kolejna czesc wywiadu z Jan Val Ellam jeszcze bardziej wszczosajoca jezus byl kosmitom!!

CZY TEN CZŁOWIEK MÓWI PRAWDĘ?

Jan Val Ellam (literackim pseudonim Rogerio Almeidy Freitasa) jest autorem 15 ksišżek dotykajšcych sedna spirytualizmu i stanowišcych jego swoistš mieszankę z ufologiš (kilka pozycji włanie oczekuje na publikację), znany jest ze stanowczych i istotnych deklaracji w obydwu dziedzinach. Ellam zdaje się w znakomity sposób wyczuwać, gdzie duchowoć styka się z ufologiš i daje swym poglšdom praktyczny wyraz w formie wykładów, podczas których w unikalny sposób wychodzi naprzeciw problemowi manifestacji NOL - i na naszej planecie.
Mówi z niezwykłš miałociš o sposobie, w jaki nasi gocie wchodzš w interakcje z rasš ludzkš, która jego zdaniem jest jedynie niewielkš i ospałš czšstkš wród ras istot z przestrzeni kosmicznej, zamieszkujšcych niezliczone planety, nie wiedzšcš o swej roli i wadze wród tego kosmicznego zgrupowania.
Freitas jak sam mówi, nie prosi aby ludzie uwierzyli w jego owiadczenia, chce jednak żeby przemyleli to o czym mówi.
Daleko jest mu od zostania guru czy uzyskania miana mistyka. Majšc ukończone studia w zakresie administracji, zajmuje menadżerskie stanowisko w Federacji Handlu, Usług i Turystyki stanu Rio Grande do Norte, jest równoczenie konsultantem kilku zagranicznych grup, inwestujšcych w stanie. Jako badacz zjawiska UFO współpracował z pionierkš w dziedzinie ufologii, Irene Granchi (honorowym prezydentem rady redakcyjnej Brazylijskiego Magazynu Ufologicznego) oraz amerykańskim dziennikarzem, Bobem Prattem.
ZBLIŻAJĽCE SIĘ SIŁY
Skłonnoć Freitasa ku spirytualistycznej interpretacji zjawiska UFO zaczęła się wraz z jego osobistymi dowiadczeniami.
- Była to seria zjawisk, jakie przekraczały powszechny wzorzec wiatopoglšdu człowieka, spowodowały mojš izolację w czasie prób zrozumienia tego, co się dzieje – powiedział w wywiadzie udzielonym Brazylijskiemu Magazynowi Ufologicznemu, który opublikowany został w numerze 103 we wrzeniu 2004 roku.
Wpływ tych zdarzeń na Freitasa jest na tyle silny, że przybierajšc pseudonim Jan Val Ellam, opisuje on pod rozkazami „kosmicznych braci” perspektywy, poprzez które zaczšł widzieć poczynania naszych goci na Ziemi. Pytany o swój pseudonim wyjania, iż jego dobór był sprawš osobistš dodajšc, że w przypadku wykorzystania tych informacji przez kogokolwiek, nie będzie miało znaczenia pod czyim nazwiskiem zostały przekazane.
Niektórzy krajowi jak i zagraniczni spirytualici stwierdzili już, że ksišżek przypisywanych autorowi nie napisał ani Freitas ani Ellam, ale potężne, wcišż inspirujšce go siły. Inżynier – elektryk, a zarazem konsultant Brazylijskiego Magazynu Ufologicznego, Reinaldo Prado de Albuquerque Mello, porównał nawet aktywnoć Ellama do „szerokopasmowego łšcza internetowego z innymi rzeczywistociami”, poprzez które utrzymywane jest współgranie i doskonała integracja między nim a kosmicznš inteligencjš, na którš się powołuje”.
Freitas mówi, iż znajduje się w stałym kontakcie z zaawansowanymi inteligentnymi istotami z przestrzeni kosmicznej, patrzšc na nich z naturalnociš jako osoba, która żyje z tym od lat. Podczas gdy bardziej ortodoksyjni ufolodzy kwestionujš jego owiadczenia, faktem jest, iż niewielu osobom udało się napisać tak wiele ksišżek o bogatym i głębokim przekazie w tak krótkim okresie czasu. Ellam pisze je nocami, gdyż za dnia pracuje jak każdy zwykły człowiek i wcišż prezentuje swe osišgnięcia podczas swych prelekcji w Brazylii jak i poza jej granicami. W innych krajach znany jest także jako mentor „Projeto Orbum” – manifestu w sprawie obywatelstwa planetarnego.
W swej ksišżce „Fator Extraterrestre” („Czynnik pozaziemski”), Ellam porusza kwestię pochodzenia życia, „zaginionego ogniwa w ludzkim rodowodzie”, kosmicznej izolacji naszych gatunków, uprowadzeń przez UFO i psychologicznych barier, które utrudniajš badania nad tematami zwišzanymi z istotami pozaziemskimi. W czasie konferencji w Campo Grande (Mato Grosso do Sul), potępił on nieustanne zaprzeczenia ze strony religii, nauki i rzšdów na temat obecnoci istot pozaziemskich na planecie, podajšc powody, według których po tak wielu dekadach pełnych dowodów, wcišż istnieje opór przeciwko tej ukrytej rzeczywistoci.
- Człowiekowi brak wiedzy o jego własnej przeszłoci i równie skromnie rozumie minimalne fakty, jakie majš miejsce od zarania dziejów i łšczš nas ze sprawami wykraczajšcymi poza naszš planetę, wskazujšc na szeroki zasięg życia we wszechwiecie.
Jego ksišżki i odczyty odnoszš się również do postaci Jezusa, którego nazywa Mistrzem i który mógł być blisko zwišzany ze zjawiskiem UFO. Przycišga to wielu z jego zwolenników i powoduje niezrozumienie u tych, którzy ufologię widzš jako dziedzinę wolnš od kwestii religijnych.
RADYKALNE ZMIANY NA ZIEMII
- Taka interpretacja faktów to pomyłka – mówi Ellam. Dlatego, że Jezus nie miał zupełnie nic wspólnego z żadnš z religii. Studia nad czasami poprzedzajšcymi powstanie Biblii pokazujš nam, iż zjawisko UFO istniało na naszej planecie w znacznym stopniu na długo przed pojawieniem się na niej Jezusa. A przybył on jako jeden z naszych własnych gatunków, choć z innego „pokoju domu Ojca”, aby pokazać, że mylimy się niemalże we wszystkim, co robimy.
Ellama nie przeraża fakt, że cišga na siebie gniew ortodoksów oraz spirytualistów-doktrynerów. Nazywa Jezusa „Władzš z Niebios” i wierzy, iż przybył na Ziemię ze specjalnymi prawami oraz jasno i dobrze zdefiniowanym przesłaniem, które nie mogło zostać jednak zrozumiane przez każdego, ani wtedy, ani dzi.
- Jezus nigdy nie prosił nas, aby tworzyć religię dla niego czy dla Stwórcy, ale jedynie, aby respektować i kochać blinich – idee, które sš absolutnie normalnymi warunkami życia w wiecie, z którego pochodził, a także w miejscach, które odwiedził i które jedynie na Ziemi zdajš się być pozbawione sensu.
Jan Val Ellam jest człowiekiem odważnym, ale jednoczenie znanym z powagi, z jakš traktuje wszelkie duchowe i ufologiczne kwestie, bez odwoływania się do sensacji.
Obecnie jednak jak się wydaje porzucił to ostrożne podejcie, zaskakujšc wszystkich swymi miałymi owiadczeniami dotyczšcymi wydarzeń, przed którymi stoi nasza planeta.
- Nigdy nie chciałem rozgłosu. Pracuję, aby szerzyć informacje, które dostaję, ponieważ uważam je za ważne dla wielu osób. Obecnie to, co otrzymuję od marca jest tak ciężkie i przenikliwe, że potrzebuję dzielić się tym z każdym, kto chce słuchać – mówi.
W większoci swych odczytów, Ellam przekroczył barierę, do jakiej nie odważyli się zbliżyć nawet najmielsi profeci. Owiadczył, iż chwila oficjalnego i formalnego kontaktu z pozaziemskimi przybyszami nie jest nie tylko bliska, ale nawet posiada już wyznaczonš datę, rozcišgajšc się na okres od listopada 2006 do kwietnia 2007.
- Będzie to co, w co nikt nie będzie wštpił. Ani media, ani naukowcy ani rzšdy. Nie będzie już sposobu aby ten fakt zakwestionować. A po tym przybywać będš wielokrotnie, zapełniajšc zawsze niebo swymi gigantycznymi pojazdami, nie lšdujšc, ale kontaktujšc się z nami, aż nadejdzie odpowiedni czas.

WYWIAD
Brazylijski Magazyn Ufologiczny (BMU): Wiele osób wczeniej wydawało podobne owiadczenia dotyczšce oficjalnego i ostatecznego kontaktu z istotami pozaziemskimi, ale żadne z nich nie były aż tak silne. Nikt dotšd nie okrelił tak dokładnie daty nadchodzšcego kontaktu w obawie, że do niego nie dojdzie. Dlaczego pan czyni co dokładnie odwrotnego?
Jan Val Ellam (JVE): To w rzeczywistoci jeden z powodów mojego osobistego dramatu. Jeli przekazywałbym „ostrzeżenie” od moich kosmicznych przyjaciół mówišce, że co może zdarzyć się w niedalekiej przyszłoci, byłoby to lepsze dla mojego umysłu, gdyż ulżyłoby to mojej osobistej odpowiedzialnoci. Jednakże wszystko to, co dzieje się ze mnš od 1986r. pod wpływem bytów duchowych i istot, które działajš razem – ma siłę, aby udowodnić mi, że chwila, o której mówiło się tak wiele, może mieć miejsce niebawem. Co więcej: „oni” proszš mnie o co, czego nigdy przedtem nie robiłem. Proszš, abym przekazał wiadomoć o oficjalnym i kontakcie z istotami pozaziemskimi poprzez spełnienie obietnicy danej przez Jezusa, gdy przebywał jeszcze między nami, obietnicy powrotu na Ziemię w jego naturalnej postaci władzy z niebios. Będzie to pierwszy oficjalny kontakt istot ziemskich z istotami z innych wiatów, do którego dojdzie w czasach współczesnych. Jego powrót będzie miał miejsce trochę póniej, w czasie od połowy listopada 2006 do kwietnia 2007.
BMU: Czy jeli rzeczywicie to będzie mieć miejsce, to czy będzie to moment wielkiego poruszenia dla ludzkoci? Co według pana taki fakt może oznaczać dla populacji planety?
JVE: Ten fakt oznacza pierwszy moment tak długo wyczekiwanej reintegracji naszej planety z kosmicznym obiegiem. Będzie to koniec izolacji dowiadczanej odkšd żyjemy na ziemi pod pewnego rodzaju „kosmicznš kwarantannš”. W końcu jestemy przecież „niechcianymi towarzyszami” w tej częci galaktyki, popełniajšc wszelkie rodzaje zbrodni przeciw życiu. Po pierwszej wizycie, która będzie obiektywna, jasna, niezaprzeczalna, zarejestrowana i nagłaniana, choć niezwykle ulotna – trwajšca może kilka godzin lub nawet mniej, będš miały miejsce inne, aby przyzwyczaić Ziemian do powrotu do wspólnoty rodzajów ludzkich z innych planet. Powinno to zostać poprzedzone przyszłymi kontaktami z wieloma innymi rodzajami pozaziemskich istot, wszystkimi połšczonymi czym, co nazywam „zasadami kosmicznego braterstwa”.
BMU: Czy nie obawia się pan, że ludzie zacznš pana traktować jak guru w czasie prezentowania tych faktów w swych prelekcjach i pismach? Czy to co Pan teraz robi nie podważa całej wiarygodnoci, jakš wypracował pan w czasie dwóch dekad pracy na gruncie ufologii i duchowoci?
JVE: Nie, robię to ponieważ nie mogę znaleć innego sposobu na radzenie sobie z tymi faktami. Wygodnš i nawet dobrš strategiš byłoby pozostawanie w ciszy zgodnie z ludzkimi standardami, bez wystawiania się poprzez podawanie daty, którš poznałem wczeniej. Jeli byłoby to jedynie dla mojej wygody, możecie być pewni, że byłby to włanie mój wybór. Jednakże, ku mojej rozpaczy, istnieje jawne żšdanie ze strony tych istot, które nazywam „kosmicznymi braćmi”, które dajš mi jasno do zrozumienia, czego dokonali przez 20 lat tych wspólnych dowiadczeń. Byłoby nieszczere z mej strony wobec nich, aby unikać tego. Szukam sił, by podołać ich probom. Jako niewierzšcy i nie motywowany wiarš, mogę polegać jedynie na sobie, na filozoficznym kodzie zachowania wykształconym jako zasada w cišgu mojego życia. Obecnie radzę sobie z faktami, a nie ze sprawami wynikajšcymi z dowiadczeń duchowych. Nie ma niczego, co mógłbym powiedzieć wbrew faktom. Mogę jedynie obserwować i żyć z nimi, rozwijajšc poziomy mego rozumowania w taki sposób, jak to tylko możliwe.
no goscu ma durzo do straceia nie wydaje mi sie zeby pierniczyl glupoty zeby jego ksišzki lepiej sie sprzedawaly ??