. Bez pokotu Kubiś zarządza, że w pół godziny mamy skończyć przeczesywanie terenu. Wsiadam do śmigłowca. Starszy posterunkowy Dariusz Hajdasz wskakuje za mną z kamerą. Z góry filmuje okolicę. Unosimy się nad wsiami, lasami, bagnami. Lecimy wzdłuż Wołczenicy. Schodzimy tak nisko, że widać, co na metalowym wózku ciągnie chłop z Moracza. Przy domach i wzdłuż szos grupki miejscowych zadzierają głowy. Nic na bagnach, nic w sosnowo-brzozowym lesie. Coś nad rzeką. Kołujemy niżej i niżej, ale to tylko kupka wysypanych śmieci. W końcu lądujemy na małym cementowym kwadraciku w Rokicie. Tadeusz Pasternak z Nadleśnictwa Rokita tłumaczy, że kiedyś lądowały tu samoloty, które spryskiwały nawozami PGR-owskie pola. Teraz to miejsce czasem podczas akcji gaszenia lasów wykorzystują samoloty nadleśnictwa. Lotnisko z prawdziwego zdarzenia mają w oddalonym o 15 km Śniatowie. Śmigłowiec wraca do Szczecina. My przy drodze czekamy na pozostałych uczestników obławy. Samochodami jadą tędy do kościoła w Moraczu, gdzie wójt zarządził zbiórkę na koniec akcji. Zabieramy się z nimi. Przed kościołem wójt (sam też myśliwy) dziękuje wszystkim i apeluje: - Niestety dziś pokotu nie ma, ale jakby co, reagujcie. Kubiś zaleca: - Na psy zwracajcie uwagę. Może jeszcze raz się zbierzemy, ale dopiero jak jakieś konkrety będą. Na takim dużym terenie trudno coś zlokalizować. Wójt prosi: - Prostujcie te opowieści o rosomakach, niedźwiedziach. Żeby nie było niepotrzebnego strachu, psychozy. My poprosimy o pomoc fachowców. Już się mamy rozchodzić, kiedy drogą szybkim krokiem zbliża się mężczyzna w eleganckiej skórzanej jasnej kurtce. Macha do nas. Myśliwi pokazują wójtowi: - O, proboszcz czegoś chce. - Hej, skończyliście? To co ja mam ludziom mówić, bo akurat na mszę na 16 jadę do Czarnogłów? - dopytuje się proboszcz Janusz Koplewski. - Muszę jakoś parafian uspokoić. Boją się z domów wychodzić, boją o dzieci. Choć teraz to tu bezpieczniej niż kiedykolwiek. Zapada wieczór i normalna godzina policyjna się robi. Krążą patrole, policja, straż leśna. Jak w Chicago. Marek Kubiś wsiadając do wozu, wzdycha: - Albo tu nic nie ma, albo to Coś jest cwańsze niż my.

mam 2 wersje,według mnie to: -jakiś Obcy -lub nieznane nam dotąd zwierzę [%sig%]

ale bardziej sklanialabym sie do odpowiedzi,że to Obcy,bo jak moze takie zwierzę narobic tyle szkód,powysysać krew tylu zwierząt,nie mogło by byc az tak głodne [%sig%]
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 38
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.